
Lokale gastronomiczne znalazły się na celowniku Inspekcji Handlowej jeszcze przed wakacjami. Kontrolerzy zgłosili zastrzeżenia do ponad połowy punktów. Niepokoi ich fakt, że restauratorzy popełniają niemal te same błędy co w zeszłym roku m.in. zaniżają wielkości dań.
Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google
Po pandemicznym lockdownie w restauracjach aż roiło się od klientów. Jednak okazuje się, że pułapki, także cenowe, czyhają w czasach inflacji nawet w ulubionych punktach z jedzeniem.
Ponad połowa lokali gastronomicznych z zastrzeżeniami. Posypały się mandaty
W trosce o interesy urlopowiczów Inspekcja Handlowa jeszcze przed wakacjami sprawdziła 53 lokale gastronomiczne. Portal Wiadomościhandlowe.pl donosi, że wyniki analizy budzą wątpliwości — zastrzeżenia dotyczyły ponad połowy z nich (32).
Dla niektórych restauratorów kontrola była ciosem finansowym. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) informuje w komunikacie, że "w związku z nieprawidłowościami nałożono 5 mandatów karnych na łączną kwotę 700 zł".
Poza tym do sądów skierowano sześć wniosków o ukaranie. O wątpliwych praktykach zostały powiadomione urząd miar i urząd skarbowy.
Wciąż te same błędy. Za małe porcje i brak zawieszek
Tomasz Chróstny, prezes UOKiK, podkreśla, że w trakcie kontroli badano "rzetelność obsługi klientów w restauracjach i barach w miejscowościach turystycznych". Sprawdzono także lokale przy głównych szlakach komunikacyjnych np. przy dworcach kolejowych, autobusowych czy na stacjach paliw.
W ponad 60 proc. skontrolowanych podmiotach przedsiębiorcy nie przestrzegają przepisów prawa. UOKiK jest zaniepokojony faktem, że nieprawidłowości są podobne do tych, które kontrolerzy ujawniali w poprzednich latach.
Jakie błędy powielają restauratorzy? Prezes UOKiK wskazuje, że w wielu miejscach ceny nie są odpowiednio eksponowane. Poza tym przedsiębiorcy nie informują klientów o wielkości napojów czy potraw.
Co więcej, w lokalach brakuje zawieszek informujących o szkodliwym działaniu alkoholu. W niektórych miejscach kontrolerzy nie dopatrzyli się także banerów o zakazie palenia wyrobów tytoniowych. Część restauratorów stosuje też nieodpowiednie wagi od odważania produktów.
Jednak są też "dobre wiadomości". - Dotychczas inspektorzy nie stwierdzili nieścisłości pomiędzy składnikami serwowanych dań a tymi wymienionymi w karcie — przyznaje Chróstny. Ten problem przewijał się wielokrotnie podczas poprzednich kontroli.
