<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title><![CDATA[INNPoland.pl - Nauka i Ekologia]]></title>
		<description><![CDATA[Najnowsze artykuły i wpisy blogerów w kategorii Nauka i Ekologia w INNPoland.pl]]></description>
		<link>https://innpoland.pl/c/149,nauka-i-ekologia</link>
				<generator>innpoland.pl</generator>
		<atom:link href="https://innpoland.pl/rss/kategoria,149,nauka-i-ekologia" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<atom:link rel="hub" href="https://pubsubhubbub.appspot.com/" xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" />
			<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/222055,polski-startup-zwiekszy-skutecznosc-in-vitro-ai-pomoze-marzeniom-o-dziecku</guid><link>https://innpoland.pl/222055,polski-startup-zwiekszy-skutecznosc-in-vitro-ai-pomoze-marzeniom-o-dziecku</link><pubDate>Thu, 12 Mar 2026 05:05:02 +0100</pubDate><title>Polski startup zwiększy skuteczność in vitro. AI pomoże marzeniom o dziecku</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/c8c3549ee2481697ddebc1431962c186,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jeśli starasz się o dziecko, dobrze wiesz, że medycyna potrafi dziś bardzo wiele, ale czasem wciąż brakuje jednego elementu układanki. Lekarz patrzy na wyniki badań, a ty patrzysz na test ciążowy i zastanawiasz się, czy tym razem się uda. Teraz do tego procesu wchodzi sztuczna inteligencja, która ma pomóc lekarzom wybrać najlepszy moment transferu zarodka i zwiększyć skuteczność in vitro.

Procedury zapłodnienia in vitro od lat pomagają parom spełnić marzenie o dziecku. W Polsce ich znaczenie rośnie szczególnie szybko, także ze względu na pogłębiający się kryzys demograficzny. Według prognoz już w 2026 roku nawet co dwudzieste dziecko w kraju może się urodzić po tym, gdy kobieta skorzysta z metody in vitro.
Państwo zwiększa finansowanie leczenia niepłodności. Do 2028 roku na refundację procedur zapłodnienia pozaustrojowego przeznaczonych ma zostać około 2,5 mld zł. W tym samym czasie pojawiają się nowe technologie medyczne, które mają poprawić skuteczność leczenia. Jedną z nich rozwija polski startup MIM Fertility.
Kryzys demograficzny w Polsce. In vitro jeszcze bardziej zyskuje na znaczeniu
Europa od lat zmaga się z problemem spadającej liczby urodzeń. Aby populacja utrzymywała stabilny poziom, współczynnik dzietności powinien wynosić około 2,1 dziecka na kobietę. Tymczasem w Polsce według danych Eurostatu wynosi on około 1,14, co stawia kraj wśród państw o najniższej liczbie narodzin w Europie.
Prognozy wskazują, że do 2030 roku w Polsce może zostać przeprowadzonych nawet 500 tys. procedur in vitro, co może przełożyć się na około 85 tys. urodzeń dzieci. 
AI w klinikach in vitro. ENDOSCAN pomaga wybrać moment zapłodnienia
Jednym z największych wyzwań procedur in vitro jest wciąż ograniczona skuteczność zabiegów. W wielu przypadkach mniej niż połowa transferów zarodków kończy się uzyskaniem ciąży. Dużą rolę odgrywa tu tzw. receptywność endometrium, czyli zdolność błony śluzowej macicy do przyjęcia zarodka.
Właśnie na tym obszarze skupia się polski startup MIM Fertility, który rozwija aplikację ENDOSCAN. System wykorzystuje algorytmy sztucznej inteligencji do analizy parametrów endometrium oraz wskazania najlepszego momentu transferu zarodka, by prawdopodobieństwo zagnieżdżenia było jak najwyższe. Czy algorytm może pomóc lekarzom znaleźć idealny moment, w którym organizm pacjentki jest najbardziej gotowy na ciążę?
16,5 mln zł z PARP dla medtechu. Technologia ma zwiększyć skuteczność in vitro
Projekt ENDOSCAN otrzymał wsparcie w ramach programu "Ścieżka SMART" realizowanego przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP). Łączna kwota dofinansowania przekroczyła 16,5 mln zł, a środki pochodzą z Funduszy Europejskich dla Nowoczesnej Gospodarki.
Finansowanie pozwoli startupowi prowadzić badania nad algorytmami AI oraz nad nowymi markerami receptywności endometrium. Twórcy rozwiązania zakładają również, że system będzie kompatybilny z różnymi aparatami USG stosowanymi w klinikach leczenia niepłodności. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/c8c3549ee2481697ddebc1431962c186,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/c8c3549ee2481697ddebc1431962c186,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Polski startup zwiększy skuteczność in vitro. AI i marzenia o upragnionym dziecku</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/218384,najlepsze-szkoly-dla-doroslych-jak-wybrac-odpowiednia-dla-siebie</guid><link>https://innpoland.pl/218384,najlepsze-szkoly-dla-doroslych-jak-wybrac-odpowiednia-dla-siebie</link><pubDate>Fri, 19 Dec 2025 12:24:04 +0100</pubDate><title>Najlepsze szkoły dla dorosłych – czym się kierować przy podejmowaniu decyzji?</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/9e31f37db6f8616b3d83fd408b94797b,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wybór odpowiedniej ścieżki edukacyjnej w dorosłym życiu stanowi jedną z najważniejszych decyzji, która może diametralnie odmienić Twoją przyszłą karierę zawodową. Aby podjęty krok okazał się w pełni trafiony, warto kierować się kilkoma sprawdzonymi kryteriami, które pozwolą uniknąć ewentualnego rozczarowania w przyszłości. Decyzja ta wymaga nie tylko analizy rynku, ale przede wszystkim głębokiego zrozumienia własnych potrzeb, co pozwoli na efektywne wykorzystanie czasu poświęconego na naukę.

Jak dopasować kierunek kształcenia do swoich naturalnych predyspozycji?
Zanim zdecydujesz się na konkretny profil kształcenia, musisz głęboko zastanowić się nad swoimi naturalnymi mocnymi stronami oraz tym, co tak naprawdę sprawia Ci przyjemność. Pierwszym i najważniejszym krokiem jest zawsze szczera ocena własnych predyspozycji, która pozwoli określić, czy jesteś osobą bardziej kreatywną, analityczną czy może posiadającą wybitne zdolności manualne. Warto pamiętać, że specyficzne zawody wymagające dużej dozy kreatywności i zmysłu estetycznego będą idealne dla osób pragnących wyrażać siebie poprzez sztukę. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku stanowisk związanych z procedurami, które powinny trafiać do osób komunikatywnych, systematycznych oraz wysoce odpowiedzialnych za powierzone im zadania. Dopasowanie profilu psychologicznego do specyfiki przyszłej pracy jest fundamentem sukcesu zawodowego i skutecznie zapobiega szybkiemu wypaleniu zawodowemu w nowej, wymagającej branży. Jeśli zignorujesz ten kluczowy aspekt na początku swojej drogi, nauka może stać się dla Ciebie uciążliwym obowiązkiem zamiast fascynującą przygodą prowadzącą do wymarzonego celu.
Czy perspektywy zatrudnienia i praktyka są kluczowe przy wyborze szkoły?
Przed podjęciem ostatecznej decyzji koniecznie sprawdź, czy wybrany przez Ciebie zawód oferuje rzeczywiste i stabilne perspektywy na dynamicznie zmieniającym się rynku pracy. Należy bardzo dokładnie przeanalizować, czy w danej branży istnieje obecnie deficyt pracowników, czy może mamy do czynienia z ich nadwyżką, co utrudniłoby szybkie znalezienie etatu. Profesjonalne szkoły policealne zazwyczaj dysponują aktualnymi informacjami o zapotrzebowaniu lokalnych pracodawców na absolwentów konkretnego kierunku, co jest bezcenną wiedzą. Liczne badania edukacyjne jednoznacznie wykazują, że absolwenci kierunków ściśle dopasowanych do realnych potrzeb rynku znajdują satysfakcjonujące zatrudnienie znacznie szybciej niż inni. Na przykład technik BHP w szkole policealnej to kierunek, który odpowiada na stałe zapotrzebowanie ze względu na rygorystyczne wymogi prawne dotyczące każdego zakładu pracy. Kluczową różnicą między edukacją policealną a studiami wyższymi jest ogromny nacisk na pracę praktyczną, która najlepiej przygotowuje do realnych wyzwań zawodowych. W dobrej placówce zajęcia praktyczne stanowią większość programu, dlatego przed wyborem sprawdź liczbę godzin oraz stan wyposażenia pracowni dydaktycznych. Umiejętności zdobywane w dobrze wyposażonych salach pod okiem wykwalifikowanej kadry to absolutny fundament Twojego przyszłego przygotowania do zawodu.
Na co zwrócić uwagę, analizując reputację placówki i tryb nauczania?
Zanim podejmiesz wiążącą decyzję o zapisie do szkoły, poświęć czas na przeczytanie opinii innych uczniów oraz absolwentów, którzy już z sukcesem ukończyli dany kierunek. W Internecie bez trudu można znaleźć szczegółowe informacje o tym, jak szkoła realizuje program nauczania i czy kadra wykazuje zaangażowanie. Rzetelne opinie pomagają również zrozumieć, jak w praktyce funkcjonuje nauczanie weekendowe i czy rzeczywiście da się bezproblemowo pogodzić intensywną naukę z pracą zawodową. Florysta to bardzo ciekawy zawód, ale warto sprawdzić, czy szkoła zapewnia odpowiednie materiały do tworzenia kompozycji oraz czy zajęcia odbywają się w profesjonalnie wyposażonych pracowniach. Wybór formy nauki powinien ściśle zależeć od Twoich innych obowiązków, dlatego szkoły oferują tryb stacjonarny, zaoczny lub dzienny. Elastyczność jest istotna dla dorosłych słuchaczy, którzy często muszą łączyć zdobywanie nowej wiedzy z życiem rodzinnym oraz pracą na pełen etat. Pamiętaj, że umiejętnie dobrany tryb nauczania pozwoli Ci uniknąć niepotrzebnego stresu i pozwoli skupić się na zdobywaniu nowych kwalifikacji w komfortowych warunkach.
Dlaczego warto sprawdzić koszty oraz jakość kadry dydaktycznej?
Choć większość szkół policealnych oferuje atrakcyjne, bezpłatne kształcenie, zawsze należy dokładnie zweryfikować, czy nie pojawią się ukryte opłaty dodatkowe w trakcie nauki. Czasami zdarza się, że darmowy jest sam proces dydaktyczny, ale uczniowie muszą pokrywać koszty specjalistycznych materiałów, egzaminów czy obowiązkowych praktyk zawodowych. Niezwykle istotnym aspektem jest jakość kadry nauczycielskiej, ponieważ to w głównej mierze od niej zależy poziom Twojego przygotowania do przyszłego zawodu. Nauczyciele posiadający rzeczywiste, wieloletnie doświadczenie w branży potrafią znacznie lepiej przygotować studentów do wejścia na rynek pracy niż teoretycy. Warto pytać o kwalifikacje i doświadczenie wykładowców, gdyż to oni będą przekazywać Ci praktyczną wiedzę niezbędną do wykonywania codziennych obowiązków. Dobra szkoła powinna transparentnie informować o kompetencjach swoich pracowników oraz o wszelkich ewentualnych kosztach związanych z procesem edukacyjnym.
Świadome podejście do wyboru szkoły wymaga zadania sobie kilku pytań pomocniczych, które ułatwią podjęcie ostatecznej decyzji:
jakie kompetencje naturalnie posiadam – czy są one bardziej analityczne czy też może zdecydowanie kreatywne?
czy wolę stabilną pracę biurową i administracyjną, czy może bardziej interesuje mnie praca praktyczna i fizyczna?
czy mój horyzont czasowy zakłada szybkie wejście na rynek, czy raczej długoterminowy rozwój kariery?
czy preferuję pracę w strukturach dużych korporacji, czy cenię sobie samodzielność i własny biznes?

Warto również odwiedzić wybraną placówkę osobiście, porozmawiać z doradcą edukacyjnym i – jeśli to możliwe – skontaktować się z absolwentami, aby poznać ich doświadczenia.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/9e31f37db6f8616b3d83fd408b94797b,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/9e31f37db6f8616b3d83fd408b94797b,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/217682,unia-sfinansuje-program-dom-przyjazny-nietoperzom-zjedza-twoje-komary</guid><link>https://innpoland.pl/217682,unia-sfinansuje-program-dom-przyjazny-nietoperzom-zjedza-twoje-komary</link><pubDate>Sat, 29 Nov 2025 15:30:01 +0100</pubDate><title>Unijne dofinansowanie na nietoperze w twoim domu. Muszę się na to zapisać</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/3e4a371ea71aec5ac4e1557f952986fe,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wystartował nietypowy program unijny "Dom Przyjazny Nietoperzom". W pilotażowych pierwszych tygodniach zgłosiło się już 150 domów. Wyjaśniamy, dlaczego warto i jak się zgłosić.

Polacy mają szansę skorzystać z niecodziennego programu dofinansowanego ze środków Unii Europejskiej, zapewniając nietoperzom bezpieczny azyl. W ramach tej inicjatywy eksperci pomogą wyszykować dla zwierzaków poddasze. Jest to z korzyścią dla środowiska i dla nas samych.
Jak działa Dom Przyjazny Nietoperzom?
"W pierwszych tygodniach pilotażowego programu PTOP "Salamandra" zgłosiliście już około 150 domów, w których mieszkają nietoperze! Najwięcej zgłoszeń pochodzi z Wielkopolski, Mazowsza i Pomorza Zachodniego" – czytamy na stronie Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody "Salamandra".
W ramach programu odbywają się wizyty eksperckie, mające pomóc przygotować bezpieczne zaplecze dla nietoperzy pod naszym dachem. Działania obejmują zabezpieczenie podłogi strychu folią, ochronę do nietoperzy i sprzątanie guano, jeśli mamy już dzikie gacki pod strzechą. Właściciele domów będą mogli liczyć na dostęp do konsultacji. Otrzymają także oznaczenie budynku z indywidualnym numerem i kodem QR, potwierdzające udział w inicjatywie.
Jak poinformowało PTOP "Salamandra" wkrótce ma zostać uruchomiony serwis, gdzie będziemy mogli samodzielnie zaoferować swoją lokalizację w programie i sprawdzać miejsca już zgłoszone. Za zgodą właścicieli wybrane miejsca mogą stać się punktami obserwacji wieczornych wylotów nietoperzy.
Po co dawać nietoperzom schronienie pod dachem?
Nietoperze mogą mieć złą reputację (na bazie stereotypów o wściekliźnie), ale wszystkie ich gatunki są w Polsce pod ścisłą ochroną. A do tego to zwierzaki zwyczajnie pożyteczne. Jak? Tego lata zauważyłem prostą zależność – odczuwałem znacznie mniej uciążliwych komarów, za to nad moim domem fruwało więcej nietoperzy niż wcześniej.
To nie są intruzi, a mile widziani goście. Niestety, jak sprawdziłem, nie nocują u mnie, ale program to doskonała okazja, aby nietoperze do tego zachęcić. Tym bardziej że widok śmigających nad głową gacków w porze wieczorowej jest zwyczajnie sympatyczny. I nie wiem, jak wam, ale mi robi się cieplej, gdy myślę, że mógłbym oddać kawałek wyznaczonego schronienia dla zwierzaków do ochrony przez zimowymi mrozami czy fajerwerkami w styczniu.
Akcja działa od 18 września. Zgłoszenia odbywały się przez formularz online. Pozostaje otwarty, chociaż wedle opisu zgłoszenia pilotażowe przyjmowane były do połowy października. Czekamy, aż wystartuje dedykowany mu pełnoprawny serwis, oficjalnej daty nie podano. Przedsięwzięcie to jest dofinansowane ze środków Unii Europejskiej w ramach programu Fundusze Europejskie na Infrastrukturę, Klimat, Środowisko. Partnerem jest Fundacja Veolia Polska.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/3e4a371ea71aec5ac4e1557f952986fe,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/3e4a371ea71aec5ac4e1557f952986fe,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Urządź strych nietoperzom? To ma sens i unia dofinansowuje taki program.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/217436,powstal-poradnik-jak-mowic-o-klimacie-w-polsce-nie-zaczynaj-od-katastrofy</guid><link>https://innpoland.pl/217436,powstal-poradnik-jak-mowic-o-klimacie-w-polsce-nie-zaczynaj-od-katastrofy</link><pubDate>Sun, 23 Nov 2025 21:31:01 +0100</pubDate><title>Powstał poradnik jak mówić o klimacie w Polsce. Nie zaczynaj od katastrofy</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/7f52919a8bc6124d6ad717f884beea7d,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Zespół ekspertów przygotował zestaw poradników, które mają pomóc firmom i instytucjom mówić o zielonej zmianie w sposób skupiony na korzyściach dla ludzi. Autorzy przekonują, że tylko taki język może odwrócić trend spadającego poparcia dla prośrodowiskowych działań.

Po fali poparcia dla inicjatyw klimatycznych, w ostatnich latach widzimy, jak stopniowo tracą one na znaczeniu. Twórcy serii poradników "Język w gębie" wskazują, że tradycyjne narracje klimatyczne tracą skuteczność i wymagają przeformatowania na język bliższy codziennym potrzebom odbiorców.
Mniej o planecie, więcej o ludziach
"Ludzie nie chcą słuchać o katastrofie. Mogą jednak popierać zmiany, które poprawią nasze relacje ze środowiskiem" – stwierdzają autorzy raportu "Ziemianie Atakują!". 
Na ich podstawie powstały materiały, które w 15 krokach pokazują, jak przełożyć skomplikowane pojęcia na praktyczne komunikaty. Poradniki są dostępne bezpłatnie i kierowane do firm, instytucji publicznych oraz organizacji. 
Prace nad publikacją prowadziła grupa kilkudziesięciu ekspertów z Polski. Zespół obejmował specjalistów od klimatu, nauk społecznych, marketingu i mediów, którzy analizowali wyniki ogólnopolskich wywiadów. Ich celem było stworzenie narzędzi komunikacyjnych odpowiadających na zmęczenie odbiorców przekazem alarmistycznym.
Autorzy argumentują, że trend spadkowy w gotowości do działań prośrodowiskowych jest wyraźny. Z przytoczonych badań wynika, że w 2024 roku jedynie 5 proc. uczestników deklarowało skłonność do wyrzeczeń na rzecz klimatu. Dotychczasowe narracje, oparte na alarmizmie i języku zagrożenia, zdaniem twórców nie znajdują już szerokiego uznania.
Nowy język zmiany
"Pamiętaj! Nawet jeśli leży Ci na sercu dobro Ziemi, natury i innych gatunków (…) skup się na potrzebach ludzi" – przypominają autorzy poradników. 
Ten kierunek był fundamentem dla opracowania narracji, które łączą postulaty środowiskowe z codziennymi korzyściami odbiorców. Badania, na których oparte zostały poradniki, wskazały, że część społeczeństwa akceptuje zmiany, o ile widzi ich bezpośrednią wartość.
Mateusz Galica z agencji Lata Dwudzieste – będącej inicjatorem projektu – przyznał, że pierwotna nazwa projektu była "Nowe Narracje". 
"Z czasem zorientowaliśmy się, że pokazuje to, jak sami mówimy o klimacie zbyt górnolotnymi słowami" – powiedział. Dodał, że decyzja o zmianie na "Język w gębie" miała podkreślić potrzebę prostoty i intuicyjności.
Poradniki obejmują cztery obszary: energię, transport, żywienie oraz komunikację wewnątrz organizacji. Każdy z nich oparto na 15 krokach zaczerpniętych z praktyk profesjonalnej komunikacji i marketingu. Materiały można pobrać bezpłatnie ze strony projektu.


]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/7f52919a8bc6124d6ad717f884beea7d,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/7f52919a8bc6124d6ad717f884beea7d,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">&quot;Język w gębie&quot; pomoże ci mówić o sprawie klimatycznej.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/217148,polacy-badaja-wenus-sener-polska-w-misji-esa-envision</guid><link>https://innpoland.pl/217148,polacy-badaja-wenus-sener-polska-w-misji-esa-envision</link><pubDate>Sat, 15 Nov 2025 15:49:09 +0100</pubDate><title>Polacy zbadają Wenus. Pomogą odpowiedzieć na pytanie pobudzające wyobraźnię mas</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/be06b689ed61f1955f50b74e4cdbd05e,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Firma Sener Polska została wybrana do udziału w misji Envision Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Jej inżynierowie pomogą odkryć tajemnicę podobieństwa między Wenus a Ziemią oraz dlaczego te planety rozwinęły się skrajnie inaczej.

"Envision to pierwsza misja badawcza Wenus, która oprócz atmosfery zbada też powierzchnię i wnętrze planety. Może pomóc odkryć, co decyduje o powstaniu życia" – czytamy w komunikacie prasowym komentarz Beaty Wiertel, Project Manager w Sener Polska. Jej firma została wybrana do pracy przy sondzie, która zostanie wysłana na naszą sąsiadkę.
Dlaczego Wenus jest niegościnna dla życia?
Marsa wskazuje się jako pewny cel do kolonizacji, a Wenus jako gorące, toksyczne piekło. W rzeczywistości Czerwona Planeta jest wciąż zabójcza dla ludzi, ale Wenus rzeczywiście należy się tytuł "tej gorszej". Co zastanawia naukowców, ponieważ startowała z warunkami podobnymi do Ziemskich. Jednak zamiast życia dorobiła się chmur kwasu siarkowego, średnich temperatur ponad 450 stopni Celsjusza i ciśnienia 90 razy większego niż u nas.
Envision to misja planująca odkryć, dlaczego Wenus jest, jaka jest, przez cztery lata intensywnych badań, od jądra po górne warstwy atmosfery. Start sondy zaplanowano na listopad 2031 roku. Inżynierowie Sener Polska przeprowadzą zaawansowane analizy metodą elementów skończonych w celu weryfikacji wytrzymałości i zachowania mechanizmów w ekstremalnych warunkach panujących wokół Wenus. Polski zespół będzie również nadzorował produkcję komponentów, prace montażowe i integracyjne oraz testy. Projekt realizowany jest przez ESA we współpracy z NASA, przy udziale państw członkowskich ESA oraz konsorcjum firm europejskich.
Wkład firmy Sener do misji Envision
"Taki zakres pracy sondy stawia przed nami wysokie wymagania inżynieryjne, ale tym bardziej cieszymy się, że doceniono nasze kompetencje i możemy mieć swój wkład w misję" – mówi cytowana w materiałach prasowych Beata Wiertel.
Sener jest odpowiedzialny za projekt i rozwój 16-metrowej anteny dipolowej (dwubiegunowej, prostej konstrukcji), składającej się z dwóch wysięgników, dla radaru podpowierzchniowego SRS (ang. Subsurface Radar Sounder), opracowywanego przez Thales Alenia.
SRS jest radarem emitującym niskoczęstotliwościowe fale radiowe zdolne do penetracji pod powierzchnię planety i pozwalające tworzyć profile georadarowe, ujawniające ukryte struktury geologiczne. Urządzenie pomoże scharakteryzować pionowe struktury grzbietów i kanałów lawowych, zidentyfikować pogrzebane kratery i warstwy oraz określić granice między jednostkami geologicznymi.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/be06b689ed61f1955f50b74e4cdbd05e,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/be06b689ed61f1955f50b74e4cdbd05e,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Sener Polska bierze udział w misji ESA mającej zbadać tajemnice Wenus.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/217142,hel-na-liscie-unesco-trwa-walka-o-ochrone-cypla</guid><link>https://innpoland.pl/217142,hel-na-liscie-unesco-trwa-walka-o-ochrone-cypla</link><pubDate>Sat, 15 Nov 2025 12:26:19 +0100</pubDate><title>&quot;Cała Polska za ochroną Helu!&quot;. Walczą, by trafił na listę UNESCO i ja im kibicuję</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/360dc32822e0259eb6406d114c7f31b3,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Walka o ochronę Helu przed inwestycjami pod turystów trwa. Oprócz ochrony setek drzew przed budową kompleksu hotelowego helscy społecznicy chcą na przyszłość zabezpieczyć przyrodnicze dziedzictwo całego regionu. Rozpoczęli pracę, aby wpisać Helski Cypel na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Wycinka 433 drzew pod budowę kompleksu "Hel Happiness" została wstrzymana, ale pozwolenie na nią wciąż pozostaje ważne. "Szampana nie otwieramy" – napisali organizatorzy akcji "Ratujmy Helski Cypel". Po pierwszym sukcesie opublikowali post, pokazujący opieszałość po stronie ministerstw. Wzięli więc znów sprawy we własne ręce i podjęli walkę o ochronę Helu, przez wpisanie regionu na listę światowego dziedzictwa oraz dodatkowe działania, mające uchronić Hel teraz i w przyszłości przed dużymi inwestycjami pod turystykę.
Hel na liście UNESCO
"Złożyliśmy także wniosek do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego o wszczęcie procedury wpisania Helskiego Cypla na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. W Audycie Krajobrazowym Województwa Pomorskiego z 2025 r. Helski Cypel, to krajobraz priorytetowy o szczególnych walorach przyrodniczo-historycznych. Bo Hel i Helski Cypel to nie inwestycja — to nasze miejsce na Ziemi, które zasługuje na ochronę i szacunek. Kto tego nie rozumie, nie powinien decydować o jego przyszłości. Nie pozwolimy, by nasza Mała Ojczyzna zniknęła w imię zysku" – czytam wpis na mediach społecznościowych.
Co to da? Sam wpis na listę nie daje immunitetu i nie sprawi, że hotele wyparują. Co więcej, często budzi większe zainteresowanie turystów, bo dodaje mu to prestiżu. Na liście UNESCO są obiekty traktowane jako będące "w zagrożeniu" czy to przez klęski żywiołowe, urbanizację czy właśnie nadmierną turystykę. 
Czy to nie jest kontrintuicyjne przy ochronie Helu? Może, ale na pewno daje nowe opcje. Obiekt na liście ma możliwość, aby Komitet Światowego Dziedzictwa uruchomił środki z ich funduszu na ratowanie go. Wpis UNESCO wiąże się jeszcze z opracowaniem przez Komitet we współpracy z krajem, na którego terytorium znajduje się obiekt zagrożony, programu naprawczego i monitorującego stan obiektu. Państwo musi również składać regularne raporty o stanie obiektu i jego ochrony.
Widziałem na własne oczy drzewa, o które walczą mieszkańcy
Oprócz tego helscy społecznicy podjęli również kroki, aby wpisać otoczenie helskiej latarni morskiej do rejestru zabytków oraz uczynienie z jednego dębu do wycinki, oznaczonego numerem 5, pomnika przyrody.
To masywne, piękne i ponad stuletnie drzewo, które widziałem osobiście. W swoim reportażu o sytuacji na Helu stanąłem pod nim razem z zawodowym leśnikiem, użyczającego mi swojej ekspertyzy odnośnie stanu drzew przeznaczonych do wycinki. Ocenił, że dąb nr 5, a także wiele innych drzew, nie powinno nadawać się do ścięcia.
"Cała Polska jest za ochroną Helu" – czytam komentarz w dyskusji pod postami aktywistów. Po nagłośnieniu sprawy i zorganizowaniu petycji śledczy badają, czy przy wydaniu pozwolenia na wycinkę drzew nie doszło do popełnienia przestępstwa. Wycinka miała odbyć się 15 października i jest tymczasowo wstrzymana na czas postępowania.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/360dc32822e0259eb6406d114c7f31b3,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/360dc32822e0259eb6406d114c7f31b3,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Mieszkańcy Helu walczą o dodatkową ochronę przed inwestycjami i zabetonowaniem</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/217028,polska-musi-nauczyc-sie-zyc-z-powodzia-zagrozone-nawet-4-mln-osob</guid><link>https://innpoland.pl/217028,polska-musi-nauczyc-sie-zyc-z-powodzia-zagrozone-nawet-4-mln-osob</link><pubDate>Thu, 13 Nov 2025 19:00:02 +0100</pubDate><title>&quot;Polska musi nauczyć się żyć z powodzią&quot;. Zagrożone są nawet 4 mln osób</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/8cc3a8d7d2d610c2b4afb81cb605cc87,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Najnowszy raport PAN ostrzega, że Polska nie może myśleć o powodzi wyłącznie jak o katastrofie. Eksperci proponują zmianę podejścia i apolityczną strategię zarządzania wodą. Tylko czy politycy posłuchają głosu rozsądku?

Polska Akademia Nauk opublikowała raport poświęcony odbudowie odporności społeczeństwa i infrastruktury na skutki powodzi. Dokument jest pierwszą od lat tak szeroką analizą, obejmującą wnioski po katastrofie z września 2024 roku w południowych regionach Polski oraz strategiczne rekomendacje dla kraju.
Powódź jako stały element życia w Polsce
Autorzy raportu podkreślają, że Polska – ze względu na położenie i sposób zagospodarowania przestrzeni – zawsze będzie narażona na ryzyko powodzi. 
"Nie możemy myśleć o powodzi wyłącznie w kategoriach katastrofy. Musimy traktować ją jako zjawisko, które powraca, i do którego da się przygotować, minimalizując straty i skracając czas odbudowy" – mówi prof. Paweł Rowiński z PAN. "Odpowiedzialne planowanie przestrzenne, renaturyzacja rzek, nowoczesna infrastruktura i edukacja społeczna to cztery filary nowoczesnej ochrony przed skutkami powodzi" – dodaje.
Według raportu PAN wrześniowa katastrofa ekologiczna ujawniła słabość obecnego systemu. Badacze wskazują przede wszystkim na starzejącą się infrastrukturę hydrotechniczną, braki w łączności kryzysowej i dezinformację w sieci.
Z danych PAN wynika, że na terenach zagrożonych powodziami mieszka blisko cztery miliony osób. 
Nie wystarczą coraz większe wały. PAN ma konkretne rekomendacje
Raport przygotował Zespół ds. Odbudowy Odporności po Powodzi przy Komitecie Nauk o Wodzie i Gospodarki Wodnej PAN. Jest on efektem współpracy badaczy z całego kraju. 
"Raport to przykład nauki w najlepszym wydaniu – opartej na faktach i mającej na uwadze dobro wspólne. Polska zyskuje narzędzie, które może realnie pomóc w ochronie życia, zdrowia i majątku obywateli" – powiedział prof. Marek Konarzewski, prezes PAN. 
Eksperci PAN apelują o utworzenie apolitycznej strategii zarządzania ryzykiem powodziowym, opartej na stabilnym finansowaniu i współpracy resortów. 
"Powódź nie zaczyna się w rzece, ale na planie miejscowym. Jeśli pozwalamy budować domy i drogi w naturalnych dolinach rzek, to sami przenosimy ryzyko na ludzi" – przypomina prof. dr hab. Paweł Rowiński, dyrektor Instytutu Geofizyki PAN i przewodniczący Komitetu Nauk o Wodzie i Gospodarki Wodnej PAN.
Raport rekomenduje stworzenie krajowego rejestru szkód powodziowych oraz zintegrowanego systemu ostrzegania. Eksperci podkreślają, że skuteczna ochrona nie polega na budowie coraz wyższych wałów, lecz na mądrym zarządzaniu przestrzenią i informacją. Ich najważniejsze rekomendacje, które mogłyby zostać zrealizowane w ramach działań prewencyjnych to:
modernizacja i przegląd bezpieczeństwa zapór oraz mostów – w tym starszych konstrukcji z początku XX wieku;
rozbudowa mobilnych systemów ochrony (bariery, rękawy wodne) dla miast szczególnie zagrożonych;
tworzenie przestrzeni dla rzek – odsuwanie wałów, budowa polderów i renaturyzacja dolin;
edukacja i komunikacja ryzyka – programy szkolne i informacyjne, szkolenia dla samorządów i służb, przeciwdziałanie dezinformacji;
zintegrowany system ubezpieczeń powodziowych współdzielący odpowiedzialność między państwem a sektorem prywatnym.

"Rolą nauki jest nie tylko diagnoza, ale i odpowiedzialność za przyszłość. Mamy wiedzę, by pomóc państwu w tworzeniu skutecznej strategii ochrony przed powodzią" – podsumowuje prof. Tomasz Walczykiewicz z PAN.
Źródło: PAN

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/8cc3a8d7d2d610c2b4afb81cb605cc87,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/8cc3a8d7d2d610c2b4afb81cb605cc87,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Nowy raport PAN wyjaśnia, jak można przeciwdziałać największym szkodom powodzi.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/216947,polski-imbir-nadchodzi-to-swietna-odpowiedz-na-zmiany-klimatu</guid><link>https://innpoland.pl/216947,polski-imbir-nadchodzi-to-swietna-odpowiedz-na-zmiany-klimatu</link><pubDate>Mon, 10 Nov 2025 10:49:56 +0100</pubDate><title>Polski imbir nadchodzi. To świetna odpowiedź na zmiany klimatu</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/0f1f188e57e900aa29e8d517a7b54cfd,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Polski imbir? Tak, to możliwe. Naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu poinformowali, że chcą opracować polską odmianę imbiru. Roślina mogłaby być uprawiana w rejonach dotkniętych suszą. Nowa odmiana będzie się jednak różnić od popularnej azjatyckiej wersji. Jednocześnie stanie się ciekawą propozycją kulinarną także dla... dzieci.

Polski imbir już wkrótce może stać się elementem krajobrazu. Jak wyjaśnia w rozmowie z PAP, prof. dr hab. Piotr Szulc z Katedry Agronomii Wydziału Rolnictwa, Ogrodnictwa i Biotechnologii UP w Poznaniu, zespół zakończył już trzyletni projekt dotyczący introdukcji imbiru w Polsce. Wyniki potwierdziły, że jego uprawa jest możliwa.
Polski imbir będzie się różnił od azjatyckiego
– W polskich warunkach jesteśmy w tej chwili w stanie uzyskać długość okresu wegetacji na poziomie siedmiu miesięcy, czyli do pełnej dojrzałości rośliny brakuje nam jeszcze trzech miesięcy. W ramach swoich badań szukamy takich rozwiązań agrotechnicznych, za pomocą których możemy w pewien sposób imbir oszukać – mówił profesor Szulc. 
Wytłumaczył, że rośliny nie będą rosły przez 10 miesięcy na polu, ale dzięki wprowadzaniu różnych rozwiązań dojrzałość ich kłączy będzie prawidłowa. Polscy badacze z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu kontynuują obecnie badania we własnym zakresie i sprawdzają metody uprawy imbiru na szerszą skalę. Docelowo chcą stworzyć polską odmianę.
Do swoich badań naukowcy pozyskali od chińskiego producenta cztery odmiany imbiru, które różnią się długością okresu wegetacji. Jedna z nich natomiast odpowiednio wpasowuje się w nasz klimat i warunki.
Uprawa imbiru to duża szansa dla rolników w obliczu kryzysu klimatycznego
Polska odmiana imbiru może mieć szczególne znaczenie dla rolników, którzy uprawiają kukurydzę lub ziemniaki. Chodzi o sprzęt, którym już dysponują. Tam, gdzie uprawia się te rośliny, występują również dobre warunki glebowe dla potencjalnej uprawy imbiru.
W ten sposób rolnicy mogliby mieć dodatkowe zajęcie i szansę na nowy zarobek. Prof. Szulc wskazał, że uprawa jest możliwa zwłaszcza w województwach szczególnie dotkniętych suszą: wielkopolskim, dolnośląskim i lubuskim.
Zainteresowanie wśród rolników już się pojawia, zwłaszcza wśród tych, którzy prowadzą gospodarstwa ekologiczne. Zdają sobie sprawę z potencjału imbiru i możliwych zysków. Wynika to z faktu, że imbir nie ma dużych wymagań wodnych, natomiast potrzebuje wysokich temperatur. Z tego powodu, jako miejsce jego potencjalnej uprawy wskazano obszary szczególnie dotknięte w ostatnich latach suszą.
Więcej informacji o innowacjach w rolnictwie można przeczytać tutaj:
AI zagości na pastwiskach. "Inteligentna krowa" ma zrewolucjonizować rolnictwo
Naukowcy pracują nad kolorowymi ziemniakami. To polska odpowiedź na superfoods
Polska wieś to dziś laboratorium nowoczesności. Nasza relacja z Agrotech 2025

Polski imbir – jaki będzie?
Polska wersja rośliny różniłaby się od azjatyckiej zawartością 6-gingerolu – związku odpowiedzialnego za ostry smak i aromat. Nasza odmiana byłaby delikatniejsza w smaku. 
– Zawartość 6-gingerolu w kłączach, które urosły w Polsce, jest nawet o połowę mniejsza. To skutkuje tym, że ten imbir jest bardziej łagodny, delikatny w smaku. W związku z powyższym może będzie np. chętniej jadany przez dzieci. To 'polskie kłącze', które wyhodowaliśmy po 7 miesiącach wegetacji, jest delikatne – tłumaczył profesor Szulc. 
Kiedy  taka odmiana mogłaby powstać? Zdaniem naukowców, jeśli projekt badawczy uzyska finansowanie, pierwsza polska odmiana imbiru mogłaby powstać w latach 2028–2029.
– Biorąc pod uwagę początek naszych badań, to 6-7 lat badań to naprawdę krótki okres, by sprowadzić roślinę z innego kontynentu i zacząć ją uprawiać na szerszą skalę w polskich warunkach – dodał badacz.
Imbir – zastosowania, właściwości, wpływ na zdrowie
Imbir pochodzi z Azji Południowo-Wschodniej, gdzie był używany już ponad 5000 lat temu. W starożytnych Chinach i Indiach uznawano go za lek na wiele dolegliwości, a z czasem stał się popularny również w Europie
Działa przeciwzapalnie, przeciwbólowo, przeciwwirusowo i antybakteryjnie. Pomaga przy przeziębieniach i problemach z drogami oddechowymi, wspiera trawienie. Pomaga także na bóle związane z migreną, menstruacją czy stawami.
Rodzina imbirowatych obejmuje co najmniej 144 gatunki, a łącznie istnieje od 150 do 160 gatunków, z których wiele wykorzystywanych jest jako rośliny ozdobne. Najbardziej znany i najczęściej stosowany jest imbir lekarski.
Imbir znajduje zastosowanie także w kosmetyce oraz kuchni, przede wszystkim w potrawach azjatyckich. Można go wykorzystywać na wiele sposobów:
do herbat, ponieważ świeży lub suszony imbir sprawdza się idealnie jako składnik aromatycznych naparów;
jako przyprawa do dań, dobrze komponuje się z potrawami mięsnymi, warzywnymi i curry;
do koktajli i smoothie, którym nada orzeźwiający smak;
do słodyczy – np. pierników czy ciastek korzennych.

Według danych Eurostatu, w 2023 roku imbir był najczęściej importowaną przyprawą do krajów Unii Europejskiej. Dwa lata wcześniej państwa UE sprowadziły łącznie 114 tysięcy ton tego surowca, głównie z Chin.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/0f1f188e57e900aa29e8d517a7b54cfd,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/0f1f188e57e900aa29e8d517a7b54cfd,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Polski imbir nadchodzi. To świetna odpowiedź na zmiany klimatu.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/216845,kiedy-i-gdzie-mozna-zobaczyc-superksiezyc-najwieksza-pelnia-w-2025-roku</guid><link>https://innpoland.pl/216845,kiedy-i-gdzie-mozna-zobaczyc-superksiezyc-najwieksza-pelnia-w-2025-roku</link><pubDate>Wed, 05 Nov 2025 07:00:02 +0100</pubDate><title>Superksiężyc już za chwilę. Będzie aż o 14 proc. większy niż zwykle</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/8d8037033baf47b9997011d9902e253c,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Superksiężyc to zawsze niezwykły spektakl. Najbliższy będzie oznaką największej pełni w całym 2025 roku. Wyjaśniamy gdzie i kiedy można obserwować to zjawisko oraz dlaczego superksiężyc jest "super".

Księżyc w najbliższą środę będzie większy i jaśniejszy niż zazwyczaj. To za sprawą największej pełni w tym roku. Wszystko będzie można obserwować gołym okiem, jeśli tylko warunki atmosferyczne na to pozwolą.
Superksiężyc 2025. Większy i jaśniejszy niż zazwyczaj
Noc ze środy na czwartek będzie wyjątkowa. Jak wylicza NASA, superksiężyc może wydawać się wówczas nawet o 14 proc. większy i świecić do 30 proc. jaśniej niż jego przeciwieństwie, tzw. miniksiężyc.
To, czy nasz ziemski satelita jest większy czy mniejszy, jaśniejszy czy ciemniejszy zależy od Orbity Księżyca. Nie jest ona idealnym okręgiem, jest elipsą, a to oznacza, że Srebrny Glob raz jest dalej, a raz bliżej. 
Jego ekstrema to apogeum (najdalej) oraz perygeum (najbliżej).
Superksiężyc 2025. Kiedy i jak obserwować?
Księżyc w środową noc będzie najdalej od Ziemi około godziny 22:45 polskiego czasu. Jak podaje Spider's Web, Shannon Schmoll, dyrektor Abrams Planetarium na Michigan State University twierdzi, że wychwycenie 14 proc. różnicy w wielkości Księżyca może być jednak trudne.
Z tego też powodu, najlepiej wypatrywać Księżyca w momencie jego wschodu — między godziną 16:30 a 17:00. Wtedy największe wrażenie może robić jego ogromna tarcza, sprawiając wrażenie wręcz kolosalnej. 
Aby go zobaczyć, oczywiście nie potrzebujesz żadnego sprzętu, ale jeśli wyposażysz się w lornetkę, zobaczysz więcej detali Srebrnego Globu.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/8d8037033baf47b9997011d9902e253c,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/8d8037033baf47b9997011d9902e253c,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Superksiężyc już za chwilę. Będzie aż o 14 proc. większy niż zwykle</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/216872,spacer-zmienia-sposob-w-jaki-slyszysz-swiat-to-potwierdzone</guid><link>https://innpoland.pl/216872,spacer-zmienia-sposob-w-jaki-slyszysz-swiat-to-potwierdzone</link><pubDate>Tue, 04 Nov 2025 20:30:02 +0100</pubDate><title>Wystarczy spacer, by wyostrzyć słuch. Naukowcy odkryli, jak działa mózg w ruchu</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/e5b70de4cfa1025d86ae30eb7c346c00,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Nowe badanie opublikowane w The Journal of Neuroscience pokazuje, że zwykłe chodzenie może poprawiać sposób, w jaki twój mózg przetwarza dźwięki. Naukowcy odkryli, że w ruchu nasz słuch dosłownie się wyostrza.

Naukowcy udowodnili, że zwykły spacer może znacząco wpłynąć na to, jak działa nasz mózg. Najnowsze badanie opublikowane w The Journal of Neuroscience pokazuje, że podczas chodzenia nasz układ nerwowy intensywniej reaguje na dźwięki, a sposób, w jaki przetwarzamy bodźce słuchowe, dynamicznie zmienia się wraz z kierunkiem ruchu.
Chodzenie a przetwarzanie bodźców słuchowych
Badacze z międzynarodowego zespołu naukowców pod kierunkiem Liyu Cao z Uniwersytetu Zhejiang oraz Barbary Händel z Uniwersytetu w Würzburgu udowodnili, że nasz mózg aktywnie dostosowuje przetwarzanie bodźców słuchowych, by ułatwić poruszanie się w przestrzeni.
Nie jest to jednak całkowitym zaskoczeniem, bo naukowcy już od dawna wiedzą, że ruch i procesy poznawcze są ściśle ze sobą powiązane. Do tej pory udowodniono jednak, że lokomocja wpływa na przetwarzanie wzrokowe, ale jej wpływ na słuch pozostawał niejasny. 
Badacze chcieli więc sprawdzić, w jaki sposób — i czy w ogóle — również chodzenie zmienia sposób, w jaki mózg przetwarza dźwięki. 
Przemieszczanie się wzmacnia przetwarzanie informacji słuchowej
W eksperymencie trzydziestu ochotników nosiło mobilny system EEG, który rejestrował aktywność ich mózgu za pomocą czujników umieszczonych na skórze głowy. Uczestnicy chodzili po zapętlonej ścieżce, słuchając przez słuchawki dźwięków z częstotliwością 39 Hz w lewym uchu i 41 Hz w prawym.
Porównano aktywność mózgu w trzech warunkach — podczas chodzenia, stania i podskakiwania w miejscu. Okazało się, że synchronizacja mózgu z dźwiękiem była najsilniejsza podczas chodzenia po trasie. Co oznacza, że przemieszczanie się wzmacnia przetwarzanie informacji słuchowej.
Zaobserwowano również spadek fal alfa w trakcie chodzenia. Im większy spadek, tym silniejsza reakcja słuchowa.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/e5b70de4cfa1025d86ae30eb7c346c00,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/e5b70de4cfa1025d86ae30eb7c346c00,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Wystarczy spacer, by wyostrzyć słuch. Naukowcy odkryli, jak działa mózg w ruchu</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/216815,usa-i-chiny-scigaja-sie-o-skarb-na-ksiezycu-napedzi-przyszlosc</guid><link>https://innpoland.pl/216815,usa-i-chiny-scigaja-sie-o-skarb-na-ksiezycu-napedzi-przyszlosc</link><pubDate>Tue, 04 Nov 2025 06:00:02 +0100</pubDate><title>Na Księżycu jest skarb, o który ścigają się USA i Chiny. To on napędzi przyszłość</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/99e7c1dec8822efa36b81f43ec22389e,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Nowy wyścig na Księżyc to już nie fantazja science fiction. Stawką nie jest dumnie zatknięta flaga, lecz panowanie nad surowcem, który może napędzać reaktory przyszłości i komputery kwantowe – helem-3.

Nowy kosmiczny wyścig zaczął się już jakiś czas temu. Łatwo o tym zapomnieć w natłoku informacji z branży kosmicznej – od niezręcznych misji kosmicznych miliarderów, przez kolejne dowody na istnienie obcych, aż po jeszcze większą rakietę wysadzoną w powietrze. Równocześnie jednak rozgrywa się stara dobra rywalizacja między mocarstwami – w tym przypadku USA i Chinami – o to, kto pierwszy zacznie zarabiać na księżycu. 
Hel-3 ma napędzać przyszłość
"Prywatne firmy coraz poważniej inwestują w sposoby wykorzystania zasobów Księżyca" – pisze w głośnym eseju dla portalu SpaceNews Mustafa Bilal, Asystent badawczy Centrum Studiów Lotniczych i Bezpieczeństwa w Islamabadzie. "Ostatnie wydarzenia pokazują, że wyścig o surowce księżycowe wyszedł już poza ramy science fiction i przeniósł się do sal konferencyjnych korporacji".
Branża kosmiczna od dawna mówi o możliwości wydobycia surowców w lokalizacjach poza naszą planetą. A ich najnowsza fascynacja to Hel-3. 
Ten rzadki izotop helu to prawdziwe paliwo przyszłości. Może potencjalnie stać się materiałem napędzającym reaktory fuzyjne o minimalnej emisji odpadów radioaktywnych. Oprócz tego jest wykorzystywany do chłodzenia komputerów kwantowych. 
We wrześniu firma zajmująca się kriogeniką Bluefors podpisała umowę ze startupem Interlude, specjalizującym się w rozwijaniu partnerstw w ramach branży kosmicznego wydobycia surowców, na zakup helu-3 o wartości 300 mld dol. Firma zobowiązała się do zakupu ok. 10 tysięcy litrów helu-3 rocznie, między 2028 a 2037 r. 
Dwa tygodnie wcześniej firma kosmiczna Jeffa Bezosa, Blue Origin zapowiedziała swój Project Oasis, którego celem jest identyfikacja surowców do wydobycia i stworzenie wysokiej jakości map powierzchni Księżyca. 
Choć Amerykanie mają w tym momencie przewagę, Chiny również otwarcie mówią o swoich planach wydobywania surowców – oprócz helu-3 również wody. USA planuje misję na księżyc w 2028 natomiast Chiny już w 2030. 
Nie wystarczy wbić flagi
Obecny wyścig kosmiczny różni się jednak od poprzednich. Tym razem nie wystarczy znaleźć się na powierzchni planety. Trzeba jeszcze zbudować na niej całą infrastrukturę. 
"To obnaża ponurą rzeczywistość: nowy wyścig na Księżyc nie zostanie wygrany przez kraj, którego produkcji but stanie jako pierwszy na jego powierzchni buty, albo czyja flaga, lecz przez ten, który zbuduje infrastrukturę umożliwiającą długotrwałą obecność i czerpanie z niej gospodarczych korzyści" – pisze w swoim eseju Bilal. 
Jednak wciąż kluczowy jest tutaj izotop helu. To hel-3 ma napędzać źródło zasilania potencjalnego siedliska. A pierwsze państwo, które je ustanowi, będzie mogło również ustanawiać prawo dla przybyszy. 
"Pierwsze państwo, które zainstaluje na Księżycu źródło energii jądrowej, mogłoby ustanowić 'strefę zakazu wstępu' z powodów bezpieczeństwa – a tym samym stworzyłoby precedens prawny, w jakim działałyby kolejne podmioty przybywające na Księżyc" – napisał badacz.


]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/99e7c1dec8822efa36b81f43ec22389e,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/99e7c1dec8822efa36b81f43ec22389e,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Hel-3 to prawdziwy skarb Księżyca.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/216800,wielkie-muzeum-egipskie-w-koncu-otwarte-nowy-dom-skarbow-tutanchamona</guid><link>https://innpoland.pl/216800,wielkie-muzeum-egipskie-w-koncu-otwarte-nowy-dom-skarbow-tutanchamona</link><pubDate>Mon, 03 Nov 2025 15:15:02 +0100</pubDate><title>Wreszcie otwarto Wielkie Muzeum Egipskie. &quot;Dar dla świata&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/534f43b1a9965ff7518f72f4f1f0149a,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Po ponad dwóch dekadach budowy Egipt otwiera Wielkie Muzeum Egipskie w Gizie. To największa inwestycja kulturalna w historii kraju i nowe miejsce dla tysięcy artefaktów, w tym pełnej kolekcji skarbów Tutanchamona.

W cieniu Wielkiej Piramidy w Gizie, ostatniego z siedmiu cudów starożytnego świata, wreszcie otwarto długo wyczekiwane Wielkie Muzeum Egipskie (GEM). Projekt, którego początki sięgają 2002 roku, stał się symbolem zarówno narodowych ambicji, jak i wieloletnich przeszkód.
Wielkie Muzeum Egipskie. Największe muzeum świata
Kompleks o powierzchni pół kilometra kwadratowego – dwa razy większy od paryskiego Luwru – pomieści nawet 100 tysięcy eksponatów. Wśród nich znajdą się po raz pierwszy w całości prezentowane skarby z grobu Tutanchamona: złota maska, tron i ponad 5 tysięcy przedmiotów, z którymi faraon został pochowany.
"Zgromadzenie całego wyposażenia grobowego Tutanchamona w jednym miejscu będzie czymś spektakularnym" – mówi prof. Salima Ikram z Uniwersytetu w Kairze. Dla świata nauki i turystów otwarcie GEM to wydarzenie bez precedensu. Nigdy wcześniej tak bogaty zestaw artefaktów z tego okresu nie był dostępny publicznie w jednym miejscu.
Otwarcie muzeum, zapowiedziane pierwotnie na 2012 rok, było wielokrotnie przekładane z powodu kosztów, pandemii COVID-19 i napiętej sytuacji politycznej w regionie. Całość budowy kosztowała około 4,4 mld zł, z czego znaczną część sfinansowała Japońska Agencja Współpracy Międzynarodowej.

                
                    
                
                Sprzedaż biletów jest już otwarta, a pierwsze oprowadzania odbędą się już jutro (4.11). Cena za osobę dorosłą to ok. 113 zł. Dzieci i studenci wejdą już za ok. 57 zł. 
"Dar Egiptu dla świata"
Podczas ceremonii otwarcia premier Mostafa Madbouly nazwał GEM "darem Egiptu dla świata". Władze liczą, że muzeum stanie się nie tylko nowym centrum kultury, lecz także impulsem dla gospodarki, która w ostatnich latach boryka się z wysoką inflacją i spadkiem przychodów z turystyki.
Dla wielu komentatorów otwarcie GEM to także symboliczny krok w kierunku nowoczesnego Egiptu – kraju, który coraz częściej wykorzystuje swoje dziedzictwo kulturowe jako element soft power i źródło dochodów z turystyki. 
W końcu mimo trudnej sytuacji ekonomicznej kraj w ostatnim czasie znalazł się kilkukrotnie w centrum międzynarodowych debat politycznych. To  w Egipcie podpisano zawieszenie broni w Strefie Gazy, będące wynikiem wielomiesięcznych dyskusji, w których również brali udział egipscy mediatorzy. 

                    
                Oprócz imponujących galerii, w kompleksie znajdują się jedne z najnowocześniejszych laboratoriów konserwatorskich na świecie. W nich egipscy i zagraniczni specjaliści będą prowadzić prace nad zabytkami zebranymi w kolekcji muzeum. 

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/534f43b1a9965ff7518f72f4f1f0149a,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/534f43b1a9965ff7518f72f4f1f0149a,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Wielkie Muzeum Egipskie po latach opóźnień otwiera się na zwiedzających.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/216779,ciagle-czekasz-na-lepszy-moment-mozesz-miec-syndrom-odroczonego-zycia</guid><link>https://innpoland.pl/216779,ciagle-czekasz-na-lepszy-moment-mozesz-miec-syndrom-odroczonego-zycia</link><pubDate>Sun, 02 Nov 2025 12:00:02 +0100</pubDate><title>Syndrom odroczonego życia. Też czekasz na przyszłość, która nigdy nie nadejdzie?</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/42123b527b20ad6628e9e143e6308fcb,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Znasz to uczucie, gdy wciąż odkładasz życie "na później"? Planujesz, analizujesz i przygotowujesz się do sytuacji, które nigdy nie nadejdą? Psychologowie nazywają to syndromem odroczonego życia – stanem, w którym poświęcamy teraźniejszość dla przyszłości, która może nigdy nie nadejść. Jak rozpoznać to zjawisko i jakie małe kroki możesz podjąć, by wreszcie zacząć w pełni korzystać z tego, co masz tu i teraz?

Każdy z nas w jakimś stopniu poświęca teraźniejszość na przyszłość, która nigdy nie nadejdzie. To analizowanie odległych scenariuszy przed snem czy przygotowywanie się do rozmów, do których nigdy nie dojdzie. Naukowcy nazwali to zjawisko syndromem odroczonego życia.
Syndrom odroczonego życia. Przyszłość, która nigdy nie nadejdzie
Syndrom odroczonego życia (ang. Delayed Life Syndrome lub Deferred Living Syndrome) nie jest diagnozą ani zaburzeniem psychicznym. To sposób życia, w którym teraźniejszość zostaje poświęcona na rzecz przyszłego szczęścia, które może nigdy nie nadejść.
Jak pisze Kurt Ela, psycholog kliniczny, psychoanalityk i profesor Georgetown University School of Medicine na łamach Psychology Today, niektórzy mają większe trudności niż inni z cieszeniem się teraźniejszością i robieniem postępów. Wówczas może się uaktywnić wspomniany syndrom, który zatrzymuje ludzi w miejscu i powstrzymuje przed prowadzeniem życia z sensem.
Istnieje podobne zjawisko. To tak zwana odroczona gratyfikacja, która może objawiać się np. rezygnacją z wydatków, by odłożyć na dom. W tym przypadku jednak cel jest jasny, a szansa na jego osiągnięcie – realna. W przypadku syndromu odroczonego życia nagroda może nigdy się nie pojawić.
Dlaczego ludzie odkładają życie na później?
Powodów, dla których ludzie odkładają życie na później, jest wiele. To z jednej strony "zwykła" prokrastynacja, z drugiej nierealistyczne oczekiwania wobec życia, lęk przed porażką, a nawet wewnętrzny konflikt związany z osiągnięciem większego sukcesu niż rodzice czy rówieśnicy.
Prof. Kurt Ela powołuje się na przykłady konkretnych osób, z którymi spotykał się w gabinecie. Mówi m.in. o młodej kobiecie, która odkłada wejście w związek do momentu, aż "ustabilizuje się zawodowo", o parze, która od lat rozważa przeprowadzkę, ale wciąż tego nie robi.
Psycholog wskazuje, że z czasem okazuje się jasne, że nie chodzi o samo planowanie przyszłości, ale o psychologiczny konflikt związany z samą jej wizją.
Jak przezwyciężyć syndrom odroczonego życia?
Aby przestać odkładać w nieskończoność plany życiowe i radość z tego, co tu i teraz, najpierw należy sobie uświadomić, że faktycznie mamy z tym problem. Profesor radzi, by pytać o opinię bliskich – niech powiedzą, jak oni postrzegają nasz sposób podejmowania decyzji.
Przy tym warto ich wysłuchać, uwzględnić ich zdanie, ale też pamiętać o swoich wartościach i wreszcie podjąć działanie. Nie muszą to być od razu decyzje, które zmienią życie. Małe kroki na początku w zupełności wystarczą.
Jak zaznacza psycholog Ela, liczy się postęp, a nie perfekcja. Początki wprowadzania zmian mogą być chaotyczne i trudne, ale właśnie o to chodzi. "Pamiętaj: czas rzadko bywa 'właściwy' lub 'niewłaściwy'. Wszystko sprowadza się do tego, czy jesteś gotów wykorzystać swoją teraźniejszość i zacząć naprawdę żyć teraz" – podsumowuje ekspert.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/42123b527b20ad6628e9e143e6308fcb,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/42123b527b20ad6628e9e143e6308fcb,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Syndrom odroczonego życia. Też czekasz na przyszłość, która nigdy nie nadejdzie?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/216785,media-ets2-moze-podwyzszyc-ceny-energii-w-polsce-nawet-o-150-proc</guid><link>https://innpoland.pl/216785,media-ets2-moze-podwyzszyc-ceny-energii-w-polsce-nawet-o-150-proc</link><pubDate>Sat, 01 Nov 2025 23:56:01 +0100</pubDate><title>Niemiecki ekspert ostrzega Polaków. &quot;Ceny mogą wzrosnąć nawet o 150 proc.&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/1bcae836eb2f2dea264d93f938de1cd0,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wprowadzenie ETS2 nie będzie dla niemieckich konsumentów szokiem, może natomiast doprowadzić do wzrostu cen ogrzewania w Polsce nawet o 150 procent – ocenił niemiecki ekspert, którego słowa relacjonuje Jacek Lepiarz.

"Po wprowadzeniu ETS2, ceny w trzech milionach gospodarstw domowych w Polsce mogą wzrosnąć nawet o 150 proc. Dlatego Polska należy do najzagorzalszych przeciwników ETS2" – powiedział telewizji NTV Bernd Weber, szef think tanku Epico Klima-Innovation z siedzibą w Brukseli i Berlinie.
Ekspert wyjaśnił, że ETS2 jest unijnym systemem handlu uprawnieniami do emisji, a jego celem jest redukcja gazów cieplarnianych w sektorach dotąd nieobjętych regulacjami, jak transport i budownictwo. Ogrzewanie i tankowanie są odpowiedzialne za około 40 proc. emisji CO2, stąd rozszerzenie systemu na te obszary.
Niemcy początkowo nie odczują skutków ETS2
Weber zaznaczył, że konsumenci niemieccy początkowo niemal nie odczują skutków, ponieważ cena za CO2 jest już uwzględniana w rachunkach za ogrzewanie i transport. Obecnie cena za tonę CO2 w Niemczech wynosi 55 euro, po wprowadzeniu ETS2 wyniesie, jeśli nie zostaną przeprowadzone reformy,  50-75 euro. 
"Rachunek za zatankowanie samochodu lub za zużycie gazu nie będzie szokiem" – zapewnił ekspert. Zastrzegł, że liczba dostępnych pozwoleń na emisję będzie się sukcesywnie zmniejszała, co spowoduje, że na początku przyszłej dekady cena może podskoczyć do 100 euro za tonę CO2.
Odnosząc się do sytuacji w Polsce, ekspert wyjaśnił, że wiele gospodarstw domowych ogrzewa drewnem i węglem, które powodują szczególnie wysoką emisję dwutlenku węgla, co przełoży się na odczuwalny wzrost cen.
Niemcy wzorem dla Europy
Zdaniem Webera, Niemcy odgrywają w systemie handlu emisjami "szczególną rolę". "Nasz wewnętrzny system jest w pewnym sensie prototypem systemu europejskiego" – podkreślił. Dla Niemiec rezygnacja z wprowadzenia ETS2 w 2027 r. byłaby niekorzystna.
Ekspert przyznał, że ulgi dla gospodarstw domowych, które nie mogą sobie pozwolić ani na auto elektryczne, ani na pompę ciepła, nie są jasno zdefiniowane. Jedna czwarta wpływów ze sprzedaży emisji znajdzie się w funduszu klimatyczno-socjalnym UE. Znacznie większa część ma trafić do krajów członkowskich z przeznaczeniem na inwestycje w czyste technologie i pomoc przejściową.
Brak chętnych na środki z funduszu UE?
Unijny fundusz klimatyczno-socjalny liczy 87 mld euro na lata 2026-2032.  Warunkiem uzyskania środków z tego źródła jest przedłożenie przez zainteresowane kraje planu wykorzystania tych pieniędzy. Weber zaznaczył, że termin upłynął 30 czerwca. Kraje wschodnioeuropejskie nie złożyły planów, podobnie jak Niemcy. W 2026 r. środki nie zostaną wykorzystane, to deprymujące – ocenił ekspert. Przyczyną jest być może nadzieja, że ETS2 nie zostanie wprowadzony – powiedział Bernd Weber telewizji NTV.
Premier Donald Tusk po szczycie UE 23.10.2025 r. poinformował, że we wnioskach ze szczytu Rady Europejskiej udało się zawrzeć zapis o rewizji systemu ETS2. Jak sprecyzował, daje to możliwość ewentualnego zablokowania wejścia w życie tego systemu od 2027 roku.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/1bcae836eb2f2dea264d93f938de1cd0,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/1bcae836eb2f2dea264d93f938de1cd0,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Media: ETS2 może podwyższyć ceny energii w Polsce.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/216782,naukowcy-obalaja-teorie-symulacji-wszechswiat-nie-zostal-wygenerowany</guid><link>https://innpoland.pl/216782,naukowcy-obalaja-teorie-symulacji-wszechswiat-nie-zostal-wygenerowany</link><pubDate>Sat, 01 Nov 2025 12:00:02 +0100</pubDate><title>Naukowcy obalają teorię symulacji. Oto dlaczego wszechświat nie został wygenerowany</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/e1f277546fe859e578aceb15bc1a12d9,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Nowe badania fizyków z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej podważają jedną z najbardziej intrygujących idei współczesnej nauki – że nasz świat jest komputerową symulacją. Wyniki wskazują, że rzeczywistość działa na zasadach, których nie da się zapisać w żadnym algorytmie.

Hipoteza, że wszechświat jest symulacją stworzoną przez zaawansowaną cywilizację, od lat fascynuje filozofów i naukowców. Popularność zdobyła ona po publikacji eseju Nicka Bostroma z 2003 roku, a później dzięki wypowiedziom takich postaci jak Elon Musk. Teraz fizycy z UBC Okanagan przekonują, że ta koncepcja nie wytrzymuje matematycznej analizy.
Granice algorytmicznego poznania
Zespół pod kierunkiem dr Mira Faizala, z udziałem Lawrence'a M. Kraussa, Arshida Shabira i Francesca Marino, opublikował w Journal of Holography Applications in Physics pracę dowodzącą, że rzeczywistości nie da się w pełni opisać za pomocą obliczeń. 
"Komputery działają według określonych reguł. My pokazujemy, że natura przekracza te reguły – wymaga tzw. niealgorytmicznego rozumienia" – tłumaczy Faizal.
Współczesna fizyka zakłada, że czas i przestrzeń nie są podstawowymi elementami rzeczywistości, lecz wyłaniają się z głębszej warstwy – czystej informacji. Badacze dowodzą jednak, że nawet ta informacja nie może być w pełni zrozumiana w ramach obliczeń. "Ponieważ fundamentalny poziom rzeczywistości opiera się na niealgorytmicznym poznaniu, wszechświat nie może być symulacją" – podkreśla Faizal. 
Według Lawrence'a Kraussa, współautora badań, wnioski te zmieniają sposób, w jaki myślimy o prawach fizyki. "Podstawowe prawa fizyki nie mieszczą się w przestrzeni i czasie, bo to one je tworzą. Pełny opis rzeczywistości wymaga czegoś głębszego – formy zrozumienia, która wykracza poza algorytmy" – twierdzi Krauss.
Z popkultury do nauki i z powrotem 
Hipoteza symulacji przez lata funkcjonowała głównie w filozofii i kulturze popularnej, inspirowała też kino – od Matrixa po Truman Show. Swoje trzy grosze w tej dyskusji dorzucił również najbogatszy człowiek na planecie. 
"Zakładając jakiekolwiek tempo rozwoju, gry w końcu staną się nieodróżnialne od rzeczywistości" – stwierdził Elon Musk w rozmowie z popularnym podcasterem Joe Roganem. 
Nie jest to również pierwszy raz, kiedy fizycy publicznie opowiadają się "za" albo "przeciw" w sporze o naturę rzeczywistości. Na początku roku opisywaliśmy przypadki, kiedy naukowcy argumentowali, że faktycznie żyjemy w symulacji. 
Badacze z UBC Okanagan mają jednak solidne kontrargumenty. "Każda symulacja jest z natury algorytmiczna, musi działać według zaprogramowanych zasad. Skoro jednak rzeczywistość nie jest algorytmiczna, nie może być też symulacją" – podsumowuje Faizal.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/e1f277546fe859e578aceb15bc1a12d9,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/e1f277546fe859e578aceb15bc1a12d9,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Badacze stwierdzają jednoznacznie, że nie żyjemy w symulacji.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/216686,ogladaj-horrory-nie-tylko-w-halloween-naukowcy-wskazali-pozytywne-skutki</guid><link>https://innpoland.pl/216686,ogladaj-horrory-nie-tylko-w-halloween-naukowcy-wskazali-pozytywne-skutki</link><pubDate>Wed, 29 Oct 2025 20:30:01 +0100</pubDate><title>Oglądaj horrory nie tylko w Halloween. Naukowcy wskazali pozytywne skutki</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/247585c282d4084a0d9dd0714a7f8835,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Oglądanie horrorów może być korzystniejsze, niż ci się wydaje. Naukowcy tłumaczą, jak strach w kontrolowanych warunkach wpływa na nasz mózg i emocje, a przy tym pozwala lepiej radzić sobie z niepewnością w codziennym życiu. Nowe badanie pokazuje, że strach z ekranu może nas… uspokajać.

Od lat naukowcy doszukują się psychologicznych korzyści płynących z oglądania horrorów. To oczywiście związane jest z niemalejącym zainteresowaniem tego typu rozrywką. Ludzie lubią się bać, chcą czuć obrzydzenie, ale wszystko to w kontrolowanych warunkach. Dlaczego to robimy i czy ma to jakieś pozytywne skutki? 
Oglądanie horrorów a pozytywne efekty psychiczne
Naukowcy postanowili podsumować to, do czego doszli badacze na przestrzeni ostatnich lat. Ich teorie często sobie zaprzeczały, więc tym razem wszystko miało zostać zebrane w jednym miejscu. Ostatecznie powstało badanie, które zostało opublikowane w Philosophical Transactions of the Royal Society B. Odpowiada ono na pytanie, w jaki sposób celowe poszukiwanie negatywnych emocji – takich jak strach – może prowadzić do pozytywnych efektów psychicznych.
Badacze zastosowali teorię przetwarzania predykcyjnego (predictive processing), według której mózg działa jak "maszyna do przewidywania". Co w praktyce oznacza nieustanne prognozowanie, jakie bodźce nadejdą z otoczenia.
Gdy jednak rzeczywistość okazuje się być inna niż w przewidywaniach, pojawia się tzw. błąd predykcji. Mózg stara się go zredukować, aktualizując swoje wewnętrzne modele lub dostosowując zachowanie.
Mózg traktuje film jak wersję rzeczywistości, z której może się uczyć
Teoria ta zakłada, że ludzie nie zawsze dążą do spokoju i przewidywalności. Szukają raczej sytuacji, które pozwolą im uczyć się w optymalnym tempie, ale tylko tam, gdzie niepewność jest możliwa do opanowania. Ostatecznie zredukowanie niepewności szybciej, niż się tego pierwotnie spodziewaliśmy, sprawia nam przyjemność. 
I to właśnie to "idealne tempo redukcji błędu" napędza ciekawość i zabawę. A naukowcy twierdzą, że właśnie horrory są specjalnie tak zaprojektowane, żeby umieścić widza w strefie "złego środka" między nudą a chaosem. 
Horrory manipulują więc naszymi przewidywaniami. Choć wiemy, że sytuacja z ekranu nie jest prawdziwa, ale nawet nie możliwe, że kiedykolwiek się wydarzy, mózg traktuje film jak wersję rzeczywistości, z której może się uczyć. Naukowcy zwracają uwagę też na to, że potwory, które często występują w horrorach, mają ostre zęby, pazury i zachowują się jak drapieżniki, a to odwołuje się do naszych pierwotnych lęków.
Regulacja emocji i trening przetrwania. Pozytywne skutki oglądania horrorów
Nie bez znaczenia jest również to, jak budowana jak struktura narracyjna horrorów. Powolne budowanie napięcia prowadzi do stanu oczekiwania, a tzw. jump scare, czyli nagłe zaskoczenie, burzy nasze przewidywania. Co ciekawe, kiedy w filmie nie dzieje się nic strasznego, to tylko zwiększa czujność mózgu. 
Jednak najprzyjemniejszą dla nas mieszkanką są elementy zaskoczenie połączone z tymi przewidywalnymi. Horrory to zdecydowania zapewniają i umożliwiają "oswajanie niepewności", co ma swoje korzyści. 
Należy do nich bezpieczny trening radzenia sobie w sytuacjach zagrożenia, bo oglądając przerażające treści, uczymy się rozpoznawać i unikać realnych zagrożeń. Kolejną korzyścią jest regulacja emocji. Oglądając strach w bezpiecznym kontekście, możemy obserwować swoje reakcje z dystansu, zamiast być przez nie pochłonięci. To zwiększa samoświadomość i kontrolę nad emocjami, podobnie jak praktyka uważności (mindfulness).
Badacze ostrzegają jednak, że oglądanie horrorów nie zawsze jednak jest zdrowe. U osób, które doświadczyły traumy, horrory mogą utrwalać przekonanie, że świat jest niebezpieczny, tworząc błędne koło strachu.
Źródło: PsyPost

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/247585c282d4084a0d9dd0714a7f8835,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/247585c282d4084a0d9dd0714a7f8835,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Oglądaj horrory nie tylko w Halloween. Naukowcy wskazali pozytywne skutki.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/216641,cwicz-nawet-jesli-zle-jesz-ruch-moze-ochronic-twoj-nastroj</guid><link>https://innpoland.pl/216641,cwicz-nawet-jesli-zle-jesz-ruch-moze-ochronic-twoj-nastroj</link><pubDate>Tue, 28 Oct 2025 08:15:02 +0100</pubDate><title>Lubisz frytki i słodycze? Ćwicz, twój mózg tak ci za to podziękuje</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/a98c0051e2c88ca289051a6f616ddbeb,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Badacze z University College Cork ustalili, w jaki sposób aktywność fizyczna może łagodzić negatywne skutki diety bogatej w tłuszcze i cukier. Wyniki opublikowane w Brain Medicine wskazują, że kluczową rolę odgrywają hormony i metabolity wytwarzane w jelitach.

Aktywność fizyczna może chronić nastrój nawet przy diecie pełnej tłuszczu i cukru – wynika z nowych badań naukowców z University College Cork. Zespół pod kierunkiem profesor Yvonne Nolan odkrył, że ćwiczenia uruchamiają procesy metaboliczne, które równoważą negatywne skutki "zachodniego stylu odżywiania".
Jak działa "efekt ochronny" ruchu
Badacze obserwowali dorosłe samce szczurów karmione przez ponad siedem tygodni dietą "kafeteryjną”, złożoną z produktów wysokotłuszczowych i wysokocukrowych. Połowie zwierząt umożliwiono bieganie na kołowrotku. 
Wyniki wykazały, że ćwiczenia miały działanie przeciwdepresyjne, nawet jeśli zwierzęta spożywały niezdrowe jedzenie. Zmiany te, jak stwierdzili autorzy, wynikały z regulacji hormonów i metabolitów (czyli związków organicznych powstałych w efekcie trawienia) wytwarzanych w jelitach. 
Analiza ujawniła, że z 175 badanych związków aż 100 było zaburzonych przez dietę, a ruch przywracał równowagę części z nich – w tym trzech istotnych dla nastroju: anseryny, indole-3-karboksylanu i deoksyinozyny.
Wpływ na hormony i mózg
Równolegle naukowcy zauważyli zmiany hormonalne odzwierciedlające zachowania zwierząt. U szczurów karmionych tłustą dietą poziomy insuliny i leptyny (insulina to hormon regulujący poziom cukru we krwi, a leptyna to jeden z hormonów informujących mózg o sytości i zapasach tłuszczu w organizmie) były znacznie wyższe, lecz po wprowadzeniu ćwiczeń spadały. 
"Przywrócenie równowagi hormonalnej może tłumaczyć, w jaki sposób aktywność fizyczna chroni przed skutkami złego odżywiania" – podkreśliła współautorka badania, dr Minke Nota.
Wyniki badań wskazują także, że ćwiczenia wpływają na inne hormony regulujące metabolizm. W grupie badawczej z prawidłową dietą wzrastał poziom GLP-1 (hormon jelitowy, który pobudza wydzielanie insuliny i hamuje apetyt), natomiast u zwierząt na "niezdrowej" diecie silniej podnosił się hormon PYY (kolejny hormon sytości zmniejszający uczucie głodu po posiłku).
"Ćwiczenia wykazują działanie przeciwdepresyjne nawet w niekorzystnym kontekście dietetycznym, co jest dobrą wiadomością dla osób, które mają trudności ze zmianą nawyków żywieniowych" – podkreślił prof. Julio Licinio w komentarzu do publikacji. 
Dieta ogranicza neurogenezę
Najbardziej zaskakujące okazało się, że niezdrowa dieta hamowała wzrost liczby nowych neuronów w hipokampie – obszarze mózgu odpowiedzialnym za emocje i pamięć. U zwierząt żywionych standardowo ćwiczenia silnie pobudzały neurogenezę, jednak efekt ten zanikał przy diecie bogatej w tłuszcz i cukier.
Badacze zapowiadają kontynuację eksperymentów, tym razem z udziałem samic i dłuższymi okresami obserwacji. Ich zdaniem zrozumienie mechanizmów łączących metabolizm, hormony i mózg może otworzyć drogę do nowych terapii wspierających zdrowie psychiczne w społeczeństwach, gdzie powszechna stała się zarówno wysoko przetworzona żywność, jak i problemy natury psychicznej.
Źródło: Science Daily

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/a98c0051e2c88ca289051a6f616ddbeb,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/a98c0051e2c88ca289051a6f616ddbeb,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Ćwicz, nawet jeśli źle jesz. Ruch może ochronić twój nastrój.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/216536,przeglosowano-zakaz-hodowli-zwierzat-na-futra-co-dalej-i-co-z-krolikami</guid><link>https://innpoland.pl/216536,przeglosowano-zakaz-hodowli-zwierzat-na-futra-co-dalej-i-co-z-krolikami</link><pubDate>Fri, 24 Oct 2025 19:47:01 +0200</pubDate><title>Walka o zakaz hodowli na futro trwa. Pytamy o wątpliwości, króliki i jego przyszłość</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/19c9ddb7a5bcf6da7d43b2f8e04bdc49,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W Polsce nadal toczy się walka o zakaz hodowli zwierząt na futro. Chociaż 17 października Sejm większością poparł wprowadzenie zakazu takiej działalności, branża futrzarska nie składa broni. W sieci da się również usłyszeć niezadowolone głosy o pominięciu z zakazu królików. O nowy zakaz i wykluczenie niektórych futrzaków pytamy Stowarzyszenie Otwarte Klatki.

W piątek 17 października Sejm przegłosował zakaz hodowli zwierząt na futro w Polsce do końca 2033 roku. Decyzję podjęto większością głosów, ponad podziałami, nie licząc przeciwnej wprowadzeniu zakazu Konfederacji. Jednak jest to dopiero pierwszy etap działań, bo zmiany musi zaakceptować Senat i prezydent, mogący zawetować ustawę. Co ma sugerować mu jeden z jego doradców. Porozmawiałem ze Stowarzyszeniem Otwarte Klatki o ich spojrzeniu na dalsze losy zakazu, pytając również o narrację hodowców i pominięcie królików w zakazie.
Oburzenie o króliki
Kontrowersje wywołała informacja, że przegłosowany zakaz nie obejmuje hodowli królików. Lisów i norek jednak nie jemy, są one trzymane stricte na futro. 
W dyskusje o królikach wkradają się też osoby krytykujące likwidację hodowli na futro. "Uderzenie w przemysł"; "Cała ta ustawa to cios w plecy polskiej gospodarki"; "Ja chętnie spróbuję mięsa z lisa i norki". Taka dyskusja wykipiała pod apelem Stowarzyszenia Pomocy Królikom, który takie komentarze zmieniły w platformę do wyrażania sprzeciwu wobec zakazu, a w domyśle pochwały branży hodowli futerkowej. Dyskusję zablokowano, wskazując na wysyp treści prowokacyjnych.
Stowarzyszenie zostało zmuszone uzupełnić swój komunikat: "Chcemy jednak mocno podkreślić jedną rzecz: to, że ubolewamy nad brakiem królików w ustawie, nie oznacza, że jesteśmy jej przeciwnikami. Wręcz przeciwnie – całym sercem ją popieramy (...) Dlatego apelujemy – nie bojkotujcie ustawy tylko dlatego, że nie objęła królików."
Dlaczego króliki nie objęto zakazem hodowli?
Jakie są powody pominięcia królików? Sprawę kompleksowo opisała na mediach społecznościowych posłanka Koalicji Obywatelskiej Małgorzata Tracz – w skrócie, zakaz obejmuje zwierzęta hodowane wyłącznie na futro.

                    
                        
                    
                –- Jeśli chodzi o to, że króliki nie zostały objęte ustawą, to mamy podobny pogląd, jak posłanka Tracz: chcieliśmy skupić się na zwierzętach, które w Polsce są hodowane wyłącznie na futro, czyli norkach, lisach, jenotach i szynszylach. Króliki są hodowane głównie na mięso – gdybyśmy dołączyli je do listy zwierząt objętych zakazem, spowodowałoby to wiele kontrowersji i protestów ze strony branży mięsnej, ponieważ dotyczyłoby produkcji żywności – wyjaśnia Joanna Joanna Stiller ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki. 
– W Polsce hodowla królików na futro jest marginalna i choć nie sprawia to, że cierpienie tych zwierząt jest mniej istotne, to skala hodowli samych tylko norek jest nieporównywalnie większa. Chcieliśmy jak najbardziej zwiększyć szansę na wprowadzenie zakazu hodowli na futro i podeszliśmy do tematu praktycznie – wynik prac nad zmianą przepisów i tak jest już kompromisem, chociażby ze względu na dłuższy niż w pierwotnej wersji okres przejściowy – dodaje Stiller.
W czasach gdy media społecznościowe zdominowane są przez armie komentujących botów, dyskusje online na tak kontrowersyjne tematy budzą we mnie sygnały alarmowe. Zwróciłem na to uwagę w rozmowie. Stowarzyszenie pokłada jednak wiarę w Polaków ponad ataki maszyn. Joanna nie jest przekonana, że po stronie komentujących negatywnie los królików istniała zła wola.
Co robi branża hodowlana po przegłosowaniu zakazu?
Zakaz nie jest jeszcze prawomocny. Jeśli zostałby przyjęty, daje osiem lat na zamknięcie już działającej farmy futrzarskiej. Do zrobienia tego wcześniej ma motywować zapis, że zamknięcie hodowli do 2031 r. uprawni do odszkodowania. Za wygaszenie działalności do 1 stycznia 2027 r. będą mogli liczyć na odszkodowanie w wysokości 25 proc. średniego rocznego przychodu, a im później, tym bardziej ta kwota będzie malała. Pracownicy dostaną odprawę w wysokości 12-miesięcznego wynagrodzenia.
Zapytałem Otwarte Klatki, czy obawiają się o lobbingi i wpływy na decyzję Senatu i prezydenta Karola Nawrockiego, zadeklarowanego przeciwnika tzw. Piątki dla Zwierząt, która obejmowała zakaz. W odpowiedzi odwołało się do wypowiedzi Daniela Żurka, członka zarządu Polskiego Związku Hodowców Zwierząt Futerkowych. W Radiu Szczecin skomentował on, że zakaz jest akceptowalnym kompromisem, o ile przez osiem lat rząd dotrzyma obietnicy. Stwierdził również, że nie będą zabiegać o weto prezydenta.
Jednak prezes stowarzyszenia, Daniel Chmielewski, w komentarzu dla PAP mówił, że termin dziesięcioletni byłby dla branży optymalny (pierwotnie apelowano nawet o 15-lat), a zawarte w ustawie odszkodowania są niewystarczające. Powodem mają być pozaciągane kredyty i duży koszty przebranżowienia.
Czy branża hodowców futra ma duże kredyty?
– Temat ten powraca już co najmniej od 10 lat. Przedstawiciele branży futrzarskiej informują o tym, że mają zaciągnięte kredyty. Gdy dopytujemy ich o szczegóły, nigdy nie otrzymujemy informacji o tym, na jaką kwotę zostały wzięte i ile jeszcze mają do spłacenia. Mieliśmy sytuację, gdy hodowca norek pytany o to w Sejmie oświadczył w końcu, że tak naprawdę kredyt już spłacił. Inny, mówiąc o kredycie, miał na myśli kredyt uzyskany na hodowlę krów, a nie norek. Przede wszystkim nie otrzymujemy odpowiedzi na pytanie, kto udzielił im takiego kredytu – mówi Joanna Stiller ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki. 
– Warto bowiem pamiętać, że od co najmniej 5 lat banki unikają kredytowania branży futrzarskiej. Bank ING ma nawet na swojej stronie internetowej informację o tym, że ich środki nie mogą być przeznaczone na udzielanie kredytów zakładom produkującym broń chemiczną czy miny przeciwpiechotne oraz hodowcom zwierząt futerkowych. Widzimy więc, że branża ta ma naprawdę złą reputację, a związane z nią cierpienie zwierząt nie jest obojętne sektorowi finansowemu – wyjaśnia Stiller.
Do tej pory hodowlę na futra ograniczono lub zupełnie jej zakazano w 22 krajach UE. Branża futerkowa powołuje się na konkretny przykład Danii, gdzie wypłacano kwoty od samicy w stadzie. Stowarzyszenie Otwarte Klatki zwraca uwagę, że w tamtym kraju w nagłej sytuacji zamknięto 1000 ferm futrzarskich z powodu zagrożenia epidemiologicznego (norki przenoszą COVID-19). Jakby nie patrzeć, sytuacja w Polsce jest inna i walka o prawa zwierząt hodowanych na futra toczy się tutaj od 2011 roku.
– Wysokość odszkodowań nie zadowala wszystkich hodowców, ale dzięki wydłużeniu okresu przejściowego tracą na sile argumenty o braku możliwości spłaty zobowiązań i sprawnego przebranżowienia się. Należy zauważyć, że dużym podmiotom hodującym zwierzęta futerkowe zależało przede wszystkim na dłuższym okresie przejściowym. Kontrprojekt złożony przez posłów przychylnych hodowcom nie uwzględniał odszkodowań w ogóle. Jednak docierały do nas głosy mniejszych hodowców, którzy ponoszą straty, więc są zainteresowani odszkodowaniami i są gotowi zlikwidować hodowle wcześniej. Aby zmiana była sprawiedliwa, należało uwzględnić także interesy mniejszych hodowców – mówi Stiller.

                    
                        
                    
                Argumenty branży futerkowej
Hodowcy zwierząt na futra przedstawiają się jako "prężny biznes", zatrudniający tysiące ludzi, powiązany z innymi branżami w Polsce. W tym przez "przetwarzanie produktów poubojowych", np. z ferm drobiu, służących do karmienia lisów i norek.
– W ostatniej dekadzie liczba norek hodowanych na futro w Polsce zmalała o ok. 70 proc. W tym samym czasie liczba hodowanych rocznie kurczaków na mięso przekroczyła 1,5 miliarda. Gdyby rzeczywiście związek między branżą drobiarską i futrzarską był kluczowy, już byśmy to odczuli. Tymczasem ani w mediach, ani w debacie publicznej branża drobiarska nie podnosiła tego problemu. Rozwinęły się bowiem inne branże, które przetwarzają produkty poubojowe, np. produkcja karmy dla zwierząt (w którą zainwestowali już niektórzy potentaci branży futrzarskiej). Duże koncerny drobiowe mają własne zakłady przetwarzania odpadów poubojowych i nie polegają już na zewnętrznych podmiotach – komentuje przedstawiciela Stowarzyszenia Otwarte Klatki. 
Wedle ich statystyk branża futrzarska jest odpowiedzialna za utylizację ok. 7 proc. wszystkich odpadów poubojowych, co ich zdaniem bez problemu wchłoną inne branże.
Co do pozostałych argumentów, Stowarzyszenie Otwarte Klatki publikuje informacje o spadających przychodach z tej działalności. Z rejestru Głównego Inspektoratu Weterynarii wynika, że w 2024 r. działało ok. 200 aktywnych ferm. W dekadę wartość eksportu futer z norek spadła z 1,7 mld zł do 300 mln zł. Niewiele z tego ma również wpływać do kraju. Za istotną częścią tego wąskiego rynku stoją kapitały holenderskie i duńskie. Wedle Stowarzyszenia zatrudniają one ok. 900 osób (dane z ZUS). 
Czy prezydent zawetuje ustawę?
Nie lubię snuć ponurych prognoz, ale osiem lat to dużo czasu, a po drodze czekają nas wybory parlamentarne w październiku 2027 roku. Czy wcześniej prezydent złoży jednak weto? Na antenie RMF wypowiedział się w tej sprawie Tomasz Obszański, przewodniczący NSZZ "Solidarność" Rolników Indywidualnych i doradca prezydenta Karola Nawrockiego, który go do tego namawia. Zabiegać o weto ma zamiar również Przemysław Czarnek z PiS.
Jednak Stowarzyszenie Otwarte Klatki spodziewa się, że presja społeczna nie zniknie. Odczuwają ją również politycy. Nie licząc okopanej w swoich poglądach Konfederacji, nawet Jarosław Kaczyński i Donald Tusk wspólnie głosowali za poparciem dla zakazu. 
– Jeśli zmiany wejdą w życie, to wybory odbędą się prawie dwa lata po wprowadzeniu zakazu. Niektóre fermy się zamkną, a hodowcy dostaną odszkodowanie określone w ustawie. Byłoby zatem niesprawiedliwe wobec tych osób, żeby tę ustawę znowu zmieniać. Do tego mamy wrażenie, bazując na słowach pana Daniela Żurka, że branża faktycznie zacznie się przygotowywać do wygaszenia i przy ciągle malejącym globalnym popycie, odwracanie tego procesu nie będzie miało większego sensu – komentuje Joanna Stiller ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/19c9ddb7a5bcf6da7d43b2f8e04bdc49,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/19c9ddb7a5bcf6da7d43b2f8e04bdc49,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Rozmawiam ze Stowarzyszeniem Otwarte Klatki o zakazie hodowli zwierząt na futra, argumenty branży futerkowej i kontrowersje z królikami.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/216533,tiktok-naprawde-zmienia-mozg-naukowcy-odkryli-cos-niepokojacego</guid><link>https://innpoland.pl/216533,tiktok-naprawde-zmienia-mozg-naukowcy-odkryli-cos-niepokojacego</link><pubDate>Thu, 23 Oct 2025 22:00:02 +0200</pubDate><title>Oglądanie krótkich filmów naprawdę zmienia mózg? Naukowcy odkryli coś niepokojącego</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/69773aac1d09c6158e8d32a6adac5fac,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Chińscy badacze postanowili zajrzeć do mózgów osób uzależnionych od krótkich filmików na TikToku czy Instagram Reels. Wyniki zaskoczyły nawet ich samych. Okazuje się, że potoczne sformułowanie "brain rot" – czyli gnicie mózgu – może mieć naukowe podstawy.

Nowe badanie chińskich naukowców z Tianjin Normal University wywołało niemałe zamieszanie. Postanowili oni sprawdzić, jak naprawdę wygląda mózg osób oglądających nałogowo treści na TikToku. Jak się okazało, w popularnym określeniu brain rot, oznaczającym dosłownie "gnicie mózgu", może być ziarno prawdy.
Co dzieje się w mózgu, gdy scrollujesz TikToka bez końca?
W badaniu wzięło udział 111 studentów, których mózgi poddano skanowaniu. Jak podaje PsyPost, z eksperymentu wykluczono osoby z historią zaburzeń neurologicznych lub psychicznych, by mieć pewność, że obserwowane wyniki wynikają z samego korzystania z filmów, a nie z wcześniejszych problemów zdrowotnych. Naukowcy zauważyli, że osoby najbardziej przywiązane do oglądania krótkich filmików miały powiększone ośrodki nagrody – więcej istoty szarej w korze oczodołowo-czołowej oraz w móżdżku. 
Według autorów może to świadczyć o "zwiększonej wrażliwości na bodźce nagradzające". W praktyce oznaczałoby to, że mózg takiej osoby z czasem coraz silniej reaguje na szybkie, przyjemne treści. Naukowcy dodali, że powiększony móżdżek mógłby pomagać w szybszym przetwarzaniu wideo, co oznacza błędne koło. Im więcej oglądasz, tym łatwiej ci to przychodzi, a więc oglądasz jeszcze więcej.
Braki w badaniu naukowców z Tianjin Normal University 
Badanie naukowców z Tianjin Normal University ma też swoje wady. Polegało ono na jednorazowym zeskanowaniu mózgu uczestników eksperymentu, co oznacza, że nie da się mówić o związku przyczynowo-skutkowym, a jedynie o charakterze korelacyjnym czynników. Nie wiadomo, czy zmiany w mózgu prowadzą do uzależnienia, czy są jego skutkiem.
Również skanowanie całego mózgu – a nie tylko jego części – zwiększa ryzyko przypadkowych wyników. To podejście jest częstym problemem w badaniach obrazowania mózgu, ponieważ zwiększa ryzyko fałszywie dodatnich wyników. Aby to wyjaśnić, potrzebne są badania podłużne, śledzące zmiany w czasie.
TikTok, zazdrość i stres. Jak krótkie filmy wpływają na emocje użytkowników
Badanie nie polegało jedynie na skanowaniu mózgu. Jego uczestnicy wypełniali również ankietę, która miała na celu zmierzyć ich poziom zazdrości. Ci, którzy wykazali większe przywiązanie do oglądania krótkich filmików, częściej deklarowali wyższy poziom zawiści wobec innych. Naukowcy doszli do wniosku, że to uczucie również może napędzać nałogowe oglądanie, a z czasem prowadzić do zmian w mózgu.
Wielokrotnie już badano użytkowników mediów społecznościowych i nie raz udowodniono, że nadmierne korzystanie z nich nie jest dobre. Jednak ostatnio badaczka Robin Nabi z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara, która od lat analizuje wpływ mediów społecznościowych na samopoczucie użytkowników, dowiodła jednego pozytywnego skutku oglądania krótkich filmików.
U grupy osób biorących udział w eksperymencie oglądających inspirujące, pełne nadziei filmy o underdogach (ludziach pokonujących przeciwności), odnotowano spadający poziom stresu. 

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/69773aac1d09c6158e8d32a6adac5fac,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/69773aac1d09c6158e8d32a6adac5fac,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">TikTok naprawdę zmienia mózg? Naukowcy odkryli coś niepokojącego</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/216557,zaczynaja-sie-kontrole-kary-za-nielegalne-galezie-to-nawet-5-tys-zl</guid><link>https://innpoland.pl/216557,zaczynaja-sie-kontrole-kary-za-nielegalne-galezie-to-nawet-5-tys-zl</link><pubDate>Thu, 23 Oct 2025 20:30:02 +0200</pubDate><title>Zaczynają się kontrole i &quot;lisie niespodzianki&quot;. Kary za nielegalne gałęzie to nawet 5 tys. zł</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/7941097890c7ad8bb196fe01c80e3224,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Lasy Państwowe ponownie ruszają z akcją Stroisz 25, celem ratowania lasów w okresie przedświątecznym. Ofiarami cwaniaków padają gałęzie drzew iglastych, przeznaczanych na wieńce i stroiki. Leśnik zdradza INNPoland ciekawą metodę odstraszania złodziei. Naciąć mogą się także ich nieświadomi klienci.

Straż Leśna ogłosiła kontrole w ramach akcji "Stroisz 25". Jej celem jest walka z nielegalnym wynoszeniem gałęzi iglastych, z których robi się wieńce na 1 listopada i świąteczne ozdoby na grudzień. Skala zjawiska i szkody nim wywołane są całkiem duże, stąd akcja Straży Leśnej. Mandaty zaczynają się od 500 zł i mogą urosnąć do 5 tys. zł grzywny.
Akcja Stroisz 25. Nielegalne gałęzie na celowniku
– Co roku jest to gruba akcja – komentuje mi anonimowo zawodowy leśnik z Warszawy. 
Można sobie pomyśleć: stroiki na święta i wieńce? Jak dużo gałęzi się na to kradnie? Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie przytacza przykład: 13 metrów sześciennych stroiszu wartych 767 zł przełożyło się na faktyczną szkodę w młodych drzewach policzoną na 10 745 zł.
– Wiesz, dla tych ozdób potrafią całą uprawę ogołocić z gałęzi. I wtedy grzyb albo owady wchodzą i powstają straty. Albo poodcinają gałęzie z większych drzew i hodowany kilkanaście lat las trafia szlag – tłumaczy mi leśniczy.
Lisim moczem w złodzieja
Odstraszanie mandatem i kontrole to nie są jedyne metody, jakie stosują Lasy Państwowe. Korzystają z fotopułapek, kamer leśnych oraz dronów, a do akcji dołączają także inne służby mundurowe.
Aby zniechęcić złodziei do wycinania gałęzi, lokalne nadleśnictwa stosują też własne metody. Na przykład rośliny maluje się farbą (bo wtedy nie nadają się na ozdobę) albo… polewa lisim moczem. Jeśli macie reakcję "że co?!" to śpieszę z wyjaśnieniem, że swojskie rudzielce są dość wonne w przykry sposób, a ich mocz tym bardziej. Pozyskuje się go z ekstraktu.
– Moczem lisów częściej psikają świerki przed świętami, bo daje lepszy efekt. Zamarza na gałęziach, nie śmierdzi, nie widać go. Kiedy taką choinkę postawisz w pokoju, to sobie odmarza i odpala się lisia niespodzianka. Ale śmierdzący na kilometr wieniec na grobie też splendoru nikomu nie dodaje – mówi mi leśnik.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/7941097890c7ad8bb196fe01c80e3224,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/7941097890c7ad8bb196fe01c80e3224,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Lasy Państwowe ruszają z akcją &quot;Stroisz 25&quot;. Leśnik tłumaczy jej skalę i mniej typowe metody.</media:title></media:content></item>
		
	</channel>
</rss>
