Książulo na tle wzniesionych, kolorowych rąk.
Padłem ofiarą Książula. A wraz ze mną setki innych klientów, którzy stracili fajny bar. Fot. Książulo/YouTube/zrzut ekranu/ninjaDesign/Canva/kompozycja SLL

Cała Polska mówi o "podwójnym Muala", jakim Książulo wyróżnił Stołówkę Gdańską. Niepozorny bar mleczny zachwycił popularnego youtubera i ja się temu nie dziwię – był to też jeden z moich ulubionych lokali. Na własnej skórze przekonałem się jednak, co oznacza taka promocja miejsca dla stałych klientów.

REKLAMA

Książulo poleca Stołówkę Gdańską. Nieoczekiwana sława schabowych z Długich Ogrodów

Jestem jedną z tych osób, które jeszcze kilkanaście dni temu regularnie korzystały ze Stołówki Gdańskiej. Lokal położony jest na terenie Śródmieścia, ale nieco na uboczu, trochę z dala od popularnych turystycznych traktów, na ulicy Długie Ogrody, na której nowe osiedla deweloperskie wciąż jeszcze nie wyparły starej zabudowy.

Mieszkam od tego miejsca praktycznie rzut beretem i bardzo często wpadałem tam na szybki, porządny i niedrogi obiad. Nie spodziewałem się, że w pewnym momencie te bardzo uczciwe i rzetelne schabowe staną się fenomenem na całą Polskę. Do akcji wkroczył jednak znany influencer Książulo.

Książulo odwiedził Stołówkę Gdańską, bo doradził mu to jego poznany przez internet znajomy. Chłopak na filmie przyznał, że koledzy prosili go, żeby tego nie robił, bo stracą ulubionego mleczaka, ale ten nie ugiął się i doprowadził swoją misję do końca: ściągnął na Długie Ogrody polskiego króla kulinarnego YouTube'a.

Książulo tradycyjnie zamówił dania na wynos przy pomocy anonimowego współpracownika, spałaszował je schowany gdzieś za garażami, a następnie zachwycił się zupą, drugim daniem i naleśnikami (zestaw za 28 zł!) tak bardzo, że Stołówce Gdańskiej przyznał po raz pierwszy w historii aż dwie naklejki Muala.

Efekt Książula w Gdańsku? Natychmiastowy

Na efekty nie trzeba było długo czekać. Przed wyróżnionym barem mlecznym – gdzie i tak regularnie był duży ruch – zaczęły ustawiać się długie kolejki osób, które film Książula zobaczyły i chciały zasmakować tego samego, co lubiany przez nich youtuber.

Tymczasem w gdańskich mediach społecznościowych zawrzało. Ludzie zaczęli się skarżyć, że nie mogą się dopchać do miejsca, którego klientami byli od lat.

Narzekają choćby pracownicy pobliskiego LPP, seniorzy, a także masa mieszkańców Śródmieścia, Dolnego Miasta czy nawet sąsiedniej Wyspy Portowej. Wszyscy piszą zgodnie: straciliśmy to miejsce na co najmniej kilka miesięcy, bo nie możemy codziennie stać w ogromnej kolejce po obiad.

Fenomen Książula to zjawisko naprawdę wyjątkowe. Nikt dziś nie potrafi tak błyskawicznie zwrócić uwagi masowego odbiorcy na wybrane przez siebie miejsce. Czy to wtedy, gdy zachwyca się malutkim barem w Kraśniku, czy też gdy odwiedza Gołebięwskiego w Pobierowie i punktuje wszystkie niedociągnięcia wielkiego betonowego kloca nad Bałtykiem.

Wiele punktów z kebabem marzy o wizycie Książula, bo pozytywna recenzja gwarantuje prawdziwą nawałnicę nowych klientów, o czym przekonał się ostatnio sopocki Ayla Gemuse Kebab, który na początku lipca, po premierze filmiku Książula, przeżył prawdziwe oblężenie. Takich kolejek popularny "Monciak" nie widział od lat.

Sam oglądam często filmy Szymona Nyczko i bardzo doceniam to, co robi. Prostota przekazu i bycie blisko ludzi sprawiają, że Magda Gessler z Robertem Makłowiczem wypadają przy nim coraz bardziej blado – zwłaszcza wśród młodych odbiorców.

A jednak muszę stwierdzić, że tym razem "padłem ofiarą" promocji w wykonaniu youtubera. Zobaczcie: Książulo w filmie kręconym przy okazji wizyty w Stołówce Gdańskiej sam wspomina, że teraz na pewno przez jakiś czas stali klienci będą mieli problem z dostaniem się do miejsca, jakie wyróżni. I ja jestem wśród tych klientów.

Stołówka Gdańska polecona przez Książula. Druga strona nagłej popularności

Pamiętam, jak w podobny sposób zadziałało to w przypadku jednej z najbardziej zacnych gdańskich piekarni, prowadzonej od dekad przez Ryszarda Majchrowskiego w pobliżu Placu Wałowego. Zawsze o poranku była tam spora kolejka, bo pieczywo pana Ryszarda jest po prostu wyjątkowe.

Nagle któregoś dnia ekipa instagramerów z profilu Stary Ziomek i Morze nakręciła z nim rolkę o tym, jak tradycyjnymi metodami wypieka chleb, a administratorzy profilu Make Life Harder udostępnili ich materiał, zachęcając ludzi do odwiedzin u pana Ryszarda. Efekt? Piekarnia musiała zacząć niemal codziennie przepraszać klientów za gigantyczne kolejki i konieczność zamykania się niedługo po wschodzie słońca z powodu "wyjścia" całego towaru.

Wnioski? Dla podobnych miejsc chyba nie ma lepszej promocji niż ta w wykonaniu znanych inluencerów. Dla stałych klientów często nie jest to jednak oczywisty powód do radości, choć przecież na pewno wszyscy życzą ulubionym knajpom samych sukcesów.

Ja się ze schabowym i naleśnikami z ulubionej stołówki chwilowo muszę pożegnać, licząc na to, że tym razem efekt Książula potrwa krócej i Stołówka Gdańska wróci do tego, co robi najlepiej: karmienia lokalsów pyszną kuchnią od serca.

Sonda

Czy odwiedziłaś(-eś) jakąś knajpę z powodu zachęty Książula?

1 odpowiedzi