O autorze
Filozof, socjolog, doktor nauk humanistycznych w dyscyplinie nauki o zarządzaniu, pracuje w Instytucie Kultury UJ oraz Stockholm Business School. Prowadzi badania nad godnością w uniwersytecie. Blog dotyczy problemów współczesnej uczelni i pisany jest w trosce o doskonalenie najważniejszej dla rozwoju demokracji instytucji, jaką jest właśnie uniwersytet.

Uniwersytet oparty na godności

Uniwersytet to nadal jedna z nielicznych instytucji społecznych mająca siłę demokratyzacji życia społecznego. Jednak obecne zmiany w szkolnictwie wyższym oparte na mechanizmach punktowych i walce konkurencyjnej o zasoby wpływają negatywnie na godność w uniwersyteckim miejscu pracy.


Nasze przyjście na świat nie tylko zmienia bieg historii, która zaczyna uwzględniać nowe istnienie i każe słońcu wschodzić nieco inaczej. Oznacza także bagaż moralnej odpowiedzialności, jaki wnosimy w życie społeczne, w tym w życie organizacyjne. Przez sam fakt bycia ludźmi posiadamy godność, która domaga się respektu ze strony innych. Godność jest bowiem nie tylko czymś wrodzonym, ale także potencjalnością, która może być wzmacniana lub osłabiana w interakcjach społecznych z innymi. Niezależnie od tego, czy będą ją respektować, czy wykażą się brakiem troski, inni ludzie muszą uwzględniać naszą godność - muszą się jakoś do niej ustosunkować. Musimy o nią dbać również sami, a często przecież wystawiamy ją na próbę, nierzadko o nią walczymy. W zasadzie robimy to od pierwszego krzyku, który kierujemy w stronę świata i który ma przypieczętować nasze istnienie.


Uniwersytet to ciekawe miejsce w kontekście myślenia o godności. Wysoki poziom zaufania społecznego względem roli naukowca, prestiż społeczny wynikający z pracy na uczelni, relacje mistrz-uczeń, poszukiwanie prawdy i nauczanie noszące znamiona moralnej nieskazitelności, bo pomnażające wspólne dobro - to cechy, które pozwalają zewnętrznym obserwatorom na optymistyczne myślenie o godności w uniwersytecie. Z drugiej jednak strony badacze uniwersyteckich miejsc pracy na świecie coraz częściej wskazują na ich cechy negatywne: silna hierarchia, sztuczny elitaryzm i egoizm u posiadaczy zasobów (punkty z publikacji, cytowania, granty), relacje paternalistyczne kreujące problem autorytaryzmu pomiędzy posiadaczami zasobów a aspirantami do ich posiadania, biurokracja grantowa rozmywająca moralną odpowiedzialność czynów. Wszystko to skłania do negatywnej moralnie oceny uniwersytetu: prestiż społeczny wynikający z pracy na uczelni może się okazać iluzją, pod którą kryją się zachowania społeczne zaprzeczające trosce o godność ludzką. Jak wielokrotnie pisał Pierre Bourdieu, szczególnie w miejscach naznaczonych sukcesem społecznym kryją się patologie kulturowe.


Sukces społeczny pracy naukowej współcześnie definiowany jest na świecie jednoznacznie przez pryzmat określonych mierników tego sukcesu: liczby punktów zdobytych dzięki publikacjom, indeksów cytowań, liczby zdobytych grantów, miejsca uczelni w rankingach. Czy tak mierzony sukces akademicki przekłada się na sukces kulturowy i kreuje warunki dla postaw pro-godnościowych na uczelniach? Biorąc pod uwagę wzrastającą frustrację kadry akademickiej uwikłanej w egoistyczną walkę konkurencyjną, wzrost zachorowań na choroby psychiczne wśród tej grupy i falę samobójstw (patrz: The Guardian) można w to wątpić.


Opór względem akademickiej gry o doskonałość definiowany jest przez posiadaczy zasobów - tych, którzy uwierzyli w neoliberalny mit - jako symptom lenistwa. Niewątpliwie rozwija to kulturę wstydu wśród tych, którzy albo nie chcą uprawiać w taki sposób nauki, albo próbują, ale mają jeszcze (lub już) zbyt nikłe zasoby. Nie każdy potrafi czy chce przyjmować w swojej pracy akademickiej orientację radarową, w której liczą się głównie odpowiednie znajomości w środowisku czy zdolność nawiązywania relacji społecznych opartych na wzajemności świadczeń. Z ust zwolenników zmian często słyszymy, że ludzie są leniwi, nie publikują, nie mają grantów - w nowym modelu to się zmieni. Tymczasem już samo negatywne naznaczanie osób związanych z nauką przez garstkę sprawnych graczy jest wyrazem braku poszanowania godności ludzkiej. Czy ktoś, kto poświęcił całe swoje życie dla uniwersytetu pomagając dydaktycznie studentom, naukowo młodszym pracownikom, angażując się w prace administracyjne powinien czuć się gorszym człowiekiem i być traktowany z brakiem poszanowania godności tylko dlatego, że nie zebrał z góry narzuconej liczby punktów z publikacji i grantów? Czy ktoś, kto wymachuje swoimi wskaźnikami cytowalności powinien budzić większy respekt i szacunek tylko dlatego, że sprawnie promuje swoje dopasowanie do instrumentalnych kryteriów doskonałości pracy naukowej? Jak ochronić godność tych pracowników nauki, którzy wierzą, że same osiągnięcia naukowe uczynią z nich lepszych ludzi? I w końcu: jak ochronić godność poniżonych i defaworyzowanych - tych, dla których nauka i uniwersytet znaczą o wiele więcej niż punkty, rankingi i gry doskonałości?

Uniwersytet to nadal jedna z nielicznych instytucji społecznych mająca siłę demokratyzacji życia społecznego. W pierwszej kolejności musimy jednak stwarzać warunki dla poszanowania godności na uczelni, a dopiero potem dopasowywać do nich sposoby oceny pracy naukowej. Zadajmy sobie pytanie: czy potrafimy zatroszczyć się o dobro koleżanek i kolegów z uniwersytetu niezależnie od ich osiągnięć akademickich? Czy potrafimy rozmawiać o naszych osiągnięciach naukowych bez sięgania do neoliberalnej retoryki punktów, miejsca publikacji, cytowań i porównywania się z innymi? Czy potrafimy sprawić, aby nasze koleżanki i nasi koledzy z pracy poczuli, że są ludźmi, bo wynieśliśmy ich godność na piedestał?

Bez uwzględnienia godności ludzkiej wspólne dobro, jakim jest uniwersytet za chwilę runie i stanie się kupką gruzu na szczytach list rankingowych.

[tekst jest fragmentem nowej książki autora na temat zarządzania uniwersytetem w oparciu o godność, która ukaże się w tym roku]

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0To nie może się udać. Do kraju wkracza hiszpański start-up, który chce robić Polakom pranie
0 0Ten start-up stworzył superpszczoły. Silniejsze, odporniejsze, lepsze
DZIEJE SIĘ 0 0Cyfrowi kryminaliści spuszczają nam spory łomot. "Ale mamy coś, czego nie mają oni"
0 0Geniusz czystego zła. Twórcy "Billions" zrobią serial o niesławnym założycielu Ubera
0 0"Prywatne firmy nie powinny cenzurować polityków". Mark Zuckerberg popiera Twittera
0 0Twój szef cię nienawidzi? Nie musisz się zwalniać. Oto co powinieneś zrobić
0 0Ważny rejestr, o którym mało kto mówi. Jeśli się nie wpiszesz, wlepią ci gigantyczną karę
BIZNES 0 0Wymyślił, że będzie przynosił korpoludkom książki. "Znikają w 5 minut. Ludzie się na nie rzucają"
0 0Oto dziejowa sprawiedliwość. Ofiara naciągnęła na kasę internetowego oszusta