Zajmuję się dość często rzeczywistością rozszerzoną albo wręcz wirtualną. Rozszerzona polega na nakładaniu cyfrowych obrazów na rzeczywisty świat. Bardzo to przyszłościowe i technologiczne? Wcale nie! Jest w nas to od wieków, choć ze słabszym technologicznym wzmocnieniem. To wyobraźnia!

REKLAMA
Od czasu do czasu czytam dwóm kilkuletnim chłopczykom "na dobranoc" książeczkę o panu Kuleczce. Książeczka niezwykle zastanawiająca, również mnie dorosłego... w ogóle czasem wydaje mi się, że jakby dorośli brali do siebie, to co czytają dzieciom, to byliby o wiele bardziej refleksyjni. Kilka dni temu czytałam im opowiastkę o tym, co widać, gdy się zamknie oczy, a co gdy się ma otwarte.
Niby wiadomo: jak otwarte - to to co dookoła, a jak zamknięte - to wszystko, co przyjdzie do głowy. Ale dlaczego właśnie to a nie co innego przychodzi nam do głowy? Skąd się bierze? No i czy to dobrze jeśli to, co przychodzi nam do głowy, próbujemy wdrożyć w życiu. Chłopcy, którym czytam, jeszcze nie wiedzą, co to jest rozszerzona rzeczywistość, jeszcze nie grają w gry komputerowe. My już cokolwiek na ten temat wiemy. Co nasze eksperymenty z wyobraźnią - naturalną i rozszerzoną - mówią nam o nas, o człowieku w ogóle?
logo
Wernisaż wystawy Marcina Kowalika w Fabryce i3 IDB
Kilka przykładów
Czasami sobie wyobrażamy różne sytuacje, które zgodnie z logiką powinny się zdarzyć. I na ogół sytuacja, owszem, zdarza się, ale przebieg ma znacząco inny niż nam się wydawało. Zwykle sytuacje pozytywne są bledsze, mniej efektowne, mniej ekscytujące niż w naszej wyobraźni, a sytuacje negatywne - są nie takie straszne, jak się w wyobraźni spodziewaliśmy. Na tę druga okoliczność jest nawet przysłowie: "strach ma wielkie oczy". Mamy potrzebę większych doznań niż dostajemy od życia? A dlaczego życie raczej tonuje nam przeżycia? Może życie i wyobraźnia są przeznaczone na emocje o właściwym dla siebie natężeniu i nie należy mieszać tych światów, bo w każdym odnajdujemy się dobrze, ale przenoszenie jednego do drugiego nie wychodzi nam na dobre?
Czytamy o tym, że okulary - już nie różowe czy magiczne, ale po prostu z procesorem w środku, zdolne do przetwarzania dużych zestawów danych, podłączone do sieci - umożliwiają zobaczenie więcej w ludziach w metrze czy autobusie niż sami o sobie komunikują w danej chwili. Chcemy mieć takie okulary. Zresztą są już. Dlaczego natura nie obdarzyła nas takimi naturalnymi zdolnościami (poza czarownicami i prorokami)? A dlaczego chcemy je mieć ? Czy tylko dlatego, że są technicznie możliwe? A może jest to zajrzenie za zasłonę innego wymiaru człowieczeństwa?
Dzisiaj ludzie mało książek czytają, mniej więc sobie ćwiczą wyobraźnię przetwarzając słowa w obrazy. Ale są nowe rodzaje ćwiczeń. I młodzi i dorosli oglądają dużo filmów, dzieci i młodzież dużo gra, a te filmy i gry mało mają wspólnego z rzeczywistością, są popisem wyobraźni z wyraźnym lekceważeniem realiów. Można mieć trzy życia, można wskakiwać na stumetrową wieżę, można jeść obiad z kosmitą. Wyobraźnia wyraźnie poszła w kierunku poszerzenia naszych fizycznych i psychicznych możliwości. Dlaczego? Czy to tylko zabawa? Czy szukanie granic człowieka, przesuwanie tych granic? Wszak wiele rozwiązań z wyobraźni przeniosło się w rzeczywistość. Nie trzeba grać, żeby wiedzieć, wystarczy przypomnieć sobie Lema, co dla starszego pokolenia chyba będzie łatwiejsze. A może chcemy również być kimś innym? Nie szkodzi, że ta inna wersja będzie po części składać się ze mnie biologicznego, a częściowo elektronicznego.
Są już systemy rozszerzonej rzeczywistości, od testowania urządzenia salonu czy biura poprzez udział w wyprawie turystycznej czy wojennej aż po doznania psychiczne czy seksualne. Mamy chęć tego spróbować. Dlaczego? Co to nam daje takiego, czego nie możemy osiągnąć realu? A może w realu wcale tego nie chcemy, wolimy w innej naszej wersji? Mamy życia równoległe?
Wyobraźnia lub technologa daje nam właśnie życia równoległe, czasem konfigurowane z fragmentów białkowych i krzemowych. Przyjąć je? Właściwie jeśli to technicznie możliwe, to dlaczego nie? Przecież każdy, jestem przekonana, że każdy z nas, nawet bez tych technicznych narzędzi, ma coś niezwykłego, ekscytującego, co sobie wyobraża, a za żadne skarby by nie chciał, aby przeniosło się do świata realnego. Bo wtedy ucierpiałyby oba światy. A chcemy mieć ten i ten.
Funkcje i możliwości wyobraźni bardzo się zmieniły przez ostatnie lata, przede wszystkim dzięki technologii. Rola wyobraźni długo sprowadzała się do odgadywania spraw niezrozumiałych lub nieprzeniknionych lub zwyczajnie odległych - w czasie, w przestrzeni. Potem wyobraźnia stanowiła bodziec do postępu, do wynalazków, do emancypacji, również do rozwoju samego siebie. Obie te funkcje dalej pełni, ale dominować zaczyna trzecia.
Dzisiaj, mam wrażenie, urządzenia techniczne w połączeniu z naszą wyobraźnią, odkryły przed nami możliwość posiadania wielu światów równoległych, niekiedy się stykających, niekiedy czerpiących od siebie nawzajem, ale jednak odrębnych. W każdym z nich jestem kimś trochę albo bardzo innym. Nie trzeba już poszerzać granic tego jednego - biologicznie istniejącego w realnym świecie - człowieka, trzymając się jedynie jego biologiczno-psychicznej logiki. Może raczej trzeba nauczyć się płynnie przechodzić między światami i szanować reguły gry każdego?
logo
Piotr Fiderkiewicz, mistrz flipcharttelingu, graficznie zapisuje spotkanie z podrożnikiem Markiem Kamińskim dla startupowców, inwestorów, menedżerów w Fabryce i3 IDB
To nie jest taka znowu nowość, wszak ludzie religijni wierzą w życie pozagrobowe, w duszę nieśmiertelną albo reinkarnację, a fizycy mogą wręcz udowodnić, że coś może być jednocześnie w przyszłości i przeszłości (Einstein, zakrzywienie czasoprzestrzeni, itd). Być może od zawsze mamy przeczucie, że ja, jednostka, "tu i teraz" nie jestem tylko jeden, jedna, że istnieję w kilku wymiarach jednocześnie?
Może dzisiaj, również dzięki technologii, paradoksalnie postrzeganej jako dziedzina odhumanizowana, zimna, obojętna, zaczynamy odkrywać najważniejsze aspekty człowieczeństwa?
logo
DamoDay w Fabryce w "towarzystwie" zdjęć z podróży Marka Kamińskiego. IDB
Od zawsze tę rolę pełniła sztuka. Jako ilustrację tego tekstu zamieszczam zdjęcia z Galerii Wiele Sztuki w wystawy Marcina Kowalika , z graficznego zapisu spotkania startupowców, inwestorów i menedżerów z podróżnikiem Markiem Kamińskim oraz z prezentacji innowacyjnych pomysłów biznesowych w przestrzeni wypełnionej zdjęciami z podróży Marka (wszystko w siedzibie Fabryki i3 na ul. Marynarskiej 11 w Warszawie). Fabryka i3 - społeczność i przestrzeń - powstała, aby generować nowe pomysły biznesowe, również technologiczne - stąd ta moja znajomość technologii VR/AR, ale to sztuka ma nam rozpychać wyobraźnię i umysł.