Otwarte pudełko snusu w dłoniach z pomalowanymi paznokciami.
Król Szwecji w Warszawie. Dyplomatyczny zgrzyt w tle wizyty fot. Natalia Bohren / Shutterstock

To już trzecia wizyta szwedzkiego monarchy, Karola XVI Gustawa, w Polsce. Tym razem nie obyło się bez dyplomatycznego zgrzytu w tle. Gdy król Szwecji lądował w Warszawie, rząd Donalda Tuska pracował nad projektem zakazu sprzedaży typowo szwedzkiego produktu: woreczków nikotynowych, popularnie nazywanych u nas "snusami". Szwecja od lat słynie z żywiołowej obrony swojego rodzimego produktu w UE.

REKLAMA

Jak szampan dla Francuzów

Dla Szwedów snus jest tym, czym szampan dla Francuzów, wino i pizza dla Włochów albo oscypek dla Polaków – to produkt regionalny i poniekąd symboliczny. To również "hit eksportowy" tego kraju: zarówno w wersji tytoniowej (klasyczny snus) jak i pozbawionej tytoniu (woreczki nikotynowe).

Nic więc dziwnego, że "mało dyplomatycznie" może wyglądać działanie polskiego rządu w tle wizyty Karola XVI Gustawa. W dniu wizyty szwedzkiego monarchy nad Wisłą, Rada Ministrów debatuje nad przepisami zakazującymi sprzedaży woreczków nikotynowych.

Rząd rozpatruje projekt UD213, który ma wyeliminować praktycznie wszystkie nikotynowe "snusy" z obrotu. Mają zostać tylko te o smaku tytoniu. A tych praktycznie już teraz nie ma w sprzedaży – stanowią one promil całego rynku. Rząd Donalda Tuska wybrał chyba najgorszy ze wszystkich możliwych terminów na rozpoczęcie takiej debaty.

Szwedzka autonomia

Szwedzi uważają snusy i woreczki nikotynowe za mniej szkodliwe zamienniki papierosów. Umieszczane pod dziąsłem, uwalniają nikotynę bezpośrednio do krwiobiegu, bez potrzeby wciągania papierosowego dymu do płuc. Dlatego uchodzą za najmniej toksyczny sposób przyjmowania nikotyny.

Za Oceanem podobną optykę wobec woreczków nikotynowych i snusów stosują m.in. Stany Zjednoczone, uznając je za zdecydowanie mniej szkodliwe dla zdrowia niż papierosy.

W ostatnim dziesięcioleciu snusy i woreczki nikotynowe przyczyniły się do znaczącego spadku odsetka palących wśród dorosłych Szwedów – z około 15 do blisko 5 proc. obecnie. Szwedzi palą najmniej w całej UE. Za to odsetek tych sięgających po snusy i woreczki nikotynowe wynosi dziś prawie 16 proc. dorosłych.

Szwedzi rzucili papierosy dzięki snusom i woreczkom nikotynowym. W tym sensie snusy są dla Szwedów symbolem wygranej walki z papierosami.

Na arenie unijnej Szwedzi bronią więc snusów jak niepodległości. Od lat aktywnie sprzeciwiają się m.in. pomysłom skokowych podwyżek akcyzy na ich ojczystą używkę, płynącym ze strony Komisji Europejskiej. A nawet działają wbrew rekomendacjom Komisji.

W 2024 r. Ministerstwo Finansów Szwecji zdecydowało się bowiem na odwrotny ruch akcyzowy: obniżyło akcyzę na snusy o 20 proc. i podniosło akcyzę na papierosy o 10 proc. Ta decyzja szwedzkiego fiskusa walnie przyczyniła się do wygaszenia palenia w tym kraju.

Polski rząd dopiero co opodatkował "snusy", a teraz ich zakaże?

Gdy Szwecja obniżała akcyzę na snusy, Polska dopiero rozważała nałożenie na nie podatku. Jeszcze do końca 2024 r. woreczki nikotynowe nie były objęte akcyzą w ogóle. Do budżetu nie trafiała więc choćby złotówka z ich sprzedaży.

Sytuacja zmieniła się w 2025 roku, gdy resort finansów policzył, ile traci z powodu braku akcyzy. Fiskus oszacował, że akcyza na woreczki nikotynowe przyniosłaby dodatkowo blisko miliard złotych dla budżetu (974 mln zł) już w najbliższej dekadzie. Podatek wprowadzono, a stawka akcyzy ma rosnąć co roku, aż do 2027 r.

Po drodze polski rząd przyjął też przepisy zdrowotne, ograniczające sprzedaż woreczków nikotynowych, m.in. zakaz sprzedaży osobom niepełnoletnim; ograniczenie zawartości nikotyny do 20 mg na woreczek; obowiązek umieszczania ostrzeżeń zdrowotnych na paczkach oraz nadzór nad składem chemicznym woreczków.

Choć rząd Donalda Tuska dopiero co nałożył akcyzę na woreczki nikotynowe i przyjął niedawno przepisy regulujące ich sprzedaż – dziś debatuje nad całkowitym zakazem sprzedaży takich woreczków. I robi to dokładnie w dniu wizyty Króla Szwecji.