
Wskaźnik poczucia szczęścia jak i ten pokazujący zadowolenie z życia mieszkańców danego kraju jest dodatnio skorelowany z poziomem jego innowacyjności (im ona wyższa tym poziom zadowolenia większy). Co ciekawe, w obu przypadkach Polska znajduje się systematycznie powyżej linii regresji, co wskazuje, że nawet jak na obserwowany w Polsce przeciętny poziom zadowolenia z życia, tudzież poczucia szczęścia (nie tak przecież wysoki), statystyczny Polak jest znacznie bardziej szczęśliwy niż wskazywałby na to poziom innowacyjności kraju. Jest to jeden z wniosków przedstawionych w najnowszym raporcie Narodowego Banku Polskiego pt. „Potencjał innowacyjny gospodarki: uwarunkowania, determinanty, perspektywy”, do którego lektury zachęcam, a poniżej przedstawiam kilka wniosków z niego płynących.
Polskie przedsiębiorstwa napotykają na trudności w dostępie do wyspecjalizowanej wiedzy, w tym do specjalistów w zakresie tworzenia strategii innowacyjności i długookresowego planowania. Wynika to w części z niskiego kapitału społecznego i związanego z nim ograniczonego zaufania w nawiązywaniu współpracy z innymi firmami, ale również z awersji do podejmowania ryzyka.
Poziom innowacyjności krajów jest wyraźnie powiązany z jakościowymi efektami kształcenia, czyli wiedzą i umiejętnościami uczniów, badanymi za pomocą międzynarodowych testów kompetencji PISA (Programme for International Student Assessment). Jest to dobry prognostyk dla Polski bowiem polscy uczniowie, a w mniejszym stopniu także dorośli Polacy mają istotnie wyższy przeciętny poziom wiedzy i umiejętności, niż by na to wskazywała niska innowacyjność naszego kraju. Problem stanowi zatem uwolnienie potencjału i dotarcie do jednostek wybitnych. System szkolnictwa? Mentalność?
