Kobieta na zakupach przed lodówką w sklepie
Wielu Polaków musiało przez rosnące ceny zrezygnować m.in. z masła Fot. Bartlomiej Magierowski/EastNews

Gwałtownie rosnące odm miesięcy ceny odcisnęły swoje piętno na zwyczajach zakupowych Polaków. Coraz więcej gospodarstw domowych rezygnuje z podstawowych produktów, takich jak masło i stawia na tańsze zamienniki.

REKLAMA
  • Równocześnie z powodu inflacji o ponad 10 proc. wzrosła wartość zakupionych dóbr spożywczych
  • Kilkaset tysięcy gospodarstw domowych zrezygnowało z zakupu prawdziwego masła
  • Polacy kupują coraz mniej

    W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy tego roku inflacja zmusiła wiele gospodarstw domowych do zmiany swoich zwyczajów zakupowych. Z badania GfK Polonia, o którym pisze poniedziałkowa "Rzeczpospolita" wynika, że prawie 3 proc. (czyli niemal 400 tys.) gospodarstw domowych całkowicie zrezygnowało z kupowania mocnych alkoholi.

    Podobna liczba gospodarstw odmawia sobie świeżych ryb i sypkiej herbaty, zaś nieco mniejsza – oliwek, kawy rozpuszczalnej czy masła (które zamieniła na tańszą margarynę). W październiku z kolei znacząco widać było spadek zainteresowania mięsem: 25 proc. w przypadku drobiu, 27 proc. dla wołowiny, i 18 proc. dla wieprzowiny.

    Nie oznacza to jednak, że Polacy wygrywają z inflacją.

    – Po dziewięciu miesiącach 2022 r. wartość dóbr spożywczych zakupionych przez polskie gospodarstwa domowe wzrosła o 10,3 proc. i był to efekt wzrostu cen. W tym samym czasie wielkość zakupów skurczyła się o 2 proc. Kupujemy już mniej, ograniczając wydatki, ale płacimy więcej – mówi Szymon Mordasiewicz, dyrektor komercyjny Panelu Gospodarstw Domowych GfK Polonia.

    Masz propozycję tematu? Chcesz opowiedzieć ciekawą historię? Odezwij się do nas na kontakt@innpoland.pl

    Dane GfK Polonia pokazują bardzo przygnębiający obraz rzeczywistości. Według nich oszczędzać musi aż 89 proc. gospodarstw domowych. Jako pierwsze w odstawkę idą rozrywki poza domem, jedzenie w restauracjach, podróże, jak również zakupy ubrań i butów – oszczędza na tych rzeczach od 36 do 46 proc. Polaków. Co trzecie gospodarstwo domowe jest jednak w tak złej sytuacji finansowej, że musi ciąć nawet codzienne wydatki.

    Plaga złodziei masła

    Jak pisaliśmy niedawno w INNPoland.pl, kradzież masła to coraz większy problem dla sklepów spożywczych. W niektórych sklepach za kostkę 200 g zapłacimy już spokojnie ponad 8 zł. Część osób zmagających się z rosnącymi cenami zaczyna po prostu zabierać masło bez płacenia, a sklepy przyznają, że urosło to już daleko poza zwykłe natężenie tego procederu.

    – To, co się teraz dzieje, przybiera skalę masową – twierdzą sklepikarze, z którymi rozmawiał serwis Polsat News.

    W części sklepów działających w Kielcach masło zniknęło z ogólnodostępnych lodówek. Teraz klienci, którzy zamierzają nabyć ten produkt, muszą prosić o jego podanie ekspedientów obsługujących stoiska z mięsem czy ciastami.

    Masło zaczęło nam znikać na przełomie marca i kwietnia. Postanowiliśmy je przenieść z lodówki ogólnodostępnej nabiałowej do lodówki obok kasy, gdzie masło podaje ekspedient – opowiada Polsat News Szymon Siwonia, właściciel sklepu spożywczego w Kielcach. Jak mówi, z zamawianych co dwa dni 30 sztuk masła "30 proc. było sprzedane, a reszta gdzieś znikała".

    Na nagraniach z monitoringu mógł zobaczyć, kto zabierał produkt. – Masło kradły osoby w różnym wieku, ale przede wszystkim byli to emeryci – twierdzi właściciel sklepu.