promenada w Ustce
Nic tylko kłaść patelnię na beton i smażyć. Pięć miejsc nad polskim morzem, gdzie w upale można zrobić sobie jajecznicę Fot. InnPoland.pl

Gorąco, prawda? Ci, którzy ekstremalne upały spędzają nad morzem, mogą mówić o szczęściu, bo w Bałtyku można się schłodzić i nieco ulżyć sobie przy blisko 40-stopniowej mordędze. Ale nie wszędzie na wybrzeżu jest tak kolorowo. Przygotowałem subiektywny przegląd miejsc, w których beton wygrał nierówną walkę z zielenią i gdzie lepiej uważać podczas intensywnego skwaru. Bo można się sparzyć – dosłownie i w przenośni.

REKLAMA

Plac przy Plaży Śródmieście w Gdyni

Kiedyś był to po prostu plac przy ulicy Zawiszy Czarnego, od 2022 roku nosi on nazwę Plac Wolnej Ukrainy. To miejsce, które pod koniec rządów byłego już włodarza Gdyni Wojciecha Szczurka przeszło metamorfozę nie tylko jeśli chodzi o nazwę.

Urzędnicy uznali bowiem, że plac powinien przestać służyć jako parking. Choć od lat było to podstawowe miejsce do zostawienia swojego auta przed udaniem się na główną gdyńską plażę, to w ratuszu zapadła decyzja, by samochody z placu przy Muzeum Miasta Gdyni pogonić i oddać go pieszym mieszkańcom i turystom.

logo
fot. Tomek Kamiński / Gdynia.pl

To, co stało się potem, szybko przerodziło się w komunikacyjną katastrofę. Nagłe zlikwidowanie dziesiątek miejsc parkingowych sprawiło, że w centrum Gdyni, zwłaszcza w środku sezonu, zaparkowanie auta zaczęło graniczyć z niemożliwością.

Dziś funkcję śródmiejskiego parkingu przejął ten podziemny pod parkiem centralnym, problem w tym, że Plac Wolnej Ukrainy wcale nie przeszedł spodziewanej przez ludzi metamorfozy w nowy zielony zakątek Gdyni. Co prawda ustawiono tam parę ławek i sadzonek, ale stary beton pozostał, przez co plac nie służy nikomu, a w upalne dni jest miejscem, które trzeba omijać z daleka.

Promenada w Ustce

Kiedy przeszła metamorfozę w latach 90-tych, uznawano ją za prawdziwą perełkę polskiego wybrzeża Bałtyku i esencję nowoczesności. Dziś, choć promenada w Ustce wciąż jest jedną z kluczowych atrakcji kurortu, wizualnie i funkcjonalnie trąci ona lekko myszką. Zwłaszcza jeśli chodzi o jej centralny punkt na wysokości ulicy Żeromskiego, gdzie punkty gastronomiczne mieszczą się w coraz gorzej trzymających się budynkach, a obok nich straszy praktycznie nieużywana muszla koncertowa.

Sama promenada jest do tego praktycznie pozbawiona zieleni. Kto chce złapać opaleniznę, zamiast na plaży rozkłada się na ławce, bo można się poczuć jak na patelni.

logo
źródło: Nova Promenada Ustka

Promenadę w Ustce mogą jednak czekać zmiany. Przedsiębiorcy tworzący spółkę Nova Promenada Ustka chcą przebudować stare budy i stworzyć nowy kompleks, na miarę XXI wieku. Kłopot w tym, że opublikowane przez nich kilka dni temu wizualizacje pokazują, że o ile sam kompleks gastronomiczny przeszedłby wielką metamorfozę, to na samym deptaku nie przybyłoby... ani jednego drzewa.

Szybko wytknęli im to internauci, co – mam nadzieję – tylko otworzy dyskusję o tym jak zmodyfikować ich wizję tak, by mieć ciastko (w postaci nowoczesnej architektury odświeżającej wizerunek promenady) i zjeść ciastko (żeby jednak pojawiła się jakaś zieleń).

Aleja Gwiazd Sportu we Władysławowie

Z tym miejscem historia jest dość podobna, co z promenadą w Ustce. Kiedy powstawała w 2000 roku, ostatnim krzykiem mody w Polsce był szaro-czerwony polbruk. Dziś, ponad ćwierć wieku później, wmurowane pomiędzy kostki gwiazdy z wybitnymi nazwiskami polskiego sportu nie robią oszałamiającego wrażenia, tym bardziej że sama aleja nie jest przesadnie urokliwym miejscem jak na obecne standardy.

Co da się oczywiście zmienić, dodając do niej więcej zieleni, nową małą architekturę czy wymieniając polbruk na coś bardziej estetycznego. Nie naruszyłoby to pięknej tradycji upamiętniania sportowców, za to sprawiłoby, że ludzie odwiedzaliby ją znacznie częściej i nie omijaliby jej w upalne dni.

logo
źródło: wladyslawowo.pl

Dworzec autobusowy w Stegnie

Nie mam wątpliwości, że mamy tu do czynienia z jednym z najpaskudniejszych miejsc tego typu w Polsce. Co dziwi szczególnie jeśli pomyślimy, że mówimy o popularnym kurorcie na Mierzei Wiślanej, znanym jako "letnia stolica radiowej Jedynki". Tymczasem jeśli chcemy ze Stegny wybrać się gdziekolwiek autobusem w ciepły dzień, to czeka nas oczekiwanie pod wielką blachą, osłaniającą wysłużoną drewnianą ławkę i stare jak świat płyty chodnikowe.

Na szczęście takie koszmarki są już nad polskim morzem rzadkością, więc dworzec autobusowy w Stegnie można potraktować jako mały skansen standardów podróżowania z czasów PRL. Problem w tym, że są ludzie, którzy faktycznie muszą tu oczekiwać na podróż. Przy 40 stopniach jest to sytuacja nie do pozazdroszczenia.

logo
źródło: Jan Nowak / Google

Hotel Gołębiewski w Pobierowie

Nie może w tym zestawieniu zabraknąć tegorocznego hitu (dla niektórych "hitu") sezonu wakacyjnego. Nowe dziecko Gołębiewskiego w Pobierowie to dzieciak wyrośnięty, więc trzeba było dla niego zrobić miejsce i wyrąbać solidny kawałek nadmorskiego lasu, żeby miało ono widok bezpośrednio na morze. Jeśli więc trafimy w upalny dzień pod tego betonowego kolosa, to najbliższe naturalne schronienie przed skwarem znajdziemy dopiero paręset metrów dalej, gdzie nie dotarły piły jego budowniczych.

Jasne, w środku jest klima, a na zewnątrz jest kompleks basenowy, więc goście się nam nie upieką. Ale jeśli zajedziemy pod hotel z czystej ciekawości, to przy 40 stopniach będziemy szybko uciekać z powrotem w poszukiwaniu odrobiny wytchnienia.