<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title><![CDATA[INNPoland.pl - Trendy]]></title>
		<description><![CDATA[Najnowsze artykuły i wpisy blogerów w kategorii Trendy w INNPoland.pl]]></description>
		<link>https://innpoland.pl/c/145,trendy</link>
				<generator>innpoland.pl</generator>
		<atom:link href="https://innpoland.pl/rss/kategoria,145,trendy" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<atom:link rel="hub" href="https://pubsubhubbub.appspot.com/" xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" />
			<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/222556,na-gruzach-galerii-handlowych-wyrastaja-parki-co-prawda-tez-handlowe-ale-polacy-je-uwielbiaja</guid><link>https://innpoland.pl/222556,na-gruzach-galerii-handlowych-wyrastaja-parki-co-prawda-tez-handlowe-ale-polacy-je-uwielbiaja</link><pubDate>Sat, 28 Mar 2026 12:00:01 +0100</pubDate><title>Na gruzach galerii handlowych wyrastają parki. Co prawda też handlowe, ale Polacy je uwielbiają</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/fe627c9c52d68ca6ff4968f87cf0a4bf,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Moda na galerie handlowe się w Polsce kończy, ale że rynek nie lubi próżni, to dziurę po nich szybko łatają mniejsze parki handlowe. Ich popularność rośnie nad Wisłą z każdym miesiącem. Głównie dlatego, że budowa parku nie jest projektem ograniczonym tylko do dużych miast. Wręcz przeciwnie, to właśnie polska powiatowa stała się dla inwestorów prawdziwą żyłą złota.

Zmierzch popularności dużych centrów i galerii handlowych w Polsce wynika z wielu czynników. Dla mnie osobiście kluczowa jest coraz większa różnica w cenach za zakup tego samego towaru w sklepie stacjonarnym i internecie. Ostatnio przetarłem oczy ze zdumienia, kiedy wypatrzona przeze mnie w sieci zabawka dla dziecka kosztowała w galerii niemal dokładnie dwa razy więcej. 
Trudno się dziwić, że zwłaszcza po pandemii skorzy do oszczędności Polacy zaczęli coraz chętniej wybierać zakupy online, co okazało się odłożonym w czasie wyrokiem wydanym na przestrzenie, w których przez lata chętnie osiedlały się sklepy znanych sieci. 
Parki handlowe zamiast galerii
Ale zmiana nastąpiła też w naszych codziennych zachowaniach. Wyjście do galerii przestało być dla wielu osób ciekawą formą spędzania wolnego czasu. Wolą poświęcić go na inne rzeczy, a zakupy zrobić względnie niedaleko domu, bez korków i wszystkich udręk związanych ze spędzeniem kilku godzin w galerii. 
Odpowiedzią na te potrzeby okazały się parki handlowe, czyli znacznie mniejsze obiekty, składające się czasem z kilku, czasem kilkunastu sklepów i punktów usługowych, z dużym dostępnym parkingiem, na otwartej przestrzeni.
Z zeszłorocznego raportu Colliers wynika, że udział parków handlowych w całym rynku nowoczesnych powierzchni handlowych wzrósł na przestrzeni dekady z 9 do aż 22 proc.! Pod koniec 2025 roku funkcjonowało u nas 710 takich miejsc, z czego blisko połowa w miastach poniżej 50 tysięcy mieszkańców, które na galerię handlową nigdy nie miały większych szans. 
A nieliczne przypadki podjęcia takich prób dziś można często zobaczyć w postaci pustoszejących przestrzeni, w których hula wiatr (miałem ostatnio okazję odwiedzić tego typu miejsce np. w Kościerzynie). 
Co to jest park handlowy?
Park handlowy zwykle składa się z dużego sklepu spożywczego i zestawu obowiązkowego w postaci piekarni, sklepu z półki Pepco/KiK/Tedi, czasem kwiaciarni czy drogerii. Niewiele? Wielu osobom to zdecydowanie wystarcza, przynajmniej na co dzień. Przecież jeśli mają ochotę kupić sobie markowe ciuchy, mogą po prostu je zamówić w internecie i odebrać w paczkomacie, a jeśli się nie spodobają, to błyskawicznie je zwrócić. Zwłaszcza jeśli mieszkają z dala od dużego miasta, w którym są galerie handlowe. 
Potwierdzają to przedstawiciele branży. – W dużych miastach rynek powierzchni handlowych jest w znacznym stopniu nasycony. Nowe projekty koncentrują się teraz w miastach powiatowych i mniejszych ośrodkach, liczących ponad 15–20 tys. mieszkańców. Atrakcyjnością inwestycyjną odznaczają się przede wszystkim działki o powierzchni 1–2 ha, z dobrą ekspozycją oraz bezpośrednim dostępem do dróg krajowych lub wojewódzkich. Wyścig o takie grunty trwa, a konkurencja na rynku jest coraz bardziej zacięta – mówi Wojciech Jurga, partner zarządzający w Scallier, firmie specjalizującej się zarządzaniu nieruchomościami komercyjnymi.
Wojciech Jurga dodaje, że w mniejszych miejscowościach o wiele łatwiej jest znaleźć odpowiednią działkę pod park handlowy. Ich właściciele często sami zgłaszają się do inwestorów ze swoją ofertą, co w dużym mieście jest rzadkością. 
Miastotwórczy charakter parków handlowych
Coraz chętniej też w parkach handlowych pojawiają się sklepy modowe, kluby fitness, placówki medyczne, strefy dla dzieci czy restauracje. Tworzenie takiego miejsca ma sens jeśli okazuje się, że sąsiedzi takiego parku stają się związani z tym miejscem i regularnie je odwiedzają.
Parki handlowe mają zatem swego rodzaju funkcję miastotwórczą. Jednocześnie nie burzą krajobrazu, wyrastając wysoko na kilka pięter, tak jak to jest w przypadku handlowych kolosów, na budowanie których była moda na początku lat dwutysięcznych. 
Jednak jak każda tendencja, również i ta może się w którymś momencie odwrócić. Trudno jednak sobie wyobrazić, by coraz bardziej zabiegani Polacy poczuli nagłą chęć powrotu do galeryjnych korków, kolejek do kas i przebodźcowania wszechobecnym hałasem.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/fe627c9c52d68ca6ff4968f87cf0a4bf,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/fe627c9c52d68ca6ff4968f87cf0a4bf,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Na gruzach galerii handlowych wyrastają parki. Co prawda też handlowe, ale Polacy je uwielbiają.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/221995,dywan-do-salonu-zwroc-uwage-na-3-rzeczy-aby-wybrac-odpowiedni-model</guid><link>https://innpoland.pl/221995,dywan-do-salonu-zwroc-uwage-na-3-rzeczy-aby-wybrac-odpowiedni-model</link><pubDate>Tue, 10 Mar 2026 15:05:01 +0100</pubDate><title>Dywan do salonu. Zwróć uwagę na 3 rzeczy, aby wybrać odpowiedni model</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/285f31bb04aa2a4c78797d9e13fa6403,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Salon to reprezentacyjna część domu, a dywan to jego wizytówka. Parafrazując znane porzekadło o butach, można powiedzieć: "pokaż mi swój dywan, a powiem ci, kim jest twój salon". Jeśli zależy ci, by ta ocena była pozytywna, musisz postarać się o wybór odpowiedniego modelu. Co jest najważniejsze?

Dywan pełni nie tylko funkcję dekoracyjną. Poza tym, że zdobi podłogę i kreuje styl wnętrza, to również potrafi poprawić akustykę w pomieszczeniu, ocieplić przestrzeń (w sensie temperatury w pokoju) czy podarować stopom domowników komfort. Szczególnie w salonie może się wykazać, zakładając, że wybierzesz taki model, który wpisze się w metraż, kolorystykę i charakter tego miejsca.
By udało ci się trafić w dziesiątkę, podczas przeglądania dywanów do salonu miej na uwadze trzy kluczowe kryteria: rozmiar, kolor oraz wzornictwo. Każdy z tych elementów warto dopasować do reprezentacyjnego pokoju mieszkania, aby osiągnąć efekt dobrze zorganizowanej i przytulnej przestrzeni.
Rozmiar dywanu do salonu
Na wstępie porada ogólna – do dużego salonu dobierz taki dywan, którego krawędzie będą wystawały poza meble, a jeśli dysponujesz mniejszym pomieszczeniem, postaw na adekwatny model i najlepiej rozłóż go w centralnej części pokoju. Według przyjętych norm dywan do salonu – najlepszy wybór, który zajmuje ok. 60-75 proc. powierzchni strefy dziennej, a przy tym odstaje na 30-40 cm od ścian, jest dobrym wyborem.
Przechodząc do konkretnych rozmiarów, rzecz jasna najpierw ustal powierzchnię swojego salonu. Jeśli nie przekracza ona 20 mkw, celuj w dywany o wymiarach 120×180 cm lub 140×200 cm. Dla średniej wielkości salonu (od 20 do 30 mkw) szukaj modeli w rozmiarach 160×230 cm lub 200×290 cm.
W przypadku dużych salonów, których metraż wynosi powyżej 30 mkw, postaw na dekoracyjne wykładziny podłogowe, które mają 240×340 cm, 250×350 cm albo nawet 280×390 cm. Z myślą o harmonijności wnętrza, w mniejszym salonie zadbaj o to, by dywan odstawał od boków mebli, natomiast w większych pokojach niech wsuwa się częściowo pod sofę i fotele albo w całości wychodzi poza obrys zestawu wypoczynkowego.
Kolor dywanu do salonu
Ta cecha dywanu wbrew pozorom jest bardzo ważna i wykracza daleko poza twój kolorystyczny gust. W sztuce właściwego dopasowania ma bowiem znaczenie dla kilku aspektów tj. optycznego odbioru pomieszczenia przez domowników/gości, harmonii ze ścianami i meblami oraz kontrastu z podłogą.
W pierwszym kontekście kolor dywanu może powiększyć albo zmniejszyć wizualnie przestrzeń. Trzymaj się ogólnie zasady, że w mniejszych salonach mile widziane są jasne odcienie (beżowe, kremowe, lekkoszare), a w większych ciemniejsze (granatowe, szare, brązowe) lub intensywniejsze (błękit, czerwień, zieleń).
Jeśli meble i ściany mają neutralne kolory (biel, czerń, odcienie szarości), możesz do nich dobrać dywan wybijający się kolorystycznie. Natomiast przy intensywnej kolorystyce otoczenia "uspokój" ją wykładziną w stonowanych odcieniach. Pamiętaj też o podłodze. Dywan nie powinien się z nią zlewać, raczej postaw na kolory, które pozwolą mu się od niej odciąć, czyli do jasnej podłogi ciemniejszy dywan i na odwrót.
Styl dywanu do salonu
Na temat balansu w stylistyce wnętrza a dywanu można by pisać bardzo długo. W telegraficznym skrócie tam, gdzie wystrój jest gładki i minimalistyczny, dobieraj modele o bogatym wzornictwie. Jeśli różne wzory dominują w pozostałym wyposażeniu salonu, postaw na dywan gładki albo z bardzo subtelnym wzorem.
Przykłady konkretnych stylów? W skandynawskim salonie mile widziany będzie np. prosty i jednolity dywan. Salon, który ma industrialny wystrój, polubi dywan ozdobiony geometrycznymi wzorami. Wykładzina o bardzo odważnym wzornictwie idealnie wpasuje się w pomieszczenie urządzone według zasad glamour.
A co z teksturą dywanu? Choć rozpatruje się ją głównie w kategoriach czystej funkcjonalności – utrzymywania czystości, chodzenia boso – to również można spojrzeć na nią przez pryzmat harmonii stylistycznej. Przykładowo, w minimalistycznych przestrzeniach sprawdzi się wizualnie dywan z długim runem. Krótkie runo będzie zaś dobrym uzupełnieniem we wnętrzach nowoczesnych i loftowych.
Co do samego materiału, nowoczesny dywan do salonu może być zarówno naturalny (wełna, bawełna), jak i wykonany z włókien syntetycznych (polipropylen, poliester). Wełniane modele dobrze "grzeją" i łatwo się je czyści. Te z bawełny są lekkie, elastyczne i wskazane dla właścicieli zwierząt (nie wchłaniają zapachów). Sztuczne wykładziny są zaś hipoalergiczne oraz odporne na zabrudzenia i uszkodzenia mechaniczne.
Gdzie szukać pomocy w wyborze dywanu do salonu?
Jeśli nadal masz wątpliwości, jaki dywan będzie najlepszy do twojego salonu, skorzystaj z pomocy tych, którzy od lat dbają o podłogi i o to, co się na nich znajduje. Pytaj tam, gdzie porady możesz uzyskać tak, jak ci wygodnie. Każda szanujący się sprzedawca powinien móc udzielić ci ich wielokanałowo – przez sklep internetowy, profile na social mediach czy w ramach wizyty w tradycyjnym sklepie stacjonarnym.
Nieczęsto zdarza ci się kupować dywan do salonu. Bardzo dobrym dla ciebie wyjściem będzie zakup w systemie hybrydowym, który poleca marka Komfort. Jak to wygląda w praktyce? Wchodzisz na stronę jej sklepu z listą wszystkich dywanów do salonu, tam przeglądasz dopasowane do najróżniejszych stylów modele, umawiasz się na bezpłatną konsultację online, a finalnie składasz wizytę w sklepie stacjonarnym.
W ten sposób połączysz atuty obu form zakupu w jedno. Internet pomoże ci wygodnie uzyskać podstawową wiedzę o dywanach do salonu (rozmiar, kolor, materiał, cena, dostępność) i dokonać wstępnej selekcji, a sklep stacjonarny z doświadczonymi doradcami na miejscu pozwoli zobaczyć/dotknąć wybrane modele, dopytać o to i owo i rozjaśnić wątpliwości. Taką drogą będzie ci łatwiej podjąć finalną decyzję o zakupie.
Więcej informacji o zakupach na stronie: https://komfort.pl/porady/gdzie-kupic-podlogi-stacjonarnie-i-przez-internet.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/285f31bb04aa2a4c78797d9e13fa6403,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/285f31bb04aa2a4c78797d9e13fa6403,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Salon to reprezentacyjna część domu, a dywan to jego wizytówka. By udało ci się trafić w dziesiątkę, podczas przeglądania dywanów do salonu miej na uwadze trzy kluczowe kryteria: rozmiar, kolor oraz wzornictwo.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/220885,seniorzy-wracaja-do-internetowej-szkoly-orange-jest-bezplatna-i-uczy-przydatnych-nowinek</guid><link>https://innpoland.pl/220885,seniorzy-wracaja-do-internetowej-szkoly-orange-jest-bezplatna-i-uczy-przydatnych-nowinek</link><pubDate>Thu, 19 Feb 2026 12:24:30 +0100</pubDate><title>Seniorzy wracają do internetowej szkoły Orange. Jest bezpłatna i uczy przydatnych nowinek</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/784f22598f94e06efa6c332af2268a16,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wiele seniorek i seniorów wciąż ma głód wiedzy i pragnie uczyć się czegoś nowego. Dobrą, bo niezwykle przydatną w codziennym życiu lekcją, jest dla nich nauka nowych technologii. Od marca przy wsparciu Orange startuje kolejna edycja kursów z obsługi smartfona, w ramach klasy cyfrowego świata i cyberbezpieczeństwa. Wszystko to odbywa się na platformie ABCsenior w Internetowej szkole dla seniora.

Bez internetu trudno załatwiać codzienne sprawy, smartfon okazuje się niezbędnym narzędziem pracy, rozrywki i komunikacji, a na dodatek swój rozkwit przeżywa sztuczna inteligencja. Pomimo, że niektóre starsze osoby  obawiają się tych technologii, to chcą je poznać.
Nadarza się idealna okazja ku temu, by seniorzy i seniorki mogli odkryć świat aplikacji mobilnych, czatów AI i internetowych zakupów. Na początku marca rusza kolejna edycja internetowej szkoły prowadzonej przez ABC Senior we współpracy z Orange Polska i innymi firmami, które wspierają poszczególne tematyczne klasy. Dlaczego warto się do niej zapisać, a jeśli nie jesteś jeszcze seniorem, namówić do zrobienia tego kroku swojego dziadka lub babcię.
Bo ma bezpłatne kursy
W internetowej szkole dla seniorek i seniorów zajęcia są bezpłatne! W klasie zatytułowanej "Cyfrowy świat i cyberbezpieczeństwo" tegoroczny program przewiduje dwa takie kursy. Jeden z nich to "Mój pierwszy smartfon" dla  początkujących. Drugi o nazwie "Mój ulubiony smartfon" skierowany jest do nieco bardziej biegłych w technologiach osób.
Bo jest cyfrowa
Dzisiaj szkoła, do której dostęp można mieć zdalny, bez ruszania się z domu, jest z pewnością na wagę złota.Bezpłatne zajęcia online oferowane są przez platformę  ABCsenior.com.
Po zapisaniu się na kurs wystarczy kliknąć otrzymany na skrzynkę e-mail link i można z poziomu przeglądarki internetowej uczestniczyć w nagrywanych webinarach, czyli prowadzonych na żywo kursach z elementami wykładu, prezentacji i ćwiczeń praktycznych.
Bo uczą w niej empatyczni nauczyciele
Trenerzy prowadzący bezpłatne kursy w cyfrowej szkole nie tylko mają najnowsze technologie w małym palcu. Przede wszystkim doskonale rozumieją potrzeby i oczekiwania uczniów i uczennic w wieku emerytalnym. Spokojnie i cierpliwie tłumaczą wszystkie zagadnienia i zawiłości, podchodzą z empatią do zgłaszanych problemów i chętnie odpowiadają na nawet najprostsze pytania.
– Fajna forma prowadzenia, luźna rozmowa i prezentacja na żywo. Prowadzący przemili, aż chce się uczestniczyć – to opinia pani Teresy, jednej z uczestniczek poprzednich edycji internetowej szkoły dla seniora. – Poczucie humoru prowadzących jest rozbrajające! Wyśmienite zajęcia – tak z kolei zeszłoroczne kursy komentowała pani Hala.
Dobra motywacja działa w obie strony. – Sytuacje, które mnie bardzo pozytywnie zaskakują, to te, w których podczas omawiania narzędzi czy tematyki seniorzy i seniorki dzielą się swoimi doświadczeniami. Lubię słuchać, gdy opowiadają o jeszcze innych aplikacjach, z których korzystają i które im pomagają – opowiada Przemysław Kołtuniak, regionalny trener Orange, prowadzący zajęcia na ABC Senior.
Bo pozwala poznać inne osoby
Oprócz nieznajomości nowych technologii, starszym osobom często doskwiera jeszcze inna bolączka – poczucie samotności.Internetowe webinary pozwalają seniorom i seniorkom nawiązać kontakty z osobami o podobnych zainteresowaniach. W zeszłorocznej edycji internetowej szkoły, bezpłatne kursy przyciągnęły ponad 36 000 osób! Jest to zatem jedna z dróg do społecznej aktywizacji.
Bo uczy kluczowych umiejętności 
Obsługa smartfonów, zamawianie rzeczy przez internet, załatwianie spraw urzędowych online, korzystanie z wyszukiwarek, a ostatnio również z podpowiedzi sztucznej inteligencji – to wszystko umiejętności, dzięki którym można ułatwić, usprawnić i przyspieszyć swoje codzienne życie
W zeszłorocznej odsłonie szkoły nauczyciele skupiali się na tematach dotyczących sposobów dostosowania telefonu do swoich potrzeb, a także na cyberbezpieczeństwie z naciskiem na bezpieczne korzystanie z bankowości elektronicznej. – Tematy, które są na "topie", to konfiguracja telefonu: pierwsze kroki oraz podróżowanie ze smartfonem – wymienia Przemysław Kołtuniak.
– Nadchodzący semestr został wzbogacony o tematy, które podrzucili nam sami seniorzy: co robić, gdy zgubimy telefon. Omówimy też więcej narzędzi z wykorzystaniem AI – dodaje trener. W kursach dla początkujących będzie też mowa o korzystaniu z komunikatorów i zakupach w sklepach online, natomiast w klasie dla zaawansowanych zajęcia skupią się na kreatywnych możliwościach sztucznej inteligencji.
Jak się zapisać do cyfrowej szkoły?
Zapisy odbywają się na stronie ABC Senior. Chętne osoby muszą wypełnić formularz (imię, nazwisko, adres e-mail, kod pocztowy, numer telefonu komórkowego, liczba uczestników, miejsce oglądania zajęć) i wybrać kurs.
Na maila zostanie wysłane potwierdzenie, a w dniu zajęć przyjdzie na niego link do spotkania online. W razie pytań można poprosić o pomoc konsultantów, wysyłając wiadomość na adres: pomoc@abcsenior.com.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/784f22598f94e06efa6c332af2268a16,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/784f22598f94e06efa6c332af2268a16,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Na początku marca tego roku rusza druga edycja cyfrowej szkoły dla seniorów i seniorek, prowadzonej przez ABC Senior we współpracy z Orange Polska.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/218974,sprzedaj-stary-telefon-a-dostaniesz-znizke-nowa-oferta-na-smartfony-z-volte</guid><link>https://innpoland.pl/218974,sprzedaj-stary-telefon-a-dostaniesz-znizke-nowa-oferta-na-smartfony-z-volte</link><pubDate>Fri, 09 Jan 2026 10:18:30 +0100</pubDate><title>Sprzedaj stary telefon, a dostaniesz zniżkę. Nowa oferta na smartfony z VoLTE</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/e15ab7bf3e09a44505b80df032dd7e32,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wybrani użytkownicy właśnie otrzymują od nas listy z preferencyjną ofertą zakupu telefonu z VoLTE ze zniżką, jeśli odsprzedadzą nam swój stary, używany sprzęt. Akcja jest związana z przejściem na nowsze technologie mobilne.

W grudniu zakończyliśmy wyłączanie sieci 3G. W jej miejsce uruchomiliśmy nowocześniejszą technologią LTE, która oferuje szybszy internet mobilny i lepszą jakość rozmów głosowych w technologii VoLTE (Voice over LTE). Dzięki niej połączenia głosowe nawiązywane są szybciej, jakość dźwięku jest nieporównywalnie lepsza, a dodatkowo można korzystać z transmisji danych równolegle do trwającej rozmowy. 
Jednak, aby móc z swobodnie korzystać z sieci LTE i VoLTE, trzeba mieć telefon i kartę SIM, które współpracują z tymi technologiami. Kartę SIM można wymienić bezpłatnie w dowolnym salonie Orange. Na naszej stronie dostępna jest także lista telefonów z oficjalnym wsparciem do obsługi połączeń VoLTE. 
Dlatego jeśli ktoś jeszcze nie wymienił telefonu - to teraz jest doskonały moment, by to zrobić, bo mamy specjalną promocję. Warto pomyśleć o seniorach i seniorkach - doradzić im, wyjaśnić, pomóc rodzicom czy dziadkom dobrać nowe urządzenia, a jednocześnie oddać stare.
 Promocja ze zniżką na odkup
Klienci, którzy korzystają z usług na abonament i używają telefonów 2G/3G, otrzymają od nas ofertę odkupu obecnie używanego telefonu, z możliwością uzyskania do 500 zł rabatu na zakup nowego z funkcją VoLTE. Warunkiem jest odsprzedaż starego telefonu (obecnie używanego wskazanego w liście) i zakup nowego w salonie, tego samego dnia. Oferta z rabatem obowiązuje do 13 lutego 2026 r. W przypadku zakupu telefonu, którego cena będzie wyższa niż 500 zł, pozostałą kwotę można rozłożyć na wygodne raty 0%. 
Jeśli ktoś będzie zainteresowany tradycyjnym telefonem z przyciskami może wybrać jeden z tych modeli: 
myPhone Bueno LTE Praline Collection - 299 zł / rata 14,95 zł x 20 miesięcy 
Maxcom MM835 SE – 299 zł / rata 14,95 zł x 20 miesięcy 
Maxcom Comfort MM724 – 339 zł / rata 16,95 zł x 20 miesięcy 

Szczegóły w salonach i na infolinii. Można wybierać też spośród licznych, tanich smartfonów, obsługujących 5G. Ich ceny zaczynają się od kilkuset zł.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/e15ab7bf3e09a44505b80df032dd7e32,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/e15ab7bf3e09a44505b80df032dd7e32,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/211562,sledczy-biora-sie-za-influencerow-zaczeli-brac-internet-na-powaznie</guid><link>https://innpoland.pl/211562,sledczy-biora-sie-za-influencerow-zaczeli-brac-internet-na-powaznie</link><pubDate>Thu, 06 Mar 2025 15:33:10 +0100</pubDate><title>Kulisy zatrzymania influencerów. Jakub Wątor: &quot;Śledczy zaczęli brać internet na poważnie&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/0c4d31e05221c484fcd3245f7c588a6b,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Głośne zatrzymania w związku ze śledztwem w sprawie nielegalnych loterii odbiły się na światku influencerów. – Myślę, że śledczy w końcu odpalili komputery i zaczęli brać na poważnie to, co się dzieje w internecie – mówi mi Jakub Wątor, autor książki "Influenza. Mroczny świat influencerów". 

W środę funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji (CBŚP) zatrzymali dziesięć osób w związku ze śledztwem dotyczącym organizowania nielegalnych loterii. 
Wśród zatrzymanych znaleźli się współzałożyciele Fame MMA: Krzysztof R. i Rafał P. oraz Michał B., znany jako "Boxdel". Oprócz włodarzy największej federacji freak fight, CBŚP w środę rano zapukało do jednych z największych influencerów w kraju. 
Na ich liście znalazła się Lexy C., Wojciech G. z programu "Warsaw Shore", czy Szymon K. znany jako "Isamu". Służby zatrzymały też dziennikarza związanego z kanałem TVN Turbo. 
Wcześniej, w październiku 2024 roku, w związku z tą sprawą zatrzymano youtubera Kamila L., znanego jako "Budda", oraz dziewięć innych osób, w tym jego partnerkę. Postawiono im zarzuty wyłudzania podatku od towarów i usług oraz organizowania nielegalnych gier hazardowych. 
O szczegóły zatrzymań i ich konsekwencje dla światka influencerów pytamy Jakuba Wątora – dziennikarza, którego materiały przyczyniły się do ujawnienia takich afer, jak Pandora Gate i autora książki "Influenza. Mroczny świat influencerów". 
"Po co komu 5 takich samych e–booków?"
Wiktor Knowski: Dla mniej zaznajomionych ze światkiem influencerów – kto został wczoraj zatrzymany?
Jakub Wątor: Najważniejsza czwórka to założyciele i właściciele Fame MMA, czyli największej federacji freak fightowej w kraju. Zatrzymali też Lexy – to kolejna bardzo duża influencerka z 2,3 mln obserwujących na Instagramie. Ona z kolei była współwłaścicielką innej federacji freak fightowej – Clout MMA. Do niedawna to była druga największa federacja w kraju, aż nie kupił jej Fame. Innymi słowy, zgarnęli najważniejsze postaci we freak fighcie. Oprócz tego kilkoro mniejszych influencerów i dziennikarza. 
Za co? 
Od trzech, czterech lat polscy influencerzy z upodobaniem robili dla fanów loterie, w których można było wygrać nagrody: samochody, domy, wycieczki. Problem polega na tym, że organizowali to nie jako pełnoprawne loterie, tylko robili tzw. loterie promocyjne. 
W zwykłej loterii kupujesz los za pieniądze, na przykład skreślasz liczby i czekasz na losowanie. Loteria promocyjna dotyczy produktów danej marki, do których dorzucane są losy. Kolejna różnica to oprocentowanie – zwykła loteria jest obciążona 23 proc. VAT, a w promocyjnej teoretycznie losy są darmowe, więc VAT wynosi 0. Pierwsza wymaga do tego zgody izby skarbowej, za to w drugiej musisz rozdawać losy za darmo, np. dorzucając je do produktów. 
Do czego dorzucali losy zatrzymani?
Zaczęli wydawać e–booki: takie kilkadziesiąt stron ze zdjęciami, historiami z życia, złotymi myślami, poradami jak zostać influencerem…  Sprzedawali je za 30-50 zł i dołączali darmowy los do loterii, gdzie można wygrać np. luksusowe samochody, czy jak w przypadku Lexy – wyjazdy do Stanów. 
Co w tym nielegalnego? 
Loteria promocyjna polega na tym, że sprzedajesz swój "flagowy" produkt i dodatkowo dorzucasz los. Na przykład hipermarkety robią czasem akcje: zrób u nas zakupy, a dodatkowo dostaniesz los mogący coś wygrać na loterii. I to jest zgodne z prawem, bo główną działalnością hipermarketu jest sprzedaż zakupów spożywczych, więc w ten sposób on te zakupy promuje.
Natomiast u influencerów problem polega na tym, że oni próbowali sprzedawać e-booki, do których dołączali losy. Ale influencerzy to nie są pisarze. E–booki to nigdy nie był ich produkt flagowy, więc nie mogli organizować loterii promocyjnej pod e-booki. 
Warto dodać, że niektórzy influencerzy sprzedawali losy w pakietach – kupując pięć e–booków dostajesz pięć losów. Tylko po co komu pięć takich samych e–booków? 
"Śledczy odpalili komputery"
Jaki jest związek tych zatrzymań z Buddą? 
Po pierwsze dotyczą tych podobnych zarzutów. Jeśli chodzi o Fame MMA, to oni jedną ze swoich loterii zorganizowali z Buddą. Zresztą większość loterii influencerów organizowana była przez te same podmioty. Dlatego też śledczy mówią o zorganizowanej grupie przestępczej.  
Słyszałem, że przedstawiciele tych firm chodzili po influencerach i namawiali ich do organizowania takich loterii. Budda był tutaj raczej historią sukcesu. 
Oczywiście internet powie, że sprzedał kolegów i koleżanki. Może tak, może nie. Choć faktem jest, że razem z dziewczyną wyszli z aresztu przed świętami Bożego Narodzenia, w przeciwieństwie do pozostałych zatrzymanych z nimi osób. 
Jak na te zatrzymania zareagowało środowisko influencerów? 
Raczej się śmieją. Oczywiście wiedzieli, co się święci. Wiadomo przecież, kto robi takie loterie i pierwsze reakcje były raczej na zasadzie: "Ciekawe, dlaczego jeszcze tego czy tamtego nie zatrzymali?". 
Czy te zatrzymania to dowód na to, że organy ścigania zaczęły interesować się światem influencerów? 
Też się nad tym zastanawiam – czy to po prostu kwestia skali przestępstwa w tym konkretnym przypadku? W końcu te loterie mogą okazać się przekrętami na setki milionów złotych. A może to dowód, że organy ścigania zaczęły brać internet na poważnie? 
Mam nadzieje, że chodzi o to drugie. To najwyższy czas. Myślę, że śledczy w końcu odpalili komputery i zaczęli brać na poważnie to, co się dzieje w internecie. Pewnie kadry organów ścigania też młodnieją i są bardziej zaznajomieni z tym światkiem. Więc influencerzy na pewno będą musieli być bardziej ostrożni.







]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/0c4d31e05221c484fcd3245f7c588a6b,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/0c4d31e05221c484fcd3245f7c588a6b,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Słyszałem, że przedstawiciele tych firm chodzili po influencerach i namawiali ich do organizowania takich loterii.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/210173,5-najwazniejszych-wydarzen-kultury-cyfrowej-w-2024-roku-subiektywna-lista</guid><link>https://innpoland.pl/210173,5-najwazniejszych-wydarzen-kultury-cyfrowej-w-2024-roku-subiektywna-lista</link><pubDate>Sat, 04 Jan 2025 16:01:26 +0100</pubDate><title>Chcecie poznać 5 najważniejszych wydarzeń kultury cyfrowej 2024? Oto co znalazło się na mojej liście</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/6daa0205cb4c31eb665cfc206c4827c6,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />To był rok, w którym pop zdominował scenę muzyczną, a kontrowersje scenę polityczną. Od brat summer, przez próbę zamachu na Trumpa, aż po fenomen Luigiego Mangione. Jak wyglądał rok 2024 w internecie? 

Żyjemy w czasach kultury online. To tutaj powstają trendy, kształtowane są ikony i wymyślane teorie, którymi żyją miliardy osób na całym świecie. Choć nasza cyfrowa kultura rozpościera się na kilka platform społecznościowych, wspólnie tworzą one sieć powiązań, która co jakiś czas jest przejmowana przez pojedyncze zdarzenie. 
Może to być wydanie techno-popowego albumu albo zdjęcie zawodniczki na olimpiadzie. Czy też próba zamachu na kandydata w wyścigu o fotel prezydenta USA albo morderstwo prezesa firmy ubezpieczeniowej. Często niezbadane są ścieżki internetu, a fenomenem może okazać się najmniej spodziewana postać. Przyjrzyjmy się wydarzeniom, które w tym roku ukształtowały naszą kulturę cyfrową.
1. Taylor Swift Eras Tour
Nie muszę chyba nikomu tłumaczyć, że Taylor Swift jest istotną postacią dla współczesnej kultury popularnej. Musimy sobie jednak uzmysłowić, jak wielki jest jej wpływ. Jej ostatni album The Tortured Poets Department, który miał swoją premierę w kwietniu tego roku, w zaledwie tydzień sprzedał się w 2,6 mln egzemplarzach. To ósmy album Swift, który trafił na pierwsze miejsce zestawienia Billboard od 2020 roku. W trakcie nagród Grammy w lutym dołączyła do wąskiego grona wykonawców pokroju Franka Sinatry czy Steviego Wondera, jako pierwsza kobieta, która cztery razy z rzędu wygrała statuetkę za album roku. 
Jej Eras Tour pobiła wszelkie rekordy, stając się najbardziej dochodową trasą koncertową w historii. Przychód tego trwającego niemal dwa lata, rozciągającego się na 5 kontynentów i 152 występy projektu wyniósł ponad 2 mld dol. 
Swift w tym roku ugruntowała swoją pozycję liderki w kulturze pop. Oprócz niekończącej się serii koncertów i nowej muzyki, fanki i fani z całego świata mogli obserwować w tym roku rozwój jej związku z Travicem Kelce. Relacja ikony pop ze znanym sportowcem była tak ważnym i dyskutowanym tematem, że niemal przyćmiła tegoroczny finał Super Bowl. 
2. Brat summer
Choć nie osiągnęła jeszcze statusu Taylor Swift, Charli XCX swoim albumem na kilka miesięcy przejęła internet. Lato 2024 na zawsze zostanie w naszej pamięci w odcieniach neonowej zieleni, a hity pokroju Von dutch czy 365 będą wywoływały flashbacki z wakacyjnych imprez. 
Fenomen kulturowy "brat" – rozumianego nie jako tytuł albumu, a raczej vibe, na który składa się estetyka, model zachowania, a nawet filozofia życia, wszystkie luźno określone i uznaniowe – pochłonął media społecznościowe w czerwcu. W ten sposób Charli, która, mimo że jest na scenie od 2008 roku, kiedy w wieku 14 lat przekonała rodziców, żeby opłacili nagranie jej albumu, dopiero w tym roku na stałe zagościła w mainstreamie. 

                    
                        
                    
                3. Wybory prezydenckie w USA
Polityka również znajduje swoje odzwierciedlenie w kulturze cyfrowej. Tak, w mediach społecznościowych prowadzone są kampanie wyborcze, a coraz więcej polityków jest wręcz chronicznie online, ale nie oznacza to, że każdy wyścig polityczny inspiruje twórców internetowych treści. 
Jednak tegoroczne wybory w USA zdominowały internet. Starcia Demokratów i Republikanów do złudzenia przypominają tanią telenowelę, w której każdy odcinek musi zawierać niespodziewany zwrot akcji. W tym roku najważniejszymi były zapewne rezygnacja ze startu w wyborach Joego Bidena i przejęcie pałeczki przez Kamalę Harris oraz próba zamachu na Donalda Trumpa, która zaowocowała najbardziej rozpoznawalną fotografią polityczną w tym roku. 
4. Olimpiada w Paryżu
Sportowcy z całego świata zjechali do Francji w lipcu, żeby konkurować o tytuł mistrzyń i mistrzów olimpijskich. Nie obyło się bez kontrowersji, z których zapewne najgłośniejsza dotyczyła bokserki Imane Khelif, która doświadczyła fali hejtu z prawej strony internetu. Tegoroczna mistrzyni olimpijska była atakowana m.in. przez J. K. Rowling czy Elona Muska. 
Dla kultury cyfrowej była to jednak przede wszystkim olimpiada fotografii. Zdjęcia przedstawiające zmagania sportowczyń i sportowców obiegały w błyskawicznym czasie internet. Najważniejsze z nich to zapewne zdjęcie brazylijskiego surfera Gabriela Mediny, który wydaje się stać kilka metrów ponad falą, wyciągając w górę palec wskazujący w geście zwycięstwa oraz przedstawiające Kim Ye-ji – południowokoreańską strzelaczkę, która wygląda jakby uciekła z planu kolejnej części Bladerunnera. 
5. Fenomen Luigiego Mangione
Ostatni miesiąc roku w internecie należy do mordercy prezesa firmy ubezpieczeniowej. Luigi Mangione, który 4. grudnia zastrzelił Briana Thompsona – prezesa United Health, niemal natychmiast został okrzyknięty internetową ikoną. 
Odpalając jakąkolwiek platformę społecznościową, natychmiast natrafimy na zdjęcie tego przystojnego chłopaka. Choć popełnił okrutną zbrodnię, za którą może zostać skazany na karę śmierci, społeczność online okrzyknęła go bohaterem. 
Jego sława z pewnością przeciągnie się na 2025 rok, kiedy zobaczymy jego rozprawy sądowe, a może nawet film dokumentalny o jego zbrodni. 
AI Slop, TikTok ban i agonia Twittera
Mówiąc o kulturze cyfrowej w 2024, nie możemy pominąć jeszcze kilku elementów, które stanowiły istotne siły kształtujące nasze życie online. Najważniejszym jest zapewne AI slop.
Zjawisko masowego publikowania niskiej jakości treści wygenerowanych przez AI zdominowało w tym roku media społecznościowe. Mimo że z początku obawialiśmy się, że sztuczna inteligencja sprawi, że nie odróżnimy prawdy od fikcji, w tym przypadku nie mamy najmniejszych wątpliwości, że te makabryczne obrazki zostały wygenerowane. AI slop będzie dalej obecny na socialach w 2025. Pozostaje jedynie pytanie, czy będzie równie uciążliwy, co w tym roku. 
Walka z TikTokiem – od Stanów Zjednoczonych, po Rumunię – była kolejnym istotnym elementem tegorocznej kultury cyfrowej. Platforma w 2024 roku umocniła swoją pozycję na rynku mediów społecznościowych, przekraczając 1,5 mld aktywnych użytkowników. TikTok jest w tym momencie sercem wydarzeń online. Przyszły rok pokaże, czy zakaz prowadzenia operacji w USA zmieni jego status. 
Ostatni element warty wymienienia to trwający upadek Twittera, znanego obecnie jako X. W tym roku platforma należąca do Elona Muska skręciła w prawo, stając się tubą propagandową Republikanów. Przestrzeń dla użytkowniczek i użytkowników opuszczających tę toksyczną platformę znalazła się na Threads – odpowiedniku Twittera od firmy Meta czy na Bluesky, które powoli staje się coraz ważniejszą siłą kulturotwórczą na scenie mediów społecznościowych. 

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/6daa0205cb4c31eb665cfc206c4827c6,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/6daa0205cb4c31eb665cfc206c4827c6,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Często niezbadane są ścieżki internetu, a fenomenem może okazać się najmniej spodziewana postać.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/210263,dali-i-tintin-trafili-w-2025-do-domeny-publicznej-co-to-znaczy</guid><link>https://innpoland.pl/210263,dali-i-tintin-trafili-w-2025-do-domeny-publicznej-co-to-znaczy</link><pubDate>Thu, 02 Jan 2025 14:06:40 +0100</pubDate><title>Od początku 2025 możesz sprzedawać Salvadora Dali. Wyjaśniamy, jak działa domena publiczna&#039;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/edc0dbf7e1021aebbabed194bbd1484d,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Od Fridy Khalo przez Popeye aż po Zofię Naukowską – od początku roku do domeny publicznej trafiły wyjątkowe prace m.in. z lat 20. i 50. XX wieku. Tylko co to znaczy i dlaczego akurat teraz? 

Słyszałaś o filmie Puchatek: Krew i miód, w którym Kubuś pozostawiony przez Krzysia staje się głodnym zemsty potworem? A może obiła ci się o uszy gra MOUSE: P.I. For Hire – strzelance utrzymanej w estetyce klasycznych kreskówek z Myszką Miki w roli głównej? Te produkcje powstały właśnie dzięki specyfice prawa autorskiego, które ulega przedawnieniu. Oznacza to, że dzieła, które zostały opublikowane wystarczająco dawno, trafiają do domeny publicznej i każdy może z nimi zrobić... w zasadzie wszystko. 

                    
                W tym roku trafiły do niej wyjątkowe prace schyłku lat 20, takie jak animacja ze słynnym Popeye, czy połowy lat 50, jak wybrane dzieła Fridy Khalo i Salvadora Dali. Oznacza to, że możemy tworzyć na ich podstawie nowe dzieła, reprodukować je, remiksować – wszystko bez płacenia tantiem. 
Jak to działa?
Zadanie prawa autorskiego polega po pierwsze na ochronie praw twórców i twórczyń. Z drugiej strony ma również zapewnić nam dostęp do ich twórczości i naszego wspólnego dziedzictwa kulturowego. Z tego powodu ochrona z tytułu praw autorskich jest ograniczona czasowo. 
W zależności od kraju i formatu dzieła, okres ten jest różny. W Unii Europejskiej jest to zwykle 70 lat od śmierci autora, co dotyczy zarówno literatury, muzyki, jak i dzieł wizualnych. Jeśli natomiast twórca pracował w ramach współpracy, okres liczy się od śmierci ostatniego z autorów. W Stanach datę graniczną stanowi rok 1978 – prace, które powstały wcześniej trafiają do domeny publicznej po 95 latach, a później – po 70. 
Prawo europejskie zapewnia spójne reguły dotyczące domeny publicznej w państwach członkowskich, ale szczegóły mogą różnić się w interpretacji na poziomie krajowym. W Polsce również obowiązuje zasada 70 lat ochrony, czyli dzieła takich autorów jak Julian Tuwim czy Karol Szymanowski, już są dostępne do powszechnego użytku. Oznacza to, że wiersz Lokomotywa albo opera Król Roger, mogą być przez nas dowolnie wykorzystywane. 
W praktyce oznacza to, że ich prace będzie można legalnie reprodukować, adaptować i dystrybuować bez ograniczeń prawnych. Można wykorzystywać je w filmach, grach, innych formach literackich, wizualnych czy muzycznych. Możesz je wydrukować i powiesić na ścianie, wytatuować, a nawet sprzedawać ich kopie. 
Co w tym roku trafiło do domeny publicznej?
Można powiedzieć, że z czasem coraz ciekawsze prace trafiają do domeny publicznej. Media, takie jak film i telewizja są z nami w końcu od niedawna i prawo autorskie wciąż obejmuje większość ich historii. Dopiero najprostsze animacje, takie jak klasyczna podobizna Myszki Miki, Kubusia Puchatka, czy w tym roku – Popeye, są powszechnie dostępne. 
W tym roku do domeny publicznej trafiły:
dzieła Fridy Khalo,
słynny krótki metraż Disney’a Taniec szkieletów,
film Szantaż Alfreda Hitchcocka,
Tajemnica siedmiu zegarów Agaty Christie,
Pożegnanie z bronią Ernesta Hemingway’a,
Medaliony Zofii Nałkowskiej,
belgijskie komiksy o przygodach Tintina 
oraz wybrane prace Salvadora Dali, w tym Illumined Pleasures czy The Great Masturbator

Już teraz możecie się zastanowić, co zrobicie z pracami, które trafią do domeny publicznej za rok. Więc jeżeli planowałaś adaptację sztuki T. S. Eliota albo grę ze słynną Betty Boop w roli głównej, 2026 może należeć do ciebie!  




]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/edc0dbf7e1021aebbabed194bbd1484d,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/edc0dbf7e1021aebbabed194bbd1484d,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Możesz je wydrukować i powiesić na ścianie, wytatuować, a nawet sprzedawać ich kopie. </media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/210221,dlaczego-masz-wrazenie-ze-2024-trwal-tydzien-zapytalem-psychoanalityka</guid><link>https://innpoland.pl/210221,dlaczego-masz-wrazenie-ze-2024-trwal-tydzien-zapytalem-psychoanalityka</link><pubDate>Wed, 01 Jan 2025 07:09:08 +0100</pubDate><title>Dlaczego masz wrażenie, że 2024 trwał chwilę? Zapytałem psychoanalityka</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/79b25a8bdc349fef445ee93ddc71a307,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />– Kiedy mamy silnie utrwalone nawyki i poglądy, sposoby widzenia siebie i innych, wtedy czas płynie szybciej i znika szybciej. Umysł, który jest żywy, nudzi się z czasem swoimi stanami – Bartosz Samitowski, psychoanalityk jungowski i antropolog kultury, mówi o naszym sposobie odbioru czasu.

To może oczywiste, że w ostatni dzień roku te dwanaście miesięcy przypomina raczej tydzień niż pełnoprawny rok kalendarzowy. Może to kwestia niezrealizowanych planów, na które przecież zawsze był jeszcze czas. Albo zbyt wypchanego kalendarza, który nie pozwalał nam skupić się na "teraz". A przypominał tylko o tym, co jutro czy za tydzień. 
A może to kwestia wojny? I tej za naszą granicą, i tej na Bliskim Wschodzie, które potęgują poczucie niepewności i nie pozwalają myśleć o "tu i teraz". Albo trwającej rewolucji technologicznej, która co tydzień wprowadza nowe, przełomowe innowacje. Albo to przez media społecznościowe, gdzie spędzamy coraz więcej godzin.
Nasz sposób postrzegania czasu uległ zmianie. Wpływają na to nasze wspólne doświadczenia, jak lęk przed globalnym konfliktem, poczucie pilności wywołane kryzysem klimatycznym czy izolacja w trakcie pandemii. Ale też indywidualne – wspomniane social media, czy też doświadczenie pełnego skupienia na wykonywanym zadaniu, które nazywamy stanem flow. 
Co więc wpływa na nasze postrzeganie czasu? I jak jest ono zaburzone we współczesnym świecie? 
Senna czasoprzestrzeń
Nasze poczucie czasu nie zawsze jest zgodne z tym, co podaje nasz zegarek. Najprostszy przykład to zapewne sen. Zasypiając nie odczuwamy upływu czasu, który dodatkowo jest zaburzony, kiedy śnimy. Zdarzają nam się sny, w których "przeskakujemy" między kolejnymi miejscami. Innym razem śnimy o jakiejś historii, która wydaje się trwać od bardzo dawna. 
– Sny mają właściwość swobodnego konstruowania czasoprzestrzeni – mówi mi Bartosz Samitowski, psychoanalityk jungowski i antropolog kultury. I dodaje: – W nich ujawnia się zdolność ludzkiego umysłu do projekcji czasu jako zjawiska psychicznego, czyli nieobiektywnego, czy mierzalnego, ale wyraźnie subiektywnego. 
– Czym różni się to od naszego poczucia czasu na jawie? – pytam. 
– Zarówno badania nad neurologią stanów umysłu i różne koncepcje antropologiczne wskazują, że w przypadku niektórych doświadczeń właściwość jawy nie jest aż tak bardzo odległa od właściwości snu. Czas na jawie również jest subiektywny. 
– Kiedy miło go spędzamy, trwa krócej i na odwrót.
– Dokładnie. Przy tym stan jawy charakteryzuje się większą spójnością. Kiedy nie dzieje się nic nadzwyczajnego w naszym życiu wewnętrznym albo zewnętrznym, to na co dzień towarzyszy nam pewien stan ciągłości. Ale oczywiście na jawie też doświadczamy spowolnienia albo przyspieszenia upływu czasu – mówi Bartosz Samitowski. 
Anegdotycznym, ale powszechnie znanym przykładem, jest wypadek samochodowy. Uczestnicy takich zdarzeń często mówią o sekundach trwających wieczność czy o "życiu przelatującym przed oczami". Jednak nasze poczucie czasu nie jest zakrzywione jedynie w sytuacjach zagrożenia, ale również w momentach dużych przełomów. 
– W psychologii jungowskiej mówimy o doświadczeniach archetypowych, czyli takich, które są wspólne dla ludzkości i dotyczą wielkich motywów ludzkiego doświadczenia. Na przykład macierzyństwo, zakochanie, śmierć albo inne wydarzenia życiowe, które zakłócają codzienny bieg rzeczy – wyjaśnia psychoanalityk. 
Higiena czasu 
Pod wpływem emocji nasze poczucie czasu jest zaburzone i wydaje się biec szybciej albo wolniej. Według Samitowskiego możemy wykorzystać tę właściwość naszego umysłu.
– Gdy zaproponowałeś spotkanie online, pomyślałem, że to bardzo kuszące. Nie trzeba nigdzie iść, można siedzieć po turecku na fotelu. Natomiast spotykając się na żywo, paradoksalnie "stwarzamy" czas. Choć teoretycznie trzeba poświęcić go więcej, jest on również bardziej znaczący, a jego ślad pamięciowy – trwalszy. Uczestniczy w nim nasze ciało i zmysły, co wolę nawet mimo tych głośno gadających wokół ludzi. Spędziliśmy czas, by tutaj dotrzeć, ale w trakcie naszej rozmowy "wyprodukowaliśmy" go więcej – tłumaczy. 
– Przygotowując się do naszego spotkania, zapisałem sobie hasło "higiena czasu". Zastanawiałem się, jaki czas jest lepszy: ten, który mija szybciej, bo się lepiej bawimy, czy ten, który trwa wolniej i doświadczamy go w pełni.
– Też się nad tym zastanawiałem: czy chodzi o to, żeby wydłużać czas, żeby mieć go jak najwięcej? Ale czy wtedy nie popadamy w jakiś kapitalizm czasu? Skoro czas płynie szybciej, kiedy jesteśmy weseli, czy powinniśmy teraz wyczekiwać w lęku, żeby go wydłużyć? Moja osobista odpowiedź jest taka, że czas najlepiej spędzić w sposób, który daje nam poczucie wartości – uważa Bartosz Samitowski.
– Czy pozwoli nam to "wyprodukować" go więcej? – dopytuję. 
– To rzeczywiście kontrowersyjne słowo. Chodzi o wartościowe spędzanie chwil. Temu moim zdaniem może służyć higiena czasu, która byłaby próbą doświadczania życia w sposób obecny i uważny. Unikania spieszenia się i wykonywania czynności w sposób nawykowy, bo działanie w sposób nawykowy też sprawia, że czas znika. 
W obronie sceptycyzmu
Propozycja uważnego życia może w obecnych czasach okazać się szczególnie trudna do zrealizowania. Dzisiaj w końcu o naszą uwagę, a wraz z nią o nasz czas, walczą wszyscy – od influencerów na TikToku po wielkie korporacje. Według Bartosza Samitowskiego ułatwia im to ciągła potrzeba ucieczki przed niepokojem, która charakteryzuje współczesne czasy. 
– Nasza kultura cechuje się obsesyjno-kompulsywnym schematem zabijania niepokoju. A to wpycha nas w ramiona różnych treści podsuwanych nam przez apki, media, internet, które mają zagospodarować nasz czas i zbudować nawyki.
– Jakie są tego konsekwencje? – pytam. 
– Kiedy mamy silnie utrwalone nawyki i poglądy, sposoby widzenia siebie i innych, wtedy czas płynie szybciej i znika szybciej. Jeżeli w człowieku działa wyobraźnia, działa też sceptycyzm, działa podejrzliwość poznawcza. Umysł, który jest żywy, nudzi się 
z czasem swoimi stanami. To jest ta pozytywna nuda, która prowadzi do potrzeby poznawania więcej, do potrzeby odkrywania.
– I pozwala zwracać uwagę na upływ czasu – rzucam. 
A Bartosz Samitowski tłumaczy: – Moglibyśmy powiedzieć, że człowiek sceptyczny wobec nawyków i poglądów, żyje dłużej, bo doświadcza wolniejszego upływu czasu. Jest częściej zafascynowany, jest częściej czymś poruszony, mniej lgnie do swoich poprzednich stanów i osiągnięć. Rzadziej buduje na dotychczasowych poglądach. Taki umysł zawsze jest pod wpływem większej ilości bodźców i wyraźniej odczuwa zmiany w energii psychicznej, którą Jung nazywał libido. Skoro silniej doświadcza emocji i ma większą zdolność pomieszczenia ich, jego czas płynie wolniej.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/79b25a8bdc349fef445ee93ddc71a307,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/79b25a8bdc349fef445ee93ddc71a307,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">&quot;Moglibyśmy powiedzieć, że człowiek sceptyczny wobec nawyków i poglądów, żyje dłużej, bo doświadcza wolniejszego upływu czasu.&quot;</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/210128,dodatkowy-cylinder-sodastream-czy-go-potrzebujesz</guid><link>https://innpoland.pl/210128,dodatkowy-cylinder-sodastream-czy-go-potrzebujesz</link><pubDate>Mon, 23 Dec 2024 14:45:15 +0100</pubDate><title>Dodatkowy cylinder SodaStream, czy będzie ci potrzebny i kiedy warto go kupić?</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/6fcd59118337740e4562eb4d1d3c1d6f,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Dzięki saturatorowi SodaStream gazowanie wody jest łatwe, szybkie i przyjemne. A jeśli chcesz korzystać z ekspresu jeszcze wygodniej, warto rozważyć dodatkowy nabój SodaStream. Oto wszystko, co musisz wiedzieć, aby przygotowywać wodę gazowaną w domu. Komfortowo, bez ograniczeń i tak jak lubisz!

Co to jest nabój do saturatora?
Nabój do saturatora SodaStream to cylinder wielokrotnego użytku wypełniony gazem spożywczym CO2. Ta wąska, aluminiowa butla zakończona mosiężnym zaworem stanowi serce twojego ekspresu.
Obecnie w ofercie producenta znajdziesz naboje z dwoma systemami zaworów:
● cylinder SodaStream różowy Quick Connect z systemem szybkiego łączenia za pomocą wygodnej dźwigni;
● nabój SodaStream niebieski z systemem wkręcania Twist.
Ich wybór zależy od tego, z jakiego saturatora SodaStream korzystasz. Masz jeden z najnowszych modeli: Terra, Art, Duo albo Enso od Sodastream? Nabój różowy jest dla ciebie! System Twist pasuje z kolei do starszych ekspresów takich jak: Spirit, Jet czy Source.
Ile nabojów SodaStream potrzebujesz?
Jeden cylinder jest ci niezbędny, dlatego otrzymujesz go w zestawie z saturatorem. Wystarczy, aby cieszyć się bąbelkami bez wychodzenia z domu. Może jednak korzystasz już z ekspresu jakiś czas. Zauważasz, że nie zawsze udaje ci się zadbać o bieżącą wymianę cylindra. Chciałbyś uniknąć przerw w bąbelkowaniu, kiedy czekasz na pełny nabój. Albo dopiero planujesz zakup saturatora. Od początku chcesz tak zorganizować wymianę pustego naboju, aby nie rezygnować z bąbelków ani na chwilę.
Komfort użytkowania znacznie podnoszą już 2 naboje z CO2. Gdy pusty cylinder SodaStream czeka na wymianę, korzystasz z zapasowego.
Chcesz zaskoczyć niespodziewanych gości napojem z bąbelkami? Potrzebujesz się szybko nawodnić? Przygotowujesz domówkę z musującymi drinkami? Dodatkowy nabój CO2 SodaStream to twój plan B na każdą okazję.
Gdzie kupić zapasowy nabój SodaStream?
Zapasowe naboje – podobnie jak saturatory – kupisz przez internet lub stacjonarnie. Znajdziesz je m.in. w sklepie internetowym SodaStream. Zamiast usługi wymiany wybierasz zakup naboju zapasowego i zamawiasz wybraną liczbę cylindrów. Są też one dostępne w punktach sprzedaży detalicznej producenta zarówno na miejscu, jak i online. Szukaj ich w takich sklepach jak: Media Markt, Media Expert, Empik, E.LECLERC czy Auchan. Pełną listę znajdziesz na stronie SodaStream.
Nowego cylindra potrzebujesz wyłącznie wtedy, gdy chcesz mieć butle na zapas lub obecna straciła termin ważności. A kiedy kończą się bąbelki? Czas na wymianę!
Na czym polega wymiana cylindra SodaStream?
W tych samych miejscach, w których dokonujesz zakupu, możesz również skorzystać z wymiany pustego naboju. Online lub stacjonarnie. Tak jak ci najwygodniej! Pamiętaj jednak, że usługa wymiany dotyczy wyłącznie oryginalnego naboju SodaStream. Ani producent, ani punkt partnerski nie przyjmie modelu innej marki.
Wymiana cylindra SodaStream online
Jeśli korzystasz z wymiany przez internet, pełny cylinder CO2 SodaStream możesz zamówić kurierem do domu lub do paczkomatu.
O czym powinieneś wiedzieć?
● Nabój musi pasować do twojego saturatora - sprawdź, czy wybierasz właściwy model.
● Możesz wymienić kilka butli jednocześnie - wskaż ich liczbę przy zamówieniu.
● Przy opłacaniu zamówienia do każdego naboju zostanie naliczona opłata licencyjna w wysokości 70 zł. Otrzymasz ją z powrotem, jeśli w ciągu 40 dni od zlecenia wymiany odeślesz pusty nabój do SodaStream. Możesz spakować go do pudełka, w którym dotarł do ciebie pełny cylinder. Dla wygody i z korzyścią dla środowiska!
Wymiana cylindra SodaStream stacjonarnie
A jak wymiana działa stacjonarnie? Udaj się do najbliższego punktu partnerskiego z pustym nabojem. Oddaj go przy kasie lub w punkcie obsługi klienta, a w zamian odbierz pełny cylinder.
Dlaczego potrzebujesz oryginalnego naboju SodaStream?
Chcesz wygodnie i bezpiecznie korzystać z saturatora? Używaj wyłącznie oryginalnego oznakowanego nazwą SodaStream naboju i wymieniaj go w autoryzowanych punktach. W przeciwnym razie nie masz pewności, czy butla idealnie pasuje do twojego ekspresu. Ryzykujesz rozszczelnieniem cylindra, uszkodzeniem ekspresu, a nawet własnym zdrowiem. Korzystając z wymiany u nieautoryzowanych dostawców, nie masz informacji o pochodzeniu i jakości CO2. Nie wiesz też, w jakich warunkach nabój był uzupełniany.
A jak jest w przypadku cylindra SodaStream? Każdy nabój spełnia restrykcyjne wymogi bezpieczeństwa. W fabryce SodaStream wszystkie butle przechodzą potrójną kontrolę jakości. Są najpierw dokładnie oczyszczane, następnie napełniane wysokiej jakości spożywczym CO2 i uszczelniane. Specjalny zawór bezpieczeństwa nieszkodliwie uwalnia gaz, również wtedy, gdy ciśnienie w butli wzrasta powyżej wartości progowych. Z tego powodu postaw na oryginalne cylindry. Nie ufaj zamiennikom dostępnym na rynku.
Jak często trzeba wymieniać cylinder?
Wymiana cylindra SodaStream w autoryzowanym punkcie ma też tę zaletę, że otrzymujesz zawsze odpowiednią ilość gazu. Jeden nabój wystarcza na około 60 litrów wody gazowanej. Dokładna ilość zależy jednak od tego, jak intensywnie nasycasz swoje napoje. Bąbelki można wypuszczać od 1 do 7 razy. Optymalne nasycenie zapewnia trzykrotne uwolnienie bąbelków. 
Gdy przy wypuszczaniu CO2 pojawia się dmuchanie, oznacza to, że gaz się kończy. Jeżeli wodę gazowaną pijesz regularnie o podobnym stopniu nasycenia, z czasem możesz ocenić, kiedy spodziewać się kolejnej wymiany naboju CO2 SodaStream. Teraz już wiesz, jak się na nią przygotować, aby cieszyć się bąbelkami bez ograniczeń. Zaopatrz się w dodatkowy cylinder!

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/6fcd59118337740e4562eb4d1d3c1d6f,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/6fcd59118337740e4562eb4d1d3c1d6f,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/210092,nigdy-nie-czulem-dotyku-kobiety-jak-ryan-gosling-zostal-ikona-inceli</guid><link>https://innpoland.pl/210092,nigdy-nie-czulem-dotyku-kobiety-jak-ryan-gosling-zostal-ikona-inceli</link><pubDate>Mon, 23 Dec 2024 14:14:09 +0100</pubDate><title>&quot;Nigdy nie czułem dotyku dziewczyny&quot;. Jak Ryan Gosling został ikoną... inceli? </title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/a4fec334504c072cd37f429f5ac60c8f,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jedna z najbardziej kontrowersyjnych subkultur internetowych zyskała nową ikonę. Incele, którzy deklarują, że nie są w stanie nawiązać romantycznych lub seksualnych relacji, mimo że tego pragną, odkryli swojego bohatera w najmniej spodziewanej osobie. 

Ryan Gosling to ikona Hollywood. Jeden z najprzystojniejszych aktorów dużego ekranu może pochwalić się filmografią pełną hitów. Od Drive przez La La Land aż po Bladerunner 2049 – Gosling to nie tylko gwiazda wielkobudżetowych produkcji, ale przede wszystkim filmów, które są wydarzeniami kulturowymi. 
Seksowny, bogaty, dobrze ubrany, wspierany przez rzesze fanek, Gosling jest zapewne najmniej spodziewanym idolem dla społeczności inceli (od słów involuntary calibacy, mimowolny celibat). Członkowie tej subkultury nazwaliby go pewnie "klasycznym chadem", co w incelskiej nomenklaturze oznacza aktywnego seksualnie, przystojnego i charyzmatycznego mężczyznę, który w praktyce uniemożliwia im znalezienie partnerki, stawiając poprzeczkę zbyt wysoko. 
Mimo to postaci, w które wciela się Gosling, wyraźnie rezonują ze sfrustrowanymi młodymi mężczyznami w internecie. Posty z jego podobizną i podpisami charakterystycznymi dla społeczności inceli coraz częściej pojawiają się w mediach społecznościowych. 
Dlaczego kanadyjski aktor został ikoną tej kontrowersyjnej społeczności? 
Hey girl! 
Najczęściej widzimy zestawienia Goslinga ze znanymi aktorkami. Zdjęcie Any de Armas albo Emmy Watson jest przedstawione obok jednej z postaci odgrywanych przez kanadyjskiego aktora (najczęściej Oficera K z filmu Bladerunner 2049). One reprezentują wymarzoną partnerkę, on – chłopaka, który nigdy nie zdoła nawiązać z nią relacji. 
Sceny z filmów z Goslingiem są publikowane z hasłami kojarzonymi ze społecznością inceli. Subkultura, która z forów internetowych wychodzi w ostatnich latach coraz odważniej do mainstreamu, dysponuje w końcu bardzo rozbudowaną terminologią i estetyką. U podstaw ruchu leży natomiast przeświadczenie jego członków, że żyją w niesprawiedliwym systemie, który uniemożliwia im nawiązanie relacji z kobietami. 
Popularność Goslinga w postach o braku kontaktu z kobietami jest szczególnie zaskakująca, jeżeli spojrzymy na dotychczasową rolę aktora w kulturze cyfrowej. Zanim zainteresowali się nim incele, aktor był kojarzony przede wszystkim z memem "Hey girl", gdzie reprezentował idealnego chłopaka. 
Uśmiechniętemu Goslingowi towarzyszył podpis stwierdzający, że to wymarzony partner.
Obecnie jednak podobizna kanadyjskiego aktora pojawia się w internecie w innym kontekście. Gosling zaczął obrazować nastroje wśród młodych mężczyzn online. Stało się tak po części za sprawą jego roli w filmie Bladerunner 2049. 
Oficer Incel 
"Cześć przystojniaku" – mówi holograficzna postać kobiety w filmie z 2017 roku. "Co za dzień… Wyglądasz na samotnego. Mogę to naprawić".
Słuchając tych słów postać Ryana Goslinga stoi w deszczu. Jest pobity, samotny, bez szans na zwycięstwo z siłami, które są znacznie potężniejsze od niego. Jest równocześnie produktem i ofiarą systemu, w którym przyszło mu żyć. 
Film w reżyserii Denisa Villeneuve’a pozwala nam zrozumieć fenomen Ryana Goslinga w środowisku inceli. W końcu grany przez niego Oficer K boryka się z wieloma problemami, które dotykają młodych mężczyzn, którzy są wiecznie online. 
K nie może nawiązać konstruktywnej relacji romantycznej z kobietą. Po pierwsze dlatego, że jest replikantem – sztucznym człowiekiem gorszej kategorii. Do tego jego partnerka Joi jest hologramem zaprojektowanym, żeby spełniać oczekiwania swoich partnerów (właścicieli). Towarzyszka AI grana przez Anę de Armas realizuje konserwatywne wyobrażenia relacji romantycznych. Nie posiada też ciała, nie może więc być partnerką seksualną dla K. 
Ten mimowolny celibat wywołany przez niesprawiedliwe położenie, w jakim zaistniał związek K i Joi rezonuje ze społecznością inceli.
Ich postulaty znajdują swoje odzwierciedlenie również w antagonistce filmu – Luv. Kobieta pochłonięta misją wyznaczoną przez jej pracodawcę pokonuje K i niszczy przenośny dysk, na którym znajduje się Joi. 
Incele mogą dostrzec w Luv znienawidzony wizerunek kobiety pogardzającej mężczyznami, takimi jak K – którzy w jej opinii są słabi i zbyt pochłonięci fantazjami na temat tradycyjnych form relacji. 
To męska potrzeba, by wykrwawić się na śniegu 
Film kończy scena, w której K leży ciężko ranny na śniegu. Deckard – oryginalny Blade Runner grany przez Harrisona Forda, wchodzi do budynku, żeby spotkać się po latach ze swoją córką. Dla postaci Ryana Goslinga nie ma tam jednak miejsca – nie ma wstępu do świata miłości i rodzinnego ciepła. Znajduje ukojenie, kładąc się na śniegu, w geście symbolizującym zakończenie trudów misji, jaką wykonał. 
Ta scena zainspirowała cały trend w mediach społecznościowych.
Wszystko wokół hasła imagine bleeding out here. Zwykle jest ono napisane na zdjęciach i nagraniach zimowych krajobrazów, najczęściej z neonowymi światłami albo w otoczeniu natury. Motyw jest najczęściej obecny w ramach tzw. manosfery – nieformalnej sieci stron, kont w mediach społecznościowych i portali o tematyce związanej z konserwatywnie rozumianą męskością, której istotną częścią są oczywiście incele. 
Relacja Goslinga z internetową dyskusją wokół płci zyskała nowy wymiar po premierze filmu Barbie. Grany przez niego Ken rusza tam w podróż w poszukiwaniu tożsamości, co sprowadza go w kierunku toksycznych modeli męskości. Chcąc odpłacić Barbie za to, że nie okazywały mu wystarczającej troski i uwagi, stara się zaprowadzić nowe, mizoginistyczne rządy w Barbielandzie. 
"Manosfera dla młodych mężczyzn stanowi krótką drogę do prawicowego ekstremizmu: coś, co zaczyna się jako uraza do osoby, która odrzuciła nasze zaloty, może szybko przerodzić się w nękanie, przemoc, a nawet przemoc na masową skalę" – pisze Akin Olla w tekście Płakałem z powodu Kena: dlaczego mężczyźni mogą najwięcej zyskać, oglądając Barbie.
Olla odnosi się do aktów agresji dokonywanych przez zdeklarowanych inceli. Najgłośniejszym było zapewne zdarzenie z maja 2014, kiedy Elliot Rodger w Isla Vista w USA zamordował sześć osób i ranił kolejne czternaście. W obszernym manifeście opisywał swoją frustrację i gniew wywołany przez brak kontaktów z kobietami. 
"Ludzkość… Całe moje cierpienie na tym świecie pochodziło z rąk ludzkości, a szczególnie kobiet. Uświadomiło mi to, jak brutalny i wypaczony jest gatunek ludzki" – czytamy w manifeście mordercy. 
"Wszystko, czego kiedykolwiek chciałem, to dopasować się i żyć szczęśliwym życiem wśród innych ludzi, ale zostałem odrzucony, zmuszony do znoszenia samotności i własnej nieistotności, a wszystko dlatego, że przedstawicielki gatunku ludzkiego nie były w stanie dostrzec we mnie wartości".
Wykorzystywanie w takim kontekście podobizny Goslinga może wydawać się paradoksalne. Jednak odgrywane przez niego postaci są silnie związane z subkulturą inceli. Często samotne, gotowe poświęcić się w obronie ukochanej, ale też chętnie wyruszające na samobójcze misje – postaci odgrywane przez kanadyjskiego aktora pasują do wizji świata przedstawianej na Redditowych forach. 
Choć może przyjęcie Goslinga za ikonę możemy uznać za zapowiedź nowej, lepszej ery męskiego internetu? Do tej pory widzi w nim samotność i agresję, ale polecam obejrzeć film do końca. Na Goslinga zwykle czeka happy end. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/a4fec334504c072cd37f429f5ac60c8f,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/a4fec334504c072cd37f429f5ac60c8f,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Posty z jego podobizną i podpisami charakterystycznymi dla społeczności inceli coraz częściej pojawiają się w mediach społecznościowych. </media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/209573,30-lat-liebrecht-wood-w-polsce-zobacz-pionierskie-projekty</guid><link>https://innpoland.pl/209573,30-lat-liebrecht-wood-w-polsce-zobacz-pionierskie-projekty</link><pubDate>Tue, 26 Nov 2024 17:03:42 +0100</pubDate><title>30 lat Liebrecht &amp; wooD w Polsce. Zobacz pionierskie projekty, które inspirują rynek</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/8185877af96b7ac6addf2955060bf966,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Centrum Praskie Koneser, Plac Unii, powstająca właśnie Drucianka Campus czy pierwsze w kraju centra outletowe. To tylko niektóre z ikonicznych inwestycji, stworzonych nad Wisłą na przestrzeni ostatnich 30 lat przez Liebrecht & wooD. Firma z belgijskim rodowodem od 1994 roku wyznacza trendy na polskim rynku nieruchomości, przy konsekwentnym zaangażowaniu w zrównoważony rozwój miast.

Początki Liebrecht & wooD w naszym kraju sięgają pierwszej połowy lat 90. XX wieku. Polska, będąca wówczas na początku trudnej drogi transformacji zarówno ustroju politycznego, jak i gospodarczego, była wymagającym terenem dla odradzającego się biznesu. Z drugiej strony, po otwarciu na Zachód, nad Wisłą pojawiły się zagraniczne firmy, liczące na szybki rozwój swoich przedsiębiorstw na jeszcze nienasyconym rynku. Poszukiwały one idealnego miejsca do startu swojej działalności. Jedną z barier wejścia był brak podaży odpowiedniej klasy biur. 
– Gdy przyjechaliśmy do Polski w 1994 roku, kraj wyglądał zupełnie inaczej. Kapitalizm dopiero się rozwijał, ale wyraźnie dostrzegaliśmy ogromny potencjał gospodarki i niezwykłą determinację Polaków do pracy i rozwoju. Taka rzeczywistość była jednocześnie trudnością i wielką szansą, by stworzyć coś nowego i wyjątkowego. Wtedy rozpoczęliśmy budowę nowoczesnych biur, które szybko zdobyły uznanie najemców – wspomina Marc Lebbe, współzałożyciel Liebrecht & wooD.
Zrealizowany przez firmę pionierski kompleks Jerozolimskie Business Park zachęcił do działania innych i zapoczątkował rozwój biznesowy jednej z najważniejszych arterii komunikacyjnych w stolicy – Alei Jerozolimskich. Tylko Liebrecht & wooD zbudował tam jeszcze takie parki biznesowe jak Kopernik Office Buildings czy Batory Office Buildings.
Ponadczasowość cechą charakterystyczną
Liebrecht & wooD, tworząc swoje inwestycje, od samego początku jest wierny swoim celom. Wśród nich jest wznoszenie zrównoważonych i efektywnych budynków, wytrzymujących próbę czasu. Wiąże się z tym wysoki standard zarządzania – dbałość o ich późniejsze, komfortowe funkcjonowanie.  
W 2000 roku do użytku oddany został pierwszy obiekt, wchodzący w skład kompleksu biznesowego Flanders Business Park. To projekt wyróżniający się elewacją wykonaną z klasycznej, belgijskiej cegły klinkierowej. Konsekwentnie prowadzone działania modernizacyjne – na 2025 rok planowana jest kompleksowa renowacja najstarszego budynku – nienaganna architektura i dogodna lokalizacja oraz dostępność kluczowych udogodnień sprawiają, że jest on ceniony przez najemców. 
Niezwykle stylowy, nawiązujący do modernistycznej zabudowy ul. Puławskiej w Warszawie, jest Plac Unii. Za jego projekt odpowiadał między innymi Jacek Świderski, współtwórca szeregu ikonicznych obiektów w stolicy. Sam Plac Unii to wielokrotnie nagradzana inwestycja, charakteryzująca się architektoniczną inspiracją nowojorskim Flatrion Building. Połączenie funkcji handlowej z elegancką i przestronną częścią biurową to aż 56 500 mkw. nowoczesnej powierzchni. Jasna, biała elewacja i imponujące przeszklenia zapewniają bryle lekkość i rozpoznawalność. 
Szerokie horyzonty 
Działalność Liebrecht & wooD w Polsce nie jest związana jedynie z Warszawą i rynkiem biurowym. W portfolio firmy znajdują się pierwsze w kraju centra „outlet” – powstały one w Gdańsku, Sosnowcu i Piasecznie – a także obiekty logistyczne i mixed-use. – Nasze motto brzmi: „a different vision on real estate”. To inne spojrzenie na nieruchomości jest nieustannie motorem napędowym naszych działań. Obserwujemy miasta i rynek, identyfikujemy potrzeby i tworzymy miejsca, które na nie odpowiadają – zauważa Marc Lebbe. 
W ostatnich latach znakiem rozpoznawczym Liebrecht & wooD stały się rewitalizacje. Firma koncentruje się obecnie na przywracaniu życia miejscom, które przez dekady były zaniedbywane lub opuszczone. Efektem tej wizji zrównoważonego budownictwa jest Centrum Praskie Koneser – zrealizowane tak jak Plac Unii w partnerstwie z BBI Development. To 5 hektarów starannie odnowionej, pofabrycznej architektury byłej Warszawskiej Wytwórni Wódek „Koneser”. Dziś ten największy kompleks rewitalizacyjny w stolicy rozkwita – jest ważnym miejscem na biurowej, gastronomicznej, usługowej, kulturalnej i rozrywkowej mapie Warszawy. 
Kontynuacją tej drogi jest powstająca obecnie Drucianka Campus – unikalna przestrzeń biurowa, połączona z częścią handlową, usługową i eventową. To projekt orientowany na dobrostan i lepszą jakość życia całej społeczności skoncentrowanej wokół niego, w szczególności okolicznych mieszkańców. Inwestycja wpisuje się w harmonijny rozwój miasta i rewitalizację terenów warszawskiej Pragi oraz ideę działania firmy – nieustanne podkreślanie odpowiedzialności i roli deweloperów w procesie kształtowania miast. Wyrazem tego zaangażowania było przyjęcie przez Liebrecht & wooD w 2023 roku Polityki ESG.
– Tworzymy nieruchomości wraz z ich całościowym, harmonijnym otoczeniem. Naszym celem od zawsze jest wznoszenie budynków, które w pozytywny sposób oddziałują zarówno na krajobraz, jak i całą społeczność. Nie zapominamy przy tym, że kluczem do długowieczności każdego obiektu jest jego efektywność, wynikająca przede wszystkim z naszego szacunku dla środowiska. Dlatego właśnie zrównoważone budownictwo to jedna z podstaw działalności firmy – mówi Patrick Van Den Bossche, współzałożyciel Liebrecht & wooD.
Liczą się ludzie
Liebrecht & wooD w Polsce to zespół złożony z ponad 70 profesjonalistek i profesjonalistów. Każdego dnia odpowiada on za realizację kolejnych inwestycji i sprawne zarządzanie nieruchomościami, znajdującymi się w portfolio firmy. Przykładem jego aktywności jest organizowane rokrocznie w Centrum Praskim Koneser Lato Konesera. To cykl letnich wydarzeń, w większości bezpłatnych, w których udział biorą pracownicy biur, mieszkańcy Warszawy, turyści. 
– Placemaking jest praktycznym wymiarem naszego zaangażowania w tworzenie nie tylko budynków, ale także mocnych więzi społecznych. Bez nich nawet najpiękniejsze i efektywne obiekty będą tylko murami. Siłą Liebrecht & wooD jest pełen pasji, proaktywny i wyjątkowy zespół, umożliwiający kreowanie miejsc o niezwykłym potencjale – podkreśla Magdalena Bartkiewicz-Podoba, CEO Liebrecht & wooD w Polsce, związana z firmą od ponad 25 lat, od 2018 roku jako prezeska zarządu. 
Więcej o Liebrecht & wooD i jego inwestycjach można przeczytać na https://liebrecht-wood.com/, a najnowsze informacje o działalności firmy dostępne są na LinkedIn
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/8185877af96b7ac6addf2955060bf966,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/8185877af96b7ac6addf2955060bf966,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Centrum Praskie Koneser to jeden z najbardziej rozpoznawalnych kompleksów rewitalizacyjnych w Polsce</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/207542,branza-automotive-a-zmiany-klimatyczne-tak-o-srodowisko-dba-firma-forvia</guid><link>https://innpoland.pl/207542,branza-automotive-a-zmiany-klimatyczne-tak-o-srodowisko-dba-firma-forvia</link><pubDate>Thu, 08 Aug 2024 09:18:48 +0200</pubDate><title>Branża automotive w dobie pogłębiających się zmian klimatycznych. Ten producent daje dobry przykład</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/965d35c2943320f0dea84b159ab47000,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Spośród wielu sektorów to właśnie branża automotive – gałąź przemysłu zajmująca się projektowaniem, produkcją, naprawą, dostawą i sprzedażą pojazdów użytkowych oraz części do nich – wyrasta na jednego z liderów walki ze zmianami klimatycznymi. O tym, jak stara się ona odpowiadać na globalne wyzwania związane z ochroną środowiska, można przekonać się na przykładzie FORVIA, firmy specjalizującej się w projektowaniu i produkowaniu części do samochodów.

Przez wiele lat wpływ przedsiębiorstw na otoczenie opisywano przez pryzmat CSR, czyli społecznej odpowiedzialności biznesu. Dziś, zwłaszcza kluczowi gracze, wcielają w życie szersze pojęcie – ESG, czyli społeczną, środowiskową i zarządczą odpowiedzialność biznesu. To właśnie równowaga pomiędzy wymaganiami ekonomicznymi a potrzebami środowiska i społeczeństwa napędza politykę zrównoważonego rozwoju firmy FORVIA.
– Zrównoważony rozwój to zestaw działań mających na celu osiągnięcie współdziałania w jego trzech wymiarach: gospodarczym, społecznym i środowiskowym. Jest to pewnego rodzaju plan na rzecz przemian i przeobrażeń świata, w którym potrzeby obecnego pokolenia są zaspokajane w taki sposób, aby uwzględnić przyszłość następnych pokoleń – wyjaśnia Marcin Piotrowski, System Architect FORVIA R&D.
Kluczowe inicjatywy FORVIA w zakresie zrównoważonego rozwoju opierają się na mocnych przekonaniach i wartościach firmy, osadzonych w etycznej i skutecznej strukturze ładu korporacyjnego. Producent elementów wyposażenia samochodowego stawia na tworzenie zrównoważonych rozwiązań odpowiadających na przyszłe potrzeby mobilności, takich, które przynoszą korzyści klientom, konsumentom i planecie.
Neutralność klimatyczna do 2045
Dążenie do zeroemisyjności branży automotive to dla FORVII priorytet. Firma zmniejszyła już o 41 proc. emisję CO2 w zakresie 1 (emisje bezpośrednie, czyli pochodzące ze spalania paliw w źródłach stacjonarnych) i zakresie 2 (emisje pośrednie z wytwarzania energii elektrycznej kupowanej od dostawcy mediów) z roku 2022 na rok 2023 roku. Zużycie wody spadło o 31 proc. r./r.
FORVIA przyspieszyła działania związane z osiągnięciem neutralności węglowej, realizując ten cel rok wcześniej (2024), niż zakładano (2025). Według nowego planu 2025 rok ma przynieść redukcję o 80 proc. w tych dwóch zakresach. Natomiast w 2030 roku o 45 proc. ma spaść emisja w zakresie 3. obejmującym m.in. transport od dostawców i do odbiorców czy produkcję z udziałem zakupionych towarów. Ambicja osiągnięcia neutralności CO2 przez firmę sięga teraz 2045 roku.
W ramach działań na rzecz zrównoważonego rozwoju FORVIA m.in. stawia panele słoneczne i wiatraki przy swoich lokalizacjach, współpracuje z partnerami specjalizującymi się w redukcji śladu węglowego, inwestuje w nowe technologie np. produkcji energii odnawialnej, nowe modele biznesowe, skraca łańcuchy dostaw, oferuje rozwiązania dla zrównoważonej mobilności oraz zatrudnia lokalne społeczności.
W zakładach produkcyjnych FORVIA poprawa efektywności energetycznej obejmuje z jednej strony optymalizację zużycia energii elektrycznej (odzyskiwanie i przetwarzanie ciepła z procesów produkcyjnych, inteligentne pomiary, digitalizacja systemów, elektryfikacja), a z drugiej wykorzystanie w większym stopniu energii odnawialnej. Część z niej grupa produkuje samodzielnie, resztę kupuje od dostawców.
– Aby monitoring był sprawny i pokazywał również dążenie do celu każdego z zakładów, stworzono dwie bazy: ERT – Environmental Reporting Tool (narzędzie do raportowania środowiska) oraz ECT – Energy Consumption Tracker (śledzenie zużycia energii). Dzięki tym aplikacjom jesteśmy w stanie zobaczyć poziom recyklingu, który dany zakład zapewnia, oraz monitorujemy, jaki jest wskaźnik CO2 – mówi Łukasz Pieczonka, HSE Coordinator FORVIA R&D.
Zrównoważona produkcja i usprawniony recykling
Międzynarodowy producent wyposażenia samochodowego, aby zmniejszyć swój wpływ na środowisko, równie mocno skupia się na tworzeniu zrównoważonych produktów. Firma koncentruje się na używaniu surowców niskoemisyjnych, tworzeniu materiałów, które są łatwiejsze do recyklingu, oraz produkowaniu pojazdów trwalszych i łatwiejszych do utylizacji. Obecnie 75 proc. surowców w jej użyciu to metale, a 25 proc. to plastik.
– Nasze zakłady produkcyjne wprowadzają coraz to większą segregację odpadów, aby móc wykorzystać ponownie materiał lub surowiec. Dobrym przykładem może być wykorzystanie przez R&D odpadów ze skóry, skaju, pianek z siedzeń. Zamiast je wyrzucać, nadano im kolejne życie, szyjąc domki dla zwierząt w schroniskach, piłki czy siedziska dla dzieci z domów dziecka. R&D jest też w stanie uszyć torby i plecaki, zamieniając odpad na użyteczny towar – dodaje Łukasz Pieczonka.
Dla FORVIA największym wyzwaniem w procesie recyklingu towarzyszącym produkcji foteli samochodowych są, trudne do oddzielenia i przetworzenia, materiały kompozytowe (np. tworzywa sztuczne wzmacniane włóknem szklanym lub węglowym) czy tworzywa sztuczne zanieczyszczone np. olejami, czy farbami. Problemy sprawiają też elementy wielomateriałowe (np. wielowarstwowe siedzenia zawierające metal, piankę, tkaninę i kleje), metale pokryte powłokami np. lakierami oraz elektronika i baterie.
W celu przezwyciężenia tych trudności FORVIA podejmuje szereg działań. Inwestuje w rozwój nowych, bardziej zrównoważonych materiałów, łatwiejszych do przetworzenia, takich jak bioplastiki czy materiały kompozytowe o ulepszonych właściwościach recyklingowych. Na etapie produkcji wprowadza zmiany w procesach powlekania, klejenia czy montażu, aby ograniczać zanieczyszczenia materiałów.
By poprawić recykling swoich produktów, przedsiębiorstwo z branży automotive współpracuje z innymi firmami, instytucjami badawczymi oraz organizacjami branżowymi, aby rozwijać i wdrażać nowe technologie oraz najlepsze praktyki w zakresie recyklingu. Na temat projektowania i produkcji sprzyjającej powtórnemu wykorzystaniu odpadów prowadzi też szkolenia wśród swoich pracowników i partnerów.
– FORVIA posiada wewnętrzne zasady dbania o środowisko: 10 Green Fundamentals. Do każdego zakładu przesyłane są broszury Green Moment, które przypominają te zasady, jak również cel, do którego wszyscy dążymy. Szkolenia są bardzo ważnym element podnoszenia świadomości, dlatego co roku przeprowadza się różne kampanie środowiskowe, czy rozmawia się z pracownikami na temat ochrony środowiska – wskazuje Łukasz Pieczonka.
Nacisk na ekoprojektowanie 
Kluczową rolę we wzmocnieniu procesu recyklingu przez FORVIA odgrywa ekoprojektowanie (projektowanie ekologiczne, zrównoważone projektowanie). W tym podejściu do projektowania produktów uwzględnia się ich wpływ na środowisko na każdym etapie ich cyklu życia, od wydobycia surowców, przez produkcję, użytkowanie, aż po końcową utylizację, dbając zarazem o ich funkcjonalność i wydajność.
W ekoprojektowaniu zwraca się uwagę na m.in. użycie łatwiejszych do przetworzenia materiałów (recyklaty, materiały biodegradowalne), wybór technologii produkcji o niskiej emisji CO2 (druk 3D, produkcja addytywna, obróbka na zimno) i projektowanie produktów o niskim zużyciu energii.
Innymi założeniami ekoprojektowania są unikanie mieszanek materiałowych i toksycznych materiałów, wybór materiałów bezpiecznych dla użytkowników i przyrody np. green steel oraz uproszczenie konstrukcji produktów np. projektowanie modułowe, czyli tworzenie produktów, które można łatwo rozebrać na części składowe do naprawy, modernizacji lub recyklingu.
Wdrażanie tego kluczowego elementu strategii zrównoważonego rozwoju FORVIA w produkcję polega na analizie cyklu życia ekoprojektowanych produktów, wyborze materiałów o niskim wpływie na środowisko i współpracy z dostawcami zrównoważonych surowców.
Kolejne etapy sprowadzają się do optymalizacji procesów produkcyjnych pod kątem efektywności energetycznej i minimalizacji odpadów, doskonaleniu produktów w kierunku trwałości i łatwości naprawy, edukowaniu kadry na temat zasad ekoprojektowania oraz certyfikacji (ISO 14001, ISO 14006).
– Firma FORVIA podąża codziennie za zmianami, które dzieją się na świecie odnośnie do ochrony środowiska. Zmiany dotyczące klimatu są jednym z celów, które firma stawia sobie w codziennej pracy i dąży, aby te cele osiągnąć, wyznając zasadę dbania o przyszłość naszej planety. A, jak widać, zrównoważona polityka jest w stanie zapewnić nie tylko dobrą produkcję i wysoką jakość, ale także dobro i planety, i człowieka – puentuje Marcin Piotrowski.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/965d35c2943320f0dea84b159ab47000,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/965d35c2943320f0dea84b159ab47000,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Jednym z największych wyzwań dla branży automotive są zmiany klimatyczne. O tym, jakie działania ona podejmuje na rzecz ochrony środowiska, można się przekonać na przykładzie FORVIA, międzynarodowego producenta elementów wyposażenia samochodowego.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/207698,witajcie-w-tullamore-w-irlandii-tu-ludzie-sa-przyjazni-i-kochaja-whiskey</guid><link>https://innpoland.pl/207698,witajcie-w-tullamore-w-irlandii-tu-ludzie-sa-przyjazni-i-kochaja-whiskey</link><pubDate>Thu, 01 Aug 2024 10:24:42 +0200</pubDate><title>Witajcie w Tullamore! Tutaj, w samym sercu Irlandii ludzie są przyjaźni i... kochają whiskey</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/c39da97ccdc311d0a249c8085c912d68,1000,1000,0,0.webp" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Tullamore to klimatyczna miejscowość w samym sercu Irlandii, w której znajduje się destylarnia produkująca słynną na całym świecie potrójnie blendowaną irlandzką whiskey. To tam w 1829 roku 15-letni Daniel Edmund Williams rozpoczął pracę jako stajenny, aby w wieku 25 lat stać się kierownikiem, a później również właścicielem kultowej dziś destylarni. Swoją wytrwałością i ambicją zaraził całe Tullamore, w którym najważniejsza jest nie tylko pasja do tradycyjnej whiskey, ale również lokalne wartości, autentyczność i... życzliwość do drugiego człowieka.

W miejscowości Tullamore w hrabstwie Offaly mieszka 14,5 tysiąca ludzi, więc jego znakami rozpoznawczymi są lokalność i swobodna atmosfera. Jest uznawane za jedno z najprzyjaźniejszych miejsc w Irlandii.
I zasłużenie. Tutaj mieszkańcy są ze sobą zżyci i pielęgnują wzajemne relacje, każdy zna każdego, a... sekrety podróżują szybciej niż irlandzkie pociągi. Lokalsi pamiętają swoje imiona i mówią "dzień dobry" nieznajomym na ulicy. Uwielbiają się śmiać, są pracowici, szczerzy, uczciwi, autentyczni i naprawdę kochają swoje lokalne whiskey.
W tej klimatycznej miejscowości w samym sercu zielonej Irlandii tradycja łączy się z nowoczesnością i eklektyzmem. Jest tutaj: 25 rond, 15 pubów, trzy sklepy z polską żywnością, sześć tureckich salonów fryzjerskich, pięć azjatyckich restauracji, trzy włoskie knajpki, a w destylarni w Tullamore pracują nie tylko Irlandczycy, ale również osoby pochodzenia francuskiego, niemieckiego, polskiego, szkockiego, angielskiego i nigeryjskiego.
Na obrzeżach miasta znajduje się dąb King i potężny zamek Charlville. Oba są imponujące same w sobie, ale dla mieszkańców Tullamore, którzy cenią swoje korzenie, to liczące 900 lat drzewo jest szczególnym powodem do dumy. To dla nich symbol cierpliwości, jakiej wymaga natura, aby wydobyć to, co z ziemi najlepsze. A przecież to samo można powiedzieć o tradycyjnej whiskey, która potrzebuje czasu, aby dojrzeć.
Tullamore nazywane jest często Paryżem regionu Midland. To tę urokliwą miejscowość odwiedzili Kanye West i Kim Kardashian podczas swojego miesiąca miodowego. Być może niektórym trudno w to uwierzyć, ale słynna para naprawdę poszła tutaj do kina i to podobno na... "Shreka 2". Nawet George Clooney spędza często wakacje w pobliskim luksusowym hotelu Ballyfin Demesne.
Daniel E. Williams był stajennym, ale dzięki swojej ambicji i wizji stał się właścicielem destylarni w Tullamore
Tuż za miastem znajduje się destylarnia – to tu dzieje się prawdziwa magia. Ale cofnijmy się na chwilę w czasie do Daniela Edmunda Williamsa, 15-letniego chłopca stajennego o wielkich marzeniach. Niestrudzenie i pracowicie wspinał się po szczeblach kariery, aby po latach ciężkiej pracy stanąć na czele Destylarni Tullamore w latach 90. XIX wieku.
Daniel kochał swoje miasto i zawsze starał się uczynić Tullamore najlepszym możliwym miejscem. To właścicielowi destylarni słynnej irlandzkiej whiskey przypisuje się wprowadzenie do domów mieszkańców elektryczności i telefonu, a na ulice – pojazdu mechanicznego.

Daniel E. Williams, jego wizjonerska rodzina oraz zaangażowana i zżyta społeczność Tullamore stworzyli smak unikalnego whiskey, a licząca już prawie 200 lat destylarnia to bijące serce miasta. Od czasu jej powstania wiele się zmieniło, ale dwie rzeczy pozostały niezmienne: lokalne wartości i jakość potrójnie mieszanej irlandzkiej whiskey, która dziś jest znana na całym świecie.
W destylarni w Tullamore pracują eksperci od whiskey i miejscowi pasjonaci, dla których ciężka praca, wzajemne wsparcie i tworzenie najwyższej klasy trunku są priorytetami. To właśnie tutaj małomiasteczkowe tradycje spotykają się z innowacją na światowym poziomie, a sama destylarnia przyczynia się do rozwoju lokalnej gospodarki i społeczności. 
To miejsce wyróżnia się nie tylko wartościami i pasją, ale również... samym obiektem. Przestrzeń ma wszystkie elementy najnowocześniejszej destylarni, ale posiada również unikalne elementy, które świadczą o jej lokalnej i irlandzkiej duszy. Dzięki temu destylarnia w Tullamore jest jedną z najwyżej ocenianych w Irlandii. 
Ciekawostka: głęboko w jej magazynie znajduje się coś naprawdę wyjątkowego. To The Tully Warehouse Snug, ukryty bar zaprojektowany na wzór przytulnego irlandzkiego pubu, który znajduje się pośród tysięcy beczek po whiskey ułożonych na wysokości sześciu metrów. To miejsce wypełnione drewnem i narzędziami bednarskimi jest idealne do odpoczynku podczas zwiedzania destylarni w Tullamore i poczucia atmosfery tego niezwykłego obiektu. Można nawet delektować się kultową irlandzką whiskey prosto z beczki, słuchając opowieści o jej legendarnym pochodzeniu.
To nie koniec atrakcji: podczas wizyty w destylarni można stworzyć swój własny, personalizowany potrójny blend whiskey. Jest to możliwe dzięki unikatowej maszynie Be the Blender, a goście mają do wyboru dwie opcje, dzięki którym stworzą mieszankę dostosowaną do swoich preferencji smakowych. 
Symbolem whiskey Tullamore D.E.W. jest... pies. Nie przypadkowy, bo wilczarz irlandzki
Ale wróćmy na chwilę do Daniela E. Williamsa, bo to jego inicjałom zawdzięczamy nazwę Tullamore D.E.W., którą nadano marce w 1893 roku. Daniel był nie tylko legendą whiskey, ale także zapalonym miłośnikiem psów i pionierem marketingu. Przekazał to swojemu wnukowi Desmondowi. Ten postanowił unikać tradycyjnych herbów powszechnie używanych przez marki whiskey i wybrał symbol, który naprawdę odzwierciedla Tullamore i jego mieszkańców: psa.
Ale nie przypadkowego psa, tylko wilczarza irlandzkiego. Desmond zamówił oryginalny rysunek przedstawiający tę rasę i umieścił go na butelce whiskey w latach 50. XX wieku. Wilczarz irlandzki, którego wizerunek znajdziemy z przodu i na środku butelki na nowym odświeżonym logotypie Tullamore D.E.W., symbolizuje zarówno dziedzictwo marki, jak i jej  bezpretensjonalną osobowość oraz lokalną autentyczność. Ta lokalność jest dla Tullamore D.E.W. najważniejsza. 
Tullamore D.E.W. to wielokrotnie nagradzana i słynna na świecie irlandzka whiskey
Tullamore D.E.W. to oryginalna irlandzka whiskey z potrójnego blendu. Łączy trzy rodzaje destylatów, co daje aż trzy wymiary smaku do odkrycia: whiskey słodowa to owoce, whiskey typu pot still – przyprawy, a whiskey zbożowa to gwarancja słodyczy. Te trzy destylaty łączą się, aby stworzyć łagodny smak, jakiego nie ma żadna inna whiskey w tej kategorii.
Nie jest przypadkiem, że Tullamore D.E.W. zajmuje drugie miejsce w rankingu największych irlandzkich whiskey na świecie* – duch wspólnoty i autentyczności marki robi wrażenie na podobnie myślących ludziach na całym świecie.
* dane IWSR 2023
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/c39da97ccdc311d0a249c8085c912d68,1500,0,0,0.webp" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/c39da97ccdc311d0a249c8085c912d68,1500,0,0,0.webp" medium="image"><media:title type="html">W Tullamore znajduje się słynna destylarnia wielokrotnie nagradzanej whiskey.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/207380,test-odkurzacza-myjacego-bosch-unlimited-7-prohygienic-aqua</guid><link>https://innpoland.pl/207380,test-odkurzacza-myjacego-bosch-unlimited-7-prohygienic-aqua</link><pubDate>Thu, 18 Jul 2024 12:53:10 +0200</pubDate><title>Test odkurzacza Bosch Unlimited 7 ProHygienic Aqua. Poznaj opinię o modelu BCS71HYG4</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/8901df388465a9116ae86b2013bef50b,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Najnowszy odkurzacz pionowy Bosch Unlimited 7 ProHygienc Aqua łączy funkcję aktywnego mopowania ze skutecznym, automatycznym odkurzaniem wszystkich rodzajów podłóg. Jak obiecuje producent, nowa „siódemka” zapewnia higieniczną czystość w domu, dbając nie tylko o tzw. powierzchnie płaskie, lecz nawet o stan powietrza! Jak taki sprzęt sprawdza się w praktyce i czy zastąpi nieporęczne wiadro z mopem? Przekonajmy się!

Unboxing odkurzacza myjącego Bosch Unlimited 7 ProHygienic Aqua
Odkurzacz myjący Bosch to dobrze nam znana konstrukcja w zupełnie nowej odsłonie kolorystycznej i funkcjonalnej. Bazą jest model Unlimited 7 wyposażony w elektroszczotkę z podświetleniem LED, akumulator 3 Ah, zestaw dodatkowych końcówek oraz zupełną nowość: nasadkę 2w1 do jednoczesnego mycia i odkurzania podłogi. Testowany model ma biało-czarną obudowę z turkusowymi detalami, które są identyczna dla całej rodziny produktów ProHygenic.
Odkurzacz jest stosunkowo lekki – z zamontowaną rurą Flex i elektroszczotką waży 2,9 kg. Po odłączeniu tych akcesoriów waga zmniejsza się do zaledwie 1,4 kg. Jednocześnie, korpus odkurzacza jest bardzo kompaktowy – ma zwartą konstrukcję i wygodny uchwyt, dzięki czemu można nim łatwo manewrować nawet w ciasnych przestrzeniach.
Pierwsze sprzątanie odkurzaczem myjącym Unlimited 7 ProHygienic Aqua
Test zaczęłam od flagowej funkcji modelu, czyli jednoczesnego mycia i odkurzania z nasadką DynamicAqua. Przed przystąpieniem do pracy należy wlać wodę do zbiorniczka, zamontować go oraz przyczepić nakładki w oznaczonych miejscach. Jeśli chcesz od razu zacząć mopowanie, to polecam zwilżyć nakładki pod kranem lub dłużej przytrzymać oznaczony kropelkami przycisk Boost.
Podczas mycia odkurzacz Bosch jedzie po podłodze bardzo płynnie, choć jego przesuwanie wymaga nieco więcej siły niż podczas odkurzania z elektroszczotką. Zauważyłam, że nasadka DynamicAqua bardzo skutecznie zasysa kurz i inne podłogowe zabrudzenia – nie trzeba wstępnie odkurzać przed mopowaniem, można kompleksowo posprzątać podłogę w 1 przejściu roboczym. 
Wspominam o tym, bo wiem, że właściciele delikatnych, drewnianych podłóg często obawiają się zarysowania ich powierzchni np. ziarenkami piasku wczepionymi we włosie mopa. W przypadku odkurzacza Bosch takiego ryzyka nie ma. W tym miejscu chcę też podkreślić, że podłoga jest umyta i zwilżona, a nie zalana wodą. Dzięki temu schnie bardzo szybko, a ryzyko zniszczenia jej nadmiarem wilgoci spada niemal do 0.
Jak odkurzacz myjący Bosch radzi sobie z poważniejszymi zabrudzeniami na podłodze? Muszę przyznać, że bardzo dobrze. Ten aspekt totalnie mnie zaskoczył – nie oczekiwałam, że odkurzacz zmyje z podłogi plamę z zaschniętego ketchupu lub rozlanego soku. Unlimited 7 ProHygienic Aqua zrobił to w kilka sekund! Nie musiałam nawet naciskać przycisku Boost, który mocniej zwilża ściereczki (choć warto o nim pamiętać przy opornych plamach!). Po takim wyczynie, usunięcie zabrudzeń z błota było już bułką z masłem. Po zmyciu większych plam polecam od razu wymienić ściereczki na czyste, co zapobiegnie rozmazywaniu zabrudzeń po pozostałej części podłogi. Na szczęście, w zestawie mamy 2 komplety nakładek z mikrofibry mocowanych na rzep, dlatego taka zmiana zajmuje dosłownie chwilkę.
Unlimited 7 ProHygienic Aqua – czy to naprawdę dobry odkurzacz z elektroszczotką do wszystkich powierzchni?
Zdecydowanie tak! Mogę nawet dodać: mój ulubiony :) Miałam okazję korzystać z kilku odkurzaczy pionowych Bosch i bardzo cenię sobie ich skuteczność, łatwość manewrowania oraz efekty odkurzonej podłogi i wyczesanych dywanów, jaki daje elektroszczotka. Nie inaczej jest w przypadku modelu Unlimited 7 ProHygienic Aqua. Elektroszczotka AllFloor DynamicPower Brush prowadzi się bardzo wygodnie – płynnie sunie po podłodze i skręca tam, gdzie miała skręcić. W połączeniu ze zginaną pod kątem 90o rurą Flex, bezproblemowo dociera pod stoły i stoliki, szafki na nóżkach, kanapy oraz pomiędzy nogi krzeseł.
W elektroszczotce AllFloor DynamicPower Brush pracuje gruby wałek ze sztywnym włosiem, które bardzo dokładnie zbiera zabrudzenia ze wszystkich rodzajów podłóg i wykładzin podłogowych. Testowałam ją na kafelkach, parkiecie, linoleum, cienkim dziecięcym dywanie, grubszym dywanie ze średnim włosiem i z każdym z nich poradziła sobie idealnie. Odkurzanie tak zróżnicowanych powierzchni ułatwia też tryb Auto, w którym odkurzacz samodzielnie dopasowuje moc ssania i obroty wałka elektroszczotki do typu podłoża, na którym się znajduje. 
Dzięki temu nie musisz stale przełączać trybów pracy przechodząc z pokoju dziecięcego do salonu, a następnie do kuchni, łazienki i sypialni. Nie musisz, ale oczywiście możesz. Oprócz trybu automatycznego, model wyposażono również w 2 inne tryby: Eco o najdłuższym czasie pracy i dobrej skuteczności i Turbo o najwyższej mocy. Jeśli bardziej niż technologii ufasz sobie, to po prostu postaw na ręczne sterowanie i przełączaj się pomiędzy nimi zgodnie ze swoimi potrzebami.
Sprzątanie odkurzaczem Bosch ma jeszcze jedną ogromną zaletę – pozwala zachować wyprostowaną sylwetkę i nie wymaga schylania się (chyba że zechcesz akurat odkurzyć całą przestrzeń pod łóżkiem w rozmiarze king). Dla mnie był to ważny atut – lubię odkurzać, ale zdecydowanie nie lubię przeciążeniowego bólu pleców po odkurzaniu.
Przy dłuższych sesjach sprzątania cięższymi odkurzaczami pionowymi do bólu pleców często dochodził też ból ramienia. W przypadku modelu BCS71HYG4 ten problem nie istnieje – odkurzacz jest bardzo lekki i nie obciąża dłoni ani barku użytkownika. Ja korzystałam głównie z dołączonego do zestawu akumulatora 3 Ah, który jest kompromisem pomiędzy przyzwoitym czasem pracy urządzenia a jego wagą. Po zamontowaniu większej baterii (4 Ah) waga urządzenia wzrosła o 0,2 kg, co było odczuwalne, ale jedynie przy długim odkurzaniu lub myciu.
Odkurzacz pionowy z systemem filtracji HEPA i ProHygenic Aqua – jak to działa?
Zacznijmy od teorii. Funkcja ProHygenic Aqua łączy odkurzanie i mycie podłogi (o którym już wspominałam) z troską o jakość powietrza w domu. Za tę ostatnią odpowiada system filtracji HEPA, który oczyszcza wydostające się z odkurzacza powietrze nawet z mikroskopijnych drobinek. Zamontowany w modelu Unlimited 7 ProHygienic Aqua filtr zatrzymuje do 99,97% zanieczyszczeń w postaci m.in. kurzu i pyłków, co jest szczególnie korzystne dla alergików. Powietrze, które „opuszcza” odkurzacz jest więc higieniczne czyste (zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że jest czystsze niż reszta powietrza w pomieszczeniu), co po prostu czuć. Nie uświadczysz tu przykrej woni kurzu dobrze znanej ze starych, tradycyjnych odkurzaczy. Nareszcie!
Cylindryczny filtr umieszczony jest w metalowym koszyczku, który z kolei montuje się w pojemniku na kurz. Opróżnianie pojemnika, a także montaż i demontaż filtra są bardzo proste – wystarczy nacisnąć przycisk na obudowie, wypiąć pojemnik i otworzyć go lekkim pociągnięciem. Jeszcze wygodniejsze jest czyszczenie filtra z pomocą RotationClean. Na szczycie filtra znajduje się czerwony pierścień z otworami, który należy przekręcić po kilka razy w jedną i drugą stronę. Następnie można otworzyć pojemnik, wyjąć filtr z koszyczka i wysypać drobniutki pył oraz kurz. Czy taki system jest skuteczny? Moim zdaniem bardzo! Przede wszystkim, nie musisz samodzielnie otrzepywać filtra nad koszem na śmieci ani myć go pod kranem, brudząc dłonie, zlew i wszystko dookoła. Po jednym oczyszczeniu z filtra wypada cały kurz – kiedy wykonałam ten zabieg 2 razy z rzędu, to za drugim razem w pojemniku nie zebrało się już nic.
Jak długo pracuje akumulatorowy odkurzacz Bosch na 1 ładowaniu?
To zależy. Od czego? Głównie od zamocowanej końcówki oraz wybranego trybu pracy, ale też od pojemności akumulatora. Standardowo z modelem BCS71HYG4 otrzymasz akumulator o pojemności 3 Ah, który (według producenta) na 1 ładowaniu będzie pracował przez:
• do 40 minut w trybie Eco i bez elektroszczotki,
• do pół godziny w trybie Eco z elektroszczotką,
• do 15 min w trybie Auto z elektroszczotką,
• do 8 minut w trybie Turbo z elektroszczotką.
Z moich obserwacji wynika, że dane dla pracy z elektroszczotką pokrywają się z czasem sprzątania z końcówką DynamicAqua. W pełni naładowany akumulator pozwalał mi odkurzyć ok. 60 m2 podłogi i umyć ok. 40 m2 (podczas mopowania pracuje się wolniej, żeby zwiększyć skuteczność mycia podłóg). Po tym czasie trzeba zrobić przerwę na ładowanie, ale nie zawsze. 
Odkurzacz Bosch jest wyposażony w wymienny akumulator Power For All Alliance, dokładnie taki, jaki montowany jest w zielonych elektronarzędziach Bosch oraz wielu innych sprzętach. Jeśli masz w domu urządzenia na akumulator, to koniecznie sprawdź, czy ich bateria nie będzie kompatybilna z Twoim nowym Boschem. Jeśli nie masz pasującego akumulatora, to możesz dokupić dodatkową baterię o wybranej pojemności lub od razu wybrać zestaw odkurzacz+2 akumulatory 3 Ah (model BCS712HYG5).
Czy warto kupić odkurzacz myjący Unlimited 7 ProHygienic Aqua?
Tak! To świetny sprzęt, który sprawił, że mój zwykły odkurzacz pionowy poszedł w odstawkę. Dzięki niemu mogę bieżące odkurzanie połączyć z aktywnym mopowaniem i to bez konieczności wyjmowania wiadra i mopa ze schowka. Moim zdaniem Bosch jest bardzo skuteczny zarówno podczas odkurzania (również z pozostałymi końcówkami), jak i podczas mycia. Prowadzi się bez problemu, dociera aż do listew przypodłogowych i ma bardzo przyzwoity czas pracy. Jeśli właśnie rozglądasz się za nowym odkurzaczem pionowym, to zdecydowanie polecam ten model! 

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/8901df388465a9116ae86b2013bef50b,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/8901df388465a9116ae86b2013bef50b,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/206972,purfekcyjne-zmywanie-reczne-skutecznie-usuwa-zabrudzenia-zaschniete-do-48h</guid><link>https://innpoland.pl/206972,purfekcyjne-zmywanie-reczne-skutecznie-usuwa-zabrudzenia-zaschniete-do-48h</link><pubDate>Thu, 27 Jun 2024 15:11:18 +0200</pubDate><title>PURfekcyjne zmywanie ręczne. Skutecznie usuwa zabrudzenia zaschnięte do 48h</title><description><![CDATA[Domowe obiady z rodziną czy imprezy z przyjaciółmi są z pewnością źródłem wielu fantastycznych wspomnień. A po każdym takim przyjęciu ktoś musi pozmywać. Na szczęście z PUR Power to żadne wyzwanie i nie musisz tego robić natychmiast po wyjściu gości. Ten płyn do mycia naczyń upora się z zabrudzeniami zaschniętymi do 48h, a przy tym będzie skuteczny także przy myciu w chłodnej wodzie. Dzięki niemu ręczne zmywanie może być naprawdę PURfekcyjne!

Zmywanie ręczne, mimo że dla wielu osób to najmniej przyjemny obowiązek domowy, ma niewątpliwie dużo zalet, o których często zapominamy. Do plusów takiej formy zmywania na pewno należy fakt, że ręcznie możemy umyć wszystkie garnki, naczynia i sztućce, bez względu na tworzywo, z jakiego zostały wykonane. Do tego dochodzi dokładność tej metody – przy ręcznym zmywaniu precyzyjniej doczyścimy zabrudzenia i ich nie pominiemy, zwłaszcza gdy mamy dobry i sprawdzony płyn do zmywania. Dzięki PUR Power uzyskanie perfekcyjnego rezultatu nie musi być ani trudne ani czasochłonne. 
PUR (ma ten) Power!
PUR to jeden z liderów w kategorii płynów do mycia naczyń. Kierując się potrzebami konsumentów oraz nieustannie poszukując nowych rozwiązań, marka stawia na innowacyjne formuły swoich produktów. Od 2022 roku płyny PUR Power są 3 razy bardziej gęste w porównaniu do poprzednich wersji, co wpływa na ich jeszcze wyższą skuteczność i wydajność. A teraz, dzięki specjalnemu enzymowi, skutecznie usuwają zaschnięte zabrudzenia do 48h. Już nie musisz się martwić, że jak nie zmyjesz naczyń bezpośrednio po przyrządzeniu potraw, to domycie ich po kilku godzinach będzie prawdziwym wyzwaniem. Natomiast technologia COLD ACTIV sprawia, że są skuteczne także w chłodnej wodzie. Ponadto, mając na uwadze aspekt troski o środowisko naturalne i w duchu „zero waste”, butelki zostały wyprodukowane w 100% z plastiku z recyklingu. Pojemności? Trzy do wyboru: od 450 do 1200 ml, w zależności od tego, jak często i jak wiele zmywamy. Zapachy? Klasyczna cytryna lub jabłko plus dwie unikalne kompozycje, które stanowią duety: malina & porzeczka oraz figa & granat.
Wniosek? Zaufaj sprawdzonej marce i przekonaj się, że PURfekcyjne zmywanie ręczne jest możliwe. Z płynami z linii PUR Power mycie garnków, naczyń i sztućców na pewno będzie szybsze, efektywniejsze i przyjemniejsze, niż możesz się spodziewać.




]]></description></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/205586,mlodzi-polacy-przynajmniej-raz-w-miesiacu-kupuja-online-lub-w-aplikacji</guid><link>https://innpoland.pl/205586,mlodzi-polacy-przynajmniej-raz-w-miesiacu-kupuja-online-lub-w-aplikacji</link><pubDate>Fri, 05 Apr 2024 10:21:57 +0200</pubDate><title>Gen Z: ponad 86% młodych Polaków przynajmniej raz w miesiącu kupuje online lub w aplikacji mobilnej</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/4374ee1a071d93255ba123c728aebe2a,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Łatwy dostęp, szybkość procesu oraz sprawne, intuicyjne rozwiązania odgrywają ogromną rolę w decyzjach zakupowych pokolenia Z. Najnowszy raport z marca 2024, pt. „Zakupy internetowe i w aplikacji mobilnej” przygotowany na zlecenie MediaMarktSaturn Polska pokazuje, że młodzi Polacy preferują kupowanie w sieci. Aż 86,2% robi to przynajmniej raz w miesiącu bądź częściej.

Pokolenie Z od początku dorasta w cyfrowej rzeczywistości. Ich naturalnym środowiskiem są nowoczesne technologie. Są przyzwyczajeni do szybkiego dostępu do usług oraz informacji czy korzystania z udogodnień sieci. Młodzi ludzie swoje naturalne nawyki przekładają także na oczekiwania wobec firm, marek czy instytucji. Marki również są żywo zainteresowane ich potrzebami, dostosowując coraz częściej do nich swoją komunikację i proponowane rozwiązania. W końcu weszli właśnie na rynek, stając się pełnoprawnymi konsumentami i zostaną na nim, kształtując trendy jeszcze przez dłuższy czas.
W marcu 2024 agencja badawcza SW Research na zlecenie MediaMarktSaturn Polska przeprowadziła badanie metodą CAWI na reprezentatywnej grupie Polek i Polaków z pokolenia Z. Dane pokazują, że aż 86,2% młodych Polaków decyduje się na zakupy online lub w aplikacji mobilnej raz w miesiącu bądź częściej2. Natomiast jedynie 4,4% pokolenia Z robi zakupy w sieci tylko raz na pół roku bądź rzadziej. 
Jak kupują młodzi?
Co najczęściej kupuje Generacja Z w sklepach e-commerce i za pomocą aplikacji mobilnych? Najpopularniejsze kategorie to odzież i obuwie (70,6%), a także wszelkiego rodzaju bilety (50,5%), kosmetyki oraz produkty do pielęgnacji (44,8%) czy platformy streamingowe i treści rozrywkowe – 41,9%. W czołówce uplasowała się również elektronika oraz gadżety technologiczne – aż 40,4% kupuje ją przez Internet.
- Pokolenie Z to pierwsza generacja wychowana w całkowicie zdigitalizowanym środowisku. To oni zmieniają standardy pracy, oblicze handlu oraz inicjują nowe trendy. Są odważni i nie boją się wyzwań. Pokolenie Z, jeśli nie jest usatysfakcjonowane produktem, zmienia markę, nie przywiązuje się. Przede wszystkim ważne jest dla nich podejście do zrównoważonego rozwoju oraz wygoda - mówi Snjezana Bandner, Prezeska MediaMarkt Saturn Polska. – Z przeprowadzonych przez nas badań wynika, że coraz więcej młodych Polaków robi zakupy za pośrednictwem aplikacji mobilnej lub strony internetowej marki. Nic dziwnego, ponieważ spędzają oni coraz więcej czasu w sieci, to jest ich naturalne środowisko. W odpowiedzi na ten trend w lutym jako pierwsi z dużych, ogólnokrajowych sieci mających sklepy stacjonarne i sklep internetowy w branży elektroniki użytkowej uruchomiliśmy aplikację mobilną. Jak się okazuje, było to bardzo dobre posunięcie: zaledwie w ciągu pierwszych kilku dni po premierze zainstalowało ją niemal 100 tys. użytkowników. 
Szybko, pewnie i bez tłumów
Z raportu „Zakupy internetowe i w aplikacji mobilnej” wynika, że jako największą zaletę zakupów online i w aplikacjach mobilnych, pokolenie Z wskazało przede wszystkim unikanie tłumów i kolejek (33,3%), możliwość porównywania cen (30%), szeroki wybór produktów (29,4%) oraz wygodny dostęp (29%). Młodzi doceniają także zarezerwowane tylko dla tego kanału rabaty, jakie czekają na nich online lub w aplikacjach (20,7%). Co ciekawe, rabaty oferowane przez marki na zakupy doceniają przede wszystkim kobiety (25,1%). W przypadku mężczyzn w tej samej kategorii wiekowej zainteresowanie tym benefitem jest o wiele mniejsze (16,4%), natomiast ta grupa zainteresowana jest przede wszystkim wygodną formą dostawy (31,3%). 
- Nasze ostatnie badanie pokazuje, że klienci lubią otrzymywać dodatkowe rabaty, kupony promocyjne czy możliwość podpięcia karty lojalnościowej w swojej aplikacji. Dzięki tym rozwiązaniom mogą szybko wymienić swoje punkty z programu lojalnościowego na zniżkę, która jest do wykorzystania online i w sklepach stacjonarnych sieci. Jest to więc kolejna forma oszczędności. W pierwszych czterech tygodniach po premierze aplikacji nasi klienci mogli liczyć na cotygodniowe oferty specjalne, np. zniżki za zakup 2 produktów, czy kupon za wydanie określonej kwoty. Z naszych danych wynika, że taka forma zachęty rzeczywiście cieszy się zainteresowaniem najmłodszego pokolenia konsumentów - stwierdza Snjezana Bandner, Prezeska MediaMarkt Saturn Polska. 
Czego oczekują młodzi?
Badanie wykazało, że ważna dla młodych jest funkcja pozwalająca na sprawdzenie dostępności produktu w ulubionym sklepie stacjonarnym. Jak wskazuje najnowszy raport3 - aż 24,4% młodych Polaków oczekuje tej  informacji w aplikacji mobilnej. Pokazuje to, że wciąż przy zakupach np. droższej elektroniki, czy dużego sprzętu AGD do domu, młodzi wolą zobaczyć sprzęt na żywo przed jego zakupem. Dzięki tej opcji, mogą także poradzić się eksperta na miejscu w sklepie stacjonarnym, wypytując o wszystkie szczegóły oraz możliwości interesującego ich urządzenia.
A czego dokładnie oczekują respondenci od aplikacji mobilnych, umożliwiających dokonywanie zakupów? Wskazanych już wcześniej przy okazji zalet aplikacji, dedykowanych rabatów – tę odpowiedź wskazało aż 39,6% zapytanych. Wśród pozostałych oczekiwań młodych wobec możliwości aplikacji mobilnych znalazły się: śledzenie przesyłki (36,8%), intuicyjny interfejs użytkownika (24,2%), czy szybszy dostęp do interesujących produktów (20,9%). 
– Uważam, że bardzo przydatną i przyszłościową funkcję, wpływającą na wygodę zakupów, nawet w sklepie stacjonarnym możliwość skanowania produktów i sprawdzania ich cen, opisu, recenzji, a także opinii klientów w aplikacji mobilnej. Dzięki temu, w zaledwie kilka minut możemy dowiedzieć się wszystkiego o produkcie, który nas interesuje. Myślę, że trend zakupów online stanie się w przyszłości dominującym sposobem na zakupy. Sądzę, że nie spowoduje to jednak eliminacji sklepów stacjonarnych. Z pewnością zmieni się ich funkcja, bardziej na salony wystawowe, gdzie można dotknąć produktu, przetestować jego możliwości, a potem wygodnie siedząc w domu lub na spotkaniu z przyjaciółmi, kupić przez aplikację wcześniej wybrany i sprawdzony sprzęt - podsumowuje Snjezana Bandner, Prezeska MediaMarkt Saturn Polska.

1 Badanie na zlecenie MediaMarkt zostało przeprowadzone metodą CAWI na reprezentatywnej grupie Polek i Polaków, od 13 do 29 roku życia, zgodnie z rozkładem płci i wieku w dniach 5-7 marca 2024 roku.
2 Ibidem.
3 Ibidem.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/4374ee1a071d93255ba123c728aebe2a,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/4374ee1a071d93255ba123c728aebe2a,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/201238,humanizacja-architektury-osiedlowej-czyli-rozwiazania-nie-osiagalne</guid><link>https://innpoland.pl/201238,humanizacja-architektury-osiedlowej-czyli-rozwiazania-nie-osiagalne</link><pubDate>Fri, 17 Nov 2023 16:53:25 +0100</pubDate><title>Humanizacja architektury osiedlowej, czyli rozwiązania (nie)osiągalne?</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/8485f8a0264cc0e341b3e60f8d861c42,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Dialog, proste procedury i zniesienie nieracjonalnych wymogów prawnych na rzecz zwiększania przestrzeni dla zielonego budownictwa – to kluczowe wnioski płynące z debaty „Humanizacja architektury osiedlowej, czyli jak budować osiedla przyjazne mieszkańcom?”, w której udział wzięła branża deweloperska i strona społeczna.

Dobrą okazją do spotkania był organizowany przez jedną z redakcji oraz Polski Związek Firm Deweloperskich konkurs „Zieleń na nowych osiedlach”, który miał zachęcać mieszkańców osiedli wybudowanych przez deweloperów do oceny zaproponowanych rozwiązań. A w perspektywie ma promować dobre, przyjazne mieszkańcom projekty. Konkurs stał się też motywacją do organizacji debaty o tym co ważne dla każdej ze stron i co jest możliwe do realizacji. Do udziału zaproszono przedstawicieli strony społecznej oraz branży deweloperskiej, aby zderzyć wizje i możliwości. Spotkanie poprowadził red. Michał Bachowski.
Czego potrzebuje strona społeczna?
Głównym celem spotkania była chęć poznania potrzeb społecznych i próba zdefiniowania osiedla przyjaznego mieszkańcom, przeanalizowania funkcjonalności części wspólnych osiedli i odpowiedzialności deweloperów za budowanie relacji międzysąsiedzkich. Próbę analizy podjęła Aleksandra Rybarczyk, laureatka konkursu „Zieleń na nowych osiedlach”.
Idealne osiedle to przestrzeń dopasowana do każdej grupy mieszkającej na danym terenie. To tworzenie przestrzeni dla dzieci, miejsc wypoczynkowych dla seniorów, ale również takich, gdzie można wyjść z psem. Coraz bardziej popularne staje się także pozostawienie decyzji o kształcie przestrzeni wspólnych przyszłym mieszkańcom danego terenu – wskazuje Rybarczyk.
W dyskusji udział wziął również Filip Springer - pisarz, autor wielu reportaży o polskiej architekturze. Zwrócił on przede wszystkim uwagę na to, że w ciągu ostatnich kilkunastu lat znacząco wzrosła świadomość inwestorów na temat dobrego projektowania przestrzeni wspólnych na osiedlach, które zachęcają do budowania relacji międzyludzkich. 
Poziom debaty o mieście jest dzisiaj znacznie wyższy, natomiast jeszcze musimy poczekać na to, aby stworzyć jeden standard tworzenia przestrzeni wspólnych i aby ten standard był wysoki, natomiast widać poprawę. Nowe inwestycje mieszkaniowe robią pewien ukłon w stronę pieszych czy rowerzystów, z drugiej strony absurdalne są wymogi dotyczące miejsc parkingowych. Obecna architektura nie sprzyja prowadzeniu ekologicznego stylu życia, a w swojej funkcji mogłaby mieć taki cel, czyli tworzenie rozwiązań, które sprzyjają zielonemu stylowi życia – wskazał Springer, dodając, że rynek deweloperski mógłby razem z przedstawicielami strony społecznej stworzyć wspólny front i dążyć do poprawy nieracjonalnych polityk parkingowych w miastach.
Parking zamiast zieleni
Część debaty zajęła dyskusja o zielonych, sprzyjających odpoczynkowi rozwiązaniach. Konrad Płochocki wskazał jednak, że branża boryka się z prawnymi ograniczeniami dotyczącymi wdrażania takich rozwiązań. Zwrócił między innymi uwagę na niewystarczające wykorzystanie dachów budynków, na których można tworzyć zielone przestrzenie, sprzyjające wypoczynkowi. Powyższe może się zmienić, za sprawą nowelizacji warunków technicznych, które czekają na wejście w życie.
Zieleń jest reduktorem wysp ciepła, oczyszcza powietrze, zwiększa komfort życia. Większość deweloperów w planach tworzenia osiedli bierze pod uwagę zieloną przestrzeń, ale zarówno deweloperzy, jak i architekci padają ofiarą przepisów prawnych. Aby kreować zieloną przestrzeń potrzebujemy zmian prawnych, w tym w szczególności usunięcia zapisu o wskaźniku dotyczącym 1,5 miejsca parkingowego – dodał natomiast Mariusz Ścisło, architekt, przedstawiciel Stowarzyszenia Architektów Polskich.
Z tą opinią zgadza się również przedstawicielka branży deweloperskiej, zwracając przy tym uwagę na konieczność balansowania pomiędzy wymogami prawa a oczekiwaniami i potrzebami społecznymi.
Chcemy wspierać zielone rozwiązania i odpowiadać na oczekiwania mieszkańców. Jako branża chcemy też wspierać infrastrukturę towarzyszącą osiedlom, natomiast z całą pewnością nie jesteśmy w stanie wdrożyć wszystkich rozwiązań, bo często manewrujemy między skrajnie różnymi potrzebami. Niezbędna na pewno jest edukacja rynku i poszukiwanie optymalnych opcji. Ważne jest wspólne wypracowanie tego, gdzie chcemy być w przyszłości i określenie kryteriów, które pozwolą połączyć odpowiedź na oczekiwania mieszkańców i minimalizowanie wpływu na środowisko w kontekście zmian klimatycznych – mówiła Agnieszka Karwala, Senior Project Manager ze Skanska Residential Development Poland. Karwala zwróciła również uwagę na to, że deweloperzy sięgają po różne rozwiązania, jak na przykład recykling szarej wody. Nie zawsze jednak sami mieszkańcy takich rozwiązań oczekują.
Przyjazne rozwiązania tylko na osiedlach premium?
Jednym z poruszonych wątków była kwestia połączenia przepisów prawa i oczekiwań społecznych z przyjaznymi rozwiązaniami w budownictwie masowym, w którym również brany jest pod uwagę rachunek ekonomiczny. Podczas spotkania próbowano więc odpowiedzieć na pytanie czy sprzyjające humanizacji architektury rozwiązania dostępne są wyłącznie na droższych osiedlach, czyli dla wybranej grupy osób.
Aby popularyzować eko rozwiązania Polski Związek Firm Deweloperskich stworzył zespół odpowiedzialny za wydanie rekomendacji w zakresie prostych, przyjaznych ekologii i mieszkańcom rozwiązań. W tym celu organizacja wydała eko- przewodnik, przeprowadziła szereg szkoleń i spotkań, podczas których firmy deweloperskie wymieniały się doświadczeniami.
Czasem jednak tworzenie przyjaznych terenów w miastach blokowane jest przez samorządy, które nie są zainteresowane przejmowaniem uporządkowanych przez prywatnych inwestorów terenów rekreacyjnych. W efekcie tereny, które mogłyby służyć mieszkańcom całej dzielnicy grodzone są przez wspólnoty mieszkaniowe, które odprowadzając podatki za tereny zielone znajdujące się na ich osiedlach, nie chcą ich udostępniać osobom z zewnątrz. Na ten problem zwracał uwagę Mariusz Ścisło.
Jeśli nawet deweloper bierze na siebie koszty stworzenia takich przestrzeni, to nierzadko samorząd nie wyraża zgody na ich przejęcie. Potrzebujemy zachęt i regulacji na szczeblu ustawowym – wskazał Mariusz Ścisło. Architekt zwrócił także uwagę na niewykorzystane tereny poprzemysłowe, pohandlowe czy pokolejowe, których stopień przekształcania w ostatnich latach wyhamował niemalże do zera i ta kwestia dopiero ponownie rusza.
Humanizacja architektury osiedlowej, czyli jak w końcu budować osiedla?
W ramach podsumowania spotkania uczestnicy zostali poproszeni o odpowiedź na pytanie o to, czego potrzebujemy, aby budownictwo mieszkaniowe było zielone i przyjazne mieszkańcom.
Aleksandra Rybarczyk i Filip Springer wskazali na konieczność dialogu pomiędzy branżą a stroną społeczną. Niezbędne jest podnoszenie świadomości i budowanie mostów do dyskusji o potrzebach mieszkańców i możliwościach branży. 
Konrad Płochocki i Agnieszka Karwala wskazali natomiast, że branża musi łączyć bardzo różne potrzeby, priorytetem jednak jest dobro klienta. Chęć poznania potrzeb społecznych zachęca natomiast do dialogu. Potrzebna jest otwartość nasłuchanie wskazówek społecznych i tworzenie takich standardów, aby masowo mogły być implementowane rozwiązania zielone, zgodnie z nurtem humanizacji architektury. Przedstawiciel architektów wskazał natomiast na konieczność połączenia przepisów prawa z dobrymi standardami, ale także ze sferą ekonomiczną. Zaznaczył wyraźnie, że architekci powinni tworzyć takie przestrzenie, w których oni sami chcieliby mieszkać.
Debata była wyjściem branży deweloperskiej do strony społecznej i próbą podjęcia dialogu z aktywistami. Jedno jest pewne - to pierwsze, ale nie ostatnie spotkanie łączące różne środowiska po to, aby humanizacja architektury była standardem i przyszłością budownictwa w Polsce.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/8485f8a0264cc0e341b3e60f8d861c42,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/8485f8a0264cc0e341b3e60f8d861c42,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/200359,cyfryzacja-gig-economy-i-nowe-trendy-w-hr-perspektywa-rynku-pracy</guid><link>https://innpoland.pl/200359,cyfryzacja-gig-economy-i-nowe-trendy-w-hr-perspektywa-rynku-pracy</link><pubDate>Mon, 30 Oct 2023 07:19:24 +0100</pubDate><title>Cyfryzacja, gig economy i nowe trendy w HR. Perspektywa rynku pracy</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/02d7d35c49706f807ed623a3b3dc7cdb,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W świecie, gdzie technologia i innowacje przekształcają tradycyjne modele zatrudnienia, gig economy staje się coraz bardziej dominującym trendem. "Skupiamy się przede wszystkim na tej części rynku freelancerów, która dotyczy unikalnych, pożądanych specjalizacji w sferze biznesu," mówi Rafał Ciszewski, Associate Director, Digital, E-commerce, Interim Management w Morgan Philips Poland.

Współczesna gospodarka dynamicznie się rozwija, wpływając na zmiany na rynku pracy. Jakie są kluczowe elementy tej rewolucji?
Jola Samul-Kowalska: Na kształt rynku pracy wpływa wiele czynników. Kluczowe są nowe technologie i cyfryzacja. Covid uświadomił, jak ważne są umiejętności i eksperci digital. Przedsiębiorcy, sieci handlowe, urzędy czy edukacja – nikt nie był przygotowany do działania w nowych warunkach. Gwałtownie wzrosło znaczenie komunikacji i sprzedaży online oraz ekspertów w tych dziedzinach. Popyt na nich istotnie zaczął przewyższać podaż. Nie wszyscy z nich są "otwarci na etat", dlatego firmy zaczęły szukać alternatywnych modeli zatrudnienia.
We wszystkich branżach, od FMCG, przez przemysł aż po media, pojawiają się rozwiązania oparte na technologii. AI, robotyka i automatyzacja procesów zmieniają sposób wytwarzania, jak i rodzaje pracy. 
Rafał Ciszewski: Pewne prace stają się zautomatyzowane, co prowadzi do restrukturyzacji rynku. Wśród 10 głównych zawodów przyszłości wg. Raportu Future of Jobs World Economic Forum lokują się specjaliści od AI, Machine Learning oraz Business Intelligence, ale też inżynierowie robotyki czy branży FinTech.
Wyzwaniem rekrutacji i HR jest nie tylko przerost popytu nad podażą, ale też umiejętność identyfikowania właściwych specjalistów, onboardingu czy zarządzania nimi. Rekruterzy powinni nie tylko rozumieć rynek nowych technologii, ale też doradzać klientom przy definiowaniu potrzeb rekrutacyjnych i przygotowywać firmy do zarządzania specjalistami nowych zawodów. Wokół Morgan Philips budujemy zaplecze doradców do wynajęcia z najważniejszych nowych specjalizacji (tzw. Growth Network Gurus), którzy mają pomagać przedsiębiorcom nie tylko w transformacjach cyfrowych, ale też wspierać ich w rozwoju i ewaluacji zespołu.
Jola Samul-Kowalska: Jednocześnie rośnie znaczenie ekspertów wspierających firmy w podnoszeniu kwalifikacji w wymienionych obszarach. Szkolenia, certyfikacje, zmiana kwalifikacji mogą być traktowane jako alternatywa do trudnych rekrutacji lub sposób na utrzymanie talentów.
W gronie najbardziej pożądanych zawodów znajdują się również eksperci od zrównoważonego rozwoju. Firmy i konsumenci zwracają większą uwagę na ten obszar podobnie jak na kwestie ekologiczne. Ten trend jest równie ważny jak digitalizacja.
Wprowadzenie pracy zdalnej na dużą skalę w Covidzie, popularyzacja narzędzi do komunikacji online i platform pracy zdalnej zmieniają sposób, w jaki ludzie pracują i komunikują się z pracodawcami i współpracownikami. Jednocześnie coraz więcej pracowników wybiera elastyczne formy zatrudnienia, takie jak praca na zlecenie, freelancing i umowy krótkoterminowe.
Rafał Ciszewski: Na świecie powstaje coraz więcej firm i platform łączących pracodawców z pracownikami na zlecenie. Dzięki globalizacji firmy częściej korzystają z globalnych zespołów i rekrutują z różnych krajów. To wymaga dostosowania się do różnych kultur i norm biznesowych.   
Starzenie się populacji i zmiany w strukturze demograficznej wpływają na zasoby ludzkie i polityki personalnej firm. Firmy zarządzane przez osoby z generacji Baby Boomers czy Pokolenia X aktywnie rekrutują ekspertów od technologii i digital, reprezentujących młodsze pokolenia, takie jak Millenialsowie czy Pokolenie Z. Wyzwaniem jest zarządzanie komunikacją między generacjami – tu widzimy też ogromne pole do zagospodarowania.
Jakie możliwości kreuje "gig economy" dla współczesnego rynku pracy?
Rafał Ciszewski: Słownikowo gig economy odnosi się do gospodarki opartej na pracownikach na zlecenie lub freelancerach, którzy pracują na krótkoterminowych kontraktach lub wykonują pracę dorywczą (gig). Preferujemy określenie Flex Economy, które podkreśla elastyczność zatrudnienia.
Z punktu widzenia pracownika elastyczność dotyczy wyboru projektów i okresu pracy. Mogą dostosować godziny pracy do swoich potrzeb. Mogą pracować nad różnorodnymi projektami i dla różnych klientów, a to pozwala na zdobywanie wiedzy i rozwój umiejętności. Pracownicy w gig economy często działają na własny rachunek lub jako niezależni przedsiębiorcy. Mają większą niezależność i kontrolę nad swoją pracą i wyborem projektów, na których chcą pracować.
Jola Samul-Kowalska: Pracodawcy mogą elastycznie dostosowywać liczbę pracowników do bieżących potrzeb. Mogą zatrudniać dodatkową siłę roboczą w miarę wzrostu liczby projektów i redukować w okresach mniejszego zapotrzebowania. Mogą łatwo i szybko pozyskiwać specjalistów o unikalnych umiejętnościach, którzy nie chcą pracować na etat. Mogą rekrutować pracowników na zlecenie z dowolnego miejsca na świecie. Zatrudnienie na zlecenie pomaga firmom uniknąć kosztów stałych.
Zlecenia dla freelancerów mogą być zarówno długoterminowe, jak i krótkoterminowe, obejmujące pełen etat lub tylko część, np. 30% czy 50%.
Kluczową rolę będą odgrywać firmy łączące obie strony – mogą to być platformy online, specjalistyczne firmy interim managementu czy takie jak nasza, które nie tylko łączą, ale także doradzają w definiowaniu potrzeb, zarządzaniu ekspertami i ustalaniu KPI.
W Morgan Philips koncentrujemy się na sektorze blisko związanym z biznesem, obejmującym m.in.  konsultantów transformacyjnych, specjalistów ds. digital, marketingu i jego automatyzacji, przetwarzaniu danych, sprzedaży, e-commerce czy komunikacji brandu.
Rafał Ciszewski: Widzimy 3 grupy ekspertów: typowych interimów, doradców strategicznych np. ds. transformacji i rozwoju biznesu czy cyfryzacji oraz szeroki rynek ekspertów od najbardziej pożądanych specjalizacji.
Z drugiej strony rynek freelancerów obejmuje też wykwalifikowane pielęgniarki, terapeutów, osoby zajmujące się opieką nad osobami starszymi, nauczycieli języka obcego, architektów, projektantów wnętrz, artystów, kierowców, opiekunów zwierząt. I tu kluczową rolę będą odgrywały platformy czy aplikacje umożliwiające odnalezienie się zarówno zleceniodawcom, jak i zleceniobiorcom np. Lekcje Online, ZnanyLekarz.pl czy Fixly.
Z czego wynika wzrost ilości freelancerów oraz interim managerów?
Jola Samul-Kowalska: Chodzi przede wszystkim o specjalistów z unikalną wiedzą i umiejętnościami, na które jest zapotrzebowanie. Dlaczego jest ich coraz więcej?
Rośnie potrzeba elastyczności pracy i realizacji projektów dla klientów o różnym profilu z różnych branż, co jest postrzegane jako napęd do rozwoju i źródło nowej wiedzy. Wielu doradców na zlecenie  ma przekonanie co do własnej wartości i wielu z nich miało okazję pracować długoterminowo z klientami na bazie umów B2B, co często otwierało drzwi do przyjmowania dodatkowych zleceń. W tej grupie mamy też managerów z poziomu C-Level z wieloletnim doświadczeniem  Po osiągnięciu pewnego etapu kariery szukają nowych wyzwań i możliwości wykorzystania wiedzy w różnych kontekstach biznesowych. Mają umiejętności, na które zapotrzebowanie rośnie – takie jak zarządzanie zmianą, restrukturyzacja, rozwój nowych usług czy akwizycja.
Druga grupa to osoby zmęczone pracą dla korporacji, czy na 100% etatu. Wielu z nich nie miało doświadczenia w prowadzeniu działalności na zasadach B2B i dopiero wchodzą na drogę własnej działalności. To jest fantastyczna przestrzeń do zagospodarowania w ramach naszych usług talent consultingu, w ramach których pomagamy ekspertom przygotować się do roli interim managera czy freelancera.
Trzecią grupę wśród początkujących freelancerów – i to całkiem liczną – stanowią osoby, które utraciły zatrudnienie. Dla wielu z nich pandemia była punktem zwrotnym, skłaniającym do poszukiwania alternatywnych form zatrudnienia. Chociaż nie wszyscy z nich są idealnie przystosowani do roli doradcy czy interim managera, to jednak reprezentują ważny segment rynku.
Jakie korzyści przynoszą nowe formy zatrudnienia dla firm i pracowników, w tym dla tzw. giggersów?

Rafał Ciszewski:  Dla zleceniodawców – kluczowa jest elastyczność – firmy mogą dostosowywać swoją siłę roboczą do bieżących potrzeb, co pozwala na bardziej efektywne zarządzanie zasobami ludzkimi.
Kolejna kwestia – firmy mogą łatwo pozyskać specjalistów o konkretnej wiedzy i umiejętnościach, co może być trudne w przypadku tradycyjnego zatrudnienia na stałe. Ważne znaczenie ma też oszczędność kosztów. Dalej – dostęp do globalnego rynku pracy.
Wynajęcie pracownika na zlecenie jest  szybsze niż tradycyjny proces rekrutacji, co pozwala firmom szybciej reagować na zmieniające się warunki rynkowe i potrzeby klientów.
Dla zleceniobiorców – zdolność do pracy zdalnej eliminuje konieczność dojazdu do biura i umożliwia pracę z dowolnego miejsca na świecie. Wartością jest wspomniana różnorodność projektów – a to bywa bardziej satysfakcjonujące niż monotonna praca na stałe. Różnorodność pozwala na zdobycie nowych umiejętności i doświadczeń, co wpływa na rozwój kariery. Giggerzy kontrolują swój harmonogram pracy, co daje większą elastyczność i umożliwia dostosowanie pracy do swojego życia osobistego.
W których branżach obserwujemy najmniejsze zmiany w kierunku nowych form zatrudnienia, a w których są one najbardziej widoczne, zarówno globalnie, jak i na rynku krajowym?
Rafał Ciszewski:  Branże takie jak produkcja, przemysł ciężki i budownictwo nadal polegają w dużej mierze na tradycyjnym zatrudnieniu na stałe, ze względu na potrzebę obecności pracowników na miejscu.
W finansach obowiązują restrykcyjne regulacje i poufność danych, co sprawia, że praca zdalna i freelance nie są powszechne. W opiece zdrowotnej i medycynie istnieją ograniczenia związane z dostępem do danych pacjentów i koniecznością fizycznej obecności w placówkach medycznych.
Są jednak branże, w których zmiany są zauważalne w większym stopniu.
Jola Samul-Kowalska: Branża technologiczna jest jednym z czołowych sektorów, w którym praca zdalna, freelancing i gig economy są powszechniejsze. Programiści, projektanci UX/UI, testerzy to często freelancerzy.
W sektorze mediów i rozrywki freelancerzy pracują nad contentem, zajmują się projektowaniem graficznym, produkcją filmów czy montażem wideo.
Branża marketingu i reklamy jest wysoce elastyczna, a pracownicy na zlecenie pracują nad kampaniami online, project managementem, treściami na stronach internetowych i obecnością w social media czy wyszukiwarkach.
Wraz z rozwojem edukacji online i platform e-learningowych nauczyciele i instruktorzy coraz częściej pracują jako freelancerzy, oferując lekcje i kursy online.
Jakie możliwości  rozwoju, zarówno w krótkiej, jak i długiej perspektywie, niesie ze sobą digitalizacja i postępująca technologia?
Jola Samul-Kowalska:  Jak mówiliśmy, digitalizacja i rozwój technologii mają ogromny wpływ na rozwój rynku zleceń. W krótkim okresie przekłada się to na łatwiejszy dostęp do zleceń dla freelancerów, natomiast w dłuższym czasie może zainicjować rewolucję w podejściu do pracy oraz w zarządzaniu zasobami ludzkimi przez firmy.
Jeśli chodzi o krótkoterminowe perspektywy, w najbliższym czasie można się spodziewać dalszego wzrostu platform online, które umożliwiają i freelancerom łatwe znalezienie pracy oraz klientom łatwe znalezienie specjalistów. Kolejna kwestia to rozwój narzędzi i aplikacji ułatwiających zarządzanie projektami, komunikację z klientami, fakturowanie i analizowanie danych. Będą one usprawniać pracę freelancerów i interim managerów.
Automatyzacja i sztuczna inteligencja mogą pomóc w identyfikowaniu odpowiednich zleceń i projektów dla freelancerów oraz w zarządzaniu zadaniami i terminami.
Wzrost narzędzi do pracy zdalnej i komunikacji umożliwia efektywną pracę na odległość.
Patrząc długoterminowo, wraz z ułatwieniem dostępu do globalnego rynku przez technologię, gig economy prawdopodobnie będzie się rozwijać na większą skalę międzynarodową.
Rozwój technologii umożliwia powstawanie zupełnie nowych modeli biznesowych łączących klientów z pracownikami na zlecenie. Wraz z automatyzacją i rozwojem technologii umiejętności miękkie, takie jak kreatywność, komunikacja i rozwiązywanie problemów, mogą stać się jeszcze ważniejsze na rynku pracy.
Rafał Ciszewski:  Rozwój technologii edukacyjnych umożliwi szerszy dostęp do kursów online i szkoleń. Pracownicy na zlecenie będą rozwijać swoje umiejętności i dostosowywać się do zmieniających się potrzeb rynku.
Technologia umożliwi tworzenie platform do wirtualnej współpracy nad projektami. Rozwój technologii mobilnych umożliwi pracę na zlecenie za pośrednictwem urządzeń mobilnych.
Przedsiębiorstwa będą w większym stopniu wykorzystywać analizę danych do podejmowania trafnych decyzji biznesowych. To tworzy zapotrzebowanie na ekspertów od analizy danych i doradców.
Wraz z rosnącą ilością danych przechowywanych przez firmy w sieci, zapotrzebowanie na ekspertów z zakresu bezpieczeństwa cyfrowego i ochrony danych staje się coraz większe. Rozwój Przemysłu 4.0 opartego na automatyzacji, robotyce i Internet of Things wpłynie na zapotrzebowanie na specjalistów w tych dziedzinach. Rozwój technologii blockchain otworzy nowe możliwości zatrudnienia w obszarach związanych np. ze smart kontraktami i bezpieczeństwem cyfrowym.
Jak bardzo omawiane zmiany dotyczą również rynku polskiego – czy pod tymi względami pozostaje w tyle za najnowszymi trendami, czy nadąża za nimi?
Jola Samul-Kowalska:  Skupiamy się przede wszystkim na tej części rynku freelancerów, która dotyczy unikalnych , pożądanych specjalizacji w sferze biznesu. Jako firma międzynarodowa widzimy, że ten trend jest widoczny również na innych rynkach takich jak UK, USA, Francja czy Niemcy. Polska nie pozostaje w tyle. Jest to dla nas ważny obszar inwestycji.
W obszarze technologii, IT, e-commerce czy transformacji cyfrowej Polska jest na pewno w ścisłej czołówce, co otwiera naszym giggerom furtki do wielu innych rynków.
Poza Polską istnieje więcej zautomatyzowanych platformy łączących pracodawców z freelancerami. 
Sądzimy, że polskie firmy będą coraz bardziej otwarte na model współpracy z freelancerami. Jednak tu kluczowa jest edukacja – zarówno uświadamianie konkretnych potrzeb, które w tym modelu mogą być zaspokojone, jak i kwestii organizacyjno-prawnych dotyczących współpracy z freelancerami.  Zatrudnienie na zlecenie może pomóc firmom uniknąć kosztów stałych, a w obecnej sytuacji w Polsce ma to ogromne znaczenie. 
Rafał Ciszewski:  Świadomość potrzeb, które mogą być zaspokojone przez wynajem, jest jednak nadal stosunkowo niska. Często wynika to z braku przepływu informacji z różnych działów do HR. O ile nagły wakat wydaje się oczywistym uzasadnieniem wynajmu interim managera, to istnieje wiele innych potrzeb, które mogą być zaspokojone przez tymczasowych doradców czy ekspertów z zewnątrz. Przykłady to tworzenie strategii rozwoju, sprzedaż usług na rynkach zagranicznych, przetargi, wdrożenia nowego CRM, restrukturyzacja lub redukcja kosztów, przekwalifikowanie zespołu, analiza działań konkurencji czy analiza trendów branżowych niezbędna dla rozwoju. Do rozwiązania tych problemów nie trzeba wynajmować firm ani zatrudniać pracowników na stałe.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/02d7d35c49706f807ed623a3b3dc7cdb,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/02d7d35c49706f807ed623a3b3dc7cdb,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">W świecie, gdzie technologia i innowacje przekształcają tradycyjne modele zatrudnienia, gig economy (gospodarka oparta na pracownikach na zlecenie lub freelancerach) staje się coraz bardziej dominującym trendem.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/199969,wigilia-firmowa-w-krakowie-zorganizuj-ja-z-vienna-house-by-wyndham</guid><link>https://innpoland.pl/199969,wigilia-firmowa-w-krakowie-zorganizuj-ja-z-vienna-house-by-wyndham</link><pubDate>Fri, 20 Oct 2023 16:01:10 +0200</pubDate><title>Wigilia firmowa w Krakowie. Tu możesz ją zorganizować</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/251298f2f8192508f28a51933be7a578,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W październiku firmy nie tylko organizują konferencje i planują budżety na kolejny rok, ale również zajmują się organizacją świątecznych spotkań firmowych. Mimo różnych trendów i nowości tradycyjna kolacja wigilijna w restauracji czy hotelu cieszy się nieustająco największym powodzeniem. Potwierdzają to eksperci ds. organizacji konferencji z Vienna House by Wyndham w Krakowie.

– Polska ciągle jest dość tradycyjnym krajem, w którym Boże Narodzenie kojarzy się ze wspólnymi spotkaniami przy stole. Dlatego też firmy ciągle preferują celebrację świąt w formie kolacji świątecznej. Oczywiście dużo zależy od lokalizacji i wielkości firmy, ale założenie pozostaje to samo – mówi Beata Dębska, dyrektorka sprzedaży i marketingu Vienna House by Wyndham w Krakowie.
Wigilia w restauracji
Firmy często decydują się na organizację wigilii dla pracowników właśnie w hotelowych restauracjach. Ma to bowiem wiele zalet. – Jakość obsługi dużych grup w hotelowych restauracjach często jest na wyższym poziomie niż w miejscach na co dzień obsługujących gości indywidualnych – podkreśla Hubert Chołociński, operation manager Vienna House by Wyndham w Krakowie. – W restauracjach hotelowych jest najczęściej przestrzeń na dużą ilość osób, a alternatywnie kolację wigilijną można zorganizować w sali konferencyjnej. Dodatkowo na miejscu hotel może zapewnić noclegi dla gości przyjezdnych – dodaje.
W każdym hotelu Vienna House by Wyndham co roku w okresie listopad-grudzień organizowanych jest kilkanaście/kilkadziesiąt przyjęć świątecznych dla firm. Dlatego hotele zawsze tworzą ofertę wigilijną z dużym wyprzedzeniem. W cenie menu firmy otrzymują pakiet dodatkowych świadczeń – świąteczne dekoracje i oprawę muzyczną, specjalnie dobrane menu bożonarodzeniowe czy organizację tanecznej imprezy wigilijnej.
Tradycyjna kolacja albo świąteczna impreza z atrakcjami
– Niektóre firmy stawiają na elegancką kolację zasiadaną. Inne chcą "rozruszać" pracowników i zapewniają im dodatkowe atrakcje, takie jak wizyta św. Mikołaja, dyskoteka, warsztaty barmańskie czy występy taneczne. Jedne stawiają na tradycyjną polską kuchnię, inni wolą poeksperymentować z daniami kuchni międzynarodowej. Jesteśmy otwarci na wszelkie pomysły i wspólnie z klientami znajdujemy najlepsze z możliwych rozwiązań – podkreśla Beata Dębska.
Koszt wigilii firmowej w hotelu nie jest wcale wyższy od eventów świątecznych organizowanych w innych obiektach. Przykładowo w Vienna House by Wyndham Andel’s Cracow menu serwowane zaczyna się od 105 zł za osobę, z napojami i całą organizacją, zaś bufetowa kolacja wigilijna w Vienna House Easy by Wyndham Cracow już od 140 zł za osobę. 
– Dodatkowym plusem współpracy z hotelem przy organizacji wigilii dla pracowników jest to, że można skorzystać z dużego doświadczenia pracowników obiektu oraz z wysokiej jakości hotelowej infrastruktury dostosowanej do dużych grup – podkreśla Chołociński. – Warto jednak zacząć planowanie wcześniej, gdyż z tygodnia na tydzień dostępność sal i restauracji jest mniejsza – dodaje.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/251298f2f8192508f28a51933be7a578,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/251298f2f8192508f28a51933be7a578,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Tradycyjna kolacja wigilijna w restauracji czy hotelu cieszy się nieustająco największym powodzeniem. Potwierdzają to eksperci ds. organizacji konferencji z Vienna House by Wyndham w Krakowie.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/196619,lexus-LBX-przelomowy-miejski-crossover-z-rewolucyjna-koncepcja-atmosfery</guid><link>https://innpoland.pl/196619,lexus-LBX-przelomowy-miejski-crossover-z-rewolucyjna-koncepcja-atmosfery</link><pubDate>Thu, 03 Aug 2023 10:21:34 +0200</pubDate><title>Poznajcie koncepcję &quot;Atmosfery&quot;. To auto prezentuje zupełnie nowe podejście do wersji wyposażenia</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/03651654d249a10160f1255b2e6b4878,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Hybrydowy napęd, mocna bateria, kompaktowe wymiary, dostosowane do stylu życia klientów wyposażenie, najwyższej jakości materiały wykończenia wnętrza i wyrazisty design. To krótka charakterystyka przełomowego miejskiego crossovera Lexusa. Mowa o najnowszym modelu marki – LBX, który jest już dostępny w specjalnej ofercie przedsprzedażowej.

Lexus LBX to stworzony z myślą o kierowcach w Europie samochód, który stawia na duże możliwości personalizacji. Najmniejsze auto w gamie Lexusa prezentuje bowiem rewolucyjne podejście do koncepcji wersji wyposażenia. Jego poszczególne odmiany zwane "Atmosferami" różnią się przede wszystkim wykończeniem wnętrza w wyniku zastosowania zróżnicowanych materiałów, kolorów i detali.

W trwającej już przedsprzedaży crossover dostępny jest w aż 6 wersjach wyposażenia (LBX, Elegant, Emotion, Relax, Cool, Original Edition) i 17 wariantach kolorystycznych. Wybrane odmiany można jeszcze rozszerzyć o pakiety Comfort, Tech, Advanced i Premium. Dodatkowo w ramach programu Lexus Bespoke Build kierowcy mogą dostosować wybrane elementy wnętrza jak np. kolor pasów bezpieczeństwa.
W wersji bazowej samochód ma m.in. dwustrefową klimatyzację automatyczną i elektroniczne klamki. Doposażony w pakiet Comfort zyskuje m.in. podgrzewane fotele przednie, inteligentny kluczyk i bezprzewodową ładowarkę indukcyjną do telefonu. LBX Elegant oferuje zaś tapicerkę ze skóry syntetycznej. LBX Emotion ma np. przyciemniane szyby w tylnej części nadwozia. W pakiecie Tech do obu wersji użytkownik zyskuje m.in. 12,3-calowy wirtualny kokpit oraz elektrycznie otwieraną i zamykaną klapę bagażnika.

Wyróżnikiem wersji Relax jest tapicerka z naturalnej skóry półanilinowej, prestiżowy dodatek dostępny do tej pory tylko we flagowym sedanie Lexus LS. W wariancie Cool znalazły się przyciemniane szyby tylne i tapicerka wykończona zamszem Ultrasuede. Do obu wersji zawierających oświetlenie ambientowe w 50 barwach można zamówić pakiet Premium (np. LED-owe światła przeciwmgielne) i pakiet Advanced z 13-głośnikowym systemem audio klasy premium Mark Levinson.
Pełnię możliwości miejskiego crossovera prezentuje Lexus LBX Original Edition. Limitowana wersja auta, bazująca na wersji Cool z pakietami Premium i Advanced, wyróżnia się specjalnym ciemnymi, matowymi,18-calowymi felgami, dodatkowymi listwami zderzaków, tapicerką Ultrasuede połączoną ze skórą naturalną oraz grafitowymi przeszyciami.
Pod względem technologicznym najnowszy crossover z serii Lexus to hybryda z trzycylindrowym silnikiem 1.5 o mocy 136 KM, bipolarną baterią NiMH, wirtualnym kokpitem wykorzystującym 12,3-calowe cyfrowe zegary, systemem multimedialnym Lexus Link Connect (w tym nawigacja w chmurze i asystent głosowy) i najnowszym pakietem systemów bezpieczeństwa Lexus Safety System + 3.
Auto, które powstało na zmodyfikowanej platformie GA-B i bazuje na najwyższej jakości materiałach, jest obecnie gwiazdą pokazów przedpremierowych zaplanowanych do 11 sierpnia 2023. W ich trakcie producent prowadzi specjalną ofertę przedsprzedażową, której koniec przypada na 31 sierpnia 2023. Do zakupu samochodu, którego podstawowa wersja kosztuje 149 900 zł, Lexus zachęca wysokimi rabatami sięgającymi 27 000 zł.
O jakich kwotach mowa z podziałem na poszczególne odmiany? Oszczędności przy wersji LBX Elegant z pakietem Tech wynoszą 19 000 zł, LBX Emotion z pakietem Tech – 20 000 zł, a LBX Relax i LBX Cool – 17 000 zł. W ofercie znajduje się też limitowana wersja LBX Original Edition (200 egzemplarzy) z wyjątkowymi detalami, kompletnym wyposażeniem i najwyższym rabatem (27 000 zł).

                    
                Termin skorzystania z tych przedsprzedażowych zniżek upływa 31 sierpnia 2023. Z dokładnymi datami i miejscami prezentacji Lexusa LBX w Polsce można zapoznać się na oficjalnej stronie modelu. Pierwsze zamówione egzemplarze mają dotrzeć do nabywców w I kwartale 2024 roku.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/03651654d249a10160f1255b2e6b4878,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/03651654d249a10160f1255b2e6b4878,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Lexus przeżywa bardzo dobrą passę w Polsce. Teraz producent koncentruje się na przedsprzedaży przełomowego miejskiego crossovera Lexus LBX opartego na rewolucyjnej koncepcji wersji wyposażenia &quot;Atmosfery&quot;.</media:title></media:content></item>
		
	</channel>
</rss>
