<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title><![CDATA[INNPoland.pl - Technologie]]></title>
		<description><![CDATA[Najnowsze artykuły i wpisy blogerów w kategorii Technologie w INNPoland.pl]]></description>
		<link>https://innpoland.pl/c/167,technologie</link>
				<generator>innpoland.pl</generator>
		<atom:link href="https://innpoland.pl/rss/kategoria,167,technologie" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<atom:link rel="hub" href="https://pubsubhubbub.appspot.com/" xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" />
			<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/223129,media-expert-days-ruszylo-ze-specjalnym-kodem-obnizycie-ceny-na-wiele-sprzetow</guid><link>https://innpoland.pl/223129,media-expert-days-ruszylo-ze-specjalnym-kodem-obnizycie-ceny-na-wiele-sprzetow</link><pubDate>Mon, 30 Mar 2026 16:43:44 +0200</pubDate><title>Media Expert Days ruszyło. Ze specjalnym kodem obniżycie ceny na wiele sprzętów</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/673f84fed9edafa2f6c4ebf3faa2042e,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Na kilka dni przed Wielkanocą sklepy z RTV/AGD i elektroniką prześcigają się w promocjach. Dla nas – potencjalnych użytkowników tych urządzeń – to szansa na "dorwanie" jakiegoś produktu preferowanej marki w naprawdę dobrej cenie z rabatem. Kilka takich okazji wypatrzyliśmy z okazji Media Expert Days.

Tuż przed wiosennymi świętami smartfony, tablety, głośniki, laptopy, konsole i inne technologiczne sprzęty możecie kupić w sklepach online i obniżyć kwotę zakupu, korzystając ze specjalnych kodów rabatowych. Jednym z nich jest MEDAYS-30, którym możecie posłużyć się na stronie mediaexpert.pl podczas 48-godzinnej wyprzedaży Media Expert Days. Czas macie do 31 marca 2026. Poniżej wybrane przez nas produkty.
Laptop ASUS Vivobook 14
Do tego modelu producent wstawił wyświetlacz 16:10 o rozdzielczości FHD+ (1920 x 1200) z panelem IPS 60 Hz. Komputer do codziennych zadań wyposażono w procesor Qualcomm Snapdragon X X1-26-100, 16 GB pamięci LPDDR5X i dysk SSD PCIe 4.0 o pojemności 512 GB. Funkcje AI obejmują szybkie odnajdywanie zaginionych plików, zamianę szkiców w grafiki, automatyczne napisy na żywo oraz ulepszanie wideo.
Wklepując kod rabatowy MEDAYS-30 na zakup laptopa ASUS Vivobook 14, wygenerujecie cenę 2899 zł. Laptop staniał o 401 zł – najniższa cena z 30 dni przed obniżką wynosiła 3300 zł.
Tablet LENOVO Tab K11 Enhanced Edition
Sprzęt do codziennej pracy i rozrywki, który zapewnia komfortowy multitasking. Tak producent przedstawia ten tablet z 11-calowym ekranem IPS o rozdzielczości 1920 x 1200, ośmiordzeniowym procesorem MediaTek Helio G88, 8 GB pamięci operacyjnej RAM, 128 GB wbudowanej pamięci masowej i baterią 7040 mAh (10 godzin wideo). Wygodę pracy zwiększają dołączone do zestawu rysik i klawiatura.
W trakcie dwudniowej promocji tablet LENOVO Tab K11 Enhanced Edition możecie sprezentować sobie w cenie 949 zł. Oszczędność rzędu 251 zł, bo uprzednio trzeba było za niego zapłacić 1200 zł.
Smartfon SAMSUNG Galaxy S25 Edge 5G
Smukły smartfon (5,8 mm grubości) z tytanową ramką obudowy, a na jej tyle – aparat o rozdzielczości 200 MP. Silnik ProVisual Engine, wspierany przez AI, odwzorowuje kolory robionych zdjęć w bardzo realistyczny sposób. Na wsparcie sztucznej inteligencji może też liczyć stworzony dla Galaxy procesor Snapdragon 8 Elite. Oprogramowanie Galaxy AI pozwala np. wygenerować podsumowanie dnia poprzez funkcję Now Brief.
Po wprowadzeniu kodu MEDAYS-30 cenę smartfona SAMSUNG Galaxy S25 Edge 5G obniżycie z 3499 zł do 3299 zł. Na koncie czy karcie zostanie więc saldo wyższe o 200 zł.
Smartwatch Apple Watch SE 3 
Inteligentny zegarek topowej marki to propozycja dla tych, którzy wierzą, że technologia to nieoceniony sojusznik zdrowia. Urządzenie do noszenia na nadgarstku ma niegasnący wyświetlacz OLED Retina. Łączy funkcje monitorowania zdrowia (tętno, temperatura, sen) ze zbieraniem i śledzeniem danych dotyczących ulubionych treningów. Zegarek korzysta z baterii, która jest w stanie "wytrzymać" do 18 godzin.

Smartwatch Apple Watch SE 3 dostępny jest w cenie promocyjnej 1399 zł. Wcześniej kosztował 1549 zł. Rabat MEDAYS-30 przyniesie oszczędność w wysokości 150 zł.
Głośnik mobilny JBL Xtreme 4
W przypadku tego odpornego na wodę i kurz urządzenia głęboki dźwięk powstaje za sprawą dwóch głośników niskotonowych, dwóch przetworników i radiatorów basowych. 24-godzinna praca wymiennego akumulatora (10 minut ładowania to 2 godziny odtwarzania) pozwoli cieszyć się muzyką od świtu do zmierzchu, a regulowany pasek na ramię umożliwi zabranie sprzętu audio wszędzie tam, gdzie potrzeba.
Głośnik mobilny JBL Xtreme 4 kosztuje teraz 799 zł. Taka cena pokaże się wam w koszyku, gdy z kodem MEDAYS-30 "zbijecie" cenę 899 zł o 100 zł.
Trymer BABYLISS Pro FXX3TBE
Funkcjonalny i precyzyjny trymer do włosów, który odnajdzie się zarówno w domach, jak i w salonach fryzjerskich. Bezszczotkowy silnik pozwala osiągnąć prędkość 7200 obrotów na minutę i utrzymać ją na czas działania urządzenia. Tytanowe ostrze T-blade 360 odznacza się wyjątkową trwałością oraz możliwością ustawienia zero gap (precyzyjne cięcia blisko skóry). Czas pracy baterii wynosi ok. 4 godzin.
Cena trymera BABYLISS Pro FXX3TBE z kodem MEDAYS-30 wynosi 199 zł. Na czas promocji oryginalną cenę 420 zł obniżono o 221 zł.
Słuchawki dokanałowe PHILIPS TAT1108BK/00
6-milimetrowe przetworniki dbają o to, by dźwięk wydobywający się z tych bezprzewodowych słuchawek był czysty i z potężnymi basami. Mikrofon z technologią sztucznej inteligencji filtruje szumy tła, aby prowadzona rozmowa była słyszalna. Słuchawek można używać nawet w deszczu dzięki konstrukcji odpornej na zachlapanie wodą. Na pełnym naładowaniu zapewniają ok. 5 godzin odtwarzania muzyki.
Przy wpisaniu w zamówieniu na słuchawki dokanałowe PHILIPS TAT1108BK/00 kodu MEDAYS-30, obniżycie cenę ze 130 zł na 69 zł. W ten sposób zaoszczędzicie 61 zł.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/673f84fed9edafa2f6c4ebf3faa2042e,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/673f84fed9edafa2f6c4ebf3faa2042e,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Na kilka dni przed Wielkanocą sklepy z RTV/AGD i elektroniką prześcigają się w promocjach. Kilka takich okazji wypatrzyliśmy z okazji Media Expert Days.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/222748,cyfrowa-transformacja-w-sektorze-msp-jak-operator-technologiczny-moze-realnie-wspierac-rozwoj-firm</guid><link>https://innpoland.pl/222748,cyfrowa-transformacja-w-sektorze-msp-jak-operator-technologiczny-moze-realnie-wspierac-rozwoj-firm</link><pubDate>Tue, 24 Mar 2026 07:15:53 +0100</pubDate><title>Cyfrowa transformacja w sektorze MŚP. Jak operator technologiczny może realnie wspierać rozwój firm</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/c175d4aa255c71cae1ea4a8103ca7021,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Transformacja cyfrowa przestała być domeną wyłącznie największych korporacji. Dziś coraz więcej małych i średnich przedsiębiorstw dostrzega, że inwestycje w nowoczesną infrastrukturę technologiczną, bezpieczeństwo danych czy automatyzację procesów są niezbędne do dalszego rozwoju i utrzymania konkurencyjności. W tym procesie kluczową rolę zaczynają odgrywać partnerzy technologiczni, którzy nie tylko dostarczają usługi, ale przede wszystkim pomagają firmom zaprojektować cały proces zmian.

Taką funkcję pełni między innymi operator telekomunikacyjny INEA, który w obszarze biznesowym rozwija model kompleksowego wsparcia transformacji cyfrowej przedsiębiorstw.
– Transformacja cyfrowa to nie jednorazowy zakup technologii, ale proces zmiany sposobu funkcjonowania firmy. Dlatego naszym celem jest wspieranie przedsiębiorców na każdym etapie – od analizy potrzeb, przez projektowanie rozwiązań, aż po ich wdrożenie i dalszy rozwój – mówi Grzegorz Stępniak, B2B Director w INEA.
Od infrastruktury do kompleksowego partnerstwa
Jeszcze kilka lat temu współpraca operatorów telekomunikacyjnych z firmami koncentrowała się głównie na dostępie do internetu czy usługach transmisji danych. Dziś oczekiwania przedsiębiorców są znacznie większe.
Firmy potrzebują stabilnej infrastruktury światłowodowej, ale równie ważne stają się takie elementy, jak cyberbezpieczeństwo, usługi chmurowe, sieci wewnętrzne, monitoring czy narzędzia wspierające pracę zdalną i hybrydową.
INEA rozwija podejście, w którym wszystkie te elementy są traktowane jako jeden spójny ekosystem technologiczny.
– Dla przedsiębiorcy technologia powinna być narzędziem, które upraszcza prowadzenie biznesu. Dlatego staramy się patrzeć na potrzeby klientów w sposób holistyczny – nie tylko przez pryzmat jednej usługi, ale całej infrastruktury cyfrowej firmy – podkreśla Grzegorz Stępniak.
Takie podejście pozwala przedsiębiorstwom uniknąć sytuacji, w której różne rozwiązania technologiczne funkcjonują obok siebie bez integracji, generując dodatkowe koszty i komplikacje operacyjne.
Pierwszy krok: analiza potrzeb przedsiębiorstwa
Proces transformacji cyfrowej w przypadku klientów biznesowych INEA rozpoczyna się od dokładnej analizy potrzeb firmy. Na tym etapie kluczowe jest zrozumienie specyfiki działalności przedsiębiorstwa, jego modelu biznesowego, planów rozwoju oraz wyzwań technologicznych.
Jednym z narzędzi wspierających ten etap jest ankieta badająca poziom cyfryzacji, którą przedsiębiorcy wypełniają bezpłatnie online, samodzielnie lub przy wsparciu doradcy INEA. Ankieta, choć niezobowiązująca dla przedstawiciela firmy czy instytucji, pozwala ekspertom już na wstępnym etapie określić między innymi poziom dojrzałości cyfrowej firmy, sposób zarządzania danymi, wykorzystywane narzędzia IT czy poziom zabezpieczeń.
– Zanim zaproponujemy jakiekolwiek rozwiązanie, chcemy dobrze poznać organizację klienta. Ankieta i rozmowa z przedsiębiorcą pozwalają nam zrozumieć, jak działa firma, jakie ma cele i gdzie technologia może realnie pomóc w rozwoju biznesu – wyjaśnia Grzegorz Stępniak.
Dzięki temu możliwe jest przygotowanie rekomendacji dopasowanych do rzeczywistych potrzeb firmy, a nie jedynie do katalogu dostępnych usług.
Projektowanie rozwiązania dopasowanego do firmy
Na podstawie zebranych informacji eksperci INEA przygotowują propozycję architektury technologicznej dopasowanej do specyfiki przedsiębiorstwa. W wielu przypadkach obejmuje ona kilka elementów jednocześnie – od infrastruktury sieciowej, przez rozwiązania bezpieczeństwa, po narzędzia wspierające komunikację i zarządzanie firmą.
W przypadku małych i średnich przedsiębiorstw szczególnie ważne jest, aby rozwiązania były skalowalne i mogły rozwijać się wraz z biznesem.
– Firmy z sektora MŚP często znajdują się w dynamicznej fazie rozwoju. Dlatego projektując rozwiązania technologiczne, staramy się myśleć długofalowo. Infrastruktura powinna rosnąć razem z firmą, a nie ograniczać jej możliwości – zaznacza Grzegorz Stępniak.
Wdrożenie i integracja technologii
Kolejnym etapem jest wdrożenie zaprojektowanych rozwiązań. W praktyce oznacza to zarówno instalację infrastruktury, jak i integrację poszczególnych elementów systemu technologicznego przedsiębiorstwa.
Dla wielu firm szczególnie istotne jest wsparcie na tym etapie, ponieważ wdrażanie nowych narzędzi technologicznych często wiąże się ze zmianami organizacyjnymi, a także koniecznością przeszkolenia pracowników.
– Naszą rolą nie jest jedynie uruchomienie usługi. Chcemy, aby przedsiębiorcy czuli się komfortowo z nową technologią i potrafili w pełni wykorzystać jej potencjał. Dlatego ważnym elementem procesu jest wsparcie wdrożeniowe i doradcze – mówi Grzegorz Stępniak.
Długofalowe wsparcie i rozwój
Transformacja cyfrowa nie kończy się w momencie wdrożenia technologii. W praktyce jest to proces ciągły, ponieważ rozwój biznesu i zmiany rynkowe generują nowe potrzeby technologiczne.
Dlatego coraz większą rolę odgrywa długoterminowa współpraca między firmą a partnerem technologicznym.
– Celem zespołu jest budowanie relacji partnerskiej z klientami biznesowymi. Chcemy towarzyszyć im w kolejnych etapach rozwoju firmy, proponując rozwiązania, które wspierają wzrost efektywności, bezpieczeństwa i innowacyjności – podkreśla Grzegorz Stępniak.
Technologia jako fundament rozwoju firm
Współczesne przedsiębiorstwa funkcjonują w środowisku, w którym dostęp do stabilnej infrastruktury cyfrowej oraz nowoczesnych narzędzi technologicznych staje się jednym z kluczowych czynników rozwoju.
Dla sektora MŚP szczególnie ważne jest wsparcie partnerów, którzy potrafią przeprowadzić firmę przez proces transformacji w sposób uporządkowany i dopasowany do jej możliwości.
Model współpracy rozwijany przez INEA pokazuje, że operator telekomunikacyjny może dziś pełnić znacznie szerszą rolę – nie tylko dostawcy usług, ale także doradcy technologicznego i partnera wspierającego rozwój biznesu w erze cyfrowej. Więcej na www.biznes.inea.pl.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/c175d4aa255c71cae1ea4a8103ca7021,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/c175d4aa255c71cae1ea4a8103ca7021,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Cyfrowa transformacja w sektorze MŚP. Jak operator technologiczny może realnie wspierać rozwój firm</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/222763,moto-g86-5g-taniej-o-350-zl-cena-solidnego-smartfona-spadla-z-1200-do-850-zl</guid><link>https://innpoland.pl/222763,moto-g86-5g-taniej-o-350-zl-cena-solidnego-smartfona-spadla-z-1200-do-850-zl</link><pubDate>Mon, 23 Mar 2026 13:50:01 +0100</pubDate><title>Moto G86 5G taniej o 350 zł. Cena solidnego smartfona spadła z 1200 do 850 zł</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/f1681de822737eea34b7483e5408b389,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Telefon legendarnej marki, który można kupić w cenie niższej o 350 zł? Brzmi obiecująco. To nie pobożne życzenie, tylko jak najbardziej realna promocja, której gwiazdą został smartfon MOTOROLA Moto G86 5G z ekranem 6.67", 8 GB RAM, 256 GB pamięci wewnętrznej oraz aparatem głównym 50 Mpx.

Z okazji zbliżającej się Wielkanocy największe sklepy w całej Polsce organizują świąteczne promocje. Czym byłyby one bez przecen na smartfony? Przykładem jest MOTOROLA Moto G86 5G, który w Media Expert staniał o 350 zł. Telefon kosztował 1 199 zł, a teraz jest dostępny w cenie za 849 zł. Z tak dużego rabatu możecie skorzystać jedynie do 26 marca 2026 do godz. 23:59.
Jak prezentuje się MOTOROLA Moto G86 5G?
Smartfon wita się z użytkownikiem bardzo jasnym wyświetlaczem Super HD pOLED 6,67” w rozdzielczości 2712 x 1220 i z częstotliwością odświeżania 120 Hz. Twórcy deklarują, że ekran jest w stanie zapewnić ponad miliard odcieni kolorów. Z kolei tryb wysokiej jasności (do 4500 nitów) ma gwarantować jego dobrą widoczność również w terenie w słoneczne dni.
Możliwości foto? Jako aparat główny zamontowano obiektyw o rozdzielczości 50 Mpx z matrycą Sony LYTIA 600 i technologię Quad Pixel. Rozwiązanie to podnosi czterokrotnie światłoczułość w słabym oświetleniu, aby można było robić wyraźniejsze zdjęcia o każdej porze dnia. Telefon posiłkuje się też optyczną stabilizacją obrazu (OIS) dla zmniejszenia efektu rozmazania w czasie ruchu.
Na pleckach Moto G86 5G znalazł się też obiektyw ultraszerokokątny 8 Mpx do rejestrowania kadrów, jakie obejmuje wzrok. Przedni aparat do robienia selfie oferuje zaś rozdzielczość 32 Mpx. Również podrasowano go technologią Quad Pixel, która łączy 4 sąsiadujące piksele w jeden, przez co przechwytuje więcej światła. A wideo? Kamerka nagrywa materiały w rozdzielczości 4K.
W robieniu zdjęć czy filmów smartfon posiłkuje się moto ai, autorskim zestawem funkcji opartych na sztucznej inteligencji (AI). Wszystko po to, aby z automatu ulepszać rejestrowane ujęcia pod względem szczegółowości, jasności i kolorów, bez ręcznej edycji ze strony użytkownika.

                    
                Od strony designu telefon reprezentuje klasyczny styl marki Motorola. Jest smukły (grubość 7,87 mm) i lekki (185 g), z miękką teksturą wykończenia oraz cienkimi ramkami okalającymi ekran. Dostępny w wielkanocnej promocji model został opracowany przez ekspertów Pantone (instytutu zrzeszającego uznanych specjalistów od barw) i ma cztery warianty kolorystyczne: zielony, czerwony, granatowy i niebieski.
Co znalazło się pod maską telefonu na promocji?
MOTOROLA Moto G86 5G z systemem Android 15 wykorzystuje ośmiordzeniowy procesor MediaTek Dimensity 7300. Pamięć RAM wynosi 8 GB, a dysk telefonu pomieści dane do wielkości 256 GB. Smartfon obsługuje internet mobilny w standardzie 5G. Można do niego włożyć kartę eSIM lub Nano SIM. Na dwa numery (Dual SIM) urządzenie działa w wariancie Nano SIM + eSIM.
Smartfon pracuje na baterii o pojemności 5200 mAh. Według producenta w pełni naładowany akumulator "wytrwa" nawet 41 godzin przy typowej obsłudze ze strony użytkownika. Przywrócenie mu energii do 100 proc. ma z kolei trwać nie dłużej niż 30 minut, w czym niemała zasługa technologii TurboPower 30 W.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/f1681de822737eea34b7483e5408b389,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/f1681de822737eea34b7483e5408b389,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Smartfon MOTOROLA Moto G86 5G z ekranem 6.67&quot;, 8 GB RAM, 256 GB pamięci wewnętrznej oraz aparatem głównym 50 Mpx można teraz kupić w cenie niższej o 350 zł.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/222205,rockbridge-inwestuje-w-campusai-na-cyfrowym-kampusie-powstaja-kolejne-moduly-wirtualnej-dzielnicy-innowacji</guid><link>https://innpoland.pl/222205,rockbridge-inwestuje-w-campusai-na-cyfrowym-kampusie-powstaja-kolejne-moduly-wirtualnej-dzielnicy-innowacji</link><pubDate>Thu, 12 Mar 2026 16:30:10 +0100</pubDate><title>Rockbridge inwestuje w CampusAI. Na cyfrowym kampusie powstają kolejne moduły Wirtualnej Dzielnicy Innowacji</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/1e3f3d4451b876f4755784d66bb77d36,1000,1000,0,0.jpeg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Rockbridge TFI SA. inwestuje w holding DistrictORG Inc. Twórcy cyfrowej szkoły campus.ai rozwijają kolejne moduły i budują Wirtualną Dzielnicę Innowacji, do której dołącza już 11 europejskich uczelni i pierwsze globalne marki. Polska spółka CampusAI PSA zamknęła 2025 rok z imponującym wynikiem 2,34 mln USD ARR, ponad 35 tys. płacących użytkowników i portfelem ponad 80 klientów korporacyjnych.

DistrictORG Inc. to międzynarodowy holding technologiczny założony przez Aureliusza Górskiego i Macieja Zientarę. Spółka działa w Polsce pod marką CampusAI (campus.ai) i od początku była projektowana jako punkt wyjścia dla szerszej wizji - wirtualnej dzielnicy innowacji (district.org). Do grona inwestorów właśnie dołączył fundusz zarządzany przez Rockbridge TFI, który specjalizuje się w inwestycjach w spółki z dużym potencjałem wzrostu, ale już o ugruntowanej pozycji w swojej niszy rynkowej. Inwestycja ma wymiar nie tylko finansowy - wesprze spółkę w budowie kompetencji i know-how w obszarze rynków finansowych i międzynarodowego skalowania.
2025: rok twardych dowodów rynkowych
DistrictORG Inc. w 2025 roku osiągnął kluczowe kamienie milowe, które pozycjonują go w globalnej czołówce startupów na etapie Seed. Spółka ukończyła fazę MVP technologii umożliwiającej współpracę ludzi w agentowych środowiskach AI w jednej cyfrowej przestrzeni. Rozszerza ona kategorię cyfrowych bliźniaków, znaną z branży real estate, o odwzorowanie procesów biznesowych, otwierając nowe możliwości dla organizacji i współpracy ludzi na szeroką skalę.
Masowa adopcja: ponad 35 000 użytkowników przy dynamice wzrostu  350% rok do roku.
Dynamiczny wzrost przychodów: 2,34 mln USD ARR wygenerowane w 2025 roku wyłącznie przez polską spółkę CampusAI PSA w holdingu (2x wzrost rok do roku).
Zaufanie korporacji: ponad 80 klientów enterprise (w tym globalne marki takie jak Canal+, Lenovo, Novartis, Skanska i Nationale-Nederlanden), które wykorzystują metody CampusAI do rozwoju kompetencji pracowników w obszarze AI.
Globalna walidacja: spółka licencjonuje swoją technologię już wielu organizacjom, w tym 11 europejskim uczelniom, które budują wirtualne miasteczko akademickie. Na ten projekt zamierzają przeznaczyć aż 18 mln EUR, by stworzyć uczelnię przyszłości. Już niedługo 120 tys. studentów i 100 naukowców będzie mogło współpracować ponad granicami krajów i wspólnie tworzyć projekty, które mają pomóc lepiej przygotować się na wyzwania nowoczesnego rynku pracy.
Wyróżnienia: w październiku 2025 spółka została wybrana do prestiżowego grona Top 20 TechCrunch Startup Battlefield. TechCrunch wskazał rozwiązanie jako istotne w zamykaniu luki kompetencyjnej AI wśród osób nietechnicznych, nazywając koncepcję budowy dzielnic innowacji - „Roblox dla dorosłych”.

"Na rynku widzimy setki startupów z wielkimi obietnicami, jednak campus.ai dostarcza to, co najważniejsze - twarde i udowodnione wyniki. Wygenerowanie blisko 2,5 mln USD powtarzalnego przychodu oraz obsługa ponad 80 korporacji to skala rzadko spotykana na tym etapie rozwoju startupu. Za projektem stoi również silna misja i dojrzałość biznesowa, które przekonała mnie do zaangażowania się większego niż tylko inwestycyjne" – dodaje Maciej Zientara, przedsiębiorca i pierwszy inwestor CampusAI Polska, który w 2025 roku dołączył jako współtwórca holdingu DistrictORG Inc., wnosząc ponad 20-letnie doświadczenie w zarządzaniu strukturami biznesowymi.
Wirtualna Dzielnica Innowacji - kolejny etap
Po sukcesie CampusAI spółka rozszerza platformę o nowe moduły, co tworzy olbrzymią wartość dla obecnych klientów. Campus.ai pozostaje platformą edukacyjną, której celem jest budowa ekosystemu innowacji dostępnego w ramach District.org. Ekosystem ten zapewni powszechny dostęp do wiedzy, infrastruktury, kapitału, sieci kontaktów oraz realnych możliwości rozwoju dla absolwentów CampusAI. Umożliwi również współpracę z innymi organizacjami oraz budowę zasilanych AI cyfrowych bliźniaków, które można łatwo rozbudowywać o nowe funkcje, znacząco rozszerzając modele biznesowe firm.
Założyciel i prezes DistrictORG Inc., Aureliusz Górski, ma ponad dekadę doświadczenia w budowie ekosystemów innowacji. Współtworzył w Polsce m.in. sieć coworkingową AIP Business Link, centrum innowacji CIC Warsaw oraz fundację Venture Café, a także pracował w globalnych strukturach Cambridge Innovation Center, które od lat wspiera rozwój ekosystemów innowacji w największych miastach świata. Po pandemii Górski rozpoczął prace nad koncepcją ekosystemu odpornego na ograniczenia przestrzenne, czego pierwszym efektem właśnie wirtualna szkoła CampusAI. 
We współpracy z naukowcami, m.in. prof. Aleksandrą Przegalińską i prof. Dariuszem Jemielniakiem, firma opracowała metodę Human+AI. Dzięki budowie wirtualnego świata spółka może tworzyć immersyjne platformy dla organizacji i dostarczać wiedzę milionom użytkowników. W tym roku powstaną kolejnych moduły, takie jak wirtualny hub biznesowy (Business Hub), park naukowy (Research Park), centrum innowacji społecznych (Impact Hall) oraz hala wystawowa (Expo Arena), tworząc fundament Wirtualnej Dzielnicy Innowacji dostępnej w chmurze. Od 2027 roku spółka planuje wzmacniać lokalne ekosystemy innowacji, wspierając budowę suwerennych środowisk innowacji we współpracy z najbardziej zaangażowanymi użytkownikami w miastach na całym świecie.
"Dziś jedna osoba, wykorzystując AI, może stworzyć prototyp w jeden dzień. Aby jednak wprowadzić pomysł na rynek, potrzebna jest współpraca – lokalna i globalna. Brak dostępu do zasobów w wielu miastach sprzyja emigracji talentów i drenuje lokalne ekosystemy. Potrzebujemy nowej generacji środowiska, które pozwoli rozwijać, inkubować i odpowiedzialnie wdrażać innowacje. Campus.ai demokratyzuje wiedzę o AI, a district.org tworzy platformę dalszego rozwoju bez konieczności opuszczania miejsca zamieszkania. Przy wsparciu lokalnych partnerów, którzy stworzą lokalne huby, może to zapewnić dostęp do zasobów na poziomie Doliny Krzemowej nawet w małych miejscowościach. Być może właśnie tam mieszka kolejna osoba, której pomysł mógłby zmienić pozytywnie świat" – podkreśla Aureliusz Górski, Founder & CEO DistrictORG.
Teraz tę wizję dodatkowo wzmacniają eksperci z doświadczeniem w branżach takich jak rynki finansowe, dodając do projektu silny wymiar biznesowy.
DistrictORG informuje jednocześnie, że rezygnuje z tradycyjnego prezentowania oferty funduszom i zaprasza inwestorów do obserwowania swojego rozwoju poprzez dedykowany newsletter inwestorski https://invest.district.org/. Zainteresowane osoby mogą na bieżąco śledzić postępy projektu i włączać się w inicjatywy powstające w jego ekosystemie poprzez wirtualną przestrzeń Investors Lounge.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/1e3f3d4451b876f4755784d66bb77d36,1500,0,0,0.jpeg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/1e3f3d4451b876f4755784d66bb77d36,1500,0,0,0.jpeg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/222157,konkurs-nagroda-jamesa-dysona-2026-poszukuje-kolejnego-pokolenia-innowatorow</guid><link>https://innpoland.pl/222157,konkurs-nagroda-jamesa-dysona-2026-poszukuje-kolejnego-pokolenia-innowatorow</link><pubDate>Thu, 12 Mar 2026 10:29:04 +0100</pubDate><title>Konkurs Nagroda Jamesa Dysona 2026: poszukuje kolejnego pokolenia innowatorów</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/1aa226c179253590353192502ba37853,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Konkurs Nagroda Jamesa Dysona – międzynarodowy konkurs inżynieryjny, który wsparł już ponad 400 wynalazków, otwiera dziś nabór zgłoszeń do kolejnej edycji, na rok 2026. Organizatorzy zapraszają obecnych studentów szkół wyższych o profilu technicznym oraz absolwentów i doktorantów kierunków projektowych i inżynieryjnych z 28 krajów i regionów, do przedstawienia pomysłów i rozwiązań odpowiadających na rzeczywiste problemy świata.

Zweryfikowane projekty zostaną ocenione przez krajowe panele jurorskie, złożone z ekspertów w dziedzinie projektowania i inżynierii, w tym inżynierów Dyson. Zwycięzcy etapu krajowego, otrzymają ponad 24 000 zł oraz szansę na awans do etapu międzynarodowego. Sir James Dyson wybierze laureatów międzynarodowych, którzy otrzymają nagrody po ponad 146 000 zł oraz możliwość dalszego rozwijania swoich wynalazków. 
Konkurs Nagroda Jamesa Dysona zapewnia laureatom rozgłos medialny, międzynarodowe uznanie oraz impuls, który pomaga młodym wynalazcom przyspieszyć rozwój pomysłów i ich komercjalizację. 
Sir James Dyson, założyciel Dyson, powiedział: "Ustanowiłem Nagrodę Jamesa Dysona po to, by wspierać młodych ludzi, którzy nie poprzestają na mówieniu o problemach świata, lecz biorą się za ich rozwiązywanie. Obserwowanie tylu znakomitych pomysłów młodych inżynierów to prawdziwa inspiracja. Wielu z nich założyło później własne firmy i z powodzeniem wprowadza swoje rozwiązania na rynki całego świata. Z niecierpliwością czekam na tegoroczne zgłoszenia."
Laureaci 2025 roku
W 2025 roku Konkurs Nagroda Jamesa Dysona obchodził swoje 20-lecie i w tym jubileuszowym roku zebrał ponad 2 100 zgłoszeń wynalazków od młodych inżynierów z całego świata. Projekty te oferowały rozwiązania w takich obszarach jak badania przesiewowe w ochronie zdrowia, odpady domowe oraz pomoc w sytuacjach kryzysowych.

"Nagroda Jamesa Dysona potwierdziła wartość naszej misji na arenie międzynarodowej i otworzyła nam drogę do wielu nowych partnerstw, pilotaży oraz rozmów w całej Europie i poza nią" – powiedział Filip.

"Nagroda Jamesa Dysona daje młodym ludziom realne wsparcie, które pomaga rozwijać projekty" – powiedziała Alessandra.
Jak się zgłosić
Zgłoszenia można już przesyłać za pośrednictwem strony internetowej Konkursu Nagroda Jamesa Dysona, a termin ich nadsyłania upływa o północy 15 lipca 2026 roku. O udział mogą ubiegać się studenci uczelni wyższych oraz absolwenci i doktoranci kierunków projektowych i inżynieryjnych.
Najlepsze zgłoszenia dotyczą jasno określonego problemu o znaczeniu globalnym, pokazują przemyślany proces projektowy oraz wyróżniają się oryginalnością i wykonalnością techniczną.


]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/1aa226c179253590353192502ba37853,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/1aa226c179253590353192502ba37853,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Konkurs Nagroda Jamesa Dysona zapewnia laureatom rozgłos medialny, międzynarodowe uznanie oraz impuls, który pomaga młodym wynalazcom przyspieszyć rozwój pomysłów i ich komercjalizację. </media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/222118,polskie-startupy-zarabiaja-miliony-na-ai-technologia-made-in-poland-podbija-swiat</guid><link>https://innpoland.pl/222118,polskie-startupy-zarabiaja-miliony-na-ai-technologia-made-in-poland-podbija-swiat</link><pubDate>Thu, 12 Mar 2026 06:00:02 +0100</pubDate><title>Polskie startupy zarabiają miliony na AI. Technologia made in Poland podbija świat</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/1c355d7c5c143af2d3d498add5137ced,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Polskie startupy AI przestały już tylko "testować pomysły w garażu". Dziś budują technologie, które skalują się globalnie szybciej niż niejeden zachodni projekt. Generatywna AI, analiza danych i automatyzacja biznesu stały się dla nich trampoliną do dużych rund finansowania i jeszcze większych ambicji.

Polskie startupy AI rozwijają technologie wykorzystywane w marketingu, obsłudze klienta, medycynie czy analizie głosu. Firmy takie jak ElevenLabs, Synerise, Tidio, Infermedica i VoiceLab AI pokazują, że sztuczna inteligencja w Polsce przestała być jedynie eksperymentem badawczym. To sektor, który generuje przychody, zdobywa międzynarodowych klientów i buduje globalne produkty technologiczne.
ElevenLabs: globalny lider generowania głosu
ElevenLabs to jeden z najbardziej znanych polskich startupów AI na świecie. Firma specjalizuje się w technologii generowania mowy oraz klonowania głosu przy użyciu sztucznej inteligencji. Oprogramowanie pozwala tworzyć realistyczne nagrania audio z tekstu, a także odtwarzać emocje i intonację ludzkiej mowy.
Startup został założony przez Piotra Dąbkowskiego i Mattiego Staniszewskiego. Platforma szybko zdobyła popularność wśród twórców podcastów, producentów gier, twórców audiobooków czy firm zajmujących się dubbingiem filmowym. 
Technologia obsługuje wiele języków i pozwala generować nowe barwy głosu, co czyni ją jednym z najciekawszych przykładów rozwoju generatywnej AI w Europie. Obecnie jest wyceniania na 11 miliardów dolarów.

            
                
            
            Synerise: sztuczna inteligencja do analizy danych
Synerise rozwija zaawansowaną platformę analityczną opartą na sztucznej inteligencji. Jej właścicielem jest Jarosław Królewski. System integruje dane z wielu źródeł i buduje tzw. profil klienta 360°, który pozwala firmom lepiej zrozumieć zachowania użytkowników oraz przewidywać ich decyzje zakupowe.
Technologia Synerise wykorzystywana jest głównie przez firmy e-commerce i handel detaliczny. Platforma umożliwia personalizację ofert w czasie rzeczywistym, a także automatyzację marketingu oraz analizę danych behawioralnych klientów. Dzięki temu przedsiębiorstwa mogą skuteczniej prowadzić kampanie sprzedażowe.

                    
                        
                    
                Tidio: sztuczna inteligencja w obsłudze klienta
Tidio to startup rozwijający platformę komunikacyjną dla firm internetowych. System umożliwia prowadzenie czatu na żywo na stronie oraz wdrażanie chatbotów, które automatyzują odpowiedzi na pytania klientów. Firmę założył Tytus Gołas.
Platforma integruje komunikację z różnych kanałów, takich jak e-mail czy media społecznościowe, co pozwala obsługiwać wszystkie rozmowy z jednego panelu. Rozwiązanie jest szczególnie popularne wśród sklepów internetowych i małych firm, które chcą szybciej reagować na potrzeby użytkowników i poprawiać doświadczenie klienta.

            
                
            
            Infermedica: startup AI w diagnostyce medycznej
Infermedica to wrocławski startup med-tech, który wykorzystuje sztuczną inteligencję w diagnostyce medycznej. Założycielem jest Piotr Orzechowski. Firma rozwija platformę analizującą objawy pacjentów i pomagającą określić dalsze kroki leczenia.
Rozwiązanie działa w wielu językach i jest wykorzystywane przez ubezpieczycieli, sieci medyczne oraz platformy telemedyczne na całym świecie. Algorytmy pomagają przeprowadzić wstępny wywiad medyczny, co pozwala usprawnić pracę lekarzy oraz skrócić czas oczekiwania pacjentów na pomoc.

                
                    
                
                VoiceLab AI: technologia rozpoznawania mowy
VoiceLab AI to firma technologiczna z Gdańska specjalizująca się w analizie mowy i technologii głosowych. Jej właściciele to Jacek Kawalec i Tomasz Szwelnik. Startup rozwija własne systemy rozpoznawania mowy, generowania głosu oraz biometrii głosowej.
Technologia firmy pozwala analizować rozmowy w call center, automatycznie je transkrybować i identyfikować emocje rozmówców. Rozwiązania te pomagają firmom poprawiać jakość obsługi klienta, monitorować rozmowy sprzedażowe i automatyzować procesy komunikacji.

                
                    
                
                Polskie startupy rosną dzięki AI. Boom technologiczny dopiero się zaczyna
Rozwój takich firm pokazuje, że polski ekosystem technologiczny szybko się zmienia. Startupy wykorzystujące sztuczną inteligencję zdobywają klientów na całym świecie i przyciągają coraz większe finansowanie.
Sztuczna inteligencja staje się jednym z kluczowych obszarów rozwoju gospodarki technologicznej. Jeśli obecne tempo wzrostu się utrzyma, polskie startupy AI mogą w najbliższych latach stać się jednymi z najważniejszych graczy na europejskim rynku nowych technologii.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/1c355d7c5c143af2d3d498add5137ced,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/1c355d7c5c143af2d3d498add5137ced,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Polskie startupy zarabiają miliony na AI. Technologia made in Poland podbija świat</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/221581,rodzaje-rowerow-elektrycznych-czym-rozni-sie-e-mtb-od-trekkingu</guid><link>https://innpoland.pl/221581,rodzaje-rowerow-elektrycznych-czym-rozni-sie-e-mtb-od-trekkingu</link><pubDate>Mon, 02 Mar 2026 09:51:34 +0100</pubDate><title>Rodzaje rowerów elektrycznych - czym różni się e-MTB od trekkingu?</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/0fd4cc2bdec42aafe8b664f9c75c7859,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Rowery elektryczne cieszą się coraz większym zainteresowaniem wśród miłośników jednośladów. To już nie ciekawostka, nie nisza, a spory segment rynku rowerowego. Wyposażone w silnik wspomagający pedałowanie, pozwalają jechać dalej, sprawniej pokonywać podjazdy i zwiększyć komfort jazdy. Poznaj wybrane rodzaje e-bike’ów. Czym różnią się między sobą i który z nich wybrać?

Jak prawidłowo odczytywać parametry techniczne rowerów elektrycznych?
Poszczególne rodzaje rowerów elektrycznych mają odmienne przeznaczenie, ale ich cechą wspólną jest obecność jednostki napędowej (silnika), baterii i kontrolera. Do czego służą te podzespoły?
Silnik
Zadaniem silnika jest napędzanie roweru podczas jazdy z niską lub umiarkowaną prędkością (zwykle do 25 km/h, powyżej tej wartości silnik po prostu się wyłącza). Poszczególne modele napędów różnią się przede wszystkim momentem obrotowym wyrażonym w niutonometrach (Nm). Im jest on większy, tym rower będzie łatwiej przyspieszał i lepiej radził sobie na podjazdach. O ile w rowerach miejskich lub trekkingowych wystarczające będzie wsparcie rzędu 40–60 Nm, poza utartym szlakiem lub w górach lepiej wybrać silnik z momentem obrotowym przynajmniej 80 Nm.
Najlepiej oceniane są silniki umiejscowione centralnie, ponieważ nie oddziałują negatywnie na równowagę podczas jazdy. Staraj się też wybierać rowery z silnikami od znanych firm. Dużą popularnością cieszą się marki Bosch, Shimano oraz Yamaha.
Bateria i kontroler
Bateria zasila jednostkę napędową energią elektryczną. Pojemność ogniwa może wynosić od około 250 do ponad 700 Wh. Im jest większa, tym dłużej będzie działało wspomaganie jazdy, ale pamiętaj, że maksymalny zasięg roweru elektrycznego podany przez producenta ma charakter orientacyjny. Ostatecznie zależy on od wielu czynników, w tym rodzaju terenu, profilu wysokościowego, trybu jazdy i masy ciała rowerzysty.
System sterowania obejmuje kontroler zarządzający pracą silnika oraz wyświetlacz, który umożliwia wybór trybu jazdy i kontrolę poziomu baterii.
Pamiętaj, że każdy rower elektryczny ma w sobie wszystkie podzespoły charakterystyczne dla zwykłego jednośladu. Przed zakupem zawsze oceń napęd, hamulce (obecnie standardem są hamulce tarczowe hydrauliczne), materiał ramy oraz maksymalną szerokość opon. To wszystko ma znaczenie dla komfortu jazdy. Interesuje Cię rower elektryczny i chcesz porównać oferty różnych producentów? Sprawdź sklep Sprint-rowery.pl.
Jaki rodzaj roweru elektrycznego wybrać?
Obecnie rowery elektryczne znajdziesz w ofercie praktycznie każdego producenta. Wspomaganie pojawia się też w każdym typie roweru. Znajdziesz więc e-bike’i miejskie, szosowe, trekkingowe, górskie i wiele innych.
Jeśli szukasz sprawdzonego producenta jednośladów, wybierz jeden z modeli marki Trek. To producent, który ma za sobą 50 lat doświadczenia, stosuje nowoczesne technologie i zyskał uznanie na całym świecie. Dowiedz się więcej tutaj.
Rowery elektryczne górskie
Elektryczne rowery górskie wyróżniają się solidną konstrukcją, szerokimi oponami z agresywnym bieżnikiem i zawieszeniem o dużym skoku. Wiele modeli oprócz amortyzowanego widelca ma również damper. W zależności od specyfiki jazdy możesz wybierać między innymi spośród rowerów typu enduro, all-mountain i cross-country. W tych e-bike’ach z reguły montuje się silniki z momentem obrotowym 80 Nm lub więcej oraz pojemne baterie.
Rowery elektryczne miejskie
Najprostszy rodzaj jednośladu, przystosowany do codziennych dojazdów do pracy i przemieszczania się po asfalcie na niedługie dystanse. Większość commuterów występuje w wersji equipped, co oznacza, że fabrycznie mają one zamontowane bagażnik, oświetlenie, błotniki i stopkę. W tym przypadku wystarczy Ci silnik 40–50 Nm i bateria o pojemności 250–300 Wh.
Rowery elektryczne trekkingowe
Rowery trekkingowe są przeznaczone do rekreacyjnej jazdy na długie dystanse po asfalcie lub dobrej jakości drogach gruntowych. Geometria ramy pozwala na jazdę w zrelaksowanej pozycji, a punkty montażowe ułatwiają przytroczenie sakw. W przypadku trekkingowych e-bike’ów kluczowa jest pojemna bateria. Jeśli lubisz długie wycieczki, warto rozejrzeć się za rowerem, który pozwala na zastosowanie dodatkowej baterii (Range Extender).
Kup sprawdzonego elektryka w świetnej cenie w Sprint-rowery.pl
Szukasz roweru elektrycznego, który nie zawiedzie Cię nawet na najtrudniejszej trasie? Masz wątpliwości, ile niutonometrów powinien mieć silnik, aby „dawał radę” na podjazdach? Sprawdź ofertę Sprint-rowery.pl, gdzie znajdziesz szeroki wybór e-bike’ów prosto od renomowanych producentów - Trek, Orbea, Polygon i wiele więcej. Skorzystaj z niskich cen, profesjonalnego doradztwa i szybkiej wysyłki.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/0fd4cc2bdec42aafe8b664f9c75c7859,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/0fd4cc2bdec42aafe8b664f9c75c7859,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/221296,dyson-pencilwash-ultralekka-rewolucja-sprzatania-na-mokro-i-sucho-w-higienicznym-wydaniu</guid><link>https://innpoland.pl/221296,dyson-pencilwash-ultralekka-rewolucja-sprzatania-na-mokro-i-sucho-w-higienicznym-wydaniu</link><pubDate>Wed, 25 Feb 2026 15:30:01 +0100</pubDate><title>Dyson PencilWash. Ultralekka rewolucja sprzątania na mokro i sucho w higienicznym wydaniu</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/f70350b6bdcc37f0f9c836366cce9761,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Zaprojektowany z myślą o łatwym manewrowaniu i higienicznym sprzątaniu na mokro. Nowy PencilWashTM o średnicy 38 mm usuwa plamy oraz rozlane płyny, pozostawiając szybko schnącą podłogę.

Bardzo cienka rączka o średnicy 38 mm zapewnia optymalny komfort użytkowania i łatwe przechowywanie.
Lekki, waży zaledwie 2,2 kg, zaprojektowany z myślą o maksymalnej zwrotności i sprzątaniu pod niskimi meblami.
Wykorzystuje połączenie technologii nawilżania, mieszania i ekstrakcji, sprząta wyłącznie czystą wodą.
Kontrola nawilżenia zapewnia precyzyjne dostarczanie wody w zależności od rodzaju podłogi i plam.
Odkurzacz został zaprojektowany z myślą o czyszczeniu wzdłuż ścian i listew przypodłogowych. Po złożeniu na płasko ma zaledwie 15 cm wysokości. Z łatwością można nim sprzątać pod niskimi meblami, uzyskując doskonały efekt.

Firma Dyson wprowadziła na rynek Dyson PencilWashTM. Lekkie, smukłe i niewielkie urządzenie do sprzątania na mokro, które zapewnia najwyższy poziom higieny. Dyson PencilWashTM to efekt połączenia doświadczeń firmy Dyson w zakresie produkcji higienicznych urządzeń sprzątających na mokro z rewolucyjną, cienką konstrukcją. Jego niewielkie wymiary zapewniają łatwą obsługę i higieniczne sprzątanie w nowoczesnych domach.
Najcieńsze i najlżejsze urządzenie do sprzątania na mokro1
Z łatwością sprząta ciasne przestrzenie.

Dyson PencilWashTM waży zaledwie 2,2 kg, a ciężar samej rączki to 380 g.
Jest on niezwykle zwrotny i steruje się nim w naturalny sposób, wykonując łatwe skręty. Można go położyć płasko i przy nachyleniu urządzenia do 170 stopni z łatwością odkurzać pod meblami, docierając do ciasnych miejsc bez utraty wydajności.
Brak brudnych filtrów
Brak nieprzyjemnych zapachów 
W przeciwieństwie do tradycyjnych urządzeń do sprzątania na mokro i sucho Dyson PencilWashTM nie posiada filtra, który gromadzi brud, sprzyja rozwojowi bakterii, wydziela nieprzyjemny zapach oraz jest trudny i nieprzyjemny w czyszczeniu. Bezfiltrowa konstrukcja eliminuje ryzyko powstawania osadu, zatorów lub spadku wydajności, zapewniając za każdym razem skuteczne i niezawodne sprzątanie.
Rolka z mikrofibry o wysokiej gęstości
Skutecznie usuwa mokre plamy i zabrudzenia, pozostawiając szybkoschnącą powierzchnię podłogi.

Brudna woda i zanieczyszczenia są na bieżąco usuwane z elektroszczotki z mikrofibry przy każdym jej obrocie. W połączeniu z precyzyjnie zaprojektowanym 8-punktowym systemem nawilżania, który zapewnia stały dopływ świeżej wody do rolki, użytkownicy mają zawsze do dyspozycji świeżą wodę do mycia podłogi. Dzięki temu każde kolejne sprzątanie jest tak samo higieniczne jak pierwsze.
Sprząta do 100m2 podłogi2
Wyposażony jest tryb nawilżania, który można regulować.
Dyson PencilWashTM oferuje dwa tryby nawilżania, które umożliwiają precyzyjną kontrolę wilgotności podłogi.
Niezależnie od tego, czy myje niewielkie plamy, czy uporczywe zabrudzenia, użytkownicy mogą dostosować przepływ wody do różnych powierzchni i potrzeb związanych ze sprzątaniem, uzyskując optymalne wyniki i szybkie schnięcie podłogi. 
Zbiornik na czystą wodę o pojemności 300 ml pozwala umyć podłogę o powierzchni2 do 100 m2. Podczas 30-minutowej pracy można umyć większość domu, a podłogi szybko wyschną.
Probiotyczny środek do czyszczenia podłóg twardych Dyson 02
Środek do czyszczenia twardych podłóg Dyson 02 Probiotic został opracowany specjalnie dla wszystkich modeli urządzeń Dyson do sprzątania na mokro. W tym dla modelu Dyson PencilWash™, aby zapewnić optymalną wydajność czyszczenia podłóg i dłuższy efekt świeżości.
Środek ten nie zawiera substancji pieniących, jest nietoksyczny i zapewnia głębokie czyszczenie na poziomie mikroskopowym, skutecznie usuwając brud i zanieczyszczenia, a jednocześnie jest delikatny dla podłóg i bezpieczny dla zwierząt domowych oraz dzieci.
Można go nabyć bezpośrednio od firmy Dyson.
Dyson PencilWashTM jest dostępny w cenie 1 499 zł na Dyson.pl oraz w sklepach Dyson.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/f70350b6bdcc37f0f9c836366cce9761,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/f70350b6bdcc37f0f9c836366cce9761,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Zaprojektowany z myślą o łatwym manewrowaniu i higienicznym sprzątaniu na mokro. Nowy PencilWashTM o średnicy 38 mm usuwa plamy oraz rozlane płyny, pozostawiając szybko schnącą podłogę.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/219889,komentarz-kulaska-o-pensjach-naukowcow-mnie-zszokowal-marne-grosze-kontra-ruble</guid><link>https://innpoland.pl/219889,komentarz-kulaska-o-pensjach-naukowcow-mnie-zszokowal-marne-grosze-kontra-ruble</link><pubDate>Wed, 28 Jan 2026 20:02:01 +0100</pubDate><title>Komentarz Kulaska o pensjach naukowców mnie zszokował. Marne grosze kontra ruble</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/79a909897b1d6611522b702218c106be,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />To wszystko wina poprzedników, a i tak cieszcie się, że zarabiacie marne grosze, a nie ruble. Tak w skrócie można streścić reakcję ministra nauki na szokujące ogłoszenie o pracę w Instytucie Fizyki Polskiej Akademii Nauk. Wysoko wykwalifikowany fizyk ma w nim szansę na zarobki w wysokości 4806 złotych brutto miesięcznie. Nie jest to wina instytutu. Za to Marcina Kulaska już bardziej.

Minister Kulasek miał kilka dni, by przygotować jakieś sensowne stanowisko wobec burzy, jaką wywołała zawierająca szokująco niskie stawki oferta pracy w państwowym instytucie. Najwidoczniej je przebimbał, bo jego środowy wywiad w Polsat News okazał się połączeniem spychologii z pokazem arogancji. Zacznijmy jednak od początku, żeby wyjaśnić o co dokładnie poszło. 
Szokująco niskie zarobki naukowców
W miniony weekend dyrektor Instytutu Badawczego IDEAS Piotr Sankowski opublikował w sieci ogłoszenie, jakie pojawiło się na stronach Instytutu Fizyki Polskiej Akademii Nauk. Poszukiwany jest tam fizyk, który piastowałby stanowiska asystenta zajmującego się mikroskopią elektronową. 
Opis zakresu obowiązków tej osoby to czarna magia dla przeciętnego zjadacza chleba: "poszukiwanie bezpośredniego związku realnej struktury lokalnej i własności fizycznych materiałów 1D naorurki węglowe, 2D (grafenopodobne) i heterostruktur na nich opartych" czy "wykorzystanie skaningowego mikroskopu elektrono/jonowego do tworzenia nanostruktur funkcjonalnych".

                    
                        
                    
                Asystent ma też "proponować i rozwijać własne kierunki badań, również przez składanie wniosków do Narodowego Centrum Nauki i Narodowego Centrum Badań i Rozwoju". Przyszły asystent ma mieć doktorat w dziedzinie fizyki, dobrze umieć angielski, mieć udokumentowane kompetencje operatora transmisyjnego mikroskopu elektronowego i wiele innych kompetencji. 
Wymiar etatu: pełny etat. Wynagrodzenie: 4806 pln/brutto. - To niestety smutna rzeczywistość polskiej nauki. Nie wiem w jaki sposób takie warunki mają zachęcić młodych ludzi do wyboru kariery naukowej nie mówiąc już o zachęceniu do przyjazdu kogoś z zagranicy - skomentował to Piotr Sankowski. 
Minister nauki i jego dziwne tłumaczenia
Jak na tą smutną rzeczywistość reaguje minister nauki i szkolnictwa wyższego? Marcin Kulasek, polityk Nowej Lewicy, był pytany o to przez Marcina Fijołka w Polsat News. - To są wieloletnie zaniedbania przede wszystkim naszych poprzedników z PiS. Koalicja, jak tylko doszła władzy, spełniła jedną z pierwszych obietnic, o podwyżkach o nauczycieli, w tym akademickich, o 30 proc. Ale zaniedbania się tak wielkie, że to kropla w morzu potrzeb - powiedział Kulasek dodając, że rząd "pracuje nad tym, by zarobki szczególnie młodych naukowców były na tyle wysokie, żeby ci młodzi ludzie zechcieli uprawiać naukę". 

                    
                        
                    
                I gdyby na tej mowie-trawie Kulasek zakończył, może nie byłoby aż takiej katastrofy. Ale postanowił sięgnąć po mocniejsze argumenty. Kontynuując swój wywód powiedział jak reaguje, gdy zostanie już przez środowisko naukowe mocno przyciśnięty w kwestii wysokości zarobków. - Zawsze wtedy mówię, że można uprawiać naukę, tylko szkoda byłoby ją uprawiać na przykład w języku rosyjskim, dlatego priorytetem jest przede wszystkim zabezpieczenie Polek i Polaków - powiedział w Polsat News minister nauki. 
A zatem zamiast konkretów mamy szantaż moralny. I to z gatunku tych najbardziej absurdalnych. Bo oto według Marcina Kulaska to właśnie naukowcy muszą, poprzez niskie zarobki, ponosić ciężar tego, że Polska wydaje potężne pieniądze na zbrojenia, podczas gdy inne grupy zawodowe - od policjantów po górników, o inżynierach i informatykach nie wspominając - mogą być beneficjentami stale rosnącego wzrostu gospodarczego. Bo nauka, jak się okazuje, niezmiennie okazuje się na dole listy dziedzin, które rządzących obchodzą. 
Tak tłumaczy to instytut PAN
Dyrekcja Instytutu Fizyki PAN opublikowała oświadczenie odnoszące się do kontrowersji wokół swojego ogłoszenia o pracę. Pisze w nim o tym, że ich sytuacja finansowa jest bezpośrednio uzależniona od poziomu finansowania. I o ile od 2020 roku płaca minimalna wzrosła o 85 proc., to z uwagi na rosnące koszty utrzymania wynagrodzenie asystenta mogło w tym czasie wzrosnąć jedynie o 11 proc. Sprawia to, że obecnie jego pensja może być raptem o 19 złotych wyższa niż minimalne wynagrodzenie za pracę. 
Oczywiście do tej podstawy dochodzą dodatki stażowe, pieniądze z zewnętrznych grantów czy podwyżki będące skutkiem udziału w projektach badawczo-rozwojowych. Ale to są elementy, które raz są, a raz ich nie ma. Kto będzie chciał przymierać głodem, mogąc w zamian za to realizować się zawodowo w prywatnym biznesie? 
Jeśli minister Kulasek liczy, że są tacy, na których zadziała argument "ciesz się, że nie zarabiasz w rublach", to znaczy że jego umysł fruwa gdzieś po peryferiach rzeczywistości. I ciekawe co na to premier, który na każdym kroku się chwali jakim to gospodarczym orłem się staliśmy jako Polska. Panie premierze, informuję że płaca 4806 brutto miesięczne dla wykwalifikowanego fizyka w państwowym instytucie, to oferta na miarę co najwyżej gospodarczego wróbelka.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/79a909897b1d6611522b702218c106be,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/79a909897b1d6611522b702218c106be,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/218928,jest-juz-port-polska-a-bedzie-kosmodrom-polska-moze-on-powstac-blisko-morza</guid><link>https://innpoland.pl/218928,jest-juz-port-polska-a-bedzie-kosmodrom-polska-moze-on-powstac-blisko-morza</link><pubDate>Thu, 08 Jan 2026 06:00:02 +0100</pubDate><title>Będzie CPK dla rakiet kosmicznych? W Ustce mógłby powstać... polski kosmodrom</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/4439bf8e6470b3e682e3be93eddad92f,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W Polsce może wkrótce powstać pierwszy w historii naszego kraju... kosmodrom. Suborbitalne rakiety miałyby startować z poligonu w Ustce, który już teraz okazjonalnie służy jako miejsce startu takich obiektów. Grupa należących do koalicji rządzącej posłów z Pomorza wystąpiła właśnie do resortu obrony narodowej z interpelacją w tej sprawie.

W ubiegłym roku w mediach znów głośno było o firmie SpaceForest z Gdyni i jej rakiecie PERUN, która w listopadzie została wystrzelona na wysokość blisko 20 000 metrów z Centralnego Poligonu Sił Powietrznych w Ustce.
To był już trzeci testowy lot tego systemu, który miał zweryfikować kluczowe parametry napędu i działanie podsystemów rakietowych i naziemnych. W rakiecie znajdowały się też przedmioty poddawane eksperymentom w suborbitalnych warunkach, między innymi hodowla żywych komórek kostnych. 
Kosmodrom "domem" PERUNA?
SpaceForest jednak za każdym razem musi do Ustki zwozić cały swój sprzęt niezbędny do wystrzelenia rakiety. A że terminy często są w ostatniej chwili przekładane w czasie z uwagi na niekorzystną pogodę, to przedsięwzięcie gdyńskich pasjonatów jest koszto- i czasochłonne.
Właśnie stąd wziął się pomysł, by na terenie poligonu w Ustce powstał kosmodrom do wynoszenia rakiet suborbitalnych. Posłowie – między innymi Marek Biernacki (TD) czy Rafał Siemaszko (KO) – wystosowali do MON konkretne pytania dotyczące tego jakie są szanse na ulokowanie w tym miejscu takiej infrastruktury.
Ustka naturalną lokalizacją kosmodromu
Dlaczego akurat poligon w Ustce? – To jedyny obszar w Polsce dysponujący strefą powietrzną o statusie "unlimited", bez górnego limitu wysokości lotów, z pełnym dostępem do bezpiecznego akwenu morskiego umożliwiającego wodowanie i odzysk rakiety – czytamy w interpelacji.
Posłowie przekonują, że samo utworzenie kosmodromu w podstawowej formie nie wymaga wielkich nakładów. – Wystarczyłoby utwardzone miejsce startowe, droga dojazdowa, przyłącze energetyczne, hala serwisowa ok. 300 m² i zaplecze socjalne – przekonują parlamentarzyści.
Posłowie chcieliby, żeby cały projekt powstał w ramach przyspieszonych procedur, bo w normalnym trybie budowa nawet tak stosunkowo prostej infrastruktury zajęłaby co najmniej trzy lata. Stąd pomysł, by powstała specustawa, nadająca ewentualnemu usteckiemu kosmodromowi status miejsca strategicznie istotnego dla bezpieczeństwa państwa. Na czym miałaby polegać ta istotność? Zdaniem autorów interpelacji chodzi między innymi o:
    testowanie radarów i systemów OPL w warunkach lotu realnego obiektu balistycznego,
    prowadzenie zaawansowanych prób technologii dronowych i sensorów,
    możliwość symulowania zagrożeń balistycznych z pełną telemetrią w czasie rzeczywistym.

Zwłaszcza ostatni punkt jest interesujący, patrząc na to jak w niebezpiecznych czasach żyjemy. Otóż PERUN - jak czytamy w interpelacji – "umożliwia loty pionowe na wysokość do ok. 150 km z ładunkami badawczymi oraz – dzięki sterowaniu trajektorią – imitowanie rakiet balistycznych w scenariuszach dual-use, nawet na dystansach poziomych do 80 km".
Historyczna szansa dla Polski
– Polska stoi dziś przed ogromną szansą dla całego sektora kosmicznego i obronnego. Decyzją polityczną możemy dołączyć do elitarnego grona państw posiadających dostęp do kosmosu. To wielka sprawa przyspieszająca rozwój rodzimych technologii! – pisze w swoim oświadczeniu gdyńska firma SpaceForest. Bo to właśnie ona, co wprost wynika z treści interpelacji, byłaby pierwszym beneficjentem usteckiego kosmodromu. 
To byłoby zwieńczenie długich lat pracy trójmiejskich pasjonatów kosmosu, o których pierwszy raz głośno zrobiło się dekadę temu. Wtedy to w listopadzie 2015 roku fragment jednej z ich rakiet testowych – o wdzięcznym imieniu Bigos – spadł do przydomowego ogródka w Mrzezinie na Kaszubach, co narobiło sporo szumu, a sporo ludzi właśnie wtedy dowiedziało się, że są u nas ludzie z silną rakietową zajawką. 
Od tego czasu pasja zamieniła się w profesjonalny biznes, Bigos ewoluował w Peruna, a ten ma szansę stać się poważnym towarem eksportowym Polski na cały świat. Potrzebna jest jednak do tego pomoc państwa. Czy nadejdzie? Być może dowiemy się tego z odpowiedzi na interpelację pomorskich posłów ze strony szefa resortu obrony narodowej.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/4439bf8e6470b3e682e3be93eddad92f,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/4439bf8e6470b3e682e3be93eddad92f,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Będzie CPK dla rakiet kosmicznych? W Ustce mógłby powstać... polski kosmodrom</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/217505,dlaczego-openai-nie-powstalo-w-polsce-trzcinski-o-polskim-rynku-innowacji</guid><link>https://innpoland.pl/217505,dlaczego-openai-nie-powstalo-w-polsce-trzcinski-o-polskim-rynku-innowacji</link><pubDate>Sun, 21 Dec 2025 06:30:02 +0100</pubDate><title>Dlaczego OpenAI nie powstało w Polsce? Trzciński o polskim rynku innowacji</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/6cda2cbfe7080da39c7aeb48cc632fdf,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Polscy naukowcy współtworzą światową rewolucję AI, ale największe sukcesy odnoszą poza krajem. W najnowszym podkaście InnPoland rozmawiamy z prof. Tomaszem Trzcińskim, wykładowcą akademickim i specjalistą w dziedzinie AI. Jego zdaniem "ziarno zostało zasiane", a plony będziemy zbierać już niedługo. Nagranie powstało w ramach projektu "Zawodowcy Jutra" we współpracy z Mentors 4 Starters.

Polscy badacze mają już na koncie wiele sukcesów w dziedzinie sztucznej inteligencji. Mowa tutaj nie tylko o ElevenLabs, jednym z największych producentów oprogramowania do generowania audio przy użyciu AI. Pamiętajmy, że OpenAI, producent ChatGPT również ma w swoim zespole bardzo dużą polską reprezentację. 

                    
                Więc dlaczego OpenAI nie powstało w Polsce? 
Mamy czołowych badaczy i przełomowe startupy, tylko większość prowadzi swoją działalność za granicą. Według Tomasza Trzcińskiego problemem nie jest wyłącznie finansowanie. Polski rynek innowacji wciąż może brać udział w rewolucji AI na równych zasadach, co zachodnia konkurencja. 
Trzciński jest światowej klasy specjalistą w dziedzinie sztucznej inteligencji. Jest współzałożycielem kilku startupów AI i pracował w jednych z największych firm technologicznych, m.in. w Google. Do tego Trzciński wykłada na Politechnice Warszawskiej i jest jednym z dyrektorów Instytutu IDEAS, złożonego przez Ministerstwo Cyfryzacji i Ministerstwo Obrony Narodowej. 

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/6cda2cbfe7080da39c7aeb48cc632fdf,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/6cda2cbfe7080da39c7aeb48cc632fdf,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Dlaczego OpenAI nie powstało w Polsce? Prof. Trzciński o polskim rynku innowacji.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/218327,z-laboratoriow-mit-po-niemal-milion-domow-historia-marki-irobot-i-nowy-etap-jej-rozwoju</guid><link>https://innpoland.pl/218327,z-laboratoriow-mit-po-niemal-milion-domow-historia-marki-irobot-i-nowy-etap-jej-rozwoju</link><pubDate>Wed, 17 Dec 2025 17:01:01 +0100</pubDate><title>Z laboratoriów MIT po niemal milion domów. Historia marki iRobot i nowy etap jej rozwoju</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/ed7e70453ee1bb33a5ddc9bdb7a869a4,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Dla wielu osób hasło „robot sprzątający” od lat kojarzy się z jedną nazwą – Roomba, która stała się synonimem całej kategorii. Za tym fenomenem stoi marka iRobot, której historia zaczęła się w laboratoriach Massachusetts Institute of Technology, na długo przed tym, zanim inteligentne roboty trafiły do domów. Dziś, po ponad trzech dekadach rozwoju technologii i niemal milionie urządzeń marki pracujących na całym świecie, iRobot wchodzi w nowy rozdział, łącząc wieloletnie doświadczenie z planami na kolejne lata.

Początki w świecie nauki i zaawansowanych technologii
Marka iRobot powstała w 1990 roku w Stanach Zjednoczonych z inicjatywy trzech inżynierów związanych z Massachusetts Institute of Technology (MIT). Od samego początku celem firmy było tworzenie robotów zdolnych do wykonywania zadań trudnych, niebezpiecznych lub po prostu niechcianych przez ludzi. Pierwsze lata działalności upłynęły pod znakiem projektów badawczych i specjalistycznych – od robotów wykorzystywanych w działaniach wojskowych i ratowniczych, po konstrukcje wspierające eksplorację oceanów i przestrzeni kosmicznej. To właśnie to zaplecze inżynieryjne stało się fundamentem późniejszego wejścia marki do domów.

Roomba i narodziny nowej kategorii
Przełomowym momentem był rok 2002, kiedy iRobot wprowadził na rynek pierwszego robota sprzątającego w komercyjnej sprzedaży, tworząc nową kategorię urządzeń, które zmieniły sposób myślenia o domowych porządkach i zrewolucjonizowały sprzątanie. Z każdym kolejnym rokiem sprzęt ewoluował – od prostych modeli poruszających się losowo, po inteligentne roboty wykorzystujące różne czujniki, mapowanie przestrzeni i uczenie maszynowe. Z czasem Roomba stała się symbolem nowoczesnego domu, a iRobot marką, która na trwałe wpisała się w codzienność milionów użytkowników na całym świecie.
Sprzątanie dopasowane do stylu życia i budżetu
Kolejnym etapem w historii marki stał się 2025 r., w którym wprowadzono zupełnie nowy lineup robotów iRobot Roomba® Combo. Obecnie w segmencie najbardziej zaawansowanych rozwiązań iRobot znajduje się Roomba Max 705 Combo ze stacją AutoWash™ – robot, który jednocześnie odkurza i mopuje, a przy tym w dużej mierze sam o siebie dba. Po zakończonym cyklu sprzątania urządzenie automatycznie opróżnia pojemnik, pierze, podgrzewa i suszy wałek mopujący oraz dozuje środek czyszczący, ograniczając obsługę użytkownika do minimum. To sprzęt w duchu filozofii „ustaw i zapomnij” – idealny do domów, w których mopowanie jest równie ważne jak odkurzanie.
W szerokiej linii zaprezentowanej w 2025 roku znajdują się także modele:
Roomba® 105 Combo – kompaktowy i prosty w obsłudze robot czyszczący. Idealny do mniejszych mieszkań i codziennych porządków.
Roomba® 105 Combo + AutoEmpty™ – wersja dla zapracowanych. Dzięki automatycznemu opróżnianiu pojemnika robot działa samodzielnie nawet przez 75 dni.
Roomba® 205 DustCompactor™ Combo – model z innowacyjnym systemem kompresji brudu. Opróżnianie wystarczy raz na kilka tygodni, a robot sam potrafi omijać dywany podczas mopowania.
Roomba® Plus 405 Combo + AutoWash™ – robot, który „robi wszystko za Ciebie”. Po sprzątaniu sam czyści i suszy pady mopujące, by być zawsze gotowym do pracy.
Roomba® Plus 505 Combo + AutoWash™ – flagowy model serii. Dzięki wysuwanemu padowi, dociera nawet do narożników i wykorzystuje sztuczną inteligencję, by sprzątać szybciej i dokładniej.

Nowa linia została zaprojektowana tak, aby użytkownik mógł łatwo wybrać robota odpowiadającego swoim potrzebom — niezależnie od tego, czy zależy mu na prostym wsparciu w codziennych porządkach, większej wygodzie wynikającej z automatyzacji, czy niemal bezobsługowym sprzątaniu. Dzięki temu iRobot oferuje dziś rozwiązania zarówno dla osób kupujących swojego pierwszego robota sprzątającego, jak i dla tych, którzy oczekują maksymalnej funkcjonalności i komfortu użytkowania.
iRobot oferuje różne modele, utrzymane w tej samej filozofii: maksimum czystości przy minimum wysiłku w przystępnej cenie. Zwłaszcza podczas świątecznych wyprzedaży!
Nowy rozdział i spojrzenie w przyszłość
Dziś iRobot rozwija się we współpracy z firmą Picea, która – jako inwestor strategiczny – zapewnia marce stabilne zaplecze do dalszego wzrostu i inwestycji w badania oraz rozwój. To strategia, która już teraz przekłada się na konkretne plany produktowe.
Na 2026 rok zaplanowane są premiery modeli robotów sprzątających oraz debiut zupełnie nowej kategorii produktowej, poszerzającej ideę inteligentnego domu od iRobot. Połączenie wieloletniego doświadczenia z nowymi możliwościami rozwoju i stabilnym zapleczem finansowym otwiera przed marką kolejny etap – z jasno określoną wizją i niezmiennym celem, jakim jest ułatwianie codziennego życia.



]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/ed7e70453ee1bb33a5ddc9bdb7a869a4,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/ed7e70453ee1bb33a5ddc9bdb7a869a4,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/217883,podaruj-porzadek-w-zdjeciach-i-spokoj-o-dane-szybko-bezpiecznie-na-lata</guid><link>https://innpoland.pl/217883,podaruj-porzadek-w-zdjeciach-i-spokoj-o-dane-szybko-bezpiecznie-na-lata</link><pubDate>Thu, 11 Dec 2025 11:00:02 +0100</pubDate><title>Podaruj porządek w zdjęciach i spokój o dane. Szybko, bezpiecznie, na lata</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/169c7bf3a6e42fc184a2fd96b7865f49,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Przenośny SSD to nie „kolejny gadżet pod choinkę”, tylko narzędzie, które od pierwszego użycia robi realną różnicę. Zgrywanie zdjęć i filmów trwa minuty zamiast ciągnąć się bez końca, podgląd działa płynnie, a porządkowanie folderów nie wymaga już siłowania się z przepełnionym telefonem czy ociężałym pendrive’em. Krótko mówiąc – mniej czekania, więcej spokoju.

Na co dzień kieszonkowy PSSD to również porządek. Zamiast bezładnej galerii pojawia się usystematyzowana kolekcja zdjęć i filmów, a ujęcia z Wigilii, ferii czy weekendowych wypadów lądują w jednym miejscu. Mniej chaosu oznacza łatwiejsze odnajdywanie tego, czego akurat potrzeba – choćby filmiku ze stoków. SSD ułatwia życie w cyfrowym świecie i do tego świetnie wygląda.
Dopasuj sprzęt do życia
Nie każdy potrzebuje „najszybszego na świecie” dysku. Wybierasz go pod konkretną osobę, nie pod trend. Zanim zaczniesz szukać najlepszego kandydata, musisz zadać sobie kilka pytań:
Szybkość: czy kopiujesz duże paczki plików (wideo 4K/8K), czy głównie zdjęcia i dokumenty?
Odporność: pracujesz przy biurku, czy zgrywasz też w trasie lub w terenie (z narażeniem na śnieg, deszcz, upadki)?
Pojemność: ile realnie treści tworzysz miesięcznie (100 GB, 500 GB, 1–2 TB)? Zostaw sobie przynajmniej zapas na rok.
Prywatność: czy chcesz chronić rodzinne zdjęcia/dokumenty hasłem i szyfrowaniem? (To zazwyczaj dobry pomysł).

W kolejnych akapitach pod to właśnie dopasujemy modele, abyś mógł wybrać najlepszy dysk dostosowany do potrzeb jego przyszłego użytkownika.
Samsung Portable SSD T7 – porządek w codzienności: dla rodzin, studentów i pracy hybrydowej
Jako prezent „na co dzień” T7 sprawdza się tam, gdzie liczy się szybkie ogarnięcie domowego archiwum i wygodna praca między domem a biurem. Dysk oferuje transfery do 1050 MB/s (odczyt) i 1000 MB/s (zapis) w standardzie USB 3.2 Gen 2, więc zdjęcia i filmy trafiają na nośnik w kilka minut1. Sprzętowe szyfrowanie AES-256 z hasłem dba o prywatność rodzinnych kadrów i dokumentów, a lekka, metalowa obudowa znosi codzienne podróże między plecakiem a biurkiem.
To prezent, który realnie pracuje – dla rodzin porządkujących wspomnienia, studentów gromadzących projekty i osób łączących pracę zdalną ze stacjonarną.
Samsung Portable SSD T7 Shield – odporność na drogę: podczas wyjazdów i ferii oraz dla aktywnych
Prezent na wszelkie sytuacje „w ruchu” – gdy pliki są zgrywane w pociągu, schronisku, aucie albo w kolejce na stoku. Samsung Portable SSD T7 Shield łączy ochronę przed pyłem i strumieniem wody2, odporność na upadek do 3 m3 oraz gumowaną obudowę. Jednocześnie oferuje prędkości do 1050 MB/s (odczyt) i 1000 MB/s (zapis) przez USB 3.2 Gen 2 – materiał z kart pamięci szybko zgrasz na dysk, zanim dzieci zasną w fotelikach albo zanim zrobi się tłoczno w schronisku.
W terenie T7 Shield po prostu robi swoje. Dzięki niewielkim wymiarom można trzymać go w wewnętrznej kieszeni kurtki, a krótki, elastyczny przewód USB-C nie plącze się przy szybkim przepinaniu. Śniegowe bryzgi, rozlane kakao czy piach z parkingu nie wywołują paniki – klasa IP65 i wzmocniona obudowa biorą to na siebie4. Na ferie, city-breaki i wszystkie „terenowe” plany to wybór, który łączy spokój o dane z realną odpornością.
Samsung Portable SSD T9 – szybkość do zadań specjalnych: dla 4K/8K, dużych paczek i długich transferów
Prezent dla tych, którzy pracują na ciężkim materiale, takim jak nagrania 4K/8K, długie eksporty, setki gigabajtów po całym dniu zdjęć. Samsung Portable SSD T9 wykorzystuje USB 3.2 Gen 2×2 i osiąga do 2000 MB/s odczytu i zapisu5, dzięki czemu wielkie paczki danych znikają z kart pamięci w kilka minut. Dodatkowo zaawansowana kontrola temperatury wspiera stabilność długich sesji kopiowania – bez załamania w połowie transferu.
W praktyce oznacza to realne skrócenie czasu pracy: materiał szybciej trafia na dysk, montaż idzie sprawniej, a eksport nie zajmuje całego wieczoru. Samsung T9 sprawdza się także jako „dysk roboczy” – podłączony przez USB-C pozwala komfortowo pracować na plikach bezpośrednio na dysku bez przesyłania plików tam i z powrotem.
Dopasowanie w punkt: T7, T7 Shield czy T9?
Jeśli celem jest codzienny porządek i szybkie zgrywanie plików z ochroną hasłem, najlepszym wyborem dla większości będzie Samsung Portable SSD T7. Gdy w grę wchodzą wyjazdy, śnieg, kałuże i ryzyko upadku, lepiej sprawdzi się T7 Shield z klasą szczelności IP656 i wzmocnioną obudową, przy zachowaniu tej samej wysokiej prędkości. A do codziennej pracy na ciężkich plikach – montażu wideo 4K/8K czy kopiowania dużych paczek postaw na T9, który realnie skraca czas kopiowania i eksportów. Dobrze też dobrać pojemność wystarczającą przynajmniej na rok: zwykle 1–2 TB dla domowego archiwum i 2–4 TB, gdy w grę wchodzi regularne wideo. Dzięki temu prezent naprawdę działa, i to codziennie.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/169c7bf3a6e42fc184a2fd96b7865f49,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/169c7bf3a6e42fc184a2fd96b7865f49,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/217787,recenzja-petphone-smartfonu-dla-zwierzat-gadzet-dla-kotow-i-psow</guid><link>https://innpoland.pl/217787,recenzja-petphone-smartfonu-dla-zwierzat-gadzet-dla-kotow-i-psow</link><pubDate>Sat, 06 Dec 2025 06:00:02 +0100</pubDate><title>Sprawdziłem smartfon dla zwierząt. Nie każdy go polubi, ale mnie zaskoczył</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/7866ee6c49fe6ad967fa9ff711384c88,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Mały gadżet przy obróżce pozwalający psu lub kotu zadzwonić na twój telefon? To jest bajer od PetPhone który miałem okazję przetestować i może będzie być przedsmakiem tego, co technologia przyniesie dla naszych pupili.

Na okładce broszury mangowy piesek i kotek trzymają archaiczne słuchawki od telefonu i rozmawiają. Uroczy obrazek. Jednak ten wynalazek wygląda inaczej. PetPhone od firmy GlocalMe promowany jest jako "pierwszy smartfon dla zwierząt". Po testowaniu go przez ponad miesiąc nie jestem przekonany, czy na obecnym etapie faktycznie jest tym, czym obiecuje być… ale jego wielofunkcyjność ma duże zalety, mogące stanowić realną alternatywę dla innych urządzeń. Zresztą, przekonajcie się sami.
Recenzja PetPhone, "pierwszego smartfonu dla zwierząt"
Czy przez PetPhone zwierzak może do ciebie zadzwonić? Tak, jeśli nauczysz go określonych sztuczek. Przewidziano oddzielne gesty dla psów i kotów, po dwie na gatunek. Z czasem ma pojawić się ich więcej. Uczymy pupila odpowiedniego ruchu powiązanego z jego daną potrzebą (np. uwagi) i gdy kot lub pies go wykona, to do nas zadzwoni, a urządzenie powie nam, czego chce. W teorii.
Mam w domu dwie niewychodzące kotki: to one były moimi testerkami. Chociaż spodziewałem się, że będą mnie bombardować telefonami gdy będę w redakcji, by drzeć mordki o saszetę, ale nie zadzwoniły ani razu. Nie wykluczam, że to kwestia problemów sprzętowych. Przycisk wykrywania jednego z kocich gestów uparcie przełączał się na "wyłączone". Możliwość dzwonienia koty zyskały na początku listopada, wcześniej taką opcję miały tylko psiaki.
W drugą stronę, czyli gdy ja dzwoniłem do zwierzaka, urządzenie działało bezbłędnie. Wybieramy je w apce i możemy mówić do swojego pupila. Gadżet GlocalMe w gruncie rzeczy oferuje rozwiązania znane nam z kamerek dla zwierząt. Różnica polega na tym, że są doczepiane do obroży i mają funkcję lokalizatora. 
Telefon dla zwierząt dobrze wyłapuje pomruki, miauczenie, szczekanie… a także całe otoczenie. Serio, zdziwiłem się, jak bardzo czuły jest mikrofon ma PetPhone! Gdy dzwoniłem z redakcji do kota, mogłem nawiązać kontakt nie tylko z nim, ale jednocześnie z żoną: zupełnie jak przez normalny telefon.
Trochę niepokoi, że smartfon dla psa lub kota może być wykorzystywany jako szpiegowski gadżet. Doczepiasz psu na obróżkę, puszczasz go w teren i podsłuchujesz otoczenie. Baterii starczy na pięć dni działania. Tylko rzuca się w oczy z powodu rozmiarów. Dla mojej mniejszej kotki PetPhone był wręcz niewygodny do noszenia.
Co jeszcze potrafi PetPhone?
W aplikacji ustawiamy zwierzakowi profil. Jest to przydatne, bo po wprowadzeniu wagi sierściucha dostaję rady dotyczące jego diety i możliwość śledzenia spalanych przez niego kalorii. Pod tym względem PetPhone jest bliżej smartwatcha niż "pierwszego smartfonu dla zwierząt".
Co jeszcze umie "smartfon dla zwierząt"? Możemy zdalnie puścić na urządzeniu uspokajające szumy lub muzykę, zadzwonić do niego w dowolnej chwili i odezwać się, czy wreszcie zaplanować wysłanie wiadomości głosowych dla pupila. Może się to przydać na przykład wtedy, gdy wybieramy się na sylwestrową zabawę, a nasza pociecha źle znosi wybuchy za oknem.
Dla moich kotów pozostałe funkcje urządzenia były średnio przydatne, gdyż zwierzaki są niewychodzące. Chodzi o możliwość wyznaczenia granicy w terenie, po której przekroczeniu przez zwierzaka odzywa się alarm. Możliwe jest także śledzenie psa lub kota dzięki GPS. Raz przydała mi się opcja "peekaboo", która sprawia, że na PetPhone zaczyna świecić się lampka – użyłem jej do znalezienia czarnej kotki, która zaszyła się w szafie. 
Zastrzegam, to nie jest urządzenie, które możemy używać od razu po zakupie: trzeba poświęcić na to trochę czasu, by nauczyć się je obsługiwać i się z nim oswoić. Mam tu na myśli zarówno człowieka, jak i czworonoga. Pierwsze uruchomienia głośników na smartfonie przymocowanym do obróżki zwierzaka może go zestresować. Pupila trzeba powoli przyzwyczajać do tego wynalazku. Trudnością dla części użytkowników w Polsce może być to, że instrukcje do smartfona dla zwierząt jest dostępna tylko po angielsku. Warto ją przeczytać, bo zawiera wskazówki jak dostosować sprzęt, aby uniknąć stresu u pupila. 
Czy warto mieć PetPhone?
Główna atrakcja, czyli możliwość, by zwierzak dzwonił do opiekuna, w przypadku moich kotów okazała się niewypałem. Bardziej doceniam PetPhone za wszystkie pozostałe funkcje. W apce urządzenia widzę, że twórcy pracują nad kolejnymi gestami aktywującymi dzwonienie. Mają dodać także opcję, aby pupile wyposażone w urządzenia mogły komunikować się same ze sobą. Apka ma również aspekt społecznościowy. Możemy wrzucić fotkę pupila i oglądać posty innych użytkowników. Koty w internecie to zawsze sztos. Produkt jest chiński, więc większość wpisów również jest z Kraju Środka. Zostawiłem tam pamiątkę z Polski.
Moje kotki żyją w takich warunkach, że po zakończeniu okresu próbnego odłożę urządzenia do pudełka. A gdyby miał psa? Tutaj byłaby to już zupełnie inna śpiewka, bo mam wrażenie, że psiarze bardziej skorzystają z wszystkich opcji dostępnych smartfonie. Jeśli korzystasz z lokalizatora dla zwierzaka, możesz docenić dodatkowe bajery w PetPhone.
Gadżet kupimy w Europie przez Amazon, eBay albo Aliekspres za ok. 350 zł (ceny mogą się różnić zależnie od sklepu). Smartfon dostępny jest w kolorze zielonym lub różowym i jest kompatybilny z innymi urządzeniami smart w ekosystemie GlocalMe.
Do ceny PetPhone po 30 dniach należy jeszcze doliczyć miesięczną subskrypcję apki (96 euro rocznie, 144 euro za dwa lata, albo 180 euro za trzy lata). Bez niej smartfon jest tylko kawałkiem plastiku. 

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/7866ee6c49fe6ad967fa9ff711384c88,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/7866ee6c49fe6ad967fa9ff711384c88,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Sprawdzałem ze swoimi kotami, jak działa PetPhone - &quot;pierwszy smartfon dla zwierząt&quot;.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/217433,polska-chce-wejsc-do-gry-o-polprzewodniki-europa-pozbawiona-produkcji</guid><link>https://innpoland.pl/217433,polska-chce-wejsc-do-gry-o-polprzewodniki-europa-pozbawiona-produkcji</link><pubDate>Sun, 23 Nov 2025 19:27:01 +0100</pubDate><title>Polska chce wejść do gry o półprzewodniki. &quot;Europa pozbawiona produkcji&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/290a0f5d45e52d9a3a220ba7eb76662d,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Intel – jeden z czołowych graczy na rynku półprzewodników, wycofał się niedawno z inwestycji w Polsce. To jednak nie kończy naszych planów dotyczących lokalnego rozwoju tej branży. Rząd zapowiada utworzenie "trójkąta półprzewodnikowego" z naszymi najbliższymi sąsiadami.

Wycofanie się Intela z projektu fabryki pod Wrocławiem nie oznacza, że Polska rezygnuje z ambicji w sektorze półprzewodników. Zdaniem wiceministra rozwoju Michała Jarosa przyszłość branży może zależeć od współpracy z Czechami i Niemcami, jak i inwestorami z Tajwanu, którzy coraz aktywniej wchodzą na rynek w naszym regionie. 
Polska szuka sojuszy na rynku półprzewodników
Intel ogłosił w lipcu, że rezygnuje z planów budowy zakładów w Niemczech i w Polsce. Wrocławska inwestycja, warta 4,6 mld dol., miała obejmować montaż i testowanie półprzewodników. Jaros podkreślił, że firma wycofała się również z projektu w amerykańskim Ohio, co – jak stwierdził – oznacza, że "tutaj polityki nie było, tylko twarda kalkulacja". Zaznaczył też, że inwestycja mogła zwiększyć zdolności produkcyjne całej Europy, która wciąż pozostaje zależna od azjatyckich dostawców.
"Europa jest pozbawiona produkcji półprzewodników" – stwierdził Jaros.
Rząd liczy teraz na stworzenie "trójkąta półprzewodnikowego" między Polską, Czechami i Niemcami. W Dreźnie powstaje fabryka jednego z tajwańskich producentów, a firmy z tego kraju mają już swoje zakłady w Czechach. Zdaniem Jarosa taki układ mógłby wzmocnić regionalne łańcuchy dostaw i stworzyć zaplecze dla dalszej ekspansji. 
Polska chce wykorzystać również własne zasoby technologiczne. Jaros zaznaczył, że w kraju działa około 50 tys. firm software’owych, które jego zdaniem mogą wspierać przemysł półprzewodników. Zaproponował stworzenie drugiego technologicznego "trójkąta", opartego na współpracy Wrocławia, Katowic i Łodzi. 
"To byłby trójkąt technologiczny w obszarze ICT, czyli komunikacji, nowych technologii komunikacyjnych" – dodał. 
Tajwan jako kluczowy partner
"Myślę, że tajwańskich inwestycji będzie w Polsce więcej z miesiąca na miesiąc"  – powiedział Jaros. 
Według rządu to właśnie inwestorzy z Tajwanu mają odegrać kluczową rolę w rozwoju polskiego sektora. Przypomniał, że Taipei wskazało Polskę jako jeden z kierunków rozwoju gospodarczego i technologicznego. Podkreślił, że tajwańskie firmy oferują nie tylko kapitał, ale przede wszystkim zaawansowane technologie, które mogą zwiększyć odporność polskiej gospodarki na zawirowania geopolityczne.
Tajwańscy inwestorzy są już obecni w Polsce. W Czeladzi trwa budowa fabryki komponentów dla branży motoryzacyjnej, a pod Poznaniem powstają magazyny energii. Jaros dodał, że rozmowy z firmami dotyczą głównie energetyki, sztucznej inteligencji i serwerowni – w każdym z tych sektorów kluczową rolę odgrywają półprzewodniki. 
Źródło: Bankier.pl

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/290a0f5d45e52d9a3a220ba7eb76662d,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/290a0f5d45e52d9a3a220ba7eb76662d,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Projekt rozwoju sektora półprzewodników w Polsce i Europie skomentował wiceminister rozwoju.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/217373,aplikacja-rocket-asystent-kariery-pomaga-znalezc-prace-wynikow-nie-pokaze-szefowi</guid><link>https://innpoland.pl/217373,aplikacja-rocket-asystent-kariery-pomaga-znalezc-prace-wynikow-nie-pokaze-szefowi</link><pubDate>Sun, 23 Nov 2025 09:00:02 +0100</pubDate><title>Polska aplikacja Rocket pomaga znaleźć pracę. Wyników nie pokażę szefowi</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/ffe12adf55edc872d2ca5f0a93ac7088,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Aplikacja mobilna Rocket Asystent Kariery jest nowością na rynku, która dzięki AI pomaga znaleźć pracę. Do tego oferuje wiele przydatnych funkcji na kolejnych etapach rekrutacji. Przetestowałem jej możliwości.

Szukanie pracy bywa męczarnią. Składanie CV, wysyłanie go do rozmaitych firm, oczekiwanie na odpowiedź… a jak już idziemy na rozmowę kwalifikacyjną, może dopaść nas stres. Ten trudny proces pragnie ułatwić portal rocketjobs.pl swoją aplikacją Rocket – Asystent Kariery. To wirtualny pomocnik, którego każdy może mieć w kieszeni. Sprawdziłem jak apka Rocket działa w praktyce.
Szukanie pracy. Jak działa aplikacja Rocket – Asystent Kariery
Po pierwsze, na naszym smartfonie poszukajmy Rocket w sklepie z apkami po pełnej nazwie (na iOS albo na Android). Sama nazwa "Rocket" (rakieta) jest moim zdaniem niefortunnym wyborem, bo apek wykorzystujących to słowo jest w bród, więc trzeba będzie sporo się naszukać. Skrót nazwy apki – RAK – też wygląda słabo. Jak już znalazłem i pobrałem apkę, zostałem powitany przez asystenta AI i poproszony o podanie danych.
Mogłem ręcznie stworzyć dowolny profil, ale wymagało to trochę roboty. Dużo atrakcyjniejsza wydała mi się opcja przesłania CV albo zalinkowanie konta na Linkedin. Nie sprawdzałem ofert dla operatora koparki, zostałem przy własnych kompetencjach (chociaż na marginesie, jak raz wsiadłem do koparki, nie szło mi źle). Mogłem jeszcze porównać obecne wynagrodzenie z proponowanym w nowej ofercie.
Wybrałem więc zgranie danych z profilu Linkedin, co zajęło chwilę… i od razu zostałem powitany ofertami z wysoki dopasowaniem. W teorii. Chociaż wedle AI niby miałem 75 proc. trafienia do jednej (z wyjątkowo atrakcyjnym wynagrodzeniem), w praktyce było je o kant stołu potłuc.  Jednak już próby własnoręcznego (ludzkiego) wyszukiwania sprawdzały się lepiej. Jak to z pracą AI – im więcej z niego korzystamy, tym lepiej dla nas funkcjonuje.
Jak szukać pracy z pomocą AI? Rocket – Asystent Kariery wybiera oferty
Aplikacja oferuje gotowe prompty, czyli polecenia dla AI, które pomaga się nam przygotować do znalezienia nowej pracy. Możemy zdobyć informacje o firmie, przeanalizować dopasowanie ofert pracy (w tym błędnym przypadku AI przyznało mi się, że trochę przestrzeliło), poćwiczyć rozmowę rekrutacyjną… 
Będę szczery: to wszystko są rzeczy, o które możemy zapytać np. ChatGPT, ale gotowe i pod ręką. Jest też wygodniej pod tym względem, że raz wprowadzamy dane i zdjęcie, a potem dobieramy oferty bez całego cyklu powtarzania promptów. Najatrakcyjniejsze wydawało mi się szybkie tworzenie dopasowanych CV pod konkretne oferty.
Jeden klik, minuta czekania i dostałem dokument ze zdjęciem, w przystępnej formie i gotowy do wysłania. Wygląda elegancko i domyślnie jest przeznaczony do wysłania z poziomu apki, więc nie da się go pobrać. Można je jednak skopiować albo przepisać, jeśli ktoś ma chęć i determinację. Poprawki w życiorysie w Rocket możemy swobodnie nanosić pisząc albo mówiąc do asystenta. Dodatkową zaletą apki jest, że automatycznie dopasowuje język CV do języka oferty o pracę. Możemy więc śmiało aplikować o pracę za granicą.
Skuteczności apki oczywiście nie mogę z miejsca zweryfikować. Warto jednak mieć na uwadze, że obecnie i tak czas oczekiwania na rozpatrzenie zgłoszenia o pracę bywa bardzo długi: wedle danych z "Monitora Rynku Pracy", średnio w Polsce firmy odpowiadają kandydatom po niemal 4,5 miesiąca od złożenia przez nich CV.
Jak pobrać aplikację Rocket?
Aplikacja dostępna jest do pobrania dla systemów iOS i Android. Jest produktem portali ogłoszeniowych rocketjobs.pl i justjoin.it. Jak informują w komunikatach prasowych, jej funkcje będą sukcesywnie udoskonalane na podstawie pierwszych opinii użytkowników. 
"Dzisiaj konkurencja na rynku pracy jest większa niż kiedykolwiek. W ciągu dwóch ostatnich lat liczba kandydatów na jedno stanowisko wzrosła o 80 proc., a mimo to ponad 70 proc. aplikacji nie przechodzi pierwszego etapu rekrutacji. To pokazuje, że problem nie leży w braku starań kandydatów, ale w tym, jak aplikują" – przekazuje w komunikacie prasowym Piotr Nowosielski, CEO Just Join IT.
Czy Rocket rzeczywiście pomaga znaleźć pracę? Minusem aplikacji jest to, że pula ogłoszeń o pracę jest ograniczona (nie przeszukuje "całego" internetu), ale za to pozwala nimi bardzo wygodnie zarządzać. Osobom korzystających z wyżej wymienionych portali apka Rocket powinna się spodobać.
A innym? Apka nic nie kosztuje, a może się przydać. Jeśli na przykład szukamy pracy z pomocą chatbotów przy szukaniu pracy, prompty z Rocket mogą być inspiracją dla naszych własnych.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/ffe12adf55edc872d2ca5f0a93ac7088,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/ffe12adf55edc872d2ca5f0a93ac7088,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Aplikacja Rocket od rocketjobs.pl pomaga w szukaniu pracy i pisaniu CV.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/217196,zawodowcy-jutra-sylwia-czubkowska-o-ai</guid><link>https://innpoland.pl/217196,zawodowcy-jutra-sylwia-czubkowska-o-ai</link><pubDate>Mon, 17 Nov 2025 18:00:02 +0100</pubDate><title>AI zmienia pracę, ale nie tak, jak myślisz. Czubkowska: Kluczowy człowiek</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/a26a4fec7e1a3c9f5d1467241a147799,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jak naprawdę zmienia się rynek pracy? Czy sztuczna inteligencja odbierze nam zawody, czy może… to ludzie i korporacje stwarzają największe zagrożenie? W studiu INNPoland gościmy Sylwię Czubkowską – dziennikarkę technologiczną i autorkę książki "Bóg techy". Rozmawiamy o sieczce AI, patologiach gigantów, stresie technologicznym, błędnych inwestycjach firm i przyszłych kompetencjach, które naprawdę będą coś warte na rynku pracy. To nie jest rozmowa o strachu przed AI. To rozmowa o tym, jak nie dać sobie wmówić, że człowiek jest zbędny.

Kim będą "Zawodowcy Jutra"? Odpowiedzi na to pytanie szukamy razem z Mentors 4 Starters.

                    
                
Obserwuj INNPoland na YouTube.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/a26a4fec7e1a3c9f5d1467241a147799,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/a26a4fec7e1a3c9f5d1467241a147799,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">AI zmienia pracę, ale nie tak, jak myślisz. Czubkowska: Kluczowy człowiek</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/217169,nowa-bateria-z-diafitu-polacy-pracuja-nad-przelomem</guid><link>https://innpoland.pl/217169,nowa-bateria-z-diafitu-polacy-pracuja-nad-przelomem</link><pubDate>Sun, 16 Nov 2025 16:40:07 +0100</pubDate><title>Polscy naukowcy pracują nad baterią, że mucha nie siada. Wykorzystują nowy materiał</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/cf3ec568cf2f3a2d9ddd4045eb008c0e,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Biuro prasowe Politechniki Gdańskiej poinformowało, że ich naukowcy we współpracy z kolegami z USA i Belgii pracują nad lepszymi metodami magazynowania energii. Szybsze ładowanie i lepsza pojemność baterii? To może być możliwe z nowym materiałem - diafitem.

Zespół naukowców pod kierownictwem Polaków z Politechniki Gdańskiej kieruje badaniami nad diafitem, hybrydowym materiałem z połączenia diamentu i grafenu. Jego unikatowe właściwości są obiecujące w celach lepszego magazynowania energii. Projekt otrzymał już 1,5 mln zł dofinansowania.
Nowa bateria z diafitu
Diafit, jak informuje Politechnika Gdańska, łączy w sobie trwałość diamentu z wyższą przewodnością elektryczną niż grafen. Oznacza to, że materiał ma potencjał, aby wykonane z niego baterie ładowały się szybciej. Co może być dużą zmianą dla samochodów elektrycznych, ale i otworzyć drzwi do wydajniejszego magazynowania energii odnawialnej z paneli fotowoltaicznych. Mniejsze urządzenia jak smartfony uzyskałyby dłuższy czas działania baterii.
Naukowcy z Wydziału Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki Politechniki Gdańskiej pracują nad tym z kolegami z Uniwersytetu Hasselt w Belgii i Caltech w USA. Diafit będzie wytwarzany w laboratorium na politechnice. Tutaj również przeprowadzona zostanie część badań. Polacy zastosują zaawansowane techniki wytwarzania, w tym technologię plazmową i lasery. 
Projekt nazwany "Inżynieria heterodomieszkowanych nanostruktur diafitowych wspomagana symulacjami do zastosowań mikroenergoelektronicznych" otrzymał dofinansowanie w ramach konkursu Narodowego Centrum Nauki OPUS 28+LAP/Weave, Politechnika Gdańska otrzymała z tego prawie 1,5 mln zł.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/cf3ec568cf2f3a2d9ddd4045eb008c0e,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/cf3ec568cf2f3a2d9ddd4045eb008c0e,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Naukowcy z Politechniki Gdańskiej prowadzą badania nad nowym materiałem, mogącym dokonać przełomu w produkcji baterii (zdjęcie poglądowe).</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/217166,elevenlabs-wspolpracuje-z-aktorami-startuje-iconic-voice-marketplace</guid><link>https://innpoland.pl/217166,elevenlabs-wspolpracuje-z-aktorami-startuje-iconic-voice-marketplace</link><pubDate>Sun, 16 Nov 2025 15:56:08 +0100</pubDate><title>Cyfrowa nieśmiertelność? Gwiazdy Hollywood sprzedały swoje głosy polskiej firmie</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/35cf2a76abcf637911c9c8caab42eb52,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Polska firma ElevenLabs podpisała umowę z oskarowymi aktorami Michaelem Cainem i Matthew McConaugheyem, pozyskując licencję na klonowanie ich głosów z AI. Aktorzy chcą w ten sposób wydłużyć swoją sławę na wieczność. I to w momencie, gdy Hollywood z branżą AI jest w stanie wojny.

Polska firma ElevenLabs jednocześnie święci start platformy "Iconic Voice Marketplace" (Rynek Ikonicznych Głosów) i znalazła się w ogniu krzyżowym walki o tożsamość przeciw technologiom AI. Na tę platformę dwóch aktorów z Hollywood sprzedało firmie prawa do swoich głosów.
Głosy aktorów w ElevenLabs
Umowa z Michaelem Cainem (92 l.) i Matthew McConaugheyem (56 l.) pozwala każdemu, kto zapłaci, wynająć ich idealnie odtworzone głosy do swoich potrzeb. Artyści zachowują kontrolę nad swoim wizerunkiem i otrzymują z tego tytułu tantiemy.
Podobno McConaughey zainwestował nawet w polską firmę, ale kwota pozostaje nieznana. Planuje skorzystać z jej technologii, aby stworzyć hiszpańskojęzyczną wersję swojego newslettera "Lyrics of Livin", chociaż sam nie zna tego języka.
Umowę podpisano 13 listopada tego roku. Michael Caine oświadczył w mediach, że ElevenLabs korzysta z innowacji do celebracji ludzkości. "Nie chodzi o zastępowanie głosów, ale o ich wzmocnienie i zachowanie na przyszłość" – zadeklarował aktor. 
Targowisko słynnych głosów startuje z 28 nazwiskami, w którym za zgodą spadkobierców możemy zapłacić za legalne korzystanie z głosów np. Johna Wayne.
Deepfake AI, a legalne materiały
Już na wczesnym etapie rewolucji AI scenarzyści i aktorzy podnieśli głośny strajk. Umowa dwóch aktorów wzburzyła znów wody. Przypomnijmy tylko, że technologie generatywne i deepfake kradną głosy, a Sora 2 igra z prawami autorskimi.
Do tego niedawno Disney ogłosił, że na ich platformie streamingowej Disney+ pojawi się narzędzie do generowania własnych treści. Szerokim echem odbił się wpis Dany Terrace, dawnej animatorki Disneya, zachęcającej do anulowania subskrypcji i nawet piracenia jej dzieł na tej platformie. W takiej atmosferze umowa z ElevenLabs dla wielu wydaje się oburzająca.

                    
                        
                    
                Z drugiej strony podejście ElevenLabs, z tantiemami i możliwością kontroli wizerunku, dla niektórych wydaje się odpowiedzialnym podejściem. Mateusz Staniszewski, współzałożyciel firmy, określił to na mediach społecznościowych jako "etyczną alternatywę dla deepfake", sposób zachowania autentycznego dziedzictwa kultury wciąż żywego.
ElevenLabs osiągnęło status jednego z najbardziej rozpoznawalnych startupów AI na świecie. Swoją działalność zaczęli w 2022 roku, status "jednorożca" (wyceny rynkowej na 1 mld dolarów) uzyskali w ledwo dwa lata. Wśród ich użytkowników są przedstawiciele branży kreatywnej i mediów, w tym giganci jak "The Washington Post" czy "The New Yorker".

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/35cf2a76abcf637911c9c8caab42eb52,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/35cf2a76abcf637911c9c8caab42eb52,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Michael Caine (z lewej) i Matthew McConaughy (z prawej) podpisali umowę z polską firmą ElevenLabs na klonowanie ich głosu z AI.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/217145,miliony-na-polska-nanotechnologie-i-leki-to-nie-scifi-to-sie-dzieje</guid><link>https://innpoland.pl/217145,miliony-na-polska-nanotechnologie-i-leki-to-nie-scifi-to-sie-dzieje</link><pubDate>Sat, 15 Nov 2025 14:47:34 +0100</pubDate><title>Miliony na polską nanotechnologię i leki. To nie sci-fi, to się dzieje tu i teraz</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/f4243b70226b0d3403184ad468549e5f,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Coraz więcej polskich podmiotów inwestuje poważne pieniądze w badania nad nowymi lekami oraz produkcję nanomateriałów! GUS opublikował raport m poświęcony, pokazujący skalę.

Raport Głównego Urzędu Statystycznego pt. "Biotechnologia i nanotechnologia w Polsce w 2024 r." obrazuje wzrost liczby przedsiębiorstw w tych sektorach. W pierwszym mamy aż o jedną czwartą więcej firm w porównaniu do 2023 roku. W obu są coraz poważniejsze pieniądze.
Nanotechnologia w Polsce
Polskie firmy w sektorze nanotechnologii – brzmi futurystycznie, to słowo w kojarzymy z dzieł fantastyki naukowej, gdzie chmary miniaturowych robotów są w stanie wykreować bądź zniszczyć wszystko. W rzeczywistości, jak informuje GUS, w Polsce przedsiębiorcy zaangażowani są głównie w nanomateriały: 62 przedsiębiorstwa z 88 łącznie.
Firm zajmujących się nanotechnologią jest o 6 proc. więcej niż w 2023 r. i w 2024 r., zatrudniały w ostatnim okresie 3,3 tys. osób. Nakłady na ich działalność wzrosły do 433,3 mln zł, o 11 proc. więcej rok do roku. Branża badawcza i rozwojowa (B+R) w tym sektorze to 150 podmiotów (o 2,7 proc. więcej r/r i zatrudniają ok. 535 osób), za to spadły nakłady finansowe – było o 3,2 proc. nisze i wyniosły 368,3 mln zł.
Biotechnologia w Polsce
W biotechnologii, zajmującej się m.in. produkcją nowych leków, w 2024 roku było 246 przedsiębiorstw, o jedną czwartą więcej niż rok wcześniej. Nakłady wewnętrzne wyniosły prawie 3,3 mld złotych i wzrosły w skali roku aż o 38,1 proc., z czego praktycznie całość (95,8 proc.) stanowiły środki wewnętrzne przedsiębiorstw. B+R w biotechnologii w 2024 r. to 275 podmiotów, o 15 proc. więcej niż przed rokiem. Nakłady wewnętrzne zwiększyły się do 1,8 mld zł o 7,1 proc.
Jak podaje GUS, w 2024 r. w działalność biotechnologiczną zaangażowanych było 12 350 osób (o 18,5 proc. więcej niż przed rokiem). W przedsiębiorstwach pracowało 6 408 osób, tj. o 43 proc. więcej niż rok wcześniej. Działalność badawczą i rozwojową w przedsiębiorstwach prowadziły 2 482 osoby (w tym 1 525 kobiet), co stanowiło 38,7 proc. wszystkich pracujących w biotechnologii w przedsiębiorstwach.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/f4243b70226b0d3403184ad468549e5f,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/f4243b70226b0d3403184ad468549e5f,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">GUS opublikował raport &quot;Biotechnologia i nanotechnologia w Polsce w 2024 r.&quot;.</media:title></media:content></item>
		
	</channel>
</rss>
