<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title><![CDATA[INNPoland.pl - Wiadomości]]></title>
		<description><![CDATA[Najnowsze artykuły i wpisy blogerów w kategorii Wiadomości w INNPoland.pl]]></description>
		<link>https://innpoland.pl/c/109,wiadomosci</link>
				<generator>innpoland.pl</generator>
		<atom:link href="https://innpoland.pl/rss/kategoria,109,wiadomosci" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<atom:link rel="hub" href="https://pubsubhubbub.appspot.com/" xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" />
			<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/224068,lotnisko-chopina-z-rekordem-pasazerow-polska-na-skrzydlach-wlasnych-ambicji</guid><link>https://innpoland.pl/224068,lotnisko-chopina-z-rekordem-pasazerow-polska-na-skrzydlach-wlasnych-ambicji</link><pubDate>Sat, 18 Apr 2026 09:00:02 +0200</pubDate><title>Lotnisko Chopina z rekordem pasażerów. Polska na skrzydłach własnych ambicji</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/ade2bb4697cb896a8667f6bfb5ac0c3d,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Lotnisko Chopina osiągnęło wynik, który jeszcze niedawno wydawał się poza zasięgiem: 5,2 mln pasażerów w trzy miesiące. Co ważne, rekord padł w czasie globalnych turbulencji w lotnictwie, a to nadaje tej liczbie jeszcze większe znaczenie.

Lotnisko Chopina w Warszawie pobiło rekord. Stołeczny port obsłużył ponad 5 mln pasażerów w I kwartale, notując wzrost mimo kryzysu na Bliskim Wschodzie. Ośrodek przyjął dokładnie 5,2 mln podróżnych, czyli o 8 proc. więcej niż w zeszłym roku. W samym marcu (czyli już po tym, jak USA i Izrael napadły na Iran) obsłużył 1,77 mln podróżnych.
Lotnisko Chopina bije rekord pasażerów. 5,2 mln w trzy miesiące. Wzrost rok do roku
Pierwszy kwartał 2026 roku zapisuje się jako moment przełomowy dla warszawskiego lotniska. 5,2 mln pasażerów oznacza wzrost o 8 proc. rok do roku i pierwszy taki wynik w historii portu. Jeszcze mocniej wybrzmiewa fakt, że rekord padł w czasie globalnych zakłóceń w lotnictwie, związanych z sytuacją na Bliskim Wschodzie.
W samym marcu obsłużono 1 769 606 pasażerów, a najbardziej intensywnym dniem był 27 marca, gdy przez terminal przewinęły się ponad 64 tys. osób. Jednocześnie przewoźnicy musieli odwołać ponad 360 rotacji. Mimo to trend wzrostowy został utrzymany, co pokazuje odporność rynku i rosnący popyt na podróże lotnicze z Polski.
Lotnisko Chopina przyciąga miliony podróżnych. Znamy najpopularniejsze kierunki 
Największy ruch generuje strefa Schengen: było to aż 3,5 mln pasażerów w trzy miesiące. Poza nią podróżowało 1,7 mln osób. Wśród kierunków niezmiennie dominują Londyn i Paryż, ale kolejne miejsca pokazują szerszy obraz mobilności. Są to m.in. Amsterdam, Bruksela i Stambuł.
Widoczna jest też zmiana w strukturze przewoźników. Linie tradycyjne odpowiadają za około 60 proc. ruchu, tanie linie za 30 proc., a czartery za 10 proc. W turystyce wyraźnie wygrywa Egipt. Marsa Alam, Hurghada i Sharm el Sheikh przyciągają najwięcej pasażerów czarterowych. Polacy coraz częściej wybierają szybkie, gotowe kierunki wypoczynkowe.
Lotniska Chopina rozwija też strefę cargo. Warszawa rośnie jako logistyczny hub
Rekordy na Okęciu dotyczą nie tylko pasażerów. W marcu odprawiono ponad 10,8 tys. ton cargo, a w całym kwartale niemal 34,5 tys. ton. To wzrost, który nabiera znaczenia w kontekście globalnych zakłóceń logistycznych, szczególnie w rejonie Zatoki Perskiej.
Na rynku cargo coraz wyraźniej widać kierunek azjatycki. Rośnie zainteresowanie przewoźników z Chin, a Warszawa zaczyna być postrzegana jako potencjalna brama przeładunkowa dla Europy Środkowo-Wschodniej. Jeśli trend się utrzyma, Lotnisko Chopina może przestać być tylko portem pasażerskim, a zacząć pełnić rolę regionalnego centrum logistycznego.
Port w Warszawie przyspiesza inwestycje i cyfryzację. Pasażerowie napędzają nową erę podróży
Wraz z rosnącą liczbą podróżnych port zapowiada kolejne zmiany. Jedną z nich jest nowa strona internetowa, zaprojektowana wokół doświadczenia pasażera: od planowania podróży, po dostęp do usług takich jak fast track czy salony lounge.
Za świetnymi wynikami stołecznego lotniska stoi też szerszy kontekst. W 2025 roku Lotnisko Chopina obsłużyło ponad 24 mln pasażerów, a trend wzrostowy nadal się utrzymuje. W połączeniu z rozwojem infrastruktury i rosnącym znaczeniem cargo, Warszawa coraz wyraźniej zaznacza swoją pozycję na mapie europejskiego lotnictwa. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/ade2bb4697cb896a8667f6bfb5ac0c3d,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/ade2bb4697cb896a8667f6bfb5ac0c3d,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Lotnisko Chopina z rekordem pasażerów. Polska na skrzydłach własnych ambicji</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/224038,kryzys-na-polskiej-wsi-milion-ton-ziemniakow-zalega-w-magazynach</guid><link>https://innpoland.pl/224038,kryzys-na-polskiej-wsi-milion-ton-ziemniakow-zalega-w-magazynach</link><pubDate>Sat, 18 Apr 2026 04:04:01 +0200</pubDate><title>Kryzys na polskiej wsi. Milion ton ziemniaków zalega w magazynach</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/cf5cee53decc3d7963da708a95d78568,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Kryzys ziemniaczany uderza w polskich rolników. W magazynach zalega nawet milion ton niesprzedanego towaru, a widmo utraty płynności finansowej zagląda producentom w oczy. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi prowadzi rozmowy z branżą i zapowiada wsparcie oraz kampanie społeczne.

Wydawać by się mogło, że Polska ziemniakiem stoi, zarówno kulinarnie jak i rolniczo. Jednak jak pokazują ostatnie doniesienia sytuacja nie jest "kolorowa". W magazynach mają zalegać setki tysięcy, a nawet miliony ton ziemniaków. Wszystko z powodu nadpodaży. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi rozważa rządowe wsparcie.
Jak podaje wp.pl, Polska Federacja Ziemniaka ostrzega przed utratą płynności. W rolniczych magazynach utknęło od 700 tysięcy do miliona ton ziemniaków, które się nie sprzedały.
Zagraniczny import i twarda polityka marketów
Jak tłumaczy prezes organizacji, Tomasz Bieńkowski, głównym problemem są potężne nadwyżki ziemniaków i ich przetworów z ubiegłorocznych zbiorów (2025 r.), na które po prostu brakuje kupców. Sytuację rolników pogarszają opóźnienia w płatnościach oraz działania sieci handlowych, które wymuszają na producentach renegocjacje umów.
Kryzys, według prezesa Polskiej Federacji Ziemniaka, ma być nie tylko efektem krajowych zbiorów, ale również masowego importu z Niemiec, Holandii i Belgii. Z powodu bankructwa wielkiej przetwórni w Beneluksie, na rynku pojawiły się nagle 2 miliony ton ziemniaków bez nabywcy. Ten towar nie tylko trafił nad Wisłę, ale też zalał rynki, na które tradycyjnie eksportują polscy rolnicy – m.in. Ukrainę, Rumunię czy kraje bałkańskie.
Warto jednak zaznaczyć, że jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, roczna produkcja polskich ziemniaków w 2025 wyniosła aż 7 milionów ton. W 2025 sprowadzono 179,71 ton ziemniaków, czyli około 2,6 proc. wszystkich ziemniaków.
Zegar tyka. Czasu na sprzedaż jest coraz mniej
W obliczu kryzysu ziemniaczanego przedstawiciele producentów, przetwórców i sieci handlowych zaczęły rozmowy z resortem rolnictwa, dotyczące wsparcia. Problem ma być pilny, stare zbiory muszą zniknąć z przechowalni do maja. W przeciwnym razie sytuacja się pogorszy, bo na rynek trafią dodatkowo potężne ilości tegorocznych, młodych ziemniaków.
Powstaje pytanie. Co zrobić z tymi wszystkimi kartoflami? Jak podaje w komunikacie Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, zapotrzebowanie na polskim rynku zamyka się w przedziale od 5,5 do maksymalnie 6 milionów ton rocznie. Większy eksport może się nie udać, gdyż jak informuje resort, w innych krajach UE występuje podobny problem.
Bioetanol, plastik i interwencje. Plan ratunkowy branży
Przedstawiciele środowiska rolniczego postulują wdrożenie następujących rozwiązań:
Wsparcie finansowe dla plantatorów – uruchomienie specjalnych rekompensat wypłacanych w formie dopłat do każdego hektara upraw.
Nowe technologie – przekierowanie niesprzedanego surowca do zakładów zajmujących się wytwarzaniem innowacyjnych folii termoplastycznych.
Produkcja paliw – masowe przetwarzanie zalegających kartofli na bioetanol.
Interwencyjny odbiór towaru – wchłonięcie rynkowych nadwyżek przez fabryki zajmujące się produkcją skrobi.

Rząd prowadzi rozmowy. Na stole są już pierwsze propozycje ratunku polskiego ziemniaka
Co może uratować sytuację? W trakcie negocjacji z supermarketami padły konkretne propozycje: lepsze wyeksponowanie rodzimego towaru na półkach, ominięcie pośredników dzięki bezpośrednim umowom z rolnikami oraz zmasowane akcje marketingowe. 
Przykładem takich działań ma być inicjatywa pod hasłem "Tydzień Polskiego Ziemniaka", która ma zachęcić konsumentów do zakupów i odblokować magazyny.
Ministerstwo Rolnictwa obiecuje kolejne spotkania z rolnikami oraz zapowiada nowe formy wsparcia dla walczącej z kryzysem branży.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/cf5cee53decc3d7963da708a95d78568,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/cf5cee53decc3d7963da708a95d78568,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Milion ton ziemniaków piętrzy się w magazynach. Rząd ma pomóc rolnikom w ziemniaczanym kryzysie</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/224095,tak-polacy-oceniaja-dzis-niemcow-zaufania-brak-a-w-glowach-wciaz-reparacje</guid><link>https://innpoland.pl/224095,tak-polacy-oceniaja-dzis-niemcow-zaufania-brak-a-w-glowach-wciaz-reparacje</link><pubDate>Fri, 17 Apr 2026 23:30:02 +0200</pubDate><title>Tak Polacy oceniają dziś Niemców. Zaufania brak, a w głowach wciąż reparacje</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/f755a729d1ca26703b0a13cbff4fb582,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Najnowszy raport Instytutu Zachodniego rzuca nowe światło na relacje polsko-niemieckie. Wyniki wskazują na dominację chłodnego pragmatyzmu przy jednoczesnym, wyraźnym braku społecznego zaufania. Kluczowym punktem zapalnym pozostaje kwestia rozliczenia krzywd z czasów II wojny światowej, która wciąż kładzie się cieniem na wzajemnych stosunkach.

W badaniu przeprowadzonym w grudniu przez Instytut Zachodni w panelu Ariadna sprawdzono stosunek Polaków głównie do Niemców i Niemiec jako państwa. Polacy* oceniali w nim m.in. bliskość kulturową z Niemcami, postawę Niemiec wobec Polski, różne obszary wzajemnych relacji i zaufanie.
Polacy mają do Niemców i Niemiec stosunek "umiarkowanie pragmatyczny", a emocje odgrywają w nim relatywnie ograniczoną rolę – wynika z badania. Autorzy badania Ryszarda Formuszewicz i Piotr Cichocki zwracają uwagę na kluczowy wpływ orientacji politycznej respondentów na ich postawę wobec zachodnich sąsiadów.   
Niemcy: dalecy kulturowo, nie wzbudzający zaufania
Prawie połowa (48 proc.) respondentów deklaruje neutralny stosunek do Niemców, a łączny udział wskazań negatywnych (29 proc.) przewyższa lekko udział wskazań pozytywnych (25 proc.).  
Blisko połowa (47,1 proc.) ankietowanych uważa Niemców za dalekich pod względem kultury i obyczajów, zaś bliskość zadeklarowało jedynie 13,7 proc. Ponad połowa (55,5 proc.) uważa, że Polacy i Niemcy obecnie się od siebie ani nie oddalają, ani nie zbliżają, co – zdaniem autorów – można interpretować jako wyraz stagnacji. Łączny odsetek odpowiedzi wskazujących na oddalanie się (24,6 proc.) jest nieco wyższy niż oceny wskazujące na zbliżanie się – 20 proc.
Polityka Niemiec wobec Polski w dziedzinie bezpieczeństwa i polityki zagranicznej oceniana jest krytyczniej niż polityka USA, Wielkiej Brytanii czy Francji. 28 proc. badanych uważa, że Niemcy mają pozytywny stosunek do Polski, podczas gdy 33 proc. ocenia niemiecką postawę wobec Polski za negatywną.
"Niemcy jawią się w odbiorze społecznym jako kraj potencjalnie problematyczny, wobec którego intencji część społeczeństwa wykazuje nieufność" – piszą autorzy.
W ocenie stanu relacji polsko-niemieckich dominują wskazania neutralne (41 proc.) i pozytywne (36 proc.) Jako złe i bardzo złe ocenia je 23 proc. respondentów. Dominująca większość (67 proc.) zakłada, że w najbliższej przyszłości stosunki bilateralne nie ulegną zmianie, a tylko 17 proc. spodziewa się ich poprawy.
Zadośćuczynienie za wojnę nadal do załatwienia
Przeważa przekonanie o stabilności obecnego stanu współpracy – piszą autorzy. Rozkład odpowiedzi można ich zdaniem interpretować jako "symptom stagnacji i inercji koncepcyjnej". Może to wynikać z przekonania, że wszelkie pozytywne elementy zostały już skonsumowane, a perspektyw na powstanie nowych nie widać.  
Większość respondentów (55,7 proc.) wyraziła przekonanie, że Polska powinna domagać się od Niemiec zadośćuczynienia za straty poniesione podczas II wojny światowej. 15,8 proc. ankietowanych jest temu przeciwnych, a 28,4 proc. nie ma w tej kwestii jasnego zdania. "Postulat dochodzenia zadośćuczynienia ma szeroką legitymację społeczną wykraczającą poza podziały polityczne" – piszą autorzy.
58 proc. pytanych uważa, że rachunek za straty wojenne jest nadal otwarty, zaledwie 12 proc. ma odmienne zdanie, a 30 proc. nie ma w tej sprawie zdania.     
34 proc. Polaków uważa, że ich kraj w przypadku kryzysu nie może liczyć na wsparcie ze strony Niemiec, 26 proc. jest odmiennego zdania, a 39 proc. wybrało odpowiedź neutralną.  
Pogląd, że sytuacja gospodarcza Polski zależy od sytuacji w Niemczech, podziela 34 proc., natomiast 22 proc. się z tym nie zgadza. Równocześnie 45 proc. uważa, że Niemcy stawiają siebie za wzór, nie mając do tego żadnych podstaw. Tylko 15 proc. było przeciwnego zdania. 
Autorzy badań zwrócili uwagę na utrzymujące się "poczucie społecznego dystansu" w postrzeganiu relacji między Polakami a Niemcami. Pomimo trzech dekad od przełomu politycznego w Europie Środkowo-Wschodniej łącznie aż 80 proc. respondentów nie dostrzega oznak  postępującej integracji między społeczeństwami obu państw.
Polacy wobec Niemców: pragmatyzm bez emocji
"Współpraca polsko-niemiecka posiada w polskim społeczeństwie relatywnie stabilną podstawę akceptacji" – podsumowują w raporcie badacze z Instytutu Zachodniego. Według nich znaczna część polskiego społeczeństwa postrzega relacje z Niemcami przez pryzmat ich funkcjonalności, a nie – ideologicznych wizji. Jednak relatywnie niski w Polsce poziom społecznego zaufania do Niemiec może utrudniać rozwój współdziałania, zwłaszcza w dziedzinie bezpieczeństwa – ostrzegają Formuszewicz i Cichocki.
Ich zdaniem wyniki badań potwierdzają "wysoką wrażliwość społeczną na aspekt historyczny relacji polsko-niemieckich związanych z doświadczeniem II wojny światowej". Jak widać, Polacy nie akceptują polityki "normalizacji", rozumianej jako "marginalizację kwestii doświadczeń wojennych i polityki pamięci".
Autorzy podkreślili też, że grupy o skrajnych poglądach – zdecydowani zwolennicy współpracy i pojednania oraz osoby obawiające się hegemonii Niemiec i żywiący resentymenty wobec Niemców – reprezentują stosunkowo nieduże odsetki społeczeństwa.
Opracowanie: Jacek Lepiarz
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/f755a729d1ca26703b0a13cbff4fb582,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/f755a729d1ca26703b0a13cbff4fb582,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Tak Polacy oceniają dziś Niemców. Chłodny pragmatyzm, a w myślach reparacje</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/224056,lublin-europejska-stolica-kultury-z-milionami-wsparcia-samorzadowcy-pekaja-z-dumy</guid><link>https://innpoland.pl/224056,lublin-europejska-stolica-kultury-z-milionami-wsparcia-samorzadowcy-pekaja-z-dumy</link><pubDate>Fri, 17 Apr 2026 22:02:02 +0200</pubDate><title>Lublin Europejską Stolicą Kultury z milionami wsparcia. Samorządowcy pękają z dumy</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/f061e3ac5cd1077bf424d8d935420167,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />To już oficjalne: Lublin został Europejską Stolicą Kultury w 2029 roku. To nie tylko ogromny prestiż na arenie międzynarodowej, ale też potężny impuls dla turystyki i rozwoju regionu. Rząd i miasto właśnie przypieczętowały współpracę, gwarantując rekordowe środki na realizację tego ambitnego projektu.

Lublin w 2029 roku zostanie Europejską Stolicą Kultury. To wielka szansa dla turystyki i promocji kulturowej regionu. Wraz z zaszczytem idą również miliony od Unii Europejskiej.
Lublin to Europejska Stolica Kultury 2029. Elitarne grono i historyczny sukces
Lublin, pokonując Bielsko-Białą, Katowice i Kołobrzeg, zdobył tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2029. Polskie miasto będzie współdzielić ten zaszczyt ze szwedzką Kiruną.
Jak podaje portal "Dziennika Wschodniego", inicjatywa mianowania miast Europejskimi Stolicami Kultury narodziła się w 1985 roku, a jej pierwszym laureatem zostały Ateny. Od tamtej pory to prestiżowe wyróżnienie trafiło do ponad sześćdziesięciu wielkich ośrodków – od Florencji, przez Paryż, Berlin, po Madryt czy Lizbonę. W tym elitarnym gronie znalazły się dotychczas dwie polskie miasta: Kraków (w 2000 r.) oraz Wrocław (w 2016 r.).
Umowę dotyczącą przedsięwzięcia podpisanow piątek 17 kwietnia 2026 roku w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Według minister kultury Marty  Cienkowskiej to wielki zaszczyt nie tylko dla stolicy Lubelszczyzny, ale i całej Polski.
Siła wspólnoty pod hasłem "RE:UNION"
– Europejska Stolica Kultury "przejęła" dziś Ministerstwo Kultury. Trudno powiedzieć, czy powinnam być tym bardziej przerażona, czy zachwycona. Wybieram jednak zachwyt. W 2029 roku cała Europa będzie patrzeć na polskie miasto, które stanie się powodem do dumy dla nas wszystkich. To ogromny zaszczyt nie tylko dla Lublina, ale i dla całej Polski. Chciałabym jeszcze raz pogratulować panu prezydentowi i całemu zespołowi przygotowującemu aplikację. Była ona niezwykle wymagająca, ale jednocześnie znakomita – powiedziała minister kultury i dziedzictwa narodowego, cytowana przez serwis "Dziennika Wschodniego".
By wygrać konkurs, przygotowano stustronicową aplikację, tworzoną przez mieszkańców, w tym środowiska aktywistyczne i artystyczne. Hasłem inicjatywy ma być: "RE:UNION".
– Celem Lublina jest budowanie silnych więzi i autentycznych relacji między mieszkańcami, niezależnie od ich wyznania czy pochodzenia. To zaproszenie do dialogu, do poszukiwania nowej wspólnotowości i współpracy w różnych obszarach życia. Lublin chce być przestrzenią łączącą sztukę, naukę, sport i biznes, szczególnie w kontekście współpracy z krajami Europy Wschodniej. Miasto dobrze rozumie ideę odbudowy relacji, zwłaszcza z Ukrainą i Białorusią, co już zaowocowało wieloma wspólnymi projektami, także w kontekście trwającej wojny – twierdzi Cienkowska.
Budżet ESK. Wielkie pieniądze na rozwój regionu
Jak czytamy w rządowym komunikacie, porozumienie zawarte między resortem kultury a lubelskim ratuszem obejmuje lata 2026-2031. Zgodnie z umową, ministerstwo oraz miasto solidarnie zasilą budżet ESK, przeznaczając na ten cel po 56,2 mln zł.
Dodatkowo, podczas spotkania z mediami, ministra Marta Cienkowska, prezydent Krzysztof Żuk oraz czternaścioro reprezentantów lokalnego środowiska artystycznego, podpisali deklarację o współpracy przy tym projekcie.
– Dla nas to wielka chwila. Kilkanaście lat temu uwierzyliśmy w Lublinie, że kultura może łączyć ludzi i budować wspólnotę mieszkańców przy poszanowaniu oraz zachowaniu różnorodności, która stanowi o naszej wartości i odwołuje się do naszej pięknej, ale też dramatycznej historii. Lublin leży na wschodzie – między Wschodem a Zachodem – i jest siłą rzeczy "skazany" na wielokulturowość. Tytuł Europejskiej Stolicy Kultury mówi o tym, że z jednej strony integrujemy wspólnotę z poszanowaniem różnorodności, a z drugiej zmierzamy do nowoczesnego społeczeństwa i podmiotowości, którą w Lublinie budujemy od wielu lat – powiedział Krzysztof Żuk, prezydent Lublina.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/f061e3ac5cd1077bf424d8d935420167,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/f061e3ac5cd1077bf424d8d935420167,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Lublin zostanie europejską stolicą kultury. Oprócz zaszczytu dostanie 56 milionów złotych od UE</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/224086,nowy-obowiazek-dla-wlascicieli-zwierzat-kary-maja-ich-zmusic-do-odpowiedzialnosci</guid><link>https://innpoland.pl/224086,nowy-obowiazek-dla-wlascicieli-zwierzat-kary-maja-ich-zmusic-do-odpowiedzialnosci</link><pubDate>Fri, 17 Apr 2026 20:30:02 +0200</pubDate><title>Nowy obowiązek dla właścicieli zwierząt. Kary mają ich zmusić do odpowiedzialności</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/7a22d834c675896bbc479449a9c56bb4,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Sejm przegłosował rewolucyjne zmiany dla właścicieli zwierząt. Nowa ustawa o bazie KROPiK wprowadza powszechny obowiązek czipowania i rejestrowania psów oraz kotów.

Sejm przyjął ustawę o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów (KROPiK). Czipowanie i oznaczanie psów i kotów stanie się obowiązkiem właścicieli czworonogów w całej Polsce. To wszystko dla bezpieczeństwa i walki z bezdomnością zwierząt.
– To rozwiązanie, na które czekali zarówno właściciele zwierząt, jak i samorządy oraz organizacje zajmujące się ochroną zwierząt. Dzięki KROPiK zwiększamy bezpieczeństwo zwierząt, ograniczamy skalę bezdomności i tworzymy narzędzie, które pozwoli skuteczniej reagować w sytuacjach zagubienia lub porzucenia zwierzęcia. To także ważny krok w kierunku uporządkowania systemu opieki nad zwierzętami w Polsce – twierdzi minister rolnictwa i rozwoju wsi Stefan Krajewski, cytowany w komunikacie Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Koniec z bezdomnością zwierząt w Polsce. Czym jest KROPiK?
Jak dowiadujemy się z rządowego komunikatu, Rejestr ma zmniejszyć bezdomność zwierząt i ułatwić szukanie opiekunów zgubionych czworonogów. Zmiany uderzą w dotychczasowy stan rzeczy – odczują to schroniska, gminy oraz wszyscy właściciele czworonogów.
Zgodnie z nowymi przepisami, każdy pies w Polsce będzie musiał posiadać czip i wpis do rejestru, bez względu na jego wiek. W przypadku kotów obowiązek ten dotyczy zwierząt mających właścicieli oraz tych, które przebywają w schroniskach lub domach tymczasowych. Z kolei ewentualne znakowanie kotów wolno żyjących zostanie oddane w ręce poszczególnych samorządów.
Więcej o potrzebie i technologii czipowania zwierząt pisaliśmy tutaj.
Wyjątki i nowe zasady dla kociarzy
Kluczową nowością są przepisy dotyczące kotów, które trzeba będzie obowiązkowo czipować przed ukończeniem 3. miesiąca życia. Co ważne, z obowiązku tego wyłączono bezpańskie koty przebywające na terenie gospodarstw rolnych, a ewidencja kotów wolno żyjących zależeć będzie od decyzji rad gmin. 
Nowe prawo systematyzuje też kwestię opieki – organizacje prowadzące domy tymczasowe zostaną oficjalnie włączone do rejestru KROPIK na podobnych prawach co schroniska. 
Dodatkowo ustawa chroni osoby adoptujące przed odpowiedzialnością za wcześniejsze błędy placówek i ułatwia aktualizację danych właściciela dzięki integracji z bazą PESEL oraz aplikacją mObywatel.
Koszty rejestracji i kary dla zapominalskich
Ustawa reguluje również kwestie finansowe. Górny limit opłat za zaczipowanie oraz rejestrację ustalono na 0,56 proc. przeciętnej pensji według GUS, co w praktyce oznacza wydatek rzędu 50 zł za każdą z tych usług. Koszty te w całości ponosi właściciel czworonoga. Warto zaznaczyć, że jeśli nasz zwierzak ma już wszczepiony czip, wystarczy jedynie zadbać o jego wpisanie do systemu.
Jak podaje serwis money.pl, na właściciela, który nie dopełni tego obowiązku, może zostać nałożona kara finansowa w przedziale od 20 zł do 5 tys. zł.
mObywatel i darmowy okres przejściowy
Czipowaniem i rejestracją zajmą się weterynarze. Właściciele zyskają podgląd profilu pupila (i przypomnienia o szczepieniach) w aplikacji mObywatel. Co ważne – przez pierwsze 3 lata rejestracja zwierząt, które mają już czip, ma być w pełni darmowa.
Termin wejścia w życie ustawy skrócono do 2 lat. Zachowano jednak 3-letni okres przejściowy na rejestrację zwierząt urodzonych przed tą datą. Ma to pozwolić na objęcie rejestrem całej krajowej populacji psów i znacznej części kotów w perspektywie 5 lat.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/7a22d834c675896bbc479449a9c56bb4,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/7a22d834c675896bbc479449a9c56bb4,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Nowe prawo dla właścicieli zwierząt. Musisz zaczipować by pupila, inaczej grzywna</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/224041,awantura-w-sejmie-z-powodu-patostreamerow-pis-pozarlo-sie-z-ko</guid><link>https://innpoland.pl/224041,awantura-w-sejmie-z-powodu-patostreamerow-pis-pozarlo-sie-z-ko</link><pubDate>Fri, 17 Apr 2026 19:00:01 +0200</pubDate><title>Awantura w Sejmie z powodu patostreamerów. PiS pożarło się z KO</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/0c8c96e5d56357fdc844864fa6ff0323,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Torturowanie ośmiornicy albo poniżanie kogoś podczas transmisji w internecie może wkrótce może skończyć się więzieniem. Walka z patostreamingiem wchodzi w decydującą fazę, ale zamiast politycznej jedności mamy dwa sprzeczne projekty. PiS oskarża KO o "legislacyjną kradzież" pomysłów na walkę z bagnem w sieci.

Posłowie w końcu odłożyli na chwilę smartfony i zauważyli, że w polskim internecie od lat płynie cyfrowy ściek, na którym niektórzy "twórcy" budują fortuny. Lepiej późno niż wcale, prawda? Ale jak to w naszej polityce bywa – walka z patologią nie może obyć się bez walki… międzypartyjnej.
Zamiast jednego, konkretnego uderzenia w patostreamerów, mamy dwa projekty, wzajemne oskarżenia o kradzież pomysłów i – co najciekawsze – wielką debatę o losach ośmiornic.
Patostreaming, czyli jak zarobić na dnie
Dla przypomnienia (choć statystyki NASK mówią, że co piąty nastolatek zna to zjawisko aż za dobrze): patostreaming to transmitowanie na żywo libacji, przemocy, wulgaryzmów i upokarzania innych dla tzw. "donejtów" (wpłat od widzów). To biznes oparty na sadyzmie i ekshibicjonizmie, który w końcu doczekał się uwagi ustawodawcy.
Problem w tym, że rządowe KO i opozycyjny PiS nie potrafią się dogadać nawet w kwestii tego, jak zakazać bicia ludzi przed kamerą. Także ten temat stał się okazją do tego, by się pokłócić.
Wojna na projekty: KO kontra PiS
W Sejmie aż zaiskrzyło. Poseł Michał Wójcik z PiS grzmiał z mównicy o "złodziejstwie legislacyjnym", twierdząc, że Koalicja Obywatelska po prostu przepisała projekt jego formacji z 2025 roku. KO z kolei wskazuje, że jej propozycja jest "domknięta", bo obejmuje też Kodeks wykroczeń i kwestie, których PiS nie zauważył. Albo nie chciał zauważyć.
Oba projekty różnią się m.in. tym, że w rządowym dokumencie są zapisy o pełnej ochronie przed znęcaniem się, odniesienia nie tylko do Kodeksu karnego, ale i Kodeksu wykroczeń oraz zakaz promowania hazardu przez influencerów.
Zagadka głowonogów: dlaczego ośmiornica trafiła do Sejmu?
To pewnie najbardziej absurdalnie brzmiący (ale niestety słuszny) fragment debaty w Sejmie. W projekcie rządowym mamy kary za "znęcanie się nad zwierzętami i głowonogami lub zabicie ich". To nie fejk. Za "ochroną głowonogów" stoi bardzo mroczna rzeczywistość. Zapytasz: czy naprawdę ktoś znęcał się nad ośmiornicą w internecie? Niestety, tak.
Chodzi o tzw. "hardkorowe mukbangi" lub streamy, podczas których "twórcy" – goniąc za zasięgami – zjadają żywe ośmiornice, kalmary lub mątwy, często wcześniej je dręcząc (np. posypując solą, by wywołać bolesne skurcze, czy przypiekając na żywym ogniu).
Ale dlaczego wymieniono w ustawie właśnie głowonogi? Otóż obecna ustawa o ochronie zwierząt chroni głównie kręgowce. Głowonogi, mimo że są niezwykle inteligentne (ośmiornice rozwiązują zagadki, czują ból i stres), formalnie są bezkręgowcami. Koalicja Obywatelska chce załatać tę lukę, by streamowanie "tortur na talerzu" nad ośmiornicą było tak samo karalne, jak znęcanie się nad psem.
Hazard i influencerzy na sterydach
Projekt KO idzie o krok dalej i uderza w promocję hazardu. W 2025 i 2026 roku Polska stała się areną walki z nielegalnymi loteriami i kasynami promowanymi przez idoli młodzieży. Nowe prawo ma sprawić, że influencer zachęcający do szybkiego zysku w podejrzanych aplikacjach skończy z takimi samymi zarzutami jak ten, który transmituje bójki.
PiS z kolei stawia na surowsze kary finansowe. Posłowie opozycji proponują, by za zarabianie na patologii groziło nawet 8 lat więzienia. Twierdzą, że tylko surowe kary powstrzymają ludzi, którzy w jeden wieczór potrafią "wyżebrać" od widzów kilkadziesiąt tysięcy złotych.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/0c8c96e5d56357fdc844864fa6ff0323,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/0c8c96e5d56357fdc844864fa6ff0323,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Awantura w Sejmie z powodu patostreamerów. PiS pożarło się z KO.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/224074,dziesiatki-tysiecy-wezwan-do-wojska-ida-w-polske-armia-potrzebuje-specjalistow</guid><link>https://innpoland.pl/224074,dziesiatki-tysiecy-wezwan-do-wojska-ida-w-polske-armia-potrzebuje-specjalistow</link><pubDate>Fri, 17 Apr 2026 18:08:01 +0200</pubDate><title>Dziesiątki tysięcy wezwań do wojska idą w Polskę. Armia potrzebuje specjalistów</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/7ee17071bbbf4d288df9edc0096bca8c,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wojsko zaprasza rezerwistów na szkolenia. Tylko w 2026 roku wezwania trafią do 200 tys. osób. Chodzi jednak głównie o kierowców z uprawnieniami kategorii C oraz D, mechaników czy logistyków. Największy problem będzie to stanowiło dla firm spedycyjnych.

W Ukrainie trwa wojna rozpętana przez Rosję, na Bliskim Wschodzie trwa konflikt wywołany atakiem USA i Izraela. Nic więc dziwnego w tym, że polska armia chce się przygotować na najgorsze. Przy okazji może zirytować część przedsiębiorców.
Wezwania dla rezerwistów. Wojsko zaprasza dziesiątki tysięcy osób
Wojsko zaprosi w tym roku nawet 200 tys. osób na szkolenia. Nie chodzi jednak tylko o młodych rekrutów, ale o kierowców (szczególnie samochodów ciężarowych i autobusów), mechaników, techników, elektrotechników, logistyków czy spedytorów.
Wielu tych specjalistów może trafić na chwilę do wojska już tej wiosny. 
– Armia potrzebuje kierowców, dlatego spodziewamy się dużej liczby powołań na szkolenia, a co za tym idzie – zmian w funkcjonowaniu wielu firm na czas szkoleń. To nas niepokoi – powiedział "Business Insider" Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych.
To nie wydumany problem. Po prostu mało która firma ma nadmiar kierowców, dlatego sporo obawia się, że nagle zostanie bez pracowników.
– Taka sytuacja naraża przedsiębiorstwo na opóźnienia, straty finansowe, a być może także na kary, jeśli nie uda się znaleźć zastępstwa – ostrzega Matulewicz.
Rezerwiści z wezwaniami. Nie wszyscy muszą się obawiać
Warto jednak dodać, że nie każdy musi się bać: na szkolenia zostaną zaproszone tylko te osoby, które mają uregulowany stosunek do służby wojskowej. Jeżeli więc ktoś nie odbył podstawowej służby, wezwania nie otrzyma.
Jak zaś będą wyglądały szkolenia? Najważniejsze: czas trwania. Szkolenia wojskowe mogą trwać od jednego dnia do ponad miesiąca. Praktyka pokazuje, że najczęściej wszystko zamyka się w jednym tygodniu. 
Branża logistyczna prosi rząd o dialog i wypracowanie takich rozwiązań, które zminimalizują negatywne skutki szkoleń wojskowych dla firm transportowych.
Grozi nam wojna? Armia po prostu dmucha na zimne
Od razu warto też uspokoić: to nie tak, że za miesiąc wybuchnie wojna. Armia po prostu przygotowuje się na najczarniejszy scenariusz, w którym możemy jako kraj zostać włączeni w konflikt zbrojny. Kiedy? Zapewne stanie się to potencjalnie możliwe, gdy zakończy się wojna Rosji przeciw Ukrainie. Inny scenariusz: USA będą bardzo mocno zaangażowane w inną wojnę (lub wojny) na świecie, a Rosja będzie chciała wykorzystać taki moment na atak nie tyle na Polskę, co kraje bałtyckie.
To ostatnie może jednak oznaczać i nasze zaangażowanie. Jako sojusznik w NATO będziemy musieli iść Estonii, Łotwie i Litwie na pomoc. I wtedy wyszkolone wojsko może się bardzo przydać. Jak pisaliśmy w InnPoland, nasz kraj może być też ważnym punktem przerzutowym w czasie potencjalnej wojny.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/7ee17071bbbf4d288df9edc0096bca8c,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/7ee17071bbbf4d288df9edc0096bca8c,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Do Polaków trafią &quot;zaproszenia&quot; od Wojska Polskiego.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/224089,cd-projekt-i-allegro-ponownie-hitami-na-gpw-to-geopolityka-rzadzi-dzis-rynkami</guid><link>https://innpoland.pl/224089,cd-projekt-i-allegro-ponownie-hitami-na-gpw-to-geopolityka-rzadzi-dzis-rynkami</link><pubDate>Fri, 17 Apr 2026 17:01:18 +0200</pubDate><title>CD Projekt i Allegro ponownie hitami na GPW. To jednak geopolityka rządzi dziś rynkami</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/93a0e86f5a72a0cceb11611bd0eda063,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />CD Projekt i Allegro ponownie dają zarobić. Nowe informacje płynące do polskich inwestorów z USA i Bliskiego Wschodu napawają optymizmem. Czy to jednak nie koniec tak mocnych wzrostów?

Za nami kolejna udana sesja na GPW. CD Projekt i Allegro są jednymi z wielu spółek, które dały swoim inwestorom zarobić. Analitycy jednak ostrzegają: możemy być na lokalnym szczycie.
Giełda. CD Projekt i Allegro drożeją
Piątkowa sesja stoi pod znakiem wzrostów. Powód? Inwestorzy zakładają już koniec wojny w Iranie i "przerzucają" kapitał z aktywów bezpiecznych do tych nieco bardziej ryzykownych. 
Na GPW wyróżnia się m.in. CD Projekt, którego akcje podrożały do 290 zł, czyli poziomu nieoglądanego od końca stycznia. Wzrosty napędzają m.in. dobre wyniki finansowe, jakimi spółka ostatnio się pochwaliła: w 2025 r. odnotowała aż 520,87 mln zł skonsolidowanego zysku netto. Dla porównania: rok wcześniej było to "tylko" 442,99 mln zł.
Do tego inwestorzy nadal wierzą, że w tym roku na rynku pojawi się dodatek do "Wiedźmina 3" (firma nic w tej kwestii nie potwierdziła). W nadchodzących latach gracze zapewne i tak rzucą się na "Wiedźmina 4" i "dwójkę" "Cyberpunka 2077".

Akcje Allegro zdrożały do ok. 31 zł. Powód? W tym przypadku analitycy wskazują nie na fundamenty, ale na analizę techniczną.
"W przypadku Allegro można natomiast wskazać mocne techniczne przesłanki do wzrostów. Otóż, po tym jak na przełomie marca i kwietnia kurs ponownie zawrócił w górę z okolic 26 zł, żeby w tym tygodniu przełamać poziom 29 zł, na wykresie dziennym doszło do przełamania 8-miesięcznej linii trendu spadkowego i wyrysowania popytowej formacji podwójnego dna. Na gruncie analizy technicznej takie sygnały otwierają kursowi drogę przynajmniej do 32-33 zł", prognozuje Marcin Kiepas ze Stockwatch.
Sytuacja na giełdzie. Element większej układanki
To, co dziś dzieje się na GPW, wpisuje się w szerszy trend, na który zwraca uwagę Eryk Szmyd, analityk rynków finansowych XTB. Wskazał na wzrosty nie tylko na polskiej giełdzie, ale też "euforię na Wall Street".
"Rynek zaczyna przypominać osobę uzależnioną od adrenaliny: po każdej fali strachu następuje faza niemal kompulsywnej euforii, tym silniejsza, im głębszy był wcześniejszy stres [...]. Za znaczną część odbicia odpowiadają mechaniczne przepływy kapitału –  przede wszystkim fundusze typu CTA (rodzaj funduszy inwestycyjnych, które zarabiają głównie na handlu kontraktami terminowymi, red.), które w środowisku rosnących cen i poprawy momentum są zmuszone do odkupywania akcji", opisał mechanizm, jaki obecnie zachodzi.
Jego zdaniem "tworzy to efekt samonapędzającej się pętli: wzrosty generują kolejne sygnały kupna, które z kolei podbijają rynek jeszcze wyżej, niezależnie od tego, czy fundamenty rzeczywiście uległy trwałej poprawie".
Jest to jednak obecnie o tyle istotne, że taki mechanizm działa też w drugą stronę. Jeśli trend się odwróci i ceny zaczną spadać, te same fundusze zaczną sprzedawać, co może dodatkowo przyspieszyć spadki.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/93a0e86f5a72a0cceb11611bd0eda063,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/93a0e86f5a72a0cceb11611bd0eda063,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">CD Projekt i Allegro ponownie mocno drożeją.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/224080,skandal-w-poznanskim-zarzadzie-drog-miejskich-deweloperzy-wreczali-duze-lapowki</guid><link>https://innpoland.pl/224080,skandal-w-poznanskim-zarzadzie-drog-miejskich-deweloperzy-wreczali-duze-lapowki</link><pubDate>Fri, 17 Apr 2026 15:59:00 +0200</pubDate><title>Skandal w poznańskim Zarządzie Dróg Miejskich. Deweloperzy wręczali duże łapówki</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/e3dcd70cd58bef45352ddc37f36725eb,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Trzęsienie ziemi w poznańskim Zarządzie Dróg Miejskich. Agenci CBA rozbili korupcyjny układ, zatrzymując 11 osób, w tym deweloperów i projektantów. Biznesmeni mieli kupować przychylność urzędników, by omijać przepisy i ułatwić sobie realizację wielkich inwestycji budowlanych. W tle pojawiają się setki tysięcy złotych łapówek i fałszywe faktury.

Wielka akcja CBA w Poznaniu – w ręce służb wpadło 11 osób zamieszanych w skandal korupcyjny w lokalnym Zarządzie Dróg Miejskich. Wśród zatrzymanych znaleźli się reprezentanci branży deweloperskiej i biur projektowych. Według śledczych, biznesmeni dawali łapówki urzędnikom w zamian za pomyślne decyzje dla konkretnych inwestycji.
CBA przyłapało urzędników i deweloperów. Zmasowany nalot służb w pięciu miastach
Jak podaje serwis RMF24. na zlecenie mazowieckiego oddziału Prokuratury Krajowej, agenci CBA uderzyli jednocześnie w pięciu polskich miastach. Zmasowane działania operacyjne prowadzono na terenie Warszawy, Poznania, Zielonej Góry, Wrocławia oraz Białegostoku. Przeszukanych miało zostać 30 różnych miejsc, a zatrzymanych 11 osób.
W gronie osób ujętych przez służby są pracownicy spółek deweloperskich i biur projektowych. Prokuratura zarzuca im, że regularnie korumpowali byłego naczelnika Wydziału Uzgodnień Zewnętrznych w poznańskim ZDM-ie. Co warto dodać, naczelnik już wcześniej był aresztowany w związku ze śledztwem.
Urzędnicy i deweloperzy w korupcyjnym układzie
Oprócz deweloperów i projektantów, służby ujęły także pracownika miejskich struktur – zatrzymano specjalistę zatrudnionego w poznańskim Biurze Miejskiego Inżyniera Ruchu.
Zgromadzony materiał dowodowy pozwolił na postawienie zatrzymanym zarzutów korupcyjnych na łączną kwotę 400 tysięcy złotych. Proceder miał trwać w latach 2023-2025. 
Prokuratura dowodzi, że nielegalne płatności miały na celu ominięcie administracyjnych przeszkód i ułatwienie realizacji inwestycji deweloperskich w Poznaniu.
Fałszywe faktury i tajemniczy pośrednik. To nie koniec zatrzymań?
Jak informuje serwis wpoznaniu.pl, aby ukryć przestępstwo uczestnicy układu posługiwali się fikcyjnymi fakturami VAT, które nadawały łapówkom pozory legalnych transakcji. Istotnym ogniwem w tej układance był specjalny pośrednik, który z racji pełnionej funkcji zatrzymywał dla siebie znaczącą część przekazywanych kwot.
Wobec zatrzymanych zastosowano środki zapobiegawcze takie jak poręczenia majątkowe, zakaz kontaktu z konkretnymi osobami czy dozór policyjny. Jednak to ma nie być koniec działań CBA w tej sprawie. W tym momencie podejrzewanych o popełnienie przestępstwa ma być 20 osób, a służby nie wykluczają kolejnych zatrzymań.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/e3dcd70cd58bef45352ddc37f36725eb,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/e3dcd70cd58bef45352ddc37f36725eb,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Skandal w poznańskim Zarządzie Dróg Miejskich. Służby rozbiły układ, posypały się łapówki od deweloperów</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/224083,bogdanka-pochwalila-sie-slabymi-wynikami-gieldowe-niedzwiedzie-odpowiedzialy-z-brutalnoscia</guid><link>https://innpoland.pl/224083,bogdanka-pochwalila-sie-slabymi-wynikami-gieldowe-niedzwiedzie-odpowiedzialy-z-brutalnoscia</link><pubDate>Fri, 17 Apr 2026 14:45:02 +0200</pubDate><title>Bogdanka &quot;pochwaliła się&quot; słabymi wynikami. Giełdowe niedźwiedzie odpowiedziały z brutalnością</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/4cdaf7fcc4b723100faa0e4321bbcc78,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Bogdanka okazuje się być spółką dla ludzi lubiących mocne wrażenia. W marcu jej akcje drożały i były bezpieczną przystanią dla kapitału w czasie wojny na Bliskim Wschodzie. W kwietniu ich wartość mocno spada. Wszystko przez to, że inwestorzy grają już pod scenariusz z końcem konfliktu. Na to nakładają się złe wyniki spółki.

Bogdanka jest najbardziej efektywną kopalnią w Polsce. Tyle że i ona ma problemy. Po udanym marcu przyszedł chudy kwiecień.
Akcje Bogdanki. Spółka nie ma się czym pochwalić
Teraz inwestorzy spółki mają za sobą kolejne mrożące krew w żyłach chwile: ich ulubiona spółka podała wstępne szacowane wyniki za pierwszy kwartał 2026 roku. Okazało się, że zarejestrowała w tym czasie aż 22,1 mln zł skonsolidowanej straty netto. Dla porównania: w analogicznym okresie w 2025 roku mogła pochwalić się 284 mln zł zysku (kolejne kwartały przynosiły już jednak straty).
Kolejne dane? Przychody ze sprzedaży wyniosły 703 mln zł (spadek z 869 mln zł zarejestrowanych rok temu), a wynik EBITDA (zysk operacyjny powiększony o amortyzację) wyniósł 25 mln zł (rok temu aż 395 mln zł). Już jednak na poziomie operacyjnym (EBIT) mowa o 25 mln zł straty (344 mln zł zysku przed rokiem).
W skali rocznej jest więc źle. Lepiej sprawy mają się na poziomie kwartałów: w ostatnich trzech miesiącach 2025 r. spółka zarejestrowała ok. 290 mln zł straty netto i 359 mln zł straty operacyjnej, przychody znalazły się na poziomie 845 mln zł.
Spółka staje się też mniej produktywna: produkcja węgla handlowego w pierwszym kwartale 2026 roku spadła do 2,04 mln ton, a sprzedaż wyniosła 2,08 mln ton. W okresie styczeń-marzec 2025 r. było to odpowiednio 2,65 mln ton i 2,24 mln ton. 
"Na wyniki bieżącego okresu obrotowego istotny wpływ miały niższe ceny węgla na rynku krajowym co bezpośrednio przełożyło się na ceny węgla energetycznego sprzedawanego przez LW Bogdanka. Ponadto spółka zanotowała niższy poziom sprzedaży węgla w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego" — czytamy w komentarzu spółki. 
Ostateczne wyniki zostaną upublicznione 20 maja 2026 roku.
Kurs akcji spada
Spójrzmy teraz na kurs spółki. Jeszcze pod koniec lutego jedna akcja Bogdanki kosztowała ok. 20 zł. Nagle pomógł jednak Donald Trump i jego decyzja o ataku na Iran. Cena papieru wartościowego węglowego giganta urosła, wystarczy dodać, że pod koniec marca kurs znalazł się przy 35 zł. Następnie, już w kwietniu, skoczył do 37,35 zł. Tak dobrze nie było od 2023 roku. 
Problemem okazała się nowa decyzja prezydenta USA: tym razem dotycząca zawieszenia broni na Bliskim Wschodzie. Wycena Bogdanki zaczęła spadać, a piątkowe dane tylko pogłębiły problem: w czasie ostatniej sesji tygodnia kurs spadł do 24,8 zł, co oznacza ponad 8-procentowy spadek od startu notowań.
Jak pisaliśmy w InnPoland, ostatnio problemy na też JSW.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/4cdaf7fcc4b723100faa0e4321bbcc78,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/4cdaf7fcc4b723100faa0e4321bbcc78,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Bogdanka opublikowała słabe wyniki.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/224035,zabka-i-pko-bp-lacza-zakupy-z-finansami-opcja-na-zeszyt-w-nowej-odslonie</guid><link>https://innpoland.pl/224035,zabka-i-pko-bp-lacza-zakupy-z-finansami-opcja-na-zeszyt-w-nowej-odslonie</link><pubDate>Fri, 17 Apr 2026 13:15:01 +0200</pubDate><title>Żabka i PKO BP łączą zakupy z finansami. Opcja &quot;na zeszyt&quot; w nowej odsłonie</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/be1661235d86db47524e406fb1e346fa,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Zakupy "na zeszyt" wracają, ale w nowej formie. Żabka i PKO BP łączą siły, by wprowadzić model, który wielu pamięta z osiedlowych sklepów. Różnica? Tym razem limit ustala algorytm, a rachunek przychodzi później.

Żabka, PKO Bank Polski, Żappka Pay, płatności odroczone i karta z limitem. To zestaw słów kluczowych, które definiują nową usługę finansową dla milionów klientów w Polsce. W ramach strategicznej współpracy bank i sieć sklepów tworzą ekosystem zakupów, w którym kredyt staje się częścią codziennych transakcji. Usługa ma trafić nawet do 10 mln użytkowników aplikacji Żappka i być dostępna jeszcze w 2026 roku.
Żabka i PKO BP łączą finanse z zakupami. Aplikacja Żappka zmienia zasady 
Partnerstwo Żabki z PKO BP to kolejny krok w budowie tzw. embedded banking, czyli finansów wkomponowanych w codzienne życie użytkownika. Jako klient nie musi już szukać kredytu. Kredyt pojawia się tam, gdzie robisz zakupy. W aplikacji Żappka dostępna będzie karta Visa z limitem oraz funkcją odraczania płatności.
To rozwiązanie powstaje w wyniku współpracy czterech podmiotów: Żabka, PKO BP, Visa i Planet Pay. Bank zapewnia finansowanie, Visa technologię płatności, a Żabka daje dostęp do ogromnej bazy klientów. Efektem jest system, w którym lojalność i finansowanie działają w jednym środowisku.
Żappka ma już ponad 10 mln użytkowników. Zakupami klientów kieruje wygoda
Aplikacja Żappka ma już ponad 10 mln użytkowników, a sama sieć Żabka liczy ponad 12 tys. sklepów w całej Polsce. Marka od lat konsekwentnie rozwija model modern convenience, dorzucając kolejne funkcje, promocje i rozwiązania dla klientów. Nowa usługa od początku będzie działać na masową skalę.
Dla PKO BP współpraca z Żabką to kolejny element strategii budowy ekosystemów zakupowych. Wcześniej bank rozwijał podobne rozwiązania z Allegro czy platformą Automarket. Teraz bank idzie o krok dalej. Wybiera codzienne zakupy i drobne wydatki. Chodzi o to, by finansowanie było dostępne dokładnie w momencie zakupu, bez dodatkowych formalności.
Żabka i PKO BP przywracają zakupy "na zeszyt". Różnica? Teraz wszystko kontroluje aplikacja
Nowa usługa to w istocie cyfrowa wersja zakupów "na krechę" albo "na zeszyt" znana nam z czasów osiedlowych sklepików. Klient bierze produkt dziś, płaci później. Różnica polega na tym, że zamiast zaufania sprzedawcy działa system scoringowy i limit kredytowy.
To rozwiązanie budzi też pytania. Łatwy dostęp do odroczonych płatności może zwiększać skłonność klientów do impulsywnych zakupów. Eksperci zwracają uwagę, że połączenie zakupów, promocji i kredytu w jednym miejscu może wzmacniać mechanizmy znane z e-commerce i gier lojalnościowych.
Z drugiej strony bank i Żabka podkreślają wygodę, bezpieczeństwo i kontrolę użytkowników nad wydatkami. Klient ma mieć dostęp do historii transakcji, limitów i narzędzi zarządzania finansami w aplikacji. System dopiero wchodzi w fazę testów, a jego ostateczny kształt poznamy po wdrożeniu.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/be1661235d86db47524e406fb1e346fa,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/be1661235d86db47524e406fb1e346fa,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Żabka i PKO BP łączą zakupy z finansami. Opcja &quot;na zeszyt&quot; wraca w nowej odsłonie</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/224053,rpp-ma-nowe-wiesci-dla-kredytobiorcow-nadchodzi-miesiac-prawdy</guid><link>https://innpoland.pl/224053,rpp-ma-nowe-wiesci-dla-kredytobiorcow-nadchodzi-miesiac-prawdy</link><pubDate>Fri, 17 Apr 2026 12:00:02 +0200</pubDate><title>RPP ma nowe wieści dla kredytobiorców. Nadchodzi miesiąc prawdy</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/5248be207fe336fe1fa8ec590c561eac,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Miało być tak pięknie – stopy procentowe szły w dół, a zdolność kredytowa rosła. Jednak prezydent Donald Trump zaatakował Iran, a po wzroście cen ropy decydenci z RPP zmienili śpiewkę. Zobacz, co mówi Henryk Wnorowski i dlaczego ekonomiści radzą uzbroić się w cierpliwość aż do 2027 roku.

Jeśli przez ostatnie miesiące z uśmiechem sprawdzałeś harmonogram spłat swojego kredytu, mamy dla Ciebie wiadomość: czas zdjąć różowe okulary. Impreza pod hasłem "obniżamy raty" właśnie zaczyna zamierać. Barman (czyli Rada Polityki Pieniężnej) ogłosił, że na razie nowych drinków nie będzie.
Kredyty w Polsce. Odwilż odwołana
Od maja 2025 roku mieliśmy w Polsce kredytową odwilż. Stopy procentowe spadły łącznie o 2 punkty procentowe, co dla przeciętnego kredytobiorcy oznaczało kilkaset złotych oszczędności miesięcznie. Ostatnia obniżka nastąpiła w marcu 2026 r. (o 0,25 pkt proc.), tuż po ataku Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran.
Obecnie główna stopa NBP wynosi 3,75 proc. I na tym poziomie prawdopodobnie utknie na dłużej.
Obniżki stóp procentowych. Dlaczego RPP mówi "stop"?
Gdyby nie geopolityka, pewnie dalej cieszylibyśmy się spadkami. Ale wojna w Iranie wybiła ceny ropy i paliw pod sufit. RPP wystraszyła się, że drogie paliwo rozleje się na ceny chleba, masła i fryzjera (to tzw. efekty drugiej rundy).
Choć między USA a Iranem ogłoszono 14-dniowy rozejm i sytuacja trochę się uspokoiła, członkowie RPP (m.in. Henryk Wnorowski) stali się "jastrzębiami". W języku bankowym oznacza to, że wolą trzymać wysokie stopy, byle tylko zdusić inflację w zarodku, zamiast ulżyć twojemu portfelowi.
Kiedy kolejna obniżka stóp procentowych? Spójrz na lipiec
Zapomnij więc o tańszym kredycie przed wakacjami. Kluczową datą jest lipiec 2026. Dlaczego? Wtedy NBP opublikuje nową projekcję, czyli superdokładną prognozę tego, co stanie się z cenami i gospodarką.
Do tego czasu Rada stosuje strategię wait-and-see (ang. czekaj i patrz). Henryk Wnorowski wprost mówi, że o szybkim wzroście gospodarczym na poziomie 4 proc. "można zapomnieć", a stopy mogą zostać bez zmian w "dłuższej perspektywie".
Werdykt ekonomistów: cierpliwość to Twoja nowa cnota
Analitycy z Banku Pekao stawiają sprawę jasno: w 2026 roku na kolejne obniżki nie ma co liczyć. Realny powrót do cięcia stóp (a więc i Twoich rat) to dopiero rok 2027.
Co to oznacza dla Ciebie? Jeśli masz kredyt ze zmiennym oprocentowaniem, twoja rata prawdopodobnie przestanie spadać. Przez najbliższe pół roku (a może i rok) przygotuj się na stabilizację na obecnym poziomie.
Jeśli planujesz wziąć kredyt, zdolność kredytowa, która ostatnio ładnie rosła, teraz stanęła. Banki nie będą już tak chętnie obniżać marż, widząc, że stopy w NBP przestały spadać.
Jeśli inflacja w kwietniu faktycznie spadnie w okolice 2 proc., RPP odetchnie, ale nie zacznie od razu obniżać stóp. Jej członkowie będą czekać i patrzeć, czy jesienią ceny znów nie wystrzelą przez droższą energię i paliwa.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/5248be207fe336fe1fa8ec590c561eac,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/5248be207fe336fe1fa8ec590c561eac,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Lipiec miesiącem prawdy dla kredytobiorców. Co ukrywa nowa prognoza NBP?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/224044,sejm-nie-dal-rady-odrzucic-weta-nawrockiego-ws-kryptowalut-polacy-nadal-bez-ochrony</guid><link>https://innpoland.pl/224044,sejm-nie-dal-rady-odrzucic-weta-nawrockiego-ws-kryptowalut-polacy-nadal-bez-ochrony</link><pubDate>Fri, 17 Apr 2026 10:20:01 +0200</pubDate><title>Sejm nie dał rady odrzucić weta Nawrockiego ws. kryptowalut. Polacy nadal bez ochrony</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/f394ce25b19d18177731d063b8d6b29a,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Sejm nie zdołał odrzucić prezydenckiego weta ustawy o kryptowalutach. W efekcie nasz kraj nadal nie będzie miał regulacji dotyczących kryptowalut. Tyle że nie ma to już znaczenia: polskie firmy z rynku technologii blockchain starają się o europejskie licencje w innych jurysdykcjach. Dla polskich inwestorów oznacza to jednak problemy.

Sejm nie zdołał odrzucić prezydenckiego weta dot. ustawy o kryptowalutach. Dla blockchainowych firm nie ma to już znaczenia, ale polscy inwestorzy mogą mieć w przyszłości problemy.
Prezydenckie weto pozostaje w mocy
Obóz rządzący przegrał: koalicja KO, Nowej Lewicy, PSL, Centrum i Polski 2050 nie zdołała odrzucić prezydenckiego weta ustawy o kryptowalutach (kryptoaktywach).
Za głosowało 243 posłów, przeciwko 191, trzech wstrzymało się od głosu. Do uchwalenia ustawy – i tym samym do odrzucenia prezydenckiego weta – potrzebne były 263 głosy poparcia. 
Ustawa jest krytykowana przez ekspertów z branży za to, że może doprowadzić do przeregulowania rynku w Polsce. Do tego firmom z branży nie podoba się to, że nadzór nad rynkiem miałaby sprawować KNF, która przez ostatnie lata dała się poznać jako organ nieszczególnie sprzyjający kryptowalutom.
Na to wszystko nakładają się, zdaniem przedstawicieli branży, wysokie opłaty za nadzór. Wszystko razem już teraz sprawiło, że blockchainowe firmy z Polski starają się o licencję na prowadzenie działalności w innych krajach. Przykładem jest grupa Ari10, która zdobyła już stosowne pozwolenie w Holandii. Tyle że w przypadku tej organizacji wpisuje się to w szerszy kontekst: firma rozpoczęła starania o unijną licencję MiCA już dwa lata temu, czyli przed aferą związaną z polską ustawą.
Co to oznacza dla inwestorów?
Znajdujemy się więc w legislacyjnym klinczu. Rząd nie ma dostatecznej liczby posłów, by odrzucać weto prezydenta. Jednocześnie PiS-owi i obu Konfederacjom brakuje mandatów, by przegłosować swoje zmiany: liberalizację proponowanych przepisów.
Dla inwestorów to potencjalny problem: nadzór nad firmami z rynku kryptowalut będą de facto sprawować zagraniczni regulatorzy. Może to utrudniać rozwiązywanie potencjalnych sporów.
Do tego dochodzi inny element układanki: polskie firmy będą płaciły podatki w innych krajach, więc straci też na tym nasz budżet. A wszystko przez brak porozumienia w Sejmie i na linii prezydent-rząd.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/f394ce25b19d18177731d063b8d6b29a,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/f394ce25b19d18177731d063b8d6b29a,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Sejm nie dał rady odrzucić weta prezydenta ws. kryptowalut. Dla inwestorów to zła wiadomość.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/224029,mswia-stawia-na-ai-w-sledztwach-koniec-cyfrowego-muzeum-na-komisariatach</guid><link>https://innpoland.pl/224029,mswia-stawia-na-ai-w-sledztwach-koniec-cyfrowego-muzeum-na-komisariatach</link><pubDate>Fri, 17 Apr 2026 10:01:02 +0200</pubDate><title>MSWiA stawia na AI w śledztwach. Koniec cyfrowego muzeum na komisariatach</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/8957201a9783995a7b786ad159b910ae,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Polska policja dostaje nowe narzędzie AI do walki z przestępczością, ale zamiast gotowego systemu mamy na razie zapowiedź zmian, które dopiero mają nadejść. Sztuczna inteligencja ma przyspieszyć śledztwa i uporządkować chaos danych, ale na dziś więcej wiadomo o ambicjach niż o konkretnych rozwiązaniach.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, kierowane przez ministra Marcina Kierwińskiego, powołało specjalny zespół do wdrożenia AI w analizie danych policyjnych. Wiceszef resortu Czesław Mroczek mówił w Sejmie, że rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji mają przyspieszyć pracę służb, szczególnie pionu kryminalnego. 
MSWiA stawia na sztuczną inteligencję w policji. AI ma zmienić śledztwa w Polsce
Polska policja wchodzi w etap cyfrowej modernizacji, który ma zmienić sposób prowadzenia śledztw i analizowania danych. Sztuczna inteligencja pojawia się jako odpowiedź na rosnącą skalę informacji, które dziś są rozproszone między systemami i często trudne do szybkiego wykorzystania.
– Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński powołał zespół do wykorzystania sztucznej inteligencji w obróbce danych – podkreślał w Sejmie Czesław Mroczek. Na razie jednak nie przedstawiono konkretnych narzędzi dla polskiej policji, harmonogramu wdrożenia ani budżetu. Państwo stopniowo ustawia fundamenty pod system, który ma dopiero powstać.
Policja nadrabia cyfrowe zaległości. AI ma uporządkować chaos w danych
Obecna infrastruktura informatyczna policji w dużej mierze pamięta czasy sprzed ponad 20 lat. Systemy były projektowane w zupełnie innych realiach technologicznych. Telefony dotykowe były wtedy plotką, a skala danych i ich znaczenie dla śledztw były nieporównywalnie mniejsze niż dziś.
Jak zaznaczył Mroczek, konieczna jest ich modernizacja i... trudno się z tym nie zgodzić. Sztuczna inteligencja ma pomóc w uporządkowaniu tego chaosu. Chodzi o szybsze przeszukiwanie baz, łączenie informacji i wychwytywanie powiązań między sprawami, osobami i zdarzeniami. Niektórzy mogą być zaskoczeni, ale mamy 2026 rok, a nie szalone lata 90. Współczesne śledztwa coraz częściej opierają się na analizie tysięcy rekordów, danych telekomunikacyjnych, finansowych i lokalizacyjnych. 
MSWiA i policja sięgają po AI. Sprawy mają być analizowane o wiele szybciej
Dane MSWiA pokazują wyraźny trend. Liczba przestępstw spadła z 882 tys. w 2022 roku do 791 tys. w 2024 roku, a w 2025 roku wyniosła około 800 tys. Jednocześnie wykrywalność osiągnęła poziom 72,7 proc., najwyższy w ostatnich latach.
– Szybka i wieloaspektowa obróbka danych przyspieszy w szczególności pracę służb kryminalnych – podkreśla wiceszef MSWiA. To ważne, bo mimo spadków nadal mówimy o setkach tysięcy spraw rocznie, w tym około 209 tys. najpoważniejszych przestępstw przeciwko mieniu i zdrowiu. AI ma być narzędziem, które skróci czas analizy i pozwoli szybciej łączyć fakty, zanim zrobią to sprawcy. Chyba, że oni też mają swoją sztuczną inteligencję.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/8957201a9783995a7b786ad159b910ae,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/8957201a9783995a7b786ad159b910ae,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">MSWiA wprowadza AI w śledztwach. Koniec cyfrowego muzeum na komisariatach</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/223957,myslisz-o-zmianie-pracy-w-olsztynie-pomoze-ci-nowoczesne-centrum-ai</guid><link>https://innpoland.pl/223957,myslisz-o-zmianie-pracy-w-olsztynie-pomoze-ci-nowoczesne-centrum-ai</link><pubDate>Fri, 17 Apr 2026 09:01:01 +0200</pubDate><title>Myślisz o zmianie pracy? W Olsztynie pomoże ci nowoczesne centrum AI</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/6aa442ea2e17cc5da5eec4cf9dcfd754,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Szukasz nowej drogi zawodowej, ale brakuje ci pomysłu? W Olsztynie ruszyło pierwsze w Polsce Centrum Symulacji Ścieżek Zawodowych. Dzięki sztucznej inteligencji i wirtualnej rzeczywistości (VR) zarówno młodzież, jak i dorośli mogą na własnej skórze przetestować swoje predyspozycje i wybrać wymarzoną karierę.

Szukasz nowej pracy, ale nie masz pewności jakiej? W Olsztynie będzie mogła pomóc ci sztuczna inteligencja i wirtualna rzeczywistość. To pierwsze tego typu nowoczesne centrum w Polsce.
Centrum Symulacji Ścieżek Zawodowych STARTLAB oficjalnie otwarto 15 kwietnia 2026 roku w Szkole Policealnej im. Zbigniewa Religi w Olsztynie, nazywanej MEDYKIEM. Jak podaje serwis Olsztyn.com.pl, miejsce powstało by pomóc osobom szukających ścieżki swojej kariery lub chcących ją zmienić.
Nowoczesne technologie pomogą w wyborze zawodu
W odnalezieniu wymarzonego zawodu mają pomagać technologie oparte na sztucznej inteligencji i tzw. VR (wirtualnej rzeczywistości).
Inicjatywa nie jest przeznaczona tylko dla młodych i niedoświadczonych osób szukających pracy. Z technologii skorzystać mogą również doświadczeni pracownicy, którzy chcą zmienić branżę, w której pracują.
– Pozyskaliśmy nowoczesną technologię, aby świadczyć usługi doradcze ale od strony praktycznej. Młody człowiek może tutaj poćwiczyć i sprawdzić, w jakich umiejętnościach się odnajduje i jaki zawód wybrać w przyszłości. Będziemy wspierać doradców zawodowych i zapraszać wraz z uczniami ze szkół podstawowych i średnich. Centrum jest również dla dorosłych, którzy chcieliby się przebranżowić – mówi dyrektor szkoły, w której powstało Centrum, Barbara Drygas, cytowana przez portal Olsztyn.com.pl.
Symulacja wypadków i wirtualne laboratoria
Centrum składa się 5 pracowni. Wśród nich jest m.in. laboratorium do symulacji przebiegu wypadku samochodowego czy sala, w której możne ćwiczyć tzw. triage, czyli ocenę i segregację poszkodowanych w nagłych wypadkach. Dostępna jest również pracownia chemiczna, sala ścieżek kariery, pomieszczenie do "treningu umiejętności i kompetencji" czy tzw. symulacji zawodowych 4.0 (z wykorzystaniem VR).
Do dyspozycji chętnych są m.in:
gogle VR,
gry symulujące środowisko pracy,
oraz multimedialny stół anatomiczny (do zawodów związanych z medycyną).

Unijne miliony na wsparcie rynku pracy
– Za nami już kilkanaście warsztatów. Młodzież, która przychodzi, mówi "wow" – twierdzi Barbara Drygas.
Budżet wydany na Centrum Symulacji Ścieżek Zawodowych to 21 499 969,28 złotych netto. Projekt powstał dzięki środkom z unijnego Krajowego Planu Odbudowy.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/6aa442ea2e17cc5da5eec4cf9dcfd754,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/6aa442ea2e17cc5da5eec4cf9dcfd754,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Masz dość swojej branży? W Olsztynie wybrać pracę pomoże Ci nowoczesne centrum AI</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/224023,orlen-zatwierdzil-projekt-za-35-8-mld-zl-plock-staje-sie-laboratorium-przyszlosci</guid><link>https://innpoland.pl/224023,orlen-zatwierdzil-projekt-za-35-8-mld-zl-plock-staje-sie-laboratorium-przyszlosci</link><pubDate>Fri, 17 Apr 2026 08:01:01 +0200</pubDate><title>Orlen zatwierdził projekt za 35,8 mld zł. Płock staje się laboratorium przyszłości</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/777d23e6e198349bddb603914d0381ef,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />35,8 mld zł na stole i projekt, który jeszcze niedawno wyglądał jak finansowa bomba z opóźnionym zapłonem. "Nowa Chemia" Orlenu miała być przemysłowym przełomem, a zaczęła przypominać studnię bez dna. Teraz spółka obiera nowy kierunek i próbuje zatrzymać rozpędzone koszty.

Rada nadzorcza Orlenu zatwierdziła nowy budżet projektu "Nowa Chemia" na poziomie 35,8 mld zł, w tym 4,6 mld zł kosztów finansowania. Inwestycja obejmuje budowę instalacji do produkcji olefin w Płocku, o docelowej wydajności 740 tys. ton etylenu rocznie. Zgodnie z harmonogramem budowa ma zakończyć się w 2029 roku, a pełne uruchomienie instalacji nastąpi w 2030 roku. To nie tylko kontynuacja projektu, ale jego gruntowna przebudowa po wcześniejszych błędach i ryzyku wielomiliardowych strat.
Orlen stawia na Nową Chemię i miliardową modernizację. Płock będzie sercem petrochemii
Projekt "Nowa Chemia" ma być jednym z fundamentów transformacji Orlenu w kierunku nowoczesnej petrochemii. Kluczowym elementem jest instalacja olefinowa, czyli technologiczne serce produkcji tworzyw sztucznych i chemii przemysłowej.
Zakład w Płocku ma osiągnąć zdolność produkcyjną 740 tys. ton etylenu rocznie, co znacząco zwiększy możliwości produkcyjne koncernu. Równolegle planowane jest wygaszanie instalacji Olefin II, aby płynnie przejść do nowego systemu. W praktyce oznacza to modernizację całego segmentu petrochemicznego i dostosowanie go do wymagań rynku oraz standardów efektywności energetycznej i emisyjnej.
Nowa Chemia pod presją kosztów. Orlen ucina wydatki i porządkuje projekt
Największym problemem projektu była jego skala finansowania. Początkowo koszt szacowano na 8,3 mld zł, później wzrósł do 25 mld zł, a rzeczywiste wydatki, wraz z infrastrukturą towarzyszącą, mogły sięgnąć nawet 51 mld zł.
Nowa strategia oznacza radykalne cięcie kosztów o około 16 mld zł. Orlen ograniczył zakres inwestycji, uporządkował harmonogram i zdecydował się maksymalnie wykorzystać już istniejącą infrastrukturę. Dzięki temu spółka uniknęła potencjalnych strat szacowanych na około 15 mld zł oraz możliwych kar umownych wobec wykonawców. Projekt został dostosowany do realiów rynkowych i – według zarządu – po raz pierwszy ma realny harmonogram i pełny zakres prac.
Orlen buduje zaplecze dla projektu Nowa Chemia. Miliardy trafią do polskich przedsiębiorców
Zmiana podejścia do projektu ma też wyraźny wymiar gospodarczy. Orlen podkreśla, że w realizacji inwestycji znaczący udział będą miały krajowe przedsiębiorstwa. Szacuje się, że mogą one zarobić nawet 21 mld zł na współpracy przy budowie "Nowej Chemii" w Płocku.
Z punktu widzenia wyników finansowych spółki projekt ma przynieść wymierne efekty w dłuższej perspektywie. Według założeń, w 2035 roku inwestycja wygeneruje dodatkowy zysk EBITDA na poziomie około 0,6 mld zł rocznie. W kontekście przychodów Orlenu, które w 2024 roku wyniosły 296,95 mld zł, projekt wpisuje się w strategię budowy silnego koncernu multienergetycznego i wzmacniania pozycji Polski w europejskim sektorze chemicznym.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/777d23e6e198349bddb603914d0381ef,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/777d23e6e198349bddb603914d0381ef,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Orlen zatwierdził projekt za 35,8 mld zł. Płock staje się laboratorium przyszłości</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/223972,szczecin-stolica-zbrodni-wysoka-wykrywalnosc-zrobila-z-niego-polskie-gotham-city</guid><link>https://innpoland.pl/223972,szczecin-stolica-zbrodni-wysoka-wykrywalnosc-zrobila-z-niego-polskie-gotham-city</link><pubDate>Fri, 17 Apr 2026 07:01:02 +0200</pubDate><title>Szczecin stolicą zbrodni? Wysoka wykrywalność zrobiła z niego polskie Gotham City</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/ff490f1258430f2b0806e4f22b95d241,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />80 przestępstw na tysiąc mieszkańców brzmi groźnie. Czy stolica Pomorza Zachodniego faktycznie jest najbardziej niebezpiecznym miejscem w Polsce? Bzdura. Sensacyjny ranking przeraził mieszkańców i turystów. Okazuje się, że Szczecin w rzeczywistości jest jednym z najskuteczniej chronionych miast w kraju.

W ostatnich dniach przez Polskę przetoczyła się fala niepokoju wywołana rankingiem opartym na danych GUS. Wynikało z niego, że Szczecin to polskie Gotham City – miejsce, gdzie na tysiąc mieszkańców przypada aż 80 przestępstw. Wiadomość uderzyła w media społecznościowe, wywołała interpelacje radnych i sprawiła, że turyści zaczęli z powątpiewaniem patrzeć na mapę Pomorza Zachodniego.
Prawda jest jednak znacznie bardziej złożona i – co zaskakujące – świadczy o ogromnym sukcesie lokalnych służb, a nie o upadku bezpieczeństwa na ulicach.
Monitoring to nie wszystko
Na medialne doniesienia zareagował radny PiS, Marcin Pawlicki, sugerując, że problem może leżeć w niewydolnym monitoringu miejskim. Padły pytania o to, czy ktoś w ogóle patrzy w ekrany i czy kamery potrafią wykrywać przestępstwa. To naturalna reakcja na przerażające liczby, ale jak się okazuje – kamery na Wałach Chrobrego nie miały tu nic do rzeczy.
Przestępca w sieci, statystyka w Szczecinie
Kluczem do zagadki "kryminalnego Szczecina" jest specyfika współczesnej przestępczości. Jak wyjaśnia asp. Paweł Pankau z Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie, aż 65 procent czynów wliczonych do rankingu to przestępstwa wykryte w internecie, głównie związane z pornografią dziecięcą.
No ale dlaczego trafiają one na konto Szczecina? Otóż właśnie w tym mieście działa niezwykle skuteczny wydział do walki z cyberprzestępczością. Jeśli policjanci ze Szczecina namierzą pedofila działającego w sieci, przestępstwo jest przypisywane ich komendzie – niezależnie od tego, czy sprawca logował się z Podlasia, Londynu czy drugiego końca Szczecina. Statystyka nie rozróżnia napadu z nożem w ciemnej bramie od skomplikowanego dochodzenia informatycznego prowadzonego za biurkiem.
Skuteczność, która psuje ranking
Szczecińska policja chwali się wykrywalnością na poziomie 87 procent. To imponujący wynik, który paradoksalnie stał się wizerunkową pułapką. W statystyce policyjnej "przestępstwo stwierdzone" to takie, które zostało wykryte i potwierdzone.
A więc im lepiej działa policja i im więcej przestępstw (zwłaszcza tych "ukrytych" w sieci) wyciąga na światło dzienne, tym gorzej miasto wypada w rankingach bezpieczeństwa opartych na surowych danych.
Bzdura? Tak. Szczecin nie stał się nagle siedliskiem bandytów. Stał się za to ogólnopolskim centrum skutecznego ścigania najmroczniejszych zakątków internetu. Spacerując nad Odrą, możesz czuć się bezpiecznie – policja pilnuje nie tylko ulic, ale przede wszystkim światłowodów.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/ff490f1258430f2b0806e4f22b95d241,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/ff490f1258430f2b0806e4f22b95d241,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Szczecin stolicą zbrodni? Wysoka wykrywalność zrobiła z niego polskie Gotham City</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/223987,jozefoslaw-bez-stabilnych-dostaw-wody-przez-deweloperow-trzeba-walczyc-o-prysznic</guid><link>https://innpoland.pl/223987,jozefoslaw-bez-stabilnych-dostaw-wody-przez-deweloperow-trzeba-walczyc-o-prysznic</link><pubDate>Fri, 17 Apr 2026 05:01:02 +0200</pubDate><title>Józefosław bez stabilnych dostaw wody. Przez deweloperów trzeba walczyć o prysznic</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/fd733d40624595aa5a028a7869c9125b,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wieczór, pralka włączona, dzieci czekają na kąpiel. Z kranu zamiast pełnego strumienia wody, płynie cienka strużka. W Józefosławiu codzienność zaczyna przypominać grę na wyczucie odpowiedniego momentu. Dlaczego w kranach brakuje wody, co planuje gmina i jak sytuacja wpływa na życie mieszkańców w Józefosławiu?

Podwarszawski Józefosław, liczący już około 14 tys. mieszkańców, stał się symbolem dynamicznej ekspansji deweloperskiej. Nowe osiedla powstają tu w szybkim tempie, przyciągając osoby szukające tańszych mieszkań poza stolicą. Problem w tym, że infrastruktura, zwłaszcza wodociągowa, nie nadąża za tym wzrostem. 
Efekt? Drastyczne spadki ciśnienia wody, szczególnie między godziną 19 a 22, kiedy mieszkańcy wracają do domów. Gmina zapowiada inwestycje, w tym nowe ujęcie wody za około 60 mln zł, ale to perspektywa kolejnych lat. Dziś mieszkańcy mówią alarmują, że system już nie działa.
Józefosław puchnie jako sypialnia Warszawy. Ciśnienie wody nie wytrzymuje tempa zmian
Kilka lat temu Józefosław był spokojną miejscowością na obrzeżach Warszawy. Dziś pełni funkcję klasycznej "sypialni" dla stolicy, gdzie każdego dnia tysiące osób wracają po pracy do nowych osiedli. Problem polega na tym, że infrastruktura miasta została zaprojektowana dla znacznie mniejszej liczby mieszkańców.
Efekt jest odczuwalny szczególnie wieczorami. W tym samym czasie włączane są pralki, zmywarki i prysznice, a sieć wodociągowa po prostu nie wytrzymuje. Woda nie znika całkowicie, ale jej ciśnienie spada do poziomu, który uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Statystyki demograficzne zderzają się z fizyką rur.
W Józefosławiu prysznic to luksus. Tak wygląda codzienność mieszkańców miasta
Mieszkańcy nie mówią o awarii, tylko o rytuale. Prysznic przed 19 albo po 22, bo w godzinach szczytu nie ma na co liczyć. To zjawisko pojawia się codziennie w domach w Józefosławiu.
Coraz częściej pojawia się też frustracja. Na zebraniach lokalnych wybrzmiewa jeden wątek mówiący o tym, że rozwój deweloperski odbywa się kosztem jakości życia. Mieszkańcy wskazują, że nowe inwestycje są podłączane do sieci, która już wcześniej była na granicy wydolności. W efekcie każdy kolejny blok to nie tylko nowi sąsiedzi, ale też mniejsze ciśnienie w kranach.
Józefosław na granicy wydolności. Patodeweloperka kontra decyzje samorządu 
Trudno mówić o jednym winowajcy. Z jednej strony są deweloperzy, którzy wykorzystują popyt i budują kolejne osiedla. Z drugiej są samorządy, które wydają pozwolenia, często bez równoległego rozwoju infrastruktury. Gdzieś pośrodku są ludzie, którzy kupili mieszkania w Józefosławiu z myślą o wygodnym życiu.
Lokalne władze zapowiadają działania. M.in. nowe ujęcia wody, modernizację sieci i możliwe ograniczenia w przyłączach. Pojawiają się też postulaty wstrzymania kolejnych inwestycji do czasu rozwiązania problemu. Dziś Józefosław pokazuje coś więcej niż lokalny kryzys. To sygnał ostrzegawczy dla całej Polski. Rozwój bez dostosowania infrastruktury do potrzeb mieszkańców nie jest rozwojem. To tylko jego iluzja.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/fd733d40624595aa5a028a7869c9125b,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/fd733d40624595aa5a028a7869c9125b,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Józefosław bez stabilnych dostaw wody. Przez deweloperów trzeba walczyć o prysznic</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/223984,polskie-spolki-przyciagaja-swiatowych-inwestorow-gielde-moze-czekac-rewolucja</guid><link>https://innpoland.pl/223984,polskie-spolki-przyciagaja-swiatowych-inwestorow-gielde-moze-czekac-rewolucja</link><pubDate>Fri, 17 Apr 2026 04:01:02 +0200</pubDate><title>Polskie spółki przyciągają światowych inwestorów. Giełdę może czekać rewolucja</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/8d9626087bcc786191a3b9e782aad388,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W czwartek 16 kwietnia Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie świętowała swoje 35-lecie. Obecny obraz rynkowy maluje się zupełnie inaczej niż dawniej. Polski rynek budzi coraz większe zainteresowanie zagranicznych inwestorów, natomiast na GPW nie są wykluczone zmiany.

GPW w Warszawie obchodziła swój jubileusz. Zaczęło się od pierwszej sesji giełdowej 16 kwietnia w 1991 roku z 5 spółkami, a mamy teraz lidera giełdowego w Europie Środkowo-Wschodniej z łączną kapitalizacją spółek na ponad bilion złotych (269 mld euro) i szósty rynek w całej Europie. Polska giełda nadal rośnie i toczą się rozmowy, mające wprowadzić ważne dla niej zmiany.
Co zmieni się na GPW?
– Myślę, że przyjdzie moment, aby wrócić do koncepcji indeksu szerszego niż obecny WIG20, obejmującego więcej niż dwadzieścia spółek. Nie będzie to jednak jeszcze w tym roku – powiedział prezes GPW Tomasz Bardziłowski, cytowany przez serwis Bankier.pl. 
Pod koniec bieżącego roku mają rozpocząć się prace koncepcyjne, a na przyszły rok zaplanowano rozmowy z rynkiem na temat nowych indeksów. Ma to być związane z planowanym wdrożeniem w Polsce funduszy oraz ETF-ów typu UCITS. ETF-y to fundusz, który kopiuje konkretny indeks giełdowy (np. 20 największych spółek w Polsce). Kupując jedną jednostkę ETF, stajesz się właścicielem ułamka wszystkich firm wchodzących w skład tego indeksu. Wyjaśniamy je szerzej w artykule tutaj.
Prezes dodał, że na nasz rynek kapitałowy nie jest już postrzegany głównie przez pryzmat banków i spółek z udziałem Skarbu Państwa. Zainteresowanie polskimi spółkami w ostatnich latach miało wzrosnąć "skokowo". Zagraniczni inwestorzy mają mieć w czym przebierać i dopytują również o średnie spółki. Prezes GPW spodziewa się wejścia na giełdę większej liczby spółek technologicznych, jak pokazał to przykład ElevenLabs.
Polacy nadal boją się inwestować na giełdzie
Zaznaczył również, że nadal jest potrzeba obudzenia krajowego kapitału zwykłego obywatela, który obawia się inwestycyjnego ryzyka. Jak podaje serwis Bankier.pl, nawet około 700 mld zł ma czekać na uwolnienie. Może tu pomóc program Osobistych Kont Inwestycyjnych (OKI), planowany na styczeń 2027 r.
Jak tłumaczyliśmy w INNPoland, w swoich założeniach OKI jest dobrowolnym programem inwestycyjnym. Obejmie akcje, obligacje, fundusze ETF, fundusze inwestycyjne, lokaty, gotówkę i obligacje oszczędnościowe (one z limitem do 25 tys. zł). Po przekroczeniu 100 tys. obowiązywać będzie niższy podatek 0,8-0,9 proc.
Zdaniem Przemysława Barankiewicza, szefa Finax na Polskę, nowa propozycja zachęci do inwestowania tych, którzy jeszcze tego nie robią. OKI może przyciągnąć szczególnie młode osoby, w tym te szukające "szybkiego zysku". Są jednak wątpliwości, czy program przełoży się na wsparcie inwestycji długoterminowych.
Źródło: Bankier.pl.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/8d9626087bcc786191a3b9e782aad388,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/8d9626087bcc786191a3b9e782aad388,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Prezes GPW mówi o 35-leciu i możliwym wprowadzeniu szerszego indeksu niż WIG20.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/224011,emeryt-z-polski-od-lat-okradal-niemieckie-domy-teraz-wpadl</guid><link>https://innpoland.pl/224011,emeryt-z-polski-od-lat-okradal-niemieckie-domy-teraz-wpadl</link><pubDate>Thu, 16 Apr 2026 23:01:01 +0200</pubDate><title>Emeryt z Polski od lat okradał niemieckie domy. Teraz wpadł</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/e583dc7cb47b25cd018c9c55bb577aa1,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />74-latek od ponad dekady regularnie włamywał się do domów w Niemczech. W końcu został zatrzymany.

Policja zarzuca starszemu mężczyźnie dokonanie co najmniej 67 włamań na terenie całego kraju. Mieszkający w Polsce emeryt miał regularnie podróżować do Niemiec, aby w miesiącach zimowych włamywać się do domów i mieszkań. Proceder trwał co najmniej od 2014 roku, przekazała prokuratura.
O sprawie informują w czwartek (16.04.) niemieckie media.
Nocował zawsze w tym samym miejscu
Mężczyzna miał być szczególnie aktywny na północy Bawarii. Właśnie tam, w rejencji Dolna Frankonia, od lat rezerwował nocleg podczas pobytu w Niemczech – zawsze w tym samym miejscu.
Po włamaniu, do którego doszło w powiecie Heilbronn w Badenii-Wirtembergii w listopadzie 2025 r., policja kryminalna zidentyfikowała podejrzanego na podstawie pojazdu użytego do popełnienia przestępstwa. Następnie policja ustaliła powiązania z kolejnymi włamaniami.
Do zatrzymania seniora doszło już w lutym. Mężczyzna trafił do aresztu.
Opracowanie: Wojciech Szymański.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/e583dc7cb47b25cd018c9c55bb577aa1,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/e583dc7cb47b25cd018c9c55bb577aa1,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">74-latek od ponad dziesięciu lat regularnie okradał domy w Niemczech</media:title></media:content></item>
		
	</channel>
</rss>
