Fot. 123rf.com / dedmityay

Koniec kontrowersji wokół e-papierosów? Sprawozdanie unijnej komisji może pomóc rozstrzygnąć spór, jaki od dłuższego czasu toczy się wokół produktów bezdymnych. E-papierosy mają być pomocne w rzucaniu palenia.

REKLAMA

Komisja Specjalna ds. Walki z Rakiem Parlamentu Europejskiego (BECA) przez ostatnie dwa lata zajmowała się opracowaniem kompleksowej strategii walki z chorobami nowotworowymi. Powstałe sprawozdanie, mające stanowić swoistą mapę drogową odnośnie standardów leczenia i zapobiegania nowotworom w krajach UE, zostało zatwierdzone w Europarlamencie większością 652 głosów.

Przyjęcie sprawozdania to istotna wiadomość dla byłych palaczy i osób, które palenie zamierzają rzucić: BECA potwierdziła bowiem, że korzystanie z e-papierosów może być pomocne w wychodzeniu z nałogu.

Z rakiem płuca można wygrać?

Palenie znalazło się na radarze Komisji z oczywistych względów: rak płuca to jeden z najpowszechniejszych nowotworów. Unijni eksperci szacują, że choroba ta zabija co roku około 250 tysięcy osób.

Ze sprawozdania Komisji wynika, że te statystyki można znacząco obniżyć dzięki działaniom profilaktycznym oraz odpowiedniej pomocy, skierowanej do palaczy. Kroki te muszą być jednak znaczące: Komisja podjęła zobowiązanie redukcji odsetka palaczy w Europie do 5 proc. Wynik ten kraje członkowskie mają osiągnąć do roku 2040.

E-papierosy pomagają rzucić palenie?

Pomysł, aby wykorzystywać e-papierosy jako pomoc w rzucaniu palenia nie jest nowy. Alternatywy dla tradycyjnych papierosów mają status produktów wspomagających wychodzenie z nałogu m.in. w Wielkiej Brytanii, której władze rozważają nadanie im statusu produktów medycznych.

Jeśli chodzi o Unię Europejską, jej stanowisko było do tej pory zachowawcze: żadna z uznanych instytucji nie decydowała się na jednoznaczną ocenę badań dotyczących niższej szkodliwości e-papierosów. Stanowisko, jakie zajęła BECA, jest więc nowością, głównie dlatego, że po raz pierwszy otwarcie mówi o e-papierosach jako o urządzeniach, które mogą pomóc rzucić palenie.

W sprawozdaniu znalazła się również rekomendacja co do oceny potencjalnej szkodliwości e-papierosów: te, jak i inne innowacyjne wyroby tytoniowe, powinny być oceniane w porównaniu z papierosami i traktowane wyłącznie jako wyroby skierowane do palaczy. Komisja zastrzega, że należy dołożyć wszelkich starań, aby e-papierosy nie trafiały w ręce nieletnich i w związku z tym zastrzega sobie prawo do ograniczenia sprzedaży smakowych liquidów, które mogą przyciągać większą uwagę dzieci i młodzieży.

Ze sprawozdania Komisji można również wywnioskować, że Unia może nałożyć na producentów obowiązek ściślejszego kontrolowania swoich wyrobów i uwzględniania na etykietach bardziej szczegółowego spisu substancji wchodzących w skład liquidów.

Dzisiaj użytkownicy e-papierosów muszą, w dużej mierze, na własną rękę szukać informacji o produktach, z których korzystają. Jest to szczególnie istotne w przypadku użytkowników e-papierosów działających w systemach otwartych, czyli takich, które samodzielnie napełnia się liquidem. Tu pojawia się bowiem ryzyko, że przy zakupie płynu z niewiadomego źródła, w liquidzie mogą znaleźć się potencjalnie szkodliwe substancje.

Ryzyko to da się zniwelować korzystając z systemów zamkniętych, czyli takich, w których kartridż z liquidem jest instalowany bezpośrednio w urządzeniu, jak np. Vuse ePod. Takie rozwiązanie gwarantuje, że użytkownik sięga po finalny, gruntownie przebadany produkt. I nie chodzi tu wyłącznie o wygodę i estetykę użycia, ale przede wszystkim o jakość gwarantowaną złożonym systemem testów i certyfikacji.

Mniejszą szkodliwość e-papierosów potwierdzają również polscy naukowcy: prof. dr hab. n. med. Andrzej Sobczak mówił w jednym z wywiadów: – Liczba związków toksycznych jest zdecydowanie mniejsza w aerozolu z e-papierosa niż w dymie tytoniowym. I co do tego nie ma żadnych wątpliwości – wyjaśniał naukowiec.

Sprawozdanie Komisji komentował min. Nicolás González Casares — frakcji centrolewicowej frakcji S&D w Parlamencie Europejskim:

— Nie możemy dłużej zaakceptować różnicy we wskaźnikach przeżywalności między państwami członkowskimi na poziomie 25 proc. Wszyscy pacjenci, bez względu na narodowość, muszą być leczeni na tym samym poziomie. Wzywamy Komisję Europejską i wszystkie państwa członkowskie do podjęcia natychmiastowych działań i wykorzystania wszelkich niezbędnych środków, aby zmienić tę niedopuszczalną sytuację — mówił Casares.