<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title><![CDATA[INNPoland.pl - STARTUPY]]></title>
		<description><![CDATA[Najnowsze artykuły i wpisy blogerów w kategorii STARTUPY w INNPoland.pl]]></description>
		<link>https://innpoland.pl/c/137,startupy</link>
				<generator>innpoland.pl</generator>
		<atom:link href="https://innpoland.pl/rss/kategoria,137,startupy" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<atom:link rel="hub" href="https://pubsubhubbub.appspot.com/" xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" />
			<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/208355,dla-pasjonatow-marketingu-internetowego-i-start-upow-konferencja-semwaw-3</guid><link>https://innpoland.pl/208355,dla-pasjonatow-marketingu-internetowego-i-start-upow-konferencja-semwaw-3</link><pubDate>Wed, 18 Sep 2024 09:21:00 +0200</pubDate><title>Spotkanie dla pasjonatów marketingu internetowego i start-upów. semWAW powraca do Campusu Google</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/e8988f9805f5116c47ec521bdd452029,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Start-upy to ten rodzaj biznesu, w którym tematy dotyczące promocji i marketingu opłaca się mieć w małym palcu. W końcu trzeba zainteresować potencjalnych inwestorów proponowanymi rozwiązaniami, a skoro tak, to należy wiedzieć, jak do nich dotrzeć. Pozyskać teoretyczną i praktyczną wiedzę mogą pomóc start-upowiczom takie wydarzenia jak trzecia już edycja wyjątkowego barcampu znanego jako semWAW.

semWAW to konferencja, a zarazem platforma inspiracji dla pasjonatów marketingu internetowego i start-upów. Podczas spotkań w klimatycznych miejscach przenikniętych duchem kreatywności i innowacji uczestnicy otrzymują solidną dawkę merytorycznej wiedzy, mogą poznać ludzi z branży i sponsorów oraz wziąć udział w praktycznych warsztatach z zakresu skutecznych działań promocyjnych i marketingowych w sieci.
Podczas semWAW #3, trzeciej odsłony barcampowego spotkania, wystąpią topowi eksperci z branży, którzy na co dzień są praktykami, laureatami prestiżowych konkursów oraz uczestnikami największych marketingowych konferencji. Jako prelegenci głos zabiorą m.in. Paweł Wołoszyn, SEO Consultant i zwycięzca semKRK Awards 2024 w kategorii SEO, oraz Paulina Rapacz, Freelance Social Media Manager i zwyciężczyni Call4Papers.
W programie konferencji znalazł się m.in. panel dyskusyjny pt. "Globalne Rynki: Obsługa klienta i strategie cross-border". O handlu transgranicznym w internecie porozmawiają: Paweł Bilczyński (międzynarodowe call center Salesupply), Natalia Pielowska (zajmująca się sprzedażą odzieży, obuwia i sprzętu w internecie firma Szopex-Dutkiewicz) oraz Krzysztof Modrzewski (dostawca usług analityki biznesowej Witbee).
Praktyczną wiedzę przekazywaną przez ekspertów w branży będzie można pozyskać na dwudniowych warsztatach Google Ads & Analytics oraz SEO w formie spotkań online z możliwością zadawania pytań, komentowania i dyskusji. Przed konferencją zaplanowany został webinar rozgrzewkowy, który 3 października od 12:00 umożliwi spotkanie z laureatami wyłaniającego prelegentów konkursu Call4Papers.
Po zakończeniu części merytorycznej konferencji organizatorzy zaplanowali AfterParty, przyjęcie w mniej formalnym tonie, oferujące przestrzeń do rozrywki, ale także networkingu, czyli tworzenia sieci kontaktów zawodowych i wymiany doświadczeń. Impreza odbędzie się w hotelu Moxy Warsaw Praga przy ul. Ząbkowskiej 29 w kompleksie Centrum Praskie Koneser. Chętni mogą skorzystać z wyjątkowej zniżki na noclegi.
semWAW#3 odbędzie się 25 października 2024 roku (piątek) na Campusie Google w Centrum Praskim Koneser (Plac Konesera 10) w Warszawie. Bilety na wydarzenie, które rozpocznie się o 17:30, można kupić online pod tym adresem. Organizatorem eventu jest DevaGroup, agencja z wieloletnim doświadczeniem w SEM i SEO, która od 9 lat organizuje branżową konferencję semKRK, przekształconą w semWAW w 2023 roku.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/e8988f9805f5116c47ec521bdd452029,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/e8988f9805f5116c47ec521bdd452029,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">semWAW to konferencja i platforma inspiracji dla pasjonatów marketingu internetowego i start-upów. Kolejna odsłona wydarzenia odbędzie się 25 października 2024 roku (piątek) na Campusie Google w Centrum Praskim Koneser (Plac Konesera 10) w Warszawie.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/198250,wsparcie-dla-start-upow-4-edycja-programu-akceleracyjnego-teencrunch</guid><link>https://innpoland.pl/198250,wsparcie-dla-start-upow-4-edycja-programu-akceleracyjnego-teencrunch</link><pubDate>Wed, 13 Sep 2023 15:29:24 +0200</pubDate><title>Start w nowych technologiach i biznesie dla młodych ludzi. Ruszyła IV edycja programu TeenCrunch</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/c6a15a8f56a50ddc758db517c01663fd,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wiek: 15-22 lata. Zainteresowania: nowoczesne technologie i innowacje. Cel: własny biznes w modelu start-up. To kryteria, w oparciu o które przebiega rekrutacja do Programu Akceleracyjnego TeenCrunch, który już od paru lat odmienia przyszłość młodych przedsiębiorców w Polsce. Właśnie trwa jego IV edycja. Fundacja TeenCrunch zaprasza zainteresowanych rozwojem technologiczno-biznesowym do aplikowania.

Program Akceleracyjny TeenCrunch skierowany jest do nie tylko młodych ludzi, którzy mają już jakiś pomysł na swój biznes w obszarze nowych technologii. Również ci, którzy jedynie zastanawiają się, czy chcą udać się poprzez start-up w podróż ku przedsiębiorczości, mogą się do niego zgłosić. Do tej pory jego dorobek to 56 alumnów i 15 start-upów, którzy skorzystali z ponad 150 godzin warsztatów i ponad 500 godzin mentoringu.
– TeenCrunch był dla mnie unikatową szansą sprawdzenia się w procesie budowania własnego start-upu. Najbardziej podobała mi się możliwość ciągłego weryfikowania pomysłu przez ekspertów, a wykrystalizowana idea przedstawiona na konferencji była skutkiem zespołowego przezwyciężenia wielu wyzwań – komentuje Adam Wilczyński, alumni III edycji Programu Akceleracyjnego TeenCrunch.
– TeenCrunch to dla mnie miejsce, w którym uzyskasz odpowiedzi na wszelkie pytania, rozwiniesz skrzydła, odkryjesz, w jakim kierunku podążać, a przede wszystkim dowiesz się, jak zacząć budować swój start-up! Tutaj znajdziesz odpowiedzi na nurtujące cię pytania i zaczniesz działać na swoją przyszłość już dziś – dodaje Kamila Matuk, która również brała udział w zeszłorocznej odsłonie programu dla start-upów.
W czwartym wydaniu programu przewidziano 25-30 miejsc dla uczestników, ponad 60 godzin warsztatów online prowadzonych przez ekspertów oraz 10 godzin mentoringu zespołów pod okiem doświadczonych przedsiębiorców. Jak będzie wyglądać tegoroczna edycja start-upowego akceleratora, która rozpoczęła się 1 września 2023 i potrwa przez najbliższe 8 miesięcy aż do finału zaplanowanego na 5 kwietnia 2024?
Program składa się z pięciu części. Pierwszy to trzyetapowa rekrutacja obejmująca wysłanie drogą internetową formularza rekrutacyjnego do 28 września 2023, a następnie udział w dwóch rozmowach z komisją rekrutacyjną. Zakwalifikowanych uczestników czeka druga faza, czyli 3-dniowy, wprowadzający do programu stacjonarny wyjazd networkingowy z serią warsztatów. Odbędzie się on w dniach 3-5 Listopada 2023.
Po zakończonym wyjeździe uczestnicy będą mieli 3 tygodnie na uformowanie zespołów do kontynuacji prac nad swoimi projektami start-upowymi. Od listopada 2023 teamy będą mogły wziąć udział w trzeciej części programu – bootcampach start-upowych i technologicznych. Dzięki interaktywnym warsztatom online poznają szereg metodologii start-upowych oraz praktyczne wykorzystanie nowoczesnych technologii.
Wszystkie internetowe warsztaty poprowadzą doświadczeni przedsiębiorcy oraz topowi eksperci w takich dziedzinach jak biznes, technologia, marketing i finanse. Będą to m.in. Szymon Paluch, Mick Griffin, Borys Musielak, Tymon Kokoszka, Magdalena Wojtera, Łukasz Cieśla i Marcin Szymański, Bartek Janowicz, Paweł Leśniakiewicz i Radosław Kulesza, Konrad Latkowski, Magdalena Jabłońska, Marcin Pindral, Katarzyna Piasecki, Anna Jurgaś i Nina Wieretiło.
Czwartym krokiem dla uczestników programu TeenCrunch będzie mentoring. Od stycznia 2024 grupy czekają cykliczne spotkania z doświadczonymi mentorami. Mają być oni specjalnie dobrani do nisz, w których zespoły rozwijają swoje start-upy, a więc zapewniać im indywidualne wsparcie i ekspertyzę. Ostatnią przygodą z akceleratorem dla start-upowców będzie zaplanowana na 5 kwietnia 2024 konferencja Future Crunch.
Podczas oficjalnego wydarzenia kończącego Program Akceleracyjny TeenCrunch zespoły zaprezentują swoje pitchdecki. To rodzaj prezentacji, która ma na celu przekonanie potencjalnych inwestorów do danego produktu/usługi w jak najbardziej przejrzysty, zwięzły i rzeczowy sposób. Na podstawie przedstawionych pitchdecków jury wyłoni zwycięski zespół. Otrzyma on dodatkowe wsparcie i nagrody rzeczowe.
Przykładowo, dzięki akceleracji pod szyldem TeenCrunch pasjonatka biologii i działaczka społeczna Oliwia Myczkowska oraz jej team BeeHealthyHoney trafili pod skrzydła Young InCredibles, młodzieżowej odnogi InCredibles, najbardziej wszechstronnego i długofalowego programu budowy kompetencji oraz promocji dla polskich start-upów. W jego ramach będą doskonalili ultradźwiękowe narzędzie do ochrony uli przed warrozą.
Z kolei studentka prawa Karolina Stasica za pośrednictwem programu TeenCrunch z 2022 roku została zauważona przez jednego z jego parterów – Nextrope z siedzibą w Gdyni. Firma zajmująca się produkcją dedykowanego oprogramowania dla instytucji finansowych oraz rozwojem technologii blockchain zaproponowała jej staż, po którym otrzymała pracę na stanowisku Web3 Business Developer.
Niezależnie od tego, kto ostatecznie wygra Demo Day, każdy zespół wyniesie z programu konkretne korzyści: ekspercką wiedzę (dostęp do najlepszych mentorów i specjalistów w różnych dziedzinach), możliwość rozwoju swojego pomysłu oraz sieć kontaktów. I to nie tylko z innymi uczestnikami, ale także z utalentowanymi przedsiębiorcami, co może prowadzić do partnerstw biznesowych, współpracy i inspirujących projektów.
Na zgłoszenia online do tegorocznego Programu Akceleracyjnego TeenCrunch organizatorzy ogólnopolskiej akcji biznesowo-technologicznej czekają do 28 września 2023. Więcej informacji na temat perspektyw, jakie oferuje młodym i ambitnym osobom z żyłką przedsiębiorczości i pasją do nowych technologii Fundacja Future Crunch, można znaleźć na jej oficjalnej stronie internetowej – teencrunch.org. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/c6a15a8f56a50ddc758db517c01663fd,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/c6a15a8f56a50ddc758db517c01663fd,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Program Akceleracyjny TeenCrunch to program wsparcia dla start-upów, których pomysłodawcami są młodzi i ambitni ludzie w wieku 15-22 lat. Do 28 września 2023 można zgłaszać się internetowo do IV edycji programu koordynowanego przez Fundację TeenCrunch.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/187015,huawei-startup-challenge-ruszyly-zgloszenia-do-konkursu-cel-zdrowie</guid><link>https://innpoland.pl/187015,huawei-startup-challenge-ruszyly-zgloszenia-do-konkursu-cel-zdrowie</link><pubDate>Tue, 15 Nov 2022 17:14:58 +0100</pubDate><title>Huawei Startup Challenge: ruszyły zgłoszenia do konkursu. W tym roku chodzi o zdrowie</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/9ebeefc129e76293c8db4245ac606dd0,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Huawei wraz ze Startup Academy ogłaszają nabór do konkursu Huawei Startup Challenge 3. Udział w inicjatywie mogą wziąć polskie startupy, które skupiają się tworzeniu innowacji medycznych służących ochronie i poprawie zdrowia fizycznego oraz psychicznego człowieka. Na zgłoszenia od innowatorów o różnym stopniu rozwoju, organizatorzy czekają do 31 grudnia 2022 r.

Huawei i Startup Academy zapraszają do konkursu Huawei Startup Challenge 3
Celem jest tworzenie innowacji medycznych służących ochronie i poprawie zdrowia fizycznego oraz psychicznego
Zgłoszenia są przyjmowane do 31 grudnia 2022 r.
Na zwycięzcę czeka 100 tys. zł, drugie i trzecie miejsce wyceniono na 60 tys. i 40 tys. zł

Najbardziej innowacyjne projekty zostaną wybrane przez kapitułę składającą się z wybitnych przedstawicieli świata nauki, biznesu i ekspertów sfery publicznej. W ostatnich dniach stycznia 2023 roku zostanie ogłoszona wybrana dwudziestka najbardziej przełomowych koncepcji, która weźmie udział w ścieżce wyzwań i zaprezentuje swoje rozwiązania szerokiej publiczności.
– Jesteśmy dumni ogłaszając już trzecią edycję programu wsparcia młodych polskich innowatorów. Dwie poprzednie pokazały, jakim ułatwieniem mogą okazać się rozwiązania technologiczne i jak bardzo są one potrzebne w usprawnieniu naszego codziennego życia. Innowacje w obszarze zdrowotnym to dziedzina, której rozwój potrzebuje jeszcze wiele wsparcia. To bowiem nie tylko technologie lekowe, ale także kompleksowa digitalizacja systemu opieki zdrowotnej, rozwój branży biotechnologicznej oraz korzyści dla placówek medycznych płynące z wdrażania nowych systemów np. AR/VR, robotyki czy rozwiązań, wspierających ogólny dobrostan fizyczny i psychiczny pacjentów – mówi Ryszard Hordyński, dyrektor ds. strategii i komunikacji w Huawei Polska.
– Wierzymy, że młodzi innowatorzy mają ogromną moc sprawczą, dlatego chcemy ich wspierać w tworzeniu narzędzi, które pozwolą zrewolucjonizować medycynę, a także zmienić podejście nas wszystkich do własnego organizmu i jego możliwości. Stąd pomysł na hasło przewodnie #TechForBetterHealth w tegorocznym Huawei Startup Challenge – dodaje.
Czego szukają organizatorzy?
W ramach Huawei Startup Challenge 3 będą poszukiwane projekty z szeroko rozumianego obszaru medtech – ukierunkowane na poprawę i ochronę zdrowia oraz te, które wpisują się w trend związany z tworzeniem inteligentnych rozwiązań wspierających użytkowników w dbaniu o ich zdrowie oraz tzw. wellbeing w różnych aspektach życia.
Z raportu "Can medtech start-ups show us where the industry is headed?" przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte wynika bowiem, że 46 proc. medycznych startupów skupia się na profilaktyce, diagnozie i trosce o dobre samopoczucie pacjenta, a tylko 19 proc. koncentruje się na samym leczeniu w placówkach medycznych. 
Huawei ufundował trzy nagrody pieniężne dla trzech najlepszych startupów o łącznej wartości 200 tys. złotych – 100 tys. dla zwycięzcy oraz 60 tys. i 40 tys. zł odpowiednio dla startupów, które zajmą miejsce drugie i trzecie. 
– Wspólnie z Huawei wspieramy uzdolnionych Polaków z pomysłem na innowacje – tym razem dla zdrowia. Branża technologii wspomagających ludzkie zdrowie to jeden z najbardziej zróżnicowanych sektorów. Od lat obserwujemy trendy związane z rozwojem startupów medtechowych, jednak pojawiają się również aplikacje poprawiające nasze samopoczucie, redukujące poziom stresu, a także platformy do wsparcia psychologicznego czy walki z uzależnieniami – mówi Michał Misztal, prezes Startup Academy.
– Z ogromną ciekawością czekam zatem na projekty zgłoszone do tegorocznej edycji wydarzenia. Może uda nam się wspólnie zrewolucjonizować ten rynek i dzięki temu pomoc wielu ludziom w kraju, a nawet i na świecie – dodaje.
Kto, kiedy i gdzie?
Zgłoszenia do trzeciej edycji konkursu Huawei Startup Challenge można wysyłać do 31 grudnia poprzez stronę www.huaweistartupchallenge.com. Uczestnicy konkursu zmierzą się z specjalnie przygotowanymi wyzwaniami, mającymi na celu rozwój ich pierwotnych pomysłów oraz prezentację pomysłów.
Huawei Startup Challenge 3 skierowany jest do początkujących przedsiębiorców, którzy dzięki udziałowi w konkursie mają szansę dotrzeć ze swoim pomysłem do przedstawicieli międzynarodowych i polskich firm oraz zaistnieć z innowacyjną działalnością na rzecz ludzkiego zdrowia na jednej z największych startupowych scen w Europie Środkowo-Wschodniej. Dzięki inicjatywie Huawei, startupy mają szansę pokazać siłę technologiczną Polski na skalę europejską i globalną.
Huawei Startup Challenge to konkurs Huawei Polska we współpracy ze Startup Academy, który wspiera startupy pozytywnego wpływu tworzące technologie na rzecz realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju. Poprzednia odsłona projektu została poświęcona palącym problemom ekologicznym współczesnej Polski i świata. Do konkursu zgłosiło się kilkaset obiecujących zespołów, które przedstawiły innowacyjne pomysły w tej dziedzinie.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/9ebeefc129e76293c8db4245ac606dd0,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/9ebeefc129e76293c8db4245ac606dd0,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Technologie dla zdrowia - ruszyły zgłoszenia do konkursu Huawei Startup Challenge</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/186205,opracowali-zdalne-badania-urologiczne-wygrali-infoshare-startup-contest</guid><link>https://innpoland.pl/186205,opracowali-zdalne-badania-urologiczne-wygrali-infoshare-startup-contest</link><pubDate>Wed, 26 Oct 2022 14:13:05 +0200</pubDate><title>Opracowali zdalne badania urologiczne w zaciszu własnego domu. Wygrali Infoshare Startup Contest</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/93bc60daf32d0c019ca3c8553aa9f723,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Ukraiński startup CareTech Human, który wprowadza na rynek urządzenie umożliwiające zdalne monitorowanie parametrów urologicznych, wygrał 20 tysięcy EURO w konkursie organizowanym podczas konferencji Infoshare. O tytuł zwycięzcy Startup Contest, ubiegało się 466 startupów z całego świata. Drugie miejsce zajęła firma Ender Turing z Estonii, a trzecie polski MAB Robotics. Nagrody zostaną przeznaczone na dalszy rozwój innowacyjnych pomysłów laureatów.

W finale Infoshare Startup Contest walczyło 5 startupów - ukraiński CareTech Human, estoński Ender Turing, Helgen Technologies z Irlandii, MAB Robotics z Polski oraz holenderski Scentronix. Wszystkie prezentowały się przed jury złożonym z inwestorów oraz ekspertów biznesowych. Podczas konkursu pomysły oceniane były pod kątem potencjału biznesowego, innowacyjności, zespołu oraz samej prezentacji. Łączna pula nagród w konkursie wyniosła 30 tysięcy EURO. Nagrody ufundowała Prezydent Miasta Gdańska.
Jaki problem rozwiązuje startup?
Firma CareTech Human wprowadza na rynek przełomowe rozwiązanie do zdalnego monitorowania parametrów urologicznych, aby umożliwić wczesne wykrywanie chorób układu moczowego i monitorowanie ich nawrotu. To szczególnie ważne w przypadku mężczyzn, którzy borykają się z przerostem gruczołu krokowego i syndromem nadczynności pęcherza. Na świecie jest ich około 14 milionów.
Zasada działania jest prosta: użytkownik otrzymuje urządzenie i przypina je do muszli klozetowej. Od tego momentu platforma automatycznie wykonuje badania przesiewowe w kierunku wielu chorób urologicznych, dostosowując się do nawyków użytkownika. Urządzenie dostępne jest w kilku wersjach. Jedna z nich analizuje także biomarkery lotnych związków organicznych w ludzkim moczu.
Ponad 500 startupów i ponad 100 VC z całego świata
“W tym roku do konkursu zgłosiło się 466 startupów z 62 krajów z całego świata. Zdecydowanie najwięcej projektów pochodziło z Polski (136), Wielkiej Brytanii (36), Niemiec (28) oraz Hiszpanii (17). Najwięcej zgłoszonych pomysłów to rozwiązania z branży health, medtech i wellbeing. Dużą grupę uczestników stanowił także sektor e-commerce oraz finansów, bankowości i ubezpieczeń” - mówi Grzegorz Borowski, CEO Infoshare.
Poza udziałem w konkursie, obecne na wydarzeniu startupy mogły nawiązać kontakt z ponad 100 inwestorów z całego świata – aniołami biznesu, funduszami VC i CVC, m.in. Tera Ventures, Huge Thing, Senovo, Lunar Ventures, FONGIT czy APX. Poza Startup Contest mogli się też znaleźć na Virtual Startup Expo i na dedykowanej platformie Matchmaking. Spotkania 1:1 odbywały się już od poniedziałku w formie online, a od czwartku na żywo w specjalnie dedykowanej strefie na Amber Expo.
W tegorocznej, 16. edycji konferencji Infoshare udział wzięło ponad 6 tys. uczestników.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/93bc60daf32d0c019ca3c8553aa9f723,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/93bc60daf32d0c019ca3c8553aa9f723,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/184810,opieka-nad-seniorem-niemcy</guid><link>https://innpoland.pl/184810,opieka-nad-seniorem-niemcy</link><pubDate>Wed, 28 Sep 2022 08:55:03 +0200</pubDate><title>Chcesz opiekować się seniorem w Niemczech? Marta pomoże ci znaleźć pracę</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/53bc6e68c7858cf6221fb49db8e09457,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Na polskim rynku niedawno pojawiła się Marta. To firma z branży usług opiekuńczych oraz pierwsza platforma, która od razu łączy opiekuna z rodziną z Niemiec. Zainteresowanym pomaga znaleźć bezpieczną i stabilną pracę w tym kraju.

Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej INNPoland.pl >>
Marta to firma z branży usług opiekuńczych, która niedawno pojawiła się również w Polsce
Jest pierwszą na rynku platformą, która nie korzysta z agencji pośredniczących
Marta pomaga znaleźć zatrudnienie jako opiekunka seniora w Niemczech 

Jak zostać opiekunem w Niemczech?
W przesłanej do INNPoland notatce prasowej od Marty czytamy, że to firma z branży usług opiekuńczych. Została założona w 2020 r. przez Philippa Buhra i Jana Hoffmanna w Berlinie. Obecnie ma biura w Rumunii i na Litwie. Niedawno pojawiła się też w Polsce. 
Dzięki niej można znaleźć pracę w Niemczech jako opiekun seniora. Jest pierwszą platformą na rynku, która nie korzysta z agencji pośredniczących. Rekrutuje opiekunów i przydziela bezpośrednio do rodzin w Niemczech. Marta pozwala znaleźć bezpieczne i stabilne zatrudnienie.
Czytaj także: Te rozwiązania mogą uratować życie dzieciom. Publiczne szpitale ogłosiły... konkurs dla startupów
Jak używać platformy Marta?
Aby zacząć szukać pracy jako opiekun seniora na platformie Marta, najpierw należy zarejestrować się na stronie marta | Caregiver. Na każdym etapie rekrutacji można skorzystać z pomocy konsultanta. 
Wystarczy skontaktować się z nim na infolinii. Wykwalifikowany pracownik przeprowadzi użytkownika przez cały proces rekrutacji. Dopasowanie do niemieckiej rodziny może nastąpić nawet po kilkunastu minutach. 
Jak zostać opiekunem w Niemczech?
Nowy podopieczny Marty musi rozumieć podstawowe zwroty dotyczące opieki. Jego typowe obowiązki są podane na podstronie. Podobnie jak te wyłączone. Opiekun nie będzie się zajmował opieka medyczną, sprzątaniem czy opieką 24h na dobę.
Marta wspiera też w zakresie merytorycznym. Po zawarciu umowy franczyzowej konsultant infolinii doradzi, jak założyć jednoosobową działalność gospodarczą czy zorganizować dojazd. Dodatkowo Marta zapewnia ubezpieczenie. Jeśli opiekun seniora wykona obowiązki, a pracodawca odmówi wypłacenia pensji, opiekun i tak otrzyma wypłatę.
Pomoc dla opiekuna seniora
Jak pisaliśmy w innym artykule w INNPoland, na rynku e-heatlh pojawia się coraz więcej technologii wspomagających opiekunów seniora w ich pracy. 
Teleopieka to strony i serwisy internetowe wspierające rodziny i opiekunów, którzy czuwają nad osobą starszą. Do teleopieki zaliczane są narzędzia komunikacyjne pomiędzy opiekunami, seniorami i lekarzami oraz te, które wspomagają leczenie. Pozwalają też na monitorowanie osób starszych.
Jej podstawowe narzędzia to wyszukiwarki opiekunów osób starszych. Dopasowują opiekunów do seniorów na podstawie miejsca zamieszkania oraz godzi pracy. Natomiast osoby, które szukają opieki, mogą bezpiecznie korzystać z wyszukiwarki opiekadlaseniora.pl.
Takie serwisy jak eCareDiary czy eCaring są skierowane do lekarzy, rodzin i pacjentów. Dzięki nim będą mieli stały wgląd w wyniki badań, dawkowanie i godziny przyjmowania leków. Pozwolą też zapisywać daty wizyt lekarskich. 




]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/53bc6e68c7858cf6221fb49db8e09457,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/53bc6e68c7858cf6221fb49db8e09457,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Philipp Buhr i Jan Hoffmann – twórcy Marty.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/184543,in-vitro-jak-podniesc-skutecznosc</guid><link>https://innpoland.pl/184543,in-vitro-jak-podniesc-skutecznosc</link><pubDate>Mon, 26 Sep 2022 12:02:40 +0200</pubDate><title>Z takich naukowców możemy być dumni. Polski startup wie, jak ulepszyć in vitro</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/7104cad570b01892400c041c1e02fdeb,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Założyciele startupu MIM Solutions są ekspertami od sztucznej inteligencji, ale od kilku lat coraz śmielej poczynają sobie w tematyce zdrowotnej. A konkretnie: wykorzystują swoją wiedzę do tworzenia rozwiązań, dzięki którym o wiele łatwiej będzie zajść w ciążę za pomocą metody in vitro.

Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej INNPoland.pl >>
Polski startup MIM Solutions pomaga usprawnić leczenie niepłodności za pomocą sztucznej inteligencji
System EMBRYOAID automatycznie identyfikuje zarodki najwyższej jakości
Algorytmy FOLLISCAN  z kolei pomagają lekarzowi badać rezerwę jajnikową kobiety

Naukowcy z UW
Firma MIM Solutions wywodzi się – tak, jak dwóch stojących za nią naukowców – z Uniwersytetu Warszawskiego. Dokładniej: jest pierwszym spin-offem tamtejszego Wydziału Matematyki, Informatyki i Mechaniki (czyli spółką wykorzystującą badania prowadzone przez zatrudnionych tam naukowców).
W 2015 roku prof. Piotr Sankowski wraz z dr. Piotrem Wygockim postanowili przekuć swoje naukowe doświadczenie w praktyczne rozwiązania – i założyli własną firmę. Dodajmy przy tym, że trudno w polskiej nauce o głośniejsze nazwisko niż prof. Sankowski; jest on pierwszym Polakiem, który aż trzykrotnie zdobył prestiżowe granty European Research Council, realizując dzięki nim badania za łącznie ponad 10 mln zł.
MIM Solutions zrealizowała do tej pory projekty z zakresu m.in. bezpieczeństwa (system dla Policji Polskiej służący do przewidywania przestępczości), handlu (rozwiązanie przewidujące prawdopodobieństwo kliknięcia w dany produkt przez danego użytkownika stworzone dla RTB House) czy lotnictwa (system do przewidywania opóźnień w ruchu lotniczym). Od ponad dwóch lat zaangażowała się jednak w zupełnie nowe rozwiązanie, dotyczące rynku opieki zdrowotnej.
AI i leczenie niepłodności
Wspomagając się grantami otrzymanymi z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju naukowcy przystąpili do tworzenia technologii wspomagających leczenie niepłodności. Wykorzystując swoją wiedzę w dziedzinie sztucznej inteligencji, stworzyli dwa rozwiązania oparte na AI, które mają zwiększyć prawdopodobieństwo zajścia w ciążę w wyniku zapłodnienia in vitro. A wyzwanie jest to spore: procedura ta jest droga i czasochłonna, ale odnosi skutek jedynie w ok. 30 proc. przypadków.
Cóż więc mają do zaoferowania w tej kwestii polscy naukowcy? Już w tym momencie oferują klinikom leczenia niepłodności dwa rozwiązania wykorzystujące moc sztucznej inteligencji na dwóch różnych etapach procedury in vitro.
Przede wszystkim, mowa o projekcie EMBRYOAID. Jest to inteligentny system analizy danych obrazowych, który automatycznie identyfikuje zarodki najwyższej jakości – czego nauczył się w oparciu o dużą kolekcję zdjęć poklatkowych ludzkich embrionów.
– Deep Learning/Machine Learning niosą ze sobą obietnicę automatyzacji i standaryzacji selekcji zarodków, które chcemy zastosować w celu poprawy rokowań u pacjentów z niepłodnością – tłumaczy Piotr Sankowski.
Jak podkreślają twórcy aplikacji, w testach selekcjonowała one zarodki z taką samą skutecznością, jak embriolog z 30-letnim doświadczeniem.
Drugie rozwiązanie proponowane przez polski startup nosi nazwę FOLLISCAN i przeznaczone jest do wykorzystania w badaniu ultrasonograficznym rezerw jajnikowych kobiet. Wykorzystując inteligentne algorytmy diagnostyczne, narzędzie to ma część czynności, które w tym momencie muszą być wykonywane przez człowieka. W ten sposób procedura IVF może stać się również znacznie dostępniejsza niż wcześniej: aktualnie pacjentka musi odwiedzać klinikę ok. 6 razy, przy wykorzystaniu FOLLISCAN można liczbę wizyt zmniejszyć do zaledwie dwóch.
– Sztuczna inteligencja nigdy nie zastąpi lekarza, jej zadaniem jest wspierać człowieka i pozwolić mu być lepszym profesjonalistą – dodaje Piotr Wygocki, CEO MIM Solutions.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/7104cad570b01892400c041c1e02fdeb,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/7104cad570b01892400c041c1e02fdeb,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Polscy naukowcy pracują nad podniesieniem skuteczności IVF. Zdjęcie ilustracyjne</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/blogi/marcinnowak/184267,pomysl-na-biznes-2023-dochodowa-nisza-rynkowa</guid><link>https://innpoland.pl/blogi/marcinnowak/184267,pomysl-na-biznes-2023-dochodowa-nisza-rynkowa</link><pubDate>Sat, 17 Sep 2022 14:16:13 +0200</pubDate><title>Pomysł na biznes 2023. Dochodowa nisza rynkowa</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/49f1e0d227a8955e7d49f26b86c44dc7,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Sytuacja rynkowa w Polsce i na świecie pokazuje, że coraz więcej osób szuka pomysłu na dodatkowy biznes. Także działy sprzedażowe i marketingowe w firmach handlowych i produkcyjnych poszukują pomysłów na dodatkowy zysk dla swoich firm. Poniżej postaram się przekazać kilka wskazówek jak szukać nowych rynków, produktów lub nisz rynkowych.

Twoja dochodowa nisza rynkowa w 2023 roku

Nisza rynkowa to fragment rynku głównego, rynku pobocznego lub rynku niszowego. Nisza pozwala początkującym przedsiębiorcom, start-upom oraz małym i średnim firmom na stworzenie produktu który zaspokoi potrzeby rynkowe uczestników niszy. W oparciu o metatrendy można także wykreować zupełnie nową mikroniszę, która poruszy serca i umysły konsumentów.

Dochodowa nisza rynkowa to proces rozpoznania i zdobycia nowego rynku. Aby odnieść sukces i stworzyć dochodową niszę zbuduj skuteczną strategię niszy rynkowej:

1. zidentyfikuj i rozpoznaj własne zasoby, pasje i umiejętności
2. poznaj grupę docelową, swoich idealnych klientów
3. poznaj problemy swojej grupy docelowej w niszy
4. poznaj i zbadaj swoją konkurencję
5. obserwuj trendy rynkowe
6. poznaj luki i niezagospodarowane przestrzenie w swojej niszy rynkowej
7. określ potencjalną rentowność swojej niszy
8. zweryfikuj swój pomysł na biznes w niszy
9. zaproponuj rozwiązanie problemów swojej grupy docelowej w niszy
10 wykuj i podbij swoją niszę
11. rozwijaj, kreuj i buduj kolejne nisze w ramach swojego rynku niszowego
12. stwórz swoją „wiecznie zieloną” dochodową niszę rynkową

	
		
											
					
				
				Dochodowa nisza. Trendy rynkowe, rynki niszowe, nowe rynki•Pixabay
					




1. Zidentyfikuj i rozpoznaj własne zasoby, pasje i umiejętności

&gt; zidentyfikuj swoją pasję i umiejętności
&gt; sprawdź swoje mocne strony i zebrane doświadczenia, aby znaleźć idealną niszę
&gt; najlepszym sposobem na wybranie niszy jest najpierw określenie tego, co lubisz i w czym jesteś dobry
&gt; w ten sposób będziesz mógł zarabiać na swojej pasji i umiejętnościach
&gt; dzięki połączeniu tych dwóch kluczowych czynników będziesz w stanie zbudować mocny fundament dla swojego biznesu
&gt; robienie czegoś, co Cię pasjonuje, na dłuższą metę zapewni Ci motywację, ponieważ robisz coś, co kochasz
&gt; będzie to główna siła napędowa, dzięki której będziesz mógł kontynuować pracę w chwilach gdy będziesz chciał się poddać
&gt; kiedy wybierzesz jako niszę to, co kochasz, naturalnie będziesz w tym dobry
&gt; kiedy z kolei jesteś dobry w tym, co robisz, będziesz miał możliwość rozwiązywania problemów na tym konkretnym rynku, ponieważ korzystasz z umiejętności, które już posiadasz
&gt; Twoja konkretna nisza jest obszarem objętym Twoją prawdziwą pasję
&gt; jedną z największych cech, jakie możesz wykorzystać w swojej niszy, jest Twoja autentyczność; jeśli wybierzesz niszę, którą się pasjonujesz, będziesz w stanie tworzyć wspaniałe, oryginalne treści
&gt; odkrycie tego, co naprawdę kochasz i co Cię pasjonuje, pomoże Ci osiągnąć sukces w Twojej niszy
&gt; zrób spis swoich najsilniejszych umiejętności i działań, które Cię pasjonują
&gt; zadaj sobie pytanie, w jaki sposób Twoje umiejętności i zainteresowania mogą zainspirować inne osoby, które mogą chcieć je zgłębić
&gt; próbując zidentyfikować swoją niszę, musisz upewnić się, że nie wybierasz obszaru zainteresowań, który jest już przesycony
&gt; jeśli nisza jest już nasycona, zejdź głębiej i poszukaj jaki problem w jej ramach możesz rozwiązać
&gt; jeśli nisza jest nasycona co możesz zrobić aby odróżnić się od tego co robią już wszyscy inni
&gt; przyjrzyj się nasyconemu rynkowi i zidentyfikuj luki, w których możesz zaoferować swoje świeże spojrzenie
&gt; zrozumienie rynku, dla którego tworzysz treści, jest bardzo ważne; jeśli wprowadzisz treści do niszy, która jest już nasycona, trudniej będzie odróżnić się od innych
&gt; znalezienie czegoś całkowicie poza rynkiem i wyjście poza niszę w celu stworzenia nowej, własnej niszy to idealne rozwiązanie dla Ciebie
&gt; wprowadzenie czegoś na nowy rynek i uczynienie tego własnym to idealny sposób na sukces
&gt; zanim zaczniesz tworzyć treści, musisz znaleźć lukę na rynku, w którą Twoja marka może się idealnie wśliznąć
&gt; wszyscy jesteśmy w swojej własnej, indywidualnej podróży przez życie, nigdy nie lekceważ potęgi swojej wyjątkowej perspektywy
&gt; zdecyduj, jak chcesz udostępniać swoje treści w niszy którą wybierzesz
&gt; pracuj z tymi kanałami, w których czujesz się najwygodniej, ale bierz pod uwagę różne kanały komunikacji
&gt; zidentyfikowanie medium, które najlepiej pasuje do Ciebie jako osoby kreatywnej, pomoże Ci odkryć niszę, która najlepiej ją uzupełnia
&gt; każda ma do zaoferowania wyjątkową perspektywę, a zrozumienie Twojej może pomóc Ci znaleźć idealną niszę i rozwijać się w niej
&gt; wykaż się kreatywnością, podążaj za tym, co kochasz i wykorzystaj wszystkie dostępne zasoby, aby uczynić to swoim własnym i odnieść sukces w swojej niszy
&gt; przyjrzyj się własnym umiejętnościom i doświadczeniu: w czym jesteś dobry? Co lubisz robić? W czym masz doświadczenie? Są to wskazówki, które pomogą Ci zidentyfikować niszę rynkową dla Twojej małej firmy
&gt; osiągnij niekwestionowaną pozycję w swojej niszy, branży lub na nowym rynku, aby prezentować i sprzedawać produkty i usługi


2. Poznaj grupę docelową, swoich idealnych klientów
&gt; poznaj swoich idealnych klientów w określonej niszy
&gt; Twoja grupa docelowa to grupa osób należących do podobnej grupy demograficznej, o wspólnych zainteresowaniach, wartościach i przekonaniach
&gt; kiedy masz jasność co do swojej konkretnej niszy, znacznie łatwiej będzie Ci zidentyfikować grupę docelową
&gt; gdy już wiesz, kim są Twoi docelowi odbiorcy, będziesz mógł wdrożyć strategię marketingową, w tym proces tworzenia treści i rozwoju produktu
&gt; nigdy nie należy lekceważyć wyboru niszy
​&gt; Twórz persony klientów
&gt; posiadając wystarczająco dużo informacji twórz persony klientów
&gt; działają one jak fikcyjne postacie, które mają reprezentować przeciętną osobę w jednym z Twoich segmentów odbiorców.
&gt; persony klientów pomogą Ci umocnić Twoją niszę i ułatwią komunikowanie się z grupą docelową w wielu działach, w tym marketingu i sprzedaży
&gt; ​zrozumienie Twoich odbiorców
&gt; zdefiniowanie i zrozumienie swojej niszy oznacza lepsze poznanie swoich odbiorców. 
&gt; Jak Twoi klienci widzą świat? Jakie są ich najważniejsze wartości i jakie są ich unikalne perspektywy? Gdy je zrozumiesz, będziesz w znacznie lepszej pozycji do komunikowania się z grupą docelową
&gt; będziesz mógł tworzyć bardziej przekonujące materiały marketingowe i reklamowe
&gt; Twoje rozmowy sprzedażowe będą z większym prawdopodobieństwem zakończyć się pozyskiwaniem klientów
&gt; możesz także użyć tego do zwiększenia retencji swoich klientów (churn oznacza, ilu klientów przestało korzystać z usług firmy w określonym przedziale czasowym, retencja klientów to procent klientów, którzy pozostali z firmą w określonym czasie)
​&gt; przeprowadzaj ankiety i grupy fokusowe jeśli masz prototyp produktu, który chcesz zaoferować, lub jeśli masz coś istotnego, co możesz pokazać ludziom ze swojej niszy
&gt; możesz spojrzeć na dane demograficzne, które już znasz, a także na dane demograficzne, których jeszcze nie brałeś pod uwagę
&gt; jak ludzie reagują na Twój produkt? Co myślą o Twojej marce? Czy mają jakieś sugestie dotyczące poprawy? 
&gt; otrzymasz od Klientów sensowne wskazówki, jeśli poważnie potraktujesz odpowiedzi uczestników

	
		
											
					
				
				Dochodowa nisza. Nowe rynki, trendy rynkowe, rynki niszowe•Pixabay
					




3. Poznaj problemy swojej grupy docelowej w niszy
​​&gt; zidentyfikuj problemy swojej grupy docelowej
&gt; przyjrzyj się potrzebom swoich klientów
&gt; zastosuj prospecting
&gt; spójrz na potrzeby swojego rynku docelowego: Czego potrzebują, czego nie dostają od konkurencji
&gt; przyjrzyj się zarówno własnym umiejętnościom i doświadczeniu, jak i potrzebom rynku docelowego, aby znaleźć unikalną niszę, której nikt inny nie obsługuje
&gt; sukces jest o wiele łatwiejszy do osiągnięcia, gdy jesteś największą rybą w najmniejszym stawie.
&gt; budowanie dochodowego biznesu polega na zrozumieniu problemów i pragnień docelowych odbiorców oraz umiejętności wypełnienia luki, tak aby pomóc im dotrzeć tam, gdzie chcą
&gt; aby rozwiązać problemy swoich klientów, najpierw musisz być świadomy problemów, z którymi się borykają
&gt; badaj rynek aby dowiedzieć się, z jakimi problemami borykają się Twoi potencjalni klienci
&gt; w internecie, na forach, w grupach odkrywaj pytania, które zadają ludzie 
&gt; przyjrzyj się prowadzonym dyskusjom i postaraj się zauważyć, jakie pytania zadają, a także z jakimi problemami się borykają
&gt; rola jaką Twoja firma pełni w szerszym ekosystemie gospodarczym w ramach Twojej niszy: jakie potrzeby zaspokajasz, a inne firmy ich nie zaspokajają? Czy istnieją konkretne produkty lub usługi, których ludzie potrzebują, a które nie są oferowane nigdzie indziej? A może oferowane obecnie produkty i usługi są w jakiś sposób niewystarczające dla Twojej grupy docelowej?


4. Poznaj i zbadaj swoją konkurencję
&gt; zbadaj swoją konkurencję
&gt; poznaj swoją konkurencję, aby porównać swój potencjał i aby móc określić rentowność rynku
&gt; zrozumienie konkurencji pozwoli Ci zidentyfikować luki rynkowe i wypełnić niszę lub stworzyć nowy rynek
&gt; ​będziesz mógł ustalić swoją unikalną propozycję wartości i określić, czy rynek jest przesycony, czy nie
&gt; znajomość swoich konkurentów da ci pomysł, jak przewyższyć ich pozycję, badając ich mocne i słabe strony
&gt; analiza konkurencji i monitorowanie wyników konkurencji pomoże Ci być dobrze przygotowanym do wprowadzania ulepszeń w trakcie własnych działań
&gt; ​konkurencyjna defensywność – zdefiniowanie unikalnej niszy jest formą konkurencyjnej defensywy
&gt; jeśli potrafisz tworzyć produkty i usługi, które naprawdę różnią się od produktów i usług konkurencji, nie będziesz musiał się martwić o wkroczenie konkurencji na swoje terytorium gospodarcze
&gt; jeśli odwołujesz się do odbiorców, których inne marki całkowicie zaniedbują, zyskasz niższe koszty marketingu i większą trafność marketingową
&gt; ofensywna rywalizacja – możesz także wykorzystać swoją niszę w bardziej agresywny sposób, konkurując bezpośrednio z największymi rywalami, oferując lepsze produkty lub odwołując się do wspólnych danych demograficznych w bardziej odpowiedni, skoncentrowany sposób
&gt; ofensywna strategia konkurencji koncentruje się na aktywnej przebudowie danej branży i ciągłym doskonaleniu, aby wyprzedzić konkurencję
&gt; połączenie defensywy i ofensywy to najlepszy sposób na zmierzenie się z konkurencją​
spójrz na swoją konkurencję, zacznij przyglądać się swoim czołowym konkurentom
&gt; nie muszą to być bezpośredni rywale, oferujący te same produkty i usługi, co Ty, ale powinni być oni powiązani z Twoją branżą
&gt; jak się pozycjonują? Kim jest ich grupa docelowa? Jak się definiują? 
&gt; możesz wykorzystać to jako inspirację do znalezienia własnej niszy lub spróbować całkowicie odejść od ich standardów, aby wyróżnić swoją markę

	
		
											
					
				
				Dochodowa nisza. Nowe rynki, trendy rynkowe, rynki niszowe•Pixabay
					




5. Obserwuj trendy rynkowe
&gt; obserwuj trendy na rynku
&gt; Jakie są najgorętsze kwestie, o których ludzie mówią? Jakie są nadchodzące trendy, które możesz wykorzystać?
&gt; identyfikując trendy, możesz znaleźć niszę rynkową
&gt; może to być trochę trudniejsze, ponieważ przewidujesz przyszłość zamiast patrzeć na dane z przeszłości
&gt; może być warte wysiłków, aby dostać się na parter niszy, która ma eksplodować
&gt; musisz być na bieżąco z tym, co dzieje się w Twojej branży i szukać nowych trendów, które mogą stwarzać możliwości dla Twojej firmy
&gt; czytaj publikacje branżowe przeznaczone specjalnie dla Twojej branży. Często będą zamieszczać artykuły o nowych trendach i wydarzeniach w Twojej dziedzinie
&gt; bierz udział w targach, to świetny sposób, aby zorientować się, co nowego i nadchodzącego w Twojej branży
&gt; rozmawiaj z innymi firmami, utrzymuj kontakt z innymi firmami w swojej branży, niezależnie od tego, czy są konkurencją, czy nie. Mogą być cennym źródłem informacji o nowych trendach​
&gt; czytaj raporty branżowe publikowane przez stowarzyszenia handlowe lub firmy zajmujące się badaniem rynku i mogą dać wyobrażenie o tym, czy konkretna nisza rośnie, czy kurczy się
&gt; rozmawiaj z grupą docelową . Jeśli masz określoną grupę osób, do których kierujesz swój produkt lub usługę, porozmawiaj z nimi o trendach, które widzą w swojej branży. Mogą mieć pewne spostrzeżenia, których nie brałeś pod uwagę.
&gt; sprawdź media społecznościowe. Media społecznościowe to kolejny świetny sposób, aby zobaczyć, o czym rozmawiają ludzie i dowiedzieć się, co jest popularne. Spróbuj wyszukać swoją branżę na Twitterze lub Facebooku oraz „trendy”, aby zobaczyć, co się pojawi
&gt; przeprowadź wczesne badania rynku gdy masz już kilka pomysłów na potencjalnych odbiorców docelowych lub strategie pozycjonowania
&gt; zbieraj informacje na temat demografii, analizuj raporty
&gt; z czasem będziesz w stanie odfiltrować niektórych odbiorców, o których wiesz, że nie będą pasować do Twojej marki i zaczniesz identyfikować bardziej obiecujące możliwości
przeprowadzanie badań rynkowych i analiz konkurencji może wydawać się męczące, ale musisz zbudować mocne fundamenty
&gt; ważne jest, aby zrozumieć swoich konkurentów tak samo dobrze, jak swoich klientów, aby móc stale ulepszać swój marketing
&gt; kiedy to robisz, z czasem wzmacniasz swoją wyjątkową propozycję wartości i stworzysz wyróżniającą się markę


6. Poznaj luki i niezagospodarowane przestrzenie w swojej niszy rynkowej
&gt; koncentrowanie się na niedostatecznie obsługiwanych lub niszowych rynkach może być zwycięską strategią
&gt; rynki niszowe są często mniej konkurencyjne, a zatem łatwiejsze i mniej kosztowne do osiągnięcia niż rynki większe
&gt; im większą niszę zdobywasz, tym bardziej zauważysz, że konkurencja nie obsługuje dobrze rynków niszowych
&gt; rynek niszowy stanowi dla Twojej małej firmy doskonałą okazję do wypełnienia luk
kiedy jesteś niszowy, nie próbujesz zaspokajać wszystkich
&gt; staraj się dotrzeć do określonej grupy ludzi, którzy mają potrzebę lub chęć, którą może zaspokoić Twoja mała firma
&gt; nisza to wyspecjalizowany rynek w ramach szerszego rynku 
&gt; Twoje zadanie to znalezienie niedostatecznie obsługiwanej lub nieobsługiwanej grupy konsumentów i przygotowanie oferty specjalnie dla nich​​


7. Określ potencjalną rentowność swojej niszy
&gt; określ potencjalną rentowność
&gt; podczas badania rynku powinieneś mieć pojęcie o opłacalności swojej niszy
&gt; wybór niszy, która będzie trwała to jeden ze sposobów na zapewnienie, że Twoja firma będzie na dochodowym rynku
&gt; Twoi klienci to ludzie, którzy mają dochód do dyspozycji, by wydać na rzeczy z Twojej niszy
&gt; ​Twoi klienci to ludzi, którzy są fanami czegoś i nałogowo wydają na to pieniądze
niektóre rynki mają tendencję do osiągania lepszych wyników niż inne, ponieważ na tych rynkach zawsze istnieje popyt
&gt; możesz przeprowadzić badania rynku aby znaleźć popularne tematy i słowa kluczowe, które są często wyszukiwane
&gt; ważne jest, aby określić, czy wybrana nisza ma potrzeby i czy ludzie są gotowi zapłacić za to, co masz do zaoferowania​
&gt; zrób rozeznanie, aby sprawdzić, czy istnieje rynek na to, co chcesz sprzedać.
nawet jeśli istnieje trend, który Twoim zdaniem możesz wykorzystać, nie przyniesie Ci to nic dobrego, jeśli nie ma klientów zainteresowanych kupnem tego, co masz do zaoferowania​
&gt; decydując się na niszę, musisz mieć pewność, że jest wystarczająco dużo osób do obsługi
&gt; jeśli do tej pory sprzedawałeś szerszemu gronu odbiorców, możesz zagłębić się w historię sprzedaży i zobaczyć, kto kupuje od Ciebie najwięcej i poszukać trendów
kiedy pogłębiasz niszę i naprawdę obsługujesz jeden zakątek rynku, możesz go zdominować
&gt; kiedy nie starasz się być wszystkim dla wszystkich, naprawdę możesz służyć ludziom i dostarczać im prawdziwej wartości
&gt; kiedy zawężasz swoje skupienie na niszy w niszy, rozwijając swoją niszę, jesteś w stanie zarobić więcej pieniędzy
&gt; inwestując w swojej niszy, jesteś w stanie znokautować konkurencję i uzyskać dużo szybciej sukces, ponieważ potrzebujesz mniej czasu na rozpracowanie rynku
kiedy specjalizujesz się w jednej niszy, przenosisz swoją karierę na wyższy poziom
&gt; Twoim zadaniem jest zrozumienie wartości wewnątrz i na zewnątrz Twojej niszy, tak abyś mógł rozpoznawać dobre oferty
&gt; ustal swoje ceny dla swojej oferty w niszy
&gt; gdy już zdecydujesz się na swoją niszę, przekonasz się, że możesz uzyskać lepsze ceny za powtarzalne transakcje z lokalnymi sprzedawcami, dostawcami i wykonawcami
hurtownicy będą cię znali, znali Twój biznes i rozumieli Twoją niszę, a zatem będą gotowi przedstawić ci lepsze oferty
&gt; pożyczkodawcy poczują się bardziej komfortowo z Twoją firmą, gdy będą wiedzieć, że rozumiesz lokalne niuanse swojej niszy
&gt; strategią, której należy się wystrzegać, jest rozpoczęcie działalności w oparciu o jakąkolwiek Twoją pasję
&gt; możesz się czymś pasjonować, ale to nie ma znaczenia, bo jeśli nie ma rynku na produkty którymi się pasjonujesz, to jesteś hobbystą, a nie właścicielem firmy w niszy rynkowej

	
		
											
					
				
				Dochodowa nisza. Trendy rynkowe, nowe rynki, rynki niszowe•Pixabay
					




8. Zweryfikuj swój pomysł na biznes w niszy
&gt; zweryfikuj swój pomysł
&gt; przed podjęciem decyzji o wyborze swojej niszy, zweryfikuj swój pomysł poprzez przeprowadzenie testu
&gt; możesz skorzystać ze stron crowdfundingowych, takich jak Kickstarter, aby zweryfikować swój pomysł na produkt i zebrać fundusze w tym procesie
&gt; możesz utworzyć stronę produktową i zacząć zbierać leady, aby zobaczyć, jak dobrze idzie promocja i czy wybrana nisza ma jakieś zapotrzebowanie
&gt; jednym z szybkich sposobów, aby to zrobić, jest uruchomienie kilku płatnych reklam, które skierują użytkowników na Twoją stronę docelową i zmierzą skuteczność reklam
&gt; błędem będzie wybór niszy o niskim popycie, zarejestrowanie firmy i uruchomienie witryny tylko po to, aby zdać sobie sprawę, że nikt nie chce Twoich produktów lub usług


9. ​Zaproponuj rozwiązanie problemów swojej grupy docelowej w niszy
&gt; po rozpoznaniu rynku i poznaniu potrzeb swoich klientów docelowych zaproponuj rozwiązania ich problemów
&gt; zaproponuj produkty wypełniające luki w niszy
​&gt; rynek niszowy to nie to samo co produkt niszowy
&gt; bez względu na to, na jakim etapie znajduje się Twoja firma, warto zastanowić się, czy chcesz wprowadzić na rynek produkt niszowy, czy pozostać na rynku niszowym

10. Wykuj i podbij swoją niszę
&gt; stwórz swój własny „błękitny ocean”
&gt; wykucie niszy dla swojej firmy daje ci własny ocean
&gt; jeśli znajdziesz zakątek rynku, który nie jest obsługiwany, możesz wziąć ten rynek całkowicie dla siebie i mieć swój własny błękitny ocean
&gt; kiedy starasz się być wszystkim dla wszystkich, Twój przekaz jest ogólny
&gt; jeśli Twoja wiadomość pozostanie ogólna, nie zostaniesz zauważony
&gt; skupienie się na wąskiej niszy przyciągnie Twoich klientów, ponieważ rozmawiasz z nimi bezpośrednio
&gt; nie jesteś już ogólnie brzmiącą stroną internetową, mówiącą to samo, co każdy inny sklep – masz swój niebieski ocean
&gt; wejście w nową niszę może być mało ryzykownym sposobem na rozwój firmy
&gt; dla celów marketingu i satysfakcji klienta znalezienie niszy i trzymanie się jej jest niezbędne dla nowych firm lub małych firm
&gt; logika tego jest prosta: zaspokojenie potrzeb większego rynku lub odbiorców będzie wymagało zainwestowania większej ilości pieniędzy, aby dotrzeć do tego rynku, a także większej ilości technologii lub personelu, aby zaspokoić ich potrzeby, jeśli i kiedy do nich dotrzesz
&gt; nisza pomaga wyróżnić firmę i przyciągnąć klientów, zaspokajając bardzo specyficzne potrzeby​
&gt; poznaj dogłębnie swoją niszę
&gt; zgłęb wszystkie tajemnice swojej niszy
&gt; zostań ekspertem w swojej niszy​
&gt; stwórz mocny fundament


11. Rozwijaj, kreuj i buduj kolejne nisze w ramach swojego rynku niszowego
&gt; kreuj i buduj nowe rynki
&gt; nisza rynkowa to jest coś, co już funkcjonuje i co odkrywasz, ale także przebudowujesz i tworzysz na nowo
&gt; stwarzaj nowe potrzeby
&gt; wskazane jest, aby firmy zaczynały od małej niszy, ale dążyły do ​​wyjścia poza nią
&gt; ​nowe produkty, nowe rynki, nowe nisze, nowe segmenty rynku
&gt; przyglądaj się segmentom sąsiadującym z Twoim obecnym segmentem centralnym ​​

	
		
											
					
				
				Dochodowa nisza. Nowe rynki, trendy rynkowe, rynki niszowe•Pixabay
					



12. Stwórz swoją „wiecznie zieloną” dochodową niszę rynkową
&gt; znajdź wiecznie zielone nisze rynkowe
&gt; niszowy Evergreen jest jednym z najczęściej powtarzanych zwrotów w tej branży
&gt; wiecznie zielone rynki niszowe są to rynki, które przetrwają dłużej niż kilka lat, co czyni je dobrą inwestycją czasu i wysiłku
&gt; budujesz biznes, a on generuje pieniądze rok po roku, ponieważ główny przedmiot lub produkty nigdy się nie zmieniają
&gt; zbuduj niszową witrynę, która może zdominować swoją niszę przez kolejne lata
&gt; Twoja grupa docelowa nigdy nie zmienia się w tego typu wiecznie zielonych niszach​
&gt; zostań biznesowym rentierem, stwórz niszowe perpetuum mobile


Więcej o pomysłach na biznes niszowy: DochodowaNisza.pl]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/49f1e0d227a8955e7d49f26b86c44dc7,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/49f1e0d227a8955e7d49f26b86c44dc7,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Dochodowa nisza. Trendy rynkowe, rynki niszowe, nowe rynki</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/181699,livekid-przejal-hiszpanskiego-konkurenta-co-dalej-z-polskim-startupem</guid><link>https://innpoland.pl/181699,livekid-przejal-hiszpanskiego-konkurenta-co-dalej-z-polskim-startupem</link><pubDate>Fri, 15 Jul 2022 11:02:09 +0200</pubDate><title>Podbili serca polskich rodziców, teraz przejmują inne firmy. Duża transakcja polskiego startupu</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/9a40dc785d9899758644432cfda2ad2e,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />LiveKid — przodująca platforma łącząca rodziców z opiekunami w przedszkolach i
żłobkach, ogłasza przejęcie Dinantia — największego konkurenta na rynku hiszpańskim. Tym samym LiveKid staje się liderem w segmencie cyfrowych usług i produktów dla rodziców, przedszkoli i żłobków na kolejnym europejskim rynku.

Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google
O platformie LiveKid pisaliśmy już w INNPoland.pl już kilkukrotnie. Jest to system łączący rodziców z opiekunami ich dzieci, ułatwiający opiekę nad dziećmi w przedszkolach i żłobkach oraz zarządzanie placówkami edukacyjnymi. W ciągu zaledwie 10 miesięcy od rundy seed start-up zanotował ponad 2.5-krotny wzrost przychodów. Teraz przejmuje Dinantia — największego konkurenta w Hiszpanii. 
Akwizycja ta ogromnie wzmocniła pozycję polskiego startupu.  Już teraz LiveKid obsługuje miesięcznie ponad 250 tys. użytkowników w Europie i Ameryce Południowej, a wartość transakcji dokonywanych za pośrednictwem platformy to ponad 350 mln zł rocznie.
Transakcja przejęcia Dinantia przeprowadzona została w rzadko spotykanej na
tym etapie rozwoju startupów  formule "all-cash", sfinansowanej ze środków z rundy seed, finansowania dłużnego i przy współudziale funduszu DFRI. LiveKid przejął wszystkie udziały w firmie konkurenta. Szacowana wartość transakcji wraz z wykupem końcowym to kilkanaście milionów złotych. Na rynkach hiszpańskojęzycznych LiveKid będzie teraz dostępny pod marką Dinantia.
LiveKid przyspiesza
- Przyglądaliśmy się wielu firmom na rynku hiszpańskim. O zakupie Dinantia zadecydowało
kilka czynników: wielkość firmy, rozbudowana baza klientów, niski churn, zdrowa rentowność i zyskowność naszego dotychczasowego konkurenta — wyjaśnia Jakub Pawelski, założyciel i CEO LiveKid. — To trzecie przejęcie, którego dokonaliśmy w ciągu niespełna dwóch lat, zamykając transakcję w rekordowym tempie 5 miesięcy. Kolejne akwizycje wkrótce — zapowiada.
Przejęcie hiszpańskiego gracza to kolejny ważny krok w rozwoju LiveKid, po zeszłorocznej rundzie 9 mln zł oraz po przejęciu w 2020 r. polsko-kanadyjskiego Baby Managera — mobilnego dziennika dziecka oraz Przedszkolowo.pl — największej bazy przedszkoli w Polsce. Firma aktualnie skupia się na działaniach, które mają ugruntować jej pozycję lidera na rynku hiszpańskim po przejęciu konkurencji. W perspektywie kolejnych miesięcy LiveKid planuje dalszą ekspansję i podbój rynku w Meksyku, gdzie ma już pierwszych klientów. W planach firma ma kolejne akwizycje. 
- Jesteśmy rentowną organizacją, więc nie myśleliśmy o kolejnych rundach w najbliższym czasie. Po przeprowadzeniu przejęcia w Hiszpanii widzimy spory potencjał do dalszych działań. Nie wykluczamy więc kolejnych rund, rozglądamy się aktualnie za odpowiednim partnerem finansowym, z którym będziemy mogli odważnie myśleć o skonsolidowaniu całego rynku europejskiego - dodaje Jakub Pawelski. 

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/9a40dc785d9899758644432cfda2ad2e,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/9a40dc785d9899758644432cfda2ad2e,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">LiveKid to platforma do zarządzania żłobkami i przedszkolami</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/180481,znamy-zwyciezcow-2-edycji-konkursu-huawei-startup-challenge</guid><link>https://innpoland.pl/180481,znamy-zwyciezcow-2-edycji-konkursu-huawei-startup-challenge</link><pubDate>Tue, 14 Jun 2022 14:33:26 +0200</pubDate><title>Znamy zwycięzców 2. edycji konkursu Huawei Startup Challenge</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/0641769a6faec79796d571449f746957,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W czwartek 9 czerwca odbyła się gala finałowa konkursu "Huawei Startup Challenge II". Wydarzenie było zwieńczeniem wieloetapowego procesu wyboru najbardziej innowacyjnych polskich startupów, które aktywnie działają na rzecz zrównoważonego rozwoju. Spośród 10 finalistów, wybranych z niemal 230 zgłoszeń, na podium stanęły startupy DAC (DynamicAirCooling), Plan Be Eco oraz Hydrum, otrzymując kolejno 100, 60 i 40 tysięcy złotych nagrody na rozwój własnych projektów.

Założeniem organizowanego przez Huawei Polska i Startup Academy konkursu "Huawei Startup Challenge II" było wyselekcjonowanie przedsiębiorczyń i przedsiębiorców, których najbardziej innowacyjne pomysły i rozwiązania technologiczne pomagają zwalczać skutki wpływu człowieka na środowisko naturalne. Podczas kilkumiesięcznego programu startupy usprawniały strategie zrównoważonego rozwoju i konfrontowały własne nowatorskie pomysły z mentorami, starając się tym samym przekonać jury do swoich rozwiązań. 
And the winner is ….
W finale znalazły się startupy, które w najbardziej nowatorski sposób wykorzystywały nowoczesne technologie na rzecz ochrony planety i przeciwdziałania zmianom klimatu. Pierwsze miejsce i nagrodę główną 100 tysięcy złotych otrzymał startup DAC
(DynamicAirCooling) z najbardziej ekologiczną  i najskuteczniejszą na świecie technologią chłodzenia,stanowiącą zamiennik urządzeń na bazie freonu – głównej przyczyny globalnego ocieplenia. 
Drugie miejsce i 60 tysięcy złotych zdobył startup Plan Be Eco za kompleksowe narzędzie wspierające proces osiągnięcia neutralności klimatycznej firm oraz raportowania śladu węglowego. 
Na trzecim miejscu uplasowało się Hydrum z autorskim reaktorem chemicznym, który jest w stanie pracować bez kosztochłonnego uzdatniania wody jako surowca. System HydroHub ma utylizować słone wody kopalniane, z udziałem napędowej energii odnawialnej OZE umożliwiając produkcję zrównoważonego, taniego wodoru jako siłę napędową okrągłych łańcuchów przemysłowych.
Dodatkowa nagroda w wysokości 10 tysięcy złotych, którą ufundowała Krajowa Izba Klastrów Energii, trafiła do SunRoof Technology, oferującej zintegrowane fotowoltaiczne dachy 2w1 oraz marketplace energetyczny.
Do konkursu zgłosiło się 226 startupów. Znaczącą grupę stanowiły firmy z Mazowsza (40 proc.) oraz Warmii i Mazur (20 proc.). Wśród zgłoszeń dominowały projekty związane z rozwojem odnawialnych źródeł energii (12 proc.), wsparciem dla gospodarki obiegu zamkniętego (12 proc.) oraz technologii pomagających ograniczyć marnowanie żywności (8 proc.). 
Konkurs odbył się pod patronatem honorowym Marszałka Województwa Mazowieckiego, patronatem wspierającym Krajowej Izby Klastrów Energii oraz patronatem medialnym Rzeczpospolita, WP, Puls Biznesu, INNPoland, ISBNews, eGospodarka.pl, Mam Startup, Brief, NowyMarketing, Marketing i Biznes, Homo Digital oraz Eco-News.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/0641769a6faec79796d571449f746957,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/0641769a6faec79796d571449f746957,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/179566,start-vi-edycji-incredibles-sebastiana-kulczyka</guid><link>https://innpoland.pl/179566,start-vi-edycji-incredibles-sebastiana-kulczyka</link><pubDate>Tue, 17 May 2022 14:01:28 +0200</pubDate><title>O takiej szansie marzy każdy startup. 10 firm będzie się rozwijać pod okiem Sebastiana Kulczyka</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/d3a7ea5e0271ba809b0b32840fe0c719,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Pierwsze trzy firmy zakwalifikowały się do udziału w VI edycji programu mentoringowego InCredibles. Przez kilka miesięcy otrzymają one bezpłatne wsparcie polskich i zagranicznych mentorów. "Dzielimy się nie tylko wiedzą i doświadczeniem, ale też sprawdzonymi kontaktami" - podkreśla Sebastian Kulczyk, pomysłodawca programu.

Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google
Rozpoczęła się kolejna edycja programu mentoringowego dla startupów InCredibles.
Sebastian Kulczyk już od pięciu lat wspiera i promuje najlepsze polskie startupy, oferując im bezpłatne, szyte na miarę warsztaty, indywidualne konsultacje z ekspertami, inwestorami oraz udział w międzynarodowych konferencjach. Jako pierwsze do VI edycji programu zakwalifikowały się trzy spółki (z docelowych dziesięciu) – finaliści konkursu Startup Challenge 2022: Doctor.One, The TrueGreen oraz OMNIAZ. 
InCredibles to najszybciej rozwijający się i najbardziej rozbudowany merytorycznie program budowy kompetencji dla startupów w Polsce. To kilka miesięcy bezpłatnego wsparcia przez polskich i zagranicznych mentorów – uznanych founderów, inwestorów, doradców i specjalistów z zakresu m.in. zarządzania, sprzedaży i marketingu, strategii, komunikacji, finansowania i HR. Do tegorocznej edycji dołączają kolejni mentorzy oraz partnerzy, a wśród nich m.in. AWS, EY, My Company, Tech To the Rescue, Startup House, The Heart. 
Incredibles to zainicjowany przez Sebastiana Kulczyka w 2017 r. program mentoringowo-edukacyjny dla najbardziej innowacyjnych polskich startupów. Wyróżnia go autorska formuła „szytych na miarę” warsztatów oraz indywidualnych konsultacji z mentorami, potencjalnymi klientami, inwestorami oraz uznanymi praktykami biznesu.
InCredibles to także platforma projektów i inspiracji wspierających rozwój polskiego ekosystemu startupowego. We współpracy z partnerami merytorycznymi InCredibles inicjuje i współtworzy specjalistyczne raporty, debaty, publikacje oraz patronuje wydarzeniom edukacyjnym dedykowanym młodym polskim przedsiębiorcom.
Podsumowanie V edycji InCredibles
W poprzedniej, V edycji programu InCredibles wzięło udział 11 spółek: Holo4Labs, FibriTech, Warmie, Wood Core House, cux.io, IDENTT, SunRoof Technology, MAB Robotics, Cloud Partners, Visual Tech-Lab, Vertigo Farms. Laureaci skorzystali z ponad 70 indywidualnych konsultacji oraz 8 szytych na miarę warsztatów mentorskich i eksperckich. 
Dodatkowo uczestnicy V edycji InCredibles zostali zaproszeni do udziału w wydarzeniach organizowanych przez Digital University – konferencjach Masters & Robots oraz HRevolution, a także dedykowanych InCredibles wykładach i spotkaniach  z międzynarodowymi mentorami Masters & Robots. Z kolei Gazeta Wyborcza, Puls Biznesu 
i MyCompany udostępniły InCredibles bezpłatne prenumeraty swoich wydań elektronicznych.
Zwieńczeniem V edycji był „InCredibles – Elevator Pitch”, czyli możliwość zaprezentowania się renomowanym funduszom venture capital – Inovo Venture Partners, Manta Ray Ventures, OTB Venture Capital, SMOK Ventures oraz Google for Startups CEE. Jurorzy wskazali spółki, którym zaproponowano dodatkowe świadczenia mentoringowe  i akceleracyjne oraz kontakt z potencjalnymi inwestorami. Sebastian Kulczyk, inicjator InCredibles oraz founder Manta Ray Ventures, zaoferował przedstawicielowi jednej ze spółek m.in. bezpłatne miejsce na pierwszych w Polsce 2-letnich studiach online MBA for Startups. 
Dwie spółki z programu InCredibles (edycji III i IV) otrzymały również dodatkowe wsparcie. Spółka Nevomo buduje na terenie udostępnionym przez Ciech Sarzyna magnetyczny tor testowy dla kolei dużych prędkości. Z kolei spółka Skriware dzięki wsparciu Sebastiana Kulczyka wdrożyła swoje pionierskie rozwiązanie technologiczne SkriLab w Szkole Podstawowej nr 2 w Puszczykowie.


]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/d3a7ea5e0271ba809b0b32840fe0c719,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/d3a7ea5e0271ba809b0b32840fe0c719,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">InCredibles to program mentoringowy dla startupów, którego pomysłodawcą jest Sebastian Kulczyk</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/178045,startup-mlodych-organizacja-nastoletniego-biznesmena-zrzesza-ambitnych</guid><link>https://innpoland.pl/178045,startup-mlodych-organizacja-nastoletniego-biznesmena-zrzesza-ambitnych</link><pubDate>Fri, 15 Apr 2022 10:39:13 +0200</pubDate><title>Zamiast grać w gry, wolą budować biznes. Oto jak nastolatki mogą sięgać po kasę</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/e40c7f7a118b815bb0a99b7c3a4b93f4,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Czy dzisiejsza młodzież naprawdę nie ma życia? Nie wychodzi na dwór, sport uprawia tylko online, a życie towarzyskie prowadzi na TikToku? Niekoniecznie. Nastolatkowie związani ze społecznością “Startup Młodych” udowadniają, że to tylko boomerskie gadanie. Ci przedstawiciele pokolenia Z chcą się rozwijać, są kreatywni, a przede wszystkim – przedsiębiorczy. I szukają podobnych sobie – do inspiracji i robienia biznesu.

Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google
Przedsiębiorczy młodzi
– Przedsiębiorczość zaczyna rozwijać się w dziecku już wtedy, kiedy tylko zaczyna być samodzielne i kiedy zaczyna mieć swoje pierwsze zainteresowania – uważa Jan Kapela, szesnastoletni biznesmen. – A kiedy ma się “naście” lat, to myśli się już samodzielnie i można – jeżeli tylko czuje się taką chęć – zacząć zastanawiać się nad tym, jak zmonetyzować swoje pasje. 
On sam swojej pierwszej branży “programowania” zaczął uczyć się już we wczesnej podstawówce. Pierwsze pieniądze zarobił mając 10 lat. Od tamtej pory zajmował się tworzeniem aplikacji internetowych, projektowaniem graficznym, postprodukcją dźwięku. Pomagał również przedsiębiorcom tworzyć i rozwijać ich marki osobiste w mediach oraz tworzyć produkty cyfrowe. W 2021 roku wydał swoją książkę “15-letni milioner”. Obecnie jest szefem “Startupu Młodych” – portalu, który ma zrzeszać i wspierać ambitną młodzież. 
– Mimo że pierwsze sukcesy finansowe udało mi się osiągnąć w bardzo młodym, nie jestem żadnym wyjątkowym przypadkiem ani zjawiskiem – podkreśla. – W szkole nigdy nie byłem wybitnym uczniem. Miałem natomiast na siebie pomysł. Myślę, że zbudowanie swojego biznesu jest osiągalne dla każdego, kto jest chociaż trochę przedsiębiorczy – przekonuje.  
Czytaj również: Janek, "15-letni milioner", poszedł do pracy w piątej klasie. "Nie skończę jak Piotr Kaszubski
Jak mogą zarabiać młodzi ludzie? Jak podkreśla Jan Kapela, możliwości są nieograniczone. 
 – Mogą zostać specjalistami w swojej branży – tak jak ja w branży IT. Mogą też być yotuberami, czy wszelkiej maści twórcami internetowymi. Jeśli ktoś ma talent albo gra na instrumencie – są aplikacje, które pomogą mu to zmonetyzować. Jeżeli natomiast znamy się na social mediach, możemy wspierać firmy w prowadzeniu komunikacji kierowanej do młodszego pokolenia. 
– Szalenie popularne jest teraz na przykład szukanie wsparcia młodych w zakresie obsługi TikToka.  Jeżeli ktoś ma zajawkę programistyczną, może tworzyć swoje apki lub strony www. Niewykluczone jest również nagranie własnej płyty, napisanie swojej książki, wypuszczenie własnych produktów. Wszystko to daje nam szansę na wejście na swoją własną biznesową ścieżkę – wylicza. 
– Oczywiście, nie można też przesadzić w drugą stronę – zastrzega młody przedsiębiorca. – Są rodzice, którzy  wysyłają dziecko przed szkołą na basen, po szkole na instrumenty i języki, a na wieczór na kurs tańca. Wbrew pozorom to wcale nie pomaga w rozwoju. Ważne, żeby młody człowiek mógł sam zdecydować, co chce robić i jak się rozwijać. Będąc do czegoś zmuszanym, zainteresowanie się wypala. 
Jan podkreśla, że w rozwinięciu swojego potencjału, również ważne jak wsparcie rodziców jest środowisko rówieśnicze. On przekonał się o tym na własnej skórze. 
– Jako nastolatek zasmakowałem toksycznego wpływu środowiska. Miałem pieniądze i wokół mnie zrobiło się wielu “przyjaciół”. Zaczęły się też imprezy i w konsekwencji – wynikające z tego kłopoty. Problemy, które przez to miałem w pewnym momencie mnie przerosły. Musiałem powiedzieć stop i parę rzeczy przemyśleć na nowo – wyznaje. 
Startup Młodych
Przestrzenią, w której nastolatkowie mają mieć szansę na spotkanie innych, ambitnie myślących i chcących się doskonalić młodych ludzi – ma być właśnie Startup Młodych. 
– Osoby, które chcą się rozwijać, mają przed sobą niełatwe zadanie – mówi Jakub Strzybny, menedżer ds. PR organizacji. – Szkoła nie zapewnia takiego środowiska. Dla wielu naszych rówieśników jedyną formą rozrywki są gry komputerowe albo wyjścia ze znajomymi na piwo. Takie osoby niestety nie szukają miejsc ani aktywności potrzebnych do tego, by się rozwijać. Ciężko z takimi ludźmi pogadać o czymś interesującym, poszerzyć horyzonty. 
Po to powstała jednak platforma dla młodych. – Chcieliśmy stworzyć projekt, który umożliwi prawdziwe zrzeszenie się, wspólną naukę i wsparcie w rozwoju – tłumaczy manager. 
Aby dołączyć do społeczności, należy wykupić usługę płatnej subskrypcji. Członkostwo daje dostęp m.in. do newslettera, który zawiera informacje o zarabianiu w młodym wieku, tworzeniu projektów, nowych źródeł dochodu, marketingu, czy samorozwoju. Co czwartek odbywa się spotkanie z jednym z ekspertów Startupu Młodych. Spotkania odbywają się w formie Q&A. Każdy uczestnik ma możliwość zadania pytania osobiście i może liczyć na praktyczne wskazówki. Wśród ekspertów znajdują się specjaliści – przedstawiciele wielu branż. 
– Niebawem ogłaszamy współpracę z Inkubatorem Przedsiębiorczości, to również pomoże młodym w rozwijaniu swoich pierwszych działalności gospodarczych – zdradza Jan Kapela. – Pracujemy też nad portalem, który będzie pośredniczył w ofertach pracy dla młodych. Ale nie w jak tradycyjny portal z ogłoszeniami o pracy tymczasowej –  tylko naprawdę pomagając im wykorzystywać swoją wiedzę, talenty i umiejętności. 
Młodzi przedsiębiorcy zaznaczają jednocześnie, że nie zamykają się wyłącznie na osoby, które mają lub planują założyć swoje firmy. – Zwracajmy się też do freelancerów albo osób, które w przyszłości będą pracowały na etacie – ale które po prostu chcą się rozwijać i uczyć – mówi Jan. 
Biznes młodych 
Część społeczności to osoby, które mają swój plan i potrzebują pomocy, w tym, by go zrealizować. Są też tacy, którzy cały czas szukają swojej ścieżki. – Mamy członków, którzy chcą opublikować książkę i nie wiedzą jak rozmawiać z wydawnictwami. Albo osoby, które potrzebują wskazówek w budowaniu marki osobistej. Wszystkim im pomagamy – wylicza Jakub. 
– Wśród członków platformy nie brakuje osób, którym już się udało – dodaje 17-latek. On sam  stworzył internetową platformę Seniorly.pl - edukacyjny portal przeznaczony dla starszych, który w prosty, przejrzysty i co najważniejsze bezpieczny sposób uczy seniorów posługiwać się komputerem oraz telefonem. W rozwoju platformy pomagali mu między innymi Artur Ślęzak i Bartek Raszpla, którzy obaj są klubowiczami Startupu Młodych.
– Z Arturem znam się od dzieciństwa, natomiast gdyby nie Startup, nie poznałbym Bartka - świetnego programisty który pomaga nam w budowie Seniorly - tłumaczy Jakub. 
Kolejnym przykładem jest Bartosz Gawroński, 23-letni programista, który jest w trakcie tworzenia narzędzia służącego do pomocy przedsiębiorcom oraz twórcom internetowym w otwieraniu płatnych społeczności. Rozwiązanie ma być w 100 proc. zautomatyzowane i intuicyjne, dzięki czemu właściciele takich społeczności nie będą musieli skupiać się na technicznym aspektach, a jedynie dbać o merytoryczną zawartość  ich serwisów. 
O sukcesie może powiedzieć również nastoletnia Julia Wojtkowiak, której celem jest to, aby każdy uczeń w Polsce podejmował świadomy wybór, co do swojej ścieżki edukacji i znał swoje możliwości. Utworzyła blog poświęcony edukacji domowej, którego aktywność sięga nawet do 150 tysięcy osób, z czego ponad 13 000 to stali czytelnicy. 
– Jest też kurs maturalny tworzony dla uczniów przystępujących do matury z informatyki, ale w przyszłości też do nauki programowania, czy doskonalenia swoich umiejętności w sztucznej inteligencji autorstwa naszego członka Jakuba Dudicza – mówi Kuba. 
Jaki jest klucz do sukcesu? – Przede wszystkim, nie warto koncentrować się tylko na pieniądzach. To, czym się chcemy zajmować, musi nam sprawiać autentyczną przyjemność. Myślenie o tym, że zajmiemy się jakimś tematem, bo jest w nim kasa – ale bez pasji – nie przyniesie innym ludziom żadnej wartości. A przecież podstawą biznesu jest to, że rozwiązujemy nim czyjeś problemy, że coś komuś z siebie dajemy – przekonuje Jan. 
Przedsiębiorca zachęca też do nieszablonowego myślenia i szukania swojej własnej drogi. 
– Społeczeństwo od najmłodszych lat narzuca pewną ścieżkę, którą młodzi ludzie powinni podążać, by odnieść sukces i być szczęśliwi. Szkoła -> Matura -> Studia -> Etat. Oczywiście, nie jest to złe wyjście. Niemniej chcemy wesprzeć tych, którzy postanawiają wybrać inaczej. Wspieramy tych, którzy chcą żyć na własnych zasadach – podsumowuje.


]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/e40c7f7a118b815bb0a99b7c3a4b93f4,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/e40c7f7a118b815bb0a99b7c3a4b93f4,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Jakub Strzybny i Jan Kapela.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/178273,sciagaja-ukrainskie-startupy-do-polski</guid><link>https://innpoland.pl/178273,sciagaja-ukrainskie-startupy-do-polski</link><pubDate>Fri, 08 Apr 2022 16:21:17 +0200</pubDate><title>W Polsce schronienie znalazły też ukraińskie startupy. Jak im pomagać?</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/e1c5bdf601d0d7aaebd22c31dae921da,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Pomagają ściągać zagrożone osoby do Polski, organizują warsztaty dla młodych, utalentowanych przedsiębiorców. - Ukrainę można wspierać walcząc lub tworząc biznesy, który odbudują nasz kraj, gdy wojna się skończy - mówi Oleksandra, uczestniczka polskiej edycji programu AllStartup organizowanego przez Demium.

Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google
Od początku agresji rosyjskiej Ukrainę opuściło ponad 4 mln osób, a 6,5 mln musiało zostać przesiedlonych w obrębie własnego kraju. Najwięcej osób odnajduje schronienie w Polsce. Według Straży Granicznej, od wybuchu wojny granicę przekroczyło 2,5 mln uchodźców z Ukrainy, głównie kobiet i dzieci. 
Kto angażuje się w pomoc uchodźcom? Do grona firm, które oferują wsparcia dołączyła organizacja Demium. Jest to wywodzący się z Hiszpanii, ale działający międzynarodowo inkubator i inwestor dla młodych, rozwijających się biznesów. Od kwietnia 2019 roku Demium ma biuro w Warszawie, z którego wyszukuje utalentowanych przedsiębiorców z regionu Europy Środkowo-Wschodniej.
Relokacje i pomoc w adaptacji 
- Na co dzień staramy się wspierać talenty w zakładaniu startupów. Dziś jednak koncentrujemy nasze wysiłki na wspieraniu osób z Ukrainy, które szukają bezpiecznego miejsca. Pomagamy w sprowadzaniu tych osób do Polski. Dotyczy to naszych współpracowników, twórców startupów i ich rodzin. Pomagamy im znaleźć mieszkanie, płacimy za wynajem, staramy się pomóc zrozumieć polskie prawo. Co ważne, otwieramy też nasze biura dla tych, którzy chcą pracować – mówi Janusz Berta, szef Demium w regionie CEE.
Najwięcej osób sprowadzonych przez Demium osiedliło się w Krakowie, Warszawie i Gdańsku. Kilkoro osób zostało przewiezionych do Hiszpanii. 
- Najważniejsze jest dla nas, aby ludzie, do których kierujemy pomoc poczuli się bezpiecznie. Jeśli uważają, że są na siłach, aby robić to, co z powodzeniem robili przed wojną, robimy wszystko, aby im to umożliwić. Staramy się zapewnić im warunki do tego, aby się realizować pomimo okropieństw wojny – podkreśla Janusz Berta. 
Berta tłumaczy, że Demium prowadzi rozmowy z funduszami, które są zainteresowane wsparciem startupów z Ukrainy. Z drugiej strony w dalszym ciągu prowadzony jest program inkubacyjny, do którego zapraszane są młode talenty.
Czytaj też: "Nasza rodzina się powiększyła". Ludzie biznesu przyjmują Ukraińców pod własny dach
- Ukraińcy to bardzo zdolni i pracowici ludzie. Doskonale odnajdują się w polskich realiach z uwagi na bliskość kultur. Chcemy, aby zostali z nami i tworzyli biznesy, które przykują uwagę całej Unii Europejskiej – podsumowuje Berta. 
Wsparcie dla biznesu
Przedsionkiem do udziału w programie inkubacyjnym jest impreza AllStartup. Polega ona na tym, aby zaprosić osoby, które myślą na poważnie o swoim biznesie i rozdać im zadania. Według tego klucza wybierane są osoby, które radzą sobie najlepiej, a następnie łączone są z innymi talentami w coś, co można nazwać zaczynem dla nowego przedsiębiorstwa. 
- Dołączyłam do hackhatonu Demium, aby miło spędzić czas, poznać ludzi i poszukać możliwości. Studiuję grafikę, jednak w zawodzie, którego się uczą brakuje mi czynnika ludzkiego. Pomyślałam więc, czemu nie stworzyć własnego biznesu? – powiedziała Oleksandra Kovalczuk.
Jak dodała, jej zespół pracował w czasie wydarzenia nad projektem dotyczącym cyberbezpieczeństwa. Choć nikt z członków jej zespołu nie pracował wcześniej przy projektach z tej dziedziny, to pomocna okazała się wiedza i doświadczenie mentorów Demium.
- Dzięki tej pomocy zrozumiałam, że chcę być przedsiębiorcą. Tworząc biznes mogę pomóc swojemu krajowi. Oczywiście, są też inne sposoby wsparcia. Głównie to walka na froncie. Ja jednak chcę walczyć na froncie gospodarczym, tworząc firmę, która pomoże odbudować i rozwinąć mój kraj, gdy wojna się skończy - podkreśla Oleksandra.
Startupowy front wojny
Zanim wybuchła wojna Maksym Grant był analitykiem i członkiem jednego z ukraińskich inkubatorów. Jego marzeniem było rozkręcenie lokalnej sceny startupowej. Marzenie przerwała wojna. Maksym zdołał przedostać się do Polski jeszcze przed początkiem inwazji. Dla niego udział w programie Demium był czymś, nad czym nawet się nie zastanawiał.
- Czuje się bezpiecznie w Polsce. Uważam, że jako Ukraińcy musimy kontynuować rozwój naszego kraju i przybliżać nasz kraj do Unii Europejskiej. Możemy to osiągnąć eksponując zdolności Ukraińców przy tworzeniu biznesów, ich eksperckość i zaangażowanie. Moją misją jest zbudować pomost między Ukrainą, a Zachodem Europy – podkreśla. 
Anna Chemodurowa mieszka w Polsce od kilku lat. Studiuję na uczelni Koźmińskiego. Jej rodzina jest rozlokowana w całej Ukrainie, od Mariupola po Użhorod przy polskiej granicy. W programie Demium chce rozwijać projekt, który usprawni łańcuch dostaw żywności do restauracji i pomoże ograniczyć marnowanie jej. 
- Na 25 uczestników edycji pięć osób pochodzi z Ukrainy. Wierzę, że ludzie z mojego kraju mogą być beneficjentami tego projektu. Otrzymujemy cenne wsparcie mentorskie, ale przede wszystkim mamy okazję rozwijać nasze pomysły w zdrowym środowisku i w oparciu o uczciwe zasady – wskazuje Anna.
Anastasia Liaver mieszka w Polsce z przerwami od 2015. Pracuje jako business consultant, ale jest zafascynowana światem startupów. Jej marzeniem jest stworzenie aplikacji medycznej, która pomogłaby pacjentom z zagranicy w kontaktach z lekarzami na miejscu. 
- Ufam, że moje rozwiązanie z jednej strony wsparłoby osoby, które będą szukać pomocy w Polsce, a drugiej okaże korzystny dla ukraińskiego ekosystemu startupowego, który i tak był na bardzo wczesnym etapie rozwoju, a przez wojnę młodzi ludzie muszą skupić się na wojnie, a nie tworzeniu czegoś wartościowego – wyjaśnia Anastasia. 
Demium działa w ramach funduszu o wartości 50 mln euro, z którym inwestuje w startupy w Europie. Oprócz tego, organizacja rozważa uruchomienie mniejszego funduszu, który będzie inwestował w projekty z Europy Wschodniej. 
Dotychczas pod skrzydłami Demium rozwinęło się 95 startupów, z czego pięć w Polsce i sześć w Ukrainie. Na projekty realizowane przez kobiety Demium przeznaczyło 3 mln euro.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/e1c5bdf601d0d7aaebd22c31dae921da,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/e1c5bdf601d0d7aaebd22c31dae921da,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Ukraińskie startupy znajdują w Polsce nowy dom, przynajmniej na czas wojny</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/178129,pets-diag-badanie-siersci-i-wlosia</guid><link>https://innpoland.pl/178129,pets-diag-badanie-siersci-i-wlosia</link><pubDate>Wed, 06 Apr 2022 10:58:38 +0200</pubDate><title>Sprawdź, co dolega twojemu zwierzakowi. Polacy stworzyli pierwszą taką usługę na świecie [TEST]</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/a6fb685460b8e29f930dceaeedeacb95,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Swojego pupila traktujesz jak członka rodziny, dbasz o niego, chuchasz, karmisz lepiej od siebie – a on i tak wydaje się być osowiały albo często choruje? Przyczyną mogą być niedobory pokarmowe lub metale ciężkie. Polacy, jako pierwsi na świecie, opracowali badanie, które umożliwia poznanie dokładnych potrzeb i problemów zwierzaka. Właśnie trwają ostatnie dni kampanii crowdfundingowej, dzięki której każdy zainwestować w rozwój projektu. A aby dowiedzieć się, jak zadbać prawidłowo o naszego pupila, wystarczy... kłaczek.

Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google
Pets Diag
– Często śmiejemy się, że nasze rozwiązanie dla zwierząt jest przetestowane na ludziach – uśmiecha się Marcin Maciąg, CEO Pets Diag. – To dlatego, że cała historia zaczęła się od badania włosa ludzkiego. Kilka lat temu powołaliśmy do życia laboratorium, które zajmowało się właśnie badaniem EHA, polegającym na jego analizie pierwiastkowej. W trakcie rozwijania tego projektu odkryliśmy, że równie perspektywicznym rynkiem jest rynek zwierzęcy. 
Jak zaznacza ekspert, branża pet tech (startupy oferujące usługi dla zwierząt) dynamicznie się rozwija. Zgodnie z przewidywaniami, do 2025 urośnie globalnie o 24 proc. Rynek diagnostyki weterynaryjnej – zgodnie z oczekiwaniami – ma osiągnąć wartość 3,9 mld USD do 2026 r. z szacowanych 2,5 mld USD w 2021 r. Ten wzrost można w dużej mierze przypisać zwiększonej populacji zwierząt towarzyszących, rosnącej zachorowalności na choroby transgraniczne i odzwierzęce, a także rosnącemu popytowi na produkty żywnościowe pochodzenia zwierzęcego.
– Zainteresowaliśmy się tym i okazało się, że badań takich jak nasze – i z taką technologią – nie prowadzi nikt na świecie. To była świetna wiadomość. Trochę gorsze okazało się natomiast to, że przez to, że jest pionierska, nie ma mocnych podwalin naukowych. Musieliśmy zatem najpierw dokładnie wszystko przebadać i opisać, by móc ruszyć ze sprzedażą – mówi CEO firmy.
 W tym celu Marcin rozpoczął współpracę z Uniwersytetem Rolniczym w Krakowie, uruchamiając w 2018 r. projekt pilotażowego badania EHAA dla psów. To zaowocowało powołaniem do życia firmy Pets Diag. – Naszym projektem zainteresowała się pani dr Olga Lasek – specjalistka w zakresie żywienia psów i kotów. Pierwszą analizę dotyczącą wartości referencyjnych pierwiastków w sierści psów zleciliśmy na własną rękę. Wyniki okazały się na tyle interesujące, że dały nam jasny sygnał do tego, że warto jest dalej rozwijać ten projekt. 
W 2019 r. firma otrzymała grant na badania z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju w wysokości 800 000 zł oraz 200 000 zł z Funduszu ABAN. – Nasza usługa to innowacja na skalę światową, dzięki czemu udało nam się uzyskać wsparcie na szerokie badania trwające rok – mówi z dumą założyciel Pets Diag. 
W 2021 r. firma uruchomiła komercyjną usługę badania EHAA dla psów i koni. A jak zdradził Marcin Maciąg, za kilkanaście tygodni możliwe będzie również badanie dla kota. 
Co można wyczytać z końskiego włosia? 
– Z sierści – w przypadku psów i kotów, a z włosia w przypadku konia – możemy wyczytać przede wszystkim to, czy nasz zwierzak nie jest obciążony metalami ciężkimi – tłumaczy CEO firmy. – To bardzo ważna informacja dlatego, że metale ciężkie są przyczyną większości chorób – szczególnie tych cywilizacyjnych. Chodzi o wszelkiego rodzaju nowotwory czy cukrzyce – również u zwierząt. 
– Druga ważna informacja, jaką można wyczytać z badania to poziomy mikro i makroelementów. Wszystkich dobrych pierwiastków, które odpowiadają za kondycję i formę zwierzaka – mówi Marcin Maciąg. 
W samym wyniku badania, oprócz ich poziomów, znajduje się również część opisowa, w której właściciel jest informowany jak ich ewentualne niedobory czy nadmiary mogą wpływać na różne obszary funkcjonowania i zdrowia zwierzaka. Wszystkie razem – wpływają na szeroko pojęty dobrostan naszego pupila. 
Jak zaznacza CEO firmy, badanie nie informuje natomiast o tym, czy zwierzę jest w danym momencie chore na jakąś konkretną jednostkę chorobową. 
– To jest to, co różni nasze badanie od na przykład badania krwi. Krew informuje nas co dzieje się w organizmie w danym momencie, tu i teraz. Natomiast badanie z włosa pokazuje pewne tendencje, które zachodzą w organizmie na przestrzeni ostatnich dwóch, trzech miesięcy. Jego zadaniem jest zatem pokazanie właścicielowi, co powinien zrobić, by jego zwierzę nie rozchorowało się w przyszłości. 
Na co wpływ w życiu naszego zwierzaka mogą mieć niedobory? – Wszelkie kulawizny czy problemy z kopytami w przypadku koni. Albo nadpobudliwość, lub zupełnie z innej strony – za mało energii. To są jasne sygnały świadczące o tym, że coś niedobrego dzieje się w ciele naszego podopiecznego – mówi CEO Pets Diag.
Jak tłumaczy, często zdarza się, że zwierzę jest na przykład osowiałe, jednak w badaniu weterynaryjnym nie wychodzi nic szczególnego. – Wszystko kończy się zatem przypisaniem jakiegoś dodatku paszowego, który ma dać zwierzęciu więcej energii, ale nie rozwiązuje problemu. Bo dalej nie wiemy, co się dzieje, czego tak naprawdę brakuje w diecie, na jakie cierpi niedobory – przekonuje
– Dzięki naszemu badaniu jesteśmy bliżej prawdziwej przyczyny problemu i jesteśmy w stanie podjąć konkretne działania prewencyjne. Przykładowo – jeżeli nasz pies cierpi na liczne alergie – za które również odpowiadają poziomy mikro i makroelementów – to może to wynikać na przykład z tego, że jest mocno obciążony aluminium, które przyswaja w za dużych ilościach... z miski. Wtedy wystarczy zmienić miseczkę – ale trzeba to najpierw wiedzieć – mówi Marcin. 
Braki w zakresie mikroskładników mogą również doprowadzać do problemu z rozrodem w hodowlach. – Współpracuje z nami kilku hodowców, którzy rozwiązali dzięki nam sporo swoich problemów związanych między innymi z prawidłowym donoszeniem miotu przez suki czy zdrowiem szczeniaków. 
Badanie Toda 
Dla dokładniejszego sprawdzenia, na czym polega badanie, postanowiliśmy je przetestować. Zdecydowaliśmy się na analizę końskiego włosia. Naszym "modelem" został Tod – 18-letni wałach z warszawskiego stowarzyszenia "Klub Jeździecki Legia Kozielska". To piękny kasztan o imponującym wyglądzie... i nieco kąśliwym charakterze. 
Tod jest tzw. folblutem, czyli koniem pełnej krwi angielskiej. Wierzchowce tej rasy są uważane za najszybsze na świecie i często biorą udział w wyścigach. W przeszłości startował również i Tod. Teraz jest już jednak na sportowej emeryturze i chodzi w tzw. rekreacji. 
To bardzo posłuszny i – jak to się określa w jeździeckim żargonie – reagujący na kontakt koń. Pod kątem treningowym jest ulubieńcem większości początkujących – jak również bardziej doświadczonych jeźdźców. Mimo wszystko trzeba jednak na niego uważać. Tod bywa kłótliwy – szczególnie w stadzie – i zdarza mu się gryźć lub kopać inne konie. Zęby potrafi pokazać również na mniej wprawnych jeźdźców – jednak łatwo przekonać się, że tylko straszy. Pod maską złośliwca ma naprawdę wielkie serce. 
Niestety, często zdarzają się mu kontuzje nóg. Jego opiekunowie widzą również, że czasami doskwierają mu także plecy. To dlatego treningi Toda są obecnie zdecydowanie mniej wysiłkowe i wyłącznie pod lekkimi, bardziej wprawionymi jeźdźcami. Dużą wagę przykłada się również do jego odpowiedniego żywienia. Codziennie jest karmiony sianem i owsem. Dieta jest też uzupełnia warzywami okopowymi, głównie marchwią. Dostaje również jabłka oraz dwa razy w tygodniu mieszkanki siemienia lnianego i otrębów pszennych. 
Mimo to, badanie EHAA wykazało pewne niedobory. W przypadku makroelementów – wapnia i magnezu, w przypadku makroelementów – żelaza, wapnia, chromu, manganu i krzemu.
– Prawdopodobnie wynikają one z tego, że przez większość część roku nasze konie są karmione "sztucznie". Siedziba stajni znajduje się w ścisłym centrum miasta i brakuje dużych, zielonych terenów. Nasze konie na "wakacje" poza Warszawę – na pastwiska – wyjeżdżają na 3 miesiące w roku, jednak w pozostałe dni nie mają takiej swobody żywienia. A pasienie się i skubanie różnorodnej roślinności to naturalny sposób na uzupełnianie końskich niedoborów – komentuje instruktorka i opiekunka legijnych koni, Agnieszka Klaybor. 
Na co, według autorów badania, mogą przekładać się niedobory Toda? Niedobór wapnia może wpływać na gorszy stan sierści, jak również wywołuje – podobnie jak mangan – dolegliwości związane z układem ruchu. Na kondycji mięśni odbija się również niedobór magnezu, który poza tym – może odpowiadać za różne "humorki" Toda i ogólne podenerwowanie. Poziom tego składnika ma przełożenie na ośrodkowy układ nerwowy. Do tego niższy poziom żelaza, które wpływa na wydolność organizmu, jak również odporność i podatność na infekcje. 
Mikro i makro - elementy mają przekładać się również na apetyt, poczucie niepokoju, układ moczowy, nadmierne chudnięcie czy osłabione kopyt. Same wyniki to jednak nie wszystko. Po uzyskaniu analizy możliwe jest również umówienie się na konsultacje z ekspertem od żywienia koni i ustalenie, z jakich czynników środowiskowych wynikają nadmiary/niedobory oraz jaką dietę najlepiej zastosować, by uzupełnić wszystkie potrzebne składniki. 
– Badanie jest przydatne – ocenia Agnieszka Klaybor. – Pomaga w ustaleniu żywienia i suplementacji konia w danej chwili, chociaż nie jestem pewna czy jest wymierne na dłuższy czas. Wpływ ustalonej diety warto sprawdzić za pomocą kolejnego badania – uważa. 
Pets Diag – rozwój biznesu
– Wystartowaliśmy od branży diagnostyki weterynaryjnej, jednak jest ona jedynie punktem wyjścia do szerszego systemu, który chcemy wprowadzić. Będzie się na niego składała również suplementacja celowana, czyli nie produkty multimineralne i multiwitaminowe, tylko pojedyncze suplementy w płynie oraz kompleksowy system żywienia. Nie mogę zdradzać szczegółów, bo dopiero uruchomiliśmy jego procedurę patentową – mówi Marcin Maciąg.
Jak zaznacza przedsiębiorca, badania da się przeprowadzić zdalnie, więc projekt jest dobrze skalowalny. Firma już teraz cieszy się sporym zainteresowaniem zagranicznych klientów. – Mamy swoje przedstawicielstwa w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i w Niemczech. Zaczynamy też mocną ekspansję w Indiach. 
Pets Diag swoich inwestorów poszukuje jednak przede wszystkim… wśród właścicieli zwierząt. – To dlatego wystartowaliśmy z kampanią crowdfundingową. Oczywiście, mogliśmy liczyć że w rozwoju wspomoże nas jakiś fundusz, który zainwestuje w nas trzy- czy cztery razy większe środki, ale nam zależy przede wszystkim na inwestorach, którzy będą przy okazji naszymi ambasadorami. Którzy będą utożsamiali się z naszą ideą bo będą widzieli jej potencjał – mówi CEO. 
Kampania crowdfundingowa na platformie Beesfund trwa jeszcze tylko do końca tygodnia. Najniższa kwota inwestycji to 219 złotych, w ramach czego otrzymujemy 36 akcji. Najdroższy pakiet "Champion" – nieco ponad 53 tysiące złotych. 
Celem zbiórki środków jest ekspansja zagraniczna firmy – debiut badań i konsultacji na kolejnych rynkach, w oparciu o system e-commerce, oddziały stacjonarne i partnerów oraz dywersyfikacja źródeł przychodów – debiut na rynku suplementów diety oferowanych na bazie wyników badań, sprzedaż specjalistycznej karmy i kosmetyków dla zwierząt oraz rozszerzenie oferty usługi badawczej o analizę sierści kota.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/a6fb685460b8e29f930dceaeedeacb95,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/a6fb685460b8e29f930dceaeedeacb95,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Do badania wystarczy trochę sierści lub włosia</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/176085,polski-startup-codeally-pomoze-nowym-programistom</guid><link>https://innpoland.pl/176085,polski-startup-codeally-pomoze-nowym-programistom</link><pubDate>Thu, 17 Feb 2022 10:10:40 +0100</pubDate><title>System sprawdzi, czy nadajesz się do pracy programisty. Rewolucja polskiego startupu [INNowacyjni]</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/204ff51c9dafd6d5a18bb06eb1190fc1,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Postanowiłeś zmienić swoje życie, nauczyłeś się programowania i... masz problem ze znalezieniem pracy? Nie ty jeden: pomimo ogromnych braków, firmy wolą płacić kokosy ekspertom, niż dać szansę nowicjuszowi. W ramach cyklu INNowacyjni rozmawiamy z polskim startupem CodeAlly, który twierdzi, że znalazł sposób na rozwiązanie tego problemu: system oceniający realne zdolności kandydatów, bez patrzenia na ich doświadczenie.

Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google
Mało zarabiasz? Nie lubisz swojej pracy? Zostań programistą i życie stanie przed tobą otworem. Nawet jeśli posłuchamy się tej rady, szybko możemy zmierzyć się z brutalną rzeczywistością. Nie my jedni wpadliśmy na pomysł przygody z pisaniem kodu – każdy może zacząć to robić, nawet po krótkim kursie. 
Początkujących programistów jest niezwykle dużo. Jednocześnie rynek informatyczny rok za rokiem alarmuje, że dramatycznie brakuje rąk do pracy. Brzmi jak paradoks, ale kryje się za tym jeden z największych problemów w branży IT.
Z jednej strony, osobom zaczynającym programować piekielnie trudno jest się wybić. Nie mogą też zdobyć doświadczenia, które jest już standardem wymaganym w CV. Jak nowicjusz ma znaleźć pierwszą pracę, skoro nawet początkujące stanowiska wymagają roku na podobnym stanowisku?
Z drugiej strony, firmy nie mają obecnie efektywnych narzędzi, by stwierdzić, kto faktycznie zna się na programowaniu, a kto tylko udaje. Kandydatów można wprawdzie testować na zadaniach praktycznych, ale nie ma komu ręcznie ich oceniać. Działy HR wymagają więc potwierdzonego doświadczenia w CV... i koło się zamyka.
Adam Żaczek i Mateusz Olek twierdzą, że udało im się przeciąć ten węzeł gordyjski. Założyciel i współzałożyciel polskiego startupu CodeAlly (a prywatnie starzy znajomi), mówią nam o swoim pomyśle na biznes i rewolucyjnym podejściu do rekrutacji w IT, które już zainteresowało rynkowych gigantów.
Jak zaczęła się historia CodeAlly? Dwóch kolegów i marzenie?
Adam Żaczek: Od początku wiedziałem, że założę jakąś firmę technologiczną – to mnie pociągało, a do tego miałem masę dobrych pomysłów. Przez cztery lata pracy w IT uzbierałem słuszną sumę oszczędności, wymyśliłem co chcę zrobić i... zacząłem dzwonić. Zadzwoniłem do jednego przyjaciela, potem do drugiego. Tym drugim był właśnie Mateusz – i tak to się zaczęło.
Z Mateuszem znaliśmy się od pierwszej klasy gimnazjum, w zespole założycielskim znalazł się też Paweł – kolejny znajomy jeszcze z gimnazjalnych lat. Ogólnie znalezienie teamu było łatwe – byli to znajomi i osoby, z którymi mamy wiele wspólnego. Miałem pewność, że dobrze się zgramy i każdy konflikt będzie do rozwiązania.
Zaczęliśmy z aplikacją do nauki programowania na telefonie. Edukacja postała nam bliska, bo z tym wiąże się też nasz najnowszy projekt – współpraca ze szkołą programowania FreeCodeCamp.
Mateusz Olek: Apka była niezłym osiągnięciem, bo średni czas jej używania to około 10 minut. Oznacza to oczywiście, że parę osób otworzyło ją i zamknęło po minucie. Była też jednak spora grupa osób, które spędzały w niej na przykład godzinę. A średni czas spędzony w aplikacji – nawet na Messengerze czy Instagramie – to około pół minuty.
Żaczek: Osiągnęliśmy sukces, ale liczby nie wskazywały na to, że będziemy mogli utrzymać czteroosobowy zespół przy takich wzrostach. Wtedy jeszcze opłacałem wszystko z własnych oszczędności: pensje, koszty firmy i tak dalej. Zaczęliśmy więc myśleć nad kolejnym krokiem.
Czyli?
Żaczek: Każdy programista potrzebuje sprzętu – często to on jest barierą wejścia do branży, bo do skompilowania kodu, sprawdzenia działania programu itp. często potrzeba znacznej mocy obliczeniowej. Nasze rozwiązanie – programowanie całkowicie w chmurze obliczeniowej – sprawia, że potrzeba tylko klawiatury, ekranu i przeglądarki. 
Olek: Nasz system to całkowity kombajn, nie widziałem drugiego takiego rozwiązania na rynku. Coś podobnego, ale nie do końca, oferuje Microsoft – to jest poziom zaawansowania, o którym mówimy. Dzięki temu pisać programy można nawet na wiekowym albo najtańszym urządzeniu. Technicznie programowanie byłoby możliwe nawet na… lodówce z wifi.
Co ciekawe, w pewnym momencie doszło też nawet do programistycznej "incepcji". Mój własny komputer średnio nadawał się do pracy z kodem, więc sam zacząłem używać naszej platformy... by wprowadzać do systemu kolejne funkcje i poprawki. Obrazowo: to jakbym budował most, jednocześnie idąc po jego gotowych fragmentach.
Jak ta technologia przekształciła się w model biznesowy? Jak to sprzedać?
Olek: Strategia biznesowa CodeAlly na początku przypominała węszenie psa myśliwskiego. Szliśmy w konkretnym kierunku, ale jednocześnie zataczaliśmy też coraz szersze koła wokół pierwotnego pomysłu, tropu. Patrzyliśmy co się da poprawić i jak lepiej wykorzystać nasz system, co możemy zaoferować. No i w końcu złapaliśmy "królika".
Żaczek: Pomyśleliśmy, że nasze środowisko daje doskonałe pole zarówno do nauki programowania, jak i do rekrutacji w IT. Łatwo jest powiedzieć, że w IT brakuje rąk do pracy – to wie każdy. Ale proces rekrutacji jest też bardzo żmudny. Firma chce sprawdzić, co potrafią kandydaci, a praktycznie zadania potwierdzające umiejętności ktoś musi ręcznie sprawdzić i ocenić... ręcznie.
Obecnie wykorzystujemy więc nasze środowisko chmurowe od oceny możliwości programistów. Nasz system pozwala na pisanie kodu, ale też sprawdzenie czy i jak dobrze działa stworzone rozwiązanie. Przed kandydatami stawiamy określone zadania, a potem punktujemy wykonanie wytycznych.
Olek: Można to porównać do otwartego zadania na maturze z matematyki, takiego za powiedźmy pięć punktów. Wpisanie danych to jeden punkt, użycie odpowiedniego wzoru drugi, dobre obliczenia trzeci i tak dalej – tylko na większym poziome zaawansowania. Zadania stworzyliśmy tak, że nawet programiści z latami doświadczenia mogą się pomylić.
Rzadko kto perfekcyjnie wykonuje test, więc dobrze różnicują one poszczególne osoby. Kandydat z dwoma punktami na pięć coś już potrafi, taki z czterema na pięć jest już bardzo dobry. Cały test ma zwykle cztery zadania i dwadzieścia punktów.
Czym ten system różni się od klasycznej rekrutacji? 
Żaczek: Rekrutacja w IT obecnie jest mocno skodyfikowana – co ma dobre i złe strony. Podstawowym kryterium jest doświadczenie komercyjne. Tysiące ofert dla tak zwanych junior developers zaczynają się od "minimum rok doświadczenia na podobnym stanowisku".
Ten "rok w branży" często jest barierą nie do przeskoczenia. Skoro każda oferta wymaga doświadczenia, to gdzie startująca w branży osoba ma je zdobyć?
Olek: Działy rekrutacji bywają zafiksowane na liczbach. 4 lata doświadczenia to już z reguły senior developer. To miano wiąże się z oczekiwaniem znacznie wyższej płacy, a pracodawca oczekuje już sporych umiejętności. Problem w tym, że seniorami często zostają osoby, które niewiele się rozwinęły od swojego pierwszego kursu programowania. Ale CV mają odpowiednie.
X lat doświadczenia to dobry skrót myślowy, pozwala firmom działać i w miarę sprawnie rekrutować. Często na jedną ofertę IT jest kilkaset zgłoszeń. Pierwszy krok to wyrzucenie do kosza wszystkich aplikacji bez doświadczenia. 
Taka jest praktyka, ale przez to firma potrafi odrzucić mnóstwo osób, które świetnie sprawdziłyby się na danym stanowisku.
Czyli wiele juniorów jest na przegranej pozycji, a seniorzy mogą przebierać w ofertach za grube tysiące złotych?
Żaczek: Często dochodzi wręcz do absurdów. Parę lat temu dostałem dobrą pracę jako ekspert IT w jednym z czołowych banków. Zastąpiłem chłopaka, która jest już pewną legendą w branży. Pracował jako deweloper i nie napisał ani jednej użytecznej linijki kod przez cały okres zatrudnienia.
Mój poprzednik nie znał nawet technologii, języka kodowego, w którym miał pracować na co dzień. To tak, jakby ktoś był wykładowcą matematyki stosowanej na uniwersytecie i... może nawet umiał dodawać, ale już nie mnożyć.
A płaca na tym stanowisku wynosiła 450 euro za dzień. To po prostu legendarny poziom "fake it till you make it". Ale jak zakładam – w CV miał odpowiednio dużo lat doświadczenia. No więc został zatrudniony.
Porozmawiajmy więc o systemie CodeAlly. Gdzie kryje się ta rewolucja?
Olek: Obecnie każda firma chce zatrudnić ograniczoną grupę osób. Są tacy programiści, którzy codziennie dostają po kilkanaście ofert pracy. Firmy próbują ich sobie zaskarbić, licytując się coraz wyższymi pensjami.
Czemu firmy na noże biją się o wąską grupę osób, skoro wiemy, że na całym rynku po prostu dramatycznie brakuje pracowników? Do tego każdy junior awansujący na seniora zostawia po sobie wyrwę w zespole. Skąd wziąć osobę na zastępstwo, skoro ma mieć rok doświadczenia?
My wychodzimy z założenia, że na rynku jest mnóstwo młodych i zdolnych programistów. Może nawet lepszych od obecnych ekspertów. Tylko nowym osobom bardzo trudno jest zabłysnąć, a nawet pokazać, że istnieją.
Z drugiej strony, szukanie nowych programistów to ogromne wyzwanie operacyjne dla firm. Nie oszukujmy się – często na 100 CV osób początkujących zaledwie cztery są warte uwagi. Gdyby firmy miały sprawdzać sto z zadań rekrutacyjnych, przeprowadzać sto rozmów – nie zajmowałyby się niczym innym. Dlatego wymagają doświadczenia – oznacza ono, że ktoś już te osoby podszkolił.
Żaczek: Naszym celem jest wpuścić jak najwięcej osób na rynek pracy IT. Wiele razy zdarzyło mi się rozmawiać z osobami na początku drogi, którzy przez długie miesiące nie mogą znaleźć stanowiska. Każda ich aplikacja była odrzucana, często nawet bez informacji zwrotnej, dlaczego. 
A jednocześnie firmy biją na alarm, że nie ma rąk do obsadzenia klawiatur. Ten problemy można rozwiązać i pomóc obu stronom. 
Jak CodeAlly działa w praktyce? Powiedzmy, że jestem początkującym programistą. Co muszę zrobić?
Żaczek: Najogólniej CodeAlly to system łączenia kandydatów z pracodawcami. Jako programista zakładasz swój profil. Tam wpisujesz podstawowe dane, doświadczenie – tworzysz mikro CV. Co ważne, dodajesz też oczekiwane widełki płacowe. Nasz system skanuje także profil danej osoby na GitHubie – znanym serwisie, gdzie można pokazać swoje projekty programistyczne.
Wskazujesz także, jakie języki programowania i technologie znasz. I tu jest duża różnica. Skoro powiedźmy zaznaczyłeś programowanie w Java i znajomość SQL, to możesz też podejść do naszych testów dotyczących tych technologii. Nie jest to punkt przymusowy, ale realnie pokazujesz, na co cię stać.
Zauważyliśmy, że doświadczeni programiści nie są zbytnio zainteresowani wypełnianiem zadań dla początkujących. Ale jeśli damy im wyzwanie, to chętnie się sprawdzają. Dlatego testy są fakultatywne, ale oczywiście zachęcamy do ich podejmowania. 
Olek: Sam proces jest prosty. Programiści dostają zadanie w naszym środowisku chmurowym. Jest to m.in. napisanie fragmentu danej aplikacji. Przykładowo może to być stworzenie prostego elementu interfejsu użytkownika, który prezentuje dane z bazy i dodatkowo reaguje na kliknięcie w baner "pokaż więcej" albo "pokaż mniej". 
W teście jest parę zadań, więc jeśli jedno pójdzie nam gorzej, możemy nadrobić to w innym. Sprawdzamy podstawy języka ale też bardziej zaawansowane techniki takie jak tworzenie frameworku. System jest zaś potem w stanie uruchomić napisaną aplikację. Sprawdzić, czy kod został napisany poprawnie i czy spełnia założenia.
Żaczek: Testy możesz wypełnić nawet, jeśli w tym momencie nie szukasz pracy. Twoje wyniki oraz profil po prostu będą w systemie i jest szansa że ktoś zgłosi się do ciebie z ofertą, bo spełniasz jej wymagania.
A co jeśli test mi nie pójdzie? W końcu jestem początkujący, a wasze zadania bywają trudne.
Żaczek: Test jest złożony z paru zadań właśnie po to, by dać szansę każdemu. Dodatkowo, co dwa miesiące dajemy programistom możliwość poprawy wyniku. Dzięki temu mogą pokazać, jakie postępy poczynili. Uważam, że to uczciwe rozwiązanie zarówno dla kandydatów, jak i dla rekruterów.
Skoro o rekruterach mowa – co system CodeAlly daje pracodawcom?
Olek: Znacząco skraca okres poszukiwania pracownika i daje pewność, że dane osoby rzeczywiście potrafią to, czym się chwalą. Gdyby firma we własnym zakresie miała sprawdzać wszystkich kandydatów na platformie – wrócilibyśmy do punktu wyjścia. Właśnie przy zadaniach praktycznych trzeba poświęcić najwięcej czasu i środków na odsianie kandydatów.
Dodatkowo firmy mają dostęp do puli kandydatów, która zwykle w ogóle nie byłaby brana pod uwagę w rekrutacji IT, właśnie przez duże koszty operacyjne. Teraz rekrutacja bywa jak wylewanie dziecka z kąpielą. Firmy wolą odrzucić więcej osób, by mieć pewność że kandydaci w dalszych etapach na pewno coś potrafią. 
My zapewniamy zaś dostęp do osób, które jeszcze nie mają doświadczenia, ale już teraz dobrze rokują. A w pewnych przypadkach doszkolenie młodej i zdolnej osoby, danie jej szansy, może być dużo lepszą inwestycją niż zatrudnienie seniora.

                    
                Żaczek: Technicznie – pracodawcy dodając nową ofertę do naszego systemu określają szereg parametrów, które już na wstępie pozwalają im szybko i efektywnie dobrać kandydatów. Oferty korzystają z systemu tagów. Możemy na przykład ustalić, że szukamy tylko programistów javascript lub innego języka.
Jeśli firma potrzebuje osoby z SQL, to CodeAlly wyświetli tylko osoby które zajmują się tą technologią. A zaraz poniżej ich wyniki w zadaniach, które określają ich poziom znajomości. Na pierwszy rzut oka rekruter ma więc dostęp do najlepiej rokujących kandydatów. Znacznie skraca to czas dosiewu kandydatów i pozwala znaleźć właściwą osobę na odpowiednie dla niej stanowisko.
Czy taki system nie jest trochę jak wyrocznia IT? Z jednej strony wskazuje ludzi ze świetlaną przyszłością, oferuje im pracę. A z drugiej może odrzucić innych, wskazać że może nie nadają się na programistów? 
Żaczek: System jest daleki od bycia alfą i omegą. Jest narzędziem rekrutacyjnym, nie zatrudni nikogo sam i nie odrzuci innych ze względu na ich wyniki. To nie jest algorytm AI, który autonomicznie zadecyduje, która ze stu osób dostanie pracę. 
CodeAlly po prostu ułatwia prace rekruterom. To do nich należy decyzja, ilu kandydatów zaproszą na dalsze rozmowy czy do współpracy. Nasze testy służą gradacji, pokazaniu poziomu umiejętności różnych osób w tych samych warunkach testowych. Nie powstał po to, by całkowicie zautomatyzować rekrutację. A tym bardziej, by komuś zamykać drogę do zostania programistą.
Olek: Z drugiej strony... Uważam, że mamy pewne predyktory, które są w stanie przewidzieć osoby z niezłym potencjałem. Jeśli ktoś ma bogaty profil, podjął się wypełnienia testów, a jednocześnie z jego profilu GitHub wynika, że cały czas się rozwija, uczy nowych rzeczy i próbuje je wykorzystać w praktyce? Ja sądzę, że taka osoba ma bardzo dobre zadatki i może wiele osiągnąć.
Porozmawiajmy o praktyce. Czy mieliście już jakieś informacje zwrotne? O tym, jak system działa, jakie firmy są nim zainteresowane?
Żaczek: System jest tuż przed oficjalnym startem, który planujemy na 17 lutego. Jak na razie zainteresowanie zgłosiło nam około trzydziestu firm. Co ciekawe, nie są to spółki, a raczej duże korporacje. Jedna z nich zatrudnia na przykład trzysta tysięcy osób. Inna jest absolutnym tytanem branży IT. 
W ramach testów systemu CodeAlly promowaliśmy profile programistów z puli osób, które zdecydowały się założyć u nas konto. Niedługo potem okazało się, że cztery osoby dostały oferty pracy. Co prawda tu spóźniły się firmy, bo kandydaci znaleźli już inne stanowiska. Ale wtedy poczuliśmy, że nasze rozwiązanie rzeczywiście działa w praktyce.

            
                
            
            Olek: Nie dostaliśmy jeszcze żadnej informacji, że firma nie jest zainteresowana naszym systemem. Na razie promujemy główną ideę: ciężko jest znaleźć programistów z małym doświadczeniem w CV, ale sporo potrafiących i wartych zatrudnienia. A my mamy na to systemowe, skalowalne rozwiązanie oraz sposób oceny ich umiejętności. Zwykle tyle wystarcza, żeby wzbudzić niemałe zainteresowanie potencjalnego partnera.
Skoro macie dostęp do najlepszych programistów – nie kusi was, by samemu ich zatrudnić?
Żaczek: Zdarzało się i tak. (śmiech) Czasem przy przeglądaniu profili pojawia się mocny dylemat. Czy warto takiego tuza oddać jakiejś innej firmie?
Lubię mówić, że zespół CodeAlly jest najlepszym przykładem na to, że nasz system działa. Team liczy obecnie 12 osób. Oprócz zespołu założycielskiego – jedna zatrudniona osoba była z polecenia, a wszystkie pozostałe nie miały doświadczenia programistycznego w CV.
Jeden z programistów CodeAlly hobbistycznie napisał całkiem wiernego klona Steama. Wiesz, tej platformy do kupowania i zarządzania biblioteką gier wideo, nad którą pracują setki programistów Valve – firmy wartej miliardy dolarów. 
Nigdy nie widziałem czystszego kodu. Zrobił lepsza pracę od większości senior devów na rynku.
Olek: Nasi pracownicy to absolutne maszyny do pisania programów. Roboty w najlepszym tego słowa znaczeniu. Adam, który w firmie zajmuje się stroną programistyczną, często komentuje nam, że ktoś potrafi na przykład dodawać ostatnie szlify o pierwszej w nocy.
Nastawienie do pracy takiego człowieka jest zupełnie inne. Dla niego znalezienie swojego miejsca – i to dodatkowo przy czymś ciekawym, rozwojowym – jest wielkim przełomem. Po miesiącach odrzucania przez firmy to jak łyk wody na pustyni.
A to są osoby, które miały dokładnie ten problem, który staramy się rozwiązać. Długo nie mogli znaleźć pierwszej pracy i zdobyć tego bezcennego w CV doświadczenia. A gdy daliśmy im szansę – pokazali najwyższą klasę.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/204ff51c9dafd6d5a18bb06eb1190fc1,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/204ff51c9dafd6d5a18bb06eb1190fc1,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Programować może każdy, ale znaleźć pracę w IT jest na początku trudno</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/175507,startupy-z-ukrainy-oto-dlaczego-polska-chce-wspierac-wschodnich-sasiadow</guid><link>https://innpoland.pl/175507,startupy-z-ukrainy-oto-dlaczego-polska-chce-wspierac-wschodnich-sasiadow</link><pubDate>Tue, 15 Feb 2022 17:05:17 +0100</pubDate><title>Biznes oparty na talencie. Oto dlaczego Polska powinna wspierać startupy z Ukrainy</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/8c3886cbbd1da5f36eb4d41559f97c8d,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Mimo trudnych warunków rozwoju, ukraiński ekosystem startupowy cały czas idzie naprzód. Nasi sąsiedzi ze wschodu wypuścili już kilka jednorożców, a na rynku cały czas pojawiają się nowe, obiecujące spółki, które nie uchodzą uwadze polskich inwestorów. Dlaczego warto zaglądać co dzieje się za naszą wschodnią granicą? I dlaczego Polska powinna wspierać startupy z Ukrainy?


Biznes na Ukrainie
Po rozpadzie Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, Polska i Ukraina znajdowały się w podobnym miejscu i musiały sprostać podobnym wyzwaniom. Z czasem jednak Polska znacznie wyprzedziła swojego wschodniego sąsiada. Po trzech dekadach przemian, PKB Polski wyniosło 594 mld USD (2020 r.), podczas gdy Ukrainy prawie czterokrotnie mniej - 155 mld USD. Dane Banku Światowego wskazują, że realny PKB Ukrainy jest dziś niższy niż w 1991 r., co stawia ją na pozycji kraju, który poradził sobie najgorzej po upadku Bloku Wschodniego. 


Pomimo trudności, z jakimi borykała się i wciąż boryka Ukraina - recesji w latach 90., licznych błędów makroekonomicznych i podatkowych utrudniających rozwój przedsiębiorczości, wyniszczającej kraj wojny czy nowej, aktualnej odsłony coraz bardziej zaostrzającego się konfliktu z Rosją, ukraiński biznes stale się rozwija. "Lokalny ekosystem startupowy może być inspiracją dla krajów Europy Zachodniej" – czytamy w raporcie dot. ukraińskiej branży startupowej przygotowanym przez Polish-Ukrainian Startup Bridge.Czytaj więcej: Ile może stracić Polska na konflikcie Rosji z Ukrainą? Cenę zaognienia sporu zapłaci złoty
  Czy startupy mają szansę pomóc krajowi w poradzeniu sobie z trudną sytuacją gospodarczą? – Na początku swojej drogi startupy na ogół mają niewielki wpływ na rozwój rynku. Posiadają one jednak duży potencjał do globalnego skalowania i stania się głównym filarem rozwoju innowacyjnej gospodarki – podkreśla Łukasz Wawak, menadżer projektu. Łukasz Wawak Ukraina już się doczekała kilku jednorożców, takich jak People.ai, monobank czy Grammarly. Są one wizytówką państwa na arenie międzynarodowej, przy czym każdy z nich ma centralę lub dział badań i rozwoju w kraju ojczystym. Tym samym stwarzają nowe innowacyjne miejsca pracy i zwiększają dochody budżetu państwa.  Gdyby spróbować określić ukraińską specjalność, z pewnością można powiedzieć o usługach związanych z szeroko pojętym IT. – Są to różnego rodzaju usługi typu SaaS, w sposób innowacyjny wykorzystujące sztuczną inteligencję czy uczenie maszynowe w różnorodnych branżach. Począwszy od e-commerce, przez agriculture, IoT a skończywszy na technologiach wykorzystywanych w wojsku czy kosmosie – tłumaczy. 


Jak przekonuje ekspert, największym kapitałem ukraińskich startupów jest talent ich założycieli, ceniony i poszukiwany przez wiele zagranicznych firm. W najnowszym raporcie StartupBlink przedstawiającym 1000 miast i 100 krajów z największym potencjałem startupowym Ukraina znalazła się na 34 miejscu – 5 oczek niżej niż w 2020 roku. Odpływ talentów to poważne wyzwanie dla Ukrainy. Obecna sytuacja polityczna w kraju prowadzi do tego, że ukraiński sektor publiczny może nie mieć wystarczających zasobów, aby aktywnie wspierać lokalny ekosystem startupowy.  Rozwój ukraińskiej sceny startupowej jest napędzany głównie wzrostem inwestycji zagranicznych. W 2019 r. w ukraińskie startupy i firmy IT zainwestowano 510 mln USD, o prawie połowę więcej niż rok wcześniej. Ponad 80 proc. inwestycji zostało zrealizowanych z udziałem kapitału zagranicznego.
Ukraiński ekosystem startupowy
Kondycję ekosystemu startupowego na Ukrainie zbadał Raport pt. “UKRAINIAN STARTUP ECOSYSTEM: Facing the challenges, seizing the opportunities”. Jego autorzy skoncentrowali się na analizie tego, kim są ukraińscy startupowcy, w jakich branżach działają, z jakimi problemami się borykają i jakiego wsparcia oczekują.


Wśród badanych startupów trzy czwarte funkcjonuje na rynku nie dłużej niż 3 lata, zaś ponad 87 proc. – krócej niż 5 lat. Najwięcej, bo aż 53,2 proc. młodych biznesów mieści się w Kijowie. 60 proc. startupów działa w modelu B2B (business-to-business), tworząc swoje produkty i usługi z myślą o innych firmach. Natomiast wyłącznie w B2C (business-to-customer) sprzedaje 29 proc. badanych firm.

Dla 84,2 proc. badanych przedsiębiorstw środki własne są jednym ze źródeł finansowania, a dla 39,2 proc. – źródłem jedynym. Jedna na trzy jednostki (31 proc.) korzystała w momencie badania również ze wsparcia Ukraińskiego Funduszu Startupów. Kolejne 18,4 proc. z innych grantów publicznych.


– Ponad połowa startupów nie generuje jeszcze żadnego dochodu. To sprawia, że są one dość mocno zależne od finansowania zewnętrznego i wyjątkowo podatne na bariery rozwojowe. Może to skutkować pozostaniem w tyle za konkurencją oraz koniecznością odejścia od spełniania celów strategicznych na rzecz pobocznych, ale przynoszących doraźny zysk – mówi Witold Wiliński, CEO GPW Tech S.A., partner badania. 

Wśród największych wyzwań, o jakich mówi młody biznes Ukrainy, wyróżnić można trudny dostęp do zewnętrznych źródeł finansowania (39,2 proc.), problem ze znalezieniem klientów (18,4 proc) i partnerów biznesowych (15,8 proc.) oraz nadmiar biurokracji i formalności (19 proc.)
Najlepsze startupy Ukrainy 

Polish-Ukrainian Startup Bridge to projekt realizowany przez Fundację Fundusz Współpracy wspólnie z Ministerstwem Funduszy i Polityki Regionalnej. Jego celem jest identyfikowanie najlepszych pomysłów biznesowych podczas spotkań regionalnych na Ukrainie. Najbardziej obiecujące formy zza wschodniej granicy zostały wyróżnione podczas piątej edycji konferencji Kyiv Tech Hub pod koniec grudnia ubiegłego roku. 


Najciekawsze firmy wyróżnione w ostatniej edycji to m.in. Elai.io – platforma do przetwarzania tekstu na wideo, która wykorzystując sztuczną inteligencję pozwala tworzyć filmy wideo z wirtualnym prezenterem w ponad 40 językach; Knopka – system wzywania pielęgniarek w szpitalach, dzięki któremu są one natychmiast powiadamiane o zagrożeniu czy Atmosphere – system oparty na sztucznej inteligencji, wykorzystywany jest do przetwarzania danych pogodowych.

W ramach konferencji startupy mogły nawiązać kontakt z 10 funduszami Venture Capital z Polski, w tym m.in. z przedstawicielami Simpact VC, Shape VC, ABAN fund czy też SMOK Ventures. 


– W tym roku odbyło się ponad 60 indywidualnych spotkań online i offline. Jest jeszcze za wcześnie, by mówić o wymiernych efektach tych rozmów. Spodziewamy się natomiast, że pomysły ukraińskich founderów spotkają się z zainteresowaniem inwestorów, co tylko potwierdzi zasadność naszych działań – mówi Łukasz Wawak. Dlaczego warto interesować polskich inwestorów startupami zza wschodniej granicy? 

– Wspieranie ukraińskiego ekosystemu startupów przynosi korzyści także Polsce – przekonuje ekspert. – Dzięki naszym działaniom polskie fundusze venture capital czy też akceleratory biznesu mają ciągły dostęp do większej liczby projektów. Część z nich jest gotowa już w najbliższej przyszłości wejść albo się przenieść i działać na naszym rynku. Łukasz Wawak Druga rzecz to pokazanie ukraińskim startupom jak działają mechanizmy polskiej gospodarki, jakie mamy warunki dla rozwoju i skalowania ich działalności, dzięki czemu utrwalamy nasz wizerunek jako państwa otwartego na innowacyjne rozwiązania. 


– W projekcie PUSB łączymy te dwa światy startupowe, co także zwiększa doświadczenie naszych specjalistów w tym obszarze i czyni w efekcie nasz ekosystem dojrzalszym – podsumowuje menadżer projektu.Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej INNPoland.pl ]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/8c3886cbbd1da5f36eb4d41559f97c8d,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/8c3886cbbd1da5f36eb4d41559f97c8d,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Kijów, Ukraina.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/175749,pomiar-glukozy-bez-klucia</guid><link>https://innpoland.pl/175749,pomiar-glukozy-bez-klucia</link><pubDate>Mon, 14 Feb 2022 10:04:09 +0100</pubDate><title>Boisz się igieł? Dzięki wynalazkowi wrocławskiej firmy zbadasz glukozę bez kłucia</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/6654d7ad67622f2d96a0975235ae9d0f,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Po aferze z amerykańską firmą Theranos świat utwierdził się w przekonaniu, że nieprędko pożegnamy się z tradycyjnym pobieraniem krwi do badań. Ale naukowcy chcą posunąć się o krok dalej - i w ogóle zrezygnować z igieł. Prawdopodobnie już w 2023 roku będzie można zbadać cukier przy wykorzystaniu glukometru, który zamiast igieł wykorzystuje laser - wszystko dzięki wynalazkowi polskiego startupu. O tym, jak zwiększy się przez to komfort życia cukrzyków rozmawiamy z Robertem Stachurskim, CEO GlucoActive.

Gdyby Elisabeth Holmes zatrudniła was jako ekspertów, Theranos nie upadłby?

Myślę, że jej firma zatrudniała najlepszych ekspertów, tylko co z tego, jeśli zarząd ich nie słuchał. Nasza obecność nie zmieniłaby więc zupełnie nic, a pewnie tylko pokłócilibyśmy się, bo to, co wydarzyło się w Theranosie jest zwykłym przestępstwem - nie można z premedytacją oszukiwać inwestorów i klientów. Z jednej strony rozumiem startupy, które najpierw muszą się zareklamować, aby zdobyć inwestorów - trudno wystartować nawet z bardzo dobrym pomysłem, jeśli nie ma się własnych środków do zainwestowania. 


Czym innym jest jednak przedstawianie koncepcji w odpowiednim świetle i uwidacznianie potencjału firmy, a czym innym wprowadzanie na rynek urządzenia, które nie działa i nigdy nie działało. Firma ta pozorowała działanie swoich urządzeń wykonując pomiary na tradycyjnych, konkurencyjnych urządzeniach, bez wiedzy pacjentów i inwestorów.

Zanim świat dowiedział się, że Theranos to mistyfikacja, pan jako student inżynierii biomedycznej na Politechnice Wrocławskiej również pracował nad tym, aby badania krwi nie były bolesne.

To są dwa różne podejścia. Theranos chciał zmieścić całe laboratorium w małym pudełku, przy zachowaniu wszelkich niezbędnych procedur obowiązujących w biotechnologii. Nie da się tego zrealizować m.in. ze względu na to, że nie ma aktualnie technologii pozwalającej na kompleksowe badania z tak małej ilości krwi. Co więcej, zachowanie sterylności w tak małym urządzeniu jest po prostu niemożliwe. 
	
		
											
					
				
				Robert Stachurski, prezes GlucoActive•Fot. materiały prasowe
					

 W GlucoActive nie chodzi o olbrzymie naukowe odkrycie, które całkowicie zmieni postrzeganie świata, lecz o ewolucję w istniejącej technologii. Bezinwazyjny glukometr, czyli taki, który nie wymaga od pacjentów pobierania krwi, istnieje od przeszło 10 lat. Główny problem zawsze polegał na tym, że tamte badania odbywały się przy wykorzystaniu spektrofotometrów, które są naukowymi urządzeniami laboratoryjnymi o dużych gabarytach. 


Jeden z pierwszych pomyślnych eksperymentów zrobiło Massachusetts Institute of Technology, które wykorzystało - kosztujący kilka milionów dolarów i będący wielkości małego samochodu - spektrofotometr, zamieniając go w bezinwazyjny glukometr. Udowodnili, że da się to zrobić. Traktowano to jednak jako ciekawostkę, ponieważ nikt nie zakładał, że pacjenci będą mieć w domu urządzenie za kilka milionów dolarów.

Nasza firma podjęła się zadania, aby spektrofotometr, który jest bardzo uniwersalnym urządzeniem do badania wielu substancji, przekształcić w urządzenie o ograniczonym spektrum działania, dzięki czemu stanie się dostępne cenowo dla użytkowników końcowych. Nie interesuje nas więc milion różnych substancji ani rozdzielczość pomiaru dobiegająca do pojedynczych atomów danej substancji, tylko konkretnie glukoza w stężeniach fizjologicznych. A to sprawia, że nasze urządzenie nie musi być chłodzone ciekłym azotem, ani nie musi mieć potężnego lasera. W efekcie GlucoStation jest zdecydowanie tańszy od swoich prekursorów.


Taki tani znowu nie jest. Cena 4,5 tys. zł za urządzenie może być dużym wydatkiem dla chorych na cukrzycę. 

Rzeczywiście najtańszą metodą aktualnie dostępną na rynku są glukometry paskowe, które są refundowane przez NFZ i dla większości pacjentów są nieodpłatne.

Natomiast bardzo szybko rośnie rynek urządzeń półinwazyjnych, które nie wymagają każdorazowego nakłuwania, lecz wymiany sensora raz na tydzień czy raz na dwa tygodnie. Sensory te posiadają mikroigłę będącą w kontakcie z płynami ustrojowymi i przyklejane są do ciała. Komfort braku codziennego nakłuwania się ma swoją cenę, ponieważ urządzenia półinwazyjne potrafią kosztować od 500 zł do nawet 3 tys. zł miesięcznie. 


I w tym kontekście nasze urządzenie nie okazuje się wcale drogie. GlucoStation nie ma zużywających się komponentów, pasków czy sensorów, nie generuje kosztów eksploatacji, więc może to być jednorazowy zakup. Równolegle planujemy wprowadzić program abonamentowy. Wówczas urządzenie kosztowałoby kilkaset złotych miesięcznie, ale wciąż o przynajmniej połowę mniej od półinwazyjnych rozwiązań. 

GlucoStation będzie podlegał refundacji? 

Będziemy się o to ubiegać. Jesteśmy po pierwszych rozmowach z funduszami opieki zdrowotnej z różnych krajów, które potwierdziły, że jest to możliwe.


Wasze urządzenie bada wyłącznie glukozę, wykorzystując do tego światło laserowe. Na czym dokładnie to polega?

W spektroskopii każda substancja ma swój unikalny tak zwany odcisk palca. Świecąc więc światłem laserowym na roztwór - bo tak naprawdę nasze ciało oprócz skóry jest zawiesiną ciał stałych - substancje będą w różny sposób reagować z wiązką lasera, modyfikując ją i jej parametry. Wiedząc jaki jest unikalny odcisk palca glukozy, czyli w jaki sposób zmieni się światło laserowe, które przepuszczamy przez krew, jesteśmy w stanie określić stężenie danej substancji. 


Technologia bezinwazyjnego pomiaru glukozy, dostępna dla każdego brzmi rewolucyjnie, ale czy rynek medycyny podszedł do waszego projektu z entuzjazmem? 

Pacjenci zawsze podchodzili z entuzjazmem, lekarze również, natomiast w środowisku technologiczno-biznesowym można było zaobserwować niedowierzanie. Bo skoro wiele, zagranicznych firm próbowało i im się nie udało, dlaczego nam miałoby się udać? Jednocześnie pojawiła się chęć współpracy, ale też lekki strach, że może to zmienić obecny rynek. Obawiano się, że niektóre firmy będą musiały się przebranżowić albo przynajmniej zwiększyć swoją konkurencyjność. 


Dlaczego więc wam się udało?

Nasz aktualny stan zaawansowania prac jest połączeniem odpowiedniego timingu, świetnego zespołu i odrobiny szczęścia. Wiele firm próbowało tego dokonać, natomiast odbywało się to w zupełnie innych warunkach, kiedy na świecie nie było dostępnych tak obszernych badań nad różnymi metodami do bezinwazyjnego pomiaru glukozy. 

Wyciągnęliśmy więc wnioski z procesów badawczo-rozwojowych prowadzonych przez firmy, którym się nie powiodło. Na przykład, dzięki innym firmom przed nami wiedzieliśmy, że takie metody jak mikrofale czy ultradźwięki nie sprawdzą się w warunkach rzeczywistych ze względu na choćby zbyt niską penetrację skóry. 


W ostatnich latach branża mocno ruszyła do przodu. Rozwinęły się firmy specjalizujące się w produkcji mikrospektrofotometrów, które bardzo rozwinęły rynek. Przykładem takiej firmy jest choćby jeden z naszych partnerów – Hamamatsu z Japonii, który zatrudnia światowej sławy ekspertów nieustannie pracujących nad nowymi mikrospektrofotometrami. 
	
		
											
					
				
				Fot. materiały prasowe
					

 W GlucoActive nie skupiliśmy się na jednej metodzie, lecz przetestowaliśmy kilka koncepcji z obszaru mikrospektrofotometrii. Stworzyliśmy pięć prototypów wykorzystujących różne metody pomiarowe. Fakt, że wśród nich znaleźliśmy ten jeden właściwy jest właśnie szczęściem. Mogliśmy przecież stworzyć 10, 20 i więcej, nie znajdując tego czego szukaliśmy. Skuteczność działania metody, którą wykorzystujemy potwierdziły m.in. MIT i C8 MediSensors, izraelsko-amerykańska firma, która kilka lat temu robiła coś bardzo zbliżonego do nas, lecz ich urządzenie kosztowało kilkadziesiąt tysięcy dolarów i nie nadawało się na rynek. 


Co istotne, jesteśmy w stanie przeprowadzić cały proces sprawnie i względnie niedużym kosztem, co ogranicza ewentualne ryzyko niepowodzenia komercjalizacji. Ze względu również na swoją lokalizację nie potrzebujemy tak dużych funduszy, jak nasi zagraniczni konkurenci z Danii czy z Niemiec.

Próbowano już wykupić waszą firmę?

Były wstępne oferty, natomiast na tym etapie nie jest to dla nas interesujące. Najpierw chcemy wprowadzić urządzenie na rynek i rozpocząć rozwój kolejnych produktów. Nie interesuje nas też sprzedaż całej firmy, ponieważ długoterminowo widzimy w niej zbyt dużą wartość, tylko ewentualnie praw do poszczególnych produktów. Jako spółka badawczo-rozwojowa będziemy rozwijać technologię, tworzyć kolejne serie urządzeń, a pierwszą z nich jest bezinwazyjny glukometr. Zależy nam, aby ten produkt trafił na rynek, a nie został schowany do szuflady jakiegoś dużego potentata. Jest to ważne, nie tylko dlatego że pracujemy nad rozwiązaniem już pięć lat, ale przede wszystkim, bo problem cukrzycy istnieje niemal w każdej rodzinie. 


Na świecie choruje na cukrzycę ponad 400 mln osób, przy czym blisko połowa jest niezdiagnozowana. W samej Polsce jest to 3 mln chorych. Całkiem niezły potencjał biznesowy. Od razu chcecie wejść na rynek globalny?

Rozpoczniemy od sprzedaży na terenie Unii Europejskiej, przy czym pierwsze partie trafią do klientów z Polski. Czekamy na certyfikację medyczną na Unię Europejską, a po uzyskaniu pierwszych wyników badań klinicznych zgłosimy się po certyfikację na Stany Zjednoczone. Planujemy rozpocząć sprzedaż w Europie na początku 2023 roku. W USA prawdopodobnie będzie to rok później.


GlucoStation jest pierwszym bezinwazyjnym glukometrem na świecie do użytku domowego, który przeszedł niezależne testy kliniczne?

Jest jeszcze firma DiamondTech z Berlina, która również używa technologii spektrofotometrycznej, zrobiła niezależny eksperyment medyczny i udowodniła, że ich urządzenie działa. Nie traktujemy jej jednak jako bezpośredniej konkurencji, ponieważ koszt ich urządzenia wynosi około 20-30 tys. euro, więc nie będzie to urządzenie przeznaczone na rynek konsumencki.

Waszym targetem są też apteki i przychodnie? 

Pierwsza wersja GlucoStation, nad komercjalizacją której aktualnie pracujemy, przeznaczona jest do użytku domowego dla chorych na cukrzycę typu drugiego, czyli dla 90 proc. populacji cukrzyków. Dopiero po wprowadzeniu tego urządzenia na rynek i zebraniu większej liczby danych od pacjentów oraz opracowaniu odpowiedniego systemu, będziemy w stanie dopracować algorytm automatycznej kalibracji, aby diabetycy nie musieli wykonywać jednorazowej kalibracji przed pierwszym użyciem urządzenia. 


Obecnie muszą jednorazowo wykonać kilka pomiarów referencyjnych przy wykorzystaniu glukometru paskowego i dopiero na tej podstawie nasze urządzenie generuje kalibrację. Wersja urządzenia z automatyczną kalibracją będzie mogła być używana w placówkach medycznych czy aptekach. Każdy pacjent będzie mógł podejść do urządzenia, położyć rękę i od razu pozna wynik, bez potrzeby wcześniejszej konfiguracji urządzenia.

W planach macie opaski na ramię i zegarki które umożliwiają całodobowy pomiar stężenia glukozy we krwi. Docelowo właśnie w takiej formie urządzenia będą sprzedawane do użytku domowego?


Pacjenci z cukrzycą drugiego typu zazwyczaj nie potrzebują urządzenia osobistego. Poza tym nie chcą zamieniać własnych zegarków na gadżet, który w dodatku mógłby być dla nich w pewnym stopniu stygmatyzujący. Z kolei cukrzycy z typem pierwszym potrzebują urządzeń typu CGM do stałego monitoringu glikemii. Dlatego przenośne urządzenia GlucoFit i GlucoWear, nad którymi pracujemy, będą skierowane do cukrzyków typu pierwszego.

Czy aby taka opaska była skuteczna, trzeba będzie ją nosić cały czas?

Można ją ściągać, natomiast z założenia będzie zalecane, aby ją nosić przez cały czas, zwłaszcza w nocy, bo tu chodzi o nocne spadki glukozy u cukrzyków typu 1. Spadki te mogą nawet stanowić niebezpieczeństwo dla życia. Urządzenie będzie więc pełnić funkcję alarmową. 


Patrząc na statystyki osoby młode niechętnie sprawdzają poziom cukru we krwi. Liczycie, że dzięki waszym urządzeniom to się zmieni?

Osoby młode niechętnie sprawdzają poziom cukru, bo są świadome, że nie są w grupie ryzyka. Jeżeli więc chodzi o ludzi młodych, którzy nie mają w rodzinie cukrzyków, nie są w grupie ryzyka i w dodatku prowadzą zdrowy styl życia, nie ma potrzeby, aby często badali poziom cukru we krwi. Natomiast w wieku powyżej 30 czy 40 lat, zwłaszcza przy stresującej pracy, nieodpowiednim odżywianiu się czy braku ruchu, należy regularnie sprawdzać cukier, ponieważ można w ten sposób wykryć stan przedcukrzycowy, który jest wyleczalny. Natomiast kiedy pozwolimy na rozwinięcie się cukrzycy, pozostanie tylko monitorowanie glikemii do końca życia i zapobieganie objawom choroby.


Szacujecie, że po debiucie wycena GlucoActive osiągnie nawet 100 milionów euro. Będziecie sięgać do kieszeni inwestorów z Doliny Krzemowej? 

Taki jest plan. Aktualnie mamy dwóch inwestorów prywatnych ze Stanów Zjednoczonych. Podejrzewamy, że rundy serii A, B czy nawet C na pewno będą musiały odbywać się za granicą, prawdopodobnie w USA, ale jest to zależne od wielu czynników. Gdybyśmy chcieli pozyskiwać większą rundę w Stanach Zjednoczonych, musielibyśmy przenieść tam całe IP, a na tym etapie nie mamy takiej potrzeby, chcemy, aby rozwiązanie było polskie. Szukamy więc inwestorów, którzy umożliwią nam dalszą operację na terenie Europy.


Póki co zainwestował w was Akcelerator Technologiczny Gliwice. Zanim doszło do tej współpracy, odbijaliście się od ścian?

W latach 2017-2018 rynek startupowy był dość słabo rozwinięty i pozyskanie chociaż jednego inwestora było nie lada wyzwaniem. Obecnie mamy dwa fundusze inwestycyjne - w 2021 roku zainwestował w nas FundingBox Accelerator - oraz pięciu inwestorów prywatnych. 
	
		
											
					
				
				Fot. materiały prasowe
					

 Skojarzenie GlucoActive z amerykańskim Theranos zdaje się o tyle zasadne, że waszą ambicją jest pomiar nie tylko glukozy, ale też innych składników krwi, w tym hemoglobiny, cholesterolu czy nawodnienia. Dzięki waszym urządzeniom będzie można kiedyś zbadać to wszystko podczas jednego badania?


Nie jestem jeszcze w stanie stwierdzić, czy będzie można te substancje zbadać podczas jednego badania, korzystając z jednego urządzenia. Z większym prawdopodobieństwem na osobnych urządzeniach będzie to możliwe. Porównanie z Theranosem mogłoby być zasadne, gdyby nie fakt, że oni chcieli dokonać wielu, wręcz niemożliwych przełomów technologicznych na raz, i to zaczynając od zera. 

My z kolei będziemy rozwijać prace nad kolejnymi substancjami dopiero po pomyślnym wprowadzeniu na rynek urządzeń do pomiaru glukozy. Nie rzucamy się z motyką na słońce. Theranos zebrał ogromne środki na projekt tak skomplikowany, że nierealny do zrealizowania w tak krótkim czasie oraz przez jedną firmę.


Wy z kolei znaleźliście czas, aby stworzyć też bezinwazyjny glukometr dla zwierząt.

Testując GlucoStation na pacjentach, w klinice diabetologicznej we Wrocławiu, równolegle jedno urządzenie sprawdziliśmy pod kątem wykorzystania go w badaniu naszych czworonożnych pupili. Zrobiliśmy to z ciekawości, ponieważ dostawaliśmy zapytania z firm weterynaryjnych zajmujących się produkcją choćby leków dla zwierząt. A skoro było takie zapotrzebowanie, należało sprawdzić, czy nasza technologia mogłaby być przydatna na rynku weterynaryjnym. Odpowiedź jest pozytywna. W tym momencie priorytetem są jednak ludzie.Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej INNPoland.pl ]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/6654d7ad67622f2d96a0975235ae9d0f,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/6654d7ad67622f2d96a0975235ae9d0f,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Będzie można badać cukier przy wykorzystaniu laserowego glukometru?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/175194,nnabor-programu-akceleracyjnego-mit-enterprise-forum-cee</guid><link>https://innpoland.pl/175194,nnabor-programu-akceleracyjnego-mit-enterprise-forum-cee</link><pubDate>Tue, 25 Jan 2022 16:57:22 +0100</pubDate><title>Szansa dla start-upów technologicznych z naszego regionu. Ruszył nabór do MIT Enterprise Forum CEE</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/8d7bf0a4296877e9ca7aeb2fdb26c21f,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Właśnie ruszyła rekrutacja do kolejnej edycji programu akceleracji, organizowanego przez MIT Enterprise Forum CEE, którego celem jest identyfikacja oraz wsparcie najbardziej innowacyjnych start-upów z Europy Środkowo-Wschodniej. To unikalna szansa na nawiązanie współpracy z renomowanymi firmami, zdobycie wiedzy i międzynarodowych kontaktów oraz pozyskanie funduszy na dalszy rozwój. Dla wybranych start-upów międzynarodowych do zdobycia jest również dofinansowanie w ramach Poland Prize.

Celem programu MIT EF CEE jest znalezienie start-upów, których rozwiązania pomogą sprostać potrzebom dynamicznie zmieniającego się świata. – W dzisiejszych czasach, gdy świat i nowe technologie rozwijają się w tak zawrotnym tempie, potrzebujemy rozwiązań, które sprostają, pojawiającym się problemom. Nasz program skupia się na Europie Środkowo-Wschodniej, jednak staramy się dotrzeć również do Europy Zachodniej i dalej, ponieważ dostrzegamy ogromny potencjał młodych firm na tych rynkach – powiedział Łukasz Owczarek, Head of Growth w MIT EF CEE.

Bieżąca edycja skierowana jest do start-upów technologicznych, działających w obszarach, między innymi, zdrowia, nowej energetyki, przemysłu 4.0, technologii finansowych i ubezpieczeniowych (fintech i insurtech), zrównoważonego rozwoju, technologii marketingowych (martech), inteligentnego miasta (smart city) i sklepu autonomicznego. 


Program akceleracji MIT Enterprise Forum CEE, afiliowany przy Massachusetts Institute of Technology – amerykańskiej kolebce innowacyjnej przedsiębiorczości, daje startupom wyjątkową szansę budowania rozpoznawalności i wiarygodności na rynkach zagranicznych. Uczestnictwo w programie pozwala na rozwój innowacyjnych rozwiązań pod nadzorem doświadczonych przedsiębiorców. Jest to również niepowtarzalna okazja na nawiązanie kontaktów z partnerami biznesowymi oraz zdobycia przewagi rynkowej poprzez współpracę z liderami branży. Ważnym elementem akceleracji jest łączenie startupów z branżowymi liderami o ugruntowanej pozycji, poszukującymi innowacyjnych rozwiązań w swoich sektorach. W tej edycji przedsiębiorcy otrzymają szansę na pilotażowe i komercyjne wdrożenia w firmach partnerskich, takich jak Adamed, MCX, Żabka, ANWIL S.A., Pekao S.A. czy PZU. Oprócz możliwości networkingowych, mentoringu oraz pilotażu w renomowanej firmie partnerskiej, zagraniczne startupy mają szansę otrzymać finansowanie w wysokości nawet do 250 000 złotych w ramach Poland Prize. 


Aplikacje można składać tylko do 28 lutego 2022 r. za pośrednictwem strony internetowej www.mitefcee.org. Ogłoszenie wyników rekrutacji nastąpi na początku czerwca.

Od początku inicjatywy spłynęło ponad 2000 aplikacji z 30 państw, a aż 200 firm skorzystało z akceleracji. Wśród najbardziej rozpoznawalnych start-upów, które wzięły udział we wcześniejszych edycjach są m.in.: Telemedico, Hashiona, Genomtec, Zowie, StethoMe, Lerta, Plantalux, WorkAI, PlanetHeroes, Symmetrical AI.

12 stycznia ogłoszono zwycięzców jesiennej edycji programu akceleracyjnego MIT EF CEE. Nagrody przyznano 5 start-upom: Wynajem.pl, Mobilis Robotics, Omniaz, Wingo oraz Ender Turing. Pierwszy z nich, Wynajem.pl, zdobył nagrodę Alumni Award za kompleksowy, zintegrowany system marketplace. Mobilis Robotics może pochwalić się zwycięstwem 100 000 PLN w kategorii CVC Young Innovator Award za inteligentne sygnalizatory dźwiękowe, pomagające osobom głuchoniemym i niewidomym w mieście. Omniaz swoimi rozwiązaniami image recognition &amp; AR metaverse dla handlu detalicznego, podbił serca publiczności otrzymując od nich specjalną nagrodę, ale również został doceniony w kategorii Boston Bootcamp. Start-up Wingo za swoje energooszczędne stoły otrzymał nagrodę Boston Bootcamp, podobnie jak Ender Turing, wspierające sprzedaż AI. – Już wkrótce z pewnością będzie o nich głośno, dlatego nie czekaj i zgłoś do nas swój start-up. Może to Twój pomysł pomoże nam zmienić świat! – dodaje Łukasz Owczarek.


Partnerami głównymi wiosennej edycji programu akceleracji MIT Enterprise Forum CEE są Adamed, MCX oraz Żabka. Do grona partnerów wspierających zaliczają się: ANWIL S.A., HubHub, Pekao S.A. oraz PZU.

Program Poland Prize by MIT EF CEE jest realizowany w ramach Działania 2.5 Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój finansowanego ze środków europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/8d7bf0a4296877e9ca7aeb2fdb26c21f,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/8d7bf0a4296877e9ca7aeb2fdb26c21f,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/175002,callpage-ma-nowego-wlasciciela</guid><link>https://innpoland.pl/175002,callpage-ma-nowego-wlasciciela</link><pubDate>Thu, 20 Jan 2022 12:50:18 +0100</pubDate><title>Polski startup ma nowego właściciela. Wcześniej inwestował w niego m.in. Rafał Brzoska</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/8aecc1eda422249ae861cfd89b2adc11,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />CallPage, krakowski startup założony przez trójkę Ukraińców został przejęty przez SaaS Labs. Wraz z nim firma kupiła francuski startup Atolia. SaaS Labs dostał też 42 mln dolarów w najnowszej rundzie finansowania.

Firma SaaS Labs, która buduje narzędzia do automatyzacji biznesu dla zespołów sprzedaży i wsparcia na całym świecie, pozyskała 42 miliony dolarów w ramach finansowania serii B kierowanego przez Sequoia Capital India z udziałem dotychczasowych inwestorów, partnerów Base 10 i Eight Roads Ventures. 

Przejęła też dwa start-upy: krakowski CallPage i francuską Atolię. SaaS Labs to amerykańsko-indyjski startup tworzący platformy komunikacyjne w chmurze, wspierany przez Base10, Eight Roads Ventures i Sequoia. Zainwestował w krakowski CallPage nabywając 100 proc. udziałów. Tym samym znany polski startup będzie kontynuował ekspansję zagraniczną i budował pozycję globalnego lidera rozwiązań Callback Automation pod skrzydłami międzynarodowego partnera.


- Nasza dotychczasowa droga była bardzo dynamiczna: założyliśmy CallPage w 2015 roku z ambicją bycia globalnym startupem. W 2017 roku byliśmy już liderem w Polsce, w 2018 zebraliśmy największą na ten czas rundę od najlepszych polskich VC. W 2021 roku zostaliśmy dochodową spółką, a dzisiaj pozyskujemy mocnego partnera dla dalszej ekspansji zagranicznej. Bardzo się cieszę z takiej współpracy - mówi Ross Knap prezes i współtwórca CallPage.

CallPage to krakowski startup, założony w 2015 roku przez Rossa Knapa, Sergeya Butko i Andriya Tkachiva, który był wspierany przez znane fundusze VC: TDJ Pitango Ventures, Innovation Nest, Market One Capital, bValue (utworzonego m.in. przez szefa InPostu Rafała Brzoskę) oraz przez fundusz Uno Capital. Głównym produktem jest działający w modelu SaaS system, przeznaczony do zwiększenia liczby połączeń telefonicznych ze stron internetowych. 


Na świecie ponad 1000 dużych i średniej wielkości firm z różnych branż korzysta z usług CallPage. Firma współpracuje m.in. z UPC, Docplanner, Inpost, Medicover i innymi. Spółka została wyróżniona w prestiżowych konkursach takich jak UPC Think Big, Aulery oraz Orzeł Innowacji. Prezes spółki Ross Knap trzykrotnie był na liście Forbes 30 under 30.

Kwota przejęcia nie została ujawniona, natomiast cała transakcja była przeprowadzona gotówką.

"Przejęcia umożliwiają SaaS Labs odblokowanie synergii produktów poprzez integrację, obie firmy będą czerpać korzyści z dostępu do globalnej bazy klientów SaaS Labs. Ich zespoły dołączą do SaaS Labs jako pełnoetatowi pracownicy" - czytamy w komunikacie SaaS Labs.
Jak działa CallPage?
Osoba odwiedzająca stronę internetową jest zachęcana do zostawienia swojego numeru telefonu, jeśli jest zainteresowana kontaktem z konsultantem bądź sprzedawcą. Na ekranie pojawia się mały widżet CallPage. Działa aktywnie - wychwytuje potencjalnych klientów i na ich ekranie wyświetla pop-up z zachętą do zostawienia swojego numeru.


CallPage dzwoni wtedy na zdefiniowany w panelu administracyjnym numer konsultanta, zaś po nawiązaniu połączenia, dzwoni do klienta. Cały proces trwa 28 sekund. Po zakończeniu rozmowy klient dostaje SMS-a z podziękowaniem i numerem infolinii. Narzędzie działa 24 godziny na dobę, poza godzinami pracy firmy prosi o podanie wspomnianej wcześniej preferowanej daty i godziny rozmowy. 5 minut wcześniej klient dostaje SMS-a z informacją, że zaraz zadzwoni do niego przedstawiciel firmy.

– Te 28 sekund to nie jest wartość, jaką myśmy sobie wymyślili, czy wzięli z jakiegoś rekordowego połączenia. Zadzwonienie do konsultanta i odebranie przez niego telefonu trwa średnio 7 sekund, 14 sekund skonfigurowanie połączenia i 7 sekund – oddzwonienie do klienta i odebranie przez niego telefonu. Teraz system działa dużo szybciej i samo skonfigurowanie połączenia trwa nawet 2 sekundy – mówił kilka lat temu INNPoland.pl Ross Knap, jeden z trójki założycieli firmy.


- Po osiągnięciu zysków w 2021 roku nie mogliśmy sobie wyobrazić lepszego partnera do dalszego rozwoju i ekspansji - pisze Knap na Facebooku.

SaaS Labs - to amerykańsko-indyjski startup założony w 2016 r. przez Gaurava Sharma który opracowuje produkty dla działów sprzedaży, marketingu, jak i callcenter w celu zwiększenia ich efektywności. Główne produkty firmy to Justcall, Helpwise oraz Callroot. Spółka ma ponad 6000 klientów na całym świecie i pozyskała ponad 50 mln dolarów dofinansowania od Base10, Eight Roads Ventures i Sequoia.

"Inwestycja w CallPage wpisuje się w strategię SaaS Labs do uzyskania tytułu unicorna. Dzięki tej inwestycji CallPage będzie kontynuować swoją ekspansję zagraniczną i zatrudniać więcej specjalistów IT w Krakowie, natomiast SaaS Labs wzmocni swoją pozycję na rynku europejskim" - czytamy w komunikacie CallPage.Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej INNPoland.pl ]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/8aecc1eda422249ae861cfd89b2adc11,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/8aecc1eda422249ae861cfd89b2adc11,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Gaurav Sharma, founder i CEO SaaS Labs oraz Ross Knap - założyciel i szef Call Page</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/174128,polski-startup-gabi-sprzedany-za-1-3-mld-zl</guid><link>https://innpoland.pl/174128,polski-startup-gabi-sprzedany-za-1-3-mld-zl</link><pubDate>Tue, 21 Dec 2021 14:05:36 +0100</pubDate><title>Polski startup sprzedany za 1,3 mld zł. Kupił go globalny gracz</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/7981b17df7dd8f3f895e112fadf205be,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Porównywarka ubezpieczeń Gabi, tworzona przez polski zespół ma nowego właściciela. Za 320 mln dolarów (1,3 mld zł) kupił ją Experian, jedna z największych firm na londyńskiej giełdzie.

Założona w 2016 roku przez Hanno Fitchnera, Krzysztofa Kujawę i Vincenza Klemma, firma Gabi, jest pierwszym polskim startupem z branży ubezpieczeniowej z siedzibą w San Francisco. Gabi automatyzuje proces zakupu ubezpieczeń i zapewnia większą przejrzystość stawek, umożliwia klientom porównywanie ofert firm ubezpieczeniowych, pozyskiwanie nowych ofert i wybór najkorzystniejszej z nich. 

Od momentu powstania Gabi pozyskała ponad 39 mln USD finansowania venture capital od dużych funduszy, takich jak Project A, Canvas Ventures, Mubadala Ventures, Northwestern Mutual Future Ventures, Correlation Ventures, CUNA Mutual Group, Securian Ventures i A. Capital Ventures.
Kto kupił porównywarkę?
Experian to wiodąca, globalna firma, świadcząca usługi informacyjne. Firma jest światowym liderem w zakresie dostarczania rozwiązań obejmujących ocenę ryzyka kredytowego oraz analizę potencjalnych korzyści przy produktach kredytowych dla sektora detalicznego i korporacyjnego. 


Experian zatrudnia około 20 000 osób w 44 krajach i stale inwestuje w nowe technologie, utalentowanych ludzi i innowacje, aby móc jak najszybciej reagować na ich indywidualne potrzeby i oczekiwania. Experian jest notowany na Londyńskiej Giełdzie Papierów Wartościowych i wchodzi w skład indeksu FTSE 100.

W polskich aspektach transakcji doradzała firma prawnicza B2RLaw, współpracując z amerykańską kancelarią Orrick, Herrington &amp; Sutcliffe.Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej INNPoland.pl ]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/7981b17df7dd8f3f895e112fadf205be,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/7981b17df7dd8f3f895e112fadf205be,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Porównywarka ubezpieczeń Gabi sprzedana za 320 mln dolarów</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/172771,polak-stworzyl-niezwykle-robotyczne-ramie</guid><link>https://innpoland.pl/172771,polak-stworzyl-niezwykle-robotyczne-ramie</link><pubDate>Mon, 08 Nov 2021 16:20:33 +0100</pubDate><title>Po prostu wziął i stworzył robota. O wynalazku młodego Polaka mówi cały świat</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/a067be0151699a441b7edd73cd56e09c,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wszystko od samych podstaw skonstruował sam. Wymarzył sobie, że stworzy humanoidalnego robota i konsekwentnie rozwija ten projekt już od 7 lat, finansując go z własnej kieszeni lub ze wsparcia patronów. Łukasz Koźlik, wizjoner i pasjonat, twórca robotycznego ramienia, którego nagranie obiegło cały świat, w szczerej rozmowie w INNPoland opowiada o tym czy powinniśmy się bać coraz bardziej ludzkich maszyn.


                    
                Projekt humanoidalnego ramienia wygląda bardzo realistycznie. I odrobinę niepokojąco, jeżeli wyobrazić sobie całość. Nie bałbyś się na przykład zasnąć z takim robotem w jednym pokoju?

Łukasz Koźlik: Chyba nie jestem najlepszą osobą do odpowiedzi na to pytanie (śmiech). Ja tego robota tworzę, znam go od podszewki. Ludzie z nim niezaznajomieni mogą oczywiście dziwnie reagować, ale ja bym się raczej nie bał. Na pewno nie samego ciała. 

Oczywiście nigdy nie możemy być pewni, co stanie się ze sztuczną inteligencją w przyszłości. Ale nasz robot jest projektowany w taki sposób, by był jak najbardziej bezpieczny i nie mógł zrobić krzywdy człowiekowi. 


No ale Golem, po którym nazwę nosi robot, w tradycji hebrajskiej zbuntował się i zaczął niszczyć tych, którzy go stworzyli … 

Golem to nasza nazwa robocza sprzed lat. Już go przechrzciliśmy (śmiech). Projekt nazywa się w tym momencie "Clone". 

Po co był ci humanoidalny robot? 

Całe życie szukałem sposobu, żeby rzeczy "robiły się same" (śmiech). Uważam, że to bez sensu, że ludzie, którzy posiadają wolną wolę, zamiast rozwijać swoją kreatywność muszą ciężko pracować i tracą czas na powtarzalne czynności. Chociażby sprzątanie i gotowanie. 

90 proc. kłótni rodzinnych, które obserwowałem w ciągu życia, dotyczyło tego kto załaduje, a kto rozładuje zmywarkę. Kto zamiecie schody i kto posprząta po wizycie gości. Nikt nie chciał tego robić, a wszyscy musieli. Robot to jedyne rozwiązanie tego problemu. 


Podaję teraz przykład pracach domowych, ale docelowo roboty będą w stanie zrobić za nas wszystko. Zwolnią ludzkość z wszelkich uciążliwych prac, bo nie będą miały żadnych fizycznych ograniczeń. 

Prace nad robotami rozpocząłeś w 2014 roku. Co cię zainspirowało i jak się to wszystko zaczęło? 

Robotami fascynowałem się już znacznie wcześniej, ale jako dziecko nie miałem możliwości, by zabrać się za to "na poważnie". 7 lat temu w książce "50 robotów. Rysuj i maluj: Keitha Thompsona natknąłem się na ilustrację przedstawiającą robota obleczonego w sztuczne mięśnie. To był ten impuls. Zrozumiałem, że humanoidalny robot musi zostać skonstruowany właśnie w taki sposób, musi wyglądać dokładnie tak, jak ten na obrazku. 


Jak wyglądały pierwsze próby zmierzenia się z projektem "Robot"? 

Jeszcze tego samego dnia, w którym znalazłem wspomnianą ilustrację, rozpocząłem działania. Odkryłem że sztuczne mięśnie istnieją już od lat 50-tych, tylko nie są powszechnie używane. Od tej pory cały czas je ulepszam. W tym momencie można na nich oprzeć pełnowymiarowego robota. 

Ale jak wyglądał cały proces? Gdy zaczynałeś prace miałeś 19 lat. To chyba nie jest takie proste dla nastolatka powiedzieć – dzisiaj zacznę budować robota – i zacząć to robić?

Ale tak właśnie było (śmiech). Główną wadą sztucznego mięśnia McKibbena był bardzo duży system zasilania. Mnie udało się go zminiaturyzować. 


Jak? 

Sztuczne mięśnie kurczą się pod wpływem ciśnienia. Wcześniej były zasilane przez sprężone powietrze. Ja wykorzystałem do tego ciśnienie cieczy, dzięki czemu udało mi się znacznie poprawić parametry energetyczne. Dzięki mojemu usprawnieniu cały system zasilania będzie można ukryć w korpusie humanoida. 

Który moment w trakcie trwania prac był dla ciebie przełomowy? 

Teraz wypuściliśmy już 11 wersję ręki. W sumie opracowaliśmy 5 prototypów samej dłoni, oraz 6 projektów rąk razem z przedramieniem. Powstało mnóstwo iteracji systemów zasilania. Jednym z najważniejszych kamieni milowych było jednak odkrycie, że jeżeli chcę używać sztucznych mięśni, to muszę skopiować resztę anatomii człowieka. Przestałem zatem wymyślać szkielet na nowo i zacząłem odwzorowywać to, co dała nam natura. 


To z czego są zrobione kości?

Mogę powiedzieć tylko tyle, że na pewno nie z metalu. Nie musimy się zatem obawiać żadnych terminatorów (śmiech). Z wytrzymałych specjalnych polimerów - ale nie mogę wchodzić w szczegóły ze względu na tajemnicę firmy. 

Co z resztą szkieletu? 

Od około 5 lat pracuję równolegle nad torsem. Tam będzie mieściło się centrum zasilania całego humanoida. Staramy się je "upakować" tak, aby robot był w pełni mobilny, mógł się swobodnie zginać i obracać. Mamy w gablocie sztuczny ludzki szkielet do którego dopasowujemy system zasilania. Ale bez nóg. Nogami na razie się nie interesuję. 
	
		
											
					
				
					

 A co zainteresowało cię w ręce? Czy od niej było najłatwiej zacząć? 


Wręcz przeciwnie! Ręka jest najbardziej skomplikowaną częścią ze względu na jej zręczność, liczbę mięśni i stopni swobody. Poza tym jest to najbardziej funkcjonalny element ciała ludzkiego, który pozwala nam wykonywać prace i tworzyć przedmioty. Cała przestrzeń, która nas otacza, jest wytworem rąk! 

Gdy roboty dostaną ludzkie ręce, nie będą miały już żadnych manipulacyjnych ograniczeń. A gdy uda się zrobić dobrą rękę reszta powinna być już łatwa. 

Jak widzimy na wideo, ramię jest w stanie utrzymać ciężar około 7 kilogramów. To maksymalne obciążenie? 


Ostatnio próbowaliśmy podnieść przy jego pomocy 30 kg. Przy tym ciężarze hantel się lekko "wymsknął". To dlatego, że ramię nie ma jeszcze najsilniejszego mięśnia zginacza. Natomiast docelowo nasze robotyczne ramię nie będzie odbiegać siłowo od ludzkiego. 

W jaki sposób ramię się "porusza"? Jak można nim sterować?

W tym momencie komendy są wysyłane przez komputer. To poszczególne linijki kodu, które są przypisane z osobna do każdego palca czy innej ruchomej części. Na razie robimy to trochę "na oko", bo kod dla tej wersji ręki rozwijamy dopiero od 3 miesięcy. Aktualnie pracujemy nad odbieraniem sygnałów informujących o aktualnym położeniu kości, które umożliwi nam bardziej organiczne programowanie.


A czy robot będzie potrafił czuć? 

Początkowo zakładałem, że to będzie bezmyślna maszyna, która jedynie służy człowiekowi. Stąd pierwotna nazwa – Golem. Natomiast moim kolegom z zespołu – tym "od mózgu" – bardzo zależy na tym, żeby maszyna mogła również czuć. 

Pracujemy nad tym rozwiązaniem. To będzie pierwszy krok w kierunku tego, żebyśmy mogli się z robotami polubić. Natomiast jeżeli chodzi o samo "czucie" w rękach jest obowiązkowe nawet dla "bezdusznej" maszyny

Będą czuły dotyk, więc będą mogły się na przykład przytulać? 

Czemu nie. To będzie dla robota korzystne z perspektywy samej jego energetyki. Ciepło zwiększa sprawność całego systemu. 


Czyli czekają nas w przyszłości przytulaśne roboty, które będą ładowały się naszym ciepłem? 

Nie tylko naszym, ale ciepłem ogólnie. Mam kilka pomysłów na to, jak można by to wykorzystać (śmiech). Zakładam że ich temperatura będzie zresztą podobna do ludzkiej – około 36 stopni. 

W "ciele" robota zachodzi wiele przemian energetycznych i każda z nich powoduje straty ciepła. Jest ono dystrybuowane przez układ żył przez całe ciało robota i wypromieniowywane przez skórę. 

Konstrukcja tego robota wydaje mi się być czymś w rodzaj hołdu w kierunku doskonałości ciała człowieka. Czy to dlatego nadajemy robotom humanoidalne kształty? 


Zdecydowanie. Jesteśmy maszyną, która sama się regeneruje, a do tego może funkcjonować przez sto lat. Ja jestem pod wielkim wrażeniem. 

Za "ludzką" formą robotów przemawiają również względy czysto praktyczne. Człowiek przystosowuje swoje otoczenie pod swój kształt – nazywamy to ergonomią. Schody są dopasowane do dwóch nóg, fotele w samochodach są dopasowane pod ludzką formę, kubki, narzędzia czy korbki od maszyn – pod ludzkie ręce. 

Stworzyliśmy środowisko, w którym ludzka forma funkcjonuje najlepiej, więc dając maszynie taką formę, pozwalamy jej na idealne wpasowanie się do otoczenia. Nie będziemy musieli dostosowywać fabryk czy zakładów produkcyjnych specjalnie pod nie. To potężna oszczędność czasu i pieniędzy. 


A kiedy uda się stworzyć w pełni autonomicznego i samodzielnie myślącego robota? 

Szczerze mówiąc, gdy przyglądam się postępowi sztucznej inteligencji i temu co już teraz powstaje w Stanach Zjednoczonych w związku z robotycznymi mózgami – na przykład symulacja dwunożnego robota, który sam "uczy się" biegać i zajmuje mu to około godziny – to możemy powiedzieć, że maszyny – technicznie rzecz biorąc – myślą już teraz. 

Jeżeli stracimy nad tym kontrolę, jeżeli nie dopilnujemy robotycznych mózgów i roboty będą w stanie dzielić się swoimi doświadczeniami lub zyskają samodzielny dostęp do internetu, to może to być już nie do zatrzymania. 


To przerażająca wizja. Trochę jakby ludzkość - pchana przez ciekawość – sama dążyła do wyparcia przez inteligentne maszyny. Znamy te scenariusze z popkultury – czy mogą okazać się prawdą? 

Moim celem jest stworzenie robota, który pozwoli ludzkości się rozwinąć. Wykorzystać potencjał kreatywny, bez marnowania zasobów na proste prace. Taki robot to same korzyści. Początkowo planowałem, że będzie bez woli, bez uczuć, co więcej, planowałem w ogóle nie tworzyć jego głowy, nie dawać mu żadnej "twarzy". Obawiam się jednak, że w tym momencie nie ma innej drogi, by takie systemy funkcjonowały w pełni sprawnie bez sztucznej inteligencji. 


Na ludzkości spoczywa w tym momencie ogromna odpowiedzialność. Musimy traktować sztuczną inteligencję z ogromną ostrożnością i powagą. By wykorzystać potencjał maszyn dla dobra ludzkości i nie pozwolić na to, by projekt wymknął się spod kontroli. 

A ty? Nie obawiasz się, że staniesz się robotycznym Alfredem Noblem? Jeżeli ktoś w ręce twojego robota zamiast – dajmy na to – odkurzacza wetknie karabin i twoje urządzenie zacznie służyć do zabijania?

Jeśli karabiny są ze stali to mam nadzieję, że powstrzyma to bojową użyteczność naszego robota. Jego czujniki są oparte na polu magnetycznym. Jeżeli zostaną one zaburzone – na przykład przez stal – to jest duża szansa, że nie będą skutecznie działać. 


A tak zupełnie poważnie, staram się konstruować robota w taki sposób, żeby był bezpieczny, żeby nie był silniejszy od człowieka, żeby dało się go uszkodzić. Dbam też o to, by nie zanieczyszczał środowiska. I zależy mi na tym żeby nie był w stanie trzymać karabinu. 

Mamy już opracowany "guzik bezpieczeństwa" – tak zwany kill switch. Jest całkowicie manualny i będzie zlokalizowany na karku maszyny. Jeżeli człowiek go dotknie, to robot nie będzie w stanie działać. 

Wróćmy do szans, jakie daje ta technologia. W opisie pod wideo piszesz, że chcesz dać ludzkości nieśmiertelność...


To oczywiście bardzo dalekosiężna wizja. Jednak prace neurobiologów już teraz idą w kierunku tego, by połączyć mózg z maszynami. Daje to niesamowite możliwości dla osób sparaliżowanych – być może będą w stanie połączyć świadomość z robotycznym awatarem i w ten sposób funkcjonować.

Kto wie, może w dalekiej przyszłości będziemy mogli odłączyć nasze mózgi od ciał w zupełności i "mieszkać" w znacznie trwalszej, mechanicznej obudowie? Myślę, że to nie aż taka odległa wizja w perspektywie najbliższych 50, 100 lat.  Rozwojem projektu robotycznego humanoida ma zająć się powołana w listopadzie firma Clone Incorporated. W jej skład wchodzą: Dhanush Rad - CEO, Łukasz Koźlik - mechanika, Amadeusz Świerk - elektronika, Juliusz Tarnowski - software. Projekt można wesprzeć m.in. na Patronite.  
	
		
											
					
				
					

Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej INNPoland.pl ]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/a067be0151699a441b7edd73cd56e09c,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/a067be0151699a441b7edd73cd56e09c,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Łukasz Koźlik pracuje nad stworzeniem humanoidalnego robota</media:title></media:content></item>
		
	</channel>
</rss>
