Fot. Własne

Coraz więcej Polaków nie kupuje perfum w ciemno. Zanim wyda kilkaset złotych na flakon, testuje zapach na sobie przez kilka dni, za ułamek tej kwoty. Powód jest prosty: źle wybrany flakon to jeden z droższych błędów zakupowych, jakie robimy pod wpływem chwili.

REKLAMA

Perfumeria to złe miejsce na decyzję

Ten scenariusz zna każdy. Wchodzimy po jeden zapach, a po kwadransie mamy w ręku kilkanaście pasków i kilka zapachów na nadgarstkach. Nos szybko się męczy i przestaje odróżniać niuanse. Do tego dochodzi presja sprzedawcy i promocja „tylko dziś”.

Problem w tym, że perfumy rozwijają się na skórze przez kilka godzin. Na pasku oceniamy tylko pierwsze minuty, a te często pachną zupełnie inaczej.

Ile kosztuje flakon-niewypał?

Flakon 100 ml popularnego zapachu kosztuje dziś zwykle 400-600 zł, niszowego 800-1500 zł. Jedno psiknięcie to mniej więcej 0,1 ml, więc taki flakon starcza na około tysiąc aplikacji. Jeśli po miesiącu okaże się, że zapach nam nie pasuje, na półce zostaje około 90 proc. zapłaconej kwoty.

Odsprzedaż rzadko ratuje sytuację. Używane perfumy schodzą zwykle z wyraźnym dyskontem, bo kupujący nie mają pewności co do oryginalności.

Test na sobie za kilkadziesiąt złotych

Dlatego popularność zdobywają odlewki, czyli oryginalne perfumy przelane z pełnego flakonu do małych atomizerów, najczęściej 3-20 ml. Na kilka dni testu można zamówić zarówno odlewki perfum damskich, jak i odlewki perfum męskich. Przykładowo odlewka 3 ml Dior Sauvage EDP kosztuje 26,99 zł, a niszowego Baccarat Rouge 540 65,99 zł. 3 ml to około 45 psiknięć, czyli kilka dni noszenia w biurze, wieczorem i na mrozie. Jeśli zapach się nie sprawdzi, tracimy kilkadziesiąt złotych zamiast kilkuset.

Uczciwie trzeba dodać, że za mililitr w odlewce płaci się więcej niż we flakonie. To cena za możliwość sprawdzenia, a nie sposób na tańsze perfumy. W praktyce przy nowym zapachu wystarczy 3-5 ml na kilka dni testu, zapach na sezon warto wziąć w 10-20 ml, a pełny flakon kupić dopiero wtedy, gdy wiemy, że będziemy go nosić długo.

Fot. Własne

Nietrafiony prezent to najdroższy flakon

Perfumy to klasyczny prezent na święta i urodziny, ale też jeden z najbardziej ryzykownych. Kupując zapach dla kogoś, zgadujemy podwójnie: nie wiemy, czy trafi w jego gust, ani jak będzie pachniał na jego skórze.

Brzmi znajomo? Elegancki flakon za kilkaset złotych stoi potem nieruszony na półce, bo obdarowanemu głupio go oddać, a nosić go nie chce. Pieniądze są wydane, a prezent nie spełnia swojej roli.

Dlatego perfumy lepiej podarować w odlewkach. Zestaw kilku mniejszych pojemności w różnych stylach, np. z Reverie Scents, pozwala obdarowanemu sprawdzić, co mu naprawdę pasuje. Jeśli któryś zapach trafi, pełny flakon kupi już świadomie. A jeśli nie, strata to kilkadziesiąt złotych, nie kilkaset.

Najpierw test, potem flakon

Zapach to zakup, który trudno ocenić w sklepie. Kilka dni testu na własnej skórze kosztuje kilkadziesiąt złotych i chroni przed wydaniem kilkuset na flakon, który skończy w szufladzie.

MATERIAŁ PARTNERA