W Polsce już od dłuższego czasu, tj. mniej więcej od 2014 r., czyli wyschnięcia pierwszej fali środków unijnych, rozpoczęła się dyskusja na temat przyczyn niskiej innowacyjności polskich przedsiębiorców. Szacowne grono profesorów z Jerzym Hausnerem i Markiem Belką na czele straszy słuchaczy widmem „pułapki średniego dochodu”. Za tym mądrym sformułowaniem kryje się koncepcja długotrwałego spowolnienia gospodarczego spowodowanego wyczerpaniem się dotychczasowych impulsów wzrostu. Zerwaliśmy już nisko wiszące owoce: proces prywatyzacji praktycznie zakończony, ukryte bezrobocie zlikwidowane, większych utrudnień w dostępie do kapitału nie ma. Została tylko przewaga spowodowana niskimi kosztami płac.
Do następnego przeczytania!
