Przedsiębiorczość akademicka to pojęcie, które na dobre zagościło w debacie dotyczącej efektywnej współpracy uczelni ze sferą biznesu. Ich otwarcie się na sygnały rynkowe i zacieśnienie kontaktów z przedsiębiorcami jest szansą na większe wykorzystanie potencjału naukowego i badawczo-rozwojowego własnych pracowników naukowych, studentów i doktorantów, a przede wszystkim na wzmocnienie roli uczelni jako kluczowego ogniwa współczesnej gospodarki opartej na wiedzy.
REKLAMA
Przedsiębiorczość akademicka ma jednak wymiar praktyczny, a coraz liczniejsze przykłady pokazują, że proces przechodzenia od modelu uniwersytetu humboldtowskiego do uniwersytetu III generacji staje się realny. Spółki typu spin-off/spin-out, klastry, akademickie inkubatory przedsiębiorczości, czy centra transferu technologii, to przykłady konkretnych inicjatyw realizowanych na uczelniach i w ich bliskim otoczeniu. Wciąż jednak poziom tych działań wymaga intensyfikacji i zwiększenia nakładów (w tym finansowych), a kształtowanie i budowa świadomości w obszarze B+R, w tym zwłaszcza ochrony własności intelektualnej, w odniesieniu dla głównych interesariuszy tego procesu, staje się priorytetem zarówno dla samych uczelni, jak i biznesu.
Powyższy wstęp koresponduje z komentarzem Pana Roberta Perzyny, jaki ukazał się na łamach INNPoland w dniu 25.10.2015 r. do artykułu „Co z tą innowacyjnością. Artykuł dyskusyjny”.
Jako autor artykułu za komentarz ten chciałem Panu Robertowi podziękować, gdyż poruszył on bardzo istotną kwestię, tym bardziej, że zdajemy sobie jednak sprawę z tego „(…), że wynalazcy i naukowcy to czasem dwa różne światy (…)”.
Chciałbym też pokazać jak słowa te wpisują się w nurt dyskursu o powstawaniu innowacji oraz przekuwaniu ich w produkt dla rynku. I jak bardzo proces ten należy świadomie kierunkować i wpływać na niego, wykorzystując otoczenie naturalne oraz nastawienie potencjalnych twórców i wynalazców.
Jako autor artykułu za komentarz ten chciałem Panu Robertowi podziękować, gdyż poruszył on bardzo istotną kwestię, tym bardziej, że zdajemy sobie jednak sprawę z tego „(…), że wynalazcy i naukowcy to czasem dwa różne światy (…)”.
Chciałbym też pokazać jak słowa te wpisują się w nurt dyskursu o powstawaniu innowacji oraz przekuwaniu ich w produkt dla rynku. I jak bardzo proces ten należy świadomie kierunkować i wpływać na niego, wykorzystując otoczenie naturalne oraz nastawienie potencjalnych twórców i wynalazców.
Odwołam się w tym miejscu (co czyniłem już wcześniej) do przykładu z roku 2013, gdy na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym przeprowadzone zostało badanie ankietowe, w którym wzięło udział 1130 studentów oraz 132 doktorantów. Najliczniejszą grupę badanych stanowili studenci lat 1-3 – ponad ¾ badanych. Pytania badawcze koncentrowały się m.in. wokół kwestii:
• jakie są oczekiwania studentów związane z rozpoczęciem studiów,
• jaki jest stosunek studentów do przedsiębiorczości akademickiej.
• jakie są oczekiwania studentów związane z rozpoczęciem studiów,
• jaki jest stosunek studentów do przedsiębiorczości akademickiej.
Z perspektywy osoby mającej na względzie budowanie świadomości w obszarze własności intelektualnej i komercjalizacji badań naukowych, szczególnie istotne były dla mnie wyniki związane z motywacją do podejmowania studiów na tej Uczelni.
Otóż możliwość prowadzenia badań to czynnik, który odegrał istotną rolę w podjęciu decyzji o studiowaniu na kierunkach oferowanych przez Uniwersytet Medyczny w przypadku, aż 45,6 % osób – przy czym dla co piątego studenta był to czynnik bardzo istotny.
Z kolei aż 42,5 % osób podejmując studia liczyła na możliwość przyczynienia się do odkryć naukowych.
Z kolei aż 42,5 % osób podejmując studia liczyła na możliwość przyczynienia się do odkryć naukowych.
Z punktu widzenia przedsiębiorczości akademickiej szczególnie godny uwagi był odsetek osób zainteresowanych łączeniem działalności naukowej z biznesową. Blisko 30 % respondentów wskazało, że chciałoby prowadzić działalność naukową ściśle związaną z działalnością biznesową, a 18,1 % osób chciałoby pracować w działach badań i rozwoju.
Z kolei studenci prowadzący już własną działalność gospodarczą – to 1,8 % badanych – w zakresie m.in. usług z zakresu elektroradiologii dla wybranego szpitala, poradnictwa laktacyjnego, prowadzenia medycznego portalu internetowego, wellness bussines, fizjoterapii i masaży, rehabilitacji, medycyny/badań naukowych.
Z kolei studenci prowadzący już własną działalność gospodarczą – to 1,8 % badanych – w zakresie m.in. usług z zakresu elektroradiologii dla wybranego szpitala, poradnictwa laktacyjnego, prowadzenia medycznego portalu internetowego, wellness bussines, fizjoterapii i masaży, rehabilitacji, medycyny/badań naukowych.
Jaki z tego wniosek?
Okazuje się, że osoby rozpoczynające studia stanowią wprost zidentyfikowaną grupę docelową, dla której warto (trzeba!) zaplanować wsparcie instytucjonalne (i finansowe), by ułatwić poszukiwanie dróg realizacji innowacyjnych projektów badawczych, posiadających potencjał biznesowy.
Z pewnością warto pomyśleć o stworzeniu dla takich osób warunków do zdobywania wiedzy i umiejętności przydatnych w przygotowaniu się do tworzenia, a następnie rozwoju projektów biznesowych. Możliwe, że przy odpowiednim zapleczu informacyjno-instytucjonalnym część z najzdolniejszych studentów chętniej angażowałaby się w rozwój innowacyjnych technologii w ramach uczelni, a także zachęcała organizacje z otoczenia biznesowego do współpracy ze swoją Alma Mater.
A jaka jest rzeczywistość? O jakich potrzebach mówimy?
Czasami chodzi o zbudowanie zupełnie prostego urządzenia, którego fizyczne zaistnienie jest konieczne do tego, by wyobrazić sobie spektrum możliwości jego zastosowania. Tak było w przypadku prawie klasycznej strzykawki (instrument z pojemnikiem i z podziałką, służący do wykonywania zastrzyków lub do pobierania płynów ustrojowych). Po fazie prototypowania, kiedy pomysł został skorygowany, powstał trokar ostrotępy do zamrażania tkanek, objęty polskim i międzynarodowym zgłoszeniem patentowym (współtwórca – student VI r. medycyny; obecnie w fazie tworzenia spółki z jego udziałem).
Jeśli jeszcze uświadomimy sobie, że większość młodych, studiujących dzisiaj ludzi (w przypadku naszych ankietowanych ponad połowa), to osoby, które już podejmowały, bądź podejmują zatrudnienie, to okazuje się, że stanowią oni naturalne środowisko do mikroinwestycji w dziedzinie wynalazczości, gdzie poprzez niewielką, indywidualnie skierowaną pomoc dotacyjno-mentoringową można osiągnąć – poprzez efekt skali – bardzo wymierne i mierzalne w krótkiej perspektywie korzyści dla wszystkich grup interesariuszy, zwłaszcza uczelni oraz jej studentów.
Spójrzmy na to jeszcze poprzez pryzmat innych doświadczeń, spośród których na uwagę zasługuje inicjatywa JEREMIE (ang. Joint European Resources for Micro-to-Medium Enterprises - Wspólne zasoby dla małych i średnich przedsiębiorstw), jako pozadotacyjne wsparcie (pożyczki, kredyty, poręczenia) powołana w 2007 r. przez Komisję Europejską i Europejski Bank Inwestycyjny. Jej ideą jest ułatwienie dostępu do finansowania dla mikro, małych i średnich przedsiębiorstw i ma ona na celu przede wszystkim pomóc w kreowaniu aktywności gospodarczej mikro, małych i średnich przedsiębiorstw, również tych znajdujących się w początkowej fazie działalności (start-up).
W Polsce rzeczywista pomoc finansowa z tego tytułu jest stosunkowo niewielka – kwota pożyczki do 250.000 zł – ale chodzi tu o pobudzenie aktywności w skali kraju. Okazuje się, że wg stanu na sierpień 2015 ze wsparcia JEREMIE korzysta w Polsce 26.275 tys. przedsiębiorców.
W Polsce rzeczywista pomoc finansowa z tego tytułu jest stosunkowo niewielka – kwota pożyczki do 250.000 zł – ale chodzi tu o pobudzenie aktywności w skali kraju. Okazuje się, że wg stanu na sierpień 2015 ze wsparcia JEREMIE korzysta w Polsce 26.275 tys. przedsiębiorców.
Jeśliby rozważyć podobną formułę działania, lecz w ujęciu dotacyjnym, ze środków pomocy publicznej – w celu pobudzenia aktywności wynalazczej polskich studentów – to w mojej ocenie byłoby to najtrafniej (bo źródłowo) zaadresowane wsparcie, którego efekt mógłby przejść najśmielsze oczekiwanie i to w bardzo krótkim horyzoncie czasu. Warunek, który jawi się jako naturalny wymóg, ale i swego rodzaju wentyl bezpieczeństwa, to ujęcie tego systemowo, w powiązaniu z obowiązkową nauką w zakresie ochrony własności intelektualnej i przedsiębiorczości akademickiej na wszystkich kierunkach studiów, poczynając od co najmniej III roku studiów.
Pozostaje jeszcze kwestia kto w środowisku uczelni, od strony techniczno-organizacyjnej, podołałby takiemu zadaniu (oczywiście hipotetycznie). Mieliśmy już akademickie inkubatory przedsiębiorczości, są też centra transferu technologii – ale o tym w następnym odcinku.
