Przestrzeń wśród drzew wydzielona siatką. W środku koparka i rozjechana trawa.
Deweloperom nawet w ich "republice" da się utrzeć nosa. Właśnie zrobili to mieszkańcy Dolnego Miasta w Gdańsku. fot. Boisko Pod Wierzbami Last Call / Facebook

Walczący o przyszłość swojej dzielnicy mieszkańcy Dolnego Miasta w Gdańsku odnieśli pierwszy istotny sukces. Deweloper, który odpowiada między innymi za przebudowę dawnej zajezdni tramwajowej, mógł uzyskać pozwolenie na budowę z naruszeniem prawa. Przyznała to właśnie Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Gdańsku, która chce, by wojewoda pomorska unieważniła zgodę wydaną przez magistrat. W mieście, słusznie określanym mianem "republiki deweloperów", takie historie trzeba nagłaśniać.

REKLAMA

Mieszkańcy Gdańska kontra deweloper. Zaczęło się od boiska

A wszystko zaczęło się od... boiska. Dokładnie "boiska pod wierzbami", bo tak w Gdańsku zwyczajowo mówi się na to wysłużone boisko do koszykówki u zbiegu ulic Dobrej i Fundacyjnej. Mieszkańcy Dolnego Miasta uwielbiali to miejsce, bardzo charakterystyczne z uwagi właśnie na charakterystyczne wierzby, których opadające gałęzie wyjątkowo ciekawie korespondowały z szarym betonem.

Piszę o tym w czasie przeszłym, bo w połowie września boisko zostało ogrodzone płotem. Bez uprzedzenia i bez informacji o powodach.

Nowym właścicielem działki, na której znajduje się boisko pod wierzbami, jest deweloper Euro Styl, który wraz z firmą Inopa założyli konsorcjum GGI Dolne Miasto. W 2019 roku władze Gdańska podpisały z nim umowę, na podstawie której deweloper będzie mógł przeprowadzić serię inwestycji mieszkaniowo-usługowych w tej dzielnicy wraz z obiektami użyteczności społecznej. Partnerstwo publiczno-prywatne miało sprawić, że część rewitalizacji tej pięknej, ale przez lata zapuszczonej dzielnicy, samorząd będzie miał zapewnioną bezkosztowo.

Tak będzie prezentowała się inwestycja na Dolnym Mieście po jej ukończeniu. źródło: Euro Styl

Miasto część rewitalizacji dzielnicy oddało deweloperowi

Sercem wspólnego projektu miasta i dewelopera jest dawna zajezdnia tramwajowa "Łąkowa" na Dolnym Mieście. Zamknięta w 1999 roku, wraz z wyprowadzeniem tramwajów z tej dzielnicy, przez ćwierć wieku niszczała, czekając na pomysł i pieniądze na jej odnowienie.

Euro Styl wziął to zadanie na siebie. Na sąsiadującym z urokliwym Opływem Motławy terenie ma stanąć inwestycja Zajezdnia Motława, składająca się z dwóch części: dwóch wielorodzinnych budynków mieszkalnych z funkcjami usługowymi i przebudowanego budynku zajezdni, w którym mieścić się będą głównie usługi, ale znajdzie się też miejsce na mieszkania. Gdański ratusz wydał pozwolenia na budowę obu projektom w 2025 roku.

Jako że boisko pod wierzbami sąsiaduje bezpośrednio z zajezdnią, deweloper postanowił rozpocząć na nim jesienią prace archeologiczne. Mieszkańcy Dolnego Miasta byli oburzeni, bo wynegocjowali z nim, że boisko zostanie zamknięte dla ludzi dopiero wtedy, kiedy powstanie inne, rekompensujące tę stratę.

Jednak nowe boisko nie powstało, bo jest problem ze znalezieniem dla niego lokalizacji, więc Euro Styl uznał, że nie będzie dłużej czekał. I tak oto wokół boiska zrodził się ruch protestu, który właśnie sprowadził na dewelopera poważne kłopoty.

źródło: Facebook, Boisko Pod Wierzbami Last Call

W dokumentach coś się nie zgadza

Aktywiści przeanalizowali dokumenty i zorientowali się, że dwa projekty, z których składa się rewitalizacja zajezdni, to tak naprawdę jeden duży projekt. Na tyle duży (ponad 1 hektar), że trzeba na niego uzyskać decyzję środowiskową. Zwłaszcza, że masywne obiekty będą powstawać tuż obok terenów zielonych.

Pojawiło się przypuszczenie, że Euro Styl mógł celowo podzielić inwestycję na dwie części, by nie musieć występować o zgodę. Stowarzyszenie OdDolneMiasto, wraz z radnym dzielnicy Śródmieście Michałem Dziergasem, skierowali więc pismo do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gdańsku, by ta przyjrzała się sprawie.

Okazało się, że RDOŚ przyznał aktywistom rację. "Istnieje duże prawdopodobieństwo wydania decyzji o pozwoleniach na budowę z naruszeniem prawa. Dotyczy to zjawiska niedozwolonego dzielenia przedsięwzięcia w celu ominięcia progów z rozporządzenia w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko. Z szacunków wynika, że po zsumowaniu projektowanych powierzchni podziemnych parkingów i garaży ich łączna powierzchnia może osiągać próg powyżej 1 ha określony w przepisach" – czytamy w piśmie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gdańsku.

Urzędnicy poszli o krok dalej i wysłali do wojewody pomorskiej pismo, w którym wnioskują o unieważnienie wydanych przez władze Gdańska pozwoleń na budowę. Tak, by deweloper przeszedł całą wymaganą prawem ścieżkę, zanim przejdzie do prac budowlanych. Wojewoda ma zająć się sprawą na początku listopada.

Inwestor: wszystko było zgodne z prawem

Deweloper jest przekonany, że racja jest po jego stronie. "Inwestycje realizowane przy ul. Kurzej i Radnej w Gdańsku to dwie samodzielne i niezależne inwestycje mieszkaniowo-usługowe, które wedle nomenklatury umowy PPP stanowią cele komercyjne nr 1 i 2. (...) Dodatkowo faktem jest, iż inwestycje te nie są ze sobą powiązane technologicznie ani infrastrukturalnie, rozdziela je też droga publiczna. Zgodnie z prawem, z uwagi na ich pełną niezależność funkcjonalną, każda z nich posiada odrębne pozwolenie na budowę" – czytamy w oświadczeniu spółki GGI Dolne Miasto przekazanym portalowi Trójmiasto.pl.

Poseł PiS Kacper Płażyński zwraca uwagę na jeszcze jeden problem z deweloperską rewitalizacją Dolnego Miasta. Chodzi o znaczne rozszerzenie projektu w stosunku do pierwotnych założeń.

"Dzieją się cuda. Zabytkowa, XIX-wieczna zajezdnia tramwajowa zgodnie z umową zawartą między deweloperem Eurostyl a władzami Gdańska miała mieć łączną powierzchnię 7 tysięcy metrów kwadratowych i 4 kondygnacje nadziemne. Jednak 5 lat później, w 2025 roku, projekt zmieniono w taki sposób, że zajezdnia będzie mieć 6 kondygnacji nadziemnych i całkowitą powierzchnię ponad 17 tysięcy metrów kwadratowych?!" – pisze na portalu X poseł, który zamierza w tej sprawie interweniować u prezydent Gdańska.

źródło: Facebook, Boisko Pod Wierzbami Last Call

Co dalej z Dolnym Miastem?

Z pewnością mieszkańcom Dolnego Miasta trudno będzie zatrzymać proces zmian w dzielnicy. Klamka zapadła i, nawet jeśli wojewoda unieważni pozwolenie, to pewnie prędzej czy później deweloper uzyska nową zgodę na budowę. Ale historia z Zajezdnią Motława jest sygnałem, że wielkiemu biznesowi jednak nie wszystko wolno, i że znajdują się urzędnicy, którzy są w stanie się mu postawić.

Odłożenie inwestycji w czasie może mieć też jeszcze jeden skutek – do czasu wybudowania apartamentowców powinny wejść już w życie przepisy regulujące w Polsce najem krótkoterminowy. W związku z czym jest szansa, że deweloper będzie musiał poszukać do swoich nowych budynków prawdziwych mieszkańców. A nie tylko funduszy inwestycyjnych i przybywających wraz z nimi do kolejnych dzielnic w polskich miastach głośnych, głównie weekendowych lokatorów.

Sonda

Za kogo trzymasz kciuki w Gdańsku?

... odpowiedzi