Firma-ewenement traci założyciela, już nie obejrzymy takich filmów. Znaleziono Piotra Woźniaka-Staraka

Piotr Woźniak-Starak, założyciel Watchout Productions został znaleziony martwy po pięciu dniach poszukiwań. Rewelacyjny producent filmowy nie doczeka najnowszego dzieła - zapowiedzianego na listopad filmu "Ukryta Gra".
Piotr Woźniak-Starak, założyciel Watchout Productions został znaleziony martwy po pięciu dniach poszukiwań. Rewelacyjny producent filmowy nie doczeka najnowszego dzieła - zapowiedzianego na listopad filmu "Ukryta Gra". Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta
W portfolio Watchout Productions - firmy Piotra Woźniaka Staraka - znajdują się jedne z największych polskich hitów filmowych ostatnich lat: „Bogowie” oraz „Sztuka Kochania”. Zdobyły one nie tylko przychylność widzów, ale też uznanie krytyki - udowadniając tym samym, że w Polsce również można zarobić na ambitniejszych filmach. Niestety nie doczeka najbliższej, listopadowej premiery nowego filmu - "Ukrytej Gry". Znaleziono ciało Piotra Woźniaka-Staraka.


Niestety potwierdziły się najgorsze przypuszczenia. Po pięciu dniach poszukiwań znaleziono ciało Piotra Woźniaka-Staraka. Informację potwierdził siostrzany natemat.pl. To ogromna strata dla całej branży filmowej, ponieważ Watchout Production za tworzenie filmów zabierała się zwykle inaczej niż inni.


Inny styl produkcji
Tajemnicę powodzenia filmów Watchout Productions chciałby chyba rozgryźć każdy polski producent filmowy. Sami szefowie studia uważają, że tkwi ona w ich podejściu do tworzenia filmów: choć w Polsce zazwyczaj oszczędza się czas i pieniądze na początkowych etapach produkcji, dla szefów Watchout stanowi ona klucz do sukcesu.


– Nie oszczędzamy na developmencie i przygotowaniu produkcji zanim ruszymy pełną parą – opowiadał w rozmowie z INNPoland.pl Piotr Woźniak-Starak. – Wydajemy na to kwoty rzędu 400 - 500 tys zł, czyli średnio dwa razy więcej niż inni – mówi.

Z kolei wyznawanemu przez Woźniak-Staraka modelowi pracy na planie bliżej jest do amerykańskiego niż polskiego: jest tam obecny nieustannie i nie daje swoim reżyserom wolnej ręki.

– Moja obecność na planie sprowadza się do odciążenia reżysera tak, by zajmował się on wyłącznie tworzeniem filmu - pracą z aktorami, ekipą. Dzięki temu nie musi on zawracać sobie głowy np rozwiązywaniem konfliktów. Kiedy natomiast przychodzi do podjęcia decyzji bo konieczne są zmiany, dbam o to by trzymać kierunek, by wizja była wciąż ta sama, byśmy nie zbaczali z ustalonej ścieżki – opowiadał.


Polpharma nie chciała zainwestować w „Bogów”
Największym jak dotąd sukcesem Watchout Productions są „Bogowie” Łukasza Palkowskiego – film z 2014 r. opowiadający o polskim kardiochirurgu Zbigniewie Relidze, który przeprowadził pierwszy udany przeszczep serca. „Bogowie” szturmem zdobyli polski box office: do kin wybrało się na niego ponad 2 mln osób.

Przed premierą filmu mało kto jednak wierzył w jego sukces. W wywiadzie dla „Business Insider Polska” jeden z szefów Watchout Productions Krzysztof Terej wprost mówił, że zdobywanie finansowania „Bogów” było „dramatem”.

– Nawet gdy film był zamknięty i gotowy jako obraz, ludzie przychodzili i mówili, że w to nie wierzą, że to zrobi 150 tys. widzów – wspominał Terej.

Film uzyskał 2 mln zł dofinansowania z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, jednak resztę z wynoszącego 5,95 mln zł budżetu musieli dać prywatni inwestorzy. Do wyłożenia funduszy na „Bogów” producenci filmu namówili m.in. Agorę i Orange. Co ciekawe, choć Jerzy Starak – właściciel Polpharmy – jest ojczymem Piotra Woźniak-Staraka, polski gigant farmaceutyczny początkowo nie zamierzał inwestować w film.

– Rozmawialiśmy z moim ojcem, gdy tylko zajęliśmy się tym projektem. To było uzasadnione - Polpharma jest polską firmą, tutaj płaci podatki, tutaj ma swoje fabryki i produkuje lek, który idealnie pasuje do tego typu promocji. Ale ojciec powiedział: „Nie". Zmienił zdanie, gdy zaczęliśmy rozmowy z konkurencją – wspominał w rozmowie z Wirtualną Polską Piotr.

Zaufanie inwestorów najważniejsze
Znacznie łatwiej poszło przy następnym filmie Watchout Productions: wyreżyserowanej przez Marię Sadowską "Sztuce kochania", opowiadającej o polskiej seksuolożce z czasów PRL-u Michalinie Wisłockiej. Film zobaczyło w 2017 r. ponad 1,8 mln widzów.

Choć budżet był większy - wyniósł 6,7 mln zł - znacznie łatwiej poszła zbiórka funduszy: pieniądze wyłożyła prawie taka sama grupa inwestorów jak w przypadku "Bogów". Jak tłumaczył Piotr Woźniak-Starak, priorytetem dla jego firmy są dobre relacje z koproducentami - bo to oznacza, że tym chętniej zainwestują w kolejny projekt.

– Są w Polsce ludzie, którzy nie prowadzą tego biznesu uczciwie. Pozyskują budżet 6-milionowy, robią film za 4 mln, a 2 mln się rozpływają. I to jest karygodne, bo wypuszczają słaby produkt, rujnując zaufanie inwestorów. Ja potem idę do takich firm, przedstawiam się, że jestem z filmu, a oni zamykają mi drzwi przed nosem – mówił Wirtualnej Polsce.

Inwestycje w filmy Watchout Productions zdecydowanie się zwracają. "Bogowie" zarobili łącznie ponad 40 mln zł - choć po podziale kosztów z kinami i dystrybutorem sami producenci zobaczyli niewielką część tej kwoty, to każdy pieniądze zarobił. Najmniejszy koproducent zainwestował w "Bogów" 300 tys. zł, a z samej sprzedaży biletów w kinach otrzymał 600 tys. zł.

Z Polski w świat
Na 8 listopada zaplanowana jest premiera najbardziej ambitnego jak dotychczas projektu Watchout Productions. „Ukryta gra”, w której główną rolę gra Bill Pullman, to produkcja w języku angielskim, przeznaczona na rynek międzynarodowy.

– Będzie to kino szpiegowskie. Fabuła jest osadzona w czasach zimnej wojny, konfliktu kubańskiego. To historia w której polska znajdzie się w centrum wielkiej międzynarodowej polityki – zapowiadał Krzysztof Terej. Budżet tej produkcji jest też odpowiednio większy: wyniósł 15,9 mln zł.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0W sukces tej Polki nikt nie wierzył. Uparła się i stworzyła rewolucyjny krem antysmogowy
0 0Bill Gates jest niemożliwy! Żeby nakarmić świat, hakuje... proces fotosyntezy
DZIEJE SIĘ 0 0Cyfrowi kryminaliści spuszczają nam spory łomot. "Ale mamy coś, czego nie mają oni"