
Ministerstwo Finansów szykuje przepisy, które mają wreszcie uszczelnić rynek e-papierosów – ale zanim wejdą w życie, budżet państwa będzie tracić kolejne setki milionów złotych. Według raportu Instytutu Fraunhofera ponad połowa krajowej sprzedaży tych urządzeń krąży poza oficjalnym obiegiem, a producenci i importerzy od miesięcy wykorzystują dziury w obowiązujących przepisach akcyzowych. Projekt UD363 ma to zmienić. Kiedy to się stanie? – Mam nadzieję, że jeszcze przed wakacjami zaprezentujemy projekt ustawy – mówi wiceminister finansów Jarosław Neneman.
Według raportu Instytutu Fraunhofera 58 proc. rynku e-papierosów w Polsce stanowi szara strefa. Z tej części aż 83 proc. ma pochodzić z Chin, a dokładniej z centrum globalnej produkcji w Shenzhen. Import od bezpośrednich sąsiadów Polski jest znacznie mniejszy i ma stanowić 13 proc. całej szarej strefy.
Skalę problemu widać wyraźnie. Rynek jest zalewany milionami paczek, a służby w Europie nie nadążają ze skuteczną kontrolą. Ponieważ legalne produkty są coraz droższe przez akcyzę, konsumenci coraz częściej wybierają te "spod lady".
Producenci tymczasem prowadzą własny wyścig z fiskusem. Jak? Część sprzedaje e-papierosy w częściach do samodzielnego montażu. Inni projektują urządzenia, które nie mieszczą się w obowiązujących definicjach podatkowych, chociaż te facto działają tak samo. Przykładem są chociażby modele z wbudowaną grzałką ceramiczną, które pozwalają uniknąć 40-złotowej daniny.
Projekt, który ma uszczelnić system
Rozwiązaniem tego problemu ma być projekt UD363. Objąłby swoim zasięgiem cały system i utrudniłby obchodzenie przepisów. Nowelizacja zakłada akcyzę w wysokości 40 zł dla wszystkich wkładów do e-papierosów wielorazowych. Bez względu na to, w jakiej technologii takie urządzenia zostały wykonane. Krótko mówiąc, projekt UD363 zakłada opodatkowanie całego rynku, w tym – uwaga – również e-papierosy indukcyjne.
Mimo to na rządowych stronach czytamy, że planowany termin przyjęcia "Projektu ustawy o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz ustawy Kodeks karny skarbowy" (UD363) to II kwartał 2026. Tyle że praktycznie jesteśmy już w połowie drugiego kwartału, a w międzyczasie będziemy mieli jeszcze wakacje, w tym również sejmowe, a projekt UD363 powinien przejść do przerwy letniej przez Rządowe Centrum Legislacji. Sejmowy kalendarz nie bierze niestety jeńców.
Idąc dalej: jeśli prace nad UD363 ruszą nawet wiosną i standardowe, czyli półroczne vacatio legis, zostanie zachowane, nowe przepisy zaczną obowiązywać dopiero w 2027 roku. Jednak prace nad tym projektem nie wyszły do tej pory poza konsultacje i nie wiadomo, kiedy projekt trafi pod obrady rządu, a potem Sejmu.
28 kwietnia podczas posiedzenia Sejmu wiceminister finansów Jarosław Neneman jasno dał do zrozumienia, że niedługo mamy poznać nowe założenia tej ustawy. Dodajmy, że sprawa jest ważna, bo chodzi o kompleksowe uregulowanie rynku – z korzyścią dla społeczeństwa i biznesu, ale także z poczuciem, że państwo ma nad wszystkim kontrolę. Bo obecne ten balans jest zaburzony.
– Projekt UD363, w którym proponujemy kompleksowe podejście, był już poddany dwukrotnym konsultacjom, ostatnie odbyły się w ubiegłym tygodniu. I nie ukrywam, że wyniki rozmów z branżą zainspirowały nas do dłuższych refleksji. Potrzeba większej rozwagi po to, żebyśmy za pół roku znowu nie musieli się spotkać w tej sprawie. Mamy rozwiązania, na pewno tego projektu na przyszłym posiedzeniu Sejmu nie będziemy omawiać – powiedział wiceminister w mównicy sejmowej.
Ale po chwili dodał: – Poddajemy ten projekt konsultacjom społecznym, bo one są potrzebne, ponieważ branża jest konkurencyjna. Jak tylko będzie to możliwe, przedstawimy kompleksowe rozwiązanie. Mam nadzieję, że jeszcze przed wakacjami spotkamy się i ten projekt państwu zaprezentuję.
I taka zapowiedź to dobra informacja. Ale jednocześnie jest też niestety zła: przez cały ten czas na rynku będzie istnieć luka podatkowa. I będzie to luka w pełni legalna.
Zamieszanie zamiast realnych rozwiązań
Branża i eksperci ostrzegają, że im dłużej system pozostaje nieszczelny, tym bardziej utrwala się szara strefa. Trudno się z nimi nie zgodzić, że obecna polityka akcyzowa jest nieskuteczna: kolejne zmiany wywołują zamieszanie, ale nie rozwiązują głównego problemu, czyli ucieczki sprzedaży poza legalny, opodatkowany obieg.
Według wspomnianych wyżej szacunków Instytutu Fraunhofera szara strefa e-papierosów w całej Europie może być do 2030 roku warta 10,8 mld euro. W Polsce już teraz jej udział ma sięgać 58 proc. rynku. To oznacza nie tylko problem dla legalnie działających firm, ale też realne – i spore – straty dla budżetu państwa.
W praktyce stawką jest więc nie tylko opodatkowanie jednego segmentu rynku, ale odzyskanie kontroli nad obrotem produktami, które z roku na rok stają się coraz bardziej popularne. Jeśli przepisy nie nadążą za konstrukcjami stosowanymi przez producentów i importerów, luka akcyzowa może przestać być przejściowym problemem, a stać się stałym elementem polskiego rynku.