
Rewizja unijnych dyrektyw może zachwiać branżą wartą 195 mld euro i zagrozić 1,5 mln miejsc pracy. 201 organizacji, w tym 18 z Polski, apeluje do Komisji Europejskiej o rozsądek i dialog.
Unijne plany zaostrzenia przepisów dotyczących wyrobów tytoniowych i nikotynowych wywołały bezprecedensowy opór europejskiego biznesu. Koalicja 201 organizacji reprezentujących cały łańcuch wartości – od plantatorów, przez producentów i logistykę, po handel i gastronomię – skierowała list do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Wśród sygnatariuszy znalazło się 18 wpływowych podmiotów z Polski, w tym Konfederacja Lewiatan, Pracodawcy RP, Business Centre Club oraz Związek Przedsiębiorców i Pracodawców.
Powodem mobilizacji jest planowana rewizja regulacji dyrektywy tytoniowej (TPD), dyrektywy o reklamie (TAD) oraz dyrektywy podatkowej. Przedsiębiorcy alarmują, że pośpieszne ograniczenia powstają na podstawie wadliwych analiz – unijna Rada ds. Kontroli Regulacyjnej wydała już drugą negatywną opinię o projektach Dyrekcji Generalnej ds. Zdrowia (DG SANTE).
Stawka warta 195 miliardów euro
Apelujący podkreślają, że ochrona zdrowia publicznego musi iść w parze z konkurencyjnością. Skala sektora w UE jest potężna: generuje on 194,5 mld euro rocznie do unijnego PKB i zapewnia ponad 1,5 mln miejsc pracy (jedno na 130 w UE), wpłacając do budżetów ponad 107 mld euro z akcyzy i VAT. Konsumenci w UE wydali 151,3 mld euro na tradycyjne wyroby tytoniowe i nowe produkty nikotynowe, co odpowiada około 2,5 proc. całkowitych wydatków konsumpcyjnych.
– Europa zachęca przedsiębiorstwa, by tutaj inwestowały, wprowadzały innowacje i tworzyły miejsca pracy. I to jest to, co teraz robimy, ale by móc dalej działać potrzebujemy przewidywalności. Wiele firm zrzeszonych w naszej organizacji to małe, rodzinne przedsiębiorstwa, które nie są w stanie bez końca ponosić kolejnych kosztów i funkcjonować w warunkach ciągłej niepewności. Komisja musi zrozumieć, jakie zagrożenia mogą się pojawić – zaznacza Peter van der Mark, sekretarz generalny European Smoking Tobacco Association (ESTA).
Potencjał polskiego rynku tytoniu
Dla Polski sprawa ma znaczenie strategiczne. Nasz kraj jest największym producentem wyrobów tytoniowych w UE (39 proc. rynku) i trzecim eksporterem na świecie. W 2025 r. branża wpłaciła do polskiego budżetu ponad 42 mld zł z podatków – to, co czternasta złotówka w kasie państwa i równowartość aż 23 proc. wydatków obronnych Polski. Według danych Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa w 2025 r. tytoń i wyroby tytoniowe stanowiły ok. 10 proc. całości eksportu polskich towarów rolno-spożywczych, a wartość eksportu tych wyrobów wyniosła 5,8 mld EUR (+4 proc. r/r); to niemal 1,6 proc. całego polskiego eksportu.
Z sektorem powiązanych jest ok. 560 tys. miejsc pracy, 3,3 tys. gospodarstw uprawiających tytoń. Dla wielu takich gospodarstw uprawa tytoniu stanowi główne źródło utrzymania. Do tego w Polsce działa około 100 tys. zarejestrowanych punktów (sklepów i stoisk) sprzedających wyroby tytoniowe. Liczba pełnowymiarowych miejsc pracy kreowanych przez dystrybucję i handel towarami tytoniowymi to szacunkowo ok. 12,6 tys.
Szara strefa zyska na zakazach
Głównym ostrzeżeniem koalicji jest ryzyko gigantycznego rozrostu czarnego rynku. Już teraz co dziesiąty papieros w UE pochodzi z nielegalnego źródła, co kosztuje budżety 13 mld euro rocznie, a rynek nielegalnych e-papierosów zbliża się rozmiarem do legalnego. W Polsce udział szarej strefy wzrósł z 4,7 proc. w 2023 r. do 9,7 proc. w II kwartale 2026 r., generując 4,26 mld zł strat podatkowych.
– Nie zwracamy się o rezygnację z ambicji zdrowotnych. Apelujemy, by Komisja nas wysłuchała i właściwie przeprowadziła ten proces. Zamiast kolejnych ograniczeń napędzających zorganizowaną przestępczość, Europa musi zacząć egzekwować obowiązujące prawo – podkreśla Nathalie Darge z Tobacco Europe.
