
Tradycyjny przemysł ciężki kojarzy się z tonami papierów, markerami i pracą fizyczną, ale globalny potentat Damen Shipyards całkowicie zmienia reguły gry. W gigantycznym projekcie cyfrowym, obejmującym 35 stoczni na całym świecie, kluczową rolę odgrywa Trójmiasto. Han Coenraad i Kenny van Sleuwen w ekskluzywnym wywiadzie opowiadają, jak sztuczna inteligencja SAP Joule zdejmuje administracyjny ciężar z gdańskich projektantów i jachtowych budowniczych z Gdyni.
Kiedy w 2019 roku holenderski gigant ogłaszał przejście na czysty standard w chmurze, załoga była skrajnie sceptyczna. Sześć lat później nastroje w Trójmieście są zupełnie inne – po udanej integracji zakładu w Gdyni pracownicy sami domagają się nowoczesnych narzędzi. Poznaj kulisy tytanicznej pracy nad sprzątaniem 30 lat cyfrowych śmieci i zobacz, jak buduje się stocznie przyszłości.
Wywiad przeprowadziliśmy podczas SAP Sapphire 2026 w Madrycie.
Jakie inne rozwiązania braliście pod uwagę, aby rozwiązać swoje problemy operacyjne, i dlaczego ostatecznie zdecydowaliście się na system SAP?
Kenny van Sleuwen: W 2019 roku wybraliśmy SAP S/4HANA, porównując go bezpośrednio z systemem IFS Applications 10. Byliśmy wtedy użytkownikami IFS. Dokonaliśmy analizy na trzech poziomach, z czego dwa kluczowe elementy zdecydowanie przeważyły na korzyść SAP. Pierwszym z nich był proces planowania dostaw i zaopatrzenia. Dla przykładu: budujemy nasze statki m.in. w Rumunii. Jednak z punktu widzenia prawa podatkowego, ta stocznia jest traktowana jako lokalizacja holenderska. Dzięki temu możemy przesyłać materiały z Holandii do Rumunii bez skomplikowanych procedur celnych i podatkowych, ponieważ system widzi to jako przesunięcie wewnątrz jednej, holenderskiej struktury. SAP miał gotowe, doskonałe rozwiązanie tego problemu.
Drugim kryterium była specyfika budowy dużych jednostek, przy których pracuje jednocześnie wiele naszych dywizji. Chcieliśmy mieć możliwość prowadzenia jednego, centralnego projektu, do którego poszczególne spółki z grupy mogłyby dopisywać swój wkład – zarówno w postaci materiałów, jak i roboczogodzin. Pod tym względem SAP okazał się znacznie potężniejszy niż IFS. To były dwa główne powody naszej decyzji w 2019 roku.
Han Coenraad: Kiedy zaczynaliśmy tę podróż w 2019 roku, jako firma rodzinna zatrudniająca 12 500 osób w ponad 20 krajach, naszym głównym motorem była chęć ujednolicenia zarządzania. Zastosowaliśmy podejście typu "plain vanilla", czyli czysty standard. Opracowaliśmy jeden globalny szablon (template) i zaczęliśmy go sukcesywnie wdrażać we wszystkich dywizjach. Stocznia w Gałaczu w Rumunii była ostatnim i jednocześnie największym elementem tej układanki. Ruszyła produkcyjnie z systemem S/4HANA w kwietniu tego roku.
Tym samym program globalnych wdrożeń dobiegł końca – obecnie około 80 proc. naszych podmiotów działa już na jednej, centralnej platformie ERP w chmurze prywatnej SAP RISE. Trzymamy się profesjonalnej zasady "clean core" (czystego rdzenia), bez customizacji i pisania kodu na zamówienie. Szybko zastąpiliśmy stare systemy i zbudowaliśmy solidny fundament. Teraz przechodzimy do kolejnego etapu: chcemy wykorzystać platformę SAP BTP oraz sztuczną inteligencję (SAP Business AI), aby wyciągnąć z tej inwestycji realną wartość biznesową.
Czy podejście "clean core" i czysty standard wystarczyły, aby zaspokoić wszystkie wasze bieżące potrzeby?
Han Coenraad: Tak, zaspokoiło to nasze podstawowe potrzeby. Nasze poprzednie systemy były wdrażane 15-20 lat temu, więc oczekiwania użytkowników na starcie nie były wygórowane. Nie napotkaliśmy większych barier, ale zainwestowaliśmy bardzo dużo energii w zarządzanie zmianą (change management), aby ten proces zakończył się sukcesem.
Kenny van Sleuwen: To wymagało ogromnego balansu, ponieważ Damen to firma o ogromnej różnorodności operującej na portfolio 35 stoczni. Mamy dywizję Damen Yachting budującą superjachty dla najbogatszych ludzi świata, mamy Damen Naval produkujący okręty wojenne, aż po dywizję Workboats tworzącą statki robocze. Mówimy tu o zupełnie różnych modelach biznesowych pod jednym dachem. Chcieliśmy połączyć te światy w jednej globalnej instancji ERP. To ujednoliciło nasz sposób pracy, zostawiając jednocześnie przestrzeń na niezbędną specyfikę poszczególnych zakładów. Układ stoczni w rumuńskim Gałaczu różni się przecież diametralnie od zakładu we Vlissingen czy magazynu w Scheveningen. Udało nam się tym zarządzić.
Mówicie, że stocznia w Gałaczu była ostatnim dużym wdrożeniem. Czy nowa platforma faktycznie pomaga w zarządzaniu tak ogromnym obiektem? Jak to wygląda w prawdziwym świecie, na żywo, z dala od ładnych slajdów z prezentacji?
Han Coenraad: To, co zobaczyliśmy w Gałaczu, jeśli chodzi o poziom zaangażowania, wiedzy i determinacji kluczowych użytkowników (key users), było absolutnym wzorem dla reszty grupy. Ci ludzie poświęcili mnóstwo czasu, aby dogłębnie zrozumieć nowy system i nowe procesy, zanim zaczęli szkolić swoich kolegów na stanowiskach wykonawczych. System działa od dwóch miesięcy i oceny są satysfakcjonujące. Jednak pracownicy już teraz widzą przestrzeń do poprawy i sami flagują nam obszary pod optymalizację, myśląc o wdrożeniu zaawansowanych rozwiązań do planowania produkcji.
Kenny van Sleuwen: Na tak gigantycznej stoczni inżynier stojący na pokładzie jednostki musi mieć pełen wgląd w zamówienia i utrzymanie ruchu na tablecie czy smartfonie, bezpośrednio na krawędzi statku, a nie tracić czas na bieganie kilkuset metrów do biura i szukanie danych na komputerze stacjonarnym. Ci ludzie nie myślą już tylko w kategoriach tradycyjnego ERP, oni chcą innowacji, mobilności i rozwiązań AI, które ułatwią im fizyczną pracę.
Byłem pod ogromnym wrażeniem rozmowy z dyrektorem zarządzającym w Gałaczu. Ma bardzo silną wizję rozwoju opartą na dalszej optymalizacji i robotyzacji, która idealnie wpisuje się w koncepcję "autonomicznego ERP". Czy już tam jesteśmy? Nie. Burzymy jednak bariery i zaczynamy od małych, konkretnych kroków, łącząc te kropki.
Przejdźmy do polskiego Trójmiasta. Macie zakłady produkcyjne w Gdyni oraz biuro projektowo-inżynieryjne w Gdańsku. Czy te placówki są już objęte nowym systemem, czy dopiero będą?
Kenny van Sleuwen: Zakład w Gdyni, który dostarcza m.in. kadłuby do naszych luksusowych superjachtów, jest już w pełni zintegrowany z nowym systemem. Z kolei biuro inżynieryjne w Gdańsku znajduje się na naszej mapie drogowej i wdrożenie tam nastąpi w najbliższym czasie w ramach integracji dywizji statków offshore i okrętów specjalistycznych.
Czego oczekujecie po wdrożeniu systemu w Gdańsku? Jak to pomoże tamtejszemu biznesowi?
Han Coenraad: Oczekujemy przede wszystkim eliminacji powtarzalnych zadań, które nie tworzą żadnej wartości biznesowej. Chcemy zaprzęgnąć generatywnego asystenta AI, czyli system SAP Joule, do automatycznego procesowania przyjęć towarów czy żmudnego zatwierdzania kart czasu pracy (timesheetów). W gdańskim biurze pracują wybitnie uzdolnieni inżynierowie. Ich rolą jest projektowanie zaawansowanych jednostek morskich, a nie marnowanie czasu na administrację biurokratyczną czy klepanie zamówień.
Kenny van Sleuwen: Dla inżynierów biurokracja to bardzo uciążliwe zadanie. Pracują oni nad wieloma skomplikowanymi projektami jednocześnie, więc poprawne raportowanie czasu pracy na poszczególne zlecenia pochłaniało im mnóstwo energii – a to jest coś, czego inżynierowie szczerze nienawidzą. Chcemy odblokować ich potencjał, wykorzystując metodologię SAP Activate i nasz wewnętrzny zespół. Dzięki gotowym szablonom i klockom konstrukcyjnym jesteśmy w stanie drastycznie skrócić czas wdrożeń. Możemy teraz sprawnie wdrażać SAP nie tylko w wielkich dywizjach, ale też w mniejszych spółkach grupy, startupach, a także w tak wyspecjalizowanych jednostkach, jak biuro projektowe w Gdańsku.
Przechodząc do samej migracji – wspomnieliście, że przyszliście ze starego, skomplikowanego środowiska IT. Przejście na czysty standard (clean core) musiało boleć. Czy były takie funkcjonalności w starych systemach, które musieliście bezpowrotnie porzucić, aby utrzymać czysty kod?
Han Coenraad: Nasze poprzednie rozwiązania miały po 15-20 lat i były tak naszpikowane lokalnymi modyfikacjami, że nie dało się ich już w żaden sposób zaktualizować. Standardowy SAP S/4HANA potrafi dziś z definicji o wiele więcej, więc rezygnacja ze starych nakładek nie była problemem. Prawdziwym wyzwaniem była natomiast migracja i jakość danych. SAP to system niezwykle rygorystyczny pod względem poprawności wprowadzanych informacji. Musieliśmy wykonać tytaniczną pracę nad wyczyszczeniem baz i usunięciem wieloletnich zaległości, zanim w ogóle ruszyliśmy z transferem. Nikt nie lubi sprzątać cyfrowych śmieci gromadzonych przez dekady, ale nasza organizacja podołała temu zadaniu. To pozwoliło nam zbudować tak zwany cyfrowy wątek (digital thread).
Kenny van Sleuwen: Dokładnie. Z naszej perspektywy ERP to mózg firmy. Aby działał sprawnie, musi być natywnie i bezszwowo zintegrowany z naszymi systemami inżynieryjnymi – aplikacjami PLM oraz PDMS. Chodzi o to, aby wszelkie zmiany konstrukcyjne wprowadzane przez inżynierów, np. w Gdańsku, automatycznie i natychmiastowo trafiały do mózgu ERP, który na tej podstawie planuje zakupy i steruje egzekucją w stoczni. Z drugiej strony, system ERP integrujemy z systemami MES zarządzającymi halami produkcyjnymi i magazynami. Dane o postępie prac wracają automatycznie. To jest właśnie kompletny cyfrowy wątek: od cyfrowego projektu, przez planowanie, aż po fizyczne wykonanie na hali. W tym obszarze oczekujemy, że sztuczna inteligencja zepnie te rozproszone aplikacje znacznie szybciej i sprawniej niż tradycyjne metody integracji.
Han Coenraad: Idźmy dalej: jeśli połączysz te systemy z danymi z czujników na gotowych statkach – co już robimy w ramach naszego rozwiązania Triton – zyskujesz potężne narzędzie diagnostyczne. Masz podgląd floty w czasie rzeczywistym i możesz wdrożyć predykcyjne utrzymanie ruchu (predictive maintenance). Odrzucamy tradycyjny serwis na rzecz prognozowania awarii. Spójne platformy IT pozwalają nam tym samym na transformację całego modelu biznesowego. Nie chodzi już tylko o obniżanie kosztów budowy statku, ale o generowanie zupełnie nowych, stałych strumieni przychodów z obsługi poeksploatacyjnej podłączonej floty.
Jakich porad udzielilibyście innym firmom, które stoją przed identyczną transformacją? Czego nauczyliście się na własnych błędach?
Han Coenraad: To dobra lekcja na przyszłość. Na samym początku opracowaliśmy wzorcowy szablon i wdrożyliśmy go w pierwszej spółce z grupy, praktycznie w ogóle nie informując o szczegółach kolejnych firm. Pojawiło się ryzyko, że menedżerowie z kolejnych spółek powiedzą: "To nie jest nasze rozwiązanie, my chcemy zupełnie czegoś innego". Na szczęście nasz zespół konsultantów twardo stawiał sprawę: "To jest najlepsza praktyka rynkowa SAP (best practice) i nie ma powodu, abyście w finansach, zakupach czy logistyce robili to inaczej". Udało się to dlatego, że nie pytaliśmy każdego o zdanie przed startem projektu. Gdybyśmy w 2019 roku chcieli zebrać opinie od wszystkich dywizji z 35 stoczni, prawdopodobnie do dzisiaj siedzielibyśmy na warsztatach, kłócąc się o optymalny proces zakupowy.
Kenny van Sleuwen: To jest właśnie podejście "fit to standard" (dopasowanie do standardu) zamiast klasycznego szukania dziur w systemie. Akceptujesz standard, który pokrywa 80-90 proc. Twoich wymagań operacyjnych, a dopiero potem, w ramach organizacji ciągłego doskonalenia, zbierasz nowe potrzeby. Jeśli jakaś funkcja niesie ze sobą realną wartość biznesową, nasz wewnętrzny zespół deweloperski odblokowuje ją, wykorzystując platformę SAP BTP i narzędzia AI Joule.
A jak podchodzicie do kwestii bezpieczeństwa danych klientów i suwerenności, szczególnie w kontekście geopolityki i projektów wojskowych w dywizji Damen Naval?
Han Coenraad: Dywizja Damen Naval (okręty obronne) nie jest częścią naszej globalnej chmury publicznej ze względu na surowe regulacje Ministerstwa Obrony oraz ciągłe audyty. Oni działają w modelu on-premise, prowadzą własne, fizyczne i skrajnie zabezpieczone centrum danych z całkowicie osobną, odizolowaną instancją SAP. Jednak wspólnie z SAP intensywnie analizujemy obecnie rozwiązanie o nazwie SAP Sovereign Cloud (chmura suwerenna). Chcemy mieć absolutną pewność, że jesteśmy w 100 proc. niezależni od zewnętrznych dostawców infrastruktury. Temat jest kluczowy w dobie obecnych napięć geopolitycznych. Nasza stocznia w Gałaczu leży przecież tuż przy granicy z Ukrainą. Kiedy kończymy budowę statków, musimy spławiać je w dół Dunaju, który stanowi tam linię graniczną, aby dotrzeć do Morza Czarnego. Bezpieczeństwo danych to dla nas kwestia krytyczna.
Kenny van Sleuwen: Te realia wymuszają zupełnie inne tempo adaptacji nowoczesnych technologii. Podczas gdy cywilne dywizje komercyjne Damen błyskawicznie wdrażają innowacje w oparciu o AI, pracownicy pionu wojskowego nie mogą automatycznie i z dnia na dzień zacząć korzystać z otwartych modeli sztucznej inteligencji. Badamy jednak potencjał chmury suwerennej SAP w Holandii. Jeśli ministerstwo da nam zielone światło, być może w przyszłości uda nam się połączyć cały Damen w jedną instancję ERP, która będzie w 100% zgodna z wymaganiami sektora obronnego, nie odcinając inżynierów wojskowych od nowoczesnych narzędzi.
Na koniec podzielcie się ze mną szczerymi odpowiedziami na te trudne pytania, których spodziewaliście się dzisiaj usłyszeć, a które z jakichś powodów nie padły.
Han Coenraad: Opowiadamy o tym projekcie z pozycji sukcesu, jakby to był lekki spacer po parku. To nie była prawda – to była potężna, wieloletnia walka. Nasze dywizje są skrajnie autonomiczne i mają własną odpowiedzialność finansową za wynik (P&L). Jeśli spojrzymy prawdzie w oczy, tylko jedno lub maksymalnie dwa wdrożenia w spółkach ruszyły dokładnie w pierwotnie zaplanowanym terminie. Z reguły musieliśmy przekładać datę startu raz lub dwa razy na dany projekt. Prawdziwym wyzwaniem nie jest technologia, ale ludzie – sprawienie, by pracownicy zaakceptowali zmianę, porzucili stare nawyki i nauczyli się nowego środowiska. Kiedy w 2019 roku ogłosiliśmy, że wchodzicie w SAP, ludzie byli skrajnie sceptyczni. Pytano nas, czy to nie jest system zbyt drogi i zbyt wielki jak na potrzeby stoczni. Dopiero gdy z sukcesem ruszyły pierwsze dywizje, a potem zakłady w Polsce, nastąpił przełom w świadomości. Pracownicy zobaczyli, że to po prostu działa i dzisiaj kolejne spółki same pytają, kiedy przyjdzie kolej na ich wdrożenie.
Kenny van Sleuwen: (uśmiech) Jeśli zapytasz mnie o naszą największą, mierzalną wartość biznesową osiągniętą dzięki AI i BTP do dnia dzisiejszego, odpowiem szczerze: dopiero stanęliśmy na linii startowej. Systemy i cyfrowy rdzeń zostały pomyślnie skonfigurowane, ale główna fala zwrotu z inwestycji i realnego wpływu na biznes jest wciąż przed nami. Jesteśmy jako zespół zdeterminowani i pełni entuzjazmu, ale musimy teraz dowieźć te obietnice w czasie. Głęboko wierzę, że kiedy spotkamy się na konferencji za rok, nie będziemy już rozmawiać o konfiguracji technologii, ale usiądziemy do dyskusji o zrealizowanych studiach przypadków, które przyniosły Damen miliony euro czystych oszczędności operacyjnych i finansowych.
