
Konferencje technologiczne zawsze, w mniej lub bardziej bezpośredni sposób, dotyczą przyszłości. To, co sprawiło, że tegoroczne Dell Technologies Forum 2019 w Warszawie znacznie wyróżniało się na tle innych, to fakt, że postęp technologiczny potraktowano tu w ujęciu społecznym, kulturowym i środowiskowym.
REKLAMA
Jednym z motywów przewodnich konferencji było hasło: “Future Thinkers”, jest to zarazem tytuł raportu sporządzonego przez Dell Technologies we współpracy z partnerami projektu: Digital Excellence, CIONET, infuture.institute i SAP oraz ponad 150 klientami – profesjonalistami różnych branż. W badaniu przedstawiono najważniejsze trendy, jakie w kolejnych latach będą miały wpływ na charakter środowiska biznesowego, zarówno w Polsce, jak i globalnie.
I nie chodzi tu o trendy stricte technologiczne. Big Data, IoT czy AI to skróty, które owszem, padały często, zarówno na stronach raportów, jak i ze sceny podczas eventu, jednak tym razem okazały się nie mniej ważne niż “Nomadic Workstyle”, “Silver Tsunami” czy “Life After Plastic”. Warto również dodać, że jednym z najważniejszych wydarzeń w trakcie konferencji był panel Women in Technology, podczas którego dyskutowano nad demokratyzacją środowiska biznesowego. Wypełniona po brzegi sala świadczyła o ogromnym zainteresowaniu tą tematyką wśród uczestników Forum.
Wskazanie powyższych kwestii w raporcie jest o tyle ważne, że choć będą one znacząco wpływać na kierunki, w jakich będzie musiał podążać biznes w najbliższych latach, to nadal, podczas tworzenia długoterminowych strategii bywają traktowane pobocznie, lub całkowicie ignorowane.
“Firmy wciąż kojarzą transformację cyfrową wyłącznie z transformacją technologiczną. Zapominają o innych czynnikach (społecznych, środowiskowych, ekonomicznych, prawno-regulacyjnych) mających ogromny wpływ na zmiany oraz tracą z oczu konsumenta i jego potrzeby” - czytamy w raporcie “Future Thinkers”.
“Taka postawa ma wpływ na to, że transformacja cyfrowa – mimo 20 lat obecności tego zjawiska na rynku – wciąż w większości przypadków przeprowadzana jest nieskutecznie (badania wskazują, że 70% działań prowadzonych w związku z transformacją cyfrową jest nieskutecznych)” — twierdzą badacze.
O tym, że zmiany społeczne to jeden z silników napędzających rewolucję technologiczną jest przekonany Aongus Hegarty — prezes Dell Technoogies na Europę, Bliski Wschód i Afrykę, który jednocześnie pełni funkcję współprzewodniczącego inicjatywy Global Women’s Network oraz jest członkiem Global Diversity Council w firmie Dell Technologies.
W rozmowie z INN:Poland tłumaczy, dlaczego zmiana sposobu myślenia o rewolucji cyfrowej nie jest taka łatwa.
Pojęcie “cyfrowa rewolucja” odmieniamy przez wszystkie przypadki już od dekad. Czy nie nadszedł w końcu czas, aby zamiast tego zacząć mówić o cyfrowej stabilizacji? Nie jesteśmy już we wczesnej fazie wprowadzania pierwszych smartfonów na rynek.
Wyzwanie związane z nowymi technologiami polega na tym, że one nieustannie ewoluują. Dzisiejszy rynek ma wielkie zapotrzebowanie na innowacje w zupełnie innej skali niż 10 lat temu. Wtedy firmy mogły zdecydować, czy chcą iść z prądem innowacji, czy jednak wybierają wolniejsze tempo.
Dzisiaj wiele produktów czy usług jest dostępnych wyłącznie w formie cyfrowej, w związku z tym ich wdrożenie staje się niezbędną inwestycją — i to słowo jest tu bardzo ważne. Korzystanie z usług IT przestało być bowiem postrzegane jako koszt. Usługi cyfrowe nie służą już prowadzeniu przedsiębiorstwa, ale przyspieszaniu jego rozwoju.
Dlatego uważam, że rewolucja cyfrowa nie zatrzyma się, nie wyhamuje, ale cały czas będzie pędzić coraz szybciej i szybciej.
A czy nie jest tak, że zamiast nieustannie przyspieszać tempo, podkreślać, że żyjemy w czasach rewolucji, firmy takie jak Dell Technologies, powinny nas nauczyć normalnie, spokojnie żyć w świecie nowych technologii?
Wkładamy dużo wysiłku w edukację. Angażujemy się w szkołach, prowadzimy programy stażowe. Takie działania to konieczność, bo w przyszłości większość stanowisk pracy będzie w jakiś sposób z technologią powiązana.
W Polsce ponad 35 procent wszystkich naszych pracowników rozpoczęło pracę w organizacji zaraz po studiach, co pokazuje, że czujemy się odpowiedzialni, chcemy ich szkolić i uczyć, jak reagować na wyzwania związane z pojawianiem się nowych technologii.
Podejmujemy również wyzwania związane z edukacją w wymiarze globalnym: w Afryce wspieramy projekty związane z wyposażaniem klas w generatory energii słonecznej, tak aby zapewnić stały dopływ energii do najdalszych zakątków świata. Wprowadzamy również technologię Thin Client, która może wspomagać naukę kodowania.
Mówiąc o edukacji i potrzebach rynku pracy: Dell Technologies podejmuje dość niestandardowe kroki w tej kwestii: prowadzicie specjalne programy zatrudnienia dla osób autystycznych. Czy to część szerszej strategii promowania różnorodności?
Zdecydowanie. Właśnie wróciłem z sesji zatytułowanej “Women in Technology”, która również ma na celu promowanie różnorodności w naszej branży. Dzisiaj tylko 25 proc. pracowników naszego sektora to kobiety, a przecież konsumenci podzieleni są w równym stopniu na kobiety i mężczyzn.
Innym polem, na którym staramy się działać, jest zmiana sposobu postrzegania różnego rodzaju niepełnosprawności. Jesteśmy przekonani, że autyzm to swego rodzaju “sprawność”, którą trzeba po prostu umieć wykorzystać.
Te i inne działania mają na celu stworzenie zróżnicowanego środowiska pracy, bo tylko w taki sposób można budować silne organizacje. I nie chodzi tu tylko o sektor technologiczny: każdej organizacji powinno zależeć na pozyskaniu utalentowanych i zaangażowanych pracowników, niezależnie od płci czy pochodzenia.
To powinno być oczywiste. A mimo to, w globalnych firmach, poczynając od szczebla średniego w górę, nadal pracują w większości biali mężczyźni, mimo że, jak pan wspomniał, rynek składa się po równo z kobiet i mężczyzn.
Tu do głosu dochodzi ludzka natura: z zasady wolimy otaczać się ludźmi podobnymi do siebie. W przypadku mojego sektora są to właśnie biali mężczyźni. Organizacje, które nie robią nic, aby te przyzwyczajenia zmieniać, rzeczywiście, dysponują pulą pracowników o ograniczonym doświadczeniu i zasobie umiejętności.
Wystarczy jednak, że na rynku pojawi się firma konkurencyjna, która działa inaczej: buduje bardziej zróżnicowane zespoły, które w efekcie tworzą lepsze rozwiązania. Pierwsza z opisanych firm będzie musiała zmienić strategię — zmianę wymusi sytuacja biznesowa.
W Dell Technologies od lat promujemy różnorodność. Staramy się tworzyć możliwie jak najbardziej zróżnicowaną i inkluzywną organizację we wszystkich aspektach jej działalności.
Zespół, którym kieruję, składa się w równym stopniu z kobiet i mężczyzn. Należą do niego przedstawiciele 13 różnych kultur, którzy zbierali doświadczenie na różnych polach biznesu. Różnorodność sprawia, że jest to niezwykle interesujące środowisko pracy, a różnice w sposobie myślenia pozwalają tworzyć bardziej innowacyjne rozwiązania.
Przykłady?
Na myśl przychodzi mi przykład pewnej aplikacji, która finalnie odniosła duży sukces, ale na etapie testów zespół projektowy zmagał się ze sporym problemem: w przypadku 10 proc. pobrań aplikacja wyświetlała się do góry nogami.
Błąd występował losowo — na różnych urządzeniach, z różnymi systemami operacyjnymi. Okazało się, że ma to związek z tym, w jakiej pozycji trzymany był telefon w trakcie ładowania aplikacji, a dokładnie: czy trzymała go osoba prawo, czy leworęczna.
W teamie, który rozwijał aplikację, nie było oczywiście osób leworęcznych, dlatego nikt nie zwrócił na to uwagi.
To dość zabawny przykład, ale bardzo dobrze ilustruje istotę problemu.
Jest pan znany ze swoich działań na rzecz promowania różnorodności [Aongus Hegarty znalazł się wśród 10 najlepszych promotorów różnorodności w zestawieniu „Global Diversity List” tygodnika „The Economist” - red]. Co sprawiło, że to właśnie ten obszar stał się panu bliski?
10 lat temu zostałem powołany na nowe stanowisko i trafiłem do zespołu bardzo jednorodnego, jeśli chodzi o płeć. Nie mogłem zrozumieć, z czego ta jednorodność wynikała. Wcześniej pracowałem z wieloma kobietami i ta współpraca układała się bardzo dobrze. Stwierdziłem, że trzeba podjąć wysiłek, aby upewnić się, że nasza organizacja, na każdym szczeblu, była możliwie jak najbardziej zróżnicowana.
Zmiany wprowadzaliśmy stopniowo, na wielu poziomach. Dzisiaj możemy pochwalić się, że w Dell Technologies zatrudniamy równą liczbę mężczyzn i kobiet.
Rzadko zdarza mi się rozmawiać z feministami biznesu. Dlaczego mężczyźni często trzymają się z boku, jeśli chodzi o promowanie różnorodności? Mam wrażenie, że oczywiście nie przeszkadzają, ale i nie pomagają.
Kiedy zaczynałem swoją działalność na rzecz równości, szybko uświadomiłem sobie, że mężczyźni muszą się w te działania zaangażować. Większość inicjatyw była za bardzo skoncentrowana na współpracy kobiet z kobietami.
We współpracy z firmą Catalyst stworzyliśmy więc program MARC — Men Advocating Real Change, który dzisiaj ukończyło 100 proc. liderów w naszej organizacji — zarówno kobiet, jak i mężczyzn. To dzięki niemu nasi pracownicy mogli uświadomić sobie, rzeczy takie jak właśnie tendencja do zatrudniania podobnych im osób. Dowiedzieli się również, jak istotna jest różnorodność z biznesowego punktu widzenia.
Różnorodność to jeden z pozatechnologicznych aspektów, które kształtują środowisko biznesowe. Trendy o podobnym podłożu — społecznym, kulturowym, środowiskowym — trafiły również do raportu “Future Thinkers”.
Bardzo podoba mi się idea tego raportu oraz to, że powstał we współpracy z przedstawicielami całej społeczności biznesowej. Uważam, że bardzo dobrze ilustruje zależności pomiędzy rozwojem nowych technologii, a występowaniem różnych zjawisk społecznych.
“Future Thinkers” to jeden z najciekawszych raportów, które miałem okazję ostatnio oceniać. Z pewnością będziemy czerpać z tego pomysłu i rozwijać podobne badania w innych krajach regionu.
Jeden z wyszczególnionych trendów nosi tytuł “Silver Tsunami” i odnosi się do konieczności aktywizacji osób starszych. Czy również na tym polu różnorodności działa Dell Technologies?
Oczywiście. Potrzebujemy młodych osób z innowacyjnym nastawieniem, które intuicyjnie poruszają się w świecie nowych technologii, ale jednocześnie musimy też korzystać z doświadczenia, wiedzy i innego spojrzenia starszych pokoleń.
Sam zaliczam się do tej drugiej grupy i wiem, że posiadamy masę doświadczenia w uczeniu się — chcemy się nim dzielić w strukturach.
Jeśli popatrzymy szerzej, już w 2050 roku jedna trzecia europejskiego społeczeństwa przekroczy sześćdziesiątkę. W ich życiu technologia również będzie grała dużą rolę. Tak na prawdę o to chodzi w trendzie Silver Tsunami – firmy muszą myśleć również o osobach starszych jako o odbiorcach swoich produktów i usług. Musza dostosować interfejs użytkownika czy sposób obsługi urządzeń.
Jakie trendy z wymienionych w raporcie były dla pana zaskakujące?
Bardzo zdziwiła mnie ich kombinacja: stworzenie zestawienia, w którym obok siebie zostaną opisane trendy technologiczne, wokół których zorientowana jest moja firma, trendy środowiskowe, takie jak zrównoważony rozwój i problem nadmiaru plastiku, na które bardzo wyczuleni są nasi klienci, oraz trendy społeczne, takie jak wspomniane Silver Tsunami.
Czy nie zdziwiło pana, że tylko jeden z punktów dotyczył bezpieczeństwa? Nawiązuję do tego, że ciągle nieco boimy się nowych rozwiązań. W Polsce implementacja rozwiązań chmurowych idzie na przykład bardzo opornie?
Być może rzeczywiście poziom adaptacji rozwiązań w chmurze publicznej jest w Polsce nieco niższy niż średnia, ale pamiętajmy, że chmura publiczna to tylko jedna z dostępnych opcji: funkcjonują również rozwiązania typu on-premise czy chmury prywatne.
Oferta Dell Technologies obejmuje każdy rodzaj rozwiązania chmurowego: publiczny, on-premise, hostingowy, prywatny. To daje firmom bardzo duży wybór: mogą przenieść się do chmury publicznej, która jest droższa w utrzymaniu, ale daje większą elastyczność, ale mogą również wybrać rozwiązanie hybrydowe, czyli połączenie technologii on-premise i chmury publicznej.
Obszar EMEA [Europe, Middle East, Africa], nad którym sprawuje pan nadzór, osiąga obecnie najlepsze wyniki w skali globalnej działalności Dell Technologies. Z czego to wynika?
Europa wiele trendów adoptowała jako pierwsza. Technologie mobilne — telefony komórkowe upowszechniły się tu znacznie szybciej niż w Stanach. Zabezpieczenia kart kredytowych — one również znacznie później pojawiły się w USA.
Przekonanie o tym, że Stany we wszystkim wyprzedzają nas o półtora roku, już się zestarzało. Dzisiaj Europa przewodzi, wprowadza innowacje.
Główną przyczyną, w moim przekonaniu, jest właśnie różnorodność. Europejska społeczność biznesowa złożona jest z ludzi pochodzących z różnych krajów, z różnych środowisk, przez co jest mniej homogeniczna, niż amerykańska.
Wysoka pozycja naszego regionu to również efekt inwestycji w IT. Nasi klienci wierzą w innowacje.
Artykuł powstał we współpracy z Dell Technologies.