Zerowy PIT dla młodych kusi oszustów. Nieuczciwi będą mogli łatwo oszczędzić na podatkach

Premier Mateusz Morawiecki jest wielkim zwolennikiem zerowego podatku dla młodych.
Premier Mateusz Morawiecki jest wielkim zwolennikiem zerowego podatku dla młodych. Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta
W założeniu chodzi o zwiększenie aktywności zawodowej młodych ludzi. W praktyce zerowy PIT dla osób, które nie skończyły 26 lat, może być wylęgarnią problemów. To idealna sytuacja dla nieuczciwych przedsiębiorców – wykorzystanie młodej osoby jako słupa opłaci się obu stronom.


O takim możliwym scenariuszu pisze Forsal.pl. Planowane przez rząd przepisy zakładają, że z podatku ma być zwolniony przychód do kwoty 85 528 zł rocznie, odpowiadający regularnej pensji w wysokości ponad 7,1 tys. zł miesięcznie.


Chodzi o osoby, które nie skończyły 26. roku życia. Po prostu nie płaciłyby podatku od pracy na etacie i zleceń. Pieniędzy za pracę nie trzeba będzie przelewać im na konto, można rozliczać się gotówką.

Z przepisów będzie można skorzystać już w tym roku, limit ma być liczony proporcjonalnie do okresu pozostałego do końca roku. Nie może więc przekroczyć kwoty 35 636,67 zł.

Jak można oszukać na podatkach?
Przepisy nie zakładają wyłączeń dotyczących zatrudniania członków rodziny. Może się więc okazać, że dobrze zarabiający rodzice fikcyjnie zatrudnią swoje dzieci, by obniżyć koszty swojej pracy.

Idealnie byłoby też zatrudnić studenta – od jego pensji wystarczy odprowadzić podatek, nie trzeba płacić składek ZUS.

– Weźmy przykład przedsiębiorcy, który po odliczeniu innych kosztów i składek ZUS ma dochód 10 tys. zł. Powinien zapłacić od niego podatek w wysokości 1800 zł (przy stawce 18 proc.) lub 1900 zł (przy liniowym podatku 19 proc.). Jeśli zatrudni młodego zleceniobiorcę i wypłaci mu w miesiącu 5 tys. zł, to odprowadzi do urzędu skarbowego tylko 900 zł lub 950 zł podatku – oblicza na gorąco radca prawny Andrzej Radzisław z Kancelarii Goźlińska, Petryk i Wspólnicy, cytowany przez Forsal.


Na jeszcze inny wydźwięk rządowych planów, by młode osoby zarabiające do 7,1 tys. zł miesięcznie nie płaciły podatku.

– To dla mnie kompletne nieporozumienie. Dlaczego osoby miałyby płacić podatek po przekroczeniu jakiegoś wieku? To dyskryminacyjne traktowanie, dojdzie do sytuacji, gdy młody człowiek z małego miasteczka z małymi dochodami będzie płacił podatek tylko dlatego, że ma 28 lat, a mieszkaniec Warszawy mający dużo lepsze możliwości pracy i często mający wyższe dochody, nie będzie płacił podatku. Nie rozumiem tego, to moim zdaniem działalność nieracjonalna, ekonomicznie nieuzasadniona i głęboko niesprawiedliwa – mówi w rozmowie z INNPoland.pl Jeremi Mordasewicz, doradca Konfederacji Lewiatan.