Wbrew pierwszemu wrażeniu wpis ten nie będzie poświęcony strategiom szachowym. Podobnie jak bronieniu prac doktorskich i to nie tylko z powodu, że te jak mówi znana oksfordzka anegdota, że na tamtejszym uniwersytecie „doktoraty dają tylko osłom”*. Będą za to obserwacje jak w Wielkiej Brytanii osoby z cywilnego środowiska naukowego, a w tym przypadku specyficznie matematycy, współpracują z tzw. sektorem obronnym przy innowacyjnych projektach badawczo-rozwojowych.

REKLAMA
Noli turbare circulos meos (nie zamazuj moich kół) - tak mogły potencjalnie brzmieć ostatnie słowa Archimedesa zabitego przez rzymskiego legionistę po zdobyciu, po długim oblężeniu, przez wojska rzymskie Syrakuz. Ich znajomość nie jest konieczna, aby wiedzieć o istotnej roli jaką jego działania jako naukowca i inżyniera odegrały w długotrwałej obronie tego miasta. A to tylko jeden z przykładów na istotną obecność matematyki/matematycznego sposobu myślenia w wojskowości (dziś pewnie powiedzielibyśmy obronności) od czasów antycznych. O czym to dla porządku i jasności wywodu czujemy się w obowiązku przypomnieć. Chyba równie uzasadniona wydaje się teza, że rola ta wraz ze przybliżaniem się do czasów współczesnych jedynie rosła. Nie jest to zaskakujące biorąc pod uwagę kierunek zachodzących zmian cywilizacyjnych, w ramach których dziedziny nauki i technologii wykorzystujące matematykę stają się coraz bardziej ważne dla funkcjonowania społeczeństwa.
Jest to dobrze widoczne w Wielkiej Brytanii, kraju gdzie zaczęła się rewolucja przemysłowa, a możliwości jakie dawała dość szybko znalazły przełożenie na armię i flotę. W dzisiejszych czasach jest wiele kanałów, z wykorzystaniem których naukowcy współpracują z sektorem obronnym, przy czym dość istotnym elementem konstrukcji tego procesu jest pozyskanie do współpracy naukowców cywilnych i działania w warunkach otwartej wymiany naukowej (ang. unclasiffied research). Jednym z efektywnych przykładów takiego działania jest organizowana co dwa lata przez IMA** konferencja Mathematics in Defence. W 2015 roku odbywała się ona w końcu listopada w tzw. Satellite Applications Catapult mieszczącym się w Harwell pod Oxfordem.
W założeniu jest to konferencja o charakterze akademickim, gdzie matematycy prezentują badania prowadzone dla sektora obronnego i ich wyniki, a firmy i instytucje z tego obszaru się temu przyglądają. W tym sensie jest to impreza „podwójnego zastosowania”***, gdzie, poza tym czego należy spodziewać się po naukowej konferencji, sektor obronny z jednej strony współpracuje z cywilnymi naukowcami, a z drugiej identyfikuje obiecujące nowe kierunki badawcze i zespoły, którym warto prace zlecić. Dodatkowo również prezentują oni wybrane obszary, w których prowadzone są przez nich prace z wykorzystaniem matematyki i nakreślają kierunki dalszych badań. Dokładnie z taką kierunkową prezentacją wystąpił szef DSTL – głównej instytucji badawczej Ministerstwa Obrony rządu Jej Królewskiej Mości, trochę będącej brytyjskim odpowiednikiem DARPA. Pokazał aktualne priorytety badawcze oraz wskazał na rosnącą rolę data science, a więc de facto matematyki, we wszystkich ich działaniach i to niezależnie od tradycyjnych zastosowań takich jak mechanika, radary, czy logistyka. Jednocześnie podkreślona została istotna rola jaką do odegrania mają naukowcy cywilni, jako że obszary, w których toczy się teraz najbardziej intensywny wyścig technologiczny wydają się być bardziej zaawansowane „w cywilu”. To, co można było zobaczyć potem - w czasie imprezy, potwierdzało w znacznym stopniu te tezy.
Jednodniowa formuła konferencji wymusza z jednej strony zwięzłą formę prezentacji, a z drugiej ścisłą selekcję tematów i zespołów. W efekcie można zobaczyć sporo niezłej nauki robionej dla jasno określonego celu i, przede wszystkim, profesjonalnie. Większość prac opłacana jest przez sektor obronny, praktycznie nie było prac realizowanych w ramach systemu grantów. Wydaje się to być kolejnym potwierdzeniem tezy, o niskiej przydatności tego ostatniego dla finansowania prawdziwie użytecznych działań. Zwłaszcza takich, które realizowane są w warunkach dużej konkurencji i ze stosunkowo szybką weryfikacją praktyczną, znacznie bardziej wymagającą niż standardowe urzędnicze procedury rozliczenia grantu. Tak dzieje się w Wielkiej Brytanii, w której poziom rozwoju innowacyjności sektora obronnego jest istotnie skorelowany z dużym zaangażowaniem matematyków na jego rzecz, a system finansowania nauki uchodzi za zdecydowanie lepiej rozwinięty, znacznie bardziej efektywny i pragmatyczny niż w Polsce. I tak np. EPSRC jest uznawany przez wielu za modelowe rozwiązanie na skalę europejską. To wszystko w porównaniu do tego co możemy obserwować na krajowym podwórku daje dużo do myślenia i powinno wytyczać kierunek przyszłych zmian, jeśli oczywiście chcielibyśmy, aby i w naszym kraju tworzenie i wdrażanie innowacyjnych technologii odbywało się w rzeczywistości, a nie tylko sprowadzało się do sprawozdawania urzędnikom wydanych pieniędzy. Wydaje się, że zdecydowanie warto pomyśleniu o tym poświęcić odpowiednio dużo czasu i wysiłku jako że od stuleci sektor obronny był i jest istotną składową postępu naukowo-technicznego.
Zaproszenie Centrum, którym kieruję do udziału w tej konferencji traktujemy jako duże wyróżnienie. Zwłaszcza, że według posiadanych przez nas informacji jesteśmy pierwszym w historii polskim zespołem badawczym, który takowe otrzymał. Prace w zakresie wykorzystania dla potrzeb sektora obronnego mieszczących się w paradygmacie Big Data rynków predykcyjnych prowadzimy współpracując z Polską Grupą Zbrojeniową S.A. (PGZ S.A.). Wywodzą się z wcześniejszych prac nad tą samą technologią w sektorze cywilnym. Niektóre wyniki prac doczekały się upublicznienia, dobrym przykładem jest tutaj L.E.M. nano – rynek predykcyjny przygotowany wspólnie z Agencją Rozwoju Przemysłu S.A. i poświęcony nowym technologiom, ze szczególnym uwzględnieniem nano technologii węglowych (np. grafen) i potencjalnym niszom technologicznym.
Zanim przesłali nam zaproszenie, organizatorzy IMA Mathematics in Defence, dokładnie i iteracyjnie nas przez kilka miesięcy maglowali dopytując o wiele szczegółów. Na szczęście zarząd PGZ S.A. pozwolił nam pokazać na konferencji sporo z tego co robimy. Jedną z motywacji, poza „akademicką chwałą” było oczywiście skorzystanie z szansy na zainteresowanie strony brytyjskiej tym co robimy i bazującym na rynkach predykcyjnych produktem, który niedługo ma szansę być gotowy. Polski sektor obrony od dość dawna nic Brytyjczykom nie sprzedał****, wiec nadzieje i oczekiwania są duże, co np. opisała wydawana przez MON „Polska Zbrojna” w odpowiednim materiale.
Pisząc te słowa na kilka dni po konferencji możemy stwierdzić, że zainteresowanie Brytyjczyków się potwierdziło. Choć oczywiście dojście do fazy, gdzie będziemy dyskutować o sprzedaży produktu wymaga jeszcze wiele czasu i pracy, zarówno po stronie badań, jak i biznesowej. Mamy nadzieję, że nawet w obecnych czasach szybkich zmian, w tym w spółkach Skarbu Państwa, będzie nam dane przejść tę drogę wspólnie z PGZ S.A. i doprowadzić „oksfordzką obronę” do końca. Nie tak często bowiem zdarza się polskim firmom i naukowcom móc „grać” w tej lidze.
----
* Autor będąc związany oryginalnie z Cambridge nie może powstrzymać się od drobnych uwag pod adresem „the other place” i to mimo wieloletniej owocnej współpracy z tamtejszymi matematykami.
** Institute for Mathematics and Applications w przybliżeniu odpowiednik Polskiego Towarzystwa
Matematycznego. W przybliżeniu bo w Wielkiej Brytanii jest kilka „towarzystw” matematycznych z częściowo nakładającymi się zakresami działania.
*** Podwójne zastosowanie (ang. dual use) jest jednym z najbardziej kluczowych pojęć w sektorze zbrojeniowym i dotyczy wykorzystania wyników i technologii zarówno w sektorze obronnym jak i cywilnym.
**** Wielu twierdzi się, że ostatnie były armaty przeciwlotnicze ze Starachowic jeszcze w czasach II RP.