
Władze Seszeli zdecydowały o zniesieniu prawie wszystkich koronawirusowych obostrzeń dla przyjezdnych. Oznacza to, że popularny wśród Polaków Zanzibar może mieć poważnego konkurenta w czasie nadchodzącego sezonu urlopowego.
Za decyzją o zniesieniu ograniczeń dla turystów stoi rzecz jasna chęć ratowania gospodarki kraju. Seszele odnotowały w ubiegłym roku gigantyczny spadek liczby turystów: aż o 70 proc. Przychody z sektora turystycznego – od którego zależy większość gospodarki tego wyspiarskiego państwa – spadły o 368 mln zł.
Czytaj także: "Jeśli nie jesteś bogaty, to tu nie wracaj". Kolejny kraj wprowadza wysokie opłaty za podróże
Urlop na Seszelach
Jak podaje Onet, od czwartku zostały zniesione ograniczenia dla wszystkich osób odwiedzających Seszele – z wyjątkiem podróżnych przybywających z RPA. Od przyjezdnych wymaga się posiadania negatywnego wyniku testu na Covid-19 wykonanego w ciągu 72 godzin przed wyjazdem – jednak po przyjeździe nie obowiązuje już żadna kwarantanna ani ograniczenia w przemieszczaniu się.
Władze Seszeli zapewniają, że kraj jest dla turystów bezpieczny. Odmrożenie turystyki możliwe jest dzięki wyjątkowo dobrze działającemu programowi szczepień. W tym momencie pierwszą dawkę szczepionki otrzymało ok. 90 proc. populacji kraju – a w ciągu najbliższych kilku tygodni rząd ma nadzieję zakończyć akcję szczepień.
Wyjazdy zagraniczne w pandemii
Absolutnym "królem" dla urlopowiczów z Polski w okresie pandemii pozostaje póki co Zanzibar. O popularności tej destynacji zadecydował brak obostrzeń epidemicznych: właśnie ta wyspa Tanzanii podawana jest najczęściej jako odpowiedź na popularne pytanie "Gdzie wyjechać na wakacje bez testów i kwarantanny?".
Innym popularnym miejscem były na jesieni zeszłego roku Wyspy Kanaryjskie, gdzie również nie wymagano wyników testu na Covid-19 – od tego czasu jednak sytuacja uległa zmianie, a Polacy muszą przedstawić przy wjeździe negatywny wynik testu.
Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej INNPoland.pl