Często podczas pracy spotykam się z - wypowiedzianymi na głos lub nie – pytaniami klientów: czy warto wydawać pieniądze na pracę z firmą doradczą? Jak ktoś, kto nie zna się na tym co robię, może rozwiązać mój problem? Widzę, że muszę zainwestować, ale skąd mam wiedzieć, że to się jakoś zwróci? Dlaczego rynek doradczy jest trudny?
REKLAMA
Mi osobiście w zrozumieniu oporu przed zmianą, nieufności wobec innowacyjności i pracy z zewnętrznymi konsultantami, pomogła obserwacja firm w kontekście prostego modelu, który jest jedną z podstaw nauki o zarządzaniu - cyklu życia organizacji. W okresie narodzin i młodości, organizacje są zawsze dynamiczne, ekspansywne i bardzo innowacyjne – wnoszą nową wartość na rynek, wiedzione pasją założycieli.
Wraz z sukcesem rynkowym, wzrostem, firma przechodzi do fazy dojrzałości i przychodzi poczucie pewności, że to co jest robione, robione jest dobrze i zazwyczaj trzyma się wypracowanych już najlepszych praktyk. Niestety (dla postawy otwartości) w tym miejscu wiele firm wpada w pułapkę, wielu menadżerów zapomina, że rynek jest dynamiczny i to co sprawdza się dziś, jutro może się już nie sprawdzać. Konkurencja także nie śpi.
W okresie dojrzałości, w dużych firmach kostnieją procedury oraz kultura organizacji, która zawiera w sobie wzorce akceptowanych postaw. Sam wielokrotnie byłem świadkiem ogromnej niechęci do dyskusji, kolorowania danych, które zaprzeczały ogólnie przyjętej, optymistycznej wersji. W małych firmach zachodzi podobny proces, tyle tylko, że tam zazwyczaj jest jeden właściciel, który, z racji tego, że osiągnął określoną pozycje na rynku i utrzymuje się na nim, w zasadzie uważa, że maksymalnie wykorzystuje i rozwija swoja firmę już w tym momencie i rządzi twardą ręką. Do czasu.
Specjaliści z McKinsey & Company w książce Roberta Fostera „Twórcza destrukcja” podają wiele przykładów, gdzie poczucie pewności stało się gwoździem do trumny dla firm, których prezesi i właściciele do samego końca ignorowali sygnały docierające z rynku, aby parę dni później ogłaszać bankructwa, lub odchodzić pozostawiając firmę w kryzysie.
Koniec oczywiście nie zawsze jest spektakularny, ale dane w powyższej książce bezlitośnie udowadniają, że żaden sukces nie trwa wiecznie, a dzięki globalizacji i nowoczesnym technologiom komunikacyjnym, rynek staje się coraz bardziej dynamiczny i coraz trudniej pozostać w grze.
Idąc za Fosterem, uważam, że firmy i organizacje do długofalowego sukcesu potrzebują postawy otwartości na zmianę, przez jednych zwaną twórczą destrukcją, przez innych kulturą innowacji. To dlatego część firm decyduje się na zatrudnianie zewnętrznych konsultantów, często spoza ich branży. Wnoszą oni świeżą perspektywę, nowe metody i narzędzia pracy, które mogą pozwolić wyjść poza utarte schematy. Jednocześnie, ze względu na te schematy, to właśnie dlatego rynek doradztwa jest taki trudny.
Idąc za Fosterem, uważam, że firmy i organizacje do długofalowego sukcesu potrzebują postawy otwartości na zmianę, przez jednych zwaną twórczą destrukcją, przez innych kulturą innowacji. To dlatego część firm decyduje się na zatrudnianie zewnętrznych konsultantów, często spoza ich branży. Wnoszą oni świeżą perspektywę, nowe metody i narzędzia pracy, które mogą pozwolić wyjść poza utarte schematy. Jednocześnie, ze względu na te schematy, to właśnie dlatego rynek doradztwa jest taki trudny.
Wyjście poza schematy działania obarczone jest dużym ryzykiem, Wiąże się z inwestycją środków, których ilość jest przecież ograniczona, firmy więc mają tendencje do wybierania najbardziej pewnych scenariuszy (takich jak cała ich konkurencja). Tymczasem mądry wybór innej drogi może pozwolić niejednokrotnie na wyjście przed szereg, co spotka się z nagrodą ze strony klientów.
Sam fakt psychologicznego wniesienia nowej wartości dzięki spojrzeniu z zewnątrz, obrazuje poniższy przykład, którym często posługuję się na warsztatach z innowacyjności:
W roku 1970, ZSRR umieścił na Księżycu łazik Łunochod 1. Przed jego wysłaniem zespół inżynierów borykał się z problem żarówek, które były częścią narzędzi badawczych łazika. Według obliczeń, niezależnie od rodzaju żarówki, wstrząs podczas lądowania miał rozbić te żarówki. Zespół projektowy nie był w stanie znaleźć rozwiązania i de facto cały projekt stanął w miejscu. Impas został przełamany, gdy zamiast próbować rozwiązać ten problem, poproszony o pomoc główny inżynier zapytał - po co w ogóle jest szkło w żarówce. Czy potrzeba tworzyć próżnie, która w kosmosie już jest?
Ten przykład obrazuje, jak świeże spojrzenie, umiejętność zadawania właściwych pytań, może rozwiązać w nowatorski sposób każdy problem. Oczywiście pozostaje pytanie, jak znaleźć ludzi, którzy potrafią zadawać właściwe pytania – które są narzędziami w praktyce doradczej – ale to już zupełnie inny temat
