
Kurs akcji Grupy Azoty w czasie wtorkowej sesji znalazł się przy poziomach, których nie widzieliśmy od połowy lipca 2025 roku. To jednak o tyle dziwne, że w tle dzieją się rzeczy, które powinny odstraszyć byki, a skusić niedźwiedzie.
We wtorek sytuacja na GPW wyglądała już nieco lepiej niż w poniedziałek. Show wielu spółkom kradnie jednak Grupa Azoty. I to w sytuacji, gdy powinniśmy mówić głównie o problemach tej państwowej firmy.
Grupa Azoty królem sesji
Grupa Azoty ma spore problemy. Chodzi o ogromne zadłużenie oraz straty finansowe, które są potęgowane przez wysokie ceny gazu ziemnego i tańsze nawozy importowane z Rosji i Białorusi.
Na to wszystko nakładają się inwestycje. Ot, choćby kompleks chemiczny Polimery Police, który nie generuje jeszcze zysków.
Azoty musiały w efekcie wstrzymać część produkcji, zawiesić niektóre świadczenia pracownicze i negocjować porozumienia z bankami. Wszystko, by tylko uniknąć upadłości.
Właściwie to wiadomości, które brzmią jak zaproszenie na łatwą wyżerkę dla niedźwiedzi. A jednak to byki ruszyły do szturmu i mocno podbiły cenę akcji.
Wiele pomógł jednak zarząd, który przekazał, że sprzedaż akcji spółki GA Polyolefins Orlenowi (umowa została podpisana w kwietniu 2026 r.) pozwoli zmniejszyć zadłużenie giganta o 4,7 mld zł.
Do tego możliwe staje się osiągnięcie w tym roku pozytywnego wyniku EBITDA (zysk operacyjny firmy przed potrąceniem odsetek, podatków, deprecjacji i amortyzacji). Warunkiem jest utrzymanie się obecnego trendu w segmentach Chemia i Tworzywa.
Kurs rośnie
W czasie wtorkowej sesji kurs Grupy Azoty znalazł się przy 21,62 zł, co oznacza skok o 12 proc. od początku sesji. To najwyższy poziom od połowy lipca 2025 roku.
