<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title><![CDATA[INNPoland.pl - Innowacje dla Przedsiębiorców]]></title>
		<description><![CDATA[Najnowsze artykuły i wpisy blogerów w kategorii Innowacje dla Przedsiębiorców w INNPoland.pl]]></description>
		<link>https://innpoland.pl/c/129,innowacje-dla-przedsiebiorcow</link>
				<generator>innpoland.pl</generator>
		<atom:link href="https://innpoland.pl/rss/kategoria,129,innowacje-dla-przedsiebiorcow" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<atom:link rel="hub" href="https://pubsubhubbub.appspot.com/" xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" />
			<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/184549,spotkania-swiata-innowacji-i-biznesu-richard-quest-z-cnn-gosciem-ceo-innov</guid><link>https://innpoland.pl/184549,spotkania-swiata-innowacji-i-biznesu-richard-quest-z-cnn-gosciem-ceo-innov</link><pubDate>Mon, 26 Sep 2022 11:29:21 +0200</pubDate><title>Spotkania świata innowacji i biznesu. Richard Quest z CNN gościem CEO Innovation Executive Summit</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/f2335e92534af36b7685be2fad341173,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Ikona dziennikarstwa biznesowego Richard Quest z CNN International oraz
wizjoner Rafał Brzoska Prezes InPost gośćmi specjalnymi CEO Innovation
Executive Summit ’22

CEO Innovation Executive Summit 2022 to nowe wydarzenie skierowane do prezesów oraz najwyższej kadry zarządzającej przedsiębiorstw, organizowane 29-30 września w Warszawie w budynku Giełdy Papierów Wartościowych.
Pierwsza edycja jest okazją do spotkania świata innowacji z biznesem oraz przyjrzenia się najważniejszym prognozom i trendom z obszaru 12 przemysłów przyszłości.
W trakcie Konferencji EXS 2022 odbędzie się wręczenie nagród Innowacyjny Lider 2022, które docenią osoby stojące na czele najbardziej innowacyjnych biznesów w Polsce.
Partnerem strategicznym wydarzenia jest INPOST – jedna z najbardziej dynamicznie rozwijających się polskich firm w Europie.

Celem CEO Innovation Executive Summit 2022 jest „Stworzenie nowego wydarzenia w regionie Centralnej Europy, które stanie się HUB-em łączącym wyłącznie innowacyjne firmy, działające w 12 obszarach przemysłów przyszłości i ich liderów" – powiedział Paweł Netczuk organizator wydarzenia.
Gościem specjalnym EXS 2022 będzie ikona światowego dziennikarstwa biznesowego Richard Quest, wieloletni dziennikarz CNN International, Rafał Brzoska, prezes i twórca InPost – firmy, która podbija Europę oraz David Shing, futurysta, wizjoner i cyfrowy prorok.
Program CEO Innovation Executive Summit 2022 skupiony jest wokół trendów i innowacji.
Przyjrzymy się wpływowi technologii na kształt organizacji, sprawdzimy jakie trendy mają szansę na stałe zagościć w naszej rzeczywistości, a nasi eksperci spróbują odpowiedzieć na pytania o kierunku rozwoju współczesnego świata.

Speakerzy oraz zaproszeni paneliści spojrzą w przyszłość szukając nowych możliwości, przewidując trendy i zastanawiając się jak zaprojektować lepsze jutro w 12 obszarach przemysłów przyszłości: 
Connectivity / IT Services / Telco / Hardware / Cloud
Martech / Advertising / Software / AI
Robotic / Industry 4.0 / Energy
Retail / E-Commerce / Future Consumer
Smart City/ Govtech / Tourism / Hospitality
Automotive / Mobility / Supply Chain / Drones
IOT / Wearable / Lifestyle / Fashion
Smarthome / Safety / Smart Construction
Media / Entertainment / Gaming
Fintech / Insurtech / Blockchain
Health / Well-being / Greentech
Sustainability / Social / Economics /Environmental
Organizatorzy zadbali również o możliwość networkingu w trakcie wydarzenia. Podczas CEO Executive Summit 2022 można nawiązać relacje z najbardziej innowacyjnymi przedstawicielami świata biznesu, co stanowi wielką szansę, szczególnie dla młodych innowatorów.
Miejsce organizacji wydarzenia, czyli Centrum Giełdowe GPW zostało wybrane nieprzypadkowo. W kompleksie mieszczą się siedziby najważniejszych na polskim rynku finansowym spółek z grup kapitałowych GPW i KDPW.
Budynek zlokalizowany jest w centrum Warszawy, co gwarantuje dogodny i łatwy dojazd, a inspirująca i prestiżowa przestrzeń „Centrum Giełdowego" będzie sprzyjała integracji oraz wymianie wiedzy.
Udział w wydarzeniu dla pierwszych 100 innowacyjnych prezesów i założycieli firm, które działają w jednym z w/w 12 obszarach przyszłości jest bezpłatny. 
Zobacz zaproszenie na CEO Innovation Executive Summit 2022, od Richarda Questa z CNN International.
Partnerzy:
InPost, Visa, Samsung, TZF, Kramp, Electrolux
Partnerzy medialni:
PAP MediaRoom, AMS, Gazeta.pl, NaTemat.pl, INNPoland.pl,  i.PL, Mediarun.com
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/f2335e92534af36b7685be2fad341173,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/f2335e92534af36b7685be2fad341173,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/184408,oscary-marketingu-samsung-biedronka-bosch-allegro-oraz-media-expert</guid><link>https://innpoland.pl/184408,oscary-marketingu-samsung-biedronka-bosch-allegro-oraz-media-expert</link><pubDate>Tue, 20 Sep 2022 13:04:24 +0200</pubDate><title>Samsung, Biedronka, Bosch, Allegro oraz Media Expert - marki nagrodzone “Oscarami marketingu&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/afaf92ea9ad05994e1d6f9d52b7debdc,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Odniosły sukces komercyjny, ale i zyskały uznanie klientów, zapadając im w pamięć, wyróżniając się innowacyjnością oraz wzbudzając emocje. Samsung, Biedronka, Bosch, Allegro oraz Media Expert - to według konsumentów najsilniejsze marki na polskim rynku i jednocześnie laureaci pierwszej w historii polskiego marketingu edycji rankingu Best Brands. “Oscary marketingu”, czyli Best Brands Awards zostały przyzane 15 września w Centrum Praskim Koneser.

Best Brands to pierwszy w pełni niezależny ranking wyłaniający najsilniejsze marki, wyłącznie na podstawie dwóch wskaźników - faktycznych danych rynkowych (Share of Wallet) oraz więzi i relacji marki z konsumentem (Share of Soul). Mówimy więc o twardych danych pokazujących, jak marka performuje oraz o preferencjach konsumentów i ich doświadczeniach z marką, a nie o subiektywnych opiniach jury. Nim w tym rankingu było 5,1 tys. konsumentów, którzy odpowiadali na ok. 70 pytań odnośnie do danej marki.
-	Unikalna metodologia pozwoliła nam na połączenie dwóch obszarów, na których codziennie odbywa się nieustanna walka między konkurencyjnymi firmami - rynek i więź z konsumentem. Sprawdziliśmy, czy marki wiedzą, czego potrzebują ich klienci, czy dopasowują się do ich potrzeb i rozumieją wyzwania dzisiejszego świata, czy mają zaangażowanych pracowników, zwracają uwagę na odpowiedzialność biznesu i zatrudnienia, i czy dotrzymują obietnic - mówi Barbara Lewicka, senior director marketing & consumer intelligence GfK Polonia, niezależny instytut badań konsumenckich, który jest partnerem merytorycznym rankingu na świecie.
Pierwsze marki w Polsce z tytułem Best Brands
Laureatów Best Brands w Polsce wyłoniono w pięciu kategoriach: Best Brand: Overall, Polish Brand, Omnichannel Brand, Sustainability i Customer Centricity. Kategorie rankingu odzwierciedlają aktualne trendy na rynku, jak i obszary zainteresowań konsumentów w danym kraju. Są unikalne dla każdej z edycji rankingu. 
Tytuł Best Overall Brand otrzymała marka z mocną pozycją rynkową, ale jednocześnie potrafiąca zbudować relację z konsumentami - Samsung (smartfony). W kategorii Best Polish Brand badanie objęło marki polskiego pochodzenia, które mają największe udziały rynkowe w swoich kategoriach produktowych, a nagrodę tę przyznano marce Biedronka (sklepy spożywcze i kosmetyczne). Laureatem kategorii Best Sustainability Brand badającej m.in. odpowiedzialność w zakresie dbania o środowisko naturalne, korzystanie z lokalnych surowców, prowadzenie działalności zgodnie z przepisami prawa, dbanie o kwestie społeczne w tym o bezpieczeństwo, edukację, ochronę zdrowia, a także przejrzystą komunikację działań firmy, została marka Bosch (mały sprzęt kuchenny). Kategorię Best Customer Centricity Brand, w której skoncentrowano się na badaniu i analizie postrzegania marki przez konsumentów, wygrała marka Allegro (sklepy online). Tytuł Best Omnichannel Brand otrzymała marka, która według konsumentów najbardziej dostosowała swoje usługi oraz komunikację do funkcjonowania w przestrzeni offline i online, czyli Media Expert (sklepy z elektroniką).
-	Wielki zaszczyt móc mówić o pierwszej polskiej edycji rankingu Best Brands. O nagrodzie, która wprowadza na nasz rynek zupełnie nową jakość i stanowi cenne źródło informacji na temat siły i kondycji marek. Wczoraj wieczorem odbyła się uroczysta gala, która była nie tylko miejscem rozdania nagród dla najlepszych marek, ale również przestrzenią do inspiracji dla całego biznesu i platformą wymiany idei i wiedzy - komentuje Marek Żołędziowski, CEO Group One, organizator rankingu w Polsce.
Międzynarodowe korzenie rankingu Best Brands 
Nagroda Best Brands została stworzona w 2004 roku w celu promowania najlepiej zarządzanych marek na niemieckim rynku. W ciągu 18 lat ranking Best Brands przeprowadzano m.in. w Belgii,  Francji czy Włoszech. W przyszłym roku do tego grona dołączy Wielka Brytania i Szwajcaria.  
-	Idea rankingu powstała prawie dwie dekady temu w Niemczech właśnie w czasie kryzysu. Szczególnie w takim momencie warto jest wyróżniać te marki, które odnoszą sukces, ale również ludzi, którzy decydują o strategii i kierunkach rozwoju tych marek. Wszyscy mierzyliśmy się z tym przez ostatnie lata podczas światowej pandemii, a w tym roku po wybuchu wojny. Gratuluję wszystkim wygranym, bo ostatnie, trudne czasy wymagają jeszcze trudniejszych decyzji, przemyślanych strategii i dużej elastyczności w działaniu - dodaje Marek Żołędziowski. 
Pierwsze w historii polskiego marketingu Best Brands Awards zostały przyzane 15 września w Centrum Praskim Koneser. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/afaf92ea9ad05994e1d6f9d52b7debdc,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/afaf92ea9ad05994e1d6f9d52b7debdc,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/130125,start-up-na-zyciowy-start-czyli-jak-zbudowac-innowacyjny-biznes-w-bialymstoku</guid><link>https://innpoland.pl/130125,start-up-na-zyciowy-start-czyli-jak-zbudowac-innowacyjny-biznes-w-bialymstoku</link><pubDate>Fri, 07 Oct 2016 10:15:41 +0200</pubDate><title>Start-up na życiowy start, czyli jak zbudować innowacyjny biznes w Białymstoku</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/d8e5fc28a7f4d3df68a014fe753bd082,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Białystok i innowacje? Dzięki pomysłowości, marzeniom i przedsiębiorczej postawie młodych osób oraz możliwościom rozwoju obiecujących projektów, jakie daje miasto, to jak najbardziej trafne skojarzenie. W Białostockim Parku Naukowo-Technologicznym kiełkują innowacje, o których niedługo, mamy nadzieję, usłyszy świat. Niedawno wyłoniono 60 pomysłów w ramach projektu „Platformy startowe dla nowych pomysłów Hub of Talents”, który ma na celu przeprowadzenie młodych innowatorów przez kluczowe etapy inkubacji ich biznesów.

Niektórym może to się wydawać nieprawdopodobne, że istnieją miejsca takie jak Białostocki Park Naukowo-Technologiczny, które z otwartymi ramionami przyjmują pomysłodawców szukających finansowego i merytorycznego wsparcia, bez gotowego biznesplanu i prototypów. Może to jest właśnie sekret sukcesu rekrutacji do projektu Hub of Talents: aby się zgłosić, wystarczyło wypełnić prosty formularz i krótko wyjaśnić, na czym polega innowacyjność projektu. Żadnych skomplikowanych kalkulacji, symulacji, wykresów i tabel, które tak przerażają na tym wstępnym etapie młodych projektodawców. Nie było to potrzebne, bo wykwalifikowany panel ekspertów już po samym opisie we wniosku, a potem podczas rozmowy z przyszłymi przedsiębiorcami, potrafił określić realność pomysłów oraz ich przydatność rynkową. 


– Białostocki Park Naukowo-Technologiczny otworzył drzwi dla tych, którzy swoimi pomysłami zmieniają świat na lepsze. Nauczą się tu, jak skutecznie wprowadzić swój produkt na rynek, bo otwarte umysły i gotowość do pracy już mają – mówi Anna Daszuta-Zalewska, Dyrektor Białostockiego Parku Naukowo-Technologicznego.
	
		
											
					
				
				Spotkanie Damiana Prałata, opiekuna projektu, z Jakubem Niewiarowskim, uczestnikiem Hub of Talents
					

Lawina pomysłów, 60 beneficjentów
Hub of Talents cieszy się olbrzymią popularnością. Do projektu zgłosiło się ponad 500 pomysłodawców, młodych ludzi z innowacyjnymi rozwiązaniami, głowami pełnymi marzeń i planów na własny biznes. 60 z nich otrzymało szansę współpracy z ekspertami – specjalistami w danej dziedzinie technologicznej, a także innymi instytucjami otoczenia biznesu. Każdy projekt będzie się rozwijać pod skrzydłami opiekuna, który odpowiedzialny jest za przygotowanie indywidualnego programu inkubacji.


Damian Prałat, jeden z opiekunów start-upów, podkreśla niezwykły potencjał Białegostoku, który według rankingów wskazujących poziom satysfakcji mieszkańców ze swojego miasta zajmuje najwyższe miejsce: – Ja i moi znajomi, z którymi odwiedziłem Białystok, byliśmy pod wrażeniem rozwoju miasta. Widziałem wiele pięknych terenów w okolicy. Jest to dobre miejsce również na wypoczynek. No i otwartość ludzi. Niewiele jest takich miast, gdzie mieszkańcy są tak życzliwi. Może to właśnie sprawia, że miasto przyciąga jak magnes?

W projekt HoT zaangażowały się osoby z doświadczeniem wyniesionym z wcześniejszych start-upów, które z sukcesem wprowadziły na rynek swój produkt. W tak przyjaznym, pełnym współpracy i zaangażowania gronie ludzi, rozwijanie pomysłów to przyjemność. Potwierdza to Damian Prałat: Bardzo wysoko oceniam BPN-T. Jest to instytucja, która faktycznie wspiera rozwój innowacji. Przestrzeń otwarta na ludzi, w której nie ma znaczenia „kogo znasz”, a jedynie, czy masz innowacyjny pomysł. Wcześniej nie miałem okazji współpracować z BPN-T. Teraz robię to z przyjemnością i polecam wszystkim. To miejsce, gdzie faktyczna chęć wsparcia młodego biznesu jest najważniejsza.
	
		
											
					
				
					

 Projekty, które oczarowały ekspertów
Wśród zakwalifikowanych pomysłów znalazł się symulator dla kierowców cystern, oprogramowanie wspierające terapię osób uzależnionych od jedzenia napadowego czy używek, nowoczesne modułowe meble. Wachlarz zwycięskich pomysłów obejmuje takie projekty jak nowatorska aplikacja gastronomiczna, sięgając aż po roboty kontrolujące wiatraki. Pełna gama możliwości, a za każdą innowacją stoją młodzi entuzjaści sztuki biznesu. Są w ich gronie miłośnicy swojej branży, np. konstruktorzy, których pomysły Damian Prałat ocenia jako bardziej zaawansowane, jednak o większym stopniu ryzyka w realizacji. Inna grupa to projekty osób, które nazywa się wizjonerami. Nie mają doświadczenia w branży, której dotyczy pomysł, ale widzą niszę, jaką warto wypełnić.


Wszyscy ci młodzi ludzie, którzy nie mają zaplecza finansowego ani doświadczenia biznesowego, mogą liczyć na wsparcie w Hub of Talents. Okazuje się to dużo prostsze niż sięganie po kredyt bankowy czy wsparcie anioła biznesu, gdzie zwykle trzeba dysponować strategią, prototypem i odbiorcami. Tu wystarczy tylko i aż ciekawy pomysł. Dopiero na jego kanwie opracowywany jest wspólnie z opiekunem model biznesowy. 

Damian Prałat dodaje: Bycie opiekunem to interesująca, ale odpowiedzialna rola. Możliwość wsparcia osób z innowacyjnym pomysłem to zaszczyt. Osób, które często chcą zmienić świat na lepszy, usprawnić życie innym. Osób, które są prawdziwymi entuzjastami. Chcę bardzo mocno zaangażować start-upowców w tworzenie planów, żeby czuli, rozumieli projekt, żeby projekt był ich. W pewnym sensie kosztem „wielkich słów” na rzecz zrozumiałych określeń, z którymi będą się identyfikowali. Będę ich wspierał we wszystkich obszarach działalności. 


Więcej informacji o projekcie na www.platformystartowe.gov.pl.
	
		
											
					
				
					

 Artykuł powstał we współpracy z Białostockim Parkiem Naukowo-Technologicznym.  ]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/d8e5fc28a7f4d3df68a014fe753bd082,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/d8e5fc28a7f4d3df68a014fe753bd082,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Spotkanie Damiana Prałata, opiekuna projektu, z Konradem Giczewskim, uczestnikiem Hub of Talents</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/126627,okragly-miliard-do-wziecia-na-innowacje-ncbr-oglasza-nabor-do-szybkiej-sciezki-dla-duzych-firm</guid><link>https://innpoland.pl/126627,okragly-miliard-do-wziecia-na-innowacje-ncbr-oglasza-nabor-do-szybkiej-sciezki-dla-duzych-firm</link><pubDate>Wed, 04 May 2016 10:20:13 +0200</pubDate><title>Okrągły miliard do wzięcia na innowacje. NCBR ogłasza nabór do „szybkiej ścieżki” dla dużych firm</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/aa9151b3fa1340507af4eafd86918412,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Nawet 20 milionów euro – tyle może wynieść jednorazowe wsparcie projektu. Warunkiem jest to, aby ponad połowa całkowitych kosztów kwalifikowanych projektu była ponoszona na badania przemysłowe. Z kolei 15 milionów euro można otrzymać, jeśli ponad połowa całkowitych kosztów kwalifikowanych projektu zostanie przeznaczona na prace rozwojowe. Minimalna wartość wsparcia, o które można się ubiegać, to 12 milionów złotych. Łącznie do rozdysponowania jest miliard złotych. O te środki mogą się ubiegać firmy, które spełniają kryteria bycia dużym przedsiębiorstwem.

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju ogłosiło kolejny konkurs w ramach „szybkiej ścieżki”, poddziałania 1.1.1 Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój. Tym razem dla dużych przedsiębiorstw. Budżet to miliard złotych, z czego dla przedsiębiorców z województwa mazowieckiego przeznaczono 100 milionów złotych. Dla pozostałych NCBR zabezpieczył środki w wysokości 900 milionów. Celem projektu jest poprawa poziomu innowacyjności polskich firm dzięki wykorzystaniu rezultatów prac badawczo-rozwojowych. Projekt musi również wpisywać się w Krajową Inteligentną Specjalizację.Jarosław Gowinwicepremier, minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego– Zaangażowanie polskich przedsiębiorców w działalność badawczo-rozwojową stymuluje rozwój gospodarki. Dlatego dofinansowanie ambitnych, innowacyjnych projektów badawczo-rozwojowych to mądrze zainwestowane środki unijne. Wdrażanie wyników prac B+R do praktyki gospodarczej pozwoli nam budować pozycję rynkową w oparciu o nowatorskie rozwiązania, produkty i usługi. To z kolei zapewni sukces gospodarczy zarówno firmom, jak i całej Polsce  Nabór wniosków rozpocznie się 1 czerwca 2016 i potrwa do 30 grudnia 2016 r. i będzie miał charakter etapowy. Po złożeniu wniosków o dofinasowanie, zostaną one poddane ocenie w zakresie naukowo-technologicznym i gospodarczo-biznesowym przez panel ekspertów. Następnie wnioskodawca będzie musiał w bezpośredniej rozmowie ze specjalistami obronić swój pomysł. Aby mieć pewność, że wnioskodawca jest w stanie zapewnić prawidłową realizację projektu, zostanie również oceniony zespół badawczy oraz zasoby techniczne. Po ocenie formalnej i merytorycznej zostaną opublikowane listy projektów rekomendowanych do finansowania oraz tych odrzuconych.prof. Maciej Chorowskidyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju– W konkursie „szybka ścieżka” formalności zostały zredukowane do minimum, gdyż w szybko rozwijającym się świecie to właśnie czas niejednokrotnie przesądza o zdobyciu przewagi konkurencyjnej. Jednak przyspieszenie procedury nie oznacza obniżenia jej standardów. W tym konkursie szansę na wsparcie mają wyłącznie bardzo dobre projekty zgłoszone przez dużych przedsiębiorców z odpowiednimi kompetencjami. Projekt powinien obejmować badania przemysłowe i prace rozwojowe lub wyłącznie prace rozwojowe oraz dotyczyć innowacji produktowej bądź procesowej. Warunkiem dofinansowania jest deklaracja ze strony Beneficjenta, że zobowiązuje się wdrożyć wyniki projektu badawczo-rozwojowego. Więcej informacji na stronach NCBR.


Napisz do autora: tomasz.staskiewicz@innpoland.pl Podążaj za @TStaskiewicz
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/aa9151b3fa1340507af4eafd86918412,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/aa9151b3fa1340507af4eafd86918412,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">prof. Maciej Chorowski (dyrektor NCBR) i premier Jarosław Gowin</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/125865,innowacje-sposobem-na-konkurencje</guid><link>https://innpoland.pl/125865,innowacje-sposobem-na-konkurencje</link><pubDate>Mon, 11 Apr 2016 09:11:04 +0200</pubDate><title>Innowacje sposobem na konkurencję</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/b445a49abf4a90c035bcdcca9c995a44,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Realizując koncepcję nowoczesnego przedsiębiorstwa Grupa LOTOS uznaje projekty innowacyjne za stałą część strategii inwestycyjnej. To pozwala koncernowi zajmować stabilne pozycje wśród liderów w sektorze europejskich rafinerii.

Spółka inwestuje w najnowsze technologie pogłębionego przerobu ropy naftowej, aby uzyskiwać jak najwięcej wysokiej jakości paliw, zwłaszcza oleju napędowego, przy jednoczesnej eliminacji z procesu produkcji wyrobów z ujemna marżą. Równolegle LOTOS inwestuje w technologie i rozwiązania zmniejszające energochłonność produkcji i działania całej rafinerii. 

Projekty innowacyjne są szansą na zwiększenie konkurencyjności Grupy Kapitałowej Grupy LOTOS. Spółka w zakresie działalności innowacyjnej współpracuje z uczelniami, instytutami naukowymi np. z Politechniką Gdańską, Politechniką Warszawska, AGH, Instytutem Nafty i Gazu, Instytutem Chemii Przemysłowej, Instytutem Chemicznej Przeróbki Węgla, Instytutem Maszyn Przepływowych PAN oraz instytucjami badawczymi. Współpraca dotyczy opracowywania technologii produkcji m.in. paliw, olejów, asfaltów modyfikowanych polimerami oraz plastyfikatorów do produkcji opon. 


Stały rozwój koncernu nastawiony na wprowadzanie do rafinerii LOTOSU w Gdańsku najbardziej zaawansowanych technologii i rozwiązań systemowych pozwala nam na zajmowanie stabilnej pozycji wśród liderów w sektorze europejskich rafinerii. Ponad 5 mld zł zainwestowane w nasz strategiczny inwestycyjny Program 10+ realizowany w poprzednim dziesięcioleciu spowodowało nie tylko wzrost przerobu ropy z 6 do 10,5 mln rocznie, ale pogłębiło jej przerób, czyli zwiększyło ilość wysokomarżowych paliw, zwłaszcza oleju napędowego, uzyskanych z każdej baryłki ropy. Już w trakcie realizacji tej inwestycji nasi specjaliści wprowadzali szereg udoskonaleń, które zwiększały efektywność wielu instalacji ponad parametry przewidziane przez ich producenta. 


Realizowany w LOTOSIE od jesieni 2015 roku kolejny, nowy projekt inwestycyjny tzw. Projekt EFRA (oznaczający efektywną rafinację) dotyczy wdrożenia w rafinerii w Gdańsku zaawansowanych rozwiązań w zakresie przerobu ropy, aby docelowo zagospodarować z zyskiem wszystkie produkty powstające w procesie przerobu ropy. LOTOS zakłada, że zwłaszcza technologia tzw. opóźnionego koksowania pozwoli osiągnąć jeszcze wyższy niż obecnie stopień konwersji ropy naftowej, podnoszący znacznie konkurencyjność rafinerii Grupy LOTOS.

Szacuje się, że efektem Projektu EFRA, którego wartość przekracza 2,3 miliarda złotych, powinno być zwiększenie marży na przerobie każdej baryłki surowca o ok. 2 dolary. Nowopowstające instalacje mają pozwolić rafinerii przerabiać ropę naftową, różnych gatunków tak, aby uzyskiwać z niej wyłącznie produkty oferujące atrakcyjne marże. W ten sposób LOTOS chce w pełni zagospodarować tak zwaną ciężką pozostałość, czyli tę frakcję ropy naftowej, z której obecnie powstaje ciężki olej opałowy lub asfalty.


Zgodnie z założeniami – już w 2018 roku spółka ma osiągnąć zwiększony wolumen produktów wysokomarżowych. Szacunkowo zakłada się, że rocznie w wyniku realizacji Projektu EFRA powstanie około 900 tys. ton produktów paliwowych i do syntezy chemicznej oraz około 390 tys. ton koksu naftowego. 
	
		
											
					
				
				fot. materiały prasowe
					

 Autorskie rozwiązania zwiększające efektywność działania rafinerii. 
Projekt EFRA jest kontynuacją unowocześniania rafinerii i naturalnym dopełnieniem konfiguracji przerobu ropy naftowej powstałej w ramach inwestycyjnego Programu 10+. Spółka na podstawie systemu analiz i badań poprzedzających rozpoczęcie tej inwestycji uzyskała potwierdzenie osiągnięcia pożądanej uniwersalności przerobu surowca i satysfakcjonującej efektywności tego procesu. 


Po realizacji Projektu rafineria LOTOS będzie mogła np. przerabiać mocno zanieczyszczone, a przez to znacznie tańsze ropy, np. z Kanady czy Wenezueli. Uzyska z nich najwyższej jakości paliwa oraz koks, który wykorzystany będzie w energetyce. W instalacji koksowania DCU zostanie wykorzystane unikalne rozwiązanie (stosowane tylko w rafinerii Miro w Niemczech), które sprawi, ze instalacja koksowania w Gdańsku będzie jedną z najbardziej ekologicznych na świecie.

Do najważniejszych obiektów, które utworzą nowy ciąg technologiczny, należą instalacje: Opóźnionego Koksowania (DCU), Produkcji Wodoru (HGU), Hydroodsiarczania Benzyny z Koksowania (CNHT), mycia LPG (LPGTU), logistyki i magazynowania koksu (CS-LF) oraz Destylacji Hydrowaxu (HVDU). 


Wybierając, a potem wprowadzając nowe technologie do rafinerii zawsze kierujemy się przyszłymi potrzebami spółki. Dzięki temu wyprzedzamy coraz bardziej restrykcyjne normy i regulacje unijne w zakresie ochrony środowiska. Nierozłączną częścią naszych działań związanych z nowymi technologiami jest analiza nowych możliwości ich udoskonalania na potrzeby rafinerii. Nie opieramy się wyłącznie na wiedzy i rozwiązaniach producenta, licencjodawcy, ale wykorzystujemy nasze doświadczenia i wprowadzamy tam, gdzie jest to zasadne i możliwe, nasze autorskie rozwiązania ulepszające.


Wśród ważnych inicjatyw LOTOSU związanych z innowacyjnością jest także Projekt HESTOR dotyczący opracowania technologii magazynowania energii w postaci wodoru. Grupa LOTOS występuje w nim jako lider konsorcjum. Celem projektu jest zbadanie efektywności magazynowania (w kawernach solnych) wodoru pozyskiwanego w procesie elektrolizy z nadwyżek energii z elektrowni wiatrowych i słonecznych. Pozyskany w ten sposób wodór mógłby być wykorzystywany do procesów technologicznych w rafinerii oraz do wytwarzania energii elektrycznej w turbinach gazowych.
Efektem projektu mogłoby być obniżenie emisji CO2 oraz zwiększenie udziału odnawialnych źródeł energii w bilansie energetycznym kraju, poprzez lepsze wykorzystanie mocy elektrowni wiatrowych i solarnych. Projekt jest współfinansowany ze środków Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.  Innowacyjność priorytetem Grupy Kapitałowej. 
Innowacyjna aktywność pracowników dotyczy także całej Grupy Kapitałowej LOTOS. Spółka LOTOS Asfalt jest krajowym liderem produkcji asfaltów MODBIT – modyfikowanych polimerami. Produkcja asfaltów modyfikowanych realizowana jest poprzez wbudowanie w ich strukturę termoelastycznego modyfikatora. 


Takie asfalty są bardzo trwałe, dlatego wykorzystuje się je szczególnie do budowy autostrad, lotnisk oraz nawierzchni na mostach czy w tunelach. Asfalty te wytwarzane są w Gdańsku, Czechowicach i Jaśle. Spółka jako pierwsza w Polsce opracowała i wdrożyła technologię produkcji innowacyjnego asfaltu MODBIT CR (modyfikowanego polimerami z dodatkiem gumy). Dzięki nowym technologiom w produkcji asfaltu możliwa jest budowa trwalszych nawierzchni dróg i mniejsze zanieczyszczenie środowiska. 

Spółki realizują też projekty o szerszym zasięgu, które wykraczają poza branżę rafineryjną. Grupa Kapitałowa LOTOS aktywnie włączyła się w projekt Inteligentnych Specjalizacji Pomorza (ISP), wchodząc w skład dwóch z czterech obszarów badawczo-rozwojowych. Grupa LOTOS SA oraz spółki - LOTOS Lab, LOTOS Asfalt, LOTOS Oil i LOTOS Petrobaltic weszły w skład Partnerstwa w obszarze „Technologie ekoefektywne w produkcji, przesyle, dystrybucji i zużyciu energii i paliw oraz w budownictwie”. 


Spółka LOTOS Petrobaltic jest jeszcze dodatkowo członkiem innego partnerstwa, realizującego specjalizację „Technologie offshore i portowo-logistyczne”. Ta forma współpracy dotyczy między innymi pływających lub stacjonarnych konstrukcji morskich farm wiatrowych lub platform wydobywczych, bezzałogowych pojazdów morskich, lądowych i powietrznych do monitorowania i inspekcji obiektów offshore, a także systemów do oczyszczania wód z zanieczyszczeń ropopochodnych i monitorowania środowiska.

Zgodnie z założeniami, inicjatywy realizowane w ramach Inteligentnych Specjalizacji Pomorza będą mogły korzystać z dofinansowania z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Pomorskiego na lata 2014-2020 (szacunkowa wielkość tego wsparcia ma wynieść około miliarda złotych). Spółki Grupy Kapitałowej LOTOS, podobnie jak inne podmioty zaangażowane w inteligentne specjalizacje, będą miały również większe szanse na uzyskanie dotacji z funduszy europejskich, np. z Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój oraz Programu HORYZONT 2020. 
Innowacje w służbie środowiska. 


LOTOS inwestuje systematycznie w technologie zmniejszające energochłonność, co pozwala na poprawę parametrów ekologicznych i efektywności ekonomicznej. Kilka lat temu rafineria LOTOSU zrezygnowała z opalania ciężkim olejem opałowym i wprowadziła opalanie gazem ziemnym, co spowodowało znaczące ograniczenie emisji siarki i pyłów oraz znaczny spadek emisji dwutlenku węgla. Ma to ogromne znaczenie dla poprawy jakości powietrza nie tylko w bezpośrednim otoczeniu rafinerii, ale w całym regionie Pomorza. Opalanie gazem z punktu widzenia kosztów działania rafinerii jest również bardziej ekonomiczne. 


W planach Grupy LOTOS w sferze innowacyjności jest m.in. inwestowanie w nowe technologie we wszystkich obszarach aktywności biznesowej, podnoszenie efektywności firmy poprzez rozwój procesów biznesowych, logistyki, wykorzystanie zaawansowanych technik optymalizacji procesów technologicznych a także promowanie innowacji wśród interesariuszy firmy. Spółka ma świadomość, że nowe technologie nie tylko zwiększają elastyczność funkcjonowania rafinerii, ponieważ umożliwiają przerób różnych gatunków ropy ale też pozwalają na szybką zmianę profilu produkcji na bardziej opłacalny. 


W rankingu firmy Solomon (prestiżowego i najważniejszego w branży międzynarodowego rankingu rafinerii) rafineria LOTOSU w Gdańsku znalazła się wśród najlepszych na świecie rafinerii pod względem efektywności energetycznej. Jest to efekt między innymi zastosowania w rafinerii w Gdańsku nowoczesnych pieców technologicznych na instalacji olejowej oraz instalacji produkcji benzyn. Grupa LOTOS SA jest drugim co do wielkości w Polsce koncernem naftowym zajmującym się poszukiwaniem i wydobyciem ropy naftowej, jej przerobem oraz sprzedażą hurtową i detaliczną wysokiej jakości produktów naftowych. Grupa ma ponad 30 proc. udział w rynku hurtowym paliw i prawie 10 proc. w rynku sprzedaży detalicznej.  
Wojciech Blew ukończył Wydział Chemii Politechniki Gdańskiej. W 2001 roku ukończył Studia Podyplomowe Master of Business Administration. W 1990 roku rozpoczął pracę na  Wydziale Paliwowym w Rafinerii Gdańskiej (obecnie Grupa LOTOS S.A.). W 2003 roku objął stanowisko Dyrektora ds. Inwestycji, następnie  stanowisko Dyrektora ds. Strategii Rozwoju i Relacji Inwestorskich. W latach 2006- 2015 pełnił funkcję Dyrektora ds. Rozwoju Technologii. Obecnie obejmuje stanowisko Dyrektora ds. Strategii i Innowacji
 ]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/b445a49abf4a90c035bcdcca9c995a44,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/b445a49abf4a90c035bcdcca9c995a44,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/125745,rzady-sie-zmieniaja-innowacje-zostaja-technologii-sa-kluczowe-jezeli-nie-chcemy-podzielic-losu-grecji</guid><link>https://innpoland.pl/125745,rzady-sie-zmieniaja-innowacje-zostaja-technologii-sa-kluczowe-jezeli-nie-chcemy-podzielic-losu-grecji</link><pubDate>Fri, 18 Mar 2016 13:33:03 +0100</pubDate><title>Rządy się zmieniają, innowacje zostają. Technologie są kluczowe, jeżeli nie chcemy podzielić losu Grecji</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/54956407fb98c757582ac1a245aa074b,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W Polsce, która do niedawna uchodziła za technologiczną pustynię, mnożą się oazy innowacyjności. Tempo modernizacji jednak wciąż pozostawia wiele do życzenia. Jeżeli nie przyśpieszymy z innowacjami, grozi nam pułapka średniego dochodu, w którą wcześniej wpadły Hiszpania,...

W Polsce, która do niedawna uchodziła za technologiczną pustynię, mnożą się oazy innowacyjności. Tempo modernizacji jednak wciąż pozostawia wiele do życzenia. Jeżeli nie przyśpieszymy z innowacjami, grozi nam pułapka średniego dochodu, w którą wcześniej wpadły Hiszpania, Portugalia i Grecja. Co hamuje polskich innowatorów? Największa bariera tkwi w świadomości samych przedsiębiorców, którzy tworząc strategie rozwoju wciąż nie dostrzegają znaczenie innowacyjności, przekonuje w rozmowie z INN:Poland prof. Krzysztof Klincewicz, członek kapituły trwającego właśnie konkursu „Inicjator Innowacji”, organizowanego przez Newsweek Polska. 


Powiedzenie „Polska montownią Europy” na dobre weszło do polskiego dyskursu politycznego. Nad Wisłą montujemy samochody niemieckich marek, składamy meble dla szwedzkiej Ikei i skręcamy sprzęt AGD dla zagranicznych koncernów. I nie byłoby tak smutno, gdyby nie fakt, że na najbardziej zyskownych etapach produkcji, czyli projektowaniu i marketingu, zarabia ktoś inny.

Jak wynika z zestawień Europejskiego Urzędu Statystycznego, wydatki na prace badawczo-rozwojowe w Polsce wciąż nie przyprawiają o zawrót głowy. Wynoszą one niecały 1 proc. PKB. Innymi słowy, na innowacje wydajemy o połowę mniej niż sąsiednie Czechy. To jednak nie koniec niechlubnych statystyk. 
	
		
											
					
				
				Polska jest dopiero na początku drogi modernizacji•fot. materiały własne
					

 Analiza nakładów B+R sektora przedsiębiorstw pod kątem narodowościowym wskazuje, wciąż nie możemy w pełni rozwinąć krajowego potencjału innowacyjnego bez zewnętrznego wsparcia. Ponad 40 proc. nakładów na ten cel to wydatki ponoszone przez firmy zagraniczne. – Oczywiście nie da się w łatwy sposób zastąpić kapitału zagranicznego, a nawet nie ma takiej potrzeby – wyjaśnia Krzysztof Klincewicz. – Zwłaszcza, że wiele polskich podmiotów to dostawcy tych zagranicznych firm – dodaje. 


Istnieje też inny problem. Ponad 60 proc. aktywności badawczo-rozwojowej, mierzonej nakładami, to domena większych firm. – Należy się zastanowić, jak do innowacji przekonać też firmy z sektora MSP. Jest to najlepszy sposób, by w większym stopniu zaangażować polski kapitał – dodaje. Jak przekonuje prof. Klincewicz, takie hasła jak innowacje wciąż rzadko goszczą na łamach rocznych raportów spółek giełdowych. – Prezesi wciąż wolą mówić o cięciu kosztów, restrukturyzacji operacji, optymalizacji i akwizycji – wyjaśnia. 

Z takim podejściem do Doliny Krzemowej nie dojedziemy. Mimo że wciąż mamy przewagę konkurencyjną w postaci niskich kosztów pracy, wzrost wynagrodzeń nad Wisłą jest kwestią czasu. Wówczas nasza gospodarka musi mieć inne walory, które zwiększą zdolność konkurencyjną kraju. W innym przypadku Polsce grozi pułapka średniego dochodu, w którą wcześniej wpadły takie kraje jak Grecja, Hiszpania czy Portugalia. Jest to sytuacja, gdy wciąż nam będzie stać bułkę z masłem, lecz droższe jedzenie znalazłoby się poza zasięgiem Kowalskiego. •Youtube.com – Mimo że polskie innowacje zdobywają coraz szerszy rozgłos na świecie, wciąż znajdujemy się na początku tej drogi. Jeszcze kilka lat temu w polityce innowacyjnej nie działo się nic. Wszystko, czym mogliśmy wtedy się pochwalić, to powołanie agencji dedykowanej do wspierania badań stosowanych czy nieśmiałe próby podjęcia dyskusji na temat stosowania ulg podatkowych dla firm zajmujących się działalnością badawczo-rozwojową – wylicza prof. Klincewicz. – Dziś sytuacja jest diametralnie inna, a hasło innowacji regularnie pojawia się w dokumentach rządowych i debacie publicznej – dodaje. 


To jednak wciąż za mało. Jak przekonuje prof. Klincewicz, Polska ma duże szanse na dopięcie swego. Zwłaszcza, że sprzyjają nam tzw. wiatry polityczne. – Każda z opcji politycznych dostrzega wagę innowacji. W zakresie polityki innowacyjnej nie musimy więc obawiać się populizmu. Wszyscy politycy jednym głosem sugerują, że modernizacja polskiej gospodarki jest konieczna – dodaje. 

Strategia rządowa to jedno. Ważne jest też, by przedsiębiorcy zrozumieli, że liczą się nie tylko proste wskaźniki finansowe, lecz także innowacyjność. Jest ona warunkiem wyższych zysków, jak rozgłosu medialnego. Swoją rolą w tym procesie muszą odegrać także media. – Takie konkursy jak trwający właśnie „Inicjator Innowacji”, którego organizatorem jest „Newsweek Polska”, również przyczynia się do zmiany podejścia do innowacji w świadomości polskich firm – przekonuje Krzysztof Klincewicz. W jaki sposób? – Stanowią możliwość uświadomienia zarządom firm, że działalność badawczo-rozwojowa nie jest wyłączną domeną jednostek naukowych – wyjaśnia. 


Polityka innowacyjna ma różne oblicza. – Czasem może zupełnie odbiegać od wyobrażeń badaczy czy dziennikarzy. Zdarza się, że szeregowy pracownik marketingu dowiadując się o konkursie dociera z inicjatywą do prezesa. Nagle następuje pospolite ruszenie, które powoduje, że nagle firma orientuje się: faktycznie, mamy te innowacyjne produkty, mamy, czym się pochwalić! – przekonuje prof. Klincewicz. 

Co wyróżnia „Inicjator Innowacji” na tle innych tego typu konkursów? – Firmy zgłaszają się same. Tymczasem wiele rankingów opera się na takich danych jak liczba patentów czy pracowników w dziale B+R. Wskaźniki te nie zawsze są miarodajne – tłumaczy prof. Klincewicz. Do konkursu „Inicjator Innowacji” mogą zgłosić się organizacje o dowolnym rozmiarze, formie własności czy profilu działalności. By dać szanse jak największej liczbie podmiotów, Newsweek stworzył cztery kategorie uczestników. Są to duże firmy, małe i średnie przedsiębiorstwa, jak i start-upy czy przedsięwzięcia realizowane wspólnie przez naukę i biznes. 


– W tym roku nabór zgłoszeń trwa do 8 kwietnia. Zgłoszeń jest już sporo, lecz czekamy na więcej – zachęca prof. Klincewicz. Więcej informacji znajdziesz na stronie konkursu. Krzysztof Klincewicz – Profesor Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego i Pełnomocnik Rektora ds. Ochrony Własności Intelektualnej UW. Zajmuje się tematyką zarządzania technologiami i innowacjami, ma wieloletnie doświadczenia na stanowiskach doradczych i menedżerskich w firmach zaawansowanych technologii w Polsce, Finlandii i Wielkiej Brytanii. W latach 2011-2015 reprezentował UE w Komitecie Wykonawczym ds. Technologii ONZ. Stypendysta Collegium Invisibile, rządu Japonii i Fundacji na rzecz Nauki Polskiej. ]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/54956407fb98c757582ac1a245aa074b,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/54956407fb98c757582ac1a245aa074b,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Prof. Krzysztof Klincewicz przekonuje, że innowacje to &quot;być albo nie być&quot; polskiej gospodarki</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/122571,polskie-male-firmy-rosna-najszybciej-w-regionie-raport-deloitte-fast50</guid><link>https://innpoland.pl/122571,polskie-male-firmy-rosna-najszybciej-w-regionie-raport-deloitte-fast50</link><pubDate>Tue, 03 Nov 2015 16:41:19 +0100</pubDate><title>Polskie firmy technologiczne rosną najszybciej w regionie. &quot;Trzeba dużo eksperymentować i ufać ludziom&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/283ce7d68a214fe1d4f2779fafd873af,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Eksperci firmy Deloitte przygotowali doroczny raport FAST 50. Jest to zestawienie firm o najszybciej rosnących przychodach w krajach Europy Środkowej. Żeby się w nim znaleźć trzeba spełniać jednak dwa warunki. Po pierwsze działać w branży nowoczesnych technologii, po drugie – mieć co najmniej 50.000 EURO rocznego przychodu. Jak wypada Polska na tle innych krajów regionu?


	
		
											
					
				
				Najszybciej rosnące polskie firmy technologiczne•Opr. własne na podstawie Deloitte Fast50
					

Spośród 50 firm uwzględnionych w rankingu, aż 12 to biznesy z naszego kraju. I choć liczba ta napawa optymizmem, to kiedy przyjrzymy się miejscom, które zajmują Polacy, przestaje być aż tak różowo. Co prawda w pierwszej dziesiątce mamy aż 3 przedstawicieli (SkyCash, Netguru, Traffic Trends), to w ostatniej 15-ce mamy aż 7 reprezentantów.

	
		
											
					
				
				12 firm z Polski, 10 z Rumunii•(c) Deloitte
					

Wiktor SchmidtCEO NetguruW rankingu Deloitte Technology Fast 50 mowa jest o wzroście przychodów o ponad 1000%. Proszę powiedzieć, jak dochodzi się do takich sukcesów?


Krok po kroku, metodą prób i błędów. Nie ma innej metody, recepta na sukces nie istnieje. Trzeba zacisnąć zęby, bardzo dużo eksperymentować, ufać ludziom, a wtedy na pewno się uda. U nas ta metoda sprawdziła się na tyle dobrze, że właśnie zajęliśmy kolejne piętro w poznańskim biurze, musieliśmy zmienić warszawskie biuro na większe i udało nam się zmieścić w pierwszej piątce rankingu Deloitte po raz drugi z rzędu.


Rozmawiał Dawid WojtowiczKolejną rzeczą, która zaskakuje in minus, jest to, że w zestawieniu BIG5 – najszybciej rosnących firm, wśród tych, które w 2014 roku uzyskały co najmniej 25 milionów dolarów przychodu brakuje polskich przedsiębiorców. Żaden z naszych dużych graczy nie rozwijał się wystarczająco szybko, aby znaleźć się w pierwszej piątce.
	
		
											
					
				
				Nasi duzi gracze dali się wyprzedzić konkurencji•(c) Deloitte
					

Za to wśród wschodzących gwiazd (Rising Stars) mamy aż 7 przedstawicieli na 12 wymienionych firm. Tu jesteśmy zdecydowanym liderem. Na pierwszych 6 pozycji, aż 5, to polskie firmy. Lider – Codewise – zwiększył swoje przychody o 4555%! Czyli aż 45 razy.
	
		
											
					
				
				Takie dane napawają dumą!•(c) Opr. własne na podstawie Deloitte
					

Irena PawłowskiDyrektor Marketingu CodewiseJak szybko trzeba rosnąć, żęby zwiększyć przychody ponad 45-krotnie


W ciągu roku nasz zespół urósł z 15 osób do 70. Plan na przyszły rok, to 180. Mamy jasną wizję tego, co chcemy robić, ściągamy najlepszych i to dzięki ich ciężkiej pracy osiągnęliśmy taki sukces. Sami byliśmy nim zaskoczeni. Daje nam to teraz bardzo dobrą rozpoznawalność.
	
		
											
					
				
				Polska krajem wschodzących gwiazd•(c) Deloitte
					

Nasze firmy szturmem ruszyły szukać strumienia Bonanza Creek, z którego wydobędą złoto. I o ile mniejsi gracze radzą sobie świetnie, to te większe pozwalają się wyprzedzić innym poszukiwaczom z regionu.]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/283ce7d68a214fe1d4f2779fafd873af,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/283ce7d68a214fe1d4f2779fafd873af,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Firma Netguru znalazła się wysoko w rankingu.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/122181,biurokracja-zabija-innowacje-list-do-redakcji</guid><link>https://innpoland.pl/122181,biurokracja-zabija-innowacje-list-do-redakcji</link><pubDate>Sat, 24 Oct 2015 16:25:33 +0200</pubDate><title>Jak biurokracja zabija przedsiębiorców? List do redakcji</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/05e79205f3950e7cc475ae8814288cf1,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jako komentarz do naszego artykułu dotyczącego przejadania unijnych środków odezwał się do naszej redakcji przedsiębiorca i napisał jak sytuacja wyglądała w jego przypadku. Zastrzegł sobie anonimowość. Dostał kilkaset tysięcy dotacji z programu  – Innowacyjna Gospodarka na stworzenie innowacyjnego projektu internetowego związanego ze zdrowiem.

Jako komentarz do naszego artykułu dotyczącego przejadania unijnych środków odezwał się do naszej redakcji przedsiębiorca i napisał jak sytuacja wyglądała w jego przypadku. Zastrzegł sobie anonimowość. Dostał kilkaset tysięcy dotacji z programu – Innowacyjna Gospodarka na stworzenie innowacyjnego projektu internetowego związanego ze zdrowiem.
M. jest facetem po 30-ce, z dużego miasta. Przesłał do naszej redakcji następujący list:

M.Przedsiębiorca, który dostał kilkaset tysięcy dotacji z UENajwiększym problemem rozliczeń (przynajmniej w 8.1 POIG) była zupełna sztywność instytucji rozliczających. Pisząc wniosek o dofinansowanie pisało się kompletny biznesplan, z którego realizacji rozliczali nas co do przecinka. Nie ma tam kompletnie mowy o zmieniających się okolicznościach rynkowych, dostosowaniu się do nowych technologii, zmian konkurencyjnych itp. Pieniądze rozlicza się tak, żeby opisywane i fakturowane wydatki jak najdoskonalej pasowały do tekstu wniosku sprzed kilku miesięcy lub nawet sprzed dwóch lat. W dynamicznie zmieniającym się świecie technologii to absurd. Przedsiębiorca czuje się jakby miał przy głowie dwa pistolety. Jeden trzyma konkurencja, drugi PARP. Nie może zrobić nic niezgodnego z wnioskiem, bo PARP naciśnie na spust każąc mu oddać przelane już i dawno wydane a niemałe pieniądze. Nie może zrobić zgodnie z wnioskiem o dofinansowanie, bo spust naciśnie konkurencja. Okoliczności rynkowe od czasu powstania wniosku zmieniały się przecież kilka razy. Ale nie - napisałeś, musisz brnąć czy to ma sens czy nie. Dlatego trzeba kombinować, żeby zrobić swoje a pokazać co trzeba. No i ten brak akceptacji ryzyka - dają ci kasę, ale wyłącznie na twoje ryzyko. Jeśli nie zarobisz tyle, ile deklarujesz we wniosku o dofinansowanie, będą chcieli zwrotu wypłaconych refundacji. A przecież wychodzi zaledwie 10-20% startupów. Czy PARP chce dofinansowywać tylko te, które się udadzą? Jeśli się nie uda, przedsiębiorca ma całość wziąć na siebie - zarówno wkład własny, jak i zwrot tego, co dostał z budżetu UE? No to co robi taki przedsiębiorca? Robi wszystko, żeby w papierach wyglądać na człowieka sukcesu. 

Oto ciemna strona dotacji z Funduszy UE. Mocne słowa przedsiębiorcy chyba nie wymagają komentarza. Papiery się zgadzają. Innowacyjnością można się wykazać w obszarze raportowania.]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/05e79205f3950e7cc475ae8814288cf1,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/05e79205f3950e7cc475ae8814288cf1,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Czytelnik opowiada, jak przejadamy unijne środki</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/120957,jestesmy-liderem-innowacji-pomagamy-we-wdrazaniu-rozwiazan-z-zakresu-informatyki-medycznej-mowi-prezes-cube-itg-i-nie-ma-na-mysl</guid><link>https://innpoland.pl/120957,jestesmy-liderem-innowacji-pomagamy-we-wdrazaniu-rozwiazan-z-zakresu-informatyki-medycznej-mowi-prezes-cube-itg-i-nie-ma-na-mysl</link><pubDate>Fri, 02 Oct 2015 13:52:12 +0200</pubDate><title>„Jesteśmy liderem innowacji. Pomagamy we wdrażaniu rozwiązań z zakresu informatyki medycznej” – mówi prezes CUBE.ITG.</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/9e75633070005bc84a6d8dbada103f64,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />– Nie mamy się czego wstydzić, bo w wielu przypadkach to właśnie my wyznaczamy trendy – tak na pytanie o to, jak na polskim rynku przebiega wdrażanie innowacyjnych rozwiązań informatycznych odpowiada Paweł Witkiewicz, któremu w tej kwestii nie wypada nie wierzyć. Prezes CUBE.ITG – jednego z największych w Polsce integratorów systemów, przekonuje, że implementowania nowych technologii mogą się od nas uczyć Niemcy czy Francuzi.

W rozmowie z Innpoland Witkiewicz tłumaczy, jaką rolę na polu nowych technologii odgrywają wspierane przez CUBE.ITG start-upy, przedstawia najnowsze kierunki rozwoju firmy, a także odpowiada na pytanie, czego przedsiębiorcy z sektora IT mogą nauczyć się od kierowców rajdowych.

Co mają wspólnego systemy informatyczne z motoryzacją?

Bardzo dużo. Na dzień dzisiejszy większość aut, którymi się poruszamy w dużo większym stopniu kontroluje to, co robi kierowca, niż to miało miejsce jeszcze pięć lat temu. W tej chwili praktycznie wszystkie produkowane seryjnie samochody mają czy to system kontroli trakcji, czy to ABS, czy chociażby systemy nawigacji. Trudno sobie wyobrazić motoryzację bez IT.


I to dlatego CUBE.ITG zostało oficjalnym partnerem Kajetana Kajetanowicza?

Nie, ta decyzja miała inne podłoże. Kajetana zdecydowaliśmy się wspierać raczej ze względu na to, że bardzo cenimy jego kunszt. Ma naprawdę niesamowite umiejętności. My również postrzegamy siebie jako lidera innowacyjności w branży IT, więc w sposób naturalny chcieliśmy wspierać sportowca, który na swoim polu odnosi sukcesy. Jednocześnie postawa etyczna Kajetana jest bardzo spójna z wartościami, jakimi kierujemy się w grupie CUBE.ITG, co obrazuje chociażby jego zachowanie podczas ostatniego rajdu Barum, kiedy to zatrzymał się widząc wypadek swojego konkurenta. Ta sytuacja to najlepszy dowód na to, że zasady fair play są mu bardzo bliskie i my również na polu biznesowym staramy się je kultywować.
	
		
											
					
				
				Cube.itg jest oficjalnym partnerem kierowcy rajdowego - Kajetana Kajetanowicza.•Mat. prasowe
					


Podkreślił pan innowacyjność, jaka cechuje CUBE.ITG. Co to oznacza? Wydawać by się mogło, że w sektorze IT większość wdrażanych rozwiązań jest w jakiś sposób innowacyjna.


Niektóre rozwiązania są ewolucją tego, co już istnieje, a inne wprowadzają nową jakość i stanowią swego rodzaju rewolucję. W naszym przypadku tę innowacyjność realizujemy poprzez chociażby spółkę Data Techno Park, za pośrednictwem której wspieramy start-upy. W tym roku na 22 takie inwestycje przeznaczymy 10 milionów złotych. Dotychczas udało się nam założyć już dziesięć takich start-upów, kolejnych kilkadziesiąt pomysłów jest w ocenie. Staramy się pomagać tym młodym, a czasem nieco starszym, przedsiębiorcom we wdrażaniu tych najlepszych pomysłów – czy to z branży IT, czy to z pogranicza IT i medycyny. 


Które z tych przedsięwzięć zasługują, pana zdaniem, na największą uwagę?

Każdy ze start-upów, które wybieramy, posiada znamiona innowacyjności. Wybieramy rozwiązania chociażby z zakresu rozpoznawania głosu i mowy, które mogą znaleźć zastosowania zarówno w branży medycznej, na przykład dla lekarza, który bezpośrednio podczas operacji może dyktować dokumentację medyczną, jak i w innych sektorach, chociażby w sądownictwie. Tam również dyktowanie protokołów podczas rozpraw znacząco przyspieszyłoby proces sporządzania dokumentacji. 

Wiele inicjatyw związanych jest ze wsparciem procesu testowego czy to w sektorze finansowym, czy służby zdrowia, czy też energetycznym. Wszędzie tam bezpieczeństwo związane z wprowadzaniem rozwiązań IT jest niezwykle ważne i to, że testujemy rozwiązania, a właściwie tworzymy rozwiązania innowacyjne do wspierania tych testów, również ma ogromne znaczenie. 


Jak na tle innych krajów Polska wypada pod względem wdrażania tych innowacji?

Do liderów nie jest nam daleko. Jeśli chodzi o rynek europejski, to wręcz jesteśmy liderem w wielu obszarach. Polski sektor bankowo finansowy jest absolutnym liderem na rynku europejskim. W tej chwili jedyną konkurencją jest dla nas rynek turecki. To tylko tam niektóre rozwiązania innowacyjne są wdrażane czy wymyślane szybciej. Jeśli chodzi o pozostałe sektory – tu również nie pozostajemy w tyle. 

Zmiana, która się dokonała po 1989 roku pozwoliła na duży przeskok technologiczny. Nasze rozwiązania są w większości przypadków oparte o dużo nowsze technologie, niż chociażby w Niemczech, Hiszpanii czy Francji, gdzie te rozwiązania istniały i ich historia jest dużo dłuższa. W Polsce przeszliśmy od razu, chociażby w bankowości, do systemów centralnych, w służbie zdrowia przeskoczyliśmy do systemów szpitalnych, które mają też warstwę mobilną. Jeśli chodzi o branżę telekomunikacyjną, nasi dostawcy oferują takie rozwiązania, których może nam pozazdrościć rynek zachodni. Jeśli więc chodzi o rozwiązania IT, nie mamy się czego wstydzić, a w wielu przypadkach wyznaczamy trendy.
	
		
											
					
				
				Jeśli chodzi o wprowadzanie rozwiązań IT w sektorze medycznym, polska jest liderem na rynku. Fot. NEC / CC-BY-SA
					

W obliczu problemów finansowych, z jakimi boryka się obecnie polska służba zdrowia, wdrażanie najnowocześniejszych technologii jest chyba utrudnione?


Owszem, problemy, o których pani mówi przekładają się to na wdrażanie nowych technologii, ale akurat tutaj korelacja zawsze daje pozytywne efekty, ponieważ proponowane przez nas rozwiązania mają na celu zwiększenie efektywności wydatkowania dostępnych środków. Bo im lepiej osoba zarządzająca szpitalem jest w stanie oszacować koszty leczenia, tym lepiej będą te środki wydatkowane. Absolutnie nie musi to oznaczać ograniczenia dostępu do jakichkolwiek procedur medycznych, wręcz przeciwnie. Poprzez to, że środki będą lepiej wydawane, dostępność usług medycznych może tylko wzrosnąć.


W jakich obszarach firma zamierza rozwijać się w najbliższym czasie?

Dla nas jako integratora kluczowe jest to, aby dostarczyć klientom to, czego w danym momencie potrzebują. Z tego wynikał zakup udziałów w Data Techno Park. Niewątpliwie jednym z głównych trendów na globalnym rynku informatycznym w tej chwili jest cloud computing. Dzisiaj więcej danych przechowujemy w telefonie, niż kiedyś w całkiem pokaźnym komputerze.

Drugi trend to oczywiście bezpieczeństwo, bo skoro danych, i to składowanych w różnych miejscach, jest coraz więcej, to tym bardziej ma znaczenie to, żeby nie utracić tej swojej cyfrowej tożsamości. Dużo pracy wkładamy więc w kształcenie naszej kadry, po to, żeby być o krok przed tą częścią rynku, która, działając wbrew zasadom, stara się te dane pozyskać w sposób nieuprawniony. 


Z drugiej strony, dzięki temu, że uczestniczymy w projektach dla naszych klientów zagranicznych, mamy możliwość zapoznać się z metodyką i kulturą pracy różnych sektorów w różnych krajach. Doświadczenia te staramy się następnie implementować na naszym rynku. CUBE.ITG dostarcza rozwiązania dla klientów w Hiszpanii, czy w krajach Skandynawskich. W tym też upatrujemy swojej szansy na rynku.

Bezpieczeństwo danych wydaje się w kontekście obecnej sytuacji społeczno-politycznej kwestią wyjątkowo istotną. Czy sprawa niekontrolowanego napływu uchodźców do Europy stanowi wyzwanie również dla branży IT?


Sytuacja ta stanowi wyzwania dla branży, choć sam kryzys imigracyjny nieco pośrednio, bowiem kluczowe jest to, żeby zebrać dane o tych osobach, które dostają się do Europy i ewentualne być w stanie sprawdzić, czy nie stanowią one jakiegoś zagrożenia dla bezpieczeństwa obywateli. Pod tym kątem tak, natomiast rozwiązania technologiczne w tym zakresie już istnieją. 

W Polsce również?

Tak. Na lotniskach i w wielu innych miejscach identyfikacja obrazu już dzisiaj funkcjonuje. Są też próby implementacji tego typu rozwiązań w sektorze bankowo-finansowym. Jeśli chodzi biometrię to chociażby finger vein, czyli identyfikacja już nie po odcisku palca, ale po układzie żył. Wbrew temu, co się myśli, odciski palców w miarę upływu lat trochę się zmieniają. Układ żył się nie zmienia, jest stały. Ta przenikalność naszego funkcjonowania w życiu codziennym i wirtualnej rzeczywistości jest coraz większa i od tego prawdopodobnie nie uciekniemy, natomiast bardzo istotne jest abyśmy byli w tej nowej rzeczywistości bezpieczni. 


No właśnie, jak dalekiej integracji rzeczywistości wirtualnej i realnej możemy się w najbliższych latach spodziewać? 

W różnych sektorach będzie ona trochę inaczej wyglądała. Jeśli chodzi o medycynę, jesteśmy głęboko przekonani, co potwierdzają obserwacje rynku na przykład amerykańskiego, że medycyna idzie w kierunku bardzo spersonalizowanej diagnostyki i leczenia, tak aby terapia przynosiła jak najlepsze efekty dla indywidualnego pacjenta.

Jeśli chodzi o sektor bankowo-finansowy to modyfikacji ulega rola banków, które mając o nas coraz więcej danych, są w stanie zbudować swoisty „cykl życia” każdego swojego klienta. Wiedząc, że jego klientem jest na przykład osoba, która najpierw idzie na studia, potem zaczyna pracować, kupuje samochód, nieruchomość, zakłada rodzinę, bank będzie w stanie dostosować swoje produkty do tego, czego ta osoba w danym czasie oczekuje. Co więcej, jako instytucja finansowa, czyli instytucja zaufania publicznego, jest w stanie z jednej strony tę ofertę zbudować, a z drugiej – zweryfikować dostawców. Czyli można sobie wyobrazić bank jako takiego brokera wszystkich usług z różnych sfer życia.
	
		
											
					
				
				Dzięki dostępowi do zintegrowanych danych na temat klienta, banki będą mogły bardziej trafnie przewidywać jego oczekiwania. Fot. CrisiPK / [url=http://creativecommons.org/licenses/by/2.0/at/deed.
					

Jeśli chodzi o sferę telekomunikacji, to coraz wyraźniej przenika ona do sektora finansowego. Przykładem może być tu umożliwienie dokonywania płatności za pomocą telefonu, co już można robić, ale pozostaje jeszcze kwestia masowości tego typu rozwiązań. 


We wdrażaniu nowych technologii niebagatelną rolę pełnią instytucje rządowe. Dobrym przykładem takich praktyk jest wspomniana wcześniej Turcja, gdzie realizowana jest szeroka kampania społeczna na temat wykorzystania nowoczesnych technologii w bieżącym życiu: jak zrealizować daną usługę administracyjną, aplikować czy złożyć dokument, jak wykorzystywać telefon do płatności. Tamtejsza kampania jest bardzo spójna, scentralizowana, realizowana nie przez poszczególne instytucje, ale właśnie przez rząd, centralnie. To jest jedna z rzeczy, których moglibyśmy się uczyć, wtedy to o czym mówimy, czyli społeczeństwo cyfrowe, jeszcze szybciej by u nas zafunkcjonowało.  


Czy jednak udział państwa we wdrażaniu technologii zwiększających bezpieczeństwo cyfrowe nie wiązałby się ze zbyt dużą ingerencją w naszą prywatność?

To jest kwestia nie tyle ingerencji, co edukacji w tym zakresie. Proszę zauważyć pewien dysonans pomiędzy sektorem finansowym, a sektorem służby zdrowia. Zakładając konto powierzamy bankowi praktycznie wszystkie swoje kluczowe informacje. Bank widząc to, co się dzieje u nas na koncie ma świadomość tego, czy pracujemy, ile zarabiamy, czy płacimy podatki, w jakiej wysokości itp. 

Nie boimy się przekazywać instytucjom finansowym tych informacji. Z drugiej strony, kiedy mówimy o elektronicznej dokumentacji medycznej, to często pytamy: „Kto to będzie oglądał, co się z tym będzie działo?”. Prawda jest taka, że do dokumentacji w formie papierowej, dostęp jest łatwiejszy. Nie mamy żadnej kontroli nad tym, gdzie te dokumenty leżą – na biurku w dyżurce, czy w archiwum. Jeśli w archiwum, to jak są zabezpieczone? Jedynym zabezpieczeniem jest tak naprawdę to, że są one w formie papierowej, więc trzeba je fizycznie skądś zabrać. 


Zabezpieczenia technologicznie, które my stosujemy, to rozwiązania tej samej klasy, które znajdziemy w najważniejszych instytucjach finansowych na świecie, na przykład na Giełdzie Nowojorskiej. To jest naturalne, że boimy się tego co nowe, jednak trzeba sobie uświadomić, że istnienie takich rozwiązań jak chociażby dostęp do elektronicznej dokumentacji medycznej, może w sytuacji kryzysowej, decydować o tym, czy pacjent przeżyje czy nie. Tak więc korzyści wynikające z tego, że ta karta pacjenta zostanie w formie elektronicznej szybko na miejsce wypadku przesłana, są dużo większe niż potencjalne zagrożenia. 


Wymieniając szeroki wachlarz sektorów w jakich działa Cube.itg nie poruszyliśmy jeszcze jednego – kultury. Czy działalność w tej sferze ma jedynie charakter prestiżowy, czy też przynosi wymierne korzyści finansowe?

Niewątpliwie ten obszar – kultury, multimediów, w którym funkcjonujemy poprzez uczestnictwo w przetargach choćby dla muzeów, jest dla nas ważny. Poza oczywiście pewną nogą biznesową, taka działalność daje nam możliwości pokazania, że historie i informacje można przekazać za pomocą multimediów w bardzo atrakcyjny sposób. Patrząc na muzea, w których pomagaliśmy współtworzyć kontent multimedialny, wyraźnie widać, że osoby je odwiedzające dużo łatwiej chłoną informacje i wychodzą z nich z dużym bagażem wiedzy. W tym przypadku nowoczesność i historia wcale się nie gryzą, a raczej wzajemnie się wspierają, z czego niewątpliwie należy się cieszyć.Za wykonanie ekspozycji Interaktywnego Centrum Historii Ostrowa Tumskiego w Poznaniu odpowiada Cube.itg •YouTube / Miasto PoznańMoże to jest droga do edukacji społeczeństwa na temat nowych technologii - poprzez zabawę.

Tak, oczywiście, poprzez kampanie społeczne, poprzez zabawę. Co ciekawe, mówimy tu tak naprawdę o edukacji pokoleń nieco starszych, bo produkowane obecnie urządzenia pięcio- czy sześciolatek obsłuży bez żadnych problemów – te interfejsy są tak intuicyjne, a rozwiązania tak ergonomiczne, że dzieci płynnie się ich uczą.]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/9e75633070005bc84a6d8dbada103f64,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/9e75633070005bc84a6d8dbada103f64,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Fot. [url=https://commons.wikimedia.org/wiki/User:Bosyantek]Bosyantek[/url] / [url=http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0]CC-BY-SA[/url]</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/120859,klaster-e-zdrowie-miejsce-w-ktorym-rodza-sie-medyczne-innowacje</guid><link>https://innpoland.pl/120859,klaster-e-zdrowie-miejsce-w-ktorym-rodza-sie-medyczne-innowacje</link><pubDate>Fri, 25 Sep 2015 15:51:55 +0200</pubDate><title>Klaster e-Zdrowie – miejsce, w którym rodzą się medyczne innowacje</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/a5404866307760da7044e4eecc236685,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Przed małymi przedsiębiorstwami chcącymi wprowadzać na rynek innowacyjne produkty stoi wiele wyzwań. Jednym z nich jest nieustanna konkurencja i mierzenie się z wielkimi korporacjami, które mają znaczącą przewagę finansową. Żeby mieć szanse w walce z gigantem najlepiej jest połączyć siły. Dzięki stworzeniu klastra małe firmy mogą zyskać przewagę nad dużymi.

Pojęcie klastra większości Polaków wciąż niewiele mówi, chociaż ta koncepcja ma już ponad 60 lat. Co więcej już w dziewiętnastowiecznej Anglii zauważono, że powstawanie dystryktów przemysłowych, w których skupione były firmy z pokrewnych branż, daje wymierne korzyści. 
Dziś przez klaster rozumie się skoncentrowanie przestrzenne przedsiębiorstw z tego samego lub pokrewnych sektorów, a także instytucji i organizacji, powiązanych ze sobą siecią różnych zależności, które ze sobą współpracują. W Polsce mamy obecnie około 180 klastrów, z czego 20-30 to grona technologiczne.


W 2007 roku na Dolnym Śląsku powstał pierwszy w Polsce, poświęcony zagadnieniu e-zdrowia, technologiczny klaster, czyli porozumienie różnych podmiotów, zarówno prywatnych jak i publicznych, podejmujących wspólne działania na rzecz poprawy jakości obsługi pacjenta jak i pracy lekarzy przy wykorzystaniu zdobyczy współczesnej informatyki.
Platforma Ogólnopolskiego Kastra e-Zdrowia oparta jest na dobrowolnej współpracy, wymianie wiedzy, doświadczeń i technologii. Między innymi dzięki tym czynnikom powstają nowe konkurencyjne rozwiązania i usługi. Skąd jednak potrzeba stworzenia organizacji obejmującej swoim działaniem takie dziedziny jak telemedycyna i healthIT?


– Istniejące rozwiązania w obszarze telemedycyny i w ramach tzw. healthIT, są w tej chwili oferowane jedynie przez duże rodzime lub globalne korporacje. Ich usługi skierowane do szpitali i przychodni są jednak tworzone pod ogólnego użytkownika, co oznacza, że nie są zindywidualizowane, a przez to trudno adaptowalne – tłumaczy Romuald Litwin, Dyrektor Zarządzający Ogólnopolskiego Klastra e-Zdrowie.

Należy pamiętać, że polski system zdrowia jest na tyle specyficzny, że nie da się do niego wprowadzić bezpośrednio rozwiązań zagranicznych bez uwzględniania polskich warunków. Jednocześnie potrzeby poszczególnych odbiorców są coraz większe i wymagają zarówno zmian organizacyjnych jak i technologicznych.


– Odbiorca, czyli sektor ochrony zdrowia, a także pacjent, coraz częściej dostrzegają możliwość zastosowania technologii w procesie diagnostycznym, terapeutycznym i rehabilitacyjnym. Jednak duże systemy nie są w stanie wyjść naprzeciw tym potrzebom – zauważa Romuald Litwin.
Duże koncerny reagują nieco wolniej na zachodzące zmiany i pojawiające się nowe rozwiązania jak na przykład możliwość przechowywania danych w chmurze. Istnieje jednak dużo małych firm, które wprowadzają rozwiązania i technologie do sektora ochrony zdrowia. 

Jak pokazuje doświadczenie najczęściej ich kadrę stanowią byli pracownicy służby zdrowia specjalizujący się w IT lub pracownicy korporacji rozpoczynający karierę w biznesie. Posiadają oni doświadczenie z zakresu zastosowania najnowszych rozwiązań technologicznych i wiedzę w jaki sposób można efektywnie wprowadzić je w życie. – Zamiast ignorować problemy, które są dziś obecne i czekać, aż ktoś inny podejmie wyzwanie postanowiliśmy sami wykorzystać okazję do działania – dodaje Litwin. 


Małym podmiotom, nawet posiadającym duże doświadczenie, ciężko jest konkurować z korporacjami. Niewielkie przedsiębiorstwa często są prowadzone przez technologów, którzy posiadają wysokie kompetencje i ciekawe pomysły na nowe rozwiązania. Niestety brakuje im czasu na to, by zająć się rozwojem przedsięwzięcia od strony czysto biznesowej. Stąd pojawiła się potrzeba stworzenia klastra. Miejsca, które umożliwia dostęp do rynku ochrony zdrowia, stanowi platformę kontaktu, jest w stanie wesprzeć innowacyjne pomysły adekwatnymi technologiami.

– Klaster powstał po to żeby zintegrować środowisko mikro, małych i średnich przedsiębiorców, którzy podjęli decyzję o tworzeniu usług dla sektora ochrony zdrowia, które będą unikalne, wypełnią potrzeby, nawet nie całego systemu, ale indywidualnych odbiorców – szpitali, dużych przychodni, POZ, stworzą nową jakość na rynku. Wydaje mi się, że jako koordynator klastra, spółka Data Techno Park, doskonale wypełnia te funkcje – Romuald Litwin.


Jak to wygląda w praktyce?
Do klastra może zgłosić się każdy zainteresowany. Jednak nie oznacza to, że każdy pomysł zostanie przyjęty i zaakceptowany. Jako, że program jest współfinansowany ze środków unijnych, organizatorzy klastra muszą nadzorować ostateczny cel każdego włączonego projektu. Romuald Litwin tłumaczy to na praktycznym przykładzie. - Jeśli przyjdzie do nas przedsiębiorca, który twierdzi, że ma aplikację dla kierowców, która będzie tworzyła mapy GPS, to jest to za mało. Jednak, jeśli w takim programie pojawi się funkcja, że w razie wypadku dane kierowcy natychmiast zostaną wysłane do centrum koordynacyjnego medycyny ratunkowej, to jest to już projekt, który może być rozważony – zauważa Litwin.
	
		
											
					
				
				Rozwiązania, które powstają w klastrze, unowocześniają i usprawniają funkcjonowanie polskiej służby zdrowia. Fot. marionbrun / Pixbay
					

Połączenia rożnych systemów mogą przekładać się na ciekawe efekty i praktyczne rozwiązania. Podczas ostatniej konferencji zorganizowanej dla uczestników klastra jednym z gości był Raul Mill z Estonii, członek zarządu Estonian e-Health Foundation. Podał on przykład wdrożenia kooperacji między systemem finansowym, a system zdrowia na tamtejszym rynku. Pacjenci mogą logować się do medycznej bazy danych za pomocą swojego numerku konta bankowego.


– Uważam, że to jest świetne rozwiązanie, które możemy wykorzystać. Dzięki takiej synergii działań, jesteśmy w stanie wzbogacić ofertę banków o dodatkowe funkcjonalności, które mogą stać się, szczególnie w sferze mobilnej, niezwykle atrakcyjne dla użytkownika końcowego. Każdy, kto używa platformy mobilnej, oprócz wykonania przelewu będzie mógł także uzyskać dostęp do swoich danych medycznych. Stworzy to możliwość połączenia z monitoringiem indywidualnej aktywności, integracji tej informacji na różnych poziomach. Tego typu rozwiązania łączymy w jeden model biznesowy. Taki kierunek już obieramy – tłumaczy Romuald Litwin. 


Z klastra na otwarty rynek
Korzyści, jakie z uczestnictwa w nim czerpią członkowie klastra, są bardzo wymierne: uzyskują oni dostęp do infrastruktury technologicznej oraz korzystają z doświadczenia pozostałych uczestników, co znacznie ułatwia wejście na rynek. To, co oferuje klaster jako organizacja to także pomoc w kwestiach prawnych, transferze wiedzy, czy tworzeniu struktur współpracy pomiędzy różnymi podmiotami. Dla indywidualnej jednostki ochrony zdrowia, przedsiębiorstwa zajmującego się e-Zdrowiem, koszty wdrożenia takich rozwiązań byłby olbrzymie. Uczestnictwo w klastrze pozwala je obniżyć, np. taniej wynająć infrastrukturę technologiczną.


– Możliwość skorzystania z „know how”, doświadczenia i technologii, które daje klaster to dla przedsiębiorcy oszczędność czasu i pieniędzy. Członkowie tej organizacji dostrzegają w nich konkretną wartość dodaną, która przemawia za uczestnictwem – komentuje Litwin.

Trzeba przy tym zaznaczyć, że klaster, jako organizacja nie ma na celu prowadzenia działalności komercyjnej. Korzystanie z pomocy publicznej na zasadzie barteru powoduje, że w ramach zasobów technologicznych klastra nie może dochodzić do komercjalizowania prototypów rozwiązań. W momencie kiedy członkowie klastra pracujący nad nowym rozwiązaniem decydują się na jego wprowadzenie na rynek, muszą oni opuścić jego struktury. – W klastrze powstają prototypy nowych rozwiązań przygotowywane do wdrożenia. Jest to zapis znajdujący się w umowie i w tym bardzo chętnie pomagamy – zaznacza Romuald Litwin.
	
		
											
					
				
					

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/a5404866307760da7044e4eecc236685,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/a5404866307760da7044e4eecc236685,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Fot. [url=https://www.flickr.com/photos/67272961@N03/]jfcherry[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/]CC-BY-SA[/url]</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/120521,ma-byc-najtanszy-na-swiecie-i-najbardziej-niezawodny-polski-wozek-dzwigniowy-dla-niepelnosprawnych</guid><link>https://innpoland.pl/120521,ma-byc-najtanszy-na-swiecie-i-najbardziej-niezawodny-polski-wozek-dzwigniowy-dla-niepelnosprawnych</link><pubDate>Mon, 07 Sep 2015 15:51:23 +0200</pubDate><title>Ma być najtańszy na świecie i niezawodny. Polski wózek dźwigniowy dla niepełnosprawnych</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/e2d58233ee65ad241ed0feaafdba63c5,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Dla laika wózek dźwigniowy dla niepełnosprawnych, nie różni się na pierwszy rzut oka niczym szczególnym od tych, które widuje się na co dzień. Inżyniersko jest to jednak małe dzieło sztuki. Piekielnie drogie. W Wielkiej Brytanii, jedynym kraju w Europie, który produkuje te pojazdy, tego rodzaju konstrukcja kosztuje około pięciu tysięcy funtów. Na świecie liczą się też producenci amerykańscy. Polska konstrukcja ma być o wiele tańsza.

– Tych wózków nie można zobaczyć na polskich ulicach. Nie ma ich po prostu. Najbliższa firma, która je produkuje jest w Wielkiej Brytanii a koszt takiego urządzenia do pięć tysięcy funtów – mówi w rozmowie z INNpoland Krzysztof Fiok, kierownik budowy projektu „Dźwigniowe wózki inwalidzkie dla osób niepełnosprawnych” finansowanego w ramach puli Innotech 3 z NCBiR. Wózek buduje konsorcjum Wydziału Transportu Politechniki Warszawskiej z firmą GTM Mobil. W ostatnich dniach jeden z prototypów wózka odbywa swoje pierwsze testy. Napędzany jest poprzez dźwignie z wykorzystaniem siły mięśni człowieka.


Rozwiązania i innowacje
– Sama idea nie jest nowa. Pierwsze tego typu pomysły powstały już w latach sześćdziesiątych w USA. Od tego czasu koncepcji na tego rodzaju konstrukcje pojawiło się milion. Nie dam sobie uciąć głowy, że te elementy które wykorzystujemy w swojej pracy, nie są powieleniem pewnych rozwiązań technicznych, które już istnieją. Wszystko okaże się, kiedy będziemy patentować pomysły w urzędzie. Nie ma jednak wątpliwości, że to innowacyjna konstrukcja – podkreśla Krzysztof Fiok.•GTM MobilMa być sukces komercyjny
Dodaje, że tego rodzaju konstrukcja, musi spełniać pewne wykluczające się kryteria. – Inny teoretycznie powinien być wózek do poruszania się po domu a jeszcze inne kryteria powinien spełniać taki, który niepełnosprawny może załadować samodzielnie do samochodu. Nikogo nie stać na dwa tego rodzaju wózki i wszystko to trzeba w jakiś sposób pogodzić. Nasz będzie nadzwyczaj prosty w konstrukcji i najtańszy. To przekuje się w sukces komercyjny – mówi z przekonaniem.


W realizacji projektu czynny udział biorą osoby młode – pracownicy i studenci Politechniki Warszawskiej Wydziału Transportu oraz Wydziału SiMR. Zespół projektowy korzysta także z bezcennego doświadczenia osób niepełnosprawnych korzystających na co dzień z wózków inwalidzkich i równocześnie będących pracownikami firmy GTM Mobil. Projekt powstaje w Zakładzie Teorii Konstrukcji Urządzeń Transportowych Politechniki Warszawskiej.
Napisz do autora: dariusz.rembelski@innpoland.pl ]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/e2d58233ee65ad241ed0feaafdba63c5,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/e2d58233ee65ad241ed0feaafdba63c5,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Polska konstrukcja ma być najtańsza na świecie. W Wielkiej Brytanii taki wózek kosztuje pięć tysięcy funtów.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/118473,7-gadzetow-i-aplikacji-ktore-powinien-miec-kazdy-przedsiebiorca-z-nimi-biznes-bedzie-latwiejszy</guid><link>https://innpoland.pl/118473,7-gadzetow-i-aplikacji-ktore-powinien-miec-kazdy-przedsiebiorca-z-nimi-biznes-bedzie-latwiejszy</link><pubDate>Thu, 02 Jul 2015 14:01:36 +0200</pubDate><title>7 gadżetów i aplikacji, które powinien mieć każdy przedsiębiorca. Z nimi biznes będzie łatwiejszy</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/6ab1bd52090b15d8bbf9274d8f73a891,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Nowe technologie często ułatwiają nam życie w niesamowity sposób – i to samo dotyczy przedsiębiorców. Kilka urządzeń i aplikacji może odmienić prowadzenie firmy – a co za tym idzie, pozwoli zaoszczędzić czas i energię biznesmena.

1. Tablet
Wybór ten niektórym może wydawać się oczywisty, innym całkowicie zbędny. Bo po co tablet, skoro i tak wszyscy mają smartfona? A jednak - tablet, szczególnie z doczepianą klawiaturą, a takie urządzenia są do praktycznie wszystkich modeli, może znacznie ułatwić i przyspieszyć pracę. 

Przede wszystkim tablet jest większy, co pozwala na wygodne przeglądanie dokumentów, umów czy wykresów i tabeli Excela. To także łatwe wprowadzanie modyfikacji w dokumentach - dokładniejsze kliknięcie, ale też szybsze pisanie, nawet bez klawiatury. Smartfon jest niezbędny do prowadzenia biznesu, ale tablet po prostu znacznie ułatwia życie przedsiębiorcy. Dzisiaj warto zainteresować się też modelami, które mają wbudowany mini-projektor - pozwala to na dokonanie prezentacji np. produktu dosłownie wszędzie, gdzie dysponujemy kawałkiem ściany. 


2. Powerbank
Najkrócej mówiąc: dodatkowe źródło energii do ładowania, jeśli pod ręką nie ma gniazdka. Warto zainwestować w powerbank o jak największej pojemności, bo zapewnia to dłuższą pracę danego urządzenia. Można je nabyć w każdym sklepie z elektroniką. W kwestii energii warto też zaopatrzyć się w odpowiednie końcówki do gniazdek, jeśli planujemy podróże poza Europę. 

3. Walizka z Bluetooth
Jest nie tylko lekka i sztywna, a więc idealna na krótkie podróże biznesowe, ale i łączy się ze smartfonem. Przede wszystkim posiada cyfrowy zamek, który pozwala otworzyć ją wyłącznie telefonem. Posiada wbudowaną ładowarkę i specjalny lokalizator, który posłuży nam w przypadku zgubienia bagażu. 


Do tego elektroniczna waga informuje na bieżąco ile walizka waży i czy nie przekroczyliśmy limitu dla danej linii lotniczej – dzięki temu przy pakowaniu nie ma problemu z zastanawianiem się „czy mogę jeszcze coś dołożyć”. Jak by tego było mało, walizka wysyła na nasz smartfon alarm gdy tylko się od niej oddalimy. Koszt takiego cuda to ok. 330 euro. 
	
		
											
					
				
				Walizka Bluetooth to prawdziwy &quot;must-have&quot; dla podróżujących przedsiębiorców•Fot. Materiały prasowe
					

4. Bankowa aplikacja mobilna
Smartfona w tym zestawieniu nie wymieniamy, bo i nie ma po co – i tak posiada go praktycznie każdy. Nie wszyscy przedsiębiorcy wiedzą jednak co mogą zyskać na zarządzaniu biznesem z poziomu smartfona. Aplikacja banku to absolutny "must have" dla każdego prowadzącego firmę. Co możemy na tym zyskać, wyjaśnia Dariusz Dzwonnik, dyrektor biura produktów depozytowo-transakcyjnych PKO Banku Polskiego.Dariusz Dzwonnik, PKO Bank PolskiOprócz podstawowych funkcji, jak dostęp do rachunku, dzisiaj aplikacje oferują także np. przelewy na numer telefonu, wysyłanie przelewów do predefiniowanych odbiorców z listy, oczywiście można też dzięki niej wypłacać gotówkę z bankomatu bez posiadania karty. Jak podkreśla nasz rozmówca, aplikacje takie jak IKO od PKO BP oferują też np. korzystanie z elektronicznego czeku. Wyobraźmy sobie, że pracownikowi drobnego przedsiębiorstwa, dowożącemu towar do klienta, zepsuł się samochód. Niestety, w warsztacie napraw przyjmują wyłącznie gotówkę. W takiej sytuacji właściciel rachunku firmowego z aktywnym IKO generuje unikalny numer czeku na odpowiednią kwotę wraz z terminem ważności. Przesyła pracownikowi smsem hasło i numer czeku, a pracownik wypłaca gotówkę w dowolnym bankomacie. Warto więc zainteresować się tym, co dana bankowa aplikacja oferuje, bo często są to rzeczy znacznie ułatwiające przedsiębiorcy działalność. 


5. Slack/Podio/Asana/Basecamp
Czyli narzędzia do „zarządzania projektami”, a prościej mówiąc – aplikacja do zarządzania firmą. Można za ich pomocą komunikować się z pracownikami, ale też wymieniać na bieżąco spostrzeżenia, dodawać prezentacje, pliki, tworzyć kalendarze itd. W skrócie: robić wszystko to, co na co dzień w firmie, ale zdalnie. Jeśli przedsiębiorcy wydaje się, że tego nie potrzebuje – to tylko kwestia czasu. Ręczne zarządzanie wszystkim sprawdza się tylko do momentu, gdy firma nie zatrudnia więcej niż kilku osób. 

6. Inteligentny portfel
Już kilka firm oferuje takie cuda, w Polsce jest to m.in. Woolet. Nie można go zgubić, a aplikacja powiadomi o zostawieniu portfela gdy tylko oddalimy się od niego na 6 metrów. Do tego jest supercienki i wykonany ze skóry, a więc idealnie pasuje do eleganckiego ubioru. Przestrzeń wewnątrz portfela zaprojektowano tak, by mieściły się tam niezbędne dokumenty, karty kredytowe czy płatnicze i gotówka, a jednocześnie portfel nie robił się "wypchany". 
	
		
											
					
				
				Woolet - inteligentny portfel•Fot. mat. prasowe
					

7. Kalendarz z notatnikiem
Jedyny gadżet w zestawieniu spoza świata technologii. I jedyny spoza tego świata, który nadal jest absolutnie niezbędny każdemu przedsiębiorcy. Kalendarze w aplikacjach czy smartfonie to jedno – a posiadanie notatnika i kalendarza ręcznego to drugie. Przede wszystkim można w nim szybko i łatwo zapisywać wszystkie terminy spotkań i wydarzeń, nawet jeśli smartfon dawno nam padł. Po drugie – przy okazji można sobie wynotować tam wszystkie najważniejsze rzeczy i nie ogranicza nas w tym ani forma, ani przestrzeń. Spotykając się na gruncie zawodowym z managerami, prezesami, właścicielami firm, zawsze zauważam u nich obowiązkowy notatnik lub notatniko-kalendarz. Może mało innowacyjny, ale po prostu niezastąpiony. Partnerem akcji jest PKO Bank Polski.  
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/6ab1bd52090b15d8bbf9274d8f73a891,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/6ab1bd52090b15d8bbf9274d8f73a891,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">7 gadżetów i aplikacji, które powinien mieć każdy przedsiębiorca. Z nimi biznes będzie łatwiejszy</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/118457,zobacz-najciekawsze-innowacje-dla-przedsiebiorcow-a-juz-jutro-7-gadzetow-ktore-powinien-miec-szef-kazdej-firmy</guid><link>https://innpoland.pl/118457,zobacz-najciekawsze-innowacje-dla-przedsiebiorcow-a-juz-jutro-7-gadzetow-ktore-powinien-miec-szef-kazdej-firmy</link><pubDate>Tue, 30 Jun 2015 16:51:57 +0200</pubDate><title>Zobacz najciekawsze innowacje dla przedsiębiorców. A już jutro: 7 gadżetów, które powinien mieć szef każdej firmy</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/c8a44f94717edbb41eab064f053dd250,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Powoli dobiega końca nasz cykl o Innowacjach dla Przedsiębiorców - przy tej okazji więc polecamy te najlepsze i pokazujemy, co czeka Was w kolejnym odcinku.

Do tej pory opisywaliśmy między innymi narzędzia mobilne, które przydadzą się każdemu przedsiębiorcy, ale też korzyści płynące z używania narzędzi do zarządzania płynnością finansową czy wskazywaliśmy zyski, jakie niesie ze sobą inwestowanie w Specjalnych Strefach Ekonomicznych. 

Oprócz tego pokazywaliśmy, jak firmy mogą zarabiać na byciu ekologicznym, a także co można zyskać, jeśli zdecydujemy się na korzystanie w biznesie z bankowości mobilnej, a nie "w okienku". 

W jednym z ostatnich odcinków serii czeka nas jednak coś, czego do tej pory nie było - czyli gadżety i aplikacje, o których raczej się nie słyszy, a potrafią znacznie ułatwiać prowadzenie biznesu. Wśród nich między innymi... innowacyjna walizka, która może odmienić służbowe podróże. Zostańcie z nami!]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/c8a44f94717edbb41eab064f053dd250,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/c8a44f94717edbb41eab064f053dd250,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Zobacz najciekawsze innowacje dla przedsiębiorców. A już jutro: 7 gadżetów, które powinien mieć szef każdej firmy</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/118019,specjalne-strefy-ekonomiczne-startujesz-z-nowym-biznesem-zobacz-gdzie-najbardziej-sie-to-oplaca</guid><link>https://innpoland.pl/118019,specjalne-strefy-ekonomiczne-startujesz-z-nowym-biznesem-zobacz-gdzie-najbardziej-sie-to-oplaca</link><pubDate>Tue, 16 Jun 2015 10:59:52 +0200</pubDate><title>Specjalne Strefy Ekonomiczne. Startujesz z nowym biznesem? Zobacz, gdzie najbardziej się to opłaca</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/80fed743086393d5b99dcd061cf1d652,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />SSE oferują specjalne warunki prowadzenia działalności, w postaci np. zwolnień podatkowych. Idea ta powstała, by przyciągać do konkretnych regionów nowe inwestycje, tworzyć tam swoiste zagłębia biznesu czy przemysłu. I chociaż o efektywności SSE w realizacji tego założenia mówi się różnie, to jedno pozostaje niezmienne: warto sprawdzić, czy firma nie mogłaby skorzystać na prowadzeniu działalności właśnie w Specjalnej Strefie Ekonomicznej.

Przeciwnicy mają argumenty, ale...
Dyskusje nad efektywnością SSE toczą się od wielu lat. Ich przeciwnicy podnoszą dwa główne argumenty, mające świadczyć o ich zbędności: zmniejszanie konkurencyjności firm spoza stref oraz wysokie koszty, jakie ponoszą na strefach podatnicy. 

Jak wyliczył bowiem w 2013 roku ówczesny minister finansów Jacek Rostowski, stworzenie jednego etatu w SSE kosztuje budżet średnio 185 tysięcy złotych. Minister zaznaczał wówczas, że to koszt nieadekwatny do korzyści wynikających z istnienia stref. Był to jeden z argumentów, by nie przedłużać funkcjonowania SSE do 2026 roku. Nic dziwnego – dla Ministerstwa Finansów zwolnienia podatkowe, oferowane w SSE, „kosztowały” budżet do teraz ponad 12 miliardów złotych. Dzisiaj istnieje 14 SSE: kamiennogórska, katowicka, kostrzyńsko-słubicka, krakowska, legnicka, łódzka, mielecka, pomorska, słupska, starachowicka, suwalska, tarnobrzeska, wałbrzyska i warmińsko-mazurska. SSE udzieliły już ponad&nbsp; 2000 zezwoleń na działalność, dzięki czemu powstało na ich terenie ponad 200 tysięcy miejsc pracy. Wartość inwestycji w tych regionach, na czerwiec 2014 roku, szacowano na ok. 96,5 miliarda złotych.  Z kolei według naukowców z SGH strefy nie przyczyniały się do rozwoju regionów tak, jak powinny. Jednak właśnie zmieniają się zasady ich funkcjonowania. Wpływ istnienia stref na daną gminę nie zmienia jednak faktu, że przedsiębiorcom wciąż opłaca się tam inwestować. 


Dla kogo strefy?
Jak przekonuje Edmund Cumber, Dyrektor Departamentu Finansowania Projektów Inwestycyjnych w PKO Banku Polskim, jeśli przedsiębiorcy mogą w SSE uzyskać pewne odciążenia – właśnie w postaci zwolnień podatkowych – zdecydowanie powinni rozważyć prowadzenie tam działalności. - Szczególnie dla firm zatrudniających do 250 pracowników może to być opłacalne – podkreśla ekspert. - Mikro firmy mają za małą skalę biznesu, by mogły efektywnie spożytkować korzyści dawane przez strefy – dodaje Cumber. 
 
SSE działające na nowych zasadach, co zapowiedziało Ministerstwo Gospodarki, ma być szczególnie atrakcyjne dla firm zajmujących się wysokimi technologiami czy innowacjami. 
	
		
											
					
				
				Raport &quot;Zmęczone ciała i bezcenne produkty&quot;, raport z badań Think Tanku Feministycznego i Uniwersytetu Wrocławskiego w ramach projektu o warunkach pracy w specjalnych strefach ekonomicznych
					

– Pracujemy nad zmianą ukierunkowania stref ekonomicznych. Mają być generatorem technologii, mają być rozsadnikiem bardzo dobrej jakości miejsc pracy. Nie mogą już kojarzyć się ze słabymi miejscami pracy, tanią siłą roboczą i tylko z prostym składaniem. Strefy ekonomiczne mają obowiązek uszlachetniać swoją działalność, na przykład poprzez centra badawczo-rozwojowe i dofinansowanie z poziomu centralnego do tych centrów, a to będzie mocniej wiązało je z Polską – przekonywała w rozmowie z agencją Newseria wiceminister gospodarki Ilona Antoniszyn-Klik.


Co z tego ma firma?
Obecnie główne korzyści z wejścia do SSE są dwie: zwolnienia podatkowe – uzależnione m.in. od wielkości firmy i regionu – dotyczące tworzenia nowych miejsc pracy i inwestycji, a także finansowanie tworzenia i rozwijania nowych miejsc pracy. Według raportu EY z 2013 roku aż 96,7 przedsiębiorców wskazało zwolnienia podatkowe jako główną korzyść z funkcjonowania w strefie. 

Ten drugi rodzaj wsparcia przyznawany jest firmom, które prowadzą działalność gospodarczą co najmniej 5 lat i utrzymują majątek związany z wydatkami inwestycyjnymi przez 5 lat. Dla małych i średnich firm ten czas jest jednak o 3 lata krótszy. Edmund Cumber z PKO Banku Polskiego zaznacza przy tym, że SSE to nie tylko wymierne korzyści w postaci finansowania inwestycji, uzbrojonych terenów czy zwolnień podatkowych. Jeśli przedsiębiorca wybierze miejsce, w którym skupione są firmy z jego branży, może to pchnąć do przodu cały biznes. Edmund Cumber, PKO Bank PolskiBliska obecność dostawców czy odbiorców sprzyja tworzeniu całego łańcucha dostaw. Synergia, jaką się dzięki temu uzyskuje, jest niemierzalna, bo firmy napędzają się wzajemnie: podsuwają sobie pomysły, czerpią od siebie doświadczenia.  Więcej technologii
Wraz z nowymi zasadami funkcjonowania SSE zmienią się jednak priorytety – i pieniądze mają otrzymywać te firmy, które będą rozwijały innowacyjność swoją i regionu. Ministerstwo Gospodarki chce stawiać na tych przedsiębiorców, którzy inwestują w rozwój kapitału ludzkiego, czyli po prostu pracowników – a co za tym idzie, istotna będzie przy przyznawaniu zezwoleń na działalność jakość tworzonych miejsc pracy. 


MG chce również, jak wyjaśniała wiceminister Ilona Antoniszyn-Klik, przerzucić ciężar inwestycji na mniej zamożne tereny. Resort jest bowiem świadomy, że wielu inwestorów, szczególnie zagranicznych, wybierało SSE na terenach już rozwiniętych, z dobrą infrastrukturą itd. 
Wskazywał na to również wspomniany wcześniej raport EY. Warto jednak podkreślić, że w tym samym dokumencie firma doradcza stwierdziła, iż SSE od ich utworzenia 18 lat temu notują ciągły rozwój. EY przypomina, że aż 5 z 14 z polskich stref znalazło się w międzynarodowym rankingu 50 najlepszych SSE na świecie. Największy tryumf święciła wtedy katowicka strefa, z 2. miejscem w Europie i 11. na świecie. 


To pokazuje, że mimo pewnych wątpliwości dotyczących efektywności SSE dla samych regionów, dla przedsiębiorców są one jak najbardziej opłacalne. Zarówno z punktu widzenia tworzenia miejsc pracy, jak i zmniejszania obciążeń podatkowych, na co w swoim tekście na ten temat wskazywał  Robert Gwiazdowski, ekspert Centrum im. Adama Smitha. Prof. Robert GwiazdowskiZ punktu widzenia ludzi zatrudnionych w przedsiębiorstwach działających w SSE, zwłaszcza w regionach o niskim popycie na pracę i dużym bezrobociu, najważniejsze jest posiadanie pracy, której być może nie mieliby, gdyby nie utworzenie SSE. W bardzo wielu przypadkach to, czy w jakimś niewielkim mieście lub gminie działa przedsiębiorstwo zatrudniające chociażby kilkaset osób (co wraz z ich rodzinami oznacza posiadanie środków utrzymania dla kilku tysięcy ludzi) ma dla tego miasta czy gminy kluczowe znaczenie nie tylko ekonomiczne, ale także społeczne. Fragment wpisu blogowego prof. Roberta GwiazdowskiegoZ kolei zmniejszanie obciążeń podatkowych, podkreślał Gwiazdowski, może być kluczowe w wyborze miejsca prowadzenia działalności dla sektora MSP.

Partnerem akcji jest PKO Bank Polski.  
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/80fed743086393d5b99dcd061cf1d652,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/80fed743086393d5b99dcd061cf1d652,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Specjalne Strefy Ekonomiczne. Startujesz z nowym biznesem? Zobacz, gdzie najbardziej się to opłaca</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/117465,zarzadzasz-w-firmie-plynnoscia-finansowa-jesli-jeszcze-nie-najwyzsza-pora-to-nadrobic</guid><link>https://innpoland.pl/117465,zarzadzasz-w-firmie-plynnoscia-finansowa-jesli-jeszcze-nie-najwyzsza-pora-to-nadrobic</link><pubDate>Wed, 27 May 2015 11:20:08 +0200</pubDate><title>Zarządzasz w firmie płynnością finansową? Jeśli jeszcze nie, najwyższa pora to nadrobić</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/a79a72d913f8bab6be9859532e8d93c1,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />„Zarządzanie płynnością finansową” może brzmieć w pierwszym odczuciu skomplikowanie, ale w XXI wieku to jedna z najważniejszych spraw w firmach. Wbrew temu, co może się wydawać, zarządzanie płynnością nie jest tylko dla tych, którzy mają problemy z przepływami gotówki. Wręcz przeciwnie – przedsiębiorca, który zainteresuje się sposobami na zarządzanie pieniędzmi w firmie, może na tym zyskać.

O co w tym chodzi?
Z angielskiego nazywa się to po prostu cash management, czyli zarządzanie gotówką. Ma ono zapewniać przedsiębiorcom płynność finansową (tzw. cash flow), czyli nie dopuszczać do sytuacji, w której jest czasowo pozbawiony środków na uregulowanie swoich zobowiązań finansowych. 

Działa to podobnie jak w przypadku domowego budżetu – trzeba balansować wydatkami i wpływami w czasie tak, by zawsze mieć pieniądze na bieżące potrzeby. Przez wiele lat zarządzanie płynnością finansową jako usługa czy produkty bankowe, dostępna była tylko dla największych firm. Dla nich bowiem cashmanagement integrował całe procesy finansowe, na przykład w łańcuchu dostaw i dystrybucji. 


Nie tylko dla wielkich
Z czasem jednak instytucje finansowe zauważyły, że również w sektorze MSP przydają się takie rozwiązania – może nawet bardziej niż w korporacjach, które stać na tworzenie struktur zarządzających i upraszczających wszystkie procesy. Przedsiębiorca w skali mini musi wszystkiego pilnować sam. Pierwszy raz w historii pojęcie cash management pojawiło się w 1969 roku w USA. Wprowadził je Mellon-Bank, ale do Europy dotarło dopiero 10 lat później. W 1983 roku w Niemczech pierwszym bankiem, który oferował CM, był Commerzbank. W Polsce pierwsze, dość proste produkty tego typu zaczęły się pojawiać wraz z rozwojem banków już w latach '90.  Od konta do zbierania pieniędzy
Warto jednak podkreślić, że cash management to pojęcie bardzo szerokie. Tak naprawdę zarządzanie gotówką zaczyna się już od założenia konta w banku, posiadania karty kredytowej i korzystania z elektronicznych przelewów. Banki zaś, jeśli chodzi o zarządzanie płynnością finansową, oferują przedsiębiorcom o wiele więcej. Między innymi rozwiązania do zarządzania krótkoterminowymi płatnościami i rezerwami. Jeśli np. przedsiębiorstwo realizuje wiele transakcji płatniczych, bank może przejąć na siebie ten obowiązek w postaci poleceń zapłaty. Wówczas księgowi firmy oszczędzają sporo czasu. 


Oszczędnościom – zarówno finansowym, jak i czasowym – służy również tzw. cash collection. Jak można się domyślić, jest to usługa polegająca na odbiorze gotówki z miejsca wskazanego przez przedsiębiorcę, przeliczeniu jej i na koniec – zaksięgowaniu na koncie spółki. Dzięki temu firma odciążona jest – zarówno finansowo, jak i logistycznie – od tego obowiązku. 

Monitorowanie finansów – ważna rzecz
Inną popularną usługą z segmentu CM są masowe płatności, które umożliwiają automatyczną identyfikację płatności. Jak wskazuje Konrad Grajeta, dyrektor Departamentu Produktów Transakcyjnych i Finansowania Handlu w PKO Banku Polskim, takie narzędzie przyda się każdemu większemu biznesowi. 


Jeśli jako przedsiębiorca otrzymujesz dużą liczbę płatności – a pewnie tak jest – istnieją narzędzia do automatycznego uzgadniania tych płatności w systemie finansowym klienta. Jak PKO Menadżer Przepływów (z ang. Cash Flow Forecasting) w PKO BP, który gromadzi informacje o tym, jakich płatności dokonywaliśmy. Na podstawie dotychczasowych transakcji system jednocześnie informuje nas, kiedy możemy potrzebować np. więcej środków na koncie, na zapłacenie fiskusowi i przypomina o konieczności ich zgromadzenia. Dzięki takim narzędziom też dość jasno widać, jak przepływa w firmie gotówka – w obie strony.


Takie rozwiązanie oszczędza wiele czasu księgowym – ci bowiem najczęściej muszą większe wydatki czy zadłużenia zapisywać ręcznie i po prostu o nich pamiętać. Systemy takie jak PKO Menadżer Przepływów robią to za nich i jeszcze same ostrzegają w odpowiednim momencie o nadchodzącej płatności. Grajeta podkreśla, że PKO Menadżer Przepływów sprawdził się świetnie w obsłudze finansowej miast, które korzystają z monitorowania płatności w celu zarządzania płynnością swoich długów. 

Duże miasta nie mogą brać kredytów większych niż 60 proc. ich wpływów. Nasze narzędzie pokazuje klientom jaki mają poziom kredytowania – czy nie pożyczyli więcej niż te 60 proc. wymagane przez prawo. Jednocześnie PKO Menadżer Przepływów pozwala w jednym systemie zarządzać płynnością z różnych banków – co dla firm jest nieocenione, bo rzadko która powierza swoje finanse tylko jednemu bankowi. PKO Menadżer Przepływów to rozwiązanie pozwalające również optymalizować same procesy finansowe. 


Konsolidacja rachunków w ramach jednej firmy czy też w ramach grupy kapitałowej
Banki na monitorowaniu pieniędzy za przedsiębiorców jednak nie kończą. Niektóre z nich oferują tzw. „rachunki skonsolidowane”. Usługa w uproszczeniu polega po prostu na konsolidacji środków na rachunku głównym, co pozwala zwiększyć efektywność i przejrzystość wykorzystania środków.

Innym elementem oferty jest tzw. cash pooling – usługa, w której kontami wszystkich spółek danej grupy zarządza się z poziomu jednego systemu. Zdarza się bowiem, że na rachunku głównym firmy jest debet, a na rachunkach spółek podległych odnotowujemy saldo dodatnie. Robiąc codzienną konsolidację, bank wirtualnie zbiera informacje z wszystkich rachunków i tworzy saldo netto. Niejednokrotnie z plusów na wielu „mniejszych” rachunkach jest na na tyle dużo, że przekraczają minus rachunku podstawowego. W takiej sytuacji bank nalicza oprocentowanie od depozytu. Dla firmy to oczywista korzyść.


Bez płynności jest bankructwo
Wielu przedsiębiorców zapewne zapyta: po co w ogóle to robić? Czy nie lepiej skupić się na osiąganiu większych zysków – a wówczas nie będzie problemów z płynnością? Takie przekonanie jest błędne, bo zatory płatnicze zdarzają się nawet największym. W skrajnych przypadkach zaniedbywanie płynności finansowej może prowadzić nawet do bankructwa. Zaś dla wielu inwestorów, banków czy kontrahentów płynność finansowa jest ważniejsza w ocenie biznesu niż sam zysk. 

Cel pracowania nad CM najlepiej wyjaśnia Bradley Bryant, była ekspertka JPMorgan, Intela i Harvardu, autorka ponad 1500 publikacji o zarządzaniu firmami.BRADLEY BRYANTZarządzanie płynnością pozwala zapewnić firmie odpowiedni poziom dostępnego na doraźne potrzeby kapitału. Dobrze zarządzanie pieniędzmi może nie tylko znacząco wpłynąć na efektywność wszystkich operacji, ale też zmniejszyć całościowe koszty prowadzenia spółki. Podstawowym jednak celem CM jest wypełnianie codziennych potrzeb finansowych jak najniższym kosztem. Partnerem akcji jest PKO Bank Polski.  
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/a79a72d913f8bab6be9859532e8d93c1,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/a79a72d913f8bab6be9859532e8d93c1,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Zarządzasz w firmie płynnością finansową? Jeśli jeszcze nie, najwyższa pora to nadrobić</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/117189,ekologia-nie-musi-oznaczac-strat-w-biznesie-wrecz-przeciwnie-kto-na-nia-postawi-ten-wygra-konkurencje</guid><link>https://innpoland.pl/117189,ekologia-nie-musi-oznaczac-strat-w-biznesie-wrecz-przeciwnie-kto-na-nia-postawi-ten-wygra-konkurencje</link><pubDate>Thu, 14 May 2015 16:06:05 +0200</pubDate><title>Ekologia nie musi oznaczać strat w biznesie. Wręcz przeciwnie: kto na nią postawi, ten wygra konkurencję</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/88dd819b4c6fedcf85554bcc8fdcb62e,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W Polsce przez wiele lat ekologia kojarzyła się z ludźmi, którzy w ramach protestu np. przywiązują się do drzew. O ekologii w biznesie mówiło się w naszym kraju niewiele, dopiero teraz się to zmienia. I słusznie, bo angażowanie się w ekologiczną działalność może przynieść wymierne korzyści firmom – nie tylko w postaci lepszego wizerunku, ale nawet finansowych oszczędności.

Kto jest najbardziej eko
Wielkie firmy od dawna ścigają się o to, kto będzie bardziej eko. Powstał nawet specjalny ranking dla tej konkurencji - „Best Global Green Brands”, tworzony przez Deloitte. Zaskakiwać może, że pierwsze trzy miejsca zestawienia zajmują... koncerny samochodowe, kolejno: Ford, Toyota i Honda. Uważane za najbardziej „eko” i „nowoczesne” IKEA czy Apple zajęły dopiero 19. i 21. miejsce. 

Jednym z najbardziej spektakularnych działań tego typu podjęła w naszym kraju IKEA. Producent mebli ma zamiar wszystkie swoje obiekty w Polsce zasilać energią odnawialną, pochodzącą ze specjalnie do tego budowanych farm wiatrowych. 


Ekologia nie dla małych? To mit!
Mniejsi przedsiębiorcy zakrzykną jednak, że na coś takiego pozwolić może sobie pozwolić właśnie duży koncern z zapasami gotówki, a nie młoda firma. Takie myślenie to błąd – bo ekologia nie tylko buduje wizerunek firmy, ale też jej długofalową wartość w oczach klientów i model biznesowy, który będzie trwalszy niż te nastawione tylko na zysk finansowy. W Polsce jeszcze cztery lata temu firmy były, według badań PARP, gotowe: wprowadzać ekologiczne rozwiązania w biurze (50 proc.), edukować ekologicznie swoich pracowników (38 proc.), zmodernizować metody produkcji na pro-eko (24 proc.), promować odpowiedzialność ekologiczną wśród klientów (23 proc.), dostawców, społeczności lokalnej, a także uwzględniać aspekty środowiskowe w rozwoju swoich produktów i usług (22 proc.).  Jak ocenia Łukasz Dziekoński z PKO Banku Polskiego, przewodniczący zarządu Marguerite Fund – paneuropejskiego funduszu infrastrukturalnego – Polska jeszcze nie jest na tym poziomie zaangażowania w ekologię, co np. zachodnie kraje europejskie. – Ale to duża szansa zarówno dla zagranicznych firm, by wchodziły na polski rynek, jak i naszych przedsiębiorstw, które mogą w tym kierunku rozwijać swoją działalność – podkreśla specjalista. 


Z jednej strony musimy nadgonić do tej średniej europejskiej, z drugiej ten brak tworzy okazję do realizacji wielu ciekawych projektów – dodaje Dziekoński.

Ekologia = konkurencyjność
Oczywiście nikt nie mówi o tym, by każde MSP w Polsce zaraz stawiało swoje farmy wiatrowe lub kupowało setki paneli fotowoltaicznych. Jak mówiła w rozmowie z INN Poland Joanna Kwiatkowska z Kompanii Piwowarskiej, firmy intensywnie udzielającej się w ekologii, biznes powinien dbać o środowisko nie tylko ze względu na społeczeństwo. Joanna Kwiatkowska, Kompania PiwowarskaEkologia często wiąże się z oszczędnościami dla firmy, przynosi korzyści wizerunkowe, a także przyciąga nowych klientów. W Kompani Piwowarskiej przy każdej okazji staramy się wprowadzać rozwiązania przyjazne naturze, zachęcając do tego nasz największy kapitał, czyli pracowników. Ekologia to jednak pojęcie szerokie, a przedsiębiorcy rzadko kiedy mają czas zagłębiać się w daną tematykę w poszukiwaniu biznesowych rozwiązań. Dlatego Łukasz Dziekoński wskazuje dla nas dwa obszary, w których leży największy potencjał do eko-rozwoju biznesu. 


Śmieciowa inteligencja
– Pierwszy to utylizacja odpadów, inteligentna polityka śmieciowa. Prywatny biznes może znaleźć tu dużo miejsca w zakresie rozwoju nawet samej utylizacji. Już teraz istnieje wiele firm z sektora MSP, które się tym zajmują – wyjaśnia Dziekoński.

Dodaje przy tym, że dla małych i średnich firm zaangażowanie w śmieciowe problemy lokalnych społeczności może być doskonałym sposobem na rozwinięcie biznesu w stronę ekologii. – W mniejszych miastach, do 40-50 tysięcy mieszkańców, biznesy oparte na utylizacji i efektywnej polityce śmieciowej to często kompleksowe, prężne firmy – podkreśla specjalista. 


Inteligentne zarządzanie śmieciami to także szansa dla zwykłych firm na stawanie się bardziej eko. Można tutaj zacząć od zwykłej segragacji śmieci, czego w wielu przedsiębiorstwach się nie robi – choć to nic nie kosztuje. A może przynieść oszczędności, jeśli zarządzimy segregację, po czym znajdziemy firmę, która zbierze segregowane śmieci taniej niż np. robi to MPO w przypadku braku segregacji. 

Firmy mogą też produkować o wiele mniej śmieci, a w efekcie oszczędzać. Niektóre przedsiębiorstwa wprowadzają np. politykę drukowania – określającą, jakie dokładnie dokumenty można drukować na papierze. Niektórzy dają zniżki klientom wybierającym e-faktury zamiast tych papierowych. Swojego czasu Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości nawet organizowała dla przedsiębiorców e-szkolenia o tym, jak firma może korzystać na byciu ekologiczną. 
	
		
											
					
				
				Fot. 123rf.com
					

Pochyl się nad śmieciami, stwórz innowację
To przykłady najprostsze, ale także te, o których najłatwiej się zapomina. Warto się nad nimi pochylić, bo mogą z nich powstać ekoinnowacje. Z definicji są to innowacje, które poprawiają efektywność wykorzystania zasobów naturalnych w gospodarce lub zmniejszają negatywny wpływ człowieka na środowisko lub odwrotnie – uodparniają gospodarkę na presję środowiskową. 


Na segregację śmieci dofinansowania nie dostaniemy, ale jeśli ktoś wpadnie na dobry pomysł inteligentnego zarządzania odpadami czy utylizacji, może spokojnie starać się o dofinansowania na wdrażanie swojej ekoinnowacji. Spalarnia odpadów komunalnych w Poznaniu jest największym w historii Polski projektem realizowanym w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Zakład będzie przetwarzał odpady z terenu miasta, jak również dziewięciu sąsiednich gmin. Wydajność inwestycji to 210 tys. ton rocznie. Instalacja ma zostać oddana do użytku w 2016 roku. Dzięki niej będzie możliwe wstrzymanie składowania odpadów na lokalnych składowiskach, zgodnie z europejską dyrektywą i polską ustawą o odpadach. Inwestycja jest współfinansowana jest przez PKO Bank Polski.  Skąd brać na to pieniądze?
W konkursie "GEKON" NCBR-u i Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej do zdobycia na tego typu projekty jest aż 100 mln złotych. Łączny budżet programu to 400 mln do 2019 roku. 

Z kolei Ministerstwo Środowisko ma konkurs wspierający eko-innowacje w małych i średnich firmach – GreenEvo. Tutaj jednak można startować już z gotowymi projektami czy produktami – raczej trudno będzie w GE uzyskać wsparcie np. na innowacje procesowe. 


Swoje dotacje dla przedsiębiorców na eko-rozwiązania ma również Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości. Program CIP EIP odróżniał się od innych tym, że mogła w nim pieniądze otrzymać pojedyncza firma – nie było potrzeby tworzenia np. konsorcjum z placówkami naukowymi czy innymi spółkami. Dla małych i średnich firm właśnie tego typu dotacje byłyby najbardziej pożądane przy początkach rozwijania ekologicznej strony biznesu. 

Ze środków programu są finansowane przedsięwzięcia, które pokazują, że wzrost konkurencyjności przedsiębiorstw nie wyklucza dbania przez nie o środowisko naturalne. Do konkursu można zgłaszać projekty na ekoinnowacyjne techniki, produkty, procesy i praktyki, które zakończyły się powodzeniem w fazie demonstracji, ale z powodu zbyt dużego ryzyka nie odniesienia sukcesu finansowego nie zostały wprowadzone na rynek. 


Oczywiście, jeśli przedsiębiorca ma pomysł na ekoinnowację, ale w jego firmie brakuje środków czy sił przerobowych do jej wdrożenia, w drodze po finansowanie warto wejść we współpracę ze światem nauki czy stworzyć konsorcjum z innymi firmami. Wówczas szanse na otrzymanie dotacji, a tym samym jej wdrożenie, znacznie rosną. 

Energetyka równie ważna
Drugi obszar wskazany przez Dziekońskiego, na którym firmy mogą poszukiwać eko-rozwoju, to szeroko pojęta energetyka i OZE. Jak podkreśla, wiele firm już dziś planuje – między innymi dzięki nowym formom finansowania takich inwestycji – budowę np. farm wiatrowych. Mogą one służyć nie tylko do wypełniania bieżących potrzeb energetycznych, ale też stanowić źródło dochodu – jeśli nadwyżki odsprzedamy dalej. 


Biogazownie, farmy wiatrowe, panele fotowoltaiczne – tu pole do działania jest ogromne. W tej chwili rynek zdominowany jest przez małe instalacje tego typu, produkujące do 1 MW energii – podkreśla Łukasz Dziekoński. Nie brakuje też firm, które pomagają przedsiębiorcom rozwijać i budować farmy wiatrowe i na tym polega ich biznes. To kierunek rozwoju wart uwagi, bo jak zaznacza nasz rozmówca, energetyka odnawialna to biznes bardzo skalowalny. 

Instalując kolektory słoneczne na dachu swojej firmy czy magazynu można zaoszczędzić na rachunkach za energię elektryczną. Na taką inwestycję można dostać dofinansowanie ze środków unijnych. W zależności od rozmiaru inwestycji i zużycia energii, powinna się ona zwrócić przedsiębiorcy w ciągu 6 do 9 lat. 


Na oszczędność energii UE daje sporo pieniędzy
W obecnej perspektywie funduszy UE małe i średnie firmy mogą o wiele łatwiej sięgnąć po dotacje na inwestycje w OZE. W tej chwili istnieje aż 11 kanałów finansowania. 

Część z nich to zwykłe pożyczki z dotacją – uzyskać je można w NFOŚiGW; część to wsparcie bezzwrotne – tutaj rolę pełnią Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko czy Regionalne Programy Operacyjne; część wsparcia to z kolei refundacja części kosztów poniesionych na inwestycję – takie instrumenty dostępne są w Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich. 


Jeśli jednak procedury pozyskania unijnych funduszy wydają się zbyt skomplikowane, zawsze można sięgnąć do klasycznych metod finansowania – czyli pójść do banku. Niektóre oferują takie wsparcie we współpracy z NFOŚiGW, niektóre na własną rękę. W Polsce oferuje je kilka banków. 

Najpierw NFOŚiGW
W gąszczu dofinansowań można się zgubić, ale skutecznie porządkuje je Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Na stronie Funduszu wyraźnie zaznaczone są obszary, w których można otrzymać dofinansowanie – i obejmuje to również kredyty bankowe. 


Kto nie postawi na biznes realizowany ekologicznie, ten będzie przegrywał konkurencję.Partnerem akcji jest PKO Bank Polski.  

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/88dd819b4c6fedcf85554bcc8fdcb62e,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/88dd819b4c6fedcf85554bcc8fdcb62e,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Ekologia nie musi oznaczać strat w biznesie. Wręcz przeciwnie: kto na nią postawi, ten wygra konkurencję</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/116541,nie-tylko-kredyt-skad-wziac-pieniadze-na-rozwoj-firmy-jesli-nie-chcemy-lub-nie-mozemy-zadluzyc-sie-w-banku</guid><link>https://innpoland.pl/116541,nie-tylko-kredyt-skad-wziac-pieniadze-na-rozwoj-firmy-jesli-nie-chcemy-lub-nie-mozemy-zadluzyc-sie-w-banku</link><pubDate>Tue, 21 Apr 2015 10:01:24 +0200</pubDate><title>Nie tylko kredyt, czyli skąd jeszcze wziąć pieniądze na rozwój firmy?</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/2f4e6310dfef25a5fdd344c026c93533,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />By firma zdecydowała się na współfinansowanie własnej działalności przez bank rodzaj finansowania musi być dostosowywany do jej specyfiki i potrzeb. Obecnie na rynku można znaleźć szeroki wachlarz produktów ułatwiających rozwój i bieżące finansowanie działalności niemal każdego przedsiębiorstwa. Od małego start-upu, po firmę z długą historią działalności. Dostępne są kredyty inwestycyjne i obrotowe, pożyczki, leasing a także pomoc ze strony inkubatorów przedsiębiorczości, akceleratorów biznesu czy w końcu unijnych funduszy.

Kredyty i pożyczki
Kredyt jest nadal najpopularniejszą formą finansowania firm. Przedsiębiorcy, w zależności od jego rodzaju, mogą przeznaczyć pozyskane środki na finansowanie bieżącej lub inwestycyjnej działalności przedsiębiorstwa. 

Pożyczki od kredytów różnią się – poza wymogami ich otrzymania – głównie tym, że kredyty zazwyczaj musimy zaciągnąć w konkretnym, określonym we wniosku celu. Pożyczki zaś nie są celowe, można je wydać na dowolne inwestycje i potrzeby, nawet na kilka różnych rzeczy naraz.

Prezes Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości Jacek Aleksandrowicz przestrzega jednak, że pożyczki gotówkowe dla początkujących firm są ryzykowne. – To są czyste pieniądze, trzeba umieć je dobrze wydać, wielu przedsiębiorców nie jest na to gotowych – podkreśla. 


Z drugiej strony Aleksandrowicz przyznaje, że pożyczka jest z kolei najlepszym wyborem dla tych, którzy już mają rozwinięty biznes.Jacek Aleksandrowicz, prezes AIPJeśli jest to przedsiębiorstwo o ugruntowanych przychodach, to nie warto oddawać udziałów funduszom. Firma, która posiada pieniądze, może po prostu pożyczyć ich więcej, by w sprawdzonym modelu zarobić jeszcze więcej i potem oddać pożyczkę. Faktoring i leasing
Te dwie formy, czasem ze sobą mylone – a jedna z drugą ma niewiele wspólnego. Leasingu wyjaśniać nie trzeba – pozwala on na korzystanie z określonej rzeczy na pewien uzgodniony w umowie leasingu okres, w zamian za ustalone ratalne opłaty. Najczęściej firmy decydują się na niego w zakresie maszyn i pojazdów. 

Zawsze jednak warto zainteresować się, czy nie można wziąć w leasing także innych sprzętów, bo płyną z tego dodatkowe korzyści: nie tylko zachowuje się płynność finansową, ale optymalizowane są nasze podatki. Opłaty za leasing bowiem możemy wliczać w koszty uzyskania przychodu, a więc ostatecznie zmniejszamy podstawę, od której odprowadza się podatek. 


Faktoring to z kolei sprzedaż przez firmę aktualnych wierzytelności należnych, które są jej winni inni kontrahenci z tytułu sprzedaży dóbr lub usług. W praktyce działa to tak, że jeśli jakaś firma ma np. na zapłacenie faktury 2 miesiące, to przedsiębiorca tę fakturę może sprzedać – i uzyskać za nią od razu odpowiednią gotówkę. 

Potem już tylko sam usługodawca faktoringu martwi się o to, by odebrać należności od odpowiedniej firmy. Dla wielu przedsiębiorców faktoring jest o tyle wygodny, że chroni nieco przed zatorami płatności i pozwala na finansowanie bieżących potrzeb firmy – a wiadomo, że w biznesie jedną z najgorszych rzeczy jest właśnie utrata płynności finansowej. 


Jak ocenia Anna Podgórska, dyrektor ds. produktów kredytowych w PKO Bank Polska, faktoring najwygodniejszy jest dla większych firm. – Jest to droższe niż wzięcie kredytu, ale przedsiębiorcy mają z niego dodatkową korzyść: bank/faktor przejmuje monitorowanie wpływu należności – podkreśla Podgórska.

Fundusze unijne
Na ich temat można by napisać doktorat. Przedsiębiorcy łatwo mogą zgubić się w gąszczu programów, konkursów i dotacji. Anna Podgórska ma tu jednak wskazówkę dla sektora MSP. Anna Podgórska, PKO BP Programy są jeszcze w fazie zatwierdzania przez Komisję Europejską, regionalne w fazie konsultacji. A to w nich właśnie, na poziomie samorządów, dostępnych będzie wiele milionów złotych dla mikro i małych firm. Jak dodaje, mniejsze firmy łatwiej uzyskają dotacje właśnie w programach regionalnych, niż krajowych. Największe jednak szanse na unijne fundusze mają innowacyjni przedsiębiorcy. – Ciężar gatunkowy dotacji dla MSP został położony na programy B+R, badania, innowacje i współpracę biznesu z nauką – zaznacza Podgórska. Wszystkiego o tym jakie powstają programy czy konkursy, można dowiedzieć się tu. 


Inkubatory biznesu
Tutaj możemy nie otrzymać wprost dofinansowania, ale skorzystać z szeregu innych ułatwień. Przede wszystkim każdy inkubator jest inny i już samo to wystarczy, by każda początkująca firma znalazła w nich ofertę odpowiednią dla siebie. 

Usługi inkubatorów to przede wszystkim know-how – wsparcie mentorskie, np. w tworzeniu biznesplanów czy rozmawianiu z inwestorami i szeroko pojęta pomoc prawna. Niektóre inkubatory oferują też przestrzenie biurowe czy produkcyjne. Jak wskazuje prezes AIP Jacek Aleksandrowicz, inkubatory powinny być wręcz pierwszym miejscem wyboru początkującego przedsiębiorcy. 


– Tam można dopracować pomysł na biznes, zdobyć know-how. Tak, by później w ogóle mieć pojęcie o pozyskiwaniu kapitału i o tym, jak go mądrze wydatkować – mówi prezes AIP. Jak zaznacza, wiele pożyczek i dotacji jest nieskutecznych właśnie dlatego, że biznesmeni nie mają pojęcia co należy robić z pieniędzmi. 

Fundusze inwestycyjne
To opcja dla tych, którzy skłonni są pozbyć się części udziałów, a w efekcie zysków, na rzecz rozwinięcia biznesu. Wszelakie fundusze inwestycyjne oferują bowiem dofinansowanie – nierzadko liczone w milionach złotych – oraz wsparcie mentorskie, ale tylko w zamian za współwłasność. 


Opcja ta może wydawać się bardzo atrakcyjna, szczególnie dla nowatorskich firm. Innowacyjne rozwiązania bowiem są zazwyczaj drogie i jednocześnie obarczone wysokim ryzykiem biznesowym – i trudno znaleźć na nie środki. Tu przychodzą z pomocą fundusze venture capital, które specjalizują się właśnie w biznesach technologicznych i innowacyjnych, wysokiego ryzyka. 

Jacek Aleksandrowicz wskazuje, że tzw. fundusze seedowe - czyli wspierające biznes na jego bardzo wczesnych etapach rozwoju - to z kolei najlepsza opcja finansowania dla początkujących firm, właśnie na etapie seedowym. – Taki fundusz nie tylko da pieniądze, ale w zamian za udziały zapewni też wsparcie, mentoring, szereg usług rozwojowych – podkreśla nasz rozmówca. 


Zaznacza przy tym, że wejście w taką współpracę znacznie zwiększa szanse na sukces. Fundusze bowiem wchodzą w projekty, na których same przecież chcą zarobić i także zależy im na powodzeniu biznesu.Partnerem akcji jest PKO Bank Polski.  ]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/2f4e6310dfef25a5fdd344c026c93533,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/2f4e6310dfef25a5fdd344c026c93533,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Nie tylko kredyt. Skąd wziąć pieniądze na rozwój firmy, jeśli nie chcemy lub nie możemy zadłużyć się w banku?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/116327,5-mobilnych-narzedzi-ktore-ulatwia-zycie-kazdemu-przedsiebiorcy-i-szefowi</guid><link>https://innpoland.pl/116327,5-mobilnych-narzedzi-ktore-ulatwia-zycie-kazdemu-przedsiebiorcy-i-szefowi</link><pubDate>Fri, 10 Apr 2015 06:59:14 +0200</pubDate><title>5 mobilnych narzędzi, które ułatwią życie każdemu przedsiębiorcy i szefowi</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/10646bd278f39de86d887d2d1d1f9301,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Managerowie często nie wiedzą, że pewne procesy w firmach da się usprawnić albo wręcz wyeliminować wyłącznie dzięki rozwiązaniom mobilnym – głównie w bankowości, ale nie tylko. Oto 5 narzędzi internetowych, których każdy przedsiębiorca używać powinien, bo po prostu znacznie ułatwią jego życie.

1. Bankowość mobilnaDla większości start-upów czy małych firm najważniejsze będą podstawowe produkty bankowe: rachunek, możliwość wykonywania rozliczeń przez internet, aplikacja mobilna – mówi nam Dariusz Dzwonnik, dyrektor biura produktów depozytowo-transakcyjnych PKO Banku Polskiego. Jak jednak wyjaśnia, nie zawsze przedsiębiorcy wiedzą, co jeszcze – oprócz podstaw – mogą osiągnąć dzięki bankowości mobilnej. 

Możliwości jest sporo, bo banki wręcz prześcigają się w tworzeniu specjalnych ofert dla firm. Dzisiaj aplikacja na smartfony to już standard, ale niektóre banki pozwalają też pominąć logowanie do niej, jeśli chcemy np. wysłać szybki przelew - wówczas wpisuje się tylko specjalny PIN. Co zamożniejsi przedsiębiorcy mogą też rozważyć, czy nie skorzystać z wchodzącej właśnie na polski rynek biometrii - czyli logowania się do banku za pomocą odcisku palca. Warto też sprawdzić, czy aplikacja danego banku oferuje zastrzeżenie karty kredytowej - jest to o wiele wygodniejsze niż wydzwanianie lub odwiedzanie banku osobiście. 


Z dodatkowych usług, które każdy biznesmen powinien brać pod uwagę, wymienić można m.in. możliwość wpłacania gotówki we wpłatomatach (w niektórych przypadkach – za darmo do określonej kwoty), możliwość dokonywania przelewów na numer telefonu czy wypłata gotówki za pośrednictwem telefonu. Ta ostatnia opcja może być szczególnie przydatna w małych firmach, gdzie jeszcze nie są powszechne karty kredytowe dla pracowników, a w których często jeździ się w delegacje. 2. Koniec z papierologią  Księgowość to jedna z tych kwestii, które większość przedsiębiorców przyprawiają o ból głowy. Zbiurokratyzowana, dla osób nieznających prawa – skomplikowana i przez to czasochłonna. Dobry księgowy wszystko oczywiście zrobi, ale i słono za to policzy. Z pomocą przychodzą tutaj banki i np. firmy wynajmujące domeny, które oferują internetową, w pełni zautomatyzowaną księgowość. 


Jest to zdecydowanie tańsze niż klasyczny księgowy, bo na przykład dla klientów PKO Banku Polskiego pierwsze 6 miesięcy korzystania z systemu szybkafaktura.pl jest darmowe, a po okresie promocyjnym klient dokonuje wyboru zakresu usług, przy czym najtańszy pakiet kosztuje niecałe 10 zł miesięcznie netto. W takiej cenie otrzymujemy m.in. rozliczanie faktur VAT, tworzenie baz towarów i usług, kontrahentów, bądź dostawców czy tworzenie raportów biznesowych. Wszystko to jest, oczywiście, odpowiednio archiwizowane. 
	
		
											
					
				
				Dariusz Dzwonnik, dyrektor biura produktów depozytowo-transakcyjnych PKO Banku Polskiego.•Fot. PKO BP
					

3. Nie wydawaj na prawnikówKażdy przedsiębiorca musi wynajmować lokal, zatrudniać ludzi, czyli – podpisywać umowy. I tworzyć setki innych dokumentów. Jak mówi nam Dariusz Dzwonnik, biznesmeni często wyszukują wzorów takich umów w internecie, nie sprawdzając nawet czy są one poprawne. Jednocześnie małe i średnie firmy niechętnie korzystają z usług kancelarii prawniczych, bo wiąże się to ze sporymi kosztami. 


W tej chwili przedsiębiorcy mają bardzo mało szans, by nie powiedzieć: prawie w ogóle, na darmową czy tanią pomoc prawną. Punkt z takimi poradami w 2011 stworzył Związek Pracodawców i Przedsiębiorców we współpracy z SGH, ale trzeba było się do niego udać. Dariusz Dzwonnik, PKO BPDlatego oferujemy ubezpieczenie  ochrony prawnej. Dzięki niemu klient może otrzymać pomoc prawną w różnych sprawach, ma dostęp do profesjonalnych wzorów umów. Może dokonywać konsultacji na żywo, mailowo czy telefonicznie. Najbogatsza  opcja tego ubezpieczenia uwzględnia możliwość pokrycia kosztów, opłat i wydatków (w tym wynagrodzenia adwokata lub radcy prawnego) poniesionych na ochronę interesów prawnych.  4. Chat z klientemSetki, jeśli nie tysiące e-maili i dziesiątki telefonów z odpowiedziami na pytania klientów – tak wygląda rzeczywistość wielu przedsiębiorców. Ci, którzy już mogą sobie na to pozwolić, otwierają infolinie, które jednak często irytują dzwoniących – głównie ze względu na wszechobecną konieczność „rozmawiania” z automatem, zanim w ogóle dostaniemy się do konsultanta. 


Coraz częściej jednak firmy korzystają z wideo-chatu wbudowanego w swoją stronę internetową. Systemy takie jak LiveChat umożliwiają klientowi rozpoczęcie rozmowy z konsultantem od ręki – bez wstawania po telefon czy szukania numeru można od razu zapytać np. o konkretny model butów. LiveChat oferuje sporo opcji tym, którzy zdecydują się na jego rozszerzoną wersję. Wówczas chat można modyfikować na wiele sposobów, na przykład zalecając, by sam konsultant sugerował dialog z klientami np. tylko z Warszawy. LiveChat to wynalazek Polaków, którzy – choć nie było o nich głośno w Polsce – robią zawrotną karierę na Zachodzie. Z ich narzędzia korzystają już takie koncerny jak Netgear, Polkomtel, mBank czy Kaspersky. 5. Zarządzanie ludźmi na odległośćDopóki firmy są małe i zatrudniają do kilku osób, łatwo jest komunikować się z pracownikami. Ale już zakomunikowanie czegoś grupie kilkunastu osób, szczególnie jeśli nie pełnią swych obowiązków w jednym miejscu i czasie, może być dla zajętego managera problematyczne. Czasu szkoda też na konsultowanie wszystkich, nawet najmniejszych zadań pracowników, terminów czy założeń projektu. 


Tutaj z pomocą przychodzą narzędzia do zarządzania projektami i komunikacji wewnętrznej. Każda firma, w zależności od potrzeb, znajdzie w tej działce coś dla siebie. Wszystkie te aplikacje oferują tworzenie swoistych „forów” dla firmy, wysyłanie wiadomości do wszystkich użytkowników, tworzenie terminarzy, wyznaczanie zadań itp. itd. Ostatnimi czasy najczęściej w tym kontekście mówi się o Slacku, ale przed jego nadejściem popularne były też Asana, Podio czy Basecamp. Jedno jest pewne: jeśli tylko nie prowadzimy fabryki, prędzej czy później takie narzędzie się przyda.]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/10646bd278f39de86d887d2d1d1f9301,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/10646bd278f39de86d887d2d1d1f9301,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">5 mobilnych narzędzi, które ułatwią życie każdemu przedsiębiorcy</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/116033,to-polak-wymyslil-jak-masowo-uzywac-ropy-dzisiaj-polski-przemysl-chemiczny-jest-nie-mniej-wazny</guid><link>https://innpoland.pl/116033,to-polak-wymyslil-jak-masowo-uzywac-ropy-dzisiaj-polski-przemysl-chemiczny-jest-nie-mniej-wazny</link><pubDate>Wed, 25 Mar 2015 11:46:54 +0100</pubDate><title>To Polak wymyślił jak masowo używać ropy. Dzisiaj polski przemysł chemiczny jest równie ważny i innowacyjny</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/d3d6d600bd78ffc46cb7c4e185e9085f,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Ignacy Łukasiewicz najpierw wydestylował naftę, potem wynalazł lampę naftową, a na koniec otworzył pierwszą w Europie kopalnię ropy naftowej. O dokonaniach Polaka nie wszyscy dziś pamiętają, ale jedno od tamtej pory pozostało niezmienne: innowacyjność polskiej branży chemicznej. Nadal polskie firmy wyznaczają kierunki, w jakich ma iść branża i są twórcami  rozwiązań przyjmowanych na całym świecie.

Polak wynalazł naftę
Zanim zaczęto używać ropy do napędzania wszelkiej maści pojazdów i produkowania energii, używano jej m.in. jako smaru. Dopiero Polak Ignacy Łukasiewicz, do spółki z Janem Zehem, otrzymali naftę w procesie destylacji w 1853 roku. Nawet oni nie wiedzieli jednak z początku, jak ich odkrycie zmieni świat. 

Pierwsze próby użycia nafty były bowiem dość nieśmiałe – Łukasiewiczowi udało się skonstruować lampę naftową, która z początku oświetlała wystawę jego apteki. Tego samego roku, 31 lipca – co wiele osób uznaje za symboliczną datę narodzin całego przemysłu naftowego – jego wynalazku użyto do oświetlenia pilnej operacji w lwowskim szpitalu, gdzie Polak mieszkał i pracował. 


Pierwsza na świecie kopalnia ropy
Sam Łukasiewicz wciąż jednak pewnie nie wiedział, jaką rewolucję przyniesie ropa, ale musiał wyczuwać, że będzie to coś wielkiego. W rok bowiem po odkryciu lampy naftowej opuścił Lwów i przeniósł się do Gorlic, gdzie już wcześniej korzystano z ropy, ale właśnie jako smaru lub ewentualnie... lekarstwa dla zwierząt. 

Okolice Gorlic były o wiele bardziej obfite w ropę, co w 1854 roku zaowocowało założeniem przez Łukasiewicza pierwszej w historii świata, i działającej do dzisiaj, kopalni ropy w Bóbrce koło Krosna. Takich kopalni Polak założył jeszcze kilka, najczęściej we współpracy z właścicielami roponośnych terenów. Idąc za ciosem, trzy lata później przedsiębiorczy aptekarz-wynalazca otworzył rafinerię, a niemal 30 lat później założył właśnie w Gorlicach Krajowe Towarzystwo Naftowe.
	
		
											
					
				
				Ignacy Łukasiewicz w &quot;pełnej krasie&quot;•Fot. Paweł Augustyniak / Agencja Gazeta
					

Można powiedzieć, że Łukasiewicz miał wszystkie cechy niezbędne nawet współczesnemu przedsiębiorcy: był innowacyjny, zdeterminowany, mobilny, a jednocześnie nieźle zorganizowany. Na swoich rafineriach, kopalniach i aptekach – jednocześnie bowiem cały czas był aptekarzem – dorobił się zresztą niemałego jak na tamte czasy majątku. 


Łukasiewiczowi nie udało się tylko jedno: zrobienie globalnej kariery i zostanie rynkowym potentatem. Dzisiaj jednak, niemal równo 160 lat od wynalezienia nafty, polskie firmy mają szansę nie tylko powtórzyć, ale nawet przebić sukces Polaka ze Lwowa – właśnie dlatego, że światowe rynki stoją przed nimi otworem. Nasze firmy z tego korzystają i nie tylko robią biznesy za granicą, ale też tworzą innowacje na skalę globalną. 

Polska chemia to wciąż potęga
Dzisiaj cała branża chemiczna to w Polsce około 11 tysięcy firm, zatrudniających łącznie ćwierć miliona ludzi. To druga największa, po przemyśle spożywczym, branża gospodarcza w Polsce. Do tego odpowiada za ok. 14 proc. całego krajowego eksportu. 


– Mamy w tej branży kilku liderów swoich segmentów: Azoty w nawozach, Synthos w produkcji kauczuków syntetycznych. Na pewno polskie firmy nie odstają od zachodnich, grają w tej samej lidze. Również jeśli chodzi o innowacyjność – mówi nam Ilona Wołyniec, dyrektor Departamentu Finansowania Projektów Inwestycyjnych w PKO Banku Polskim , który finansuje czołowe firmy w polskiej branży chemicznej.

Grupa Azoty to jeden z liderów w sektorze chemii rolniczej na świecie. Jak mówił w wywiadzie dla INN Poland prezes GA Paweł Jarczewski, firma właśnie zaczyna przechodzić transformację – z nawozowej do zajmującej się biomodelingiem i technologiami nawożenia. Azoty są coraz silniej obecne w Afryce, podbijają kolejne rynki. Paweł Jarczewski, prezes Grupy AzotyMy właśnie odchodzimy od nawozów prostych, których trzeba używać dużo i mało precyzyjnie. Przechodzimy do kompletnych systemów nawożenia uwzględniających badania, odpowiednie maszyny i nowoczesne wieloskładnikowe formuły nawozowe. Chodzi o to by tworzyć nawozy, których będzie jak najmniej, ale będą jak najbardziej odżywcze dla roślin. Wpłyną na to specjalne mikrozwiązki, na przykład dające roślinie w odpowiednich fazach wzrostu odpowiednie substancje odżywcze. Jest to bardziej efektywne i ekologiczne podejście do nawożenia.  Czytaj więcejZ kolei Ciech Jana Kulczyka chce być obecny w Afryce, Azji, Ameryce Południowej. Synthos należący do Michała Sołowowa planuje otwarcie fabryki w Brazylii. PCC Rokita rozpoczęła współpracę z Azjatami, chce wejść na rynki w Tajlandii, Chinach i Indiach – w Europie Środkowej jest już jednym z liderów branży polioli i alkali. 


Innowacyjność decyduje o sile
Takie sukcesy nie byłyby możliwe bez innowacji, nieco wymuszonych naszym położeniem geopolitycznym. – Sytuacja, w jakiej polskie firmy od zawsze się znajdowały, czyli o wiele droższy gaz niż na Zachodzie, zmuszała je do szukania oszczędności gdzie indziej – tłumaczy Ilona Wołyniec. 

I dodaje: – Jednocześnie do podnoszenia efektywności energetycznej i zmniejszania negatywnego wpływu na środowisko zmusiły nas ostre, niespotykane nigdzie indziej regulacje unijne. Wszystko to sprawiło, że Polacy swoimi innowacjami energetycznymi wyprzedzają zagraniczne firmy, które nie mają takiego „dopingu” – podkreśla Wołyniec. O konieczności stawiania na innowacyjność przekonywał m.in. minister skarbu Włodzimierz Karpiński, podczas konferencji Polish Chemical Forum. Minister Skarbu Włodzimierz KarpińskiPolski sektor chemiczny powinien szukać przewag konkurencyjnych w dostępie do surowców oraz przetwarzaniu i komercjalizacji wiedzy. Skarb Państwa, jako akcjonariusz spółek z sektora chemicznego i petrochemicznego, będzie wspierał każdą inicjatywę podnoszącą ich wartość.  Innowacje w produkcji i w produktach
Ilona Wołyniec zaznacza jednak przy tej kwestii, że innowacje należy podzielić na dwie kategorie: te w zakresie efektywności energetycznej i ekologicznej oraz te odnoszące się do samych produktów firm chemicznych. – Firmy coraz więcej wydają też na badania i rozwój, mają własne laboratoria, oferują coraz bardziej innowacyjne produkty. Przykładem są coraz lepsze, wieloskładnikowe mieszanki nawozowe od Azotów, które stają się wiodące na rynku. Innowacyjność w polskich firmach występuje zarówno w procesie produkcji, jak i samych produktach – zaznacza nasza rozmówczyni. 
	
		
											
					
				
				Ilona Wołyniec, Dyrektor Departamentu Finansowania Projektów Inwestycyjnych w PKO Banku Polskim•Fot. mat. prasowe
					

Swoje działy badawczo-rozwojowe mają wszystkie największe firmy chemiczne w Polsce. Jednocześnie branża ta dość dobrze współpracuje ze światem nauki, a polscy naukowcy potrafią tworzyć rozwiązania unikatowe na skalę globalną. Jak ARUZ – specjalistyczny analizator do symulowania przebiegu reakcji chemicznych w skomplikowanych układach chemicznych, biologicznych i złożonych zjawisk fizykochemicznych. To największe tego typu urządzenie na świecie. 


I chociaż trudno dzisiaj dokonać odkrycia na miarę otrzymania nafty z ropy, jak to zrobił Ignacy Łukasiewicz, to kto wie, czy nasze firmy nie robią czegoś ważniejszego. To one bowiem pracują nad tym, jak tę ropę wykorzystywać najbardziej efektywnie i z jak najmniejszą szkodą dla środowiska, a to w tej chwili jedne z największych globalnych wyzwań dla biznesu.Partnerem akcji jest PKO Bank Polski.  Napisz do autora: michal.wasowski@innpoland.pl ]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/d3d6d600bd78ffc46cb7c4e185e9085f,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/d3d6d600bd78ffc46cb7c4e185e9085f,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">To Polak, Ignacy Łukasiewicz, wymyślił jak masowo używać ropy. Dzisiaj polska chemia trzyma się równie dobrze - na zdjęciu zakłady Azotów w Puławach</media:title></media:content></item>
		
	</channel>
</rss>
