O autorze
Przekuwanie wizji w projekt – tym się dotychczas zajmowałem. Skuteczność to jedna z moich głównych zalet. Do tej pory pomogliśmy wystartować projektom z obszaru B+R i innowacji o łącznej wartości ponad 120 milionów złotych. Zdarza mi się projekty także oceniać, ponadto brałem udział w kilkudziesięciu procesach analizy opłacalności biznesowej wyników projektów, najczęściej technologii, tworzenia strategii ich urynkowienia, wycen.

Unikalna szansa kooperacji zarówno ze środowiskiem naukowym, biznesowym, inwestorskim jak i urzędniczym umożliwia poznanie bardzo zróżnicowanego, jak się okazuje, podejścia do innowacji. Pomimo, iż przedstawicielom każdej z tej grup przyświeca często ten sam cel, tj. wzrost innowacyjności, wciąż moim zdaniem, w większości nie potrafią się oni zdobyć na „elastyczność” narzucając innym swoją wizję kreowania ekosystemu innowacji. Brak zrozumienia wzajemnych potrzeb, jest według mojej opinii, jedną z głównych przyczyn dlaczego takie kraje jak Estonia czy Słowenia mogą a my wciąż jeszcze nie.
Stąd też, bardzo się cieszę, że mogę uczestniczyć w projekcie innpoland.pl, gdzie za pośrednictwem Bloga będę próbował odnieść się do różnych aspektów związanych z kreowaniem i wdrażaniem innowacji. Postaram się w pewnym sensie pośredniczyć w przedstawieniu podejścia do innowacyjności wskazanych grup uczestników tworzącego się w Polsce ekosystemu innowacji, a w szczególności, ich oczekiwań względem siebie.

Zapraszam do dyskusji!

Wirtualna rzeczywistość łączy krakowską uczelnię z biznesem

„Nie działa”, „nie ma prawa działać”, „działa tylko dlatego, bo jest kasa z UE”, itd. To zazwyczaj można usłyszeć o współpracy polskich uczelni z biznesem. Gdy przyjąć ten stan jako normę, Park Technologiczny przy Wyższej Szkole Ekonomii i Informatyki (dalej PT WSEI) wyrasta na unikalne miejsce nie tylko na mapie Krakowa ale w zasadzie całej Polski. Tutaj bowiem mowa o rzeczywistej współpracy uczelni i biznesu. Paradoksalnie najnowszy jej efekt to rozwiązanie z zakresu wirtualnej rzeczywistości, coś co twórcy gier z całego świata mogą już kupić i wykorzystać w swoich produkcjach…


Dlaczego to działa?

Trzy wiodące dziedziny na WSEI to informatyka, zarządzanie oraz finanse, nie dziwne zatem że właśnie tutaj powstała koncepcja miejsca, w którym utalentowani studenci mogą pod okiem ekspertów branżowych rozwijać swoje umiejętności a przy okazji tworzyć produkty, które następnie trafiają na rynek. W różnej formie, czasami jest to podwykonawstwo dla zewnętrznych firm informatycznych, innym razem są to rozwiązania tworzone na potrzeby wewnętrzne uczelni. Albo tak jak w przypadku VRMoCap, narzędzia dedykowanego twórcom gier, które pozwoli im nagrywać różne animacje postaci przy użyciu sprzętu VR, jest to produkt tworzony wspólnie, gdzie Krzysztof Krej (właściciel Empyrean Games) pełni rolę Partnera Branżowego, który zainicjował współpracę i przedstawił wizję projektu realizowanego później ze Studentami zaangażowanymi w Park Technologiczny.


Na pytanie czy obrana formuła współpracy spełniła jego oczekiwania, Krzysztof Krej odpowiada: „W pełni. Niezbędne minimum formalności, mocne nastawienie na czynnik ludzki i wzajemne zaufanie - często takich rzeczy brakuje, a tutaj były i są” co chyba najlepiej pokazuje dlaczego to mogło zadziałać.

Nauka na błędach


Oczywiście - zaufanie, o którym wspomniał Krzysztof musi być wielowymiarowe, a z perspektywy osoby, która jest obecna w PT WSEI od kilku miesięcy widzę, że nie są to puste słowa, a punkt wyjścia do zaangażowania każdej ze stron. Zaangażowanie to kolejny element układanki. I nie mówię tutaj tylko o pieniądzach, choć te są również kluczowe (do tej pory nie skorzystaliśmy nawet ze złotówki unijnego grantu), a mam na myśli przede wszystkim wsparcie merytoryczne. W przypadku bowiem, gdy mówimy o ambitnym projekcie, gdzie nawet można doszukać się elementu badawczo-rozwojowego, studenci potrzebują kogoś, kto wskaże im kierunek i zmotywuje do wyjścia poza podręcznik. Szymon Przybyszewski, student WSEI, jeden z członków Zespołu pracującego nad VRMoCap wspomina projekt tak:
„Na szczęście Kris (Krzysztof Krej) już od pierwszych chwil pracy nad projektem pilnował nas a raczej nakierowywał w dobrym kierunku i pchał nas dalej w momencie, gdy uważaliśmy, że mamy zbyt małe umiejętności, aby coś napisać.” Natomiast, dodaje Szymon, „wszystkie błędy, które popełniliśmy musiały być popełnione a wszystkie niepotrzebne komponenty napisane. Najlepsza nauka jest właśnie na błędach i tylko tak mogliśmy stać się lepsi w tym co robimy.”


Praktyka przede wszystkim

Myślę, że to co Szymon nazywa błędami, możemy nazwać różnicą między praktyką a teorią, czego Studenci na własnej skórze (nie rzadko pierwszy raz) mogą doświadczyć w PT WSEI. Kierunek, w którym zdecydowała się pójść Uczelnia to bowiem nauczanie projektowe, gdzie projekty mają wymiar praktyczny, czego często brakuje w innym miejscach. „Uwielbiam kiedy studenci robią coś co rzeczywiście ma szansę powodzenia” – mówi Krzysztof Krej, dodając: „pamiętam, jak na innej uczelni jakieś koło naukowe prezentowało narzędzie, które ma razić prądem kierowców, żeby zapewnić, że nie zasną za kierownicą. Często środowiska akademickie produkują masowo tego typu rozwiązania, które po latach wydają się być dobrym żartem. Cieszę się, że tutaj mogę uczestniczyć w tworzeniu czegoś co rzeczywiście może chwycić.”

Ludzie i interakcje ponad procesy i narzędzia


Manifest Agile wyznacza sposób w jaki PT WSEI chce działać. SCRUM daje nam wiedzę jak Zespoły mają dostarczać produkty. Mecenasem przedsięwzięcia jest duża jednostka o określonym sposobie funkcjonowania, stąd jego powodzenie uzależnione jest od ludzi, którzy współdzielą określone wartości. Szymon, zapytany o to co mu się najbardziej podobało w trakcie realizacji Projektu odpowiada:

„Szczerze, to wszystko, ale jeśli miałbym wybrać jedną rzecz, a raczej osobę to byłby to Krzysztof Krej, który w nas uwierzył i dał nam szansę, dzięki której nasze życia w jakimś stopniu się odmieniły. Możemy teraz realizować się zawodowo, pracować w branży gier, coś, co 8 lat temu, kiedy napisałem pierwszą linijkę kodu w technikum było moim marzeniem, ale nigdy nie uważałem, że je spełnię. Mogę teraz powiedzieć, że robię gry i jestem z tego dumny.”

To dobitny dowód, że Agile na uczelni nie musi oznaczać nazwy przedmiotu, a stan umysłu

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0To nie może się udać. Do kraju wkracza hiszpański start-up, który chce robić Polakom pranie
0 0Ten start-up stworzył superpszczoły. Silniejsze, odporniejsze, lepsze
DZIEJE SIĘ 0 0Cyfrowi kryminaliści spuszczają nam spory łomot. "Ale mamy coś, czego nie mają oni"
0 0Geniusz czystego zła. Twórcy "Billions" zrobią serial o niesławnym założycielu Ubera
0 0"Prywatne firmy nie powinny cenzurować polityków". Mark Zuckerberg popiera Twittera
0 0Twój szef cię nienawidzi? Nie musisz się zwalniać. Oto co powinieneś zrobić
0 0Ważny rejestr, o którym mało kto mówi. Jeśli się nie wpiszesz, wlepią ci gigantyczną karę
BIZNES 0 0Wymyślił, że będzie przynosił korpoludkom książki. "Znikają w 5 minut. Ludzie się na nie rzucają"
0 0Oto dziejowa sprawiedliwość. Ofiara naciągnęła na kasę internetowego oszusta