
Miał być przysmak, a wyszedł zakalec. Książulo może powoli żałować swojej współpracy z Żabką i wypuszczenia na rynek swojej pizzy "Muala". Powód? Traci fanów w social mediach.
A miało być tak pięknie! Książulo ogłosił, że w Żabkach można kupić jego mrożoną pizzę. Placek jest sprzedawany za 25 złotych. Pierwsze recenzje, które pojawiły się w sieci, sugerują, że produkt nie należy do szczególnie smacznych. Jakby tego było mało influencer traci wiarygodność. Od Książula odpływają fani.
Książulo i jego "Muala"
Świat pokochał Książula za to, że jadał przed kamerką kebaby, do tego wnikliwie je recenzując. Z czasem okazało się, że youtuber jest też smakoszem bardziej wyszukanych dań z restauracji z gwiazdkami Michelin. Wykreował się na niezależnego krytyka kulinarnego z dość wybrednymi kubkami smakowymi. Czy teraz jego imperium zacznie się chwiać w posadach?
Książulowi w gardle stanęła pizza. A dokładniej mrożony placek "Muala", który można kupić w Żabkach za aż 24,99 zł. Dość drogo za coś takiego. Do tego potrawa nie należy ponoć do smacznych.
Pomijając już walory smakowe albo ich brak, youtuber traci wizerunkowo. Doradca marketingowy Marek Gonsior w rozmowie z redakcją Wirtualnych Mediów stwierdził, że słynny koneser "kebsów" popełnił spory błąd wizerunkowy.
– Książulo zbudował swoją pozycję nie jako kucharz, lecz jako konsument i recenzent. Nie trzeba umieć zrobić pizzy, żeby ocenić, czy chce się ją zjeść. (...) Problem pojawia się wtedy, gdy recenzent zaczyna sprzedawać własny produkt i mówi o nim "najlepsza pizza na świecie". To nie jest już niezależny werdykt, lecz marketingowa obietnica – tłumaczył mediom Gonsior.
Fani mówią "dość"
Okazuje się, że ekspert dobrze odczytał to, co ma miejsce, gdyż jeden z lokali nagrodzonych naklejką "MUALA" zdążył już usunąć ją ze swej witryny. Do tego sami fani opuszczają Książula, który w kilka dni po ogłoszeniu premiery pizzy stracił na YouTube aż 20 tysięcy subskrybentów.
Jasne, dla socialmediowego milionera to nic, gdyż nadal na YouTube śledzi go 2,42 mln osób. Jednak szybki odpływ 20 tys. osób to sygnał ostrzegawczy. Nigdy wcześniej domorosły krytyk kulinarny nie doświadczył takiego kryzysu wizerunkowego.
Zobacz także
"Zaraz umrę"
W InnPoland pisaliśmy już o recenzji "Muala" autorstwa pewnej starszej pani i jej prawnuka. Gdy chłopiec dał jej skosztować placka, staruszka ostrzegła, że "zaraz umrze". Sam prawnuczek też był dla Książula okrutny i określił jego pizzę mianem "paskudztwa". Nie smakował mu ser i papryczki. Tylko ciasto – ocenił – nadawało się do czegokolwiek. Oboje uznali, że placek jest też za drogi.
Co ciekawe, nawet recenzenci, którym placek smakował, mają poważne zastrzeżenia. Nasz kolega z naTemat napisał wprost: "Zjadłem pizzę Książula z Żabki". Dodał jednak, że drugi raz się nie skusi, ale nie z powodu smaku, tylko składu. Jedna sztuka waży ponad pół kilograma i zawiera 1780 kcal.
Nawet wyniki naszej sondy pokazują, że Polacy nie mają ochoty jeść placka. Aż 65 proc. uczestników sondy InnPoland odparło, że nie ma w planach wbijać zębów w pizzę. Tylko 6 proc. odpowiedziało, że jadło już "Muala". 29 proc. przyznało, że nie testowało jeszcze dania.

To, co spotkało Książula, to zresztą klasyczna pułapka branży. Agencje od lat opowiadają, jak wygląda praca z influencerami w Polsce i gdzie przebiega granica między autentycznością twórcy a interesem marki. Przekroczenie jej zwykle kosztuje więcej niż jedna nieudana kampania.
Czy sięgniesz ponownie po pizzę Muala?
... odpowiedzi






