
Bitcoin zakończył kwiecień na plusie. I to w sytuacji, gdy wojna na Bliskim Wschodzie nadal trwa, co teoretycznie powinno osłabiać cyfrowe aktywa. Czy więc przed nami kolejna fala wzrostów?
Kurs bitcoina przez ostatni miesiąc wzrósł o nieco ponad 2 procent. Jak na kryptowalutę to mało, ale warto pamiętać, że wszystko miało miejsce w warunkach, gdy ryzykowne aktywa powinny mocno tanieć.
Bitcoin pozytywnie zaskakuje
Przez cały kwiecień bitcoin zyskał 2,2 proc. swojej wartości. Jak na walor, który potrafił drożeć w takim okresie o kilkanaście lub kilkadziesiąt procent, to nic. Tyle że wszystko miało miejsce w czasie trwania zawieruchy na Bliskim Wschodzie, która teoretycznie powinna mocno "spompować" cenę cyfrowej monety.
Obecnie za 1 BTC inwestorzy płacą 78 302 USD.
Warto jednak zwrócić uwagę na to, że wzrosty są napędzane głównie przez traderów na rynku kontraktów futures, a nie tych na rynku spot. Chodzi o to, że popyt na "fizyczne" bitcoiny pozostaje niski, a wycenę podbija głównie spekulacja na kontraktach terminowych.
Mówiąc prościej: obecne wzrosty ceny bitcoina nie wynikają z tego, że ludzie masowo kupują BTC i je trzymają. Zamiast tego napędzają je głównie traderzy, którzy spekulują na kontraktach futures, czyli zakładają się o przyszłą cenę, często bez faktycznego posiadania bitcoinów.
Innymi słowy: cena rośnie bardziej przez zakłady i spekulację niż przez realny popyt.
Zdaniem firmy CryptoQuant, "rozbieżność między rosnącą ceną a malejącym popytem spot jest jednym z najwyraźniejszych sygnałów, że wzrosty mają charakter spekulacyjny, a nie strukturalny"
Analitycy ostrzegają, że przypomina to sytuację z 2022 r., gdy bessa dopiero się rozpoczynała: wtedy też popyt na kontrakty terminowe rósł, a popyt na "fizyczne" bitcoiny spadał, co "ostatecznie poprzedziło trwały spadek cen".
Tym razem będzie inaczej?
Słynne giełdowe powiedzenie brzmi: "tym razem będzie inaczej". Ma ono jednak wydźwięk ironiczny, sugerujący, że tylko naiwni wierzą w zmianę pewnych schematów rynkowych.
Tym razem jednak faktycznie "może być inaczej". Od połowy maja na czele FED, banku centralnego USA, stanie Kevin Warsh, który jest zwolennikiem cięcia stóp procentowych. Jeżeli teraz ponownie będzie chciał pobudzić gospodarkę poprzez zwiększoną akcję kredytową, może dać kryptowalutom więcej powietrza, a tym samym zwiększy szanse na ich wzrosty.
Poza tym wiele wskazuje na to, że wojna na Bliskim Wschodzie powoli dobiega końca: działania zbrojne nie są już w praktyce prowadzone (przynajmniej jeżeli chodzi o ostrzał rakietowy), a obie strony negocjują przyszły pokój. Jeżeli ten zostanie podpisany, bitcoinowe byki mogą otrzymać szansę na podniesienie wyceny ich ulubionych aktywów.
– Kurs bitcoina zależy dziś od makroekonomii i geopolityki. Jeżeli nowy prezes FED, Kevin Warsh, sprawi, że bank centralny USA będzie ciął stopy procentowe, kryptowaluty otrzymają kolejny prowzrostowy czynnik – wskazuje w rozmowie z nami Mateusz Kara z Ari10. – Obniżki stóp są interpretowane przez rynki jako próba pobudzenia przez władze monetarne gospodarki, co powinno przełożyć się na wzrost wycen aktywów ryzykownych – dodał.
Jego zdaniem, "kolejnym elementem jest geopolityka. Donald Trump wkrótce będzie świętował półmetek swojej drugiej kadencji".
– Jeżeli myśli o przekazaniu władzy obecnemu wiceprezydentowi, J.D. Vance’owi, musi uspokoić sytuację geopolityczną, co też może przełożyć się na wzrosty na wykresie BTC/USD. Możliwe, że wszelkie ryzykowne posunięcia planował wykonać w czasie pierwszych dwóch lat prezydentury. To oznaczałoby powolne zmniejszanie eskalacji konfliktów jeszcze w tym roku – wskazał.
