
Sejm przyjął tzw. tarczę branżową, czyli pakiet ulg i ułatwień, który ma pomóc przedsiębiorstwom szczególnie dotkniętym przez epidemię koronawirusa. W projekcie wymienione są branże z paru sektorów. Wśród szczęśliwców nie znaleźli się jednak sprzedawcy obuwia.
Sklepy obuwnicze bez rządowego wsparcia
Na pomoc może liczyć branża gastronomiczna: restauracje, foodtrucki i catering, puby i kawiarnie. Do tego branża sportowa oraz firmy oferujące poprawę kondycji fizycznej np. siłownie czy kluby fitness, ale także sauny solaria i salony masażu. Na wsparcie załapie się też branża odzieżowa, ale z wyłączeniem … obuwia.
– Ja prowadzę mały sklepik obuwniczy od 30 lat – mówi pan Jan z Gdyni. – Sprzedaję obuwie klasyczne i wyjściowe. Od października sprzedaż spadła praktycznie do zera. Nie ma wesel, nie ma bankietów, nie ma osiemnastek, ludzie nie wychodzą z domów, nawet nie ma studentów – żali się sprzedawca.
Pan Jan od początku działalności jest związany z polskimi producentami. – Damskie mam z Częstochowy, męskie z okolic Myszkowa i Żarek. Ja już od nich te obuwie kupiłem, mam w sklepie towaru za 60 tysięcy w cenie zakupu, 100 tysięcy ze sprzedaży. Buty nie idą, a pieniądze są wydane – załamuje ręce.
Środki ze sprzedaży obuwia zimowego pan Jan powinien przeznaczyć na kolekcje wiosenne. – Ale jeśli sprzedam coś niecoś, to wszystko idzie na życie: na opłaty, ZUS, jedzenie. Wszystko, co teraz zarobię, to przejadam, ale i tego jedzenia nie ma za wiele…
Pan Jan jest wściekły, że jego branża nie będzie mogła liczyć na wsparcie. – Przecież buty to też jest ubiór – zaznacza. – My działamy na takich samych zasadach jak branża odzieżowa: jak oni nie sprzedają strojów na wesela to my też nie sprzedajemy na wesela, jeśli nie sprzedają do chodzenia, to my też nie sprzedajemy do chodzenia! – denerwuje się.
– Buty to specyficzna branża, to nie jest tak, że sprzedaż stacjonarna automatycznie przenosi się do sieci – pani Joanna, szefowa ogólnopolskiej sieci sklepów z obuwiem również mocno odczuła skutki zamknięcia gospodarki – Większość osób woli jednak przyjść do tego sklepu, przymierzyć buty, zobaczyć – wyjaśnia.
– Mamy jeden sklep stacjonarny, który znajduje się przy ulicy, pozostałe punkty są w centrach handlowych. Rząd zamknął centra i teraz żyjemy tylko i wyłącznie z tego jednego sklepu. I z niewielkiej sprzedaży w internecie – żali się przedsiębiorczyni.
Jak podkreśla, najgorsza jest niepewność i pozostawienie w zawieszeniu. – Cały czas czekamy kiedy będziemy mogli się znowu otworzyć. Nasz spadek obrotu wynika wyłącznie z tego, że nie możemy pracować – mówi pani Joanna.
Na razie nie zwolniła jeszcze żadnego ze swoich pracowników. Raz, że tego nie chce, dwa - to nie takie proste. Ludzie u niej są zatrudnieni na etatach. Ale jeśli rząd nie otworzy galerii handlowych - nie wie, czy nie będzie musiała zdecydować się na taki dramatyczny krok
– Nieobjęcie sklepów obuwniczych tarczą kryzysową to był dla mnie kolejny cios – wyznaje. – Jestem zaskoczona, że państwo polskie jako odbiorców wsparcia wybrało wyłącznie sprzedaż detaliczną odzieży. My jesteśmy branżą bardzo zbliżoną. Oni mają PKD 47.71 a my mamy 47.72! To jest prawie to samo! – żali się pani Joanna.
"Tarcza 6.0 to bubel"
– PIS w swoim projekcie dostrzegł branżę odzieżową, ale nie dostrzegł branży obuwniczej. Czyli proszę sobie wyobrazić: szykujemy się do wyjścia z domu, zakładamy ubranie, ale wychodzimy bez butów! – wytyka w rozmowie z INNPoland.pl posłanka Koalicji Obywatelskiej Marzena Okła-Drewnowicz. – Tak wygląda cała ta tarcza 6.0, zawiera mnóstwo niedoróbek i dziur. To, co zostało przygotowane jest bublem nie tylko prawnym, ale merytorycznym – kwituje.
Posłanka podkreśla, że wszystkie poprawki do tarczy, które przygotował jej klub, zostały odrzucone przez PIS praktycznie z automatu. – Ujęliśmy w nich oczekiwania wszystkich branż, które ucierpiały na zamknięciu gospodarki – podkreśla. Jak zaznacza, mocno liczy na to, że rozważy to Senat.
– Cała nadzieja w tym, że Izba Wyższa poprawi tę ustawę, bo na ten moment nadaje się ona właściwie do kosza. Bardzo niewielu przedsiębiorców będzie mogło skorzystać z pomocy – podkreśla Marzena Okła-Drewnowicz.
