O autorze
Anna Szubert jest pierwszym w Polsce certyfikowanym w USA Strategiem Personal Brandingu. Doradza firmom i osobom indywidualnym z zakresu budowania marki osobistej, kształtowania wizerunku, PR i protokołu biznesowego. Do grona jej klientów należą osoby ze świata sztuki, polityki, menedżerowie, przedsiębiorcy. Występuje jako prelegentka na wielu konferencjach, pisze artykuły do gazet biznesowych. Jest członkinią Stowarzyszenia Mówców Profesjonalnych – organizacji zrzeszającej najlepszych mówców motywacyjnych w Polsce oraz wykładowcą akademickim. Rok temu otrzymała statuetkę kobiety biznesu w konkursie organizowanym przez magazyn Businesswoman & Life, a w tym roku otrzymała nagrodę w plebiscycie Polskie Lwice Biznesu w kategorii rozwój osobisty.

Twitter
Facebook
annaszubert.com
personalbrandingpolska.pl

Nie jest łatwo być rekinem

W ciągu pierwszych dwóch lat działalności upada bądź kończy działalność nawet 80% firm. To bardzo dużo, jednak wciąż się zastanawiam jak udało się niektórym ciągnąć biznes tak długo.


Ostatnio miałam ciekawe doświadczenie. Umówiłam się na konsultacje z klientką, co samo w sobie nie jest niczym szczególnym, ale ciekawym doświadczeniem był sam fakt spotkania takiej osoby - całkowicie nie przygotowanej do prowadzenia własnego biznesu.


W trakcie pierwszej godziny rozmowy, która składała się głównie z poszukiwania odpowiedzi na pytania, do kogo adresujemy produkt, otrzymywałam raz po raz całkowicie sprzeczne informacje. Początkowo słyszałam, że jest to propozycja luksusowa, później że „chyba półka średnia” a na końcu, pogłębiając pytania, że w zasadzie nie wiadomo. W drugiej godzinie już było tylko gorzej. Całkowitą abstrakcją były pytania o to, czym produkt się wyróżnia, jak się ma do konkurencji i jaką firma ma wizję.


W zasadzie nie dowiedziałam się niczego. Oprócz ceny.

Moda na rzucanie „korpo”
Teraz bardzo modna. Znudzeni i zmęczeni korporacyjną rzeczywistością ludzie, rzucają przysłowiowy „Mordor na Domaniewskiej” i zakładają własne start-upy. Moja klientka podążyła tym tropem. Skoro tyle lat przepracowała w korporacji realizując powierzone jej zadania, to oznacza, że jest gotowa na wielkie wyzwania. Świat pochyli się z uznaniem nad faktem porzucenia życia „korpo-człowieka” na rzecz realizowania ambitnych celów i spełniania marzeń.


Tylko, że świat nie tylko nie padł, ale nawet nie zwrócił uwagi na nowo powstałą markę-nie-markę. Co prawda najbliższe otoczenie wykazało się entuzjazmem i rzetelnie kibicowało, cóż jednak z tego? Entuzjazm męża i siostry nie generuje sprzedaży.

Moja wina
Wszyscy jesteśmy podatni na komplementy i lubimy ich słuchać, dlatego moja klientka po przyjęciu salwy bolesnych pytań mogła być nieco obolała. Zamiast jednak zastanowić się nad ich sensem wysnuła jeden wniosek - to nie jej wina, tylko moja. Przyznaję. Nie było to łatwe. Nie jest łatwo przyjąć do wiadomości, że być może mamy markę, ale zupełnie bezbarwną, nijaką i niewidoczną, choć wprost takie stwierdzenie w żadnym momencie nie padło. Klientka jednak poczuła dysonans. Nagle pojawił się ktoś, kto nie wpisał się w nurt rodzinnych zachwytów, potakiwań znajomych i komplementów przyjaciół. Bo i cóż najbliżsi mieli powiedzieć? Poprawność nakazuje wspierać, pocieszać, komplementować, chwalić bez względu na wszystko. To łatwe i nie niesie odpowiedzialności. Konsultacje ze mną nie są jednak dawką słodyczy. Jestem przede wszystkim po to, żeby z dystansu wskazać słabe punkty, nad którymi klient będzie mógł pracować.

Ileż to osób każdego roku zaczyna działalność od zbudowania strony internetowej? A ilu podpisuje umowy na wynajem biur, choć nie ma jeszcze nawet dopracowanej wizji, o pełnej strategii nawet nie myśląc. Projektują logotypy, choć nie potrafią odpowiedzieć na pytanie kim są i czego chcą. Zamawiają drogie aplikacje, sklepy internetowe, wizytówki (choć to najmniejszy z wydatków), kupują maszyny do szycia, tłoczenia, materiały na torebki, są posiadaczami firmowych własnych gadżetów i drogich lakierowanych folderów. Tylko zapomnieli zadać sobie pytanie i odpowiedzieć - po co to robią i dla kogo? Kto jest ich grupą docelową? Kim są ci ludzie, co lubią, co czytają, gdzie spędzają na wakacje?

Tydzień później
„Niestety, rezygnuję z dalszej współpracy, bo Pani podcięła mi skrzydła” - słyszę. Cóż, jeśli w ciągu dwóch godzin rozmowy i pytań, ktoś czuje się „podcięty” i zniechęcony do dalszej pracy nad zmianą i nad własną firmą, to były to bardzo dobrze wydane pieniądze droga Klientko. Bo jeśli przedsiębiorca nie wierzy w swój pomysł tak mocno, by klienta oczarować, zachwycić, „zarazić”, a zamiast tego poddaje się przy pierwszej wątpliwości, to nie mam złudzeń - na takich fundamentach nie zbuduje silnej marki. I nie jest ważne czy osobistej czy własnej firmy.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
DZIEJE SIĘ 0 0Cyfrowi kryminaliści spuszczają nam spory łomot. "Ale mamy coś, czego nie mają oni"
0 0Geniusz czystego zła. Twórcy "Billions" zrobią serial o niesławnym założycielu Ubera
0 0"Prywatne firmy nie powinny cenzurować polityków". Mark Zuckerberg popiera Twittera
0 0Twój szef cię nienawidzi? Nie musisz się zwalniać. Oto co powinieneś zrobić
0 0Ważny rejestr, o którym mało kto mówi. Jeśli się nie wpiszesz, wlepią ci gigantyczną karę
BIZNES 0 0Wymyślił, że będzie przynosił korpoludkom książki. "Znikają w 5 minut. Ludzie się na nie rzucają"
0 0Oto dziejowa sprawiedliwość. Ofiara naciągnęła na kasę internetowego oszusta
0 0Nie obserwujecie nas jeszcze na Instagramie? Będziecie zaskoczeni, co tam się wyprawia
0 0Tak zachowasz produktywność, gdy pracujesz zdalnie (a tak naprawdę wcale tego nie chcesz)