
Maszyniści PKP Cargo obawiają się o zdrowie i życie. Chcą, by natychmiast zaprzestać kursów na Białoruś, gdyż trasy pociągów przebiegają przez tereny leśne zajmowane przez migrantów. Ci mają próbować dostać się na pokład pociągów i przedostać się nimi przez granicę. Lada chwila może zdarzyć się wypadek.
REKLAMA
Polscy maszyniści: migranci chcą wejść na pociągi
O szybką reakcje prezesa PKP Cargo i Ministerstwa Infrastruktury zwrócił się w piśmie Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych w Polsce. Dokument cytuje PAP.Związkowcy z oddziału w Białymstoku wskazują, że obecna sytuacja na granicy polsko-białoruskiej stwarza zagrożenie dla życia i zdrowia maszynistów pociągów towarowych. Ci proszą o pilną interwencję i zaniechanie przewozów w związku z kryzysem.
Trasy kolejowe przebiegają bowiem przez tereny leśne Białorusi, zajmowane obecnie przez migrantów. Na tym samym odcinku znajdują się też wrogo nastawieni pogranicznicy i białoruskie wojsko.
Całość stanowi niebezpieczne warunki, które mogą doprowadzić do wypadku kolejowego spowodowanego przez uchodźców. Ci mają zdaniem związku "zachowywać się irracjonalnie i podejmować próby przejazdu pociągami".
"Realizacja przewozów kolejowych przez przejście graniczne w Kuźnicy Białostockiej, ale także na innych przejściach granicznych z Białorusią grozi potencjalną prowokacją" – ostrzegają kolejarze.
Sytuacja na granicy z Białorusią
Jak pisał serwis naTeamt.pl, sytuacja na polsko-białoruskiej granicy wciąż jest napięta.W miejscu ataków na polskich funkcjonariuszy z wtorku 16 listopada powstało nowe obozowisko migrantów. Rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn dołączył do swojej informacji krótki film z happeningu, który ma dowodzić, że strona białoruska "gra na emocjach polskich służb".
W sieci pojawiły się także nagrania, na których widać dzieci migrantów krzyczące "kocham Polskę".
Podobne "ustawki" zaprezentowała też na Twitterze polska policja. Opublikowała bowiem fotografie, na których widać fotoreportera robiącego zdjęcia osób z dzieckiem przy ogrodzeniu po białoruskiej stronie granicy.
"Jedna z wielu 'sesji fotograficznych' dla potrzeb reżimowych mediów. Osoby z dzieckiem przyprowadzone pod ogrodzenie graniczne, fotoreporter robi zdjęcia z różnych ujęć, po czym osoby z dzieckiem wracają do namiotu. Takich, podobnych sytuacji jest dzisiaj więcej" – skomentowali policjanci.
