O autorze
Dr Kamil Kulesza kieruje Centrum Zastosowań Matematyki i Inżynierii Systemów, działającym w ramach Polskiej Akademii Nauk. CZMIS stworzone zostało bazując na najlepszych wzorcach brytyjskich z Cambridge i Oxfordu. Korzystając z matematycznego sposobu myślenia, CZMIS zajmuje się rozwiązywaniem problemów dla firm i instytucji, pozyskując w ten sposób środki na finansowanie swojej działalności i rozwój. Część środków przeznaczana jest też na organizowane od ponad 10 lat Letnie Praktyki Badawcze przeznaczone dla najlepszych studentów i doktorantów.

„Innowacyjne projekty, matematyka i efekty w sieciach społecznych”

European Study Group with Industry to wydarzenie, na którym innowacyjne pomysły przechodzą z obszaru luźnych koncepcji do konkretów umożliwiających ich realizację. Wszystko z pomocą matematyki i jej „grupowego” uprawiania, gdzie multidyscyplinarność, kultura otwartości i odpowiedni przepływ informacji skutkują efektem synergii. Pozwala on w ciągu kilku dni rozwiązywać problemy z tak różnorodnych dziedzin jak ultranowoczesna bankowość, rolnictwo, przemysł ciężki, czy medycyna i sektor obronny.


Wszystko zaczęło się ponad 40 lat temu w Oxfordzie, kiedy prof. Alan Tayler wraz ze współpracownikami (m.in. młody John Ockendon – późniejszy profesor w Mathematical Institute i spiritus movens światowego sukcesu brytyjskiej industrial mathematics) zorganizowali pierwsze spotkanie/warsztaty, na których matematycy rozwiązywali problemy od firm i instytucji. Motywacja była dwojaka. Po pierwsze stymulacja intelektualna dla naukowców, jako, że coraz wyraźniej było widać postępującą jałowość „teoretycznego”, jak niektórzy mówili, uprawiania matematyki stosowanej. Po drugie zaś była to kwestia pokazania użyteczności matematyki i zdobywania pieniędzy na badania (zgłaszający problemy do rozwiązania płacą) kanałem zupełnie niezależnym od różnych środków budżetowych. Wszystko dla dziedziny, która często była uważana za równie (nie)powiązaną z praktyką jak filozofia.


Pomysł sprawdził się w praktyce i obecnie co roku w Wielkiej Brytanii odbywa się jedna European Study Group with Industry (ESGI), dodatkowym założeniem jest też, że powinna wędrować pomiędzy różnymi ośrodkami akademickimi, aby stymulować lokalne środowiska nauki i biznesu. I tak w ostatnich latach odbywały się one na uniwersytetach w Norwich, Bristolu, Oxfordzie i Manchesterze. W tym roku ESGI116 odbyło się na historycznym Durham University. Wysoki kolejny numer ESGI, nadawany tradycyjnie w Oxfordzie, wynika z faktu, że pomysł przyjął się w innych krajach i ilość ESGI stale rośnie, przy czym poza Europą z reguły nazywają się one Math in Industry Study Group lub podobnie. Od około 10 lat aktywnie uczestniczymy w tym ruchu i jeździmy na różne ESGI, aby brać udział, czasem wspierać merytorycznie i organizacyjnie, ale też szkolić (hands on experience) naszych ludzi, w tym tych najmłodszych stażem. W Polsce mieliśmy zaszczyt i przyjemność organizować ESGI77 w 2010 roku, którego sukces jest kontynuowany w ramach Letnich Praktyk Badawczych. Tegoroczna, 12. już edycja praktyk jest właśnie na półmetku przygotowań, ale studenci i doktoranci ciągle mają możliwość przesłania swoich zgłoszeń. Przygotowujemy też problemy zgłoszone przez firmy i instytucje, ale i tutaj jest jeszcze kilka tygodni na zgłoszenia last minute.

Jednak w ESGI najciekawszy jest sam mechanizm działania - zaprzeczający wielu stereotypom dotyczącym pracy naukowców, a matematyków w szczególności. Otóż w ramach tak prowadzonych warsztatów problemy naukowe strukturyzuje się pracując w grupach, dużo rozmawiając i z reguły spierając się. Wszystko w dość napiętych i wymagających reżimach czasowych, więc często pracuje się też po kolacji i przed śniadaniem. Bardzo ważnym elementem jest skład osobowy – ludzie z różnych ośrodków akademickich, w tym z zagranicy, i na różnym poziomie doświadczenia/kariery zawodowej (od doktoranta do profesora - członka Royal Society). Jednym z fundamentalnych założeń jest, że wszyscy pracują jak równi z równymi – co z resztą doskonale buduje i wzmacnia autorytet kompetentnych, starszych kolegów. W efekcie powstaje niesamowita energia i dynamika, które dosłownie pozwalają przenosić góry, zwłaszcza, że problemy są różnorodne i trudne. Momentów zwątpienia, czy coś sensownego w ogóle da się zrobić w zadanym czasie (np. słynny Tuesday blues) też nie brakuje. Jednak w większości wypadków zwycięża duch zespołu i kreatywność, które połączone z ciężką pracą prawie magicznie skutkują sensowną samoorganizacją i emergentnym pojawianiem się rozwiązań. Takich, że praktycznie zawsze na piątkowych sesjach odbiorczych zamawiający są z nich zadowoleni i wyrażają chęć dalszej współpracy, co często ma potem miejsce. Osoby zainteresowane szczegółami odsyłamy do popełnionego po jednym z naszych pierwszych wyjazdów artykułu w "Matematyce Stosowanej", gdzie opisywaliśmy jak ten fenomen działa - artykuł jest dostępny tutaj.


Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Zrobił aplikację, bo chciał pomóc mamie. Okazała się takim hitem, że rzucił pracę i założył firmę
DZIEJE SIĘ 0 0Jak ministerstwo mogło płacić za usługi trolli? Detektyw ujawnia możliwe scenariusze
DZIEJE SIĘ 0 0Przepis PiS-u na bezkarność. Człowiek partii na czele najważniejszego organu kontroli w państwie
BIZNES 0 0Para Polaków zrobiła biznes... na psich głowach. Sprzedają swoje rzeźby na całym świecie
0 0Stoją w kolejkach, kupują buty i sprzedają je drożej. Na parze zarabiają nawet 5 tys. zł