
Dwie rządowe ustawy uderzają w rodzimych producentów. Branża i 124 tys. obywateli apelują do prezydenta o zatrzymanie szkodliwych zmian.
Sektor małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce znalazł się w krytycznym momencie. Przedstawiciele 141 rodzimych firm skierowali list do prezydenta Karola Nawrockiego z prośbą o zawetowanie dwóch rządowych ustaw (projekty nr 2839 i 2362). Do apelu dołączono petycję popartą przez 124 tysiące obywateli. Przedsiębiorcy ostrzegają, że nowe przepisy wyeliminują legalny polski biznes na rzecz zagranicznych koncernów i szarej strefy.
Drastyczny skok akcyzy i wyższe opłaty
Chodzi o ustawy o sejmowych numerach – 2839 i 2362. Pierwsza, projekt Ministerstwa Finansów, zakłada podniesienie akcyzy na e-papierosy do 2,2 zł za ml od przyszłego roku – to dwukrotnie więcej niż średnia unijna. Dodatkowo opłata za urządzenia do waporyzacji i zestawy części ma wzrosnąć z 40 do 50 zł.
Branża przypomina, że już dziś ponad połowa rynku e-papierosów w Polsce pochodzi z nielegalnych źródeł. Był to efekt ostatnich zmian, które miały wyeliminować z rynku jednorazowe urządzenia tego typu. Wedle apelujących kolejne podwyżki doprowadzą do rozkwitu przestępczości i wypchnięcia konsumentów do czarnej strefy.
"Jedynymi beneficjentami tych zmian będą zajmujące się przemytem grupy przestępcze i międzynarodowe koncerny tytoniowe, które stopniowo wypierają rodzimych producentów i dystrybutorów z rynku" – piszą w apelu do Karola Nawrockiego polskie firmy.
Kosztowne badania – parapodatek dla wybranych
Z kolei projekt Ministerstwa Zdrowia nakłada na sprzedawców obowiązek szczegółowych badań składu produktów. Opłata za jedno badanie ma wynieść aż 18 tysięcy złotych, podczas gdy zdaniem branży realny koszt nie przekracza 1,5 tys. zł.
Taki wymóg przedsiębiorcy określają mianem parapodatku. Będzie to bariera finansowa nie do udźwignięcia dla polskich MSP, a sprostać jej zdołają wyłącznie międzynarodowe koncerny tytoniowe. Dodatkowo autorzy listu obawiają się, że rząd mógłby nakładać tę opłatę celem reperowania budżetów wybranych instytucji, kosztem doprowadzania polskich przedsiębiorstw do upadku.
Efektywnie ten pomysł skasuje mały segment rynku i nie wpłynie na resztę, niszcząc konkurencyjność na polskim rynku. Do tego nie rozwiąże podstawowego problemu, jakim jest ucieczka klientów na czarny rynek. Z nim można walczyć i autorzy petycji wskazują na potrzebę kompromisu.
Konsument w rękach czarnego rynku
Protestujący podkreślają, że nie sprzeciwiają się ochronie zdrowia publicznego, ale regulacje nie powinny być wprowadzane kosztem likwidacji polskich firm i miejsc pracy i zostawiania konsumentów w rękach czarnego rynku.
Kiedy jedne produkty zostają obłożone podwójną daniną, inne nie, szerokie podnoszenie cen dla szarej strefy jest jak woda na młyn. Która z kolei rozrasta się dzięki importowi z Chin. Jak pisaliśmy wcześniej, w Europie ok. 35 proc. rynku e-papierosami pochodzi z nielegalnego handlu. W samych Niemczech straty podatkowe związane z tym segmentem rynku oszacowano w 2024 r. na 119 mln euro.
A u nas? Wedle raportu Instytutu Fraunhofera (IF) 58 proc. rynku e-papierosów w Polsce to szara strefa, z czego 83 proc. pochodzi z Chin.
Autorzy petycji apelują do prezydenta nie tylko weto ws. projektów nr 2839 i 2362, ale także wypracowanie rozwiązań chroniących zarówno zdrowie obywateli, jak i rodzimą gospodarkę.
