
Polska, Włochy i 14 innych państw UE wykonały „maksymalnie agresywny” pierwszy ruch w sprawie unijnego budżetu – pisze „Sueddeutsche Zeitung”.
"To zaledwie półtorej strony A4, gęsto zapisanej tekstem, ale wystarcza, aby wykonać maksymalnie agresywny ruch otwierający" – pisze w środę (27.05.2025) niemiecki dziennik "Sueddeutsche Zeitung" ("SZ") o dokumencie z postulatami w sprawie nowego wieloletniego budżetu UE, podpisanym przez kraje z Grupy Przyjaciół Spójności. W skład tej grupy wchodzi 16 państw unijnych, w tym Polska i Włochy, które otrzymują z budżetu unijnego więcej niż do niego wpłacają.
"Poprzez zwięzły, jasno sformułowany katalog postulatów wspólnie zajmują stanowisko, zanim negocjacje w sprawie kolejnego wieloletniego budżetu UE wejdą w decydującą fazę – i prowokują wczesną reakcję dziewięciu płatników netto, w tym Niemiec, którzy finansują ten budżet" – pisze dziennikarz "SZ" Jan Diesteldorf.
Według niego kraje te wyraźnie odrzucają plany Komisji Europejskiej dotyczące reformy budżetu UE. Komisja pod kierunkiem Niemki Ursuli von de Leyen chce bowiem radykalnie zreformować wieloletnie ramy finansowe Unii, na które w przyszłości składać by sie miały trzy duże bloki wydatkowe. Fundusze regionalne i rolnicze zostałyby połączone w jeden duży fundusz, co sojusz krajów będących beneficjentami netto budżetu UE odrzuca.
Zachować przywileje
Jak czytamy, państwa te chcą wprawdzie, by następny unijny budżet był bardziej nowoczesny i uwzględniał kwestie geopolityczne, "ale przede wszystkim musi znacznie wzrosnąć ze względu na wyzwania związane np. z polityką bezpieczeństwa, handlu czy energetyki". "To jednak, jak to ujęto, nie może to odbywać się kosztem klasycznych funduszy redystrybucyjnych. Wbrew propozycji Komisji należy wzmocnić wsparcie regionalne, politykę rolną i rybołówstwo. Jeśli więc von der Leyen proponuje budżet na lata do 2034 roku w wysokości prawie dwóch bilionów euro zamiast dotychczasowych około 1,2 biliona, to 16 krajów będących beneficjentami netto chętnie to poprze, o ile dotychczasowe przywileje dla rolników i regionów zostaną zachowane" – opisuje niemiecki dziennikarz stanowisko Grupy Przyjaciół Spójności.
Ocenia, że kraje te tylko "pozornie" popierają druga część proponowanej reformy, czyli połączenie wszystkich programów wsparcia gospodarczego pod parasolem nowego "funduszu konkurencyjności". Twierdzą bowiem, że potrzebne są jednak "klauzule ochronne, żeby pieniądze z funduszu nie trafiały głównie do regionów, które są szczególnie innowacyjne" – czytamy. "To z kolei byłoby sprzeczne z nową logiką, zgodnie z którą pieniądze mają być rozdzielane w mniejszym stopniu według kryterium regionalnego, a w większym według ‚zasady doskonałości'" – pisze Diesteldorf.
Płatnikom netto rośnie ciśnienie
Jak dodaje, już same te postulaty wystarczyłyby "aby podnieść ciśnienie przedstawicielom krajów będących płatnikami netto". Tymczasem – wskazuje – przyjaciele polityki spójności chcą jeszcze opóźnienia spłaty funduszu odbudowy gospodarczej po pandemii koronawirusa, a także umożliwienia wspólnego zaciągania pożyczek.
Stanowisko to skrytykowała już austriacka minister ds. europejskich Claudia Bauer. Podczas gdy na szczeblu krajowym jesteśmy zmuszeni do oszczędzania, nie może być tak, "że na szczeblu europejskim zachowuje się tak, jakby nie było żadnych ograniczeń" – powiedziała we wtorek przed spotkaniem unijnych ministrów w Brukseli. Według "SZ" z grona płatników netto słychać, że w sprawie zwiększenia budżetu UE "nie ma prawie żadnego pola manewru".
"Niemcy wciąż powstrzymują się od publicznych wypowiedzi w Brukseli, zasadniczo popierają propozycję reform von der Leyen, ale przede wszystkim domagają się przesunięcia środków i odrzucają wyższe składki oraz nowe długi" – pisze "SZ", przypominając niedawną wypowiedź kanclerza Friedricha Merza podczas uroczystości wręczenia Nagrody Karola Wielkiego byłemu szefowi Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghiemu w Akwizgranie. "Podczas najbliższego szczytu UE w połowie czerwca dojdzie do pierwszej rozgrywki między tymi dwoma obozami" – prognozuje niemiecki dziennik.
Opracowanie: Anna Widzyk
