Podobizny Grażyny Staniszewskiej (z lewej) i Rafała Ryplewicza (z prawej) na tle Bielsko-Białej i logo spółek Aqua i BHT.
Towarzystwo Przyjaciół Bielska-Białej i Podbeskidzia, z którym powiązana jest Grażyna Staniszewska (z prawej) hojnie było finansowane przez spółki Aqua oraz BHT, której prezesem jest Rafał Ryplewicz (z prawej). Fot. BBaron/Shutterstock/podobizny wygenerowane w AI/logo BHT i Aqua

W Bielsku-Białej płacą 10 zł za dystrybucję jednej ulotki i 29 000 zł za promocję picia... wody z kranu. Takie kwoty uiściły za tego typu usługi pewnemu stowarzyszeniu spółki miejskie.

REKLAMA

Badając to, co dzieje się w radach nadzorczych bielskich spółek miejskich, dowiedziałem się, że niektóre z tych ostatnich hojnie wspierają Towarzystwo Przyjaciół Bielska-Białej i Podbeskidzia, z którym związana jest żywa legenda "Solidarności", Grażyna Staniszewska. Kwoty, do których dotarłem, mocno zastanawiają.

Kim jest Grażyna Staniszewska?

Grażyna Staniszewska zaangażowała się w politykę pod koniec lat 60. XX w. W czasie stanu wojennego była internowana. Cała Polska usłyszała o niej jednak dopiero w 1989 r., gdy jako jedyna kobieta brała udział w obradach Okrągłego Stołu.

Obywatele podziękowali jej za działalność mandatami: najpierw posłanki, następnie senator, a na końcu eurodeputowanej. Później Staniszewska bezskutecznie startowała z własnego komitetu na urząd prezydenta Bielska-Białej, została jednak radną.

Gdy jej samorządowy mandat wygasł, zrobiło się o niej nieco ciszej. Staniszewska działała jednak w m.in. bielskim Towarzystwie Przyjaciół Bielska-Białej i Podbeskidzia, którego do dziś jest honorową przewodniczącą (nie pobiera więc wynagrodzenia). I to jest wątek, który interesuje nas najmocniej.

Towarzystwo Przyjaciół Bielska-Białej i Podbeskidzia, czyli co?

Czym dokładnie zajmuje się Towarzystwo Przyjaciół Bielska-Białej i Podbeskidzia? Z jego strony internetowej (mowa o adresie www.przyjaciele.podbeskidzie.pl), trudno się tego dowiedzieć: gdy klikniemy w zakładkę "O nas", pojawia się "Błąd 403".

Strona towarzystwa
Strona towarzystwa https://www.przyjaciele.podbeskidzie.pl/tpbbip-o-nas/

Pomóc może podstrona z aktualnościami. Ostatni wpis pochodzi jednak z maja 2025 r. i dotyczy premiery "Kalendarza Beskidzkiego 2025". Wcześniejsze posty promowały edycję tego wydawnictwa A.D. 2024. i Konkurs i Festiwal 48 Hour Film Project. Jeszcze wcześniej stronę zaktualizowano w grudniu 2022 r. reklamując "Kalendarz Beskidzki 2024". W 2022 roku wpisy pojawiały się co 1-2 miesiące. Nie jest to z pewnością najprężniej prowadzona witryna w polskim internecie.

Stowarzyszenie posiada jednak jeszcze jedną stronę (www.mybb.org.pl; gdy wpiszemy w Google nazwę Towarzystwa, ta nie pojawia się niestety na pierwszej pozycji). Dopiero stąd można dowiedzieć się, że mowa o organizacji, która "skupia osoby związane z Bielskiem-Białą i regionem Podbeskidzia, tworząc otwartą przestrzeń dla lokalnej społeczności".

Organizacja oferuje "bezpłatne, indywidualne spotkania z psychologiem", prowadzi "warsztaty antydyskryminacyjne i edukację medialną, ucząc jak reagować na hejt i manipulację". Jak podaje Towarzystwo na swojej stronie (ponownie mowa o mybb.org.pl), zrealizowało "cykl wydarzeń i spotkań poświęconych różnorodnym kulturom świata", spotkania dot. społeczności LGBT czy konkurs filmowy 48 Hour Film Project w Bielsku-Białej.

Obecnie na czele organizacji stoi Katarzyna Lach (pełni funkcję prezesa), zdecydowanie mniej znana od Staniszewskiej. Wszystko to, co robi dziś Towarzystwo, to bardzo interesujące inicjatywy. Bardziej zastanawia jednak finansowanie. Przejdźmy teraz do tego tematu.

Hojni monopoliści w Bielsku-Białej

Okazuje się, że Towarzystwo jest hojnie wspierane przez bielskie spółki miejskie. Przykładem jest Aqua, odpowiedzialna za miejskie wodociągi (w jej radzie nadzorczej zasiada marszałek woj. śląskiego Wojciech Saługa, o czym pisałem już w InnPoland). Dla kontekstu: przedsiębiorstwo jest lokalnym monopolistą. Mimo tego, jak widać, z jakiegoś powodu musi się promować.

Jak wynika z otrzymanej przez InnPoland odpowiedzi, w latach 2018-2025 Aqua zapłaciła Towarzystwu za umieszczenie "materiałów informacyjno-promocyjnych" w "Kalendarzu Beskidzkim". Te dotyczyły systemu powiadomień o przerwach w dostawach wody i usług, jakie świadczy Aqua (przypomnę: to monopolista). Do tego doszła produkcja dwóch spotów promujących zdrowy tryb życia i... picie wody z kranu za 29 000 zł.

Spółka pokazała nam te ostatnie, zastrzegając, że nie możemy ich jednak upublicznić. Są one prezentowane jedynie w czasie prelekcji w przedszkolach i szkołach podstawowych. Jedna to po prostu ujęcie na kran, z którego korzystają różne osoby. W tle słyszymy głos narratora. Druga to nagranie pokazujące bawiące się na basenie dzieci. Materiały pod kątem długości trwania przypominają popularne rolki (nieco ponad 2,5 minuty trochę ponad 1 minuta).

Cena rynkowa jednej rolki to 500 zł, rolki premium to kwestia 2000-2500 zł (ceny te potwierdziły nam trzy firmy specjalizujące się w tworzeniu materiałów na social media). Patrząc na rolki dla Aqua, koszt aż 29 000 zł za dwie zastanawia.

To jednak kropla w sporym strumieniu pieniędzy, jaki popłynął na konto Towarzystwa. Oprócz łącznie 55 000 zł za wskazane powyżej usługi, w latach 2018-2023 Aqua przekazała mu darowiznę w wysokości 250 500 zł. Tak, ponad ćwierć miliona złotych!

Nie tylko jednak bielskie wodociągi są tak hojne dla Towarzystwa. Miejski Zakład Komunikacyjny w Bielsku-Białej zapłacił twórcom "Kalendarza Beskidzkiego" 10 000 zł w związku z organizowanym "48 Hour Film Project edycja II". W zamian za tę kwotę logo autobusowego monopolisty w "Małym Wiedniu" miało być wyeksponowane w czasie wspomnianego wydarzenia.

Towarzystwo zostało też wsparte finansowo przez spółkę zajmującej się turystyką, bielski ZIAD. Współpraca obejmowała działania promujące jej ofertę, w szczególności walory turystyczne okolicznej góry Szyndzielnia. Realizowano je poprzez publikacje m.in. w "Kalendarzu Beskidzkim", a także spotkania tematyczne, konkursy i warsztaty skierowane do dzieci, młodzieży i osób dorosłych. Spółka ZIAD za pośrednictwem Towarzystwa promowała również Kolej Linową Szyndzielnia oraz ofertę Hotelu Szyndzielnia. W latach 2025-2026 zapłaciła mu za to 50 tys. brutto.

Groszem dla Towarzystwa sypnęła też bielska Agencja Rozwoju Regionalnego. Chodzi o 30 tys. zł, za które organizacja miała opublikować artykuł we wspomnianym już "Kalendarzu Beskidzkim 2026". Do tego miało dojść wystawienie roll-upów ARR w siedzibie Towarzystwa i działania na platformach społecznościowych.

10 zł za ulotkę

To nadal nie wszystkie pieniądze, jakie popłynęły przez ostatnie lata ze spółek miejskich do Towarzystwa. Teraz robi się najciekawiej. Bielska giełda, Beskidzki Hurt Towarowy (w skrócie BHT; jej prezesem jest radny województwa śląskiego z KO, Rafał Ryplewicz), przekazała w latach 2018-2025 organizacji 3600 zł darowizny. Na tym jednak nie poprzestała.

Miejska spółka BHT kierowana przez aktywnego polityka KO (to on tańczy po prawej na zamieszczonym poniżej nagraniu) zapłaciła Towarzystwu 1000 zł za publikację na stronie www.mybb.org.pl newsa o tym, że Towarzystwo... nawiązało współpracę z BHT.

Wątpliwości może budzić cena. Dla porównania: jeden z największych portali informacyjnych w Bielsku-Białej "kasuje" za jeden artykuł sponsorowany 600 zł. Giełda zapłaciła więc za taką samą usługę niemal dwukrotnie więcej.

Do tego za 1500 zł BHT zleciła Towarzystwu publikację postów w mediach społecznościowych dotyczących wydarzeń społecznych organizowanych przez giełdę. Kolejne 1000 zł od BHT poszło na to, by Towarzystwo wzięło w nich udział.

Tu ponownie zastanawiać może cena. Wspomniany już przeze mnie topowy, lokalny portal z newsami za post na swoim fanpage'u z ponad 100 tys. obserwującymi użytkownikami bierze 200 zł. Strona "myBB" na Facebooku może pochwalić się tylko 5,1 tys. obserwujących. Wymieniła BHT w postach sześć razy, głównie w kontekście organizacji Festiwalu Gier Niedokończonych (pięć postów na sześć, do tego opublikowanych w sierpniu; warto dodać, że pierwszy mail z pytaniami o współpracę giełdy z Towarzystwem wysłałem do tej pierwszej pod koniec lipca).

Towarzystwo zobowiązało się też do otagowania ("#GiełdaWapienica") wybranych przez BHT zdjęć na platformach społecznościowych za 500 zł oraz ekspozycji baneru reklamowego giełdy w czasie wydarzeń organizowanych przez Towarzystwo za 2000 zł. Do tego doszło – jak wynika z zapisów udostępnionej InnPoland umowy – "zapewnienie udziału dwóch przedstawicieli BHT we wszystkich wydarzeniach organizowanych przez Towarzystwo" za 4000 zł i "jednorazowe wymienienie [nazwy giełdy] przez prowadzącego przed rozpoczęciem każdego wydarzenia (...) jako podmiotu wspierającego" za 1000 zł.

Giełda zapłaciła też Towarzystwu za umieszczenie swojego logotypu na stronie Towarzystwa 2000 zł oraz w "Kalendarzu Beskidzkim" i "RedakcjiBB" aż 5000 zł. W "Kalendarzu" miał też ukazać się artykuł o giełdzie za 5000 zł. Dla porównania: wykupienie całej strony w jednym z najpoczytniejszych tygodników w regionie to koszt 1600 zł netto.

Towarzystwo miało też zorganizować dwa szkolenia dla pracowników BHT za 6000 zł i wreszcie kolportaż 100 szt. ulotek w trakcie wydarzeń organizowanych przez organizację za 1000 zł. Tak, to oznacza, że miejska spółka płaciła Towarzystwu 10 zł za jedną rozdaną ulotkę! Dla porównania: Poczta Polska chce za taką usługę kilkanaście groszy za ulotkę.

Umowa z Towarzystwem
Umowa z Towarzystwem Mat. przekazany InnPoland

Czy bielska giełda monitorowała tę współpracę, a zwłaszcza jej efekty? Mówiąc wprost: czy miejska spółka sensownie wydała pieniądze? W przesłanym InnPoland piśmie BHT przekonuje, że tak, ale z powodu tego, że współpraca odbywała się na "wielu płaszczyznach", nie może "ustalić w sposób niebudzący wątpliwości", "które z korzyści dla Spółki przyniosła akurat współpraca" z Towarzystwem.

Jeszcze trudniejsze dla BHT okazało się sprawdzenie, czy współpraca z Towarzystwem przełożyła się na liczbę wejść na stronę giełdy (a jeśli tak, w jaki sposób). To dziwne, gdyż standardem na rynku w takich przypadkach jest stosowanie tzw. reflinków, dzięki którym można dokładnie zmierzyć przepływy użytkowników pomiędzy stronami.

W trakcie przygotowywania tego artykułu parokrotnie starałem się skontaktować z Rafałem Ryplewiczem, wspomnianym radnym KO, który stoi na czele BHT. Chciałem dowiedzieć się, dlaczego zdecydował się zapłacić tak wysokie kwoty za usługi Towarzystwa, skoro miał do dyspozycji alternatywę o znacznie większym zasięgu za mniej. Polityk za każdym razem nie odbierał telefonów i nie odpowiadał na SMS-y. Gdy zatelefonowałem do biura giełdy, nie zgodził się na rozmowę.

Bielskie spółki mają za dużo pieniędzy?

Podkreślmy to jeszcze raz: działalność Towarzystwa jest pożyteczna. Zaskakuje jednak skala dotacji i usług, które wykupiły u niego bielskie spółki miejskie. Pytanie, czy było to najbardziej efektywne wykorzystanie pieniędzy Bielszczan i Bielszczanek, nadal pozostaje otwarte.

Tym bardziej że miasto szykuje się na gigantyczne wydatki. Jak pisałem w tekście o inwestycji w teatr Banialuka, zamiast zapowiadanych 100 mln zł rachunek sięgnie 377,68 mln zł.

Napięcie w mieście rośnie tygodni. Mówi się już nawet, że Bielsko-Biała może wymienić prezydenta w referendum, a mieszkańcy wytykają władzom kolejne decyzje: od likwidacji przedszkoli po obsadę miejskich spółek.

Sonda

Czy spółki miejskie powinny dotować prywatne stowarzyszenia?

... odpowiedzi