Perspektywa rozwoju wirtualnych elektrowni
Perspektywa rozwoju wirtualnych elektrowni

Kilka tygodni temu polskie media prześcigały się w straszeniu niebezpieczeństwem występowania niedoborów energii. Niepotrzebnie. Do blackoutów nie doszło po urzędowym ogłoszeniu limitów na dostawę prądu do odbiorców przemysłowych. Pomógł instrument z dawnych lat, czyli ogłoszenie 20 stopnia zasilania. Czytając oficjalne komunikaty urzędowe możemy się dowiedzieć, że powodem paniki był splot nieszczęśliwych wypadków. Klimat a dokładnie upały i niskie opady deszczu, wcześniej zaplanowane nieprzesuwalne remonty elektrowni oraz urlopy, na które prawdopodobnie wyjechali nieliczni ludzie znający się na sprawnym bieżącym zarządzaniu krajowym systemem energetycznym wywołały panikę, której koszty są trudne do oszacowania. Co zrobić żeby odsunąć ryzyko podobnego szaleństwa w przyszłości? Uczcie się narody świata. My Polacy podnosimy wysoko poprzeczkę, tanio stworzymy skuteczny system wsparcia dla negawatów.

REKLAMA
Zacytuję wypowiedzi wyjęte z artykułu opublikowanego na portalu wnp.pl Henryka Majchrzaka, - prezesa PSE: " Zawarliśmy już umowy na 200 MW tzw. negawatów. Będziemy ogłaszać kolejne przetargi, spodziewam się, że już wkrótce dojdziemy do 500 MW”
„Jednym z mechanizmów ratunkowych dla systemu energetycznego w trudnych sytuacjach jest redukcja zapotrzebowanie na polecenie Operatora. Obecnie PSE posiada umowy na 200 MW a Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu (FOEEiG) mówi o potencjale ok. 2,5 tys. MW.”
Właśnie ten sam artykuł budzi emocje, woła o refleksje. Przypomijmy, pod pojęciem negawata rozumie się jednostkę mocy energii, której zużycia świadomie zaniechano. Negawaty mogą być wynikiem działania wirtualnych elektrowni. Podtrzymuję aktualność moich przemyśleń opublikowanych niedawno w artykule na wnp.pl
Szukamy innowacji energetycznych zagranicą, tymczasem innowacje rodzą się pod nosem. Zdziwienie tym większe, że wyzwania z innowacjami utożsamiane są podejmowane właśnie tu i teraz przez instytucje, których nie posądzałbym o zdolność do podejmowania wysokie ryzyka. Na czoło polskich innowatorów wychodzą Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) z koncepcją zbudowania elektrowni wirtualnej o zdolności wytwarzania aż 500 negawatów.
PSE jest instytucją z urzędu (podlega Ministerstwu Gospodarki) odpowiadającą za bezpieczeństwo energetyczne kraju, a dokładnie – za bieżącą obronę przed występowaniem blackout’ów. Niektóre projekty PSE wpisywałyby sie również w działalność innowacyjnego startupu. Negawatowa strategia autorstwa PSE nosi znamiona innowacji (być może jest to nawet innowacja w skali świata) bo zakłada płacenie relatywnie niewielkich pieniędzy za redukcje zużycie energii przy jednoczesnym postawieniu wysokich wymagań wobec uczestniczących w programach negawatowych odbiorców energii.
Czy za rok, dwa będziemy mogli powiedzieć, że jesteśmy mądrzejsi od Amerykanów, Japończyków, Francuzów, Niemców? Czy negawaty pozostaną jedynie w sferze płonnych nadziei PSE? Ja póki co wracam do budowania polskiej elektrowni wirtualnej, a optymistom wierzącym w negawatowe pomysły PSE polecam uważną analizę zagranicznych przykładów podobnych projektów. Niestety - świat ucieka do przodu, a prawdziwe problemy energetyczne dopiero przed nami.