O autorze
Jestem Kierownikiem think tanku „Poland, Go Global!” wspomagającego polskich przedsiębiorców w ekspansji zagranicznej. To nie tylko wyzwanie, polegające na stawianiu diagnozy co do największych bolączek firm planujących międzynarodowy rozwój, ale i satysfakcja w dzieleniu się wiedzą i najlepszymi praktykami. Staramy się docierać osobiście do przedsiębiorców, organizując spotkania w regionach, konferencje, wydając magazyn i portal polandgoglobal.pl.

Obserwacja i analiza tego, co dzieje się w segmencie małych i średnich przedsiębiorstw, oraz korzystanie z doświadczeń firm-potentatów jest dla mnie nie tylko pracą, ale i pasją. Prywatnie dzielę czas pomiędzy żonę i dwójkę dzieci, bieganie długich dystansów i okazjonalny survival.
j.kompa@hbrp.pl

Lepsze, bo polskie

W zamierzchłych, z dzisiejszej perspektywy, latach 90., trafiające na polski rynek produkty zagraniczne były obiektem zazdrości i pożądania. W większości były dużo lepszej jakości, zwłaszcza jeśli chodzi o zaawansowanie techniczne. Po latach rozwoju państwa i transferu technologii, wciąż w niektórych branżach pokutuje przekonanie, że nasze, krajowe produkty ustępują tym, które są produkowane przez zagraniczne firmy. Tymczasem firmy znad Wisły coraz śmielej i skuteczniej konkurują na arenie międzynarodowej, słusznie zresztą zapominając o kompleksach z przeszłości.


I nie chodzi tu o znane na całym świecie polskie alkohole, warzywa, owoce, czy produkty mleczne. Choć z drugiej strony, ile osób wie, że polskie mleko jest w Chinach uważane za produkt klasy premium, a żurek w chlebie, podawany w restauracjach w prowincji Syczuan, okazał się rarytasem, komentowanym we wszystkich lokalnych stacjach telewizyjnych? Albo, że Szwedzi do pracy jeżdżą polskimi Solarisami z Bolechowa, a mieszkanki Malezji stosują kosmetyki Inglot z Przemyśla? Przykładów z każdym rokiem przybywa, ale tym razem skoncentrujmy się na mniej widowiskowych, choć niemniej budujących przykładach.


W wielu niszach rozwijają się firmy, które rywalizować mogą już nie tylko ceną, ale przede wszystkim jakością wykonania, parametrami technicznymi i innowacyjnymi rozwiązaniami. Jednym z takich przykładów jest Vigo System, niewielkie przedsiębiorstwo z Ożarowa Mazowieckiego. Produkowane przez nie detektory podczerwieni są na tyle czułe i wysokiej jakości, że NASA oficjalnie wpisała producenta na listę dostawców podzespołów. Niewielkie detektory pokazały swoją klasę podczas misji łazika Curiosity na Marsie. Trudno o lepsze referencje, a plany na przyszłość są niemniej ambitne. Inna branża, inny model biznesowy, ale podobny, dynamiczny wzrost, notują firmy w sektorach obsługi IT, czy produkcji gier i multimediów. Międzynarodowy sukces gry Wiedźmin i firmy CD Projekt RED, to oczywiście najbardziej jaskrawy przykład, ale coraz częściej korzystamy z aplikacji, czy gier na urządzenia przenośne, nie zdając sobie sprawy z ich polskiego pochodzenia.


Zresztą, w dobie łańcuchów dostaw, rozciągniętych pomiędzy kontynentami i szerokopasmowego Internetu, granice geograficzne często stają się zupełnie nieistotne. W przyszłości „kraj pochodzenia” może być sprawą dyskusyjną. Weźmy chociażby drukarki cyfrowe 3D. Oczywiście, dzięki firmie Zortrax, mowa będzie o urządzeniach, które są projektowane w Polsce. Szczęśliwy posiadacz takiej drukarki, dajmy na to z Gwatemali (drukarki mają być tam dostępne w tym roku), nie będzie musiał zamawiać kuriera, żeby dać żonie komplet biżuterii, której projekt powstał nad Wisłą. Wystarczy, że ściągnie do urządzenia odpowiednią instrukcję, naciśnie „start”, pójdzie na kawę i voila. Z drugiej strony, w segmencie produktów luksusowych, w którym cena nie odgrywa znaczącej roli, można wykreować popyt na produkty pochodzące z konkretnego kraju. Gdyby było inaczej, trudno byłoby odnieść sukces twórcom japońskiej whisky, którzy przekonali świat, że ich dzieło jest warte chwilowej rezygnacji z single maltów ze słynnego szkockiego regionu Speyside.


Marka „Made in Poland” powoli, ale konsekwentnie, toruje sobie drogę do świadomości konsumentów wymagających wysokiej jakości i innowacyjności. Każdy przedsiębiorca biorący udział w ekspansji zagranicznej i podbijający nowe rynki jest ambasadorem Polski. Być może więc niedługo, za przejaw pozytywnie rozumianego snobizmu, będzie uchodziło ubieranie się w polskie ubrania, korzystanie z zegarków o polskim rodowodzie i jeżdżenie samochodem rodzimej produkcji? To jednak temat do poruszenia w osobnym wpisie.
j.kompa@hbrp.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Marek PorzeżyńskiMarek Porzeżyński

Unia Europejska zgodnie ustanowiła ramy umożliwiające karanie za dokonanie cyberataków zagrażających poszczególnym państwom.

Anna SzubertAnna Szubert

1 czerwca w Hali Expo w Łodzi odbędzie się siódma edycja pokazu polskich projektantów Marka Wspiera Markę. To wydarzenie wyjatkowe na skalę Polski.

Igor IluninIgor Ilunin

Nasze samochody jeszcze nie jeżdżą samodzielnie. Na pewno też nie latają. Ale postęp technologiczny ostatnich kilku lat jest zadziwiający.