
Projekt ustawy o kredycie konsumenckim miał zwiększyć konkurencję i bezpieczeństwo klientów. Tymczasem, jak alarmują eksperci, może doprowadzić do odwrotnego efektu: wzmocnienia jednego gracza i większego ryzyka dla milionów Polaków. Czy wrócą lichwiarskie pożyczki prywatne poza legalnym systemem?
Nowe przepisy o kredycie konsumenckim to implementacja unijnej dyrektywy, która powinna obowiązywać od listopada 2026 r. Problem w tym, że polska wersja – zdaniem branży – zamiast upraszczać, komplikuje system. I może mieć konsekwencje, które odczują wszyscy korzystający z kredytów i pożyczek.
Jedna baza, wiele wątpliwości
Największe kontrowersje budzi wzmocnienie roli Biura Informacji Kredytowej. Projekt – choć deklaruje otwartość rynku – w praktyce wzmacnia jeden podmiot. Mimo że wcześniej zarówno UOKiK, jak i KNF podnosiły, że takie rozwiązanie jest niekorzystne i dla klientów, i dla branży.
– Koncentracja wszystkich informacji wyłącznie w jednej bazie, która nie podlega nadzorowi, nie posiada regulacji i nie daje klientowi uprawnień do weryfikacji danych, stwarza realne ryzyko. Klient nie ma możliwości sprawdzenia, czy dane są kompletne i wiarygodne. To może prowadzić do sytuacji, w której decyzja kredytowa jest dla niego całkowicie nieprzejrzysta – mówi Marcin Czugan, prezes Związku Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce.
A to w konsekwencji może prowadzić do negatywnej weryfikacji, po której osoby w potrzebie będą sięgały po rozwiązania spoza legalnego obiegu.
– Jeżeli potrzeba finansowania nie zostanie zaspokojona w legalnym sektorze, to znajdzie ujście poza nim. Tam nie ma żadnych zasad, nie ma limitów kosztów ani ochrony konsumenta. Jest tylko konieczność oddania kwoty, która wielokrotnie przewyższa zobowiązanie – dodaje Czugan.
Jak podkreśla, ustawodawca nie przeanalizował skutków tak poważnego zabiegu legislacyjnego. A jego konsekwencje są znacznie dalej idące niż tylko obowiązek raportowania. To bardzo duży zarzut, zwłaszcza że mowa o projekcie na zaawansowanym etapie prac.
Ryzyko wykluczenia i powrotu szarej strefy
Nowe przepisy mogą utrudnić dostęp do finansowania, szczególnie przy mniejszych kwotach. Jak alarmują eksperci ZPF, nadmiernie restrykcyjne wymogi w zakresie badania zdolności kredytowej wypchną część Polaków do szarej strefy, gdzie ryzyko nadużyć i lichwiarskich praktyk jest wysokie.
Zbyt restrykcyjne wymogi mogą sprawić, że część osób w ogóle nie przejdzie oceny zdolności kredytowej, ale ich potrzeby finansowe nie znikną.
– Usunięcie uproszczonej oceny zdolności kredytowej oznacza, że każda pożyczka będzie wymagała pełnej procedury. To może spowodować, że wiele osób nie przejdzie tej oceny albo instytucje w ogóle nie będą chciały jej przeprowadzać – ostrzega nasz rozmówca.
Najbardziej dotknie to klientów z niższymi potrzebami finansowymi.
– Rolą ustawy o kredycie konsumenckim powinno być znalezienie balansu między potrzebą finansowania a ochroną klienta. Jeżeli tego balansu zabraknie, możemy doprowadzić do wykluczenia części konsumentów z legalnego rynku. A tego chcielibyśmy uniknąć – podsumowuje prezes ZPF.