
Afera wokół "Marki Polska" sprowadziła dyskusję do poziomu, ile musimy wydać na promocję naszego kraju, żeby wreszcie zaczął mieć dobrą opinię. Nie zgadzam się z tym. Polska ma znakomitą opinię, sama sobie na nią zapracowała i dziś jest marką samą w sobie. Rozwijamy się na potęgę, szanują nas na świecie, uwodzimy porządkiem, kuchnią i kulturą, a dawne stereotypy poszły w siną dal. Oto co sprawia, że dziś Polska ma być z czego dumna.
1. Rozpędzona gospodarka
Polska gospodarka pędzi jak szalona. Wzrost PKB w drugim kwartale 2026 wyniósł 3,9 proc. rok do roku. W tym samym czasie Niemcy wzrośli o 0,3 proc., a Wielka Brytania o 0,4 proc. Tempo rozwoju naszego kraju jest zawrotne i powinniśmy się tym szczycić. To pokazuje, że odpowiedzialnie odrobiliśmy wszystkie zadania, które dostaliśmy po wejściu do Unii Europejskiej.
Rozkręcaliśmy się powoli, ale w tym czasie dobrze wydawaliśmy unijne pieniądze na inwestycje i po latach zaczęło to znakomicie procentować. Choć dziś sytuacja budżetowa Polski jest trudna z uwagi na gigantyczne wydatki na zbrojenia, to właśnie rozpędzona machina rozwojowa nas ratuje i daje nadzieję na to, że w kolejnych latach zaczniemy się stabilizować.
To, że rozwoju zazdroszczą nam dziś wszyscy na świecie, jest ogromną wartością w budowaniu polskiej marki.
2. Polskie marki są znane na całym świecie
Nie mamy ich może do dyspozycji tak wiele jak Niemcy czy Francja, ale warto pamiętać, że istnieją polskie marki, które albo są już rozpoznawalne na całym świecie (jak seria gier "Wiedźmin" od CD Projekt Red), albo ten świat właśnie zdobywają (InPost i jego ekspansja na Europę), albo imponują innowacyjnością i pomysłowością (jak nasz rodzimy Blik).
Środkowa Europa często nosi odzież od LPP, wielu naszych sąsiadów regularnie tankuje u siebie na stacjach Orlen, a fani mocnych alkoholi jednym tchem z najlepszymi markami wymieniają Wyborową czy Żubrówkę.
Część znanych polskich marek ma wieloletnią tradycję, ale wiele potężnych polskich firm narodziło się w ostatnich latach, kiedy polska innowacyjność i kreatywność eksplodowały. Warto o tym pamiętać. Bo fajnie jest umieścić w spocie promującym Polskę Roberta Lewandowskiego, ale w świecie gospodarczym mamy dziś równie wielkie gwiazdy co w piłce nożnej.
3. Przełamane stereotypy
Człowiek z bloku wschodniego, ponury imigrant nadający się tylko do najgorzej płatnych prac, niewykształcona osoba z którą nie można się dogadać. Te i inne – często bardzo krzywdzące – stereotypy, jakie ciągnęły się za Polakami przez lata, są już w dużej mierze przeszłością.
Sami zapracowaliśmy sobie na to, żeby opinia o Polakach na świecie radykalnie się zmieniła. Dziś jesteśmy pełnoprawnymi Europejczykami, którzy może i mają specyficzny słowiański temperament, ale są też kreatywni, pracowici, wyedukowani i otwarci. To do nas coraz częściej przyjeżdża się pracować, a pracujący za granicą Polacy są zatrudniani w znacznie lepiej opłacanych branżach, które wymagają odpowiedniego wykształcenia, kwalifikacji i znajomości języka.
Ponad 20 lat Polski w Unii Europejskiej zrobiło swoje. Nie tylko nadrobiliśmy zaległości, ale w wielu dziedzinach zaczęliśmy doganiać, albo i prześcigać zachodnie nacje. Najmocniej odczuwają to Brytyjczycy, którzy regularnie utyskują na swoje władze, gdyż obawiają się, że Zjednoczone Królestwo pod względem gospodarczym wkrótce zostanie z tyłu za Polską. Tak, Polską, krajem, który Anglicy przez lata identyfikowali głównie z budowlańcami, pracownikami fabryk i ludźmi ze zmywaka.
4. Warto u nas być
Wielu z nas dopiero w trakcie pandemii doceniło jak pięknym i atrakcyjnym krajem jest Polska. Mnóstwo osób po raz pierwszy od lat zaplanowało wtedy wypoczynek w kraju. Nagle okazało się, że mamy nie tylko "morze, góry i Mazury", ale też Kaszuby, Puszczę Białowieską czy Jurę Krakowsko-Częstochowską.
Mniej popularne regiony Polski zaczęły rosnąć turystycznie, a wraz z tym zaczęło się odkrywanie ich przez zagranicznych gości. W dodatku – co jest gorzką satysfakcją, biorąc pod uwagę postępujące zmiany klimatyczne – w ostatnich latach staliśmy się coraz częstszym celem podróży dla tych osób, które chcą uniknąć ekstremalnych upałów czy katastrofalnych w skutkach zjawisk pogodowych.
U nas też bywa bardzo gorąco i też czasem płoną lasy. Ale jednak opinia o Polsce jako dobrym miejscu na "coolcation" zaczęła się utrwalać.
Widać zresztą, że w niektórych punktach na mapie Polski już bardzo wyraźnie pojawia się zjawisko overtourismu. Z Półwyspu Helskiego nie da się latem wyjechać już nie tylko w wakacyjne niedziele, kolejki na Giewont a nawet na Rysy stały się wiralami w sieci, nie mówiąc o morzu ludzi na Krupówkach czy Monciaku. Nie zmienia to faktu, że staliśmy się świetną destynacją turystyczną.
Oczywiście dobrze by było, gdyby częściej gościli u nas turyści grzeczniejsi niż wpadający na wieczór kawalerski Brytyjczycy czy Skandynawowie. I byłoby też dobrze, gdyby udało się jakoś powstrzymać przekształcanie kolejnych dzielnic miast w strefy najmu krótkoterminowego. Nie zmienia to faktu, że skończyły się czasy, w których narzekaliśmy na niedobór gości z zagranicy.
5. Polska ma świetną reputację
Obserwując Polskę od wewnątrz często mamy wrażenie, że nasi politycy tworzący lokalne piekiełko przynoszą nam wstyd na cały świat. To tylko po części prawda. Polityczne błazenady to plaga w wielu krajach, również w demokracjach z o wiele dłuższymi tradycjami niż nasza. Podobnie jak głęboka polaryzacja, będąca w trzeciej dekadzie XXI wieku nieodłącznym elementem życia publicznego. Dlatego nasze często żenujące spory nie docierają – z małymi wyjątkami – za granicę. Wiecie za to co dociera?
Nasza zdecydowana postawa wobec agresji Rosji, nasza solidarność z broniącą się Ukrainą i nasza niezawodność w Sojuszu Północnoatlantyckim. Świat zaczął Polskę dostrzegać również dlatego, że poznał nas jako kraj frontowy, stojący dumnie na swojej pozycji, nie bojący się mówić twardo o tym co jest zagrożeniem i co powinniśmy robić, by je wspólnie powstrzymać. I – co istotne – jest to wspólna zasługa polityków z obu największych stron naszego wewnętrznego sporu.
Postawa ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudy na początku wojny, wyjazd byłego premiera Mateusza Morawieckiego z Jarosławem Kaczyńskim do Kijowa, nieustające wsparcie dla Ukrainy ze strony Donalda Tuska, Radosław Sikorski robiący świetne wrażenie w amerykańskich mediach czy podczas sesji ONZ, czy wreszcie Karol Nawrocki będący naszym asem w rękawie w relacjach z nieprzewidywalnym Donaldem Trumpem...
Niezależnie od tego, do którego z tych polityków pałamy sympatią, ich wspólne wysiłki przełożyły się na to, że dziś Polska nie jest marginalnym graczem, tylko pełnoprawnym zawodnikiem w globalnej grze.
6. Jesteśmy przepyszni
Wielu z nas nie jest do końca świadomych tego, jak bardzo światowe media złapały zajawkę na tradycyjne dania kuchni polskiej. Przykłady? 31 sierpnia brytyjski "Guardian" opublikował artykuł, w którym autor opisuje swoje poszukiwania idealnych pierogów w Gdańsku (znajduje je między innymi w kultowym Mandu).
Z kolei w ubiegłym roku "New York Times" zachwycał się naszą rodzimą karpatką, pisząc o niej jako cieście-marzeniu. W międzynarodowym rankingu Taste Atlas nasza kuchnia wskoczyła w tym roku na 14. miejsce na świecie. I tak dalej, i tak dalej.
Oczywiście zapewne nigdy nie będzie tak, że polski gołąbek, mielony czy żurek osiągną taki status jak włoskie focaccie, carbonary czy arancini. Ale zdecydowanie mamy czym się pochwalić, bo nie każde państwo może poszczycić się aż tak dużym wachlarzem tradycyjnych dań, które w dodatku bronią się smakiem. Przez długi czas wstydziliśmy się trochę swojej kuchni. Dziś to się zmieniło.
Na ulicach polskich miast coraz częściej pojawiają się nowoczesne restauracje i bistra serwujące domową kuchnię albo wariacje na temat babcinych przepisów. Nie ma sensu, żeby mapa Polski była zalana przede wszystkim lokalami serwującymi dania z różnych stron świata. Warto żebyśmy sami na nowo odkryli polską kuchnię, bo ta jest po prostu świetna. Przekonało się już o tym wielu gości z zagranicy.
7. Po Polsce genialnie się podróżuje
Nawiążę tutaj do poprzedniego punktu, bo jedzenie i podróże łączy jedna sprawa: Wars. Kiedy od 2022 roku wielu zachodnich dziennikarzy zaczęło regularnie przyjeżdżać do Polski w związku z wojną Rosji przeciw Ukrainie, w sieci pojawiła się cała masa wpisów ludzi zachwyconych zarówno jakością polskiej kolei, jak i tym, że podróżując PKP można też dobrze zjeść. Tak, kolei też nie musimy się już wstydzić.
Oczywiście ciągle zdarzają się spóźnienia i przeładowane składy, ale obecna sytuacja to niebo a ziemia w porównaniu choćby z początkiem lat 2000. A przecież polska kolej jest w trakcie gigantycznej modernizacji, która ma nie tylko zapewnić błyskawiczne podróże między wszystkimi największymi miastami, ale też wypełnić białe plamy na kolejowej mapie Polski, zapewniając połączenie ze światem miejscom do tej pory komunikacyjnie wykluczonym.
Jakość taboru też skoczyła do góry i już nie tylko Pendolino, ale często też tańsze pociągi TLK stają się dobrymi ambasadorami marki "Polska".
Podobnie jest zresztą z drogami. Choćby w tym roku, po wielu latach prac, udało się połączyć Trójmiasto ze Szczecinem ekspresową, dwupasmową trasą S6, co otwiera szybki dojazd z Berlina do Gdańska.
Także podróż między morzem a górami z ponurego obowiązku stała się przyjemnym wypadem, a przy dobrych wiatrach da się pokonać Polskę z północy do południa w 6 godzin. W tej dziedzinie dorównaliśmy choćby naszym zachodnim sąsiadom, którym przez długie lata zazdrościliśmy autobahnów. Tymczasem dziś to oni mogą nam zazdrościć tego jak nowoczesne mamy drogi.
8. Mamy unikatową kulturę
Jechałem ostatnio z Kujaw na Pomorze w okresie przeddożynkowym. Mijałem kolejne wioski, zdobione pięknymi witaczami – tradycyjnymi cudacznymi postaciami tworzonymi ze słomy, zapraszającymi na wspólne świętowanie żniw. I wtedy pomyślałem sobie: jak fajnym jesteśmy krajem. Z jednej strony nowoczesnym, z potężnymi centrami biurowymi, zaawansowaną cyfryzacją, oszałamiającymi starówkami miast i odnowionymi zabytkami, z drugiej mającym znakomicie zachowaną ludową tradycję na prowincji.
Trochę jak z kuchnią – czasami traktujemy jako coś nudnego, banalnego, trącącego myszką – ale z czasem potrafimy to docenić, zwłaszcza widząc jak ogromne wrażenie robi to na ludziach z innych krajów.
Ostatnio na Instagramie natrafiłem na relację hiszpańskiego podróżnika, który odwiedził tradycyjne święto w Jastarni – Dzień Węgorza. Zachwycał się przysmakami od kół gospodyń wiejskich, pokazami rybackiego rzemiosła czy zabawami w przewracanie się wiosłami nad kanałem.
Dla lokalsa takie święto może się wydawać nudną coroczną tradycją. Ale kiedy zobaczycie jak wielkie oczy na jego widok robi ktoś z zewnątrz, to przekonacie się jak wartościową rzecz mamy pod nosem. Aż się chce zarzucić klasycznym "Cudze chwalicie, swego nie znacie!".
9. W Polsce jest bezpiecznie
W tej dziedzinie Polska wyrobiła sobie szczególną markę wśród prawicowych polityków i influencerów z całego świata, którzy dość instrumentalnie wykorzystują nasz kraj do pokazywania, że klasycznego Zachodu "już nie ma", a na ostatnim posterunku przed de facto islamizacją Europy stoi właśnie Polska. O wiele bardziej jednolita etnicznie, pozbawiona no-go zones, pielęgnująca własne tradycje.
To oczywiście znaczne uproszczenie, czego doskonałym przykładem jest ostatnia wpadka Mateusza Morawieckiego, opisującego poloneza tańczonego przez młodych ludzi na ulicy jako dowód na czystość etniczną Polski (film nakręciła... imigrantka z Iranu).
Tymczasem w Polsce z miesiąca na miesiąc przybywa imigrantów z całego świata, czego niestety ubocznym efektem jest rosnąca liczba przestępstw Polaków na tle narodowościowym. Dziś najczęściej ofiarą polskich "patriotów" padają Ukraińcy, ale z doświadczenia wiemy, że wystarczy politycznie przestawić wajchę, żeby ofiarami zaczęli padać przedstawiciele innych nacji.
Nie ma jednak wątpliwości co do tego, że Polska uniknęła tego, co dziś jest jednym z głównych problemów państw takich jak Niemcy czy Szwecja. W czasie kryzysu migracyjnego nie byliśmy atrakcyjnym celem dla przybyszy z Azji i Afryki, a wiele krajów zachodu przyjmowało ich masowo i bez planu integracji, co skończyło się wieloma problemami natury społecznej.
Dziś, gdy nad Wisłę opłaca się przyjeżdżać z wielu zakątków świata, trafiają do nas przede wszystkim imigranci zarobkowi. A szczelna wschodnia granica uniemożliwia nielegalną migrację, która tak często bywa źródłem problemów.
W Polsce jest więc bezpieczniej o tyle, że nie ma u nas masowych zamieszek czy zamachów terrorystycznych (na razie, bo jak wiemy Rosja rozszerza arsenał wojny hybrydowej przeciw Polsce i Unii Europejskiej). To nie znaczy, że jest różowo. Przestępczość – również ta drogowa – nadal jest dużym problemem w Polsce. Co czyni nas typowym europejskim państwem.
10. Dbamy o porządek w Polsce
To kolejna rzecz, która w ostatnich miesiącach została rozsławiona za sprawą rolek kręconych przez zagranicznych influencerów podróżujących po Polsce. Nie ma wątpliwości, że na ulicach naszych miast jest po prostu o wiele czyściej niż w wielu miejscach na zachodzie Europy. Potrafimy po sobie sprzątać, mamy sensowny system zbierania odpadów i gospodarowania nimi. Choć wydaje się to nam oczywiste, to jesteśmy w tej materii może nie wyjątkiem, ale na pewno prymusem.
Hiszpania jest przepiękna, ale każdy kto tam był, z pewnością wielokrotnie mijał śmieci leżące na ulicy, czekające godzinami na ich zabranie przez śmieciarkę. Podobnie jest we Włoszech, Grecji, Niemczech czy chociażby Szkocji. Niby prosta sprawa, ale wyróżnia nas i umacnia polską markę. Jak w rodzinnym domu, gdy mama mówi: naucz się po sobie sprzątać, a zobaczysz że ludzie będą cię mieli za porządnego człowieka.
Czy Polska to fajne miejsce do życia?
... odpowiedzi
