Podczas VI Forum Rozwoju Mazowsza, które odbyło się w Warszawie w drugim tygodniu października, miałem przyjemność moderować debatę pod tytułem „Wyzwania nowej perspektywy. Innowacje społeczne”. W spotkaniu udział wzięła Monika Gawron-Groszkowska (zastępca dyrektora Departamentu Europejskiego Funduszu Społecznego w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju), Magdalena Klaus (prezes Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych), Elżbieta Szymanik (zastępca dyrektora Mazowieckiej Jednostki Wdrażania Programów Unijnych), Łukasz Sztern (CIO Kreatywnego Mazowsza) oraz Jakub Wygnański (prezes Pracowni Badań i Innowacji Społecznych „Stocznia”) – towarzystwo doborowe, a i rozmawiać było o czym. Aby efektywnie wykorzystać daną nam godzinę, postawiłem na wstępie trzy pytania, na które kolejno mieliśmy w tym czasie odpowiedzieć: Czym są innowacje społeczne? Jakie są przykłady wdrożonych już innowacji społecznych? Jaka jest trwałość rezultatów innowacji po wdrożeniu?
Pomimo naturalnych różnic w rozłożeniu akcentów, definiując „innowacje społeczne”, uczestnicy debaty w gruncie rzeczy byli ze sobą zgodni – uznano zatem, że są to inicjatywy przede wszystkim odpowiadające na konkretny problem w społeczeństwie. Istotę innowacji stanowi czynnik obywatelski, czyli współudział różnych podmiotów, także prywatnych, co prowadzić ma do powstania synergii w podejmowaniu decyzji. Nikt nie ma na innowacje społeczne monopolu, one same wychodzą często od bezpośrednich użytkowników. „To nie jest o filantropii”, jak uznał Kuba Wygnański (jego autorstwa jest również definicja, będąca śródtytułem dla tego akapitu), zyskując aprobatę pozostałych – warto pamiętać, że innowacje potrafią być źródłem rozwoju gospodarczego, a, co stwierdził Łukasz Sztern, firmy mogą rozwijać swój biznes, odpowiadając na potrzeby społeczne. I nie ma w tym nic złego. Ja sam, za Christopherem Freemanem, dodałbym na zakończenie, że nie wprowadzać innowacji znaczy umierać.
Znamienne jest to, że na potrzeby innowacji społecznych często przeszczepia się i wykorzystuje w zupełnie nowym kontekście narzędzia dobrze znane z innych obszarów. Przykładem tego jest zrealizowany na terenie Ostrołęki projekt wspomniany przez Elżbietę Szymanik – „Story cheering jako metoda aktywizacji zawodowej młodzieży zagrożonej wykluczeniem” – w którym zastosowano metody rozwoju indywidualnego takie jak storytelling i coaching, a wspierano się również filmem czy grą symulacyjną. Choć projekt ten zakończono, sprawdzone w jego ramach narzędzia wciąż dostępne są dla wszystkich bezpłatnie – z gotowych rozwiązań można korzystać lub czerpać z nich inspirację. Jako inne przykłady wdrożonych już projektów innowacyjnych pojawiły się jeszcze Banki Czasu, działania stowarzyszenia „Flandria”, serwis NaprawmyTo.pl (projekt samofinansujący się bez udziału EFS) czy aktualna inicjatywa „Stoczni” – „Marzyciele i Rzemieślnicy. Dom Innowacji Społecznych”, czyli nowe miejsce w przestrzeni Domu Towarowego Braci Jabłkowskich, gdzie powstawać będą pomysły na kolejne innowacyjne działania.
W poprzedniej perspektywie finansowej obowiązywało wiele priorytetów, w ramach których realizowane były projekty innowacyjne. Jak przyznała Monika Gawron-Groszkowska, w nowej perspektywie tematy te będą wybierane w odpowiedzi na realne lokalne potrzeby – innowacje społeczne mają reagować na rzeczywistość, która nas zaskakuje. Jak trwałe są jednak efekty wdrożonych do tej pory projektów? W dużym skrócie, rezultaty dotychczasowych innowacji podzielić możemy na systemowe, często oczekujące w kolejce na lepsze czasy, oraz takie, które wcale nie wymagają zmian w prawie, a winny być zwykle upowszechnione, znajdować się w miejscu dostępnym dla wszystkich, gdzie każdy będzie z nich mógł korzystać. Tu również jest jeszcze coś do zrobienia.
