<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title><![CDATA[INNPoland.pl - Akademia e-biznesu]]></title>
		<description><![CDATA[Najnowsze artykuły i wpisy blogerów w kategorii Akademia e-biznesu w INNPoland.pl]]></description>
		<link>https://innpoland.pl/c/135,akademia-e-biznesu</link>
				<generator>innpoland.pl</generator>
		<atom:link href="https://innpoland.pl/rss/kategoria,135,akademia-e-biznesu" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<atom:link rel="hub" href="https://pubsubhubbub.appspot.com/" xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" />
			<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/blogi/annamariawisniewska/175785,jak-ratownik-medyczny-osiaga-srednio-150-tys-zasiegu-na-linkedin-i-jak-mozesz-to-zrobic-ty</guid><link>https://innpoland.pl/blogi/annamariawisniewska/175785,jak-ratownik-medyczny-osiaga-srednio-150-tys-zasiegu-na-linkedin-i-jak-mozesz-to-zrobic-ty</link><pubDate>Wed, 09 Feb 2022 12:45:35 +0100</pubDate><title>Jak ratownik medyczny osiąga średnio 150 tys. zasięgu na LinkedIn i jak możesz to zrobić Ty?</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/cc092b290a7344c5c7ffc3578b33c778,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Karol Bączkowski – ratownik medyczny i trener pierwszej pomocy, którego organiczne zasięgi na LinkedIn dochodzą nawet do 800 tysięcy (a średnie – ok. 150 tys.), uśredniona liczba samych reakcji pod treściami to pół tysiąca, a liczba obserwujących konto to ponad 25,700. Jak osiągnęła to osoba, której działalność – na pierwszy rzut oka – nie kojarzy się z stereotypowym* użytkownikiem LinkedIna? Jaką drogą podążał, aby dość do tego pułapu? 

Zapraszam na rozmowę z Panem Karolem, okraszoną moimi komentarzami, w których dzielę się swoimi doświadczeniami z mojej pracy z Klientami nad ich wizerunkiem na LinkedIn.

Panie Karolu, dlaczego zaczął Pan działania na LinkedIn? Co było tego powodem i jakie miał Pan oczekiwania?

Do rozpoczęcia publikowania zachęcił mnie przyjaciel Hubert. Powiedział, że to świetne miejsce dla mnie, by budować markę osobistą. Stwierdził że takiej osoby na LinkedIn nie ma i wypełniłbym lukę. A moje oczekiwania? Było to zdobycie nowych kontaktów szkoleniowych oraz dalsze działania w temacie szerzenia zasad pierwszej pomocy.

Pytanie o cel jest bardzo ważne w kontekście strategicznym. Jest bardzo wiele osób, które zaczynają działania na LinkedIn (bądź, oczywiście, na innych serwisach) bez żadnego celu. A chyba wszyscy wiemy, gdzie dochodzi się nie mając celu… Jedni mówią - do nikąd, a ja mówię - gdzie rzuci nas los, bo to jest często kwestia przypadku. 


Jak można wywnioskować po powyższej wypowiedzi, cele Pana Karola były konkretne i chyba nie muszę dodawać, że - patrząc po wynikach, skupienie się na nich dało świetne efekty. Ale jak od sprecyzowania celów dojść do ich osiągnięcia? To była kolejna rzecz, o którą zapytałam, czyli

Jak przebiegały etapy Pańskiej aktywności - czy można to w jakiś sposób podzielić, wyróżnić? 

Na początku publikowałem 2-3 razy w tygodniu. Obecnie publikuję praktycznie codziennie od poniedziałku do piątku, publikacje zamieszczam około 9:00. W weekendy staram się zaglądać dużo, dużo mniej i nie publikować.


Dojście do każdego celu wymaga podjęcia małych kroków na początku. Jest nawet takie mądre powiedzenie - zjedz słonia po kawałku. Mówi o tym także technika SMART - aby cele były co prawda ambitne i motywujące, ale też osiągalne, bo w innym przypadku szybko się zniechęcamy. 

Zdaję sobie sprawę, że teraz jedną z możliwych reakcji Czytelników ta słowa Pana Karola może być „zacząć powoli to rozumiem, ale codzienne publikacje to bardzo dużo, boję się wyskakiwać z lodówki”. Już słyszę te głosy ;) Ale:
1. W takiej olbrzymiej ilości treści, które są publikowane codziennie (2 mln postów na Linkedin, omnicore.com, dane z 04.01.2022) nasze posty często giną w gąszczu i nie jest możliwe, że zobaczy je każdy (to też za sprawą algorytmów). Inaczej sytuacja wygląda, jeśli jest się czyimś prawdziwym fanem i np. czyta się z chęcią czyjeś wszystkie treści - wówczas LinkedIn z dużo większym prawdopodobieństwem wyświetli nam aktualizacje od tej osoby. Lecz skoro jest się czyimś fanem, to uważam, że właśnie o to chodzi, aby te treści widzieć, prawda?
2. Druga kwestia, nieco bardziej z zakresu pracy nad własnymi przekonaniami - pozwólmy swoim odbiorcom zdecydować, czy chcą oglądać nasze treści! Przecież jeśli sami siebie limitujemy powyżej wskazanym myśleniem, to - proszę mi wybaczyć - egoistycznie odbieramy im to prawo. W imię czego? Może wymówki, aby nie publikować częściej? To akurat rozumiem - nie zawsze się chce ;) Ale z innych powodów - już nie. Dlatego dajmy swoim odbiorcom szansę zdecydowania, czy chcą nas oglądać, czy wcisnąć „przestań obserwować”. I ten wybór jest bardzo w porządku.


Ale dobrze, skoro już wiemy, jak często chcemy publikować, ile czasu się na to poświęca? Odpowiedź Pana Karola była krótka i zwięzła:

Niektóre publikacje powstają 20 minut, inne w 5. Wszystko zależy od stopnia skomplikowania treści i czy sięgam po teksty źródłowe.

Dużo także zależy od flow. Czasem jest tak, że niektóre moje własne publikacje wylatują z mojej duszy w chwilę, a nad innymi spędzam nawet 1-2 godziny. Ale jedno jest pewne - im więcej się tworzy, tym łatwiej i szybciej ta praca z czasem idzie.

Ale czy samo tworzenie publikacji wystarczy, aby zdobyć szerszą publiczność? Bywa, że tak, ale nie są to przypadki bardzo częste. Dlatego też, ciekawa jak to jest u Pana Karola, zadałam takie oto pytanie:


Czy oprócz tworzenia treści poświęca Pan czas na jakieś inne regularne działania na Linkedin?

I odpowiedź mnie nie zdziwiła:

Tak, obserwuję moją sieć oraz przebijam główny kanał Linkedin w poszukiwaniu ciekawych treści. W miarę możliwości staram się komentować i czytać ze zrozumieniem to, co mnie zainteresuje.

Bardzo wiele osób sądzi, że jedyną aktywnością, jaką mają do wykonania na LinkedIn, aby budować markę osobistą, jest tworzenie treści. Nie jest to dziwne, wszak o tym mówi się najgłośniej; wchodząc do serwisu widzimy też mnóstwo różnych treści. Mało jednak osób wie o tym, że równie ważnym czynnikiem jest aktywność pod treściami innych osób - która nienachalnie pozwala zaznaczyć naszą obecność, a także pomaga algorytmowi LinkedIn dowiedzieć się, jakie treści są dla nas atrakcyjne, więc z czasem otrzymujemy ciekawszy dla nas content. Dlatego nie bójmy się odnosić do zamieszczonych przez inne osoby postów, głosować w ankietach czy dawać like’i i serduszka. To wszystko ma znaczenie.


Pójdźmy więc dalej. LinkedIn to z założenia serwis zawodowy, gdzie spotykają się profesjonaliści. Hejt nie zdarza się często - głównie dlatego, że komentujemy pod własnym imieniem i nazwiskiem, lecz mimo wszystko - występuje. Zadałam więc kolejne pytanie:

Czy napotkał Pan na LinkedIn jakiekolwiek trudności ze strony swoich odbiorców? Czy pojawiło się u kiedykolwiek zwątpienie w celowość Pańskich działań?

Było kilka sytuacji gdzie spotkałem się z hejtem, co ratownik medyczny robi na LinkedIn oraz pojawiło się kilku „specjalistów”, co wiedzieli lepiej. Było też kilkanaście osób, które obrażało się za kwestię związaną z COVID i moją pracą w pogotowiu. 
Nie szarpie się, blokuję.


Granica między konstruktywną krytyką a hejtem bywa bardzo cienka. Każdy z nas ma prawo do swojego zdania, lecz jeśli zamiast ad rem zaczyna się odnosić ad personam, osoba, do której kierowane są te słowa ma pełne prawo do rezygnacji z kontynuowania „znajomości” lub chociażby rozmowy. Stąd właśnie istnieje opcja blokady użytkownika. 

Jeśli zaś pojawiłaby się wątpliwość, czy nie „kneblujemy komuś ust” i „nie dajemy prawa do wypowiedzenia się” to jest to wątpliwy argument - prawo takie osoba ta straciła w momencie, gdy dyskusja zmieniła się w emocjonalną przepychankę, która dotyka drugiego człowieka, a nie jest polemiką z treścią, którą opublikował.


Kolejne pytanie:

Czy był jakiś przełomowy, zwrotny moment w Pańskiej działalności na LinkedIn? Co to było?

Moment przełomowy pojawił się po około 8 miesiącach, gdzie w pierwszym konkursie Topowy Głos LinkedIn zostałem nominowany i znalazłem się w pierwszej dziesiątce laureatów. 

Ratownik wśród Topowych Głosów LinkedIn? Jak to się stało? ;) To pytanie Pan Karol sam zadawał sobie w jednym ze swoich postów, gdzie również podał swoją receptę na taki stan rzeczy. I jak brzmi ta odpowiedź?

„❣️ Daj się polubić, bądź naturalnym. Tyle.❣️

Proste? No właśnie nie..........


K.”

Zostawiam to bez komentarza, ku refleksji.

Wiele osób, które zaczyna przygodę z LinkedIn zastanawia się, jak długo będą musieli czekać na pierwsze efekty swoich działań. Z doświadczeń klientów, z którymi dotąd pracowałam wynika, że czasem „wystarczy” łut szczęścia - bycie w dobrym miejscu i w dobrym czasie, ze świetnie przygotowanym profilem na LinkedIn, który według mnie zawsze jest podstawą, który daje lepszy start, gdyż pozycjonuje nas wiele poziomów wyżej w „rankingu” LinkedIn. Dlatego czasem już kilka dni po zamieszczeniu „nowego” profilu mojego klienta na LinkedIn dostawałam wiadomości, że otrzymał kilka ofert (współ)pracy czy propozycję od inwestora.
Ale nie zawsze jest tak kolorowo, a nawet powiedziałabym - nieczęsto ;) Zwykle - z powodu ilości treści, trzeba się nieco bardziej przyłożyć do działań, które już omówiliśmy wyżej. Zadałam więc Panu Karolowi pytanie:


Po jakim czasie od prowadzenia regularnej komunikacji otrzymał Pan pierwszą komercyjną ofertę? Czy zdradzi Pan, czego dotyczyła? I czy dzisiaj, dzięki ofertom, które do Pana przychodzą, dzięki działalności na LI, mógłby Pan się utrzymać bez pracy jako ratownik medyczny?

Pierwszą ofertę szkoleniową otrzymałem po około 5 miesiącach regularnego publikowania, było to szkolenie pierwszej pomocy. I tak, spokojnie mogę się utrzymać dzięki regularnemu opublikowaniu i licznym szkoleniom. Pracę w pogotowiu od wielu lat traktowałem jako pasję, chociaż już przed LinkedIn nie musiałem pracować w pogotowiu.


Czy 5 miesięcy to długo? To zależy od bardzo wielu czynników - sytuacji wyjściowej, oczekiwań, skali działań, ich jakości, częstotliwości, odbioru, angażowania, rodzaju działalności, grupy odbiorców… I tak mogłabym wymieniać jeszcze naprawdę długo. Jest to subiektywne, ale też pokazuje, jak wiele czynników się liczy, więc też nie ma jednej odpowiedzi. 

Zapragnęłam więc pogłębić nieco temat z jednego z poprzednich pytań, bo wiem doskonale, że większość z nas jest na LinkedIn po EFEKTY:

W czym, według Pana, tkwi sekret powodzenia, przyciągania uwagi na LinkedIn?


Trzeba być naturalnym, szczerym i dobrze przemyśleć to, o czym chcemy pisać. Oczywiście świetnie by było, gdyby pojawiła się szansa monetyzacje pracy - to dodatkowy motorek do działania. Ważne, by być regularnym oraz w miarę możliwości odpowiadać na komentarze - chodzi o budowanie relacji. Przecież na Linkedin są ludzie, którzy pod garniturami i garsonkami mają serducho.

I na koniec:

Co powiedziałby Pan osobom, które - jak w Pana przypadku jako ratownika - na pierwszy rzut oka nie widzą bezpośredniej korzyści w działaniach na LinkedIn (czyli nie znajdą tu ani klientów ani pracodawców - bezpośrednio) i zastanawiają się, czy warto działać na Li?


Najpierw spróbuj, daj sobie czas, dobrze przemyśl po co tu chcesz być i spróbuj. Do odważnych świat należy. Czasami trzeba podjąć wyzwanie, a potem zastanawiać się, jak to zrobić. 

Dziękuję za rozmowę.

*) W nagłówku użyłam wyrażenia „stereotypowy” użytkownik LinkedIna nie bez powodu. Z badań prowadzonych przeze mnie podczas pracy z moimi klientami nad ich profilami, a także z młodszym pokoleniem (przy okazji mojego kursu online„LinkedIn w 7 krokach”) jasno wynika, że większość społeczeństwa ma wizję LinkedIn jako miejsca, gdzie konta swoje mają niemal wyłącznie:
a) osoby z tzw. twardego biznesu,
b) osoby z wieloletnim doświadczeniem.


To drugie założenie bardzo mocno i niestety negatywnie wpływa na aktywną obecność młodzieży w serwisie (z definicji UE - osoby do 30 r.ż.), co staram się zmieniać swoją działalnością edukacyjną. To pierwsze założenie zaś często stanowi czynnik nieprawdziwie definiujący całą społeczność LinkedIn, co również stanowi często o rezygnacji założenia konta przez osoby, które czują, że nie należą do grona „twardego biznesu” (wyrażenie używane potocznie przez osoby, z którymi rozmawiam, a które - z ich punktu widzenia - reprezentują bardziej miękkie branże, takie jak wellness, a nawet psychologia).


To wszystko pokazuje, jak wiele jeszcze jest do zrobienia w zakresie edukacji o LinkedIn. Jednak potrzeba, aby zaangażowani byli również sami jego użytkownicy, którzy swoją wiedzą i postawą mogą zachęcać „miękkie branże” i młodsze pokolenia do działań w tym serwisie. Taka właśnie jest moja misja. Dbając o własne konto i treści i dając swoje działania za przykład również edukujesz. Przyłączysz się?
---
www.annamariawisniewska.pl]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/cc092b290a7344c5c7ffc3578b33c778,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/cc092b290a7344c5c7ffc3578b33c778,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/blogi/filipklodawski/172639,email-marketing-dlaczego-wciaz-jest-tak-wazny-i-skuteczny</guid><link>https://innpoland.pl/blogi/filipklodawski/172639,email-marketing-dlaczego-wciaz-jest-tak-wazny-i-skuteczny</link><pubDate>Tue, 02 Nov 2021 14:19:24 +0100</pubDate><title>Email marketing - dlaczego wciąż jest tak ważny i skuteczny?</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/9f668981cf9e56e129870b02f9a2106c,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jakiś czas temu można było mieć obawy, że większość odbiorców przeoczy newsletter albo zobaczy go kilka dni po fakcie, kiedy komunikowana w nim promocja będzie już nieaktualna. Jak jest obecnie? Przekonaj się, czy warto jeszcze inwestować w email marketing.

Już bardzo dawno temu słyszałem, że email marketing umiera. I on tak umiera i umiera od lat, a firmy, które inwestują w niego czas i pieniądze, wciąż odnoszą z tego tytułu niemałe korzyści.

Jako współzałożyciel agencji email marketingowej dysponuję tak dużą liczbą danych, że mógłbym po prostu napisać, że newslettery i marketing automation działają, nie mając co do tego żadnych wątpliwości. Jednak wolę zamiast tego przedstawić szereg danych, które powinny przekonać do tego kanału nawet najbardziej sceptycznych marketerów, przedsiębiorców i właścicieli firm.


Email marketing - dlaczego nie możesz go nie prowadzić


Na wstępie kilka ogólnych powodów, dlaczego email marketing - pomimo upływu lat i pojawienia się dziesiątek nowych trendów i możliwości w marketingu online - wciąż jest tak skuteczny:

1. Email marketing działa szybko

Jakiś czas temu można było mieć obawy, że większość odbiorców przeoczy newsletter albo zobaczy go kilka dni po fakcie, kiedy komunikowana w nim promocja będzie już nieaktualna. Obecnie większość wiadomości odczytujemy na smartfonach, które często informują nas chwilę po tym, gdy otrzymamy nową wiadomość. Według danych platformy Litmus, obecnie co najmniej 54 proc. e-maili odczytujemy na urządzeniach mobilnych. Jeśli więc nasz newsletter nie zostaje odczytany, często dzieje się tak nie dlatego, że odbiorca go nie zauważył, tylko dlatego, że nie zainteresowaliśmy go dostatecznie tematem czy polem nadawcy. Albo... wpadliśmy do spamu, co też jest winą naszą (np. niedostatecznej reputacji domeny, z której wysyłamy, bądź zaniedbań w konfiguracji rekordów DNS) i narzędzia do wysyłki (a dokładnie serwerów wysyłkowych).


2. Email marketing angażuje

Oczywiście pod warunkiem, że jest prowadzony dobrze. Jeśli wysyłasz w newsletterze banery skopiowane jeden do jeden ze strony internetowej, nie umieszczając w nim żadnej wartości dodanej ani nie dbając o osobisty wymiar tej komunikacji, nie masz co marzyć o wysokiej skuteczności. Ale wystarczy, że dasz odbiorcom coś więcej (a najlepiej od czasu do czasu także coś wartościowego za darmo) i potraktujesz ich jak partnerów do rozmowy, możesz liczyć na wysokie współczynniki otwarć i kliknięć. A skoro o współczynnikach mowa...


3. Email marketing jest policzalny

"Połowa pieniędzy wydawanych na reklamę jest wyrzucana w błoto. Problem w tym, że nie wiem, która połowa" - brzmi słynny cytat z Johnna Wanamakera. Jednak ten amerykański pionier marketingu na pewno nie mógłby wypowiedzieć podobnych słów w kontekście newsletterów i marketing automation. Już narzędzie do email marketingu wyświetla istotne dane, takie jak współczynnik otwarć (open rate), współczynnik kliknięć (CTR) czy współczynnik kliknięć do otwarć (CTOR), a gdy zagłębisz się w raporty w Google Analytics, z łatwością dotrzesz do tych jeszcze ważniejszych: liczby transakcji, współczynnika konwersji czy osiągniętego przychodu. Nietrudno zorientować się, czy twój email marketing działa, czy nie. Szczególnie, jeśli sprzedajesz produkty lub usługi wyłącznie online (czyli na przykład prowadzisz sklep internetowy). Ale nie tylko wtedy.


4. Email marketing można personalizować

A im więcej wiesz na temat swoich odbiorców, tym w bardziej kreatywny i skuteczniejszy sposób. Jednak rzecz nie w tym, aby pisać wprost, że dużo wiesz o odbiorcy, bo wówczas prawdopodobnie osiągniesz efekt odwrotny od zamierzonego. Sztuka polega na sprytnym i umiejętnym wykorzystaniu wiedzy o klientach. Najprostszy przykład - nikt nie obrazi się, że zwracasz się do niego w temacie czy wstępie do wiadomości po imieniu. Co jeszcze? Niektóre narzędzia do email marketingu pozwalają optymalizować czas wysyłki na podstawie czasu otwarć poprzednich wiadomości przez poszczególnych odbiorców. A w kampanii reaktywacyjnej możesz odnieść się do daty ostatniego zakupu albo do produktu, który wówczas dana osoba zamówiła. Po połączeniu informacji z systemu sprzedażowego z danymi z narzędzia do email marketingu powinieneś uzyskać multum sposobów na personalizację.


5. Email marketing jest stosunkowo niedrogi

Stawki za reklamę w Google Ads i Facebook Ads rosną, konkurencja w content marketingu i SEO stale rośnie, co też powoduje wzrost kosztów... Prawie wszystko drożeje. A email marketing w podstawowym wymiarze wymaga od ciebie tylko posiadania bazy adresowej (zbierasz ją za darmo, przy okazji pozyskiwania klientów), narzędzia do wysyłki mailingów (w zależności od bazy, może to być od zera do kilkuset złotych) i ewentualnie zatrudnienia agencji do email marketingu, jeśli nie chcesz lub nie potrafisz tworzyć skutecznych newsletterów we własnym zakresie. A skoro koszty są niskie, to znacznie łatwiej przekroczyć próg rentowności.


Email marketing - garść statystyk, które przekonają największego sceptyka

A teraz pora na wspomniane dane, które powinny przekonać nieprzekonanych i zachęcić niezachęconych. Pora raz a porządnie udowodnić, że email marketing działa. Niech liczby przemówią!

· 81 proc. mikro, małych i średnich przedsiębiorstw wykorzystuje email marketing do pozyskiwania nowych klientów (email marketing to wysyłki nie tylko do bazy własnej, ale także do baz zewnętrznych), a 80 proc. do utrzymania obecnych (źródło: Emarsys, 2018 r.).

· 49 proc. konsumentów stwierdziło, że chciałoby otrzymywać cotygodniowy newsletter od swoich ulubionych marek (źródło: Statista, 2017 r.).



· Każdy dolar wydany na email marketing przekłada się średnio na 42 dolary przychodu - to wprawdzie statystyka z amerykańskiego rynku, a podobnego badania w Polsce nie przeprowadzono, ale i tak daje do myślenia (źródło: DMA, 2019 r.)

· Blisko 9 na 10 marketerów wykorzystuje email marketing do organicznej dystrybucji treści (źródło: Content Marketing Institute, 2019 r.)

· Średni współczynnik otwarć newsletterów wynosi 21 proc. - to całkiem sporo, biorąc pod uwagę, że każdego dnia do naszych skrzynek odbiorczych wpadają dziesiątki, jeśli nie setki wiadomości (źródło: MailChimp, 2017 r.)


· Pierwsze wiadomości wysyłane po zapisie - czyli tzw. wiadomości powitalne - są otwierane średnio przez 82 proc. odbiorców (źródło: GetResponse, 2017 r.)

· 78 proc. marketerów stwierdziło w ubiegłym roku, że email marketing odgrywa istotną rolę w sukcesie firm, w których pracują - to o 7 p.proc. więcej niż rok wcześniej (źródło: Litmus, 2020 r.)

· 35 proc. marketerów wysyła swoim odbiorcom od trzech do pięciu wiadomości tygodniowo (źródło: Non Another State of Marketing, 2020 r.)

· Czterech na pięciu marketerów twierdzi, że prędzej zrezygnowałoby z działań w mediach społecznościowych niż z email marketingu (źródło: Litmus, 2020 r.)


· 31 proc. marketerów z sektora B2B uważa, że email marketing to najlepszy sposób na "wygrzewanie leadów" (źródło: Content Marketing Institute, 2020 r.)

Czy ktoś jeszcze ma wątpliwości co do skuteczności email marketingu? Jeśli jeszcze go nie prowadzisz, czym prędzej zacznij. A jeżeli już to robisz, to rób dalej, tylko... optymalizuj!
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/9f668981cf9e56e129870b02f9a2106c,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/9f668981cf9e56e129870b02f9a2106c,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">49 proc. konsumentów stwierdziło, że chciałoby otrzymywać cotygodniowy newsletter od swoich ulubionych marek (źródło: Statista, 2017 r.).</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/blogi/admiraltax/162295,handel-z-wielka-brytania-po-brexicie-nowe-zasady-od-stycznia-2021-roku</guid><link>https://innpoland.pl/blogi/admiraltax/162295,handel-z-wielka-brytania-po-brexicie-nowe-zasady-od-stycznia-2021-roku</link><pubDate>Fri, 25 Sep 2020 14:29:09 +0200</pubDate><title>Handel z Wielką Brytanią po Brexicie. Nowe zasady od stycznia 2021 roku</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/bc33d003c789b6bed154e3f2b64281c1,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wielka Brytania opuszcza UE. Okres przejściowy kończy się na koniec 2020 roku. Polskich przedsiębiorców utrzymujących stosunki handlowe z partnerami Wielkiej Brytanii czekają zmiany.

Wielka Brytania opuściła Unię Europejską. 31 grudnia 2020 roku Wielka Brytania opuści jednolity rynek i unię celną UE. Od 1 stycznia 2021 roku zmianie ulegną zasady handlu z Wielką Brytanią dla firm z Unii Europejskiej, w tym dla podmiotów zarejestrowanych w Polsce.

Kupno lub sprzedaż towarów do Wielkiej Brytanii po 1 stycznia 2021 roku
Począwszy od stycznia zmienią się zasady w zakresie kupna i sprzedaży. Obowiązywać będą określone wymogi dotyczące przepływu towarów pomiędzy UE i Wielką Brytanią ze względu na przywrócenie granic celnych.

Przeczytaj: Numer EORI po Brexit


Skontaktuj się ze swoim partnerem handlowym / partnerami w Wielkiej Brytanii w celu uzgodnienia zakresu odpowiedzialności oraz omówienia dokumentacji wymaganej w przypadku towarów będących przedmiotem handlu Twojej firmy z Wielką Brytanią. Upewnij się, czy Twoja firma spełnia wymogi obowiązujące przy przewozie towarów przez granicę.

Jeżeli do Wielkiej Brytanii eksportujesz produkty rolno-spożywcze, Twoja firma być może będzie musiała:

-sprawdzić wymogi związane z eksportem żywności, napojów lub produktów rolnych z UE do Wielkiej Brytanii
-sprawdzić, jakie dokumenty, pozwolenia i zaświadczenia są wymagane w przypadku towarów eksportowanych przez Twoją firmę z UE do Wielkiej Brytanii i jak można je uzyskać
-powiadomić z wyprzedzeniem brytyjskie władze o towarach, które Twoja firma eksportuje z UE do Wielkiej Brytanii
WAŻNE: Nie zostaną wprowadzone istotne zmiany w przepływie towarów pomiędzy Irlandią Północną i krajami członkowskimi UE, w tym Irlandią.


Świadczenie usług w Wielkiej Brytanii po 1 stycznia 2021 roku
Zmiany, jakie zajdą od 1 stycznia 2021 roku mogą dotyczyć Twojej firmy. Nowe zasady mogą obowiązywać, jeżeli:

-twoja firma ma oddziały lub filie w Wielkiej Brytanii
-twoja firma jest częścią sektora usług w Wielkiej Brytanii
-twoja firma planuje fuzję z firmą z Wielkiej Brytanii
-ty lub Twoi pracownicy jeżdżą służbowo do Wielkiej Brytanii
-ty lub Twoi pracownicy świadczą usługi w ramach zawodów regulowanych w Wielkiej Brytanii
Sprawdź przepisy dotyczące Wielkiej Brytanii, w tym wymogi wizowe. Rozważ czy przeniesienie firmy do Wielkiej Brytanii nie będzie najlepszym rozwiązaniem dla ciągłości biznesu.


ZOBACZ: Korzyści z prowadzenia firmy w Wielkiej Brytanii]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/bc33d003c789b6bed154e3f2b64281c1,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/bc33d003c789b6bed154e3f2b64281c1,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Funt brytyjski</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/blogi/filipklodawski/156755,3-filary-e-mail-marketingu</guid><link>https://innpoland.pl/blogi/filipklodawski/156755,3-filary-e-mail-marketingu</link><pubDate>Tue, 10 Dec 2019 14:31:06 +0100</pubDate><title>3 filary e-mail marketingu</title><description><![CDATA[<img src="https://m.innpoland.pl/1d45adda440b83f62f75949670f7ea26,135,135,1,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Mailingi i newslettery to w dalszym ciągu niezwykle skuteczne sposoby komunikacji z klientami. Odpowiednio wykorzystywane ułatwią ci zarówno budowanie relacji jak i (a może przede wszystkim!) sprzedawanie. Niektórzy już kilka lat temu zwiastowali rychły koniec newsletterów, a on wciąż nie nadszedł i nie zapowiada się, aby doszło do niego w bliskiej przyszłości.

Aby nie być gołosłownym, przedstawiam trzy filary, na których cały czas opiera się siła e-mail marketingu.

I filar: skrzynka pocztowa

Dostawcy rozwiązań pocztowych coraz bardziej z myślą o komforcie swoich użytkowników. Wynikiem tego było wprowadzenie podziału na foldery: główny, z ofertami czy z powiadomieniami. Co prawda]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/1d45adda440b83f62f75949670f7ea26,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/1d45adda440b83f62f75949670f7ea26,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Filip Kłodawski</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/blogi/leszekolszanski/152459,aplikacja-restauracja-generacja-z-stawia-konsumpcje-hamburgerow-z-frytkami-na-glowie</guid><link>https://innpoland.pl/blogi/leszekolszanski/152459,aplikacja-restauracja-generacja-z-stawia-konsumpcje-hamburgerow-z-frytkami-na-glowie</link><pubDate>Fri, 17 May 2019 10:12:44 +0200</pubDate><title>Aplikacja: restauracja. Pod presją Gen-Z biznes gastronomiczny zmienia się w cyfrowy</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/820c0cc4ecf3fa3a271f3580cbb428de,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Szybkość, wygoda, niższa cena, i… brak kontaktu z pracownikiem. Generacja Z - grupa najmłodszych konsumentów swoje piętno na zbiorowym żywieniu. Pracując w firmie budującej oprogramowanie dla gastronomii obserwuję codziennie fascynujące zjawisko. Bary i restauracje, zwłaszcza te sieciowe zaczynają zachowywać się jak aplikacje mobilne. Co miesiąc, ba, co tydzień na rynku nowe aktualizacje, jedne po to, by podnieść komfort obsługi, obniżyć koszty, zrobić miły prezent. W końcu po to, żeby coś się działo. Kto nie bierze udziału w nieustającej technorewolucji, ten traci rynek.

Generacja “Z”? No dobra, dobra, połowa stereotypów o nich (o Was?) to ściema. Niechęć do pracy, wygórowane oczekiwania, trudności w rozluźnieniu więzów z rodzicami - te doniesienia okazały się mocno przesadzone. Urodzeni po 1996 ludzie potrafią pracować, zarabiać i żyć samodzielnie. Ale ich już przywiązanie do nowych technologii i umiejętność dbania o własny interes oraz wygodę, to już nie mit. I lepiej ich dobrze poznać, bo już w 2020 roku będą stanowić największą grupę konsumentów - ponad 32%. A od nich intensywnie uczy się starsze pokolenie.

1. W restauracjach nadejście Gen-Z objawiło się inwazją kiosków samoobsługowych w połowie bieżącego dziesięciolecia. To żaden nowy wynalazek, tu i ówdzie pojawiały się już wcześniej, ale chętnych było mało. Teraz wyrastają jak szalone i od razu obrastają tłumem klientów. Parę kliknięć i można ustawić się w kolejce po odbiór. Rozmów ze sprzedawcami nie lubiło 12% baby boomerów, 20% millennialsów i 50% Gen-Z . Chwileczkę, to stare dane. Już tylko 44% WSZYSTKICH fast-foodowych konsumentów woli rozmawiać ze sprzedawcą. Wymierający gatunek.


2. A właściwie, to nawet wielki smartfon, którym jest kiosk też nie jest taki wygodny. Bliższa komórka ciału. Kolejna aktualizacja: Zamiast stać w kolejce po odbiór skrzydełek z frytkami łatwiej i prościej zamówić je korzystając z komórki, jeszcze po drodze do lokalu, albo w biurze, przed wyjściem na miasto. Popularność “Mobile Order-Ahead” - zamówień w aplikacji mobilnej do odbioru - lokalu rwie do przodu w tempie 70% rocznie i już stanowi 60% internetowych zamówień. Razem z nią, niestety, próby wyłudzania pieniędzy przez cyberoszustów. Cena postępu.


3. No dobrze, ale zabawa smartfonem też potrafi okazać się mało wygodna, szczególnie, jeśli na obiad zdążasz samochodem, rowerem lub na hulajnodzie. OK Google, masz na to sposób? Jasna sprawa, polecam kolejny upgrade: zamówienia głosowe. Prosto z samochodu, albo ze smartfona przez zestaw słuchawkowy. Jesteśmy tylko odrobinę zapóźnieni, bo w USA już takie rozwiązania są montowane w fabrycznie nowych brykach. Wystarczy klik na ekranie dotykowym i można dyktować zamówienie, które zostaje zdekodowane, przekazane do najbliższego lokalu a GPS niezwłocznie wskazuje do niego drogę.


4. Słuchanie głosu klienta też niedługo może się okazać staroświeckie. Kto naprawdę dba o klienta, ten aktualizuje restaurację, żeby nauczyła się czytać mu w myślach. W marcu 2019 r. MCdonald’s kupił izraelskiego startupa rozwijającego sztuczną inteligencję. No, nie przesadzajmy - uczenie maszynowe. Cel - jak najskuteczniejsze podpowiadanie klientom na co mają ochotę. Ciepło - lody i zimne napoje, chłodno - gorąca herbata, szybko i niecierpliwie klikasz w ekran - danie, na które przewidywany jest najkrótszy czas oczekiwania.

5. Kto mówi, z reguły lubi, żeby mu odpowiedziano. I na to jest sposób. Aktualizacja nr 5 - czatboty. Sprzedaż przez elektronicznych subiektów to next big thing dla sklepów i dla restauracji. W tym roku przez ich “ręce” przejdzie 7 mld dolarow, do 2023 ta liczba ma urosnąć aż do 112 mld. Kto nie wsiądzie na ten wózek, ten będzie mógł pozazdrościć konkurencji obniżonych kosztów pracy i przyspieszonej obsługi. Czatbot to także istotny element omnichannelu.


6. Właśnie - omnichannel - kolejna aktualizacja systemu cyfrowej restauracji, dokonana pod presją nowych gustów klientów. A właściwie ciąg niekończących się aktualizacji. Być może omnichannel powinien znaleźć się na miejscu pierwszym, gdyby nie to, że wynika z wszystkich powyższych. Omnichannel to jak znajomy kelner, który zawsze pamięta co lubisz, znajdzie dla ciebie miejsce nawet jak jest tłok i od czasu do czasu dorzuci prezent na koszt firmy. W XXI wieku jego miejsce zajmuje system lojalnościowy, dostępny zawsze, niezależnie czy przychodzisz do lokalu, zamawiasz przez stronę, aplikację, w kiosku czy mówiąc do Siri/Alexy/Cortany. Rozpoznający klienta, pamiętający co lubi i raz po raz zaskakujący go czymś wyjątkowym. Najlepsi dostają nie tylko zniżki, ale firmowe gadżety, nowe potrawy do degustacji, prezenty urodzinowe, zaproszenia na lekcje gotowania. A w godzinach szczytu mogą liczyć na miejsce poza kolejnością.


7. Uczenie maszynowe może też pomóc ogólnym ogarnięciu porządku w lokalu i wśród załogi. Dał nam przykład Walmart, ale rozwiązanie wchodzi też do restauracji. Aktualizacja nr 7 - cyfrowy menedżer. Kamera non stop filmuje powierzchnię lokalu a algorytm sprawdza, czy stos tac nie zniknął, czy śmieci nie wysypują się z kubłów, czy wystarczający zapas kubków czeka na klientów i czy kolejka porusza się we właściwym tempie. Biologiczny menedżer jest informowany o problemach zanim sam zdąży je zauważyć lub doniesie mu o nich życzliwy podwładny.

8. Zresztą, jak długo jeszcze restauracje będą roić się od zapracowanych kelnerów, barmanów, sprzątaczy i menedżerow - to nie jest takie pewne. Aktualizacja nr 8 - roboty, na razie pozostaje głównie jest w fazie planów, ale planów mocno sprecyzowannych. Robot barista radzi już sobie bardzo dobrze, podobnie jak Blendid, robot produkujący, na zamówienie z kiosku lub smartfona, soki i przeciery z rozmaitych składników.


Tylko klientów, na razie, nikt nie próbuje zastąpić.]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/820c0cc4ecf3fa3a271f3580cbb428de,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/820c0cc4ecf3fa3a271f3580cbb428de,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Cyfrowe kioski to tylko pierwszy krok w stronę cyfryzacji sieci fast food</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/blogi/siecprzedsiebiorczychkobiet/140669,best-czyli-jak-byc-najlepsza-w-biznesie-siec-przedsiebiorczych-kobiet-podpowiada-studentkom-jak-stawiac-pierwsze-biznesowe-kroki</guid><link>https://innpoland.pl/blogi/siecprzedsiebiorczychkobiet/140669,best-czyli-jak-byc-najlepsza-w-biznesie-siec-przedsiebiorczych-kobiet-podpowiada-studentkom-jak-stawiac-pierwsze-biznesowe-kroki</link><pubDate>Tue, 30 Jan 2018 09:42:23 +0100</pubDate><title>BEST, czyli jak być najlepszą w biznesie. Sieć Przedsiębiorczych Kobiet podpowiada studentkom jak stawiać pierwsze bizne</title><description><![CDATA[<img src="https://m.innpoland.pl/fbab119b88904ec9495b835920d0d170,135,135,1,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, zastanawiacie się pewnie co jakiś czas nad zmianą czegoś w swoim życiu zawodowym. Pewnie część z Was myśli o założeniu własnej firmy, ale nie wie od czego zacząć. I przede wszystkim kiedy? Odpowiedź, naszym zdaniem, jest prosta: od razu. 
Bez względu na to, w jakim momencie życia jesteście, zawsze warto spróbować swoich sił, w tej dziedzinie, w której czujecie się ekspertami. Przedsiębiorczość nie ma wieku, a sukces można osiągnąć zarówno mając kilkanaście lat, jak również będąc już w sile wieku. Żyjemy w świecie nowych technologii, które dają nam przecież dużo możliwości. Szkoda tego nie wykorzystać. 
Prowadząc Fundację Przedsiębiorczości Kobiet staramy się pomagać na wielu etapach Waszego pomysłu, często wspieramy Was nawet jeszcze przed jego wykiełkowaniem. Z przedsiębiorczością można, ale nie trzeba się urodzić. Tego można się nauczyć. Taka przyświeca nam myśl za każdym razem, kiedy organizujemy kolejne spotkania czy uruchamiany nowe edycje programów – takich jak Biznes w Kobiecych Rękach czy BEST. Zachęcamy Was bardzo rozwijania własnej przedsiębiorczości – to przydaje się każdemu bez względu na wiek czy zawód. 



Katarzyna Wierzbowska i Dorota Czekaj

BEST – BUSINESS &amp; ENTREPRENEURSHIP SUPPORT TRAINING

Jeśli jesteś studentką lub doktorantką i zastanawiasz się jak zaplanować swoją przyszłość zawodową, ten program jest dla Ciebie. BEST kierowany jest do młodych kobiet aktywnie planujących swoją ścieżkę zawodową, a także rozważających założenie własnej firmy. W 2018 roku uruchomiona została jego trzecia edycja.

BEST to możliwość poznania przedstawicielek różnych środowisk zawodowych (NGO, korporacji, startupów, własnej firmy) i skonfrontowania z nimi własnych wyobrażeń dotyczących ich branży. To także duża dawka wiedzy i inspiracji płynąca prosto z doświadczenia. Młodzi ludzie na początku swojej drogi zawodowej mają prawo nie wiedzieć, w jakim kierunku chcą się rozwijać i czy wybrana przez nich ścieżka zawodowa na pewno jest właśnie dla nich. Pierwszym krokiem, który można zrobić, aby zweryfikować swój pomysł jest rozmowa z doświadczoną osobą z tego sektora, kolejnym mogą być staże czy tzw. job shadowing. 


Udział w spotkaniach jest bezpłatny, wymagana jest jednak wcześniejsza rejestracja. Liczba miejsc jest ograniczona, więc decyduje kolejność zgłoszeń.

	
		
											
					
				
				Uczestniczki jednego ze spotkań networkingowych BEST•siecprzedsiebiorczychkobiet.pl
					



Na najbliższe spotkanie, które odbędzie się już 13 lutego można zapisać się przez link: https://lutowespotkaniebest.evenea.pl/. Gościem spotkania będzie Beata Cichocka-Tylman z PwC, która opowie o wadach i zaletach pracy w korporacji, odpowie na pytanie jakie trzeba mieć predyspozycje, aby pracować w korporacji oraz jakie są możliwości rozwoju i awansu. 

Więcej o programie na stronie Fundacji:]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/fbab119b88904ec9495b835920d0d170,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/fbab119b88904ec9495b835920d0d170,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Sieć Przedsiębiorczych Kobiet</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/blogi/siecprzedsiebiorczychkobiet/139201,jak-skutecznie-wprowadzic-nowy-produkt-na-rynek-zrealizuj-ten-4-miesieczny-plan</guid><link>https://innpoland.pl/blogi/siecprzedsiebiorczychkobiet/139201,jak-skutecznie-wprowadzic-nowy-produkt-na-rynek-zrealizuj-ten-4-miesieczny-plan</link><pubDate>Mon, 04 Dec 2017 13:01:02 +0100</pubDate><title>Jak skutecznie wprowadzić nowy produkt na rynek? Zrealizuj ten 4-miesięczny plan</title><description><![CDATA[<img src="https://m.innpoland.pl/fbab119b88904ec9495b835920d0d170,135,135,1,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Pomysł na nowy produkt, który odpowiada na potrzeby rynku to często nie wszystko, aby nasz projekt zyskał pożądaną popularność, a słupki sprzedaży pięły się w górę. Tutaj kluczowa jest strategia, a co za tym idzie dokładne przemyślenie każdego kroku. Jednak jak się do tego zabrać?  
O to zapytałyśmy jedną z członkiń Sieci Przedsiębiorczych Kobiet i mentorkę w programie Biznes w Kobiecych Rękach -  Agnieszkę Grostal, ekspertkę w zarządzaniu sprzedażą i właścicielkę firmy doradczej Salents. Mamy nadzieję, że przedstawiony przez nią plan, zainspiruje nie jedną z Was do działania.

Katarzyna Wierzbowska i Dorota Czekaj


	
		
											
					
				
				pexels
					



JAK SKUTECZNIE WPROWADZIĆ NOWY PRODUKT NA RYNEK? 

Przy wprowadzaniu nowego produktu musisz wykreować pożądaną prędkość sprzedaży, czyli salesvelocity. Każdy przedsiębiorca marzy, by krzywa tego wskaźnika pięła się w górę, jednak rzeczywistość najczęściej wygląda zupełnie inaczej. Jak więc powinien wyglądać proces wprowadzania produktu, by zakończył się sukcesem?

Prędkość sprzedaży (ang. salesvelocity) to wskaźnik, który obrazuje szybkość osiągania dochodów z nowowprowadzonego produktu. Zazwyczaj wykresy sprzedaży nowego produktu ukazują gwałtowny wzrost, za którym pojawia się drastyczny spadek. Dzieje się tak, ponieważ początkowo handlowcy docierają szybko i z niewielkim wysiłkiem do 10% kupujących, którzy lubią nowości i od razu są zainteresowani nowym produktem. 


Kiedy jednak sprzedawca napotyka pozostałe 90%, wysiłek, by sprzedać zupełnie nieznany produkt, wydaje się zbyt duży i mało opłacalny. Przez to transakcje wydłużają się i są bardziej złożone. Zespół ds. sprzedaży zaczyna rozglądać się za innymi produktami z portfela firmy, których sprzedaż zapewni im osiągnięcie wymaganych od nich wyników. Jednak to wcale nie musi tak wyglądać. Przedstawiam Ci skuteczny, czteromiesięczny plan wprowadzenia nowego produktu. 

120 dni przed wprowadzeniem produktu

Poznaj swoją grupę docelową 

Zbuduj persony kupujących. Jest to szczegółowy profil modelowego klienta, który reprezentuje większą grupę konsumentów. Opisując personę warto ująć takie informacje jak: wiek, wykształcenie, stanowisko, branża, w której działa, lata pracy. Warto również się zastanowić, jak wygląda dzień naszej persony, jakie stoją przed nią wyzwania, czego się boi, o czym marzy. Przydatne będzie ustalenie pięciu najważniejszych barier, które nie pozwalają jej osiągnąć wymarzonego celu. 


Budowanie person za pierwszym razem może nie wyjść perfekcyjnie, ale pozwoli na uzyskanie podstawowej wiedzy na temat każdego kupującego, który może być zaangażowany w ocenę i zakup produktu. Wykorzystaj ją do opracowania komunikatów, programów marketingowych czy szkoleń sprzedażowych. Świetnym sposobem na pozyskanie takich informacji jest na przykład obecność na konferencjach i networking. Najlepszy sposób na wywiad to zadawanie pytań otwartych. Dzięki temu zamiast trzymać się swoich założeń, dowiesz się czegoś nowego. 

Zrozum cykl zakupowy

Tutaj także najlepszym sposobem, by zgromadzić potrzebną wiedzę, będzie rozmowa. Musisz dowiedzieć się, jak klienci przechodzą przez proces oceny i zakupu produktów o podobnym zakresie i cenie do Twoich. Równie ważne jest to, kto jeszcze będzie zaangażowany w ich zakup. 
Uzyskane informacje posłużą Ci do zbudowania strategii przeprowadzenia klienta przez cały proces zakupowy. Błędem jest zakładanie, że nowy produkt zostanie oceniony i zakupiony w taki sam sposób, jak reszta produktów, które dotychczas sprzedawała Twoja firma. 


Zidentyfikuj opór sprzedawców

Drastyczne zmiany w takich obszarach jak cena, proces sprzedaży, grupa klientów czy stosowane technologie, mogą wywołać obawy i opór u handlowców. Warto więc zawczasu zaplanować sposoby pokonania możliwych obiekcji. Ich najczęstszą przyczyną jest dzwonienie do grup klientów, których sprzedawca nie zna. Rolą lidera jest pokazanie handlowcom, jak powinny wyglądać takie rozmowy. Warto opracować skrypty rozmów, jako dodatkowa pomoc dla sprzedawców. 

90 dni przed wprowadzeniem produktu

Zwiększ świadomość nabywców

Nawet najbardziej innowacyjny produkt nie jest na tyle niezwykły, by zaczął sprzedawać się sam. W strategii i budżecie firmy musi znaleźć się miejsce na wygenerowanie świadomości u kupujących na temat nowego produktu. Do opracowania skutecznego planu działań, będą potrzebne persony, które zbudowałeś w poprzednim etapie. 


Opracuj narzędzia sprzedaży

Narzędzia sprzedaży, np. strona internetowa, prezentacja, wersja demo, mają pomóc przekonać kupujących do przejścia z jednego etapu cyklu zakupowego na następny. Może opracować je dział marketingu, jednak najpierw trzeba ustalić, dlaczego dotychczasowe narzędzia nie działają. 

Sprytnie pomagaj i wspieraj zespół

Na początek zidentyfikuj sprzedawcę, który ma najmniejszeszansę na zamknięcie transakcji. Pomóż mu na podstawie wiedzy o kupujących i o cyklu zdobyć potencjalnych klientów, a następnie przeprowadź go przez cały proces. Na kolejnym zebraniu zespołu sprzedażowego, poproś, by opowiedział jak wyglądała sprzedaż. Jego przemowa zadziała na resztę motywująco – pokaże, że można osiągnąć dobre wyniki sprzedając zupełnie nowy produkt. 


60 dni przed wprowadzeniem produktu

Opracuj materiały szkoleniowe dla sprzedawców

W materiałach powinny znaleźć się wszelkie informacje o kupujących – gdzie ich znaleźć, jakich problemów doświadczają, jak z nimi rozmawiać, z jakimi trudnościami zmagają się ich firmy. Dopiero potem przechodzimy do tego, jak produkt, który będą sprzedawać handlowcy, rozwiązuje dane problemy oraz jaka jest oferta konkurencji. 

Analiza wygranych i strat

Przeanalizowanie wygranych i straconych transakcji pozwoli ustalić, co działa, a co wymaga korekty. Najlepiej zostawić to zadanie specjalistom ds. marketingu, ponieważ handlowcy mogą dojść do zbyt przewidywalnych wniosków: za wysoka cena, brak określonej cechy produktu, itd. Analiza wygranych i strat, podobnie jak wywiad, powinny dostarczyć Ci nowej wiedzy, a nie potwierdzić to, co już wiesz. Może np. pomóc określić, które grupy kupujących były zaangażowane w proces i w którym punkcie transakcja utknęła. 


Analiza jest szczególnie przydatna na początkowych etapach wprowadzenia produktu, ponieważ umożliwia dostosowanie komunikacji, programów marketingowych i narzędzi sprzedaży tak, by móc częściej zamykać transakcje. 

30 dni przed wprowadzeniem produktu

Przeprowadź szkolenie na temat gotowości do sprzedaży

Miesiąc do wprowadzenia produktu to najwyższy czas, by przeprowadzić takie szkolenia. Pamiętaj, że Twój cel to przekonać sprzedawców, że mogą osiągnąć dobre wyniki sprzedając nowy produkt. Nie zawsze jest możliwe przeszkolenie wszystkich w jednym miejscu i w jednym czasie, dlatego zaplanuj sobie odpowiedni grafik. Możesz również zorganizować konferencję online.


Jeśli:
 Twój produkt jest odpowiedzią na potrzeby rynku,
 nabywcy są gotowi za niego zapłacić,
 masz dokładne informacje na temat kupujących i cyklu zakupowego,
 a zespół handlowców dysponuję wystarczającą wiedzą, by zwiększać świadomość konsumentów i wygrywać transakcje, 

to znaczy, że wkrótce ujrzysz odpowiednią prędkość sprzedaży. Warto pamiętać, że sprzedaż jest matematyką i żeby osiągnąć odpowiedni rezultat, należy odpowiednio zaplanować i wykonać konkretne działania.

***

	
		
											
					
				
				dr Agnieszka Grostal
					


dr Agnieszka Grostal

Ekspertka w zarządzaniu sprzedażą. Właścicielka firmy doradczej Salents (http://salents.com/ ). Mentorka w programie akceleracyjnym Biznes w Kobiecych Rękach Fundacji Przedsiębiorczości Kobiet. 


Od prawie 20 lat zajmuje się tworzeniem i wdrażaniem strategii sprzedażowych, kreuje taktykę sprzedaży, opracowuje modele biznesowe i wprowadza nowe produkty na polski rynek. Absolwentka Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu oraz Universite Paris II PantheonAssas w Paryżu, wykładowca na wyższych uczelniach ekonomicznych. Zdobywała doświadczenie na stanowiskach managerskich w międzynarodowych korporacjach finansowych, m.in. Banku Handlowym w Warszawie - Citibank, ING Banku Śląskim oraz BBL Asset Management w Paryżu. Prowadzi cykl praktycznych warsztatów podczas których uczy przedsiębiorców, managerów i dyrektorów sprzedaży, jak skutecznie zwiększyć sprzedaż oraz zyski firmy. Swoją wiedzą i doświadczeniem dzieli się również na blogu www.agnieszkagrostal.com.]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/fbab119b88904ec9495b835920d0d170,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/fbab119b88904ec9495b835920d0d170,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Sieć Przedsiębiorczych Kobiet</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/blogi/sebastiangojdz/137357,wirtualna-asystentka-zmiany-na-rynku-pracy</guid><link>https://innpoland.pl/blogi/sebastiangojdz/137357,wirtualna-asystentka-zmiany-na-rynku-pracy</link><pubDate>Wed, 13 Sep 2017 22:20:46 +0200</pubDate><title>Wirtualna Asystentka  – zmiany na rynku pracy?</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/68a4d173b7689f91a66a164b0db6c54b,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Według badań 67% wykonywanych w przedsiębiorstwach zadań nie zwraca się finansowo, choć są to czynności bezwzględnie niezbędne. Szereg z nich jest równie czasochłonna, co przygotowanie się do negocjacji czy ekspansji na rynku, choć nie muszą one być wykonywane przez właściciela czy etatowego pracownika.

Dlaczego sharing economy nie miałaby dotyczyć materii HR? Nie znajdując odpowiedzi na to pytanie, Szczecinianka Pola Sobczyk, postanowiła zaprezentować na rynku usługę wirtualnych asystentów. Mailing, prowadzenie social media, przygotowanie ofert, prezentacji, ogłoszeń o pracę, wsparcie w organizacji konferencji – to tylko kilka z wybranych możliwości jakie oferuje marka BrandAssist. W świecie, który wymaga od nas na co dzień symultanicznej wręcz wielozadaniowości, rozwój własnej firmy stanowi niezwykle dynamiczny i czasochłonny proces. Nie każdego jest stać, albo po prostu nie każdy potrzebuje, etatowych pracowników, którym można delegować zadania. 


BrandAssist oferuje na ten moment nie tylko pakiety godzin wirtualnych asystentek, ale również wdrożenie usprawnień. Wykorzystując autorskie metody i innowacyjne narzędzia zarządzania projektami oraz czasem, przyczyniają się bezpośrednio do zwiększenia produktywności oraz sprzedaży w firmach swoich klientów. 

Kto pracuje w BrandAssist? Są to ludzie sprawdzeni, okres rekrutacji trwa do 3 miesięcy – zdradza Pola. Jednym z podstawowych kryteriów jest minimum dwuletnie doświadczenie w dziedzinie, w której dany kandydat ma wypełniać swoją rolę asystenta. Najważniejsza jest pewność zespołu. Obsługa wygląda w następujący sposób. Klient po wybraniu pakietu jest kontaktowany z tzw. głównym asystent, który określi szczegółowo zakres jego potrzeb i będzie na bieżąco monitorował współpracę. Następnie wybrane zadania są rozdysponowywane do specjalistów. Model pracy asystenta jest bardzo wymagający, dlatego też rekrutacja do pracy w BrandAssist zakłada ciągłość obsługi na tym samym poziomie przez cały zespół, tak aby każdy z pracowników miał możliwość wypoczynku i naładowania baterii. 





Kto jest targetem firmy? Przedsiębiorcy i blogerzy. BrandAssist współpracuje obecnie z managerami wysokiego szczebla, przedsiębiorstwami budowlanymi, segmentem beauty, e-commerce, branżą rozrywkowo- gastronomiczną i edukacyjną. Ze względu na dynamiczny rozwój firma przeniosła swoją główną działalność ze Szczecina do Warszawy, a rynek zapotrzebowania na asystentów wirtualnych ma już dziś zasięg ogólnopolski.]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/68a4d173b7689f91a66a164b0db6c54b,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/68a4d173b7689f91a66a164b0db6c54b,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/blogi/siecprzedsiebiorczychkobiet/135055,do-biegu-gotowi-start-up</guid><link>https://innpoland.pl/blogi/siecprzedsiebiorczychkobiet/135055,do-biegu-gotowi-start-up</link><pubDate>Wed, 31 May 2017 10:19:58 +0200</pubDate><title>Do biegu, gotowi, start-up!</title><description><![CDATA[<img src="https://m.innpoland.pl/fbab119b88904ec9495b835920d0d170,135,135,1,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Masz świetny pomysł? Potrzebujesz finansowego wsparcia? Wiesz, że Twój startup podbije świat? 

Już 31 maja, w trakcie X Konferencji Sieci Przedsiębiorczych Kobiet, odbędzie się spotkanie, podczas którego pomysłodawczynie i inwestorki będą mogły porozmawiać o ewentyalnych wspólnych planach! 

Wahasz się czy to droga dla Ciebie? Zapraszamy do lektury.


	
		
											
					
				
				pexels.com
					



Do biegu, gotowi, start-up!

Start-up to obecnie jeden z niezwykle popularny pomysł na biznes. Modnie jest być jego założycielem, pracować w nim, być jego mentorem. Modnie jest także inwestować w start-upy. Poniżej przybliżam kilka podstawowych pojęć.

Hania postanowiła rzucić pracę w korporacji i „pójść na swoje”. Jej pomysłem na biznes było stworzenie kawiarni. Podawała napoje i przekąski w niewielkim lokalu w dzielnicy strzelistych biurowców. Czy można powiedzieć, że założyła start-up? Wszystko zależy od jej podejścia i strategii. Bo jeżeli ograniczy się do podawania kawy i ciastek to jej działalność to nic innego jak firma. Jeżeli natomiast przez cały czas będzie szukała pomysłu oraz innowacyjnego modelu biznesowego, który pozwoli jej zrewolucjonizować rynek kawiarni oraz rozszerzyć działalność — możemy mówić o start-upie.


Mimo sporego uproszczenia to właśnie chyba tak najłatwiej wytłumaczyć ideę istnienia start-upu. Chodzi o innowacje, skalowalność i w większości przypadków także o nowe technologie.

Z garażu na salony

Pojęcie start-upu jest stosunkowo nowe. Za nieformalnych prekursorów tego typu organizacji uznaje się takie obecne giganty jak Apple, Microsoft czy Intel.

To właśnie Microsoft — dziecko Billa Gatesa i Paula Allena — z niewielkiej firmy z Albuquerque, w USA, która miała zająć się produkcją prostego języka programowania BASIC, w krótkim czasie przekształcił się w jednego z największych graczy na rynku. A to wszystko za sprawą przeprofilowania firmy i nawiązania współpracy z IBM. To dla niego Microsoft stworzył — jak się później okazało przełomowy dla swojego rozwoju — system operacyjny DOS.


Podobnie ma się historia firmy Apple, która swoje początki miała w garażu Steve’a Jobsa. Trzech przyjaciół-zapaleńców stworzyło jedną z najbardziej rozpoznawanych globalnych marek. Steve Woźniak (wspólnik Jobsa) tworząc pierwszy komputer Apple I zapewne nie przypuszczał, jaki wpływ jego produkt będzie miał na rozwój całego świata IT. Dziś Mac, iPod, iPhone, iPad są wyznacznikami standardów, do których dąży wielu producentów.

Dla wielu osób prawdziwa era start-upów rozpoczęła się jednak kilkanaście lat później, w XXI wieku. A prekursorami są takie firmy jak Google czy Amazon, które jako jedne z nielicznych poradziły sobie z „bańką dot-comów”, czyli spektakularnym krachem wielu firm związanych z branżą internetową w roku 2001. Naiwni inwestorzy wierzyli, że już samo związanie biznesu z internetem przyniesie im sukces i krociowe zyski. Życie jednak pokazało, że rynek ten rządzi się dokładnie takimi samymi prawami jak inne sfery życia gospodarczego. Kryzys przetrwali tylko najsilniejsi gracze, którzy w porę zrozumieli, iż aby pozostać na rynku konieczna jest przemiana i zaoferowanie inwestorem realnych wartości.


I tak Amazon z internetowej księgarni stał się gigantycznym sklepem internetowym. Podobną ewolucję przeszła witryna Google. To już nie tylko wyszukiwarka internetowa (chociaż i w tej dziedzinie nadal wiedzie palmę pierwszeństwa). Obecnie Google to także mapa i nawigacja (Google Maps), narządzie do podglądania najdalszych zakątków świata bez wychodzenia z domu (Google Earth), biblioteka (Google Books), a nawet wirtualne muzeum (Google Arts &amp; Culture). Krociowe zyski przynosi Google AdWords, czyli system reklamowy Googla.

Mimo że nieformalną stolicą start-upów pozostaje Dolina Krzemowa nie trudno znaleźć je także w Polsce. Przykładem jest choćby CD Projekt, który obecnie wyceniany jest na ponad 6 mld zł. Świetna passa firmy zaczęła się dopiero w 2015 roku (po wypuszczeniu na rynek kultowej już dziś gry Wiedźmin 3: Dziki Gon) a wcześniej firmie wiodło się różnie. Wiele razy balansowała na granicy i przynosiła minimalne zyski, by w końcu w 2016 roku znaleźć się na prestiżowej liście Fortune wśród firm wycenianych na ponad 1 mld dolarów. Sprawa niebagatelna, bo na całym świecie takich przedsiębiorstw jest nieco ponad 200.


„Pokaż mi swoje MVP”

MVP to nic innego jak pierwsza wersja produktu (Minimum Viable Product). Może być ona niedoskonała, pełna błędów, stworzona jak najszybciej i po minimalnych kosztach. Ważne, żeby można było na jej przykładzie pokazać potencjalnemu klientowi wartość produktu. Przykładowo, wracając z pracy w upalne popołudnie zauważamy, że ludzie wchodzący do metra są bardzo spragnieni i nie mają gdzie kupić napojów. W głowie świta nam, że to dobry pomysł na biznes. Nie otwieramy od razu całej sieci sklepów — byłoby to zbyt duże ryzyko. Początkowo w wolnym czasie konstruujemy tanie, mobilne stoisko, stawiamy je vis a vis wyjścia ze stacji metra i sprzedajemy własnoręcznie zrobioną lemoniadę i obserwujemy, czy jest nią zainteresowanie. To jest właśnie nasze MVP.


Gdyby jednak lemoniada nie okazała się trafionym pomysłem należałoby przemyśleć potrzeby rynku i zmienić profil naszej firmy. Może wynajem przenośnych stoisk byłby lepszym pomysłem? Taka radykalna zmiana kierunku start-up’u nazywana jest pivotem. Nawet największe firmy początkowo szukały dla siebie miejsca. Dla przykłądu YouTube początkowo miał być serwisem randkowym, a filmiki miały być jedynie krótkimi prezentacjami osób.

Po analizie (testach) A/B twórcy You Tube’a zmienili profil swojej firmy. Na stronie portalu randkowego nic się nie działo. Dopiero umożliwienie użytkownikom wstawiania dowolnych filmików „rozruszało” biznes. Format ten sprawdza się od wielu lat.


Aby firma mogła się rozwijać, musi stawiać sobie także cele do zrealizowania. A stopień ich realizacji powinien być mierzony przy pomocy odpowiednich wskaźników. Mowa o KPI (Key Performance Indicators). Przykładowo, firma może wysłać do swoich klientów ankietę, w której mierzone będzie ich zadowolenie. Już wcześniej założyła, jaki poziom satysfakcji będzie dla niej zadowalający.

Stale pojawiającym się pojęciem w relacji start-upów z inwestorami jest model biznesowy. A jednym z najpopularniejszych narzędzi do jego wypracowania jest Business Model Canvas. To nic innego, jak wzorzec, z którego pomocą opisuje się daną firmę, jej działalność i otoczenie biznesowe. Upraszczając — patrząc na model biznesowy firmy X, powinno być jasnym, jak firma generuje przychody, co i komu sprzedaje, jaką posiada sieć dystrybucji oraz jaką dostarcza wartość dla poszczególnych grup odbiorców: klientów i partnerów. I kiedy uznaje, że osiągnęła sukces.


Pisząc o modelu biznesowym nie można pominąć także Lean Startup. To metoda prowadzenia biznesu w taki sposób, aby model biznesowy dostosowany był do potrzeb rynkowych. Chodzi o maksymalne ograniczenie kosztów i ryzyka. W pewnym sensie ma to sporo wspólnego z nauką na błędach. Najpierw obserwujemy, jak odbiorcy reagują na dany produkt, a potem go ulepszamy.

To zaledwie początek. 

Zainteresowana? Zapraszam do śledzenia kolejnych tekstów oraz do kontaktu: inga.kasak@blackswanfund.pl

tekst pochodzi z bloga osobistego Kingi Kasak]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/fbab119b88904ec9495b835920d0d170,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/fbab119b88904ec9495b835920d0d170,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Sieć Przedsiębiorczych Kobiet</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/129711,powstala-aplikacja-dzieki-ktorej-bedzie-mozna-wyslac-maila-do-swojego-dzielnicowego-pod-warunkiem-ze-ma-skrzynke</guid><link>https://innpoland.pl/129711,powstala-aplikacja-dzieki-ktorej-bedzie-mozna-wyslac-maila-do-swojego-dzielnicowego-pod-warunkiem-ze-ma-skrzynke</link><pubDate>Sat, 17 Sep 2016 14:29:01 +0200</pubDate><title>Powstała aplikacja, dzięki której będzie można wysłać maila do swojego dzielnicowego. Pod warunkiem, że ma skrzynkę</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/abafab383c5b34ea78060be20683a5d7,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Zaledwie trzy miesiące temu pisaliśmy o tym, że polska policja wciąż jeszcze pracuje metodami z XX wieku –do pisania używa maszyn, a komputery na komendzie są prywatnym sprzętem funkcjonariuszy. Wielu z nich wciąż nie ma dostępu do służbowego maila. Tymczasem Komenda Główna Policji...

Zaledwie trzy miesiące temu pisaliśmy o tym, że polska policja wciąż jeszcze pracuje metodami z XX wieku –do pisania używa maszyn, a komputery na komendzie są prywatnym sprzętem funkcjonariuszy. Wielu z nich wciąż nie ma dostępu do służbowego maila. Tymczasem Komenda Główna Policji chwali się, że powstała aplikacja „Moja Komenda”, która pozwala wykorzystać nowoczesne technologie do komunikowania się z policją.

Aplikacja "Moja Komenda" ma ułatwiać kontakt z dzielnicowym, pomóc znaleźć najbliższą komendę (do której doprowadzi nas nawigacja) oraz zgłaszać sprawy, które nie wymagają pilnej interwencji, ale są istotne i przeszkadzają. Rzecznik policji wskazuje, że można zgłaszać niewłaściwe parkowanie, wyrzucanie śmieci czy spożywanie alkoholu w przestrzeni publicznej. W programie dostępna jest również wyszukiwarka dzielnicowych, która działa nawet bez internetu. Aplikacja powstała zarówno na system Android jak i iOS. 


W pilnych sprawach należy jednak wciąż dzwonić na numery alarmowe 112 lub 997. Można jednak z dumą powiedzieć, że polska policja wchodzi w omni-channel.
Napisz do autora: tomasz.staskiewicz@innpoland.pl Podążaj za @TStaskiewicz
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/abafab383c5b34ea78060be20683a5d7,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/abafab383c5b34ea78060be20683a5d7,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Funkcjonariusze podczas prezentacji aplikacji.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/blogi/marcinosman/128171,jak-tworzyc-angazujace-tresci-na-facebooku</guid><link>https://innpoland.pl/blogi/marcinosman/128171,jak-tworzyc-angazujace-tresci-na-facebooku</link><pubDate>Thu, 07 Jul 2016 16:36:49 +0200</pubDate><title>Jak tworzyć angażujące treści na Facebooku?</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/ba3bb425f9cc0fceafbe4b56f434a158,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Od wtorku dostaje dziesiątki wiadomości na temat tego w jaki sposób tworzyć wartościowe treści na fejsie, w taki sposób aby ludzie je czytali, klikali, lajkowali i udostępniali.

No dobra, nie takie pytania dostaję :))) Pytacie mnie w jaki sposób robić posty, które będą lajkowane, klikane i udostępnianie. Ta drobna różnica całkowicie zmienia pytanie! :)

Poniżej macie moje skondensowane, najlepsze praktyki w tym zakresie przetestowane na mnie i moich projektach. Czytajcie i wdrażajcie na maksa bo efekt gwarantowany!

1. Pisząc post zadaję sobie pytanie, czy sam bym w niego kliknął gdybym go zobaczył u znajomego. I drugie, znacznie ważniejsze i bardziej pogłębione pytanie to: czy gdybym taki post zobaczył u znajomego to chciał bym go dalej udostępnić? Jeżeli odp. brzmi NIE to wracam do pracy nad postem i robię to tak długo, aż czuję że jest w nim wartość, którą będą chcieli docenić inni swoim czasem, lajkami i udostępnianiem.


2. KAŻDY post na Facebooku MUSI mieć zdjęcie, KAŻDY, powtarzam KAŻDY. Czemu? Bo klikamy w obrazki a nie w teksty. Prawda oczywista, ale większość z postów, które latają po moim feedzie jest albo bez obrazka, albo ze… słabym obrazkiem czyli bez obrazka :)

3. Każdy post ma aktywny link, bo każde moje działanie na fejsie ma charakter biznesowy. KAŻDE! :) Jeżeli Twój cel prowadzenia FB nie jest biznesowy to też ok, ale ściągając uwagę swoich czytaczy daj im miejsce gdzie mogą przejść dalej, kliknąć, poczytać, zostawić maila itd.

4. EMOCJE – każdy mój post dotyczy moich doświadczeń, przemyśleń, projektu, znajomych, a to co czynni go atrakcyjnym to oprócz wartości informacyjnej jest wartość emocjonalna (humor, inspiracja, kontrowersja itd.) Moim mistrzem w tym zakresie jest Fredrik Eklund (stąd to zdjęcie :D ), który potrafi doskonale wykorzystywać emocje do angażowania swojej społeczności! :)


5. Czytelność postów. Zobaczcie jak dużo u mnie w tekście jest ENTERów- dzięki czemu poprawiona jest ich czytelność, bo wyeliminowałem tym samym efekt „zbitego tekstu”

6. Podziękowanie, wdzięczność, docenienie - to rzeczy, które okazuję moim czytelnikom, w zamian za ich uwagę i zaangażowanie. 

A to w jaki sposób Eklund prowadzi swoją efektywną komunikację marketingową, możecie sprawdzić o tutaj: www.fredrikeklund.pl

Ps.
Mam nadzieję, że odnaleźliście w powyższym przepisie wartość dla siebie. Jeśli tak, to podeślijcie proszę ten artykuł dalej do osób, które mogą tego potrzebować. 
Dziękuję! :)]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/ba3bb425f9cc0fceafbe4b56f434a158,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/ba3bb425f9cc0fceafbe4b56f434a158,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Marcin Osman</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/blogi/przemyslawroziecki/127533,szukam-inwestora-poznaj-crowdfunding-udzialowy</guid><link>https://innpoland.pl/blogi/przemyslawroziecki/127533,szukam-inwestora-poznaj-crowdfunding-udzialowy</link><pubDate>Mon, 13 Jun 2016 09:58:37 +0200</pubDate><title>Szukam inwestora – poznaj crowdfunding udziałowy</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/f61596ef8870f54f3f104282ece9bfa1,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Czy ostatnio w twoich myślach coraz częściej pojawia się temat ‚szukam inwestora’? Rozwijasz start up, twoja spółka rośnie, wiesz, że jesteś na dobrej drodze i wiesz, że mógłbyś szybciej. Zdajesz sobie również sprawę z faktu, że poszukiwanie inwestora nie jest łatwym procesem, który dodatkowo może zająć wiele czasu a wyników tych poszukiwań nie możesz być do końca pewien?

Poznaj więc crowdfunding udziałowy, sposób na poszukiwanie inwestorów do szybko skalowalnych projektów biznesowych, który na całym świecie bije rekordy popularności. Czy wiesz, że np. w Wielkiej Brytanii największym inwestorem w spółki w ich wczesnej fazie wzrostu są właśnie platformy parające się crowdfundingiem udziałowym?

Poniżej, na podstawie prezentacji serwisu crowdangels.pl, który dedykowany jest właśnie tej formie poszukiwania inwestorów, dowiesz się jak to działa, jak wygląda proces i jak możesz ułatwić sobie poszukiwania inwestorów do twojego projektu. Następnym razem, zanim wpiszesz do Google ‚szukam inwestora’ zastanów się, czy nie lepiej i prościej jest skupić się na poszukiwaniach wielu inwestorów za pomocą platformy crowdfundingowej a tym samym, za jednym razem zrobić sobie kampanię PR oraz zyskać rzeszę ambasadorów i promotorów twojej marki.


Szukam inwestora – poznaj crowdfunding udziałowy na przykładzie crowdangels.pl

Zapraszamy do zapoznania się z prezentacją platformy crowdangels.pl, zachęcającą i zapraszającą do skorzystania z jej usług oraz do wykorzystania oraz poznania crowdfundingu udziałowego, nowoczesnej metody służącej pozyskiwaniu inwestorów do spółek i projektów biznesowych.

	
		
											
					
				
				Crowdfunding udziałowy – zgłoś projekt na crowdangels.pl i pozyskaj inwestorów•crowdangels.pl
					


Każdy, kto choć raz wpisał w wyszukiwarkę frazę szukam inwestora z pewnością wie, ile jest ofert od osób poszukujących. Wspaniałych pomysłów i idei jest wiele, jest ich tak dużo, że z pewnością nie starczyło by całego dostępnego kapitału aby wszystkie te pomysły opublikowane pod hasłem szukam inwestora zechcieć sfinansować. Dlatego też narodził się crowdfunding udziałowy, który mimo barier i niewiedzy zaczyna rozwijać się w Polsce coraz szybciej. Narodził się po to, aby dać możliwość inwestycji tym, którzy posiadają nieznaczne nadwyżki kapitału oraz pomóc tym, którzy mają pomysły i ciekawe biznesy i z uporem maniaka googlują: szukam inwestora.

	
		
											
					
				
				Crowdfunding udziałowy – to nie tylko kapitał•crowdangels.pl
					


Szukaj inwestorów przez crowdfunding udziałowy


Ok, do rzeczy więc. Proces poszukiwania oraz pozyskiwania inwestora do projektu to żmudny i czasochłonny proces. Crowdfunding udziałowy może go znacznie przyspieszyć i uprościć. Wielką zaletą jest fakt, że publikacja projektu oraz oferty inwestycyjnej na wybranej platformie equity crowdfunding jest kierowana i dostępna dla wielu inwestorów i każdy z nich ma możliwość analizy biznesu na podstawie załączonych dokumentów. Tworzysz jeden projekt, który trafia do setek potencjalnych inwestorów i funduszy VC. Każdy inwestor ma również możliwość inwestycji w czasie rzeczywistym. Co istotne i co właśnie wyróżnia crowdfunding udziałowy to fakt, że w projekt poszukujący kapitału może zainwestować wielu inwestorów jednocześnie. Należy również mocno docenić fakt, że każdy pozyskany inwestor, bez różnicy czy duży czy mały, stanie się ambasadorem i promotorem twojej marki.


Publikacja oferty inwestycyjnej w projekt biznesowy to również świetna okazja do wypromowania biznesu wśród nowej grupy docelowej. Platformy crowdfundingowe dokładają wszelkich starań, aby twoja oferta dotarła do jak największej grupy odbiorców.

Reasumując, przez crowdfunding udziałowy możesz pozyskać wielu inwestorów do twojego projektu i każdy z nich może być ambasadorem i promotorem twojej marki. Ponadto pozyskujesz kapitał szybciej niż tradycyjna drogą – już nawet w 60 dni możesz zdobyć finansowanie na dalszy rozwój, co jest wspaniałym wynikiem w porównaniu do długości okresu decyzyjnego wybranych przez ciebie funduszy venture capital czy aniołów biznesu. Nawet, jeżeli twój projekt się nie powiedzie to zyskujesz darmową promocję. Standardem jest, że platformy crowdfundingu udziałowego nie pobierają opłat za publikację twojej oferty.

	
		
											
					
				
				Crowdfunding udziałowy – podziel się sukcesem oraz firmą z internautami•crowdangels.pl
					


Przez crowdfunding udziałowy, w zamian za kapitał oferujesz udziały w twoim projekcie


Crowdfunding udziałowy od jego klasycznej formy wyróżnia to, że osoby które wspierają twój projekt finansowo, wraz z nagrodami i bonusami otrzymują udziały w twoim biznesie (w spółce). Jak już zostało wspominane w powyższym akapicie, oferta kierowana jest do zarejestrowanej bazy inwestorów serwisu equity crowdfundingowego oraz przez wiele innych kanałów, do rzeszy innych osób potencjalnie zainteresowanych. Co jest znamienne, każda pełnoletnia osoba posiadająca zdolność do czynności prawnych ma możliwość dokapitalizowania twojego biznesu, nawet najniższą kwotą jaką jest wartość jednego udziału lub pakietu udziałów, które są ustalane przez ciebie. To ty decydujesz jaki procent twojej spółki (lub planowanej spółki) oddasz inwestorom w zamian za określony przez ciebie cel inwestycyjny.

	
		
											
					
				
				Crowdfunding udziałowy – jakie projekty mają szansę•crowdangels.pl
					


Szukam inwestora. Czy to właściwy moment na crowdfunding udziałowy?


Najdogodniejszą chwilą na rozpoczęcie kampanii crowdfundingowej na wybranej platformie jest moment, kiedy twój projekt zaczyna przynosić dochody, ma tak zwaną trakcję. Czemu? Dla inwestorów jest to znak, że istnieje rynek na to co robisz oraz, że ty i twój zespół jesteście odpowiednio zaangażowani aby osiągnąć sukces. Oczywiście, żadna platforma nie zrobi problemu, jeżeli zdecydujesz się na crowdfunding udziałowy dla twojej istniejącej już spółki, która jest rentowna, ma dochody i przynosi zyski. Wręcz przeciwnie – takie spółki są jak najbardziej pożądane, zarówno przez serwisy jak i przez inwestorów. Jeżeli widzisz, że twój projekt się rozwija i zdajesz sobie sprawę, że mógłby znacznie szybciej przy odpowiednim zastrzyku finansowym to nie ma wątpliwości, że crowdfunding udziałowy jest właśnie dla ciebie.


Platformy zajmujące się crowdfundingiem udziałowym nie mają wymagań co do branży lub innowacyjności. Każdy projekt, każda spółka może korzystać z dobrodziejstw jakie daje udziałowe finansowanie społecznościowe, pod warunkiem, że drzemie w niej potencjał na szybki wzrost przy finansowym zaangażowaniu inwestorów.

	
		
											
					
				
				Crowdfunding udziałowy – jak zacząć przygodę•crowdangels.pl
					


Crowdfunding udziałowy to nie jest prosta sprawa

Wbrew pozorom, proces przygotowywania się do crowdfundingu udziałowego to nie jest prosta sprawa. Z pewnością łatwiej mają projektodawcy, których biznes już działa. Przed osobami, które mają dopiero koncept, zarys przyszłej spółki, czeka o wiele więcej pracy. Czemu? Z prostej przyczyny – żadna platforma nie zaakceptuje projektu, który jest dopiero w fazie pomysłu. Więc takie osoby czeka najpierw sporo pracy nad wprowadzeniem go w życie lub przygotowaniem przynajmniej prototypu.


Ok, skupmy się na biznesach, które działają, mają trakcję, płacących klientów i jasno określoną wizję jak mogą swój biznes zmonetyzować.

Po pierwsze promocja. Mimo, że każdy zaakceptowany przez platformę crowdfundingową biznes może liczyć na jej wsparcie z dotarciem do inwestorów, min. przez mailing do bazy inwestorów platformy oraz wykorzystania jej kanałów to każdy projektodawca powinien mieć przygotowany plan promocji kampanii. Mało tego, taka promocja powinna wystartować przed upublicznieniem kampanii crowdfundingowej. Jak to można zrobić? Dowiesz się za chwilę.


Po drugie historia. Dobrze przygotowana kampania to piękna opowieść, twoja i twojego zespołu historia o tym jak to się stało, że jesteś tu gdzie jesteś. Dobre historie, dobrze napisane czyta się z przyjemnością i tym możesz inwestora kupić a na pewno zebrać punkty.

Po trzecie dokumentacja. Ciężko pozyskać inwestora nie mając biznes planu i jasno sprecyzowanego konceptu jak spożytkować jego kapitał. Zarówno poszukując inwestora metodą klasyczną, czy przez crowdfunding udziałowy, bez odpowiednich dokumentów się nie obejdzie.

Po czwarte wideo promocyjne. Nie jest sekretem, że obecnie, kiedy jesteśmy przytłoczeni wręcz informacjami, łatwiej przekazać to o co nam chodzi w krótkim wideo niż zmuszając potencjalnego inwestora do czytania twojej historii i dokumentacji biznesowej. To następuje później. Inwestor jak ma poczytać to z pewnością wybierze dobrą książkę, ale na początku zawsze jest wideo. To jest twoja szansa na zainteresowanie i przyciągnięcie uwagi. Dlatego wideo twojej kampanii crowdfundingowej powinno być wysokich lotów i skłonić inwestora do dalszej interakcji.


Po piąte zaangażowanie. Nie ma co się oszukiwać. Jeżeli tobie nie będzie zależało na odniesieniu sukcesu to nikomu nie będzie. Jak pokażesz się jako osoba, która działa i się angażuje w swoją kampanię, oraz chętnie, szybko i szczegółowo odpowiada na pytania, to z pewnością zdobędziesz sympatię i plus dodatni od inwestora.

	
		
											
					
				
				Crowdfunding udziałowy – promocja kampanii•crowdangels.pl
					


Promocja kampanii crowdfundingowej

Promocja, tak jak w każdej innej dziedzinie to niezwykle istotny jak nie najważniejszy składnik kampanii crowdfundingowej. W zależności od twojego biznesu i branży w której działasz, promować się możesz na wiele różnych sposobów. Najczęściej zalecanymi są te metody i te sposoby, które możesz zrealizować bazując na zasobach własnych.


Mailing – internet to skarbnica wiedzy i kontaktów – wystarczy odrobina zapału i chęci aby zbudować bazę mailingową osób oraz instytucji, które znamy i wiemy, że potencjalnie mogą być zainteresowane inwestycją w nasz biznes. Zbuduj taką bazę, roześlij informacje i zainteresuj potencjalnych inwestorów twoją ofertą.
Notki prasowe – internet to również nieskończona ilość portali informacyjnych specjalizujących się w jakichś dziedzinach. W twojej branży z pewnością też takie są. Częstą bolączką takich portali jest brak materiałów do publikacji lub wysokiej jakości artykułów. I tu powinieneś upatrywać swojej szansy – w reklamie natywnej. Stwórz dobre artykuły prasowe, przynajmniej kilka, i ‚przemyć’ w nich pożądane przez ciebie treści i linki a następnie rozsyłaj je sukcesywnie do uprzednio przygotowanej bazy adresów redakcyjnych. Zapewniamy cię, że z pewnością część z nich będzie zainteresowana publikacją i umieszczeniem twoich treści w swoich serwisach. Za darmo!
Blogerzy – ludzie w internecie piszą o wszystkim i z pewnością w twojej dziedzinie znajdziesz kilku lub nawet kilkunastu blogerów. Zainteresuj ich, poznaj i poproś o publikację twoich materiałów. Zaproponuj coś w zamian (wymiana linków, artykuł na twoim blogu) a z pewnością spotka cię miła niespodzianka w postaci kilku pozytywnych odpowiedzi.
Fora – to trochę delikatna sprawa. Nie chcesz, aby wzięto cie za spamera. Aktywuj się, napisz kilka mądrych postów i przemyć informacje o twojej kampanii.
Social media – wykorzystaj je i poproś twoich znajomych o podzielenie się się twoimi postami. Stwórz unikalny kontent, najlepiej taki, który ma szansę stać się viralem. Dlatego też, dobrze mieć wysokiej kasy wideo promocyjne.

	
		
											
					
				
				Crowdfunding udziałowy – przedstaw swoją historię•crowdangels.pl
					


Historia projektu w kampanii crowdfundingowej


Dobre historie przyjemnie się czyta a każda kampania udziałowego crowdfundingu to również części opisowe na karcie twojego projektu. Przygotuj dobry elevators pith, dołóż starań przy szczegółowym opisie projektu i rynku na którym chcesz działać. Przedstaw siebie i zespół a wszystko przygotuj tak, aby każdy kto zajrzy na stronę twojego projektu czytał to z przyjemnością. Dobre opisy to również okazja dla ciebie abyś dał się poznać jako ekspert w danej dziedzinie, jako osoba, która rzetelnie się przygotowała do kampanii i poznała wszystkie za i przeciw. Dodatkowo, tworząc kartę projektu w serwisie crowdfundingowym zostaniesz poproszony o przedstawienie planu na co zastaną przeznaczone środki pozyskane od inwestorów i co istotne, będziesz musiał przedstawić strategię wyjścia z inwestycji – czyli kiedy i jak inwestorzy będą mogli spieniężyć swoje udziały.

	
		
											
					
				
				Crowdfunding udziałowy – dokumentacja projektowa•crowdangels.pl
					


Szukam inwestora. Jakie dokumenty przygotować?


Przygotowując swoją kampanię i chcąc wykorzystać crowdfunding udziałowy w poszukiwaniu inwestorów oraz kapitału do projektu biznesowego, każdy projektodawca musi się liczyć z obowiązkiem przygotowania dokumentacji projektowej. Tutaj powinniśmy wyjść z założenia, że im więcej tym lepiej. Nieodzownymi dokumentami są biznes plan oraz prognozy finansowe. Wiele serwisów oferuje edytowalne wzory dokumentów, w tym samo wyliczające się arkusze kalkulacyjne do prognoz finansowych, w których wystarczy wprowadzić prognozy kosztów oraz przychodów.

Biznes plan – na podstawie tego dokumentu inwestorzy mogą ocenić w jaką stronę twój biznes zmierza i czego mogą oczekiwać po tobie i po zespole. Ten dokument jest obowiązkowy i bez niego twój projekt z pewnością nie zostanie opublikowany. Jeżeli jesteś nastawiony na poszukiwanie inwestora to z pewnością taki dokument znajduje się w twoich zasobach.
Prognozy finansowe – ten dokument pozwoli inwestorom ocenić, jaka może być spodziewana stopa zwrotu z inwestycji oraz dowiedzieć się, jak spółka może wyglądać w kolejnych latach. Przygotowując ten dokument bądź racjonalny, zakładaj raczej wersję pesymistyczną aniżeli optymistyczną. Dobrą praktyką jest przygotowanie prognoz finansowych w obu wersjach.
Teaser inwestycyjny – inwestorzy bardzo lubią tą formę. Teaser to dokument, który w skróconej wersji przedstawia spółkę i jej plany. Wielu inwestorów nie ma czasu na zgłębianie biznes planu oraz prognoz finansowych, natomiast teaser to dokument, który zawiera najistotniejsze informacje z obu dokumentów. Warto go mieć.
Patenty – jeżeli twój projekt opiera się na opatentowanych rozwiązaniach to powinieneś również załączyć skany patentów.
Inne – każdy dokument, który może mieć wpływ na podjęcie decyzji przez inwestora powinien być załączony do dokumentacji projektowej. Nawet twoje CV.

	
		
											
					
				
				Crowdfunding udziałowy – wideo promocyjne•crowdangels.pl
					


Wideo promocyjne. Po co mi to jak ja tylko szukam inwestora?


Wbrew pozorom to najważniejszy element twojej kampanii crowdfundingowej. Jak już zostało wspomniane wcześniej, jakoś inwestora trzeba zachęcić aby przynajmniej zechciał zerknąć na nasz projekt. Inwestorzy z reguły nie mają czasu aby studiować wszystkie napływające na ich skrzynki pocztowe biznes plany a tym bardziej nie mają zamiaru wyszukiwać ich w internecie. Tak samo z regularnymi użytkownikami platform crowdfundingowych. Nikt się nie pochyli nad twoim projektem jak do tego nie zostanie zachęcony. I temu właśnie służy wideo promocyjne w kampanii crowdfundingowej.


Ok, skoro mamy to już jasne, to takie to wideo powinno być? Przede wszystkim zachęcające. Na nic zdadzą się nudne wypociny i czytanie z kartki. Na oglądanie takich ‚tworów’ inwestor również nie ma czasu. Twój film promocyjny powinien przykuć uwagę już od pierwszej sekundy i powinien być taki, aby zachęcić inwestora, twojego potencjalnego inwestora, aby przeczytał twoją historię i zajrzał do biznes planu. Jeżeli trudno ci ocenić, czy twoje wideo się nada, popytaj znajomych, czy na podstawie przygotowanej przez ciebie wideo prezentacji podjęliby jakąkolwiek decyzję. A jeżeli już, to jaką?


Bądź kreatywny, przemyśl tą kwestię zanim przystąpisz do realizacji i nie namawiamy tutaj do korzystania z usług drogich agencji kreatywnych – teraz każdy ma co najmniej kilka kamer w domu a jeżeli się postarasz to na twoim planie filmowym możesz ich mieć kilkanaście. Zrób to sam ale zrób z głową i pamiętaj – przykuj uwagę już od pierwszej sekundy. Aha, materiał wideo (może to być też animacja promocyjna, wyjaśniająca sposób działania) nie powinien być dłuższy niż 120 sekund. Szanuj czas innych. I jeszcze jedno – wideo, które zrobisz sam też świadczy o tobie (zespole) i o twojej (waszej) kreatywności – na podstawie tego materiału inwestor może również wyciągnąć odpowiednie wnioski.

	
		
											
					
				
				Crowdfunding udziałowy – komunikacja z inwestorami•crowdangels.pl
					


Komunikacja w kampanii crowdfundingowej. Nie lekceważ wspierających


Platformy crowdfundingowe oferują projektodawcom narzędzia do komunikacji z potencjalnymi inwestorami i każdy, bez wyjątku, powinien z nich korzystać. Im więcej działań z twojej strony tym lepiej. Aktualizuj projekt tak często jak to tylko możliwe, dziękuj w aktualizacjach za każdą wpłatę na rzecz twojego projektu, choćby najmniejszą. Informuj o tym, co się z projektem w trakcie trwania kampanii dzieje. Inwestorzy również zadają pytania – nie pozwól aby pozostawały długo bez odpowiedzi. Im więcej ciebie tym lepiej. Nie lekceważ wspierających i nie odkładaj zadań na później. Pamiętaj, że ludzie inwestują w ciebie i twój projekt prawdziwe pieniądze na które musieli zapracować. Szanuj to.


Wszystkie powyższe uwagi i porady składają się na idealną kampanię crowdfundingową w której możesz pozyskać inwestorów do twojego projektu biznesowego. Jeżeli następnym razem wpiszesz w wyszukiwarkę szukam inwestora to pomyśl o mechanizmie jakim jest crowdfunding udziałowy. Mimo trudności oraz nakładów czasu i pracy jakie może przysporzyć przygotowywanie się do kampanii to efekty mogą przyjść o wiele prędzej niż poszukiwanie inwestorów tradycyjną metodą. Przygotuj się, nie przygotowuj kampanii ‚po łebkach’ a z pewnością efekty cię zaskoczą.

W Polsce mamy już wiele przykładów zrealizowanych kampanii wykorzystujących equity crowdfunding udziałowy, ale to już temat na inny artykuł. Pamiętaj, kiedy następnym razem pomyślisz ‚szukam inwestora’ – pomyśl o crowdfundingu u działowym.]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/f61596ef8870f54f3f104282ece9bfa1,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/f61596ef8870f54f3f104282ece9bfa1,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Gdy szukasz inwestora - poznaj crowdfunding udziałowy i wykorzystaj moc społeczności</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/blogi/michalleszczynski/126527,jak-optymalizowac-kampanie-mailingowe</guid><link>https://innpoland.pl/blogi/michalleszczynski/126527,jak-optymalizowac-kampanie-mailingowe</link><pubDate>Wed, 27 Apr 2016 12:27:17 +0200</pubDate><title>Jak optymalizować kampanie mailingowe?</title><description><![CDATA[<img src="https://m.innpoland.pl/c7ac85dee77cbe32b2997e1cae976de1,135,135,1,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Prowadząc kampanie email marketingowe bardzo łatwo popaść w rutynę, powielając wypróbowane schematy. Jednak to co działało kiedyś, w przyszłości może okazać się niewystarczające. Istnieje duże ryzyko, że wraz z upływem czasu odbiorcy, jak również ich potrzeby - ulegną zmianie. Jeśli chcesz pozostać konkurencyjny na rynku i wciąż dostarczać wartość swoim odbiorcom, musisz optymalizować swoje kampanie. O tym jak tego dokonać, przeczytasz w poniższym artykule.

1. Dlaczego powinieneś optymalizować kampanie

Istnieją dwa główne powody, dla których marketerzy optymalizują swoje kampanie. Pierwszym jest fakt, iż potrzeby odbiorców ulegają ciągłej zmianie. Dlatego na przykład niegdyś spadło zapotrzebowanie na płyty winylowe na rzecz płyt CD, a tych na rzecz plików w formacie MP3. Chcąc zatrzymać przy sobie możliwie największą liczbę klientów, marketerzy muszą optymalizować swoje działania, aby podążać za odbiorcami. 

Drugim powodem jest konkurencja. Fakt, że dzisiaj idealnie spełniasz potrzeby grupy docelowej wcale nie oznacza, że w przyszłości ktoś nie zrobi tego lepiej. Nie usprawniając swoich produktów oraz kampanii marketingowych po prostu godzisz się na to, że pewnego dnia Twoja część rynku zostanie przejęta przez lepiej rozwijających się konkurentów.


Mając na względzie te dwa powody warto pamiętać również o tym, że w marketingu nie istnieje takie pojęcie jak kampania idealna. Każde działanie lub komunikat można usprawnić, aby docierał do szerszej grupy odbiorców i dokładniej spełniał ich potrzeby. Z tego właśnie powodu, marketerzy prześcigają się w wykorzystywaniu nowych technik i doskonaleniu komunikacji, licząc na to, że optymalizacja wzmocni ich pozycję na rynku.

2. Od czego zacząć optymalizację

Proces optymalizacji najlepiej rozpocznij od rozeznania się w sytuacji. Sprawdź, na ile skuteczne są Twoje obecne kampanie. Żeby ocenić skuteczność prowadzonej komunikacji, nie wystarczy raport dotyczący średnich wartości wskaźników otwarć oraz kliknięć w danym kraju. Nawet jeśli Twoje wyniki zbliżone są do tych uznawanych za standard, powinieneś zagłębić się w wyniki obserwowane w konkretnej branży.

	
		
											
					
				
				Zdj. 1 - Panel statystyk w systemie GetResponse. Widać w nim szczegółowe informacje na temat tego kto i kiedy daną wiadomość otwierał i wchodził z nią w interakcję.•Fot. Zapis strony
					


Każda branża jest inna. Dotyczy to zarówno firm w niej operujących jak i konsumentów, którzy dokonują zakupów. Ma to wpływ na stosowane przez marketerów techniki oraz stopień zaawansowania prowadzonych kampanii. Podobnie jest w przypadku odbiorców, którzy mogą prezentować odmienne zachowanie i poziom zaangażowania od tego obserwowanego w innych obszarach rynku.


Jeśli chcesz upewnić się, że Twoje kampanie są na odpowiednim poziomie, musisz zestawić dotychczasowo uzyskiwane wyniki z danymi z badań dotyczących konkretnego przemysłu i rynku. Takie dane możesz znaleźć na przykład w raporcie "The State of Email Marketing by Industry, January 2016" przygotowanym przez GetResponse wraz z Kath Pay z Holistic Marketing, w ramach którego przeanalizowanych zostało ponad 704 miliony emaili. Raport oraz nagranie webinaru (w języku angielskim), w którym został on omówiony, znajdziesz pod tym linkiem.

3. Wyznacz cel i zakres


Gdy już dokonasz analizy skuteczności własnej komunikacji i zestawisz je z wynikami z branży, powinieneś przejść do kolejnego kroku, czyli wyznaczenia celu oraz zakresu planowanego procesu optymalizacji.

Optymalizacja poszczególnych elementów może pomóc Ci np.:

• Zwiększyć otwieralność wiadomości
• zwiększyć liczbę przeklikań na stronę internetową
• wydłużyć średni czas spędzony na stronie
• zwiększyć liczbę konwersji ze strony docelowej lub formularza zapisu
• itp.

Wraz z określeniem celu zastanów się nad tym, ile posiadasz czasu na przeprowadzenie optymalizacji. Czy możesz pozwolić sobie na testowanie każdej indywidualnej wiadomości, a może chcesz skupić się jedynie na pojedynczym formularzu i zwiększeniu liczby zapisów do newslettera? Ważnym też jest wyznaczenie obszarów, które należy poprawić w pierwszej kolejności. Te które przyniosą Ci najwięcej korzyści i nie zajmą najwięcej czasu powinny mieć najwyższy priorytet.


Pamiętaj, aby wyznaczać realne cele. Firmy przeprowadzające optymalizację często popełniają błąd biorąc na swoje barki zbyt wiele elementów na raz. Zajmując się jednym elementem w danym momencie, będziesz miał pełną kontrolę nad tym co się będzie działo oraz będziesz wiedział dlaczego wyniki są takie, a nie inne.

4. W jaki sposób optymalizować

Optymalizację najlepiej prowadzić na okrągło, przez cały rok. Warto w tym celu użyć testy A/B oraz mapy aktywności, które pozwalają na przeanalizowanie ścieżek i zachowań subskrybentów.

Testy A/B pozwalają na przygotowanie więcej niż jednej wersji wiadomości, formularza lub strony docelowej i zaprezentowania ich wybranej grupie odbiorców. Jeżeli Twoja próbka 
(np. 10% bazy odbiorców) wyraźnie preferuje jeden z zaprezentowanych wariantów, wówczas powinieneś sprawdzić czy pozostała część grupy docelowej zareaguje podobnie.

	
		
											
					
				
				Zdj. 2 - Przykład personalizowanych wiadomości marki Hairstore.pl, w których oferta dostosowana była do potrzeb kobiet i mężczyzn.•http://blog.getresponse.pl/case-study-jak-zwiekszyc-liczbe-transakcji-w-e-sklepie-o-31-96-dzieki-poprawie-kampanii-mailingowych.html
					


Mapy aktywności natomiast, służą temu, żeby sprawdzić jak wędruje wzrok i kursor użytkowników czytających wiadomość lub korzystających ze strony internetowej. Analizując nagrania aktywności lub mapy, możesz dostrzec miejsca "gorące", na których wzrok się zatrzymuje, oraz te "zimne", które są ignorowane. Dodatkowo możesz znaleźć dzięki nim obszary, które mogą powodować zamieszanie i dezorientować klientów. Usunięcie takich miejsc usprawni doświadczenie użytkowników i użyteczność Twojej strony czy wiadomości.


Proces optymalizacji powinien być realizowany w sposób przemyślany i zaplanowany. Przed każdym testem powinieneś przygotować hipotezę, którą będziesz chciał zbadać. Wynik testów powinien Ci pomóc w zaprzeczeniu lub potwierdzeniu zawartych w niej przypuszczeń.

5. Co warto testować

W kampaniach email marketingowych istnieje wiele obszarów, które warto badać w celu zoptymalizowania wyników. Poniżej znajdziesz 11 pomysłów na to, co możesz zbadać i przetestować w ramach własnych działań marketingowych.

• Motywator zawarty w formularzu zapisu (co wygeneruje więcej zapisów: darmowa dostawa czy kupon rabatowy?)
• Liczba pól zawartych w formularzu zapisu (czy dodatkowe pole znacznie zmniejszy liczbę zapisów? Jak bardzo poprawi jakość bazy danych?)
• Długość tematu wiadomości (czy długość tematu wpłynie na obserwowaną liczbę otwarć?)
• Znaki specjalne w temacie wiadomości (czy znaki specjalne wpłyną na obserwowaną liczbę otwarć?)
• Treść preheadera (czy dodatkowa treść w preheaderze wpłynie na wskaźnik otwarć? Czy wystarczy pozostawić link do wersji online newslettera?)
• Format wiadomości (co wpłynie lepiej na sprzedaż: wiadomość tekstowa czy HTML?)
• Grafika w nagłówku (która oferta wygeneruje więcej kliknięć?)
• Treść i forma przycisków call to action (jaka forma wygeneruje więcej kliknięć: tekstowa czy graficzna?)
• Ton wiadomości (jaki ton preferują Twoi odbiorcy?)
• Czas wysyłki newslettera (czy dzień lub pora dnia mają wpływ na wskaźnik otwarć wiadomości?)
• Personalizacja oferty (czy dostosowanie oferty do segmentu wpłynie na wskaźnik kliknięć?)


A czy Ty optymalizujesz swoje kampanie email marketingowe? Jakie czynniki są dla Ciebie szczególnie ważne? Podziel się swoją opinią w komentarzach.]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/c7ac85dee77cbe32b2997e1cae976de1,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/c7ac85dee77cbe32b2997e1cae976de1,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Michał Leszczyński</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/125765,chcesz-sprzedawac-na-calym-swiecie-zapraszamy-na-targi-e-commerce-berlin-expo-27-kwietnia</guid><link>https://innpoland.pl/125765,chcesz-sprzedawac-na-calym-swiecie-zapraszamy-na-targi-e-commerce-berlin-expo-27-kwietnia</link><pubDate>Fri, 18 Mar 2016 12:28:53 +0100</pubDate><title>Chcesz sprzedawać na całym świecie? Zapraszamy na targi e-commerce Berlin Expo 27 kwietnia</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/fba907214c9a073664a698c2021e5577,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />27 kwietnia w Postbanhof w Berlinie odbędzie się kolejna edycja targów E-commerce Berlin Expo. To szansa dla polskich firm, aby globalizować swój biznes, dotrzeć do klientów na całym świecie.

Podczas najbliższej edycji targów w Berline zaprezentuje się ponad 80 wystawców z Polski, Niemiec i innych krajów. Obecny będzie m.in. IAI Shop (zwycięzca międzynarodowego konkursu PayPal Influencers Contest), ale też Freshmail, MonkeyData, czy Dealavo. Wystawcy będą reprezentować następujące branże: wsparcie sprzedaży, IT, prawo, marketing, TSL/usługi kurierskie, księgowość/rachunkowość, doradztwo/konsulting.Marek TomaszewskiManaging Director e-commerce Berlin Expo– Ideą stojącą za wydarzeniem jest zapewnienie idealnych warunków do integracji międzynarodowego środowiska e-commerce, znalezienie odpowiednich partnerów handlowych oraz wymiany doświadczeń. Impreza ta skierowana jest do przedstawicieli sklepów internetowych, działów marketingu oraz firm zainteresowanych sprzedażą w internecie, które szukają rozwiązań wspomagających sprzedaż. W części wykładowej będzie można posłuchać wystąpień przedstawicieli takich firm jak Google, Castorama, Samsung, Brand24, Audioteka.
	
		
											
					
				
				Wykłady podczas e-commerce Berlin Expo 2015•Materiały prasowe
					

Obecność na targach pozwoli uczestnikom poznać potencjalnych partnerów handlowych z innych państw, wymienić doświadczenia z właścicielami e-sklepów czy poznać najnowsze rozwiązania i trendy w branży.
	
		
											
					
				
				Targi e-commerce Berlin Expo 2015 były okazją do wielu owocnych rozmów•Materialy prasowe
					

INN:Poland jako patron imprezy, zaprasza serdecznie wszystkich do uczestniczenia w targach. Zwiedzanie i wykłady są bezpłatne. Wystarczy się zarejestrować pod tym linkiem. Zapraszamy do Berlina już 27 kwietnia.


Napisz do autora: tomasz.staskiewicz@innpoland.pl Podążaj za @TStaskiewicz
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/fba907214c9a073664a698c2021e5577,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/fba907214c9a073664a698c2021e5577,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Targi Berlin Expo 2015</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/blogi/marekporzezynski/124771,kolejne-zmiany-dla-sklepow-internetowych</guid><link>https://innpoland.pl/blogi/marekporzezynski/124771,kolejne-zmiany-dla-sklepow-internetowych</link><pubDate>Thu, 28 Jan 2016 12:47:28 +0100</pubDate><title>Kolejne zmiany dla sklepów internetowych</title><description><![CDATA[<img src="https://m.innpoland.pl/2eea58c1e9ef413a8f49a61b8b90df20,135,135,1,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Rok 2016 może okazać się przełomowy dla branży e-commerce. Począwszy od projektu ustawy mającej wprowadzić podatek od e-sklepów, który może znacząco wpłynąć na rentowność tego przedsięwzięcia aż po rozwiązywanie sporów z konsumentami za pomocą specjalnej platformy internetowej.

Na 15 lutego 2016 r. zaplanowano uruchomienie platformy internetowej Online Dispute Resolution – ODR. Ma ona za zadanie umożliwić na proste i zdecydowanie mniej uciążliwe rozwiązywanie sporów wynikłych z handlu internetowego (transgranicznego). Dokładniej rzecz ujmując, będzie można rozwiązywać spory o zobowiązania wynikające z internetowych umów sprzedaży lub umów o świadczenie usług zawieranych między konsumentami mieszkającymi w UE a przedsiębiorcami mającymi siedzibę w UE.

W związku z powyższym pojawiło się szereg zmian w ustawodawstwie dotyczącym sektora e-commerce. Po pierwsze, na początku 2016 r. w życie weszło Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE w sprawie internetowego systemu rozpatrywania sporów konsumenckich w całej UE. Zgodnie ze wskazanym aktem prawnym przewiduje się wprowadzenie e-mediacji dla rozpatrywania sporów z konsumentami. W tym celu wprowadzono pewne zmiany do Kodeksu Postępowania Cywilnego w części dotyczącej alternatywnych metod rozwiązywania sporów.


Nowe obowiązki dla e-sklepów?
W internecie natknąć się można na groźnie brzmiące ostrzeżenia dotyczącego nowych obowiązków informacyjnych nałożonych na sklepy internetowe. Tymczasem do obecnie istniejącego obowiązku informacyjnego (na podstawie ustawy o prawach konsumentów) dodano jedynie zamieszczenie linku do platformy rozwiązywania sporów w internecie. Tak więc jedynym nowym obowiązkiem nałożonym na właścicieli sklepów internetowych jest wprowadzenie odnośnika do opisywanej platformy ec.europa.eu/consumers, jak również wprowadzenie informacji o niej do regulaminu sklepu internetowego w sekcji dotyczącej innych alternatywnych metod rozwiązywania sporów.


Brak wprowadzenia wskazanej powyżej informacji może jednak okazać się kosztownym zaniechaniem. W przypadku niedopełnienia tego obowiązku istnieje możliwość nałożenia kary finansowej nawet do 5000 zł na właściciela sklepu internetowego. Jeszcze wyższe kary mogą zostać nałożone przez UOKIK w przypadku jego interwencji.

Co nowe prawo może oznaczać dla konsumentów?
Przede wszystkim będzie ono stanowiło realne zabezpieczenie praw konsumentów w przypadku zakupów dokonanych w sklepach internetowych zlokalizowanych poza granicami RP. Obecnie jedyną możliwością było skorzystanie z reklamacji, której niepowodzenie pozostawiało jedynie dochodzenie swoich interesów na drodze sądowej. W większości przypadków jest to jednak zbyt kosztowne i zbyt trudne aby konsumenci decydowali się na podjęcie takiego kroku. W chwili obecnej możliwe będzie w szczególności wniesienie skargi za pośrednictwem platformy ODR, która powstanie 15 lutego.


W chwili obecnej różne raporty wskazują, że handel transgraniczny w internecie stanowi jednie ok 15% tego rynku. Jest to spowodowane wieloma elementami. W szczególności należy wskazać na obawy przed konfliktem z zagranicznym przedsiębiorcą w przypadku problemu z zakupami, obawy przed problemy z postępowaniem reklamacyjnym, czy większe koszty transportu. Wprowadzone rozporządzenie i związane z nim zmiany w ustawodawstwie dotyczącym sektora e-commerce mają za zadanie uproszczenie postępowania w przypadku sporu, przyspieszenie rozwiązywania konfliktów pomiędzy konsumentami a sprzedawcami i zmniejszenie jego kosztów. W efekcie ma to doprowadzić do większej ochrony konsumentów w przypadku zakupów w internecie i wzrost ich zaufania do zakupów również w zagranicznych e-sklepach.]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/2eea58c1e9ef413a8f49a61b8b90df20,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/2eea58c1e9ef413a8f49a61b8b90df20,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Marek Porzeżyński</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/blogi/sandrakluza/123451,nowe-technologie-w-marketingu-jak-promowac-firme-w-social-media</guid><link>https://innpoland.pl/blogi/sandrakluza/123451,nowe-technologie-w-marketingu-jak-promowac-firme-w-social-media</link><pubDate>Thu, 03 Dec 2015 20:07:54 +0100</pubDate><title>Nowe technologie w marketingu - jak promować firmę w  social media?</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/48f822a029eaa05042f9dd168b0ce0c2,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jeszcze nie tak dawno temu, aby zareklamować swoje przedsiębiorstwo dawało się ogłoszenie w lokalnej gazecie, wykupywało miejsce na wielkopowierzchniowym bilbordzie lub umieszczało swój numer telefonu w książce telefonicznej. Choć nie wszystkie te sposoby odeszły już do lamusa, mało...

Jeszcze nie tak dawno temu, aby zareklamować swoje przedsiębiorstwo dawało się ogłoszenie w lokalnej gazecie, wykupywało miejsce na wielkopowierzchniowym bilbordzie lub umieszczało swój numer telefonu w książce telefonicznej. Choć nie wszystkie te sposoby odeszły już do lamusa, mało który jest obecnie tak skuteczny, jak obecność firmy w mediach społecznościowych. 

Oczywiście, zarówno ogromne firmy jak i mniejsze przedsiębiorstwa korzystają z możliwości, jakie daje im reklama telewizyjna, radiowa czy prasowa. Nie sposób jednak nie zauważyć, że obecnie prawie każda firma posiada także konto na przynajmniej jednym z popularnych serwisów społecznościowych. Dlaczego? Ponieważ obecnie, w czasach gdy każdy posiada co najmniej jednego smartfona i korzysta z niego przez kilka godzin dziennie stało się to wręcz niezbędne do tego, by dotrzeć do klienta. 


Posiadanie konta na jednym, a najlepiej na kilku portalach jest dzisiaj normą. Gdy klient chce czegoś dowiedzieć się o danym przedsiębiorstwie, jedną z pierwszych czynności jakie wykonuje jest wejście na jeden z takich profilów. Sama obecność w social media nie gwarantuje jednak sukcesu. Zależy on przede wszystkim od tego, co ukaże się oczom klienta po wejściu na profil firmy. 

Po pierwsze: Powinny tam znajdować się aktualne dane przedsiębiorstwa tzn: adres (najlepiej z mapą), numer telefonu i inne dane kontaktowe np. email. Kolejną niezwykle ważną rzeczą jest regularne umieszczanie na stronie postów. W momencie, w którym reklamy, ogłoszenia i ulotki spowodowały, że klient zdecyduje się poznać naszą markę bliżej, wejdzie na nasz profil i zobaczy stare posty sprzed kilku miesięcy możemy mieć pewność, że już do nas nie wróci. 


Założenie konta i regularne wrzucanie postów to jednak nie wszystko. Jeśli decydujemy się na obecność naszej marki w social media, musimy też wiedzieć jak w niej działać, a zatem: szybko i uprzejmie odpowiadać na wiadomości klientów, reagować z sytuacjach wymagających sprostowania i tworzyć z klientami prawdziwą relację. 

Aktywna działalność marki w mediach społecznościowych nie musi ograniczać się tylko do bezpłatnych narzędzi takich jak Facebook, czy Instagram. Można także skorzystać z opcji dodatkowo płatnych np. reklam w internecie i ich pozycjonowania. Dla młodszych użytkowników to pewnie nie nowość, nieco starsi być może słyszą o takich możliwościach po raz pierwszy. W internecie istnieje na szczęście wiele poradników dedykowanych zarówno młodszym, jak i starszym przedsiębiorcom zdającym sobie sprawę z korzyści wynikających z obecności w internecie. Jednym z nich jest np. utworzona niedawno przez Google platforma Internetowe Rewolucje w przystępny sposób zapoznająca użytkowników z tajnikami promocji marki w internecie. 


Nowe technologie rozwijają się w zawrotnym tempie i aby nie zostać w tyle przedsiębiorcy powinni nauczyć się z nich korzystać.]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/48f822a029eaa05042f9dd168b0ce0c2,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/48f822a029eaa05042f9dd168b0ce0c2,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/blogi/katarzynakazior/119507,e-commerce-mobilny</guid><link>https://innpoland.pl/blogi/katarzynakazior/119507,e-commerce-mobilny</link><pubDate>Wed, 05 Aug 2015 14:01:50 +0200</pubDate><title>E-commerce mobilny</title><description><![CDATA[<img src="https://m.innpoland.pl/944db23c6a1cbcef6e5b2a8e0c661608,135,135,1,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Rynek e-commerce w Polsce rozwija się niezwykle dynamicznie - w 2014 r. wart był ponad 27 mld PLN, a specjaliści szacują, że pod koniec roku kwota ta osiągnie 33 mld zł. Czy polskie firmy wykorzystują ten potencjał do tego, by zwiększyć sprzedaż?

Polska smartfonowa

Dzięki postępującej smartfonizacji mobile staje się realną alternatywą dla stron internetowych. Szacunki wskazują, że ze smartfonów korzysta w Polsce już prawie 58% społeczeństwa. Oznacza to, że w codziennym użyciu „pracuje” ponad 22 miliony tych urządzeń – a każde z nich może być nośnikiem reklamy mobilnej i narzędziem sprzedaży. 

Co wpływa na popularność stron i aplikacji mobilnych? Przede wszystkim wygoda ich użytkowania, oszczędność czasu oraz interfejs – bardziej przyjazny i intuicyjny niż na przeładowanych opcjami stronach internetowych. Dzisiejszy internauta różni się od przeciętnego użytkownika Internetu sprzed kilku lat. Telefon umożliwia mu bycie „on-line” cały czas – będąc użytkownikiem serwisów społecznościowych czy korzystając z dziesiątek aplikacji ułatwiających życie. Stanowi to wyzwanie dla firm, które chcą unieść się na fali e-commerce. 


Cel: namierzyć obiekt

Do dyspozycji deweloperów aplikacji i stron mobilnych jest pełen wachlarz narzędzi pozwalających precyzyjnie trafiać firmom do swoich klientów np. Reklamy przeznaczone tylko na urządzenia mobilne, QR kody, znaczniki NFC, powiadomienia PUSH czy geolokalizacja. Coraz popularniejsze stają się także aplikacje współpracujące z beaconami i bezprzewodowymi nadajnikami Bluetooth, dzięki którym klienci mogą otrzymywać informacje o promocjach, gdy tylko zbliżają się do sklepu. Jeśli chodzi o branże, to w 2014 roku największą popularnością cieszyły się aplikacje zakupowe oraz lifestyle’owe. Ich procentowe wzrosty można szacować nawet na 174% w stosunku do roku wcześniejszego. W tym roku widzimy coraz większe zainteresowanie płatnościami mobilnymi i technologiami z dziedziny FinTech oraz szybkim rozwojem platform typu marketplaces. 


Wyzwanie: przetrwać próbę czasu

Statystycznie mobilny użytkownik korzysta z 27 aplikacji, poświęcając im nawet 37 godzin miesięcznie. Biorąc pod uwagę fakt, że ponad połowa Polaków ma przynajmniej jeden smartfon, potencjał dotarcia do nich za pomocą aplikacji jest ogromny. Jednak deweloperzy tych aplikacji powinni mieć na uwadze fakt, że walczą z ogromną konkurencją. Według statystyk liczba aplikacji na platformach Play Store i App Store waha się między 1,2-1,5 mln. Nawet 70% z nich nie jest w stanie przetrwać próby czasu i zostaje usuniętych już po trzech dniach od instalacji. 


Rynek aplikacji mobilnych jest niezwykle trudny i wymagający. Aby osiągnąć sukces, trzeba reagować szybko i sprawnie dobierać odpowiednie rozwiązania. Przedsiębiorcy chcący rozwijać swój biznes w sferze mobile stoją przed dylematem – na jakie rozwiązanie mobilne postawić? Czy tworzyć aplikację, stronę mobilną czy stronę responsywną? Jak zadbać o to, żeby klient pozostał z nami na długo? Te tematy będą przedmiotem pierwszej z serii debat E-SPIRATION, która odbędzie się już 13. sierpnia. Wezmą w niej udział Katarzyna Kazior (moderator) – dyrektor zarządzająca funduszem Rocket Internet będącym liderem na światowym rynku e-commerce, Stefan Batory – twórca m.in. iTaxi i Booksy, Grzegorz Marczak, senior digital manager marki Payback oraz Adam Tychmanowicz, współautor aplikacji Yanosik. Zapraszam do rejestracji: e-spiration]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/944db23c6a1cbcef6e5b2a8e0c661608,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/944db23c6a1cbcef6e5b2a8e0c661608,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Katarzyna Kazior</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/117351,pracoholik-nie-jest-efektywny-5-rad-dla-przedsiebiorcow-jak-uniknac-wypalenia-zawodowego-swoich-pracownikow</guid><link>https://innpoland.pl/117351,pracoholik-nie-jest-efektywny-5-rad-dla-przedsiebiorcow-jak-uniknac-wypalenia-zawodowego-swoich-pracownikow</link><pubDate>Sat, 13 Jun 2015 21:29:22 +0200</pubDate><title>Pracoholik nie jest efektywny. 5 rad dla przedsiębiorców, jak uniknąć wypalenia zawodowego swoich pracowników</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/d701e6ca937b188e85ee27272dec72ac,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Niska pensja, fatalna atmosfera w zespole czy despotyczny szef to z pewnością nie są czynniki, które zachęcają nas, aby z uśmiechem na twarzy rano udać się do pracy. Tymczasem coraz częściej wypalenie zawodowe dosięga osób, którym wcześniej ich profesja sprawiała przyjemność oraz dobrze zarabiają. Oznacza to, że przed przedsiębiorcami stoi jeszcze więcej wyzwań, które muszą podjąć, aby motywacja ich podwładnych cały czas była na odpowiednio wysokim poziomie.

Jak to zrobić? Łukasz Janiec, psycholog i trener biznesu radzi po prostu działać…profilaktycznie. Czyli eliminować z otoczenia firmy czynniki, które mogą przyczynić się do wypalenia zawodowego poszczególnych członków zespołu. Pierwszym krokiem w tym kierunku jest dowiedzenie się i uświadomienie sobie, co obniża morale naszych pracowników. W tym celu pomocne może być prowadzenie np. badań satysfakcji podwładnych, a następnie usuwanie demotywujących elementów. Jednakże trzeba to robić w praktyce, a nie poprzestać tylko na przeprowadzeniu ankiety. 

Oto 5 rad, które pomogą przedsiębiorcy uniknąć wypalenia zawodowego wśród swoich pracowników. Bo zdemotywowany pracownik jest nieskuteczny i nieefektywny dla naszej firmy.
5. Przedstaw pracownikom wizję firmy
Andre Lavoie, prezes firmy ClearCompany uważa, że wizja przedsiębiorstwa powinna inspirować i motywować pracowników. Dlatego radzi przedsiębiorcom wspólne ustalanie i omawianie z członkami zespołu jego celów. Dlatego, że nie tylko będą w stanie je zrozumieć, ale także dostosować swoje własne cele z interesami firmy. Dzięki temu zachowają entuzjazm i wysoką efektywność. 


Jego zdanie podziela również psycholog dr Joanna Rajang. Wskazuje, że w Polsce dominuje błędnie rozumiana filozofia zarządzania przez cele. Oznacza to, że pracownicy mają np. za zadanie sprzedać 400 produktów miesięcznie lub obsłużyć 50 klientów. Ale nie są organizowane spotkania, na których członkowie zespołu mogliby wypowiedzieć się lub przedstawić swój punkt widzenia na dane kwestie. W efekcie czują się w niewystarczającym stopniu zrozumiani i z czasem ich zaangażowanie w pracę spada.
Jeżeli pracownicy znają wizję firmy, są w stanie pogodzić swoje cele z interesem firmy.•Fot. Quinn Dombrowski/http://tnij.org/t203bek/flickr.com CC-BY/http://tnij.org/2etq3i8
4. Pozwól pracownikowi być sobą
Eksperci HR z ProFirma radzą, aby być w stosunku do swoich pracowników elastycznym. Dlatego, że każdy z nich jest inny i odmienne czynniki motywują go do pracy. Radzą traktować swoich podwładnych indywidualnie, pozwolić im na kreatywność oraz nagradzać za innowacyjne rozwiązania. 


Może to ułatwić stworzenie w firmie atmosfery zabawy. Oczywiście w granicach zdrowego rozsądku. Jednak pozostawienie czasu na nieformalne spotkania czy żarty znacznie może poprawić relacje w zespole i poprawić jego efektywność. W rezultacie pracownicy znacznie chętniej będą wykonywać swoje obowiązki i nie popadną w wypalającą rutynę.
3. Nie stresuj pracownika
Oczywiście nie oznacza to, że przedsiębiorca ma pozwolić mu się obijać. Małgorzata Szymańska i Karol Wolski z serwisu badaniahr.pl wskazują, że podstawowym działaniem prewencyjnym ze strony szefa, które zminimalizuje poziom stresu pracowników, jest dostarczenie im odpowiednich zasobów. Dlatego, że stres pojawia się wtedy, gdy zlecone podwładnemu zadania przekraczają jego możliwości. Obowiązkiem firmy jest zapewnienie odpowiedniego wsparcia materialnego, informacyjnego i emocjonalnego.
To obowiązkiem firmy jest zapewnienie pracownikowi odpowiednich narzędzi i środków, aby był w stanie zrealizować postawione przed nim cele. •123rf.com
To pierwsze oznacza zapewnienie pracownikowi odpowiednich narzędzi czy pieniędzy potrzebnych do zrealizowania postawionych przed nim celów. Z kolei wsparcie informacyjne to prawidłowy przepływ informacji pomiędzy szefem, a pracownikami. To również precyzyjne określenie roli członka zespołu w firmie, jego odpowiedzialności oraz oczekiwań wobec niego. Natomiast wsparcie emocjonalne polega na okazywaniu swoim podwładnym szacunku i wzajemnej uczciwości.
2. Bądź sprawiedliwy dla pracowników
Eksperci serwisu badaniahr.pl wskazują także, że wypalenie zawodowe w bardzo dużym stopniu ogranicza również poczucie sprawiedliwości organizacyjnej. Jest to zbiór wrażeń naszych pracowników na temat podziału dóbr, sposobu podejmowania przez szefa decyzji w firmie, ich rezultatów oraz interakcji z innymi współpracownikami. 


Aby zachować poczucie sprawiedliwości na odpowiednim poziomie, pracownicy muszą mieć przekonanie, że w firmie panuje obiektywny podział nagród i przywilejów. Podstawą w tym zakresie jest wypłacanie adekwatnych wynagrodzeń do stanowiska i ilości włożonej pracy. Dodatkowo ważne jest precyzyjne określenie reguł dostępu do urlopów, premii czy innych świadczeń. Tak, aby żaden członek zespołu nie czuł się skrzywdzony przez niesprawiedliwy ich podział.
1. Nie pozwól pracownikowi zostać pracoholikiem
Małgorzata Szymańska i Karol Wolski wskazują, że dla większości pracodawców pracownik chętnie zostający dłużej po godzinach i całą energię przeznaczający na wykonywanie zawodowych obowiązków wydaje się cennym nabytkiem. Tymczasem zaniedbywanie przez niego swoich prywatnych potrzeb oraz własnego hobby może mieć fatalne skutki, także dla firmy. Dlatego, że jest to najkrótsza droga do wypalenia zawodowego.
Siedzenie w biurze do późnych godzin wieczornych, gdy inni są już dawno w domu to najkrótsza droga do wypalenia zawodowego.•Fot. Peiyu Liu/http://tnij.org/v7y722b/flickr.com CC-BY/http://tnij.org/ik93y55
Eksperci ostrzegają, że osoby, dla których praca stanowi całe życie, są bardzo narażeni na zawodowe frustracje. Chcą być cały czas na wysokich obrotach, realizować coraz trudniejsze zadania, a także wykonywać je szybciej od innych. Zapominają, że aby intensywnie pracować, trzeba też umiejętnie odpoczywać. W efekcie spychając na bocznicę swoje życie prywatne i wewnętrzne potrzeby, są najbardziej podatni na wypalenie. W rezultacie spada również ich produktywność. W takim przypadku rolą ich szefa jest zapewnienie takiej osobie możliwości wytchnienia. Przykładowo poprzez zmianę zadań czy wysłanie na urlop.
Napisz do autora: kamil.sztandera@innpoland.pl Partnerem akcji "Akademia e-biznesu" jest home.pl ]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/d701e6ca937b188e85ee27272dec72ac,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/d701e6ca937b188e85ee27272dec72ac,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Pracoholik nie jest efektywny. 5 rad dla przedsiębiorców, jak uniknąć wypalenia zawodowego swoich pracowników.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/117135,5-rodzajow-ludzi-ktorymi-powinien-otaczac-sie-kazdy-przedsiebiorca-sa-bardzo-pomocni-w-rozwoju-wlasnej-firmy</guid><link>https://innpoland.pl/117135,5-rodzajow-ludzi-ktorymi-powinien-otaczac-sie-kazdy-przedsiebiorca-sa-bardzo-pomocni-w-rozwoju-wlasnej-firmy</link><pubDate>Fri, 12 Jun 2015 20:27:59 +0200</pubDate><title>4 rodzaje ludzi, którymi powinien otaczać się każdy przedsiębiorca. Są bardzo pomocni w rozwoju firmy</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/277e7d2031380d4eaaf34b36001adc77,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Według niektórych teorii największe sukcesy w biznesie odnoszą osoby, które umieją otaczać się właściwymi ludźmi. To jednak nie wystarczy - trzeba jeszcze ich słuchać, a także odpowiednio wykorzystywać posiadane przez nich talenty.

Tak uważa m. in. Brian Tracy – kanadyjski autor licznych bestsellerów z dziedziny rozwoju osobistego i psychologii sukcesu. Pisarz zaliczany jest do grona najlepszych mówców na świecie i osiągnął status guru wśród wielu przedsiębiorców. Jedną z jego porad na udane życie zarówno prywatne, jak i zawodowe, jest otaczanie się pozytywnymi ludźmi.Brian Tracy na swoim blogu Wybór ludzi, którymi się otaczasz w życiu, pracy i z którymi przebywasz, będzie miał większy wpływ na Twoje emocje i sukces, niż jakikolwiek inny czynnik.  Zdecyduj już dziś, że będziesz się otaczał jedynie zwycięzcami i pozytywnymi ludźmi oraz szczęśliwymi optymistami, którzy dążą do osiągnięcia czegoś w swoim życiu.Za wszelką cenę unikaj negatywnych ludzi. Negatywni ludzie są podstawowym źródłem braku szczęścia większości. Postanów, że od dzisiaj nie będziesz się otaczał negatywnymi, zestresowanymi ludźmi. 
Biznesowy guru Brian Tracy uważa, że otaczanie się pozytywnymi ludźmi to jedna z podstaw sukcesu w życiu zawodowym i osobistym. •Fot.Sombilon photography/http://tnij.org/q2fyfdc/flickr.com CC-BY/http://tnij.org/2leohvi4. Przyjaciele i rodzinaPozornie wydaje się, że nasi najbliżsi nie mają znaczenia dla naszego biznesu, ale w praktyce jest wręcz przeciwnie. Jayson DeMers - założyciel i dyrektor generalny firmy AudienceBloom uważa, że żaden przedsiębiorca nie może zaniedbywać znaczenia swojej rodziny oraz przyjaciół. Powinien dla tych dwóch grup znaleźć momenty czasu, które poświęci tylko im. Są to osoby, z którymi zawsze możemy podzielić się swoimi problemami, lękami, obawami czy stojącymi przed nami wyzwaniami. 


DeMers wskazuje, że opowiedzenie komuś zaufanemu o kłopotach zwiększa prawdopodobieństwo podjęcia właściwej decyzji, która je rozwiąże. W efekcie będąc mniej zestresowanymi dzięki zachowaniu odpowiedniego balansu pomiędzy życiem osobistym i zawodowym – wzrastają nasze szanse na bycie skutecznym przedsiębiorcą.3. Osoby o odmiennych poglądachW życiu prywatnym lubimy spędzać czas z osobami, które mają podobne do nas poglądy i spojrzenie na świat. Jednak w biznesie, zwłaszcza gdy jesteśmy przedsiębiorcami, niekoniecznie jest to dobry pomysł. Alex Knapp z magazynu „Forbes” wskazuje, że posiadanie doradców o odmiennych poglądach jest dowodem na to, że mamy do siebie zaufanie, co jest niezbędne w roli przedsiębiorcy, który chce odnieść sukces.


Knapp twierdzi, że kulturalne spieranie się i przedstawianie alternatywnych rozwiązań tego samego zagadnienia przyczynia się do rozwoju firmy. To zwiększa jej kreatywność i innowacyjność. W efekcie jest ona w stanie znacznie lepiej od konkurencji pokonać swoje problemy, ponieważ doradcy zamiast wzajemnie sobie i szefom przytakiwać, poprzez dyskusję znajdą skuteczny środek zaradczy.2. Zaufani współpracownicyPrzedsiębiorca, który chce odnieść sukces, musi posiadać swoich zaufanych współpracowników. Jak wskazuje Marla Tabaka z serwisu inc.com – nie jest w stanie zrobić wszystkiego sam i nie da rady ciągle ich kontrolować. Dziennikarka uważa, że biznesowi ludzie sukcesu otaczają się ludźmi inteligentnymi i zaradnymi. Słuchają ich opinii, a następnie powierzają współpracownikom część odpowiedzialności za realizację projektów. Przedsiębiorca nie jest w stanie zrobić wszystkiego sam. Dlatego musi mieć zaufanych pracowników.•Fot. estatesgazette/http://tnij.org/4fdwj7h/flickr.com CC-BY/http://tnij.org/iol4zfdDodatkowo Damian Bazadona, założyciel firmy Situation Interactive podkreśla, że przedsiębiorca nie może bać się zatrudniać pracowników… lepszych od siebie. Bo przecież zamierza korzystać z ich usług po to, aby pomogli mu w rozwoju biznesu. Dlatego powinien skupić się na odpowiednim delegowaniu zadań, a następnie rozliczaniu z ich efektów.1. Uczciwi partnerzy biznesowiBrian Fielkow z serwisu entrepreneur.com uważa, że uczciwość jest jednym z kluczowych elementów w biznesie - dlatego, że klienci są inteligentni, a kłamstwo ma krótkie nogi. Raz oszukany konsument nigdy nie skorzysta już z naszych usług, a także negatywną opinią może podzielić się ze swoimi znajomymi.


Z kolei Jayson DeMers wskazuje, że bardzo ważne jest posiadanie zaufanych partnerów biznesowych, gdyż zwiększa to szansę na odniesienie sukcesu naszej firmy. Przykładowo mogą to być dostawcy półproduktów niezbędnych w naszej działalności lub pośrednicy, którzy sprzedają nasze usługi. Albo przedsiębiorstwa zewnętrzne, którym część naszych zadań delegujemy do wykonania w ramach outsourcingu. Należy pamiętać, że działanie tego typu podmiotów przekłada się na jakość świadczonych przez nas usług, a w konsekwencji zadowolenie klientów.Partnerem akcji "Akademia e-biznesu" jest home.pl ]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/277e7d2031380d4eaaf34b36001adc77,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/277e7d2031380d4eaaf34b36001adc77,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">5 rodzajów ludzi, którymi powinien otaczać się każdy przedsiębiorca. Są bardzo pomocni w rozwoju własnej firmy.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/117349,surfing-medytacja-jazda-na-rowerze-jak-ludzie-sukcesu-spedzaja-swoje-poranki</guid><link>https://innpoland.pl/117349,surfing-medytacja-jazda-na-rowerze-jak-ludzie-sukcesu-spedzaja-swoje-poranki</link><pubDate>Thu, 11 Jun 2015 20:41:45 +0200</pubDate><title>Surfing, medytacja, jazda na rowerze – jak ludzie sukcesu spędzają swoje poranki?</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/b507a0d15a55b1e55a3a4bd2004be276,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Kilkakrotne przestawianie budzika, prysznic w pośpiechu i brak śniadania. Tak wygląda poranny rytuał wielu pracowników korporacji i przedsiębiorców. Jak swój dzień zaczynają jednak osoby odpowiedzialne za zbudowanie tych korporacji? Na to pytanie, w graficznej formie odpowiedział The Sleep Matters Club należący do brytyjskiego sklepu handlującego... łóżkami i materacami.

Mark Zuckerberg
Budzi się o 8 rano, o ile nie pracował przez całą noc. Codziennie zakłada taki sam T-shirt, by zaoszczędzić czas poświęcany na podjęcie decyzji o tym, co na siebie włożyć.
	
		
											
					
				
					

Richard Branson
Pływa wokół swojej wyspy lub uprawia kite surfing, jeśli mocno wieje. Następnie gra w tenisa i dopiero zasiada do zdrowego śniadania.
	
		
											
					
				
					

Jack Dorsey
Budzi się o 5:30. Medytuje, a następnie przebiega 10 kilometrów.
	
		
											
					
				
					

Lord Alan Sugar
Jeśli nie jest akurat w drodze na spotkanie dotyczące The Apprentice (programu, w którym biznesmeni walczą o szansę pracowania z Lordem Alanem, przyp. red.) wskakuje na swój rower i przejeżdża 80 kilometrów przez wiejskiej okolice Essex.
	
		
											
					
				
					

Tory Burch
Budzi się o 5:45, sprawdza pocztę z pracy, podnosi trzech synów z łóżek, a następnie ćwiczy przez 45 minut.
	
		
											
					
				
					

Peter Jones
Prysznic, golenie i miska płatków – wszystko w ciągu 20 minut. Następnie łapie cappuccino i rusza do pracy sprawdzając przy tym dane dot. sprzedaży.
	
		
											
					
				
					

Tim Armstrong
Wstaje o 5 rano, czyta i ćwiczy, a następnie testuje produkty i wysyła maile.
	
		
											
					
				
					

Simon Cowell
Dwukrotnie ustawia w budziku drzemkę, a potem konsumuje śniadanie składające się z gorącej wody z cytryną, soku z papai z limonką, herbaty i 3 smoothies.
	
		
											
					
				
					

Arianna Huffington
Zażywa długiego snu, a każdy dzień zaczyna od 30 minut medytacji. Jest tak przekonana o jej pozytywnym wpływie, że oferuje cotygodniowe lekcje swoim pracownikom.
	
		
											
					
				
					

Indra Nooyi
Budzi się nawet o 4 rano, a w pracy jest najpóźniej o 7.
	
		
											
					
				
					


Źródło infografiki: Dreams.co.ukPartnerem akcji "Akademia e-biznesu" jest home.pl ]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/b507a0d15a55b1e55a3a4bd2004be276,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/b507a0d15a55b1e55a3a4bd2004be276,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Poranne rytuały pomagają odpowiednio nastawić się do nadchodzącego dnia.</media:title></media:content></item>
		
	</channel>
</rss>
