Papierosy na tle flagi Polski i UE.
Te same przepisy, różne koszty. Polska może mocniej odczuć nowe regulacje UE Fot. Nikolay132/Shutterstock/ericsphotography/Getty Images

Polska gospodarka może boleśniej odczuć skutki nowych przepisów unijnych niż inne państwa UE. Badanie naukowczyń ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie porównuje system ETS z regulacjami dotyczącymi rynku tytoniowego i wskazuje, że w łączna różnica w 2030 r. może sięgać aż 14,8 mld euro PKB, niemal 210 tys. miejsc pracy i 2,63 mld euro inwestycji na niekorzyść Polski. Jednolite regulacje unijne mogą generować u nas wyższe koszty gospodarcze, niż w państwach o innej strukturze gospodarki i konsumpcji.

REKLAMA

W periodyku naukowym Research in Economics ukazało się badanie pt. "Czy zharmonizowane regulacje UE zachowują spójność gospodarczą w warunkach zróżnicowanych? Studium porównawcze regulacji dotyczących emisji CO₂ i wyrobów tytoniowych w Polsce", które analizuje skutki wdrożenia jednolitych regulacji unijnych w gospodarkach państw członkowskich różniących się strukturą, poziomem rozwoju i zachowaniami konsumentów.

Autorkami badania są dr hab. Barbara Więckowska, kierowniczka Zakładu Innowacji w Ochronie Zdrowia w Szkole Głównej Handlowej, prof. SGH oraz Katarzyna Byszek Stevens, adiunkt w tym samym zakładzie.

Polska została wskazana jako przypadek szczególnie wysokiej ekspozycji regulacyjnej. Największy z modelowanych efektów dotyczy rewizji unijnej dyrektywy dotyczącej wyrobów tytoniowych (Tobacco Products Directive, TPD3). W tym przypadku koszty mogą być podwójne – gospodarcze i zdrowotne.

TPD3: 10 mld euro różnicy w PKB

Autorki badania porównują dwa warianty regulacji produktów nikotynowych. Pierwszy zakłada bardziej restrykcyjne i zbliżone traktowanie poszczególnych kategorii wyrobów. Drugi zakłada większe zróżnicowanie regulacyjne pomiędzy wyrobami nikotynowymi.

W scenariuszu pierwszym, restrykcyjnym model autorek z SGH wskazuje w 2030 r. na 10 mld euro niższy PKB, prawie 140 tys. mniej miejsc pracy oraz 1,78 mld euro mniej inwestycji względem scenariusza alternatywnego.

Różnice dotyczą również zachowań konsumentów

Zgodnie z modelem naukowczyń, wprowadzenie scenariusza restrykcyjnego spowoduje, że odsetek palaczy w Polsce w 2030 r. wyniesie 25 proc., wobec 19 proc. przy wprowadzeniu scenariusza regulacyjnego, który uwzględnia różnicowanie produktów nikotynowych.

Prościej rzecz ujmując – jeśli w nowej dyrektywie tytoniowej TPD3 Komisja Europejska zdecyduje się jasno rozróżnić regulacyjnie papierosy od innych wyrobów z nikotyną (e-papierosów, podgrzewaczy tytoniu i saszetek nikotynowych), to w przypadku Polski mogłoby to oznaczać szybszy spadek odsetka palaczy (nawet o 6 pkt. proc.), niż gdyby Komisja potraktowała te produkty w unijnej dyrektywie identycznie.

Punkt wyjścia ma tu znaczenie. Według przywoływanych w badaniu danych Eurobarometru w 2023 r. paliło 26,9 proc. dorosłych Polaków, wobec 24,6 proc. palaczy w UE. Krajowe badanie z 2024 r. wskazywało równocześnie, że 15,2 proc. dorosłych Polaków używa e-papierosów, a 10,9 proc. korzysta z podgrzewaczy tytoniu.

Autorki zakładają, że sposób regulowania alternatywnych dla papierosów produktów nikotynowych może wpływać na tempo odchodzenia przez konsumentów od papierosów tradycyjnych. Wyrównanie obciążeń regulacyjnych między tymi produktami – czyli scenariusz restrykcyjny – mogłoby ograniczyć u palaczy powód do takiej substytucji (odejścia od papierosów na rzecz innych produktów), a tym samym wyhamować spadek odsetka palaczy w naszym kraju. To zaś może wiązać się z większymi kosztami zdrowotnymi.

ETS pokazuje podobny mechanizm

Drugim analizowanym przez badaczki z SGH obszarem jest system handlu emisjami ETS.

Polska pozostaje jedną z najbardziej emisyjnych dużych gospodarek UE. W 2024 r. węgiel odpowiadał za 56,2 proc. produkcji energii elektrycznej. Jednocześnie przemysł i produkcja tworzyły 22,9 proc. PKB wobec 19,1 proc. w państwach UE-27.

Jednolita cena emisji oznacza więc różne faktyczne obciążenia gospodarek w zależności od ich miksu energetycznego i udziału przemysłu.

Dla ETS model wskazuje w przypadku Polski na 4,79 mld euro różnicy w PKB, ponad 70 tys. miejsc pracy i 850 mln euro inwestycji. W alternatywnym wariancie, uwzględniającym różnice siły nabywczej, efekt dla Polski jest wyraźnie mniejszy.

Regulacje trafiają na trudniejszy moment

Wyniki badania polskich naukowczyń z SGH wpisują się w szerszą dyskusję o konkurencyjności europejskiej gospodarki, którą rozpoczął słynny raport Mario Draghiego.

Polska w najbliższych latach potrzebuje wysokich nakładów na energetykę, sieci przesyłowe, automatyzację, infrastrukturę i obronność. Jednocześnie wraz z postępem konwergencji coraz większe znaczenie dla wzrostu będzie miała produktywność i poziom inwestycji prywatnych.

Dlatego spośród wyników badania istotna jest skala modelowanej różnicy w inwestycjach – to aż 2,63 mld euro łącznie dla obu analizowanych obszarów regulacyjnych.

Niższe nakłady kapitałowe przekładają się na potencjał produkcyjny gospodarki także w kolejnych latach.

Jeden cel, różne warunki

Autorki nie kwestionują harmonizacji europejskiego rynku. Wskazują natomiast na znaczenie warunków początkowych: struktury energetycznej, udziału przemysłu, poziomu dochodów oraz zachowań konsumentów.

W przypadku dyrektywy tytoniowej TPD3 ma ona bezpośrednie znaczenie dla polskiej gospodarki. Przy relatywnie wysokim odsetku palaczy sposób traktowania regulacyjnego produktów alternatywnych wobec papierosów może wpływać nie tylko na tempo spadku konsumpcji papierosów tradycyjnych, lecz także na otoczenie gospodarcze.

Wniosek wypływający z badania jest jasny – państwa członkowskie UE powinny mieć większą swobodę w doborze instrumentów regulacyjnych, przy zachowaniu wspólnych celów UE. Autorki wskazują w tym kontekście na zasadę subsydiarności. Dyskusja o dyrektywie TPD3 będzie więc dotyczyć również kosztów gospodarczych oraz tego, czy jednolite rozwiązania regulacyjne dają podobne rezultaty w państwach o różnych warunkach wyjściowych. W przypadku Polski model autorstwa naukowczyń z SGH sugeruje, że odpowiedź może być negatywna.