
Na kolejową mapę Polski wracają Żuławy. Właśnie ogłoszono przetarg na zrewitalizowanie linii kolejowej łączącej Nowy Dwór Gdański z Szymankowem. Pociąg pasażerskie zostały z niej zdjęte pod koniec lat 80. Niedługo potem zabrano też składy towarowe. Prowadząca przez najniżej położoną krainę Polski linia może dać nową energię regionowi, ale też w przyszłości usprawnić dojazdy nad morze.
Żuławy. Koleją przez depresję
Żuławy Wiślane to najniżej położony region Polski, znany z tego że ponad 1/4 jego obszaru to tereny depresyjne, znajdujące się do 2 metrów poniżej poziomu morza. Kiedy na Żuławach Wiślanych zaczął w XIX wieku kwitnąć przemysł - w postaci między innymi cukrowni w Nowym Stawie czy wytwórni wódek i piwa w Nowym Dworze Gdańskim - pojawiła się konieczność skomunikowania tych miast z resztą świata. To wtedy w 1886 roku powstała linia kolejowa do Szymankowa. Liczy ona 25 kilometrów i pozwala połączyć Żuławy z dużą magistralą kolejową, bo Szymankowo leży pomiędzy Malborkiem a Tczewem, w miejscu przez które dziś codziennie przejeżdżają setki pociągów.
Starsi mieszkańcy Nowego Stawu pamiętają codzienne podróże pociągami, które skończyły się w 1989 roku, kiedy zastąpiły je autobusy. Położony przy ulicy Kolejowej budynek dworca stracił swoją pierwotną funkcję, tory zarosły, a fragmenty peronów ze starości się zapadły. To właśnie w tym miejscu w poniedziałek 31 sierpnia pojawili się przedstawiciele rządu i samorządu województwa pomorskiego, żeby ogłosić przełomową decyzję dla Żuław: kolej wraca.
To będzie błyskawiczna rewitalizacja
Szykuje się bowiem ekspresowa rewitalizacja linii kolejowej 256. Polskie Linie Kolejowe właśnie ogłosiły przetarg na wykonanie prac, a pociągi mają zacząć ponownie kursować po torach w drugiej połowie 2027 roku.
- Żuławy wracają na kolejową mapę pasażerską Pomorza. Po ponad trzech dekadach mieszkańcy ponownie będą mogli korzystać z regularnych połączeń kolejowych. Zrealizujemy inwestycję, dzięki której powstanie nowoczesna infrastruktura przygotowana do prowadzenia ruchu z prędkością do 120 km/h - mówi wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak. Zapowiada wyremontowanie w ramach projektu 35 przejazdów kolejowo-drogowych, 29 przepustów i 2 mostów. Na czterech przystankach powstaną zupełnie nowe perony, a te w Nowym Dworze Gdańskim zostaną zmodernizowane. Linią ma kursować codziennie po 10 par pociągów.

Decyzja rządu jest tym bardziej symboliczna, że powiat nowodworski pozostaje jednym z dwóch powiatów na terenie Pomorza, który nie ma połączenia kolejowego. Drugi to powiat bytowski, w przypadku którego jednak już w lipcu ogłoszono analogiczną decyzję o szybkim odnowieniu linii kolejowej łączącej Bytów z Lipuszem i przywrócenie pociągów do tego sporego, żyjącego między innymi z przemysłu miasta. W Bytowie jest już nawet świeżo wyremontowany dworzec czekający na pasażerów, którzy zameldują się na nim już we wrześniu 2027 roku. Po dołożeniu połączeń do Nowego Dworu Gdańskiego wszystkie powiaty na Pomorzu będą już oficjalnie na kolejowej mapie Polski.
Ważna zmiana dla Mierzei Wiślanej
Poprowadzenie pociągów przez Żuławy ma istotne znaczenie nie tylko dla przyszłego rozwoju lądowej części regionu, która żyje głównie z rolnictwa. Żuławy to bowiem także tereny nadmorskie - cała Mierzeja Wiślana, z Mikoszewem, Stegną czy Kątami Rybackimi w pakiecie. Dziś na mierzeję można dostać się koleją, ale tylko i wyłącznie wąskotorową - Żuławską Koleją Dojazdową, która pełni funkcję bardziej atrakcji turystycznej niż regularnego środka transportu. Przywrócenie pociągów osobowych z Szymankowa przez Nowy Staw do Nowego Dworu Gdańskiego może być przyczynkiem do rozwoju dalszych połączeń prowadzących nad morze.
Samorządowcy z Żuław chcieliby, żeby na Mierzeję Wiślaną można było swobodnie dostać się koleją tak jak dziś można dostać się na Półwysep Helski. Jednak to, co jest dla nich jeszcze ważniejsze - i na to liczą jako następny krok - to połączenie Nowego Dworu Gdańskiego bezpośrednio z Gdańskiem. Dziś, za sprawą drogi ekspresowej S7, dla kierowców dostanie się z żuławskiej stolicy do stolicy województwa nie jest dużym problemem. O wiele gorzej jest z transportem pasażerskim. Dlatego włodarze gmin chcą pójść za ciosem. I apelują o to, by następna w kolejce była linia z Elbląga przez Nowy Dwór do Gdańska. Choć to wyzwanie o wiele bardziej skomplikowane i kosztowne niż rewitalizacja linii 256, która ma pochłonąć około 100 milionów złotych.

W poniedziałek samorządowcy przetestowali linię kolejową, pokonując ją specjalną drezyną spalinową od Nowego Stawu do Nowego Dworu Gdańskiego. Już za rok taka podróż będzie dostępna nie tylko dla VIP-ów. A Żuławy dostaną spory impuls do rozwoju.
