O autorze
Absolwent Akademii Dyplomatycznej Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Przez 9 lat pracownik Wydziału Wizyt Oficjalnych Protokołu Dyplomatycznego MSZ. Współpracował z przedstawicielami ponad 50 krajów z 6 kontynentów. Ekspert w kwestiach etykiety i savoir-vivre’u. Aktualnie zarządza Fundacją Wspierania Przedsiębiorczości Startup Support i realizuje projekty związane z promowaniem idei przedsiębiorczości oraz edukacji o niej: Startup Insider, Startup Map, Warsaw Startup Game.

Krajobraz po wyborach

Naród przemówił. A dokładnie 56,1% Polaków. Ci, którzy zrzekli się przywileju głosowania w wyborach powszechnych nie powinni narzekać na wybór większości. Bądź, co bądź uznając, że w II turze wyborów prezydenckich nie ma kandydata z którym w pełni utożsamiają się, wzmocnili tylko głos tych, którzy ze swojego czynnego prawa wyborczego skorzystali. Frekwencję wyborczą należy uznać za rozczarowującą i bez wątpienia jest to kolejna rysa na trwającym już od 26 lat procesie budowania społeczeństwa obywatelskiego. Ale tylko w klasycznym rozumieniu definicji tego pojęcia.


Bowiem Naród po raz pierwszy na taką skalę zabrał głos w Internecie. Powszechne są opinie, że obecnie urzędujący Prezydent RP przegrał z pretendentem do tego urzędu właśnie przez to, iż jego sztab wyborczy postawił błędne diagnozy odnośnie wagi prowadzenia kampanii w Internecie. A Internet nie wybacza nawet najmniejszych błędów. Zwłaszcza polski Internet. W czasie finiszu kampanii wyborczej obaj kandydaci ostrzeliwani byli w sieci ze wszystkich stron. Kpili z nich szydercy, na baczność stawiali ich ideowcy, punktowali ich zatrudnieni do tego celu sztabowcy rywala. Informacje o wpadkach kandydatów, które z jakiegoś powodu umykały mediom mainstreamowym, błyskawicznie uzyskiwały status virali na Facebooku i Twitterze. W takiej sytuacji stawianie na gospodarskie wizyty w miejscach prowadzenia publicznych inwestycji, czy w peryferyjnym powiecie tylko dla tak zwanej „setki” w telewizyjnym serwisie informacyjnym zakrawało na polityczne samobójstwo i kompletne odrealnienie od Polski A.D. 2015.


Ten sam Internet został wykorzystany przez ludzi niezadowolonych z wyborczego rozstrzygnięcia do kreowania paniki i wizji rychłego upadku Rzeczypospolitej, co miało nastąpić nocą z niedzieli wyborczej na roboczy poniedziałek. Poziom histerii, egzaltacji i snucia czarnych wizji osiągnął wręcz niespotykany poziom w mediach społecznościowych. Kiedy wstawałem z łóżka w poniedziałkowy poranek obawiałem się wyjrzeć przez okno w obawie, czy Polska wciąż istnieje i czy nie nastąpił jakiś kataklizm.


Na szczęście nic takiego nie nastąpiło. Złotówka wprawdzie nieco osłabiła się, podobnie było z kilkoma indeksami giełdowymi, ale poza tym – Polska pozostała Polską. O 6 rano nie zapukali do moich drzwi, ani do drzwi moich sąsiadów przedstawiciele instytucji o nazwach składających się z trzyliterowych akronimów. Te wszystkie nieuzasadnione obawy wynikały głównie z niewiedzy dotyczącej roli Prezydenta w systemie politycznym i jego konstytucyjnych uprawnień. I z tego, że Pałac Prezydencki oraz Belweder zmienią swojego gospodarza dopiero w sierpniu. Oraz faktu, że rzeczywiste rozstrzygnięcia mogące mieć wpływ na kierunek w jakim podążać będzie Polska nastąpią dopiero jesienią. Bo to wybory parlamentarne zdeterminują, jaką wizję Polski wybiorą Polacy. A tym razem, poza partiami obecnymi na scenie politycznej od wielu lat w tej, czy innej konfiguracji, wybierać będziemy mogli również w nowych ofertach politycznych: nieco anarchizującego Pawła Kukiza, którego poparcie wyborców z I tury wyborów prezydenckich były zaskoczeniem chyba nawet dla niego samego oraz zawiązującej się formalnie kongresem organizowanym w dniu 31 maja na warszawskim Torwarze niezwykle interesującej i rozpalającej nadzieję na nową jakość w polskiej polityce inicjatywie NowoczesnaPL firmowanej przez znakomitego ekonomistę Ryszarda Petru.


Reasumując, straszenie rezultatami wyborów prezydenckich był ze wszech miar na wyrost. Okazało się, że i w tym obszarze edukacji pozostaje wiele do zrobienia.

Napisałem „i w tym obszarze edukacji”, bowiem na co dzień, prowadząc Fundację Wspierania Przedsiębiorczości Startup Support, doświadczam poważnych braków w wiedzy naszego społeczeństwa w kwestiach związanych z szeroko rozumianą przedsiębiorczością. Dlatego też misja edukacyjna fundacji stanowi nasz najwyższy priorytet. Mamy ambicje, by naszymi działaniami wypełniać bezsprzecznie istniejące luki w wycinku polskim systemie edukacji związanym z przedsiębiorczością. Temu służą publikacje pojawiające się na naszym portalu Startup Insider, temu służą funkcjonalności naszego portalu Startup Map i wreszcie temu służy nasz pomysł na Warsaw Startup Game – edukacyjną grę miejską o tematyce ekonomicznej, którą w dniu 28 czerwca 2015 roku organizujemy w otoczeniu Stadionu Narodowego w Warszawie. Ale o tym opowiem już w moim kolejnym tekście.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Marek PorzeżyńskiMarek Porzeżyński

Unia Europejska zgodnie ustanowiła ramy umożliwiające karanie za dokonanie cyberataków zagrażających poszczególnym państwom.

Anna SzubertAnna Szubert

1 czerwca w Hali Expo w Łodzi odbędzie się siódma edycja pokazu polskich projektantów Marka Wspiera Markę. To wydarzenie wyjatkowe na skalę Polski.

Igor IluninIgor Ilunin

Nasze samochody jeszcze nie jeżdżą samodzielnie. Na pewno też nie latają. Ale postęp technologiczny ostatnich kilku lat jest zadziwiający.