Jeśli chcemy mieć w miastach przestrzeń dla zdrowego trybu życia, musi się ona znaleźć w planach zabudowy. A żeby tak się stało, to musimy pokazać, że opłaca się ona miastom, społeczeństwu i biznesowi. Takie wnioski wynikają z szóstych Warszawskich Rozmów Architektonicznych, którego tematem były zielone miasta. Dzięki możliwości zmierzenia praktycznie każdych parametrów poprzez technologie smart cities, ostateczne decyzje mogą zostać oparte na faktach, a nie ładnych prezentacjach. W tym momencie najważniejsze pytanie to co mierzyć, a raczej od czego zacząć, żeby móc pokazać efekty, które realnie przełożą się na komfort życia w miastach. Inspiracji warto poszukać w branży, która odpowiada za rozwój miast od lat - planowaniu przestrzeni.
Pierwszy przykład pochodzi z Polski. To Lublin, który wykorzystał unikalny układ miasta, czyli sieć wąwozów, z których strumyki spływały do rzeki tworząc 80 zielonych klinów. Aktualnie miasto dąży do połączenie wszystkich terenów w celu stworzenia systemu zielonych przestrzeni publicznych. Dodatkowo jest to znaczące wsparcie dla rozwój unikalnej, zielonej sieci komunikacji. Przykładem jest park Jana Pawła II, typowy park linearny z elementami rekreacyjnymi, zielony łącznik biegnący poniżej poziomu ulicy.
Peter Apel, członek Komitetu Rady Rozwoju UNICEF tłumaczył podczas spotkania, że dzieci do 6 roku życia uczą się z ruchu, stąd potrzeba zapewnienia im odpowiedniej przestrzeni. Niestety w typowych miastach istnieje niewiele miejsc przyjaznych dzieciom. Są to place zabaw albo boiska, na których dzieci spędzają dość ograniczony czas. Aby stworzyć wartościowe przestrzenie dla dzieci trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie jak obcują z otoczeniem. Przykładowo podczas jednego z badań nt. użyteczności placów zabaw odkryto, że ulubione miejsce dzieci to górka z piasku, którą można było modelować. Dzieci ruszają się inaczej - wykorzystują wszystkie elementy przestrzeni (np. murki, płoty, gałęzie i pnie drzew). Kluczowe zadanie to połączyć różnorodne obszary zabaw w sieć, ponieważ dzisiejsze miasto nie jest przyjazne poruszaniu się dzieci. Apel sugeruje też partycypację dzieci przy tworzeniu nowych planów merytorycznych, tak, aby uwzględnić ich wiedzę. Zaznacza jednak, że nie może się to odbyć poprzez typowy kwestionariusz z pytaniami, ale np. spacery w plenerze, które pokarzą dziecięcą perspektywę na przestrzeń, a także inne metody przyjazne dzieciom, np. budowanie modeli.
Redefinicja terenów zielonych
Nie da się ukryć, że jeśli chodzi o rozwój miast to dostępnej przestrzeni jest zawsze za mało. Projektanci muszą podjąć trudną decyzję co będzie bardziej potrzebne w danym miejscu. Wbrew naturalnemu dążeniu do zazieleniania miast są to różne przestrzenie poza parkami. Problem ten został interesująco rozwiązany w Hamburgu. Świadomość potrzeby zieleni zderzyła się tam z coraz gęstszą zabudową miasta. Postanowiono więc stworzyć sieć zielonych dachów, aby zachować jakość życia. Dzięki temu miasto zyskało czystsze powietrze, przestrzeń do gromadzenia nadmiaru wody na zapas i uniknięcie zalań w przypadku nawałnic oraz ochronę przed nagrzewaniem się budynków. Wszystkie efekty są korzystne dla klimatu, pozwalają na znaczącą oszczędność na klimatyzacji i kosztach odprowadzania wody.
