<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title><![CDATA[INNPoland.pl - INN:MOTO]]></title>
		<description><![CDATA[Najnowsze artykuły i wpisy blogerów w kategorii INN:MOTO w INNPoland.pl]]></description>
		<link>https://innpoland.pl/c/207,inn-moto</link>
				<generator>innpoland.pl</generator>
		<atom:link href="https://innpoland.pl/rss/kategoria,207,inn-moto" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<atom:link rel="hub" href="https://pubsubhubbub.appspot.com/" xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" />
			<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/205991,niskie-spalanie-w-segmencie-suv-ow-mit-czy-rzeczywistosc</guid><link>https://innpoland.pl/205991,niskie-spalanie-w-segmencie-suv-ow-mit-czy-rzeczywistosc</link><pubDate>Tue, 30 Apr 2024 14:56:31 +0200</pubDate><title>Niskie spalanie w segmencie SUV-ów – mit czy rzeczywistość?</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/2420d40e0633463833f27e1a6dcdc096,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Duży, wydajny SUV zazwyczaj nie kojarzy się z samochodem ekonomicznym. Jeśli szukamy oszczędności, to zazwyczaj wybieramy mniejsze auta, ewentualnie stawiamy na wersje elektryczne lub hybrydowe. Czy da się nie rezygnować z przestronnego wnętrza i osiągów SUV-a na rzecz niższego spalania? Sprawdź technologie, które zmniejszają koszty.

Czym jest SUV i jakie są jego zalety?
Kategoria pojazdów o nadwoziu typu SUV oznacza auta sportowo-użytkowe lub sportowo-rekreacyjne, co podkreśla ich uniwersalny charakter i niejasne cechy wyróżniające spośród dostępnych modeli. Producenci samochodów określają tak
samochody osobowe o cechach tych terenowych, które umożliwiają pokonywanie dróg nieutwardzonych oraz użytkowych czy przewiezienie np. sprzętu ogrodniczego lub rowerów na rodzinną wycieczkę. SUV-y już dziś są na rynku popularne, a patrząc na nowe propozycje producentów samochodów, będą jeszcze bardziej rozpowszechnione w przyszłości. 
Choć pierwotnie określenie SUV oznaczało komfortowe i łatwe w prowadzeniu samochody terenowe, to dziś auta te są często wybierane nie tylko przez kierowców, którzy potrzebują pojazdu pozwalającego na poruszanie się po nieutwardzonych drogach. SUV-y stały się bardzo popularne raczej ze względu na inne swoje zalety. Najważniejszą z nich wydaje się podniesiona pozycja za kierownicą. Dzięki takiej konstrukcji
samochodu wsiadanie oraz wkładanie bagaży staje się łatwiejsze. Dodatkowo poprawia się widoczność kierowcy i poczucie bezpieczeństwa. 
Nie bez znaczenia jest również komfort i przestronność wnętrza, duża pojemność bagażnika oraz łatwość w poruszaniu się na różnorodnej nawierzchni. 
Choć samochody typu SUV mają cechy samochodów terenowych, to nie są one tak mocno dostosowane do poruszania się po nieutwardzonej nawierzchni. W odróżnieniu od SUV-ów prawdziwe samochody terenowe są wyposażone w silnik o konstrukcji widlastej wyposażony w reduktor, który dodatkowo zmienia przełożenie pracy silnika (pozwala na jeszcze niższy bieg niż jedynka), wydajne chłodzenie oraz jest zabezpieczony przed
zalaniem. Ma również wyższą moc, która może zdecydować o możliwości pokonania dużych nachyleń. 
To wszystko cechy przydatne w podczas jazdy w terenie, ale wiążą się z wieloma wadami, wśród których można wymienić wysoką masę pojazdu, małe wnętrze
pomimo dużych rozmiarów zewnętrznych, powolne przyspieszenie i niską prędkość maksymalną, wysokie ceny części oraz wysokie spalanie paliwa. Z tego powodu producenci samochodów zaczęli produkować auta osobowe tylko o niektórych cenach samochodów terenowych – czyli SUV-y.
Wraz ze wzrostem popularności SUV-ów zaczęły tracić one coraz więcej cech samochodu
terenowego, a zyskiwać te charakterystyczne dla pojazdu osobowego lub miejskiego. Pojawiły się takie kategorie pojazdów jak crossovery oraz kompaktowe SUV-y, które bardziej odpowiadały mieszkańcom miast, ale pomimo to nie rezygnowały z najważniejszej dla nich zalety – wyższego prześwitu. Dodatkowo dzisiejsze SUV-y często
są mniejsze, co ułatwia parkowanie w mieście, jazdę po autostradach, poprawia przyspieszenie oraz znacząco zmniejsza spalanie. W wielu modelach rezygnuje się również z napędu na cztery koła, co znacznie obniża cenę produkcji oraz wykorzystanie paliwa. Inna jest również sylwetka nowych pojazdów, która zaczerpnęła aerodynamikę raczej z samochodów sportowych niż terenowych (nadwozie często nawiązuje do kombi lub hatchback).
Jak to jest z tym spalaniem w SUV-ie? Czy
niskie spalanie w SUV-ie jest możliwe?
Wśród wad korzystania z samochodów terenowych lub SUV-ów często wymienia się wysokie spalanie. Nic dziwnego, w końcu koszty eksploatacji są znaczącym czynnikiem decydującym o wyborze typu i modelu samochodu. Dziś na szczęście producenci aut słuchają potrzeb klientów i dzięki dostosowaniu pojazdów do potrzeb ich użytkowników oraz rozwojowi technicznemu, są w stanie oferować SUV-y, których spalanie nie odbiega znacząco od typowych samochodów osobowych. 
Dobrym przykładem jest tu Mazda CX-60 z napędem dieslowskim, która w wersji z
napędem na tylne koła spala średnio 4,9 l/100 km (według norm WLTP). Uzyskuje to dzięki zaawansowanemu silnikowi E-Skyactiv D o pojemności 3,3 l, który składa się z 6 cylindrów montowanych wzdłużnie. Napęd wyposażony jest w technologię DCPCI
(Distribution-Controlled Partially Premixed Compression Ignition) oraz 48-woltowy układ
miękkiej hybrydy M Hybryd Boost, który odpowiada m.in. za rekuperację energii hamowania. Dzięki idei dopasowania pojemności silnika do parametrów pojazdu (jego moc to aż 200 KM) oraz nowoczesnym technologiom jest w stanie uzyskać niskie spalanie oraz spełnić wyśrubowane normy emisji spalin (127 g/km CO2). Warto przy tym pamiętać, że Mazda CX-60 wcale nie jest małym samochodem, a pełnowymiarowym SUV em o długości 4,74 m i wadze ok. 1,9 tony.
Mazda CX-60 występuje także w wersji hybrydowej typu PHEV (plug-in) i mocy maksymalnej 327 KM oraz silniku elektrycznym 129 KW. W trybie w pełni elektrycznym może przejechać 63 km, co wystarczy do codziennego poruszania się np. po mieście lub dojazdu do pracy (statystyczny Europejczyk dziennie pokonuje ok. 48 km) i podładowanie baterii. W takiej wersji pełnowymiarowy SUV Mazda CX-60 spala tylko 1,5 l/100 km przy emisji CO2 na poziomie 33 g/km.
Dowiedz się więcej o ekonomicznym SUV-ie Mazda CX-60>>
Podsumowując, nie jest bezzasadny pogląd, że samochody typu SUV posiadają cechy, które podnoszą spalanie. Jednak warto pamiętać, że dziś nie zawsze musi być to zgodne z prawdą. Dotyczy to przede wszystkim pojazdów większych i starszych oraz posiadających więcej cech samochodów terenowych, których nie każdy kierowca SUV-a potrzebuje (np. napęd na obie osie). Dzisiejsze miejskie (szczególnie kompaktowe) SUV-y charakteryzują się porównywalnym spalaniem do samochodów z klasycznym nadwoziem. Technologie elektryfikacji silników oraz wyśrubowane normy emisji spalin narzucane przez Unię Europejską sprawiają, że producenci samochodów w ostatnich latach poczynili duże postępy techniczne w celu zminimalizowania spalania paliwa.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/2420d40e0633463833f27e1a6dcdc096,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/2420d40e0633463833f27e1a6dcdc096,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/205988,jak-naladowac-samochod-elektryczny-najlepsze-metody</guid><link>https://innpoland.pl/205988,jak-naladowac-samochod-elektryczny-najlepsze-metody</link><pubDate>Tue, 30 Apr 2024 14:45:54 +0200</pubDate><title>Jak naładować samochód elektryczny – najlepsze metody</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/a16f41a6cea61de60a7b3bc6938c20fe,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W Polsce zarejestrowanych jest – według aktualnych danych – ponad 62,5 tysiąca samochodów elektrycznych i prawie 49 tysięcy hybryd typu plug-in. Łącznie flota pojazdów wymagających ładowania baterii to 100 tysięcy. Niewiele wobec ogólnej liczby samochodów spalinowych, ale elektryków przybywa sporo. Przybywa też, choć zbyt wolno, ogólnodostępnych punktów ładowania. Jest ich ponad 6 tysięcy, w tym 4,5 tysiąca ładowarek prądu zmiennego (AC) i niestety tylko nieco ponad 1,5 tysiąca szybszych ładowarek prądu stałego (DC).

Gdzie ładować auto elektryczne?
W dużych miastach stacji ładowania jest już na całkiem sporo bo około 3,5 tysiąca. Punktów ładowania aut elektrycznych mamy w kraju prawie 6,5 tysiąca z czego około 30% to szybkie punkty ładowania prądem stałym, a około 70% to wolne punkty prądu przemiennego o mocy około 22 kW. Znajdziemy je na parkingach centrów handlowych, w okolicach biurowców czy też na niektórych stacjach benzynowych. Polska sieć ładowarek jest jednak nadal mocno dziurawa i warto wiedzieć, jakie są jej wady i zalety. W budowę stacji ładowania inwestuje coraz więcej firm, co jest zjawiskiem pozytywnym – każda z sieci ma jednak własne warunki użytkowania (no i różne ceny), co sprawę nieco komplikuje. Większość do obsługi wymaga zainstalowania aplikacji bądź posłużenia się kartą, tylko nieliczne pozwalają na zapłatę kartą lub gotówką, tak jak po zatankowaniu paliwa. Jeśli korzystamy z usług jednej sieci, użycie karty czy aplikacji będzie wygodne – na przykład popularna sieć Greenway po prostu raz w miesiącu przysyła fakturę za wszystkie ładowania. Gdy jednak chcemy skorzystać z usługi jednorazowo, konieczność instalowania aplikacji może po prostu do tego zniechęcić. Z drugiej strony, to chyba najbardziej rozpowszechniona sieć, aplikację więc można zainstalować na wszelki wypadek. 
Jaką moc mają ładowarki?
Zwykłe „słupki” sieci Greenway wykorzystują prąd przemienny i dają moc maksymalnie 22 kW. Pamiętać jednak należy, że jeśli ładowarka ma dwa podłączenia, swoją maksymalną moc musi podzielić, z 22 kW robi nam się więc 11. Sieć ma też ładowarki mocniejsze, 50 kW, rozmieszczone je głównie w dużych centrach handlowych, co ogranicza możliwość skorzystania do godzin otwarcia sklepu. Na niektórych stacjach sieci Orlen spotkamy ładowarki o mocy 50 kW z trzema złączami – standardowym typu 2, oraz dwoma do ładowania prądem stałym: CCS i CHAdeMO. Nieliczne stacje dysponują ładowarkami 100 kW. Jeśli mamy szczęście i taka stacja znajdzie się na naszej trasie, doładujemy się mniej więcej w pół godziny. Jeśli nie – będziemy zmuszeni do poszukiwania ładowarek na przykład przy centrach handlowych lub hotelach. Pomocną przy wyszukiwaniu ładowarek może być aplikacja PlugShare, która pokazuje też czy punkt jest akurat wolny czy zajęty. Prawdziwym białym krukiem są natomiast najszybsze stacje ładowania sieci Ionity – w Polsce są może cztery. Tutaj jednak czas naładowania 50 kWh skraca się do kilkunastu minut, bo ładowarki te mają moc nawet 350 kW. 
Ile trwa naładowanie samochodu elektrycznego?
Dla przykładu – naładowanie typowego samochodu elektrycznego jak Volvo EX40 (to nowa nazwa modelu XC40 Recharge) wcale nie trwa bardzo długo. Czas ładowania od 10 do 80% pojemności baterii zajmuje około 34 minut przy użyciu ładowarki prądu stałego publicznej sieci o mocy 130kW w samochodzie z akumulatorem o pojemności 69 kWh. Większą baterię (82 kWh) można też ładować mocniejszym prądem stałym (200 kW), co skraca czas ładowania od 10 do 80% do około 28 minut. Zasięgi tych samochodów wynoszą od 470 do 530 km, co przy użytkowaniu w mieście pozwala, zależnie od dziennego przebiegu, ładować nawet tylko raz w tygodniu. 
Domowe instalacje
Najłatwiej mają oczywiście posiadacze własnych domów z garażami. Zwykła domowa instalacja 230V będzie tutaj najmniej efektywna. Używając prądu przemiennego (AC) uzyskamy moc ładowania 2,3 kW. Podłączanie samochodu do gniazdka jest po prostu bezsensowne, bo auto może ładować się kilka dni. Jednak właściciele garaży mogą nieco poprawić możliwości prądu przemiennego. Przy zakupie samochodu na ogół oferowany jest tzw. wallbox, czyli domowa ładowarka naścienna. Zwiększa moc ładowania do 7,2 kWh. Jeśli posiadamy 3-fazowe gniazdo siłowe 16A 400V moc wzrośnie do 11 kW. Taka instalacja jest możliwa do wykonania w przydomowym garażu. Ale uzyskanie większej mocy ładowania jest już trudne, bo wymaga specjalnej instalacji 32-amperowej. Znajdziemy je w budynkach przemysłowych bądź nielicznych garażach nowych budynków wielorodzinnych. Tutaj uzyskamy już prąd 22 kW. Zatem inwestycja w wallbox wydaje się kluczowa, bo naładowanie akumulatora o pojemności 50 kWh
(wystarczającej w samochodzie używanym głównie w mieście) skróci się do nawet 2,5 godziny. Przy zwykłej instalacji trójfazowej różnica też będzie znaczna, bo naładowanie potrwa mniej więcej 4,5 do 5 godzin. Niektóre samochody elektryczne (na przykład
wspomniane Volvo EX 40) wyposażane są też w kable umożliwiające podłączenie bezpośrednio do gniazda siłowego 400V. Łatwo zatem wyliczyć, że samochód z bateriami o pojemności 75 kWh też damy radę naładować w ciągu nocy. Wallbox lub gniazdo siłowe skrócą ten czas do nieco ponad 7 godzin. Czas ładowania skraca się też, jeśli ładujemy baterię nie do 100, a do 80% pojemności. Jednak ostateczna moc ładowania prądem przemiennym zależy też od wbudowanego w instalację samochodu prostownika (400 lub 800V). Jak widać, na błyskawiczne ładowanie we własnym garażu nie ma co liczyć, jednak nadal jest to forma najtańsza – można skorzystać z nocnej taryfy. Można też częściowo wykorzystać instalację fotowoltaiczną, to jednak wymaga dodatkowych inwestycji, które nie zawsze będą opłacalne. Ale osoby, które na takie rozwiązanie się zdecydowały, przy sprzyjających warunkach będą ładować samochód naprawdę za darmo, inwestycja ostatecznie więc zawsze się zwróci. Większy problem z instalacją wallboxa mogą mieć mieszkańcy bloków z garażami podziemnymi. Muszą oni przejść całą drogę biurokratyczną, od zgody spółdzielni lub wspólnoty mieszkaniowej poczynając, na odbiorze technicznym kończąc (wallbox na miejscu postojowym w garażu wymaga też osobnego licznika).
Warto też wiedzieć, że hybrydy typu plug-in nie mają instalacji pokładowych pozwalających na ładowanie prądem o dużej mocy. Jednak ich baterie są mniejsze,
mają kilkanaście kWh pojemności, zatem ładowanie nawet nieco słabszym prądem AC też nie potrwa przesadnie długo. Zaletą hybrydy plug-in będzie możliwość przejechania kilkudziesięciu kilometrów tylko na prądzie, a więc spora oszczędność paliwa. Dla osób mających możliwość ładowania, a nie pokonujących codziennie długich tras, będzie to zaletą. 
W miarę rozwoju infrastruktury stacji ładowania z pewnością będzie przybywać. Do sytuacji idealnej nadal jest jednak daleko, co nie powinno zniechęcać do zakupu samochodu elektrycznego wszystkich, którzy mają możliwość zainstalowania ładowarki we własnym garażu, bądź też dysponują taką na firmowym parkingu. Coraz więcej osób decyduje się też na dłuższe trasy samochodem elektrycznym. W tym przypadku dobre planowanie pozwoli na jak najkrótsze postoje.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/a16f41a6cea61de60a7b3bc6938c20fe,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/a16f41a6cea61de60a7b3bc6938c20fe,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/198856,poznaj-najnowsze-technologie-zastosowane-w-napedach-hybrydowych-toyoty</guid><link>https://innpoland.pl/198856,poznaj-najnowsze-technologie-zastosowane-w-napedach-hybrydowych-toyoty</link><pubDate>Fri, 22 Sep 2023 16:54:32 +0200</pubDate><title>Napędy hybrydowe. Poznaj najnowsze technologie, po jakie sięgnęła Toyota</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/6d200e0cbc9508a493297f8a2a2b0726,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Samochód hybrydowy z roku na rok staje się coraz częstszym wyborem klientów. „Rewolucja" byłaby może określeniem na wyrost, ale liczby nie kłamią – sprzedaż hybryd Toyoty rośnie nieprzerwanie od 2010 roku i można śmiało powiedzieć, że tendencje znane z salonów japońskiej marki przekładają się dość wiernie na cały rynek zelektryfikowanych pojazdów. Nic dziwnego – to właśnie Toyota jest liderem technologii hybrydowej, a jej modele królują w rankingach sprzedaży. Jak działa hybrydowe auto i skąd bierze się rosnąca popularność tego rodzaju napędu?


Auto hybrydowe – co to jest?
Hybrydy są dziś obecne w ofercie wielu producentów, a technikalia każdego z rozwiązań nieco się od siebie różnią. Ogólne kryterium pozostaje jednak niezmienne – samochód hybrydowy to taki, w którym za napęd odpowiedzialna jest zarówno jednostka spalinowa, jak i motor elektryczny. Hybryda, jak sugeruje zresztą nazwa, łączy cechy auta elektrycznego z samochodem napędzanym konwencjonalnie, a to zestawienie ma przede wszystkim obniżać zużycie paliwa i poziom emisji szkodliwych substancji. Oczywiście korzyści wykraczają daleko poza niskie spalanie, bo na przykład hybrydowa Toyota dla kierowcy oznacza również sporą dawkę przyjemności z jazdy. Płynna i cicha praca układu napędowego, przyzwoite osiągi i błyskawiczna reakcja na gaz – współczesne hybrydy przekonują na wiele sposobów. Jak to możliwe, że taki układ napędowy zapewnia bardziej ekonomiczną jazdę?
Samochód hybrydowy – jak działa?
Niezależnie od mocy, wielkości czy rocznika produkcji każdy układ hybrydowy składa się z kilku kluczowych podzespołów. To od ich współpracy zależą wrażenia z jazdy, a także skala oszczędności. Nie ma hybrydy bez silnika spalinowego, silnika elektrycznego, baterii trakcyjnej oraz przekładni. Praca poszczególnych elementów jest rzecz jasna kontrolowana przez komputer i odpowiednie oprogramowanie.
W przypadku najczęściej spotykanych "pełnych hybryd" współpraca poszczególnych komponentów wygląda następująco: silnik elektryczny napędza samochód przy niewielkich prędkościach, a także dodaje nieco mocy wtedy, gdy chcemy gwałtowniej
przyspieszyć. Jednostka spalinowa wprawia koła w ruch przy większych prędkościach, a więc w warunkach, w których opory powietrza są większe i silnik elektryczny potrzebuje wsparcia. Energia odzyskana podczas hamowania jest magazynowana w baterii, która następnie zaopatruje motor elektryczny. Brzmi prosto? Samochód hybrydowy nie jest tak skomplikowany, jak może się wydawać! Oczywiście rozwiązania poszczególnych producentów są mniej lub bardziej wyrafinowane i dopracowane, ale architektura
takiego układu jest przejrzysta, a podzespoły wcale nie są wielce skomplikowane w budowie. W końcu silnik elektryczny jest urządzeniem wszystkim na dobrze znanym, a dzięki jego wsparciu jednostka spalinowa może mieć prostszą konstrukcję, co zwiększa jej niezawodność i zmniejsza koszty serwisu.  
Hybrydowe auto Toyoty – kluczowe technologie
Mówiąc o hybrydowych samochodach, nie sposób nie przybliżyć technologii Toyoty. Japońska marka konsekwentnie rozwija ten napęd już od ponad 26 lat. W 2022 roku
Toyota świętowała ćwierćwiecze zastosowania zelektryfikowanego napędu w seryjnie produkowanym aucie. Dziś ten napęd jest bez porównania bardziej efektywny i zapewnia znakomite wrażenia z jazdy. Zdaniem wielu, to właśnie Toyota oferuje dziś najlepsze samochody hybrydowe, co odzwierciedlają wyniki sprzedaży.
Jak to więc jest, że pionier szybko stał się liderem i do dziś nie oddał zaszczytnej pozycji konkurentom? Kulisy sukcesu są typowo japońskie – pomysł opracowany wiele lat temu jest konsekwentnie rozwijany i ulepszany przez stosowanie innowacji. Obecna dziś na
rynku piąta generacja hybrydowego napędu Toyoty przenosi wrażenia z jazdy na wyższy poziom i zachowuje przy tym bezkonkurencyjną oszczędność. Komponenty najnowszych hybryd, które sukcesywnie trafiają do całej gamy modelowej, są mniejsze, lżejsze i jeszcze bardziej dopracowane względem tych, które znamy z poprzednich generacji.
Od samego początku sercem hybrydowego napędu są benzynowe, niewysilone silniki. Od ponad 25 lat Toyota stosuje również bezstopniowe skrzynie biegów e-CVT. Przekładnia potrafi w mgnieniu oka dopasować obroty do wymagań kierowcy i warunków drogowych, co sprawia, że spalinowa jednostka zawsze pracuje w optymalnym zakresie
obrotów. Toyota w przemyślany sposób dobiera też akumulatory – baterie różnią się w zależności od modelu czy jego generacji, ale zawsze wyróżniają się trwałością i efektywnością.
Toyota hybrydowa – modele i ich specyfikacje
Toyota jest jednym z niewielu producentów, którzy oferują hybrydowy samochód niemal w każdym rynkowym segmencie. Oferta marki w ciągu ostatnich lat została poddana kompleksowej elektryfikacji, więc zaletami takiego napędu mogą cieszyć się zarówno klienci poszukujący miejskiego auta, jak i 7-osobowego SUV-a. 
Najmniejsza hybrydowa Toyota to oczywiście Yaris. Ten model otwiera ofertę hybryd Toyoty i dał się poznać jako jedno z najoszczędniejszych aut na rynku. 116-konny układ napędowy zużywa średnio od 3,8 l benzyny na 100 km i pozwala jeździć za grosze, a typowo miejskie wymiary łączą się z rewelacyjnym wyposażeniem. To rzadkie zjawisko w tym segmencie. Adaptacyjny tempomat, klimatyzacja, system multimedialny z dotykowym ekranem – wszystko to znajdziemy na pokładzie najmniejszej hybrydowej Toyoty już w bazowej wersji. Obok Yarisa w gamie występuje również Yaris Cross, czyli spokrewniony model o nadwoziu typu SUV. Więcej przestrzeni, opcjonalny napęd na 4 koła i wciąż niewiarygodnie oszczędny napęd to zalety, które szybko uczyniły z niego prawdziwego europejskiego bestsellera. 
Toyota Corolla to auto kultowe jak świat długi i szeroki. Górnolotne stwierdzenie jest w pełni uzasadnione – sprzedawany w niemal każdym zakątku globu model jest znany ze swojej niezawodności i trwałości. W hybrydowej odmianie warto dopisać do listy zalet również wyjątkową oszczędność. Hybrydowa Toyota Corolla jest już dostępna z hybrydą piątej generacji, a w gamie silników znalazły się jednostki 1.8 Hybrid i 2.0 Hybrid Dynamic Force. Mocniejsza odmiana stawia na osiągi, ale nie ma tu mowy o kompromisach. Przyspieszenie do 100 km/h w zaledwie 7,4 s, osiągane przez Corollę Hatchback, nie wyklucza niskiego spalania, które wynosi zaledwie od 4,4 l/100 km. Corolla jest dostępna w wersjach hatchback, kombi i sedan. Szeroka oferta sprawia, że łatwo znaleźć wariant dopasowany do indywidualnych potrzeb. Dla tych, którzy oczekują nieco większego prześwitu i chcą jeździć SUV-em, przygotowano również Corollę Cross, która niedługo po premierze zagościła na wielu parkingach i podjazdach w całej Polsce. 
Mówiąc o hybrydowych SUV-ach Toyoty, nie sposób nie wspomnieć o nowej Toyocie C-HR. Wyjątkowy model doczekał się niedawno nowej odsłony, w której zastosowano jeszcze lepsze materiały wykończeniowe, najnowocześniejsze technologie i, rzecz jasna, hybrydowy układ piątej generacji.
A może od auta wymagasz jeszcze większej przestrzeni? Hybrydowa Toyota RAV4 to prawdziwie rodzinny model. Pod maską tej hybrydy Toyoty pracuje 2.5-litrowa jednostka spalinowa, a opcjonalny napęd AWD-i wykorzystuje dwa silniki elektryczne, które współpracują z benzynowym motorem. Przestronne wnętrze, naprawdę pokaźny prześwit
(wynoszący do 19 cm) i niskie spalanie (od 5,6 l/100 km) sprawiają, że RAV4 Hybrid zasługuje na szczególną uwagę.
Wśród największych, najbardziej reprezentacyjnych hybryd Toyoty plasują się Camry i Highlander. Toyota Camry proponuje dynamiczny układ napędowy, przepastną tylną kanapę i wyposażenie godne prestiżowej limuzyny. Chodzi m.in. rolety przeciwsłoneczne dla pasażerów drugiego rzędu siedzeń, dodatkowa strefa klimatyzacji czy podgrzewane siedzenia tylnej kanapy – elementy dostępne po wybraniu auta w najbogatszej konfiguracji. W Toyocie Highlander odnajdziemy z kolei 3 rzędy foteli – 7-miejscowa konfiguracja to standard! Pod maskę tego hybrydowego SUV-a trafił z kolei układ 2.5 Hybrid Dynamic Force w 248-konnej wersji. Dzięki niemu auto rozpędza się do setki w 8,3 s i pali zaledwie od 6,6 l/100 km. Nieźle, jak na niemal 5-metrowego SUV-a z ogromnym bagażnikiem.
Na koniec warto wspomnieć o nowej Toyocie Prius. Jedna z najważniejszych hybryd w historii zyskała niedawno nowe wcielenie. Tym razem japońscy inżynierowie postawili na układ hybrydowy typu plug-in, który ma wszystkie zalety pełnych hybryd Toyoty, ale
dodaje do nich również możliwość ładowania z gniazdka. Elektryczny zasięg do 86 km, opcjonalnie dostępne panele słoneczne na dachu, komplet najnowocześniejszych systemów bezpieczeństwa i design, który zachwycił nawet sceptyków – można powiedzieć, że to powrót Priusa w wielkim stylu.
Samochód hybrydowy Toyota – dlaczego warto?
Hybryda Toyoty po prostu się opłaca. Niskie zużycie paliwa, zmniejszenie emisji dwutlenku węgla, a miejskich warunkach jazda z wykorzystaniem przede wszystkim napędu elektrycznego – auta hybrydowe stanowią naturalne, niezbędne ogniwo między samochodami spalinowymi, a elektrycznymi. Hybrydy Toyoty sprawiają, że możemy korzystać z zalet obu światów i nie dziwi fakt, że auta japońskiej marki tak często są wybierane przez tych, których praca opiera się na jeżdżeniu samochodem. Auta hybrydowe doskonale odnajdują się we flotach i firmach – tam, gdzie liczy się ekonomiczny rachunek, tam hybrydowe Toyoty błyszczą szczególnie jasno.
Samochód hybrydowy – cena
Popularna opinia o hybrydach mówi, że takie auta są droższe. To prawda, że w chwili zakupu są one nieco bardziej kosztowne od swoich konwencjonalnie napędzanych odpowiedników – wynika to z większej liczby zastosowanych podzespołów takich jak silnik elektryczny czy bateria trakcyjna. Nie oznacza to jednak, że tanie hybrydowe
samochody nie istnieją. Wręcz przeciwnie – gdy weźmiemy pod uwagę koszty eksploatacji, okazuje się, że wystarczy parę lat jazdy, by różnica w cenie się zwróciła. To szczególnie istotne w czasach, gdy paliwo jest wyraźnie droższe niż przed laty. Koniec
końców to właśnie aspekt ekonomiczny uzasadnia najczęściej zakup hybrydy, a cena zakupu nie jest tu przecież jedynym kryterium.
Najlepsze samochody hybrydowe - dlaczego Toyota?
Konkurencja na rynku hybryd jest zacięta jak nigdy wcześniej. Co sprawia, że na tle całej plejady nowości Toyota wypada tak dobrze i niezmiennie króluje w zestawieniach i rankingach sprzedaży? Jest ku temu wiele powodów. Po pierwsze – wizerunek niezawodnego auta, który znajduje potwierdzenie w rzeczywistości. Opiekunowie flot, eksperci, rzeczoznawcy mówią jednym głosem – hybrydowy napęd Toyoty rzadko przysparza problemów, pozwala na długą, bezawaryjną eksploatację i cechuje się wyjątkową trwałością. To również dzięki temu auta japońskiej marki tak dobrze trzymają cenę i bardzo wolno tracą na wartości.
Kiedyś hybrydy Toyoty były nowinką interesującą przede wszystkim fanów technologii, dzisiaj są powszechnym obiektem pożądania. Przyciągają nie tylko nowoczesnym napędem, ale też dorównującą mu stylistką. Wszystko dzięki temu, że za sterami firmy zasiadają ludzie, którzy motoryzacyjne emocje mają we krwi. Sukcesy w sporcie
motorowym, zastosowanie sztywnej platformy TNGA, dzięki której nowe modele rewelacyjnie się prowadzą, rozbudowa gamy sportowych modeli GR – wszystko to pracuje na obraz marki, która odwołuje się nie tylko do rozsądku, ale i do emocji.
Wreszcie – wyposażenie. Na tle konkurencji, hybrydowa Toyota gwarantuje
udogodnienia z górnej półki. Dość powiedzieć, że każda nowa hybryda Toyoty ma w standardzie klimatyzację, tempomat adaptacyjny i system multimedialny z obsługą Apple CarPlay i Android Auto. Wyposażenie można rozszerzyć rozsądnie wycenionymi pakietami, a długa lista "gadżetów" nie tylko poprawia komfort i bezpieczeństwo jazdy, ale pozwala też łatwiej znaleźć nabywcę auta na rynku wtórnym.



]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/6d200e0cbc9508a493297f8a2a2b0726,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/6d200e0cbc9508a493297f8a2a2b0726,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/197554,ruszasz-na-wakacje-samochodem-oto-promocje-dzieki-ktorym-zaoszczedzisz-na</guid><link>https://innpoland.pl/197554,ruszasz-na-wakacje-samochodem-oto-promocje-dzieki-ktorym-zaoszczedzisz-na</link><pubDate>Thu, 24 Aug 2023 14:52:37 +0200</pubDate><title>Ruszasz na wakacje samochodem? Oto promocje, dzięki którym zaoszczędzisz na</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/44bdc47028841cd161e342db1fe80013,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Czy Polacy kochają samochodowe wyprawy po naszym kraju? Jak najbardziej, gdyż od lat to właśnie takie wyjazdy wakacyjne są najpopularniejsze wśród naszych rodaków. Dziś podpowiadamy, jak tankować taniej, dzięki czemu twój urlop może być znacznie tańszy, weselszy i bardziej beztroski.

W obecnym sezonie turystycznym – bazując na danych Centrum Badania Opinii Społecznej – aż 54 proc. osób planujących przynajmniej dwudniowy wyjazd latem nie zamierza przekraczać granic, ciesząc się atrakcjami oferowanymi przez Polskę.
Które kierunki są najpopularniejsze? W tym przypadku warto sięgnąć po badania przeprowadzone przez firmę Yanosik, która podjęła się szczegółowego podsumowania sezonu ubiegłego.
Jak się okazuje, liderami są kurorty nad Bałtykiem, zwłaszcza Rewal, Mielno, Łeba oraz Krynica Morska. Dużą popularnością cieszą się również Świnoujście, Kołobrzeg, Ustkę i Gdańsk. 
Owszem, góry i jeziora przegrywają w owym zestawieniu z morzem, jednak i w takich kierunkach co roku przemieszcza się spora grupa Polaków. Ulubione punkty docelowe? To m.in. okolice podkarpackiej Soliny i Cisnej, a także reszta Bieszczad. Jeżeli natomiast chodzi o Mazury, zazwyczaj stawiamy na gminę Mikołajki, Piecki oraz Grunwald.
No dobrze, a jaki wakacyjny środek transportu uznajemy za najwygodniejszy? W tym przypadku nie będzie żadnych zaskoczeń, gdyż od dawna zdecydowanym numerem jeden jest w tym przypadku samochód, wybierany przez ok. 80 proc. Polaków. 
Cztery kółka zapewniają nie tylko wygodę, lecz także niezależność oraz elastyczność; przecież dzięki nim nie musimy martwić się o dostępność biletów, a do tego możemy bezproblemowo organizować  krótsze wycieczki w trakcie urlopu.
Co istotne, wyjazd samochodowy – o ile tylko posiadamy model oszczędnie konsumujący paliwo, a koszty rozkładamy na parę osób – okazuje się również opcją atrakcyjną z finansowego punktu widzenia. 
Zwłaszcza wtedy, gdy nasz wóz tankujemy z głową, korzystając z najatrakcyjniejszych promocji oferowanych przez sieci stacji paliw. 
Mówisz: proszę więc o jakiś konkretny przykład. Odpowiadamy: "nie ma sprawy – zdecydowanie warto przyjrzeć się wakacyjnej promocji "Summer Weekends", przygotowanej przez Circle K".
O co chodzi w tej ofercie?
W telegraficznym skrócie: od piątku do niedzieli włącznie tankujesz taniej. Mówiąc precyzyjniej: płacisz 35 groszy mniej za litr dowolnego rodzaju paliwa, niezależnie od tego, czy mowa o benzynie, oleju napędowym miles® oraz milesPLUS®, czy też LPG SupraGas.
W ramach jednej transakcji możesz kupić nawet 85 litrów, tak więc – liczymy szybko – oszczędność może wynosić niemal 30 złotych. 
Czy to się opłaca? No pewnie! Przecież w ten sposób otrzymujesz możliwość przejechania nawet kilkudziesięciu kilometrów za darmo. W jaki sposób spożytkujesz ten zysk? Jakie atrakcje zdołasz dzięki niemu zobaczyć? Wybór należy wyłącznie do ciebie.
Zaznaczmy jasno i wyraźnie, że w promocji "Summer Weekends" nie ma jakichkolwiek haczyków zapisanych drobnym drukiem – z trzydziestopięciogroszowego rabatu możesz korzystać wielokrotnie, aż do 3 września 2023 r.
Wystarczy, że posiadasz kartę lojalnościową EXTRA, którą możesz założyć nawet bezpośrednio przed skorzystaniem z promocji. Dodajmy: założyć naprawdę łatwo, szybko i sprawnie. Ot, wystarczy wejść pod ten adres, aby po chwili korzystać z rozmaitych zalet programu Circle K.
Lecz to jeszcze nie koniec dobrych wieści dla twojego portfela
23 czerwca Circle K rozpoczęło serię wakacyjnych promocji akcją "Summer Day" (w jej ramach tego dnia w godzinach 14:00 -17:00 ceny paliw miles® oraz milesPLUS® obniżono o 50 gr/l). Dziś możesz korzystać nie tylko z promocji "Summer Weekends" obowiązującej we wszystkie weekendy wakacji, lecz także ze stałych, dostępnych każdego dnia rabatów. 
Jakiś przykład? Proszę bardzo: otóż każdy uczestnik programu lojalnościowego, który zatankuje łącznie 50 litrów paliwa, otrzyma voucher z rabatem 10 groszy na litr paliwa bazowego (w tym LPG) lub 15 groszy na paliwa premium.
Czego fajnego możesz spodziewać się jutro? Tego na razie nie wiadomo. Pewne jest jedynie to, że na te stacje (dodajmy, że Polsce działa ich 400) zdecydowanie warto zaglądać, gdyż Circle K regularnie tworzy oferty, które wywołują na twarzach kierowców naprawdę szerokie uśmiechy.
Circle K ma również coś dla lubiących "grać w gry" 
Jeżeli masz ochotę na dodatkowy dreszczyk emocji, warto odpalić aplikację EXTRA i sprawdzić grę mobilną "Summer Games", którą sieć Circle K przygotowała z okazji wakacji. 
Do zgarnięcia jest, uwaga!, 130 tysięcy nagród – począwszy od darmowych kaw i Hot Dogów, a skończywszy na możliwości zatankowania do pełna swojego samochodu.
Lecz to jeszcze nie wszystko, gdyż w aplikacji codziennie (aż do 13 września br.) pojawiają się rabaty ze zdrapki, dzięki którym rozmaite produkty z oferty sklepowej możesz kupować nawet z trzydziestoprocentową zniżką, oszczędzając nie tylko na paliwie, lecz także na zakupach robionych po drodze.
Dwutygodniowy wywczas na drugim końcu Polski czy spontaniczny wypad weekendowy? Letnia eskapada w góry, a może nad morze? Circle K nie pyta, Circle K rozumie. Niezależnie od tego, gdzie postanowisz wypocząć, po drodze zajrzyj koniecznie na jedną z tych stacji paliw. Bo to właśnie tam znajdziesz najgorętsze promocje tego sezonu.


]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/44bdc47028841cd161e342db1fe80013,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/44bdc47028841cd161e342db1fe80013,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/196328,co-laczy-volvo-ex30-i-ex90-czyli-nowe-elektryczne-suv-y</guid><link>https://innpoland.pl/196328,co-laczy-volvo-ex30-i-ex90-czyli-nowe-elektryczne-suv-y</link><pubDate>Thu, 20 Jul 2023 15:08:50 +0200</pubDate><title>Dwa wymiary elektromobilności. Pochylmy się nad nowościami od Volvo: zgrabnym EX30 i potężnym EX90</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/de3987bebda053fd838041168784d5c7,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Pierwszy z nich jest najbardziej przystępnym cenowo samochodem elektrycznym Volvo. Drugi to model flagowy, czyli imponujący (również ze względu na gabaryty) pokaz możliwości firmy deklarującej, że już niedługo, bo najpóźniej w roku 2030, będzie oferować wyłącznie samochody zasilane prądem. Sprawdźmy, co łączy te pozornie różne SUV-y, szukając punktów stycznych, dzięki którym już dziś można dowiedzieć się, jak będzie wyglądało zelektryfikowane jutro w odsłonie premium.

Elektromobilność, która zapiera dech w piersiach. Dosłownie
W jaki sposób można podbić serca osób, które do zmian zachodzących w świecie motoryzacji podchodzą sceptycznie? Co na otarcie łez zaproponować tym, którzy przyszłość – pozbawioną ryku wydechów i zapachu benzyny – widzą w czarnych barwach? 
W przypadku omawianych dziś samochodów odpowiedź brzmi: fenomenalne osiągi; dotychczas zarezerwowane dla rasowych wozów sportowych, natomiast teraz dostępne w praktycznych SUV-ach ze znaczkiem Volvo. 
Konkrety? Proszę bardzo: otóż już w podstawowej, tylnonapędowej wersji modelu EX30 (dodajmy, gdyż to ważne: dostępnej już za 169 900 zł) do dyspozycji otrzymujemy aż 272 KM i 343 Nm, co przekłada się na przyśpieszenie 0-100 km/h w zaledwie 5,7 sekundy. 
Natomiast ci, którzy postawią na najwyższą wersję tego modelu (oznaczaną jako Twin Motor Performance, a dysponującą napędem na wszystkie koła oraz 428 KM i 543 Nm), pierwszą setkę na liczniku zobaczą już po... 3,6 sekundy. 
Na nudę nie będzie narzekać również nikt, kto postanowi zasiąść za kierownicą Volvo EX90. Owszem, mówimy tutaj o siedmiomiejscowej fortecy na kołach, długiej na 5037 mm i ważącej ponad 2,8 tony, jednak zaawansowany napęd pozwala naginać prawa fizyki w nieprawdopodobnym wręcz stopniu.
Wciśnij mocno prawy pedał wersji Twin Motor, a do dyspozycji otrzymasz 408 KM oraz 770 Nm, co przełoży się na przyśpieszenie 0-100 km/h w 5,9 sekundy. Sprawy mają się jeszcze lepiej w przypadku odmiany Twin Motor Performance, generującej 517 koni mechanicznych i 910 (!) niutonometrów momentu obrotowego, a do od zera do stu kilometrów na godzinę rozpędzającej się w 4,9 sekundy.
Oczywiście gdy tylko zapragniesz błogiego spokoju, każdy z tych SUV-ów zaoferuje ci to, z czego znane są samochody elektryczne, czyli błogi spokój, ciszę oraz brak wibracji charakterystycznych dla konstrukcji napędzanych przy pomocy silników spalinowych.
Bezpiecznie, bezpieczniej, nowe Volvo
Twórcy modeli EX30 oraz EX90 – czyli samochodów otwierających zupełnie nowy rozdział w historii szwedzkiej marki – stanęli przed naprawdę trudnym wyzwaniem. Przecież mówimy o firmie, która od dekad kładzie OGROMNY nacisk na kwestie związane z bezpieczeństwem, a więc poprzeczka była ustawiona naprawdę wysoko.
Jedynym rozwiązaniem było sięgnięcie zarówno po gigantyczny know-how inżynieryjny (dotyczący np. bezpieczeństwa biernego), jak i wykonanie naprawdę długiego skoku w przyszłość, wykorzystując rozwiązania wykreowane przez najbardziej wizjonerskich programistów, a bazujące na potężnej mocy komputerów pokładowych NVIDIA oraz rozwiązaniach z zakresu sztucznej inteligencji. 
Już w najmniejszym (i najbardziej przystępnym cenowo) modelu Volvo, czyli SUV-ie EX30 znajdziemy m.in. ultrazaawansowany system Safe Space, na który składa się aż dziesięć czujników ultradźwiękowych, po pięć radarów i kamer, a także dwa czujniki zamontowane w kabinie.
Wszystko po to, aby pojazd mógł w niewyobrażalnym do tej pory stopniu obserwować zarówno otoczenie, jak i kierowcę (wyłapując np. jego zmęczenie lub senność), a następnie w czasie rzeczywistym analizować ogromne ilości danych.
W przypadku flagowego EX90 ów stojący na straży zdrowia i życia zestaw jest jeszcze bardziej rozbudowany (16 czujników ultradźwiękowych, 5 radarów i 8 kamer), a do tego wzbogacony o montowany tuż nad szybą czołową LiDAR, czyli urządzenie skanujące przestrzeń w promieniu 360 stopni.
Dodajmy, iż mowa o urządzeniu spisującym się wzorowo również podczas deszczu lub mgły, a w całkowitej ciemności zdolnym wykryć pieszego na dystansie, uwaga, 250 metrów.
Nowy może więcej
Pod względem technologicznym oba modele odcinają się naprawdę grubą kreską od tego, co było i jest. Idealnym przykładem mogą być tutaj płyty podłogowe, czyli najważniejsze elementy konstrukcyjne każdego samochodu.
Zacznijmy od rzucenia okiem na Volvo XC40 Recharge (debiut rynkowy w roku 2020) oraz bazujące na nim C40 Recharge (2021). Każdy z tych elektryków powstał na platformie CMA (Compact Modular Architecture) – owszem, bardzo nowoczesnej i uniwersalnej, jednak wciąż będącej rozwiązaniem kompromisowym. Czytaj: zaprojektowanym tak, aby na jego bazie można było tworzyć pojazdy spalinowe, hybrydowe oraz w pełni elektryczne. 
Dziś sytuacja zmienia się o 180 stopni: zarówno "fundament" modelu EX90, czyli płyta podłogowa SPA2 (Scalable Product Architecture), jak i użyta w małym EX30 platforma SEA2 (Sustainable Experience Architecture) to konstrukcje dedykowane WYŁĄCZNIE pojazdom zasilanym prądem. Koniec z kompromisami. Montażu jakichkolwiek jednostek zasilanych mieszaniną ciekłych węglowodorów nie przewidziano. Kropka.
Dzięki temu projektanci nie muszą uwzględniać miejsca na, dajmy na to, silnik spalinowy oraz zbiornik paliwa. Ot, rozwijają skrzydła, ciesząc się wolnością, która dotychczas nie śniła się filozofom.
Zalety tej sytuacji z perspektywy klienta? Jako przykładu użyjmy Volvo EX30, czyli pojazdu mierzącego zaledwie 423,3 cm, a więc krótszego od kompaktowego modelu XC40 o około 19 centymetrów. 
Jednak dzięki zupełnie nowej platformie podłogowej różnicę w rozstawie osi udało się zniwelować do zaledwie pięciu centymetrów z tzw. ogonkiem (265 wobec 270,2 cm), co z pewnością docenią osoby zasiadające w kabinie EX30.
Eksploatacja elektrowozu? MUSI być coraz wygodniejsza
Nowe propozycje marki z Göteborga mają być żywymi (sic!) dowodami na to, że korzystanie z pojazdów BEV może być naprawdę lekkie, łatwe i przyjemne. Oczywiście kwestią kluczową jest w tym przypadku maksymalny zasięg.
Zacznijmy znów od małego SUV-a, który już w podstawowej wersji (Single Motor, bateria 54 kWh) oferuje przyzwoite – wystarczające dla zdecydowanej większości mieszczuchów – 344 kilometry (WLTP) na jednym ładowaniu. 
Jednak ci, którzy potrzebują więcej, mogą postawić na odmiany Twin Motor Performance AWD lub Single Motor Long Range, wyposażone w baterie o pojemności 69 kWh i oferujące odpowiednio 460 oraz 480 kilometrów zasięgu. 
Chcesz zaprosić szóstkę współpasażerów i ruszyć w trasę Volvo EX90? W tym scenariuszu do dyspozycji otrzymasz możliwość przejechania nawet 580 (wersja Twin Motor Performance) lub 585 kilometrów (Twin Motor) od gniazdka do gniazdka.
Jednak nie samym zasięgiem człowiek żyje – kluczem do sukcesu jest także bardzo szybkie uzupełnianie rezerw energetycznych. To właśnie dlatego podładowanie tych samochodów od dziesięciu do osiemdziesięciu procent (model EX30 współpracuje z ładowarkami do 150, natomiast EX90 do 250 kW) zajmuje mniej niż pół godziny. 
Motoryzacja w wydaniu odpowiedzialnym
Ostatnie lata to czas, w którym firma Volvo sukcesywnie rezygnowała z tapicerek wykonanych ze skór naturalnych, proponując w ich miejsce alternatywy znacznie bardziej ekologiczne i przekonując klientów, iż luksus w samochodach klasy premium może być w pełni wegański.
W przypadku modeli EX30 i EX90 wszystko postawiono na jedną kartę: na liście opcji nie znajdziemy bowiem jakichkolwiek elementów wykonanych z martwych zwierząt. We wnętrzach tych pojazdów rządzi nie tylko design inspirowany skandynawską przyrodą, lecz także materiały przyjazne Matce Ziemi. 
Od tapicerek wykonanych ze skóropodobnego tworzywa Nordico (do jego produkcji wykorzystuje się m.in. butelki PET), poprzez dywaniki utkane ze zużytych sieci rybackich oraz elementy dekoracyjne z innowacyjnego tworzywa Particle (wykonane zostało m.in. z wyrzuconych na śmietnik rolet i ram okiennych z PCV), aż po bawełnę, len i wełnę – oczywiście pochodzące albo z certyfikowanych ekologicznie źródeł, albo z recyklingu.
Oto zaledwie część patentów, dzięki którym elektromobilność ma stawać się coraz bardziej zielona. Oczywiście podobna filozofia dotyczy również procesu produkcji owych samochodów, opierającego się na energii pochodzącej ze źródeł odnawialnych oraz głównych materiałów konstrukcyjnych, takich jak recyklowana stal (w obu samochodach stanowi przynajmniej 17 proc. stopu) i aluminium (25 proc.).
Owo – użyjmy tak modnego dziś słowa – holistyczne podejście pozwala tworzyć samochody pozostawiające za sobą bardzo, ale to bardzo niski ślad węglowy. Czy to na etapie produkcji (w przypadku EX30 mowa o około osiemnastu tonach CO2, co jest wynikiem świetnym, zwłaszcza jak na pojazd elektryczny), czy też eksploatacji. 
W tym drugim przypadku, uwzględniając miks energetyczny EU-27, przejechanie najmniejszym Volvo dwustu tysięcy kilometrów wygeneruje około dwunastu ton dwutlenku węgla, co jest wynikiem tak dobrym, że osoby zajmujące się PR-em szwedzkiej marki nie muszą spuszczać wstydliwie wzroku nawet trakcie rozmów z zagorzałymi ekologami.
A czy ty, drogi czytelniku, spoglądasz na owe rewolucyjne nowości z Göteborga przychylnym okiem? Niezależnie od tego, czy odpowiedź brzmi "zdecydowanie tak", czy też "jeszcze się zastanawiam", zdecydowanie warto przyjrzeć się im bliżej, gdyż Volvo EX30 i EX90 to pojazdy, które już dziś pozwalają podejrzeć, jak będzie wyglądała motoryzacja przyszłości.


]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/de3987bebda053fd838041168784d5c7,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/de3987bebda053fd838041168784d5c7,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Volvo EX30 (z lewej) i EX90 podczas polskiej premiery</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/169735,sedan-do-miasta-na-co-zwracac-uwage</guid><link>https://innpoland.pl/169735,sedan-do-miasta-na-co-zwracac-uwage</link><pubDate>Fri, 02 Jul 2021 13:26:18 +0200</pubDate><title>Sedan do miasta? Sprawdź przegląd modeli</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/c8eafcb8d401d89261ddd2d741b5f405,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wybieranie własnych czterech kółek to niełatwa sprawa. Trzeba przemyśleć wiele kwestii, a jedną z najważniejszych jest rodzaj nadwozia auta. W końcu powinniśmy postawić na taki, z którego będziemy najbardziej zadowoleni. I taki, który będzie dopasowany do naszych wymagań i celów.

Typem samochodu, który jako pierwszy przychodzi na myśl osobom poruszającym się przez większość czasu po mieście, jest niewielkie, typowo miejskie auto. Nadwozie takiego samochodu zazwyczaj ma formę niedużego hatchbacka – właśnie ten typ najczęściej kojarzy się z łatwym poruszaniem w warunkach miejskich, bezproblemowym parkowaniem oraz niskim spalaniem. To trafne skojarzenia, ale warto pamiętać, że łatwe parkowanie i niskie spalanie to zalety nie tylko małych samochodów. Do wyboru są również inne typy aut, które sprawdzają się w mieście. Rozsądną propozycją może okazać się sedan. 
Jaki rodzaj nadwozia w mieście?
Wielu kierowców, którzy szukają auta do miasta, staje przed wyborem – hatchback, a może sedan? Rosnącą popularnością cieszą się również miejskie SUV-y i crossovery. Miasto to bardzo specyficzne i wymagające środowisko. Wybór rodzaju nadwozia warto zatem dokładnie przemyśleć.


Coraz więcej osób mieszkających w miastach decyduje się na auta typu SUV. Mają one swoje oczywiste zalety – wiele z nich jest dostępnych z napędem na cztery koła, mają duży prześwit, łatwiej się nimi poruszać po nieutwardzonych drogach, na przykład w drodze na działkę, wygodnie się do nich wsiada, a kierowca siedzi w nich wysoko, co poprawia widoczność otoczenia samochodu. SUV-y zwykle mają też całkiem przestronne wnętrza i dysponują pojemnymi bagażnikami. 

W czasie codziennych dojazdów do pracy trudno jednak wykorzystać w pełni ich możliwości. Dla osób, które rzadko wybierają się poza dobrze utrzymane drogi, sedan czy hatchback będą wystarczającym, dużo bardziej ekonomicznym wyborem. 
Sedan do miasta – zalety
Sedan, czyli auto trójbryłowe z wyraźnie zaznaczonym bagażnikiem, to jedna z najbardziej klasycznych form nadwozia. Właśnie taki rodzaj nadwozia był najczęściej spotykanym od epoki rozkwitu motoryzacji, a więc od lat 50. dwudziestego wieku. Do dziś wiele osób uważa właśnie ten rodzaj nadwozia za najbardziej klasyczny i elegancki, czego odzwierciedleniem są choćby najbardziej luksusowe samochody na świecie. 


Wśród reprezentacyjnych limuzyn próżno szukać kombi czy hatchbacków. Niepodzielnie królują tam właśnie sedany z elegancką linią, podkreśloną przez trzy wyraźnie od siebie oddzielone strefy. W nadwoziu sedana widać bowiem wyraźnie zaznaczone trzy przedziały – silnikowy i bagażowy oraz kabinę dla pasażerów.

Czy jednak sedany nadają się do miasta? Na pewno ten rodzaj nadwozia jest jedną z opcji, które warto rozważyć, jeśli szukamy uniwersalnego samochodu do miasta, którym chętnie wybierzemy się również w trasę. Biorąc pod uwagę wymiary, sedany zazwyczaj są od hatchbacków tej samej klasy nieco dłuższe. 


Zwykle owocuje to całkiem pojemnym bagażnikiem, najczęściej większym (czasami znacznie) niż w wersji hatchback. Różnica potrafi sięgać nawet ponad 100-litrów na korzyść sedana. A większe sedany dysponują ogromnymi, nawet ponad 500-litrowymi bagażnikami. 

Osobny bagażnik sedana, oprócz tego, że jest zazwyczaj pojemniejszy niż w hatchbacku, ma także inną zaletę, z której – choć jest oczywista – czasami nie zdajemy sobie sprawy. Bagażnik sedana jest wyraźnie oddzielony od przestrzeni pasażerskiej. A to oznacza, że pakując bagaże na wakacje czy zakupy, możemy otworzyć go na dłuższy czas, nie ryzykując zimą szybkiego wychłodzenia wnętrza, a latem jego prędkiego nagrzania. 


Ponadto w znakomitej większości kompaktowych sedanów przestrzeń bagażową można dodatkowo powiększyć, składając tylną kanapę lub jej część. Sedanem można więc bez problemu przewieźć nawet dość duże i długie przedmioty – np. paczki z meblami czy sprzęt sportowy, taki jak narty. Na te ostatnie zresztą w wielu modelach sedanów kanapa ma specjalny, dodatkowy otwór.

Dla wielu osób równie ważną cechą nadwozia typu sedan jest to, że ten typ auta jest synonimem luksusu – jego bryła jest niezmiennie kojarzona z elegancją i prestiżem. Estetyczne nadwozie sedana może być więc także świetną wizytówką kierowcy czy firmy.


Sedany do miasta mają kompaktowe wymiary. Bardzo często są niewiele dłuższe od hatchbacków segmentu C, które wielu osobom wydają się idealnym kompromisem pozwalającym połączyć umiarkowane rozmiary i pojemne wnętrze. Są przy tym zazwyczaj takiej samej szerokości, jak hatchbacki tej samej klasy. 

Poruszając się takim sedanem w mieście, nie trzeba się więc obawiać, że zaparkowanie nim będzie znacznie trudniejsze niż hatchbackiem. Kompaktowy sedan w mieście jest równie zwinny, a manewrowanie nim nie powinno stwarzać trudności. Tym bardziej, że kamera cofania czy czujniki parkowania to elementy wyposażenia, które dzisiaj można mieć za niewielką dopłatą albo nawet w cenie auta.
	
		
											
					
				
				Fot. materiały prasowe
					

W oczach wielu kierowców miejskie hatchbacki zyskują dzięki niższemu spalaniu. Okazuje się jednak, że współczesne sedany do miasta mogą zadowolić się podobnymi ilościami paliwa. Różnica w spalaniu zmniejsza się jeszcze bardziej, jeśli pod uwagę weźmiemy sedana do miasta z nowoczesnym napędem hybrydowym, który w ruchu miejskim pokazuje pełnię możliwości. Hybrydowe sedany znaczną część trasy w mieście są bowiem w stanie przejechać w bezemisyjnym trybie elektrycznym, co przekłada się na bardzo niskie średnie spalanie. 
Sedan z napędem hybrydowym do miasta
Auto hybrydowe – a takim może być również miejski sedan – to rozwiązanie, które wielu kierowców wprowadza w świat zelektryfikowanych samochodów. Hybrydy są przystępne cenowo i łatwe w obsłudze – nie trzeba ich bowiem ładować, wystarczy zwykłe tankowanie na stacji benzynowej. Hybrydy można więc potraktować jako pierwszy krok ku pełnej elektryfikacji, ale bez wyrzeczeń i zmiany przyzwyczajeń. 


Hybrydowy układ napędowy wykorzystuje i napęd spalinowy, i elektryczny. Kluczowym elementem takiego napędu jest system odzyskiwania energii z hamowania. A tego w mieście przecież nie brakuje. Podczas zwalniania lub hamowania system generuje prąd i gromadzi go w akumulatorze. 

Z energii tej korzysta silnik elektryczny, którego rolą jest wspomaganie jednostki spalinowej w czasie przyspieszania, a także samodzielne napędzanie auta podczas manewrów oraz spokojnej jazdy. W efekcie motor benzynowy ma mniej pracy, a często w ogóle jest wyłączony, co przekłada się na wyraźnie niższe spalanie.


Dzięki takiemu rozwiązaniu hybrydowe sedany są w stanie śmiało konkurować w zakresie ekonomii z wieloma mniejszymi samochodami miejskimi, choć są od nich większe, wygodniejsze, oferują więcej miejsca, szczególnie dla pasażerów z tyłu, i mają o wiele większą przestrzeń bagażową. Możemy więc wybierać duże, komfortowe i bezpieczne auto, które zużywa podobne ilości paliwa co mały, miejski hatchback z tradycyjnym napędem. 

Dysponująca 471-litrowym bagażnikiem hybrydowa Toyota Corolla Sedan zużywa średnio od 4,4 litra paliwa na 100 km, a przy tym może nią wygodnie podróżować 5 osób wraz z bagażami. Do tego hybrydowa Corolla Sedan w standardzie otrzymuje liczne systemy bezpieczeństwa, automatyczną skrzynię biegów, kamerę cofania i automatyczną klimatyzację. To elementy, które w niejednym aucie miejskim są dostępne dopiero w najwyższych wersjach wyposażenia.
Toyota Corolla Sedan
Toyota Corolla, czyli najlepiej sprzedający się samochód świata, jest dostępna w trzech wersjach nadwozia. Jedną z nich jest właśnie sedan. Ten kompaktowy sedan do miasta został skonstruowany według nowej koncepcji budowania samochodów Toyoty – TNGA (Toyota New Global Architecture). 


Platformie TNGA zawdzięcza bardzo wysoki poziom bezpieczeństwa i dobre właściwości jezdne. Corolla otrzymała maksymalną ocenę 5 gwiazdek w testach bezpieczeństwa Euro NCAP. Toyota Corolla zdobyła w testach zderzeniowych aż 95% za bezpieczeństwo dorosłych pasażerów, 84% za zabezpieczenie dzieci oraz 86% za ochronę pieszych. Specjaliści Euro NCAP ocenili jej systemy bezpieczeństwa na 77%.

Toyota Corolla Sedan dostępna jest oczywiście także z legendarnym już napędem hybrydowym, z którego słynie Toyota. Japończycy mogą pochwalić się ogromnym doświadczeniem w tej kwestii – produkują spalinowo-elektryczne napędy już od 24 lat. 


W Corolli sedan znajdziemy układ hybrydowy z nowoczesną jednostką benzynową o pojemności 1.8 litra. Łączna moc całego układu to 122 KM. Sprawdzony napęd gwarantuje hybrydowej Toyocie Corolli Sedan bardzo niskie zużycie paliwa i bezawaryjność – w układzie hybrydowym nie znajdziemy sprzęgła, turbosprężarki czy alternatora. Średnie zużycie paliwa Toyoty Corolli Sedan Hybrid to od 4,4 litra paliwa na 100 km.

Wersja spalinowa Corolli Sedan także nie ma wielkiego zapotrzebowania na paliwo. Jednostka 1.5 VVT-i o mocy 125 KM zadowala się średnio od 5,6 litra paliwa na 100 km w wersji z sześciostopniową skrzynią manualną oraz od 5,8 litra paliwa na 100 km w wydaniu z automatyczną skrzynią biegów Multidrive S.


Toyota Corolla Sedan jest przy tym wygodnym samochodem – jej rozstaw osi to 2 700 mm, a szerokość nadwozia to 1 780 mm, co gwarantuje sporą ilość miejsca w kabinie, zarówno z przodu jak i z tyłu. Dzięki wspomnianej już sztywnej konstrukcji i nowoczesnemu zawieszeniu auto bardzo pewnie się prowadzi. W nadwoziu Toyoty Corolli Sedan o długości 4 630 mm wygospodarowano bagażnik o pojemności 471 litrów. 

W takiej przestrzeni uda się zmieścić wszystkie niezbędne bagaże i to nie tylko w mieście, ale i w dłuższej trasie – np. podczas wakacyjnej podróży. Toyota Corolla Sedan zachęca również bogatym wyposażeniem już w standardzie. W podstawowej cenie ten sedan oferuje chociażby klimatyzację, układ wczesnego reagowania w razie ryzyka zderzenia z systemem wykrywania pieszych i rowerzystów czy multimedia z Android Auto i Apple CarPlay. 


A jak prezentuje się cennik nowej Toyoty Corolli? Ceny Toyoty Corolli Sedan 2021 rozpoczynają się od 79 900 złotych za wersję Active. Dostępna jest ona także w leasingu KINTO ONE w cenie od 909 złotych netto miesięcznie. Toyota Corolla Sedan w wersji Comfort kosztuje od 88 400 złotych lub od 984 złotych netto miesięcznie w leasing KINTO ONE. Wersję wyposażenia Executive można kupić w cenie od 118 600 złotych (rata leasingu KINTO ONE od 1 270 złotych netto miesięcznie), a cena Toyoty Corolli Sedan GR Sport wynosi od 119 100 złotych lub od 1 250 złotych netto miesięcznie w leasingu KINTO ONE. 
Toyota Camry
Najnowsza generacja Toyoty Camry – najpopularniejszego sedana średniej wielkości na świecie, modelu sprzedawanego od prawie 40 lat w ponad 100 krajach – również jest zbudowana w architekturze TNGA. I tak samo jak Corolla zawdzięcza jej sztywną i bezpieczną konstrukcję oraz bardzo dobre właściwości jezdne i pewne prowadzenie.


Oprócz eleganckiej linii atutem Camry jest dynamiczny napęd hybrydowy o mocy 218 KM. Oparty na silniku 2,5 l układ łączy dobre przyspieszenie z niskim zużyciem paliwa i wysokim udziałem jazdy w trybie elektrycznym. Samochód zadowala się spalaniem na poziomie od 5,3 litra paliwa na 100 km. 

Jak na prawie 4,9-metrowego sedana z pojemnym i komfortowym wnętrzem to wartości niemal symboliczne. W nadwoziu Toyoty Camry o długości 4 885 mm i szerokości 1 840 mm wygospodarowano także obszerny bagażnik o pojemności do 524 litrów.

Toyota Camry 2021 jest także samochodem naszpikowanym nowoczesnymi rozwiązaniami. Auto w standardzie otrzymuje asystenta utrzymania pasa ruchu, inteligentny tempomat adaptacyjny, układ wczesnego reagowania w razie ryzyka zderzenia z systemem wykrywania pieszych i rowerzystów czy system zapobiegania kolizjom na skrzyżowaniach. Do tego należy dodać multimedia z Android Auto i Apple CarPlay czy automatyczną klimatyzację – wszystkie dostępne w podstawowej cenie Camry wyprodukowanej w 2021 roku.


Cennik Toyoty Camry z rocznika 2021 otwiera kwota 141 800 złotych (rata leasingu KINTO ONE od 1 327 złotych netto miesięcznie). W takiej cenie można mieć auto w wersji wyposażenia Comfort. O poziom wyżej znajduje się odmiana Prestige. Cena Toyoty Camry 2021 w takiej wersji zaczyna się od 149 200 złotych, co przekłada się na miesięczną ratę leasingu KINTO ONE od 1 437 złotych netto. Najwyższą odmianą wyposażenia jest natomiast Executive. Cena Toyoty Camry 2021 w takiej konfiguracji wynosi co najmniej 161 300 złotych (od 1 555 złotych netto miesięcznie w leasingu KINTO ONE).]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/c8eafcb8d401d89261ddd2d741b5f405,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/c8eafcb8d401d89261ddd2d741b5f405,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/159657,mercedes-klasy-v-jak-rodzinne-auto-van-moze-zastapic-suv-a</guid><link>https://innpoland.pl/159657,mercedes-klasy-v-jak-rodzinne-auto-van-moze-zastapic-suv-a</link><pubDate>Fri, 22 May 2020 07:07:59 +0200</pubDate><title>W tym vanie jest wszystko to, czego spodziewałbyś się po SUV-ie. A nawet więcej</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/0239f33db93b36c8beb3d9219ff1ad7f,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jeśli powiem "wielkie, rodzinne i praktyczne auto", to co przyjdzie Wam do głowy? Większość odpowie pewnie, że SUV-y, których jest pełno na polskich drogach. Pora zmienić to myślenie, bo idealnym wyborem może okazać się kupno... vana. Nowy Mercedes Klasy V dostępną technologią i komfortem zaskakuje na każdym kroku i przełamuje stereotyp zwykłego vana – czas odczarować te auta w głowach Polaków. A jest czym odczarowywać, zobaczcie sami.

Pewnie wiele osób teraz łapie się za głowę. SUV-y przez lata zapracowały sobie przecież na miano aut, które zdają egzamin w mieście, w trasie, a także w trudniej dostępnym terenie. No i są wygodne, dlatego często kuszą nawet kierowców, którzy nie podróżują z członkami rodziny i nie przewożą góry bagaży. 
	
		
											
					
				
					

Nie da się ukryć, że van zamiast SUV-a to dość egzotyczna propozycja. Nowy Mercedes Klasy V jednak tylko na pierwszy rzut oka bardziej przypomina busa, niż auto do codziennej jazdy. Zaraz udowodnię, że ma wszystkie argumenty, by mógł rywalizować z komfortowym SUV-em, a będąc głową rodziny z gromadką dzieci, warto rozważyć go na poważnie przede wszystkim dlatego, że wbrew temu co może się wydawać, posiadanie vana nie musi wiązać się z szalonymi kompromisami. 
	
		
											
					
				
					

Na ulicy Mercedes Klasy V przyciąga uwagę nowoczesną sylwetką, której charakteru dodają wyraziste linie. Z każdej perspektywy nadwozie wygląda dynamicznie i sprawia, że nawet przez chwilę nie przychodzi do głowy stereotypowa klisza nudnego vana. W zależności od wyposażenia, zewnętrzny design Mercedesa może jeszcze zyskać drapieżności. Choćby dzięki opcjonalnym, 19-calowym obręczom kół.


To nie jest tak, że wybierając Mercedesa Klasy V od razu musicie szykować dla niego specjalny garaż. Oczywiście, jest wyższy od standardowego auta, bo z relingiem dachowym ma ok. 1,96 m. Jeśli jednak porównamy jego długość w wersji kompakt (4,90 m) z największymi SUV-ami na rynku, jest nawet krótszy. 

W wersji "ekstra długiej" może mieć co prawda 5,37 m, ale to i tak nie sprawi, że będzie przerośnięty. Dla porównania, Mercedes GLS (potężny SUV) ma nieco ponad 5,2 m. Różnice są więc minimalne.

Tutaj – mimo gabarytów – dochodzimy do kolejnej zalety w porównaniu do zwykłych osobówek o podobnych wymiarach. Klasą V naprawdę jeździ się łatwo po mieście. To zasługa wysokiej pozycji za kierownicą i świetnej widoczności, a także asystentów kierowcy, o których więcej piszemy poniżej.
	
		
											
					
				
					

W środku Klasy V można się poczuć jak w vanie, ale nie takim stereotypowym. Tutaj postawiono na komfort, a do tego dużą elastyczność przy konfiguracji. Możemy mieć sześć, siedem albo nawet osiem siedzeń. Opcjonalnie dostępne jest m.in. dodatkowe ogrzewanie, panoramiczny dach, luksusowe fotele z tyłu czy pakiet stołowy. Tu naprawdę mamy duże pole do popisu. Każdy może zdecydować, jak urządzić swój pojazd, zależnie od potrzeb i preferencji. No i oczywiście od ilości gromadki, którą musimy przewozić. 


Z perspektywy kierowcy jest bardzo stylowo, bo deska rozdzielcza bardziej kojarzy się z prostotą i funkcjonalnością niż przepychem. W centralnej części znajduje się ekran o przekątnej aż do 10,25 cala, który jest częścią nowoczesnego systemu multimedialnego. Można go obsługiwać nawet głosowo. W praktyce pozwala sterować funkcjami, które mają ułatwić życie zarówno kierowcy, jak i pasażerom.

Zajrzyjmy pod maskę, bo tu jest naprawdę ciekawie. Jeśli myślicie, że z Klasą V można zapomnieć o wyprzedzaniu i dynamicznej jeździe, szybko wyprowadzę was z błędu. Dostępne silniki o mocy do 239 KM mają wysoki moment obrotowy, dzięki czemu za kierownicą nikt nie powinien się nudzić. 
	
		
											
					
				
					

Poza tym Klasa V osiąga niskie wartości emisji spalin. Z kolei automatyczna skrzynia biegów 9G-TRONIC pomaga dodatkowo obniżyć zużycie paliwa. Nie dość, że oszczędzacie na tankowaniu, to jeszcze trafiacie do klubu "eko". 


W Mercedesie znalazło się wiele nowoczesnych systemów, dzięki którym podróż nie przypomina jazdy typowym vanem. Co więcej, za kierownicą można się naprawdę zrelaksować.

Klasa V ma w zasadzie wszystkie gadżety, które maksymalnie podnoszą poziom bezpieczeństwa. Inteligentny system oświetlenia ILS LED poprawia widoczność i dostosowuje się do warunków na drodze. Z kolei aktywny asystent układu hamulcowego może nas uratować w skrajnie niebezpiecznych sytuacjach – jeśli się zagapisz i nie zaczniesz hamować, auto zrobi to za ciebie.
	
		
											
					
				
					

Do tego mamy asystenta odległości DISTRONIC PLUS, który samoczynnie utrzymuje bezpieczną odległość od poprzedzającego pojazdu. Asystent parkowania z kamerą 360° sprawdzi się na zatłoczonym parkingu. Nie trzeba więc obawiać się, że Klasa V jest trochę większa niż typowe auta do jazdy na co dzień. 


Bardzo pomocny może okazać się pakiet utrzymania pasa ruchu, do którego zaliczają się dwa asystujące systemy: martwego punktu oraz utrzymania pasa ruchu. Ten pierwszy docenią kierowcy, którzy poruszają się głównie po mieście albo wielopasmowych drogach.
	
		
											
					
				
					

Najciekawiej wygląda jednak prewencyjny system ochrony pasażerów PRE-SAFE, który potrafi wcześnie rozpoznawać niebezpieczne sytuacje na drodze i zapobiegawczo uruchamiać mechanizmy chroniące pasażerów. 

Wśród nich są funkcje napinania pasów bezpieczeństwa kierowcy i pasażera z przodu, zamknięcia otwartych okien i dachu, a w połączeniu z elektryczną regulacją fotela, funkcja ustawienia przedniego fotela pasażera w pozycji korzystnej w razie wypadku. 
	
		
											
					
				
					

Takich gadżetów zabezpieczających podróżnych nie ma wiele aut, które określamy jako "bezpieczne" i "rodzinne". Jest jeszcze jeden argument, który stawia Klasę V wyżej niż SUV-a. Chodzi przestrzeń bagażową, która w tym aucie jest ogromna. W najmniej efektownej konfiguracji będzie to 610 l. W wersji maksymalnie wydłużonej pojemność wzrasta nawet do... 5010 l. To przecież wymarzona opcja dla rodziców z gromadką dzieci.


Ceny Mercedesa Klasy V zaczynają się od około 200 tys. zł. Mówimy o podstawowej wersji bez dodatków, ale nawet po doposażeniu wartość auta nie powinna przewyższyć kosztów, jakie trzeba ponieść wybierając "wypasionego" SUV-a marki premium. W zamian dostajemy bezpiecznego i komfortowego vana z gadżetami jak w limuzynie.
	
		
											
					
				
					

Artykuł powstał przy współpracy z Mercedes-Benz Polska. ]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/0239f33db93b36c8beb3d9219ff1ad7f,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/0239f33db93b36c8beb3d9219ff1ad7f,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Mercedes Klasy V to samochód nie tylko praktyczny, ale i ładny oraz napakowany technologicznie.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/155283,jak-tanio-kupic-nowy-samochod-na-jakie-zimowe-promocje-zwrocic-uwage</guid><link>https://innpoland.pl/155283,jak-tanio-kupic-nowy-samochod-na-jakie-zimowe-promocje-zwrocic-uwage</link><pubDate>Tue, 12 Nov 2019 10:40:46 +0100</pubDate><title>Chcesz tanio kupić nowy samochód? To najlepszy moment. Zobacz, co wymyśliło Volvo</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/6aaaad9bc8e655d6b45926547adc732e,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Nowe samochody – mówiąc dyplomatycznie – z roku na rok nie tanieją, a do tego salony sprzedaży znacznie mniej ochoczo udzielają rabatów. To jeszcze nie koniec zmartwień dla osoby, która planuje zakup wymarzonego auta: wszystko bowiem wskazuje na to, że wraz z początkiem nowego roku ceny nowych pojazdów podskoczą nawet o 20 procent (przyczyną są nowe przepisy unijne, dotyczące emisji CO2). Sprawdźmy, jakich zasad powinien trzymać się ktoś, kto w najbliższym czasie zamierza zmienić swój samochód i czy istnieje rozwiązanie idealne, które pozwala wejść w posiadanie wymarzonego wozu, zarazem nie przepłacając.

W teorii wszystko jest proste: aby wynegocjować lepszą cenę, wystarczy trzymać się pojęcia okresu rozliczeniowego – nie tylko w ujęciu rocznym, lecz także miesięcznym. To właśnie momenty, w których sprzedawcom szczególnie mocno zależy na zwiększeniu swych wyników – są bardziej skłonni do obniżenia ceny (bądź przynajmniej dołożenia gratisowo wyposażenia dodatkowego), rezygnując z części swych prowizji.

Niestety, w praktyce wszystko nie wygląda tak różowo. Pamiętasz sytuacje, w których Kowalski tuż po przekroczeniu progu salonu mógł usłyszeć na tzw. dzień dobry propozycje w stylu: "Dwadzieścia procent rabatu? Proszę bardzo! A może opony zimowe, pełne ubezpieczenie i dywaniki do tego"? 


Jeżeli tak, widocznie poprzedni samochód kupowałeś już dawno temu, gdyż podobne szafowanie zniżkami skończyło się dobre parę lat temu. Owszem, talent negocjacyjny wciąż jest bardzo przydatny i w pewnych przypadkach można zaoszczędzić naprawdę sporą kwotę, lecz dziś jest to raczej wyjątkiem niż regułą.
	
		
											
					
				
				Dosłownie wielka okazja•Fot. D. Kalamus
					

Promocje to nie same plusy
Znacznie lepszą strategią może okazać się przeczekanie do wyprzedaży wiosennych (okres stagnacji wynikłej z oczekiwania na nowe modele samochodów), wakacyjnych (świecące pustkami salony walczą wtedy o zachowanie płynności finansowej), lub też – tutaj oszczędności powinny być największe – tych, które w salonach zaczynają się w okolicach października oraz listopada, aby apogeum osiągnąć pod koniec roku i na początku następnego.


Chodzi oczywiście o to, iż Polacy przywiązują znacznie mniejszą wagę do daty pierwszej rejestracji, niż rocznika samochodu. Przecież to właśnie on w bardzo znacznym stopniu wpłynie na wartość naszego samochodu podczas odsprzedaży. I to nie tylko w odległej, wieloletniej perspektywie: biorąc pod uwagę realia na rodzimym rynku wtórnym, tuż po wyjechaniu z salonu różnica w cenie pomiędzy podobnymi samochodami – z których jeden został wyprodukowany w grudniu, natomiast drugi w styczniu roku kolejnego – może wynosić nawet 10 procent na niekorzyść tego pierwszego.


Fakt, iż salony do końca roku starają się wyprzedać możliwie dużo samochodów, które wcześniej zamówiły u producenta, daje klientowi dostęp do świetnych promocji. Lecz zakup pojazdu w takim momencie ma również wady. Przede wszystkim chodzi o mocno ograniczoną ofertę: do wyboru są wyłącznie egzemplarze, które dilerzy mają "na stanie".

Nie można liczyć na skonfigurowanie pojazdu zgodnie z własnymi oczekiwaniami, lecz jedynie wybierać z puli już wyprodukowanych aut, ograniczając się do oferowanych zestawień kolorystycznych, silnikowych, czy też dotyczących wyposażenia dodatkowego.


Pomysł, jakiego jeszcze nie było
Jeżeli w owej sytuacji istnieje złoty środek, wymyśliła go firma Volvo. Rozpoczęła właśnie promocję "PrzeSUVamy koniec roku", w której osoba zamierzająca nabyć samochód z rocznika 2020, otrzymuje gwarancję ceny jeszcze z roku 2019.

Podkreślmy, że chodzi nie chodzi tutaj o egzemplarze stojące na parkingach firm dilerskich, lecz takie, które zostaną zmontowane w fabryce ściśle według konfiguracji wybranej przez klienta. Promocja dotyczy wszystkich trzech SUV-ów oferowanych przez markę.
	
		
											
					
				
				Volvo XC40•Fot. D. Kalamus
					

Najmniejszym z nich jest kompaktowy model XC40, czyli klasa premium w pigułce. Samochód oparty został na zupełnie nowej płycie podłogowej CMA, która w przyszłości będzie służyć jako baza dla innych modeli, włącznie z autami w pełni elektrycznymi, umożliwiającej połączenie niewielkich wymiarów zewnętrznych (4425 mm długości) z bardzo przestronnym wnętrzem.


Volvo XC40 – dzierżące tytuł Europejskiego Samochodu Roku 2018 – to początek zupełnie nowej ery w motoryzacji: jest pierwszym pojazdem tej marki dostępnym w nowatorskim programie "Care by Volvo", czyli kompleksowym abonamencie obejmującym m.in. ubezpieczenie, przeglądy oraz usługi consierge, dzięki którym właściciel nie musi troszczyć się o tankowanie i mycie samochodu, bądź też podstawianie go do serwisu, tudzież odbiór stamtąd.

Samochód dostępny jest z silnikami wysokoprężnymi (o mocach 150 i 190 KM), benzynowymi (od 163 do 247 KM) oraz jako hybryda plug-in (łączna moc to 262 KM). W przypadku tego auta – którego ceny w tym momencie zaczynają się od 131 100 zł – promocja "PrzeSUVamy koniec roku" pozwoli zaoszczędzić nawet 23 600 zł.
	
		
											
					
				
				Volvo XC60•Fot. D. Kalamus
					

Klienci poszukujący pojazdu większego, mają do dyspozycji mierzący 4688 mm model XC60, od lat będący w Polsce najchętniej kupowanym wozem klasy premium. Jego obecna generacja (druga, oferowana od roku 2017) może być wyekwipowana w motory dieslowskie (150 i 190 KM), jednostki benzynowe (190 – 310 KM), bądź też układy hybrydowe: w wersji mild (silnik wysokoprężny współpracuje tutaj z elektrycznym, do dyspozycji otrzymuje się moc 211 lub 249 KM) oraz plug-in (390 lub 405 KM). Obecnie cennik XC60 zaczyna się od kwoty 167 850 zł, natomiast nowa promocja firmy Volvo może klientowi dać oszczędność na poziomie 22 850 zł.
	
		
											
					
				
				Volvo XC90•Fot. D. Kalamus
					

Aż 60 000 zł może pozostać w kieszeni kogoś, kto w ramach promocji "PrzeSUVamy koniec roku" postanowi nabyć największy samochód osobowy, jaki produkuje Volvo. Mowa o drugiej generacji modelu XC90, która od swego debiutu w roku 2014 definiuje pojęcie luksusu w swej klasie. Ten długi na 4950 mm SUV, oferowany także w wersji siedmioosobowej, to idealne połączenie komfortu i najwyższego poziomu bezpieczeństwa, a także tego, co Skandynawowie kochają szczególnie: ekologii oraz wyrafinowanego piękna w minimalistycznym wydaniu. 


Całość, wycenianą od 283 700 zł, może napędzać jeden z silników benzynowych (250 i 310 KM) lub też jeden z układów hybrydowych – w odmianie mild (w tym przypadku motor dieslowski i elektryczny produkują dają do dyspozycji 249 KM) lub też plug-in (390 KM).

Więcej o samej promocji, a także cenach, przeczytasz tutaj. Zainteresować może cię atrakcyjne finansowanie w formie... miesięcznego abonamentu.Artykuł powstał przy współpracy z Volvo Car Poland. ]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/6aaaad9bc8e655d6b45926547adc732e,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/6aaaad9bc8e655d6b45926547adc732e,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/146981,carsmile-samochody-na-wynajem-polacy-stawiaja-na-mercedesa-i-volvo</guid><link>https://innpoland.pl/146981,carsmile-samochody-na-wynajem-polacy-stawiaja-na-mercedesa-i-volvo</link><pubDate>Thu, 11 Oct 2018 09:14:21 +0200</pubDate><title>Samochód w najmie to oznaka prestiżu. Polacy stawiają na Mercedesa i Volvo</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/aae98e7b9f1cf83a7f6daecbbdb65741,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Dzięki najmowi długoterminowemu wiele osób może szybciej wskoczyć za kółko wymarzonego samochodu, niż w przypadku zakupu na własność. No i nie zapominajmy, że przy tej opcji zawsze możemy celować przynajmniej półkę wyżej.

Przestałem się już dziwić moim znajomym, którzy wychodzą z założenia, że w dzisiejszych czasach nie warto kupować samochodów. Opcje leasingu albo jeszcze lepiej - najmu długoterminowego, dają najemcy sporo korzyści, z tą najważniejszą na pierwszym miejscu - jest taniej. 

Dla przykładu weźmy 3-osobową rodzinę, która miesięcznie zarabia 10 tys. złotych brutto. Przy takich zarobkach ci państwo będą mieli zdolność kredytową na poziomie 50 tys. zł. Za takie pieniądze mogliby kupić Opla Corsę, poza ratą kredytu ponosząc również koszty ubezpieczenia, serwisu i opon. Ta sama rodzina bez problemu może wynająć większego Nissana Qashqaia bez tych wszystkich dodatkowych wydatków.


Pewnie dlatego ten samochód znalazł się na trzecim miejscu w rankingu TOP10 najbardziej poszukiwanych aut na abonament według serwisu carsmile.pl.
	
		
											
					
				
				Najbardziej poszukiwane samochody na abonament.•Fot. carsmile.pl
					

Kowalski chce więcej
Na liście TOP 10 najbardziej poszukiwanych aut znalazły się Volvo XC 60, dwa modele Mercedesa (GLC i GLA) i dwa modele BMW (5 i X3). Gdyby nie Skoda Fabia i Opel Astra, lista ta nie miałaby nic wspólnego z zestawieniem TOP 10 najchętniej kupowanych samochodów przez Kowalskiego, jaką sporządza Samar. 

Carsmile.pl. wystartowała trzy miesiące temu. Za jej pośrednictwem można wynająć (na okres od roku do 5 lat) albo wyleasingować samochód bez wychodzenia z domu. Platforma zdobyła w 3 miesiące ponad 150 tysięcy użytkowników. Co ciekawe, aż 90 proc. z nich decyduje się na długoterminowy najem. Sami twórcy serwisu są zaskoczeni takimi wynikami.


– Nie spodziewaliśmy się takiego obrotu sprawy. Zakładaliśmy, że większość klientów, którzy skorzystają z naszego serwisu wybierze leasing, bo ten ma w Polsce długą historię – pisze w komentarzu do rankingu Łukasz Domański, prezes carsmile. – Wiemy, że ten najem długoterminowy to przyszłość, ale zakładaliśmy raczej, że będziemy musieli użytkowników edukować, pokazywać im przewagę, jaką ma ten segment nad leasingiem. Tymczasem okazało się, że nie ma takiej potrzeby. Rynek jest już na takim etapie rozwoju – podkreśla.

Abonament na święty spokój
W dobrze znanym w Polsce leasingu, użytkownik sam pokrywa koszty ubezpieczenia, serwisów i ewentualnych napraw oraz zakupu i wymiany opon. Inaczej jest w przypadku najmu długoterminowego - najemca opłaca tylko miesięczny abonament, nie ponosząc tych wszystkich wydatków. 


Pokrywa je firma wynajmująca, a my mamy wolną głowę - nie zaskoczy nas żadna nieprzewidziana sytuacja, np. awaria, która nie jest objęta gwarancją albo nastąpiła już po zakończeniu okresu gwarancyjnego. W carsmile.pl abonament składa się z części stałej oraz niewielkiej części zmiennej uzależnionej od liczby przejechanych kilometrów. Nie ma za to limitu kilometrów, dzięki czemu można cieszyć się jazdą bez ograniczeń.

Wygryw w ciemno
Większość użytkowników carsmile.pl decyduje się na podpisanie umowy bez wcześniejszej jazdy testowej. Dla twórców platformy to kolejne zaskoczenie, lecz ledwie 10 proc. przyszłych najemców korzysta z takiej opcji. Dla wiceprezesa carsmile - Michała Knittera, to dowód na dojrzałość rynku najmu.


– Mamy kolejny dowód na gotowość Polaków do zakupu aut całkowicie przez internet – zauważa Knitter. – W dobie internetu, nie trzeba odwiedzać salonu, żeby mieć bogatą wiedzę o samochodach. Użytkownicy są świetnie przygotowani, oglądają i czytają różnego rodzaju testy. Jak widać wielu z nich wystarcza to, aby wybrać auto – podkreśla wiceprezes carsmile.pl.]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/aae98e7b9f1cf83a7f6daecbbdb65741,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/aae98e7b9f1cf83a7f6daecbbdb65741,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Volvo XC 60, Mercedes GLC oraz Nissan Qashqai – tych modeli najczęściej poszukują użytkownicy samochodów na abonament.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/136021,te-legendarne-marki-samochdoowe-nie-istnialyby-gdyby-nie-wielkie-przejecia-te-przyklady-mowia-same-za-siebie</guid><link>https://innpoland.pl/136021,te-legendarne-marki-samochdoowe-nie-istnialyby-gdyby-nie-wielkie-przejecia-te-przyklady-mowia-same-za-siebie</link><pubDate>Tue, 18 Jul 2017 09:04:32 +0200</pubDate><title>Legendarne marki samochodowe nie byłyby tak silne, gdyby nie wielkie przejęcia. Te przykłady mówią same za siebie</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/b8d0c69ea065b367c0378f33858e3461,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Historia motoryzacji to historia przejęć firm przez większe koncerny.  Dla niektórych nowy inwestor to szansa i wielki przełom. Czasem kapitałowa reanimacja przychodzi jednak zbyt późno.

Kłopotliwy inwestor i Amerykanie
Przez lata Fiat “seryjnie” przejmował inne włoskie marki. Od końca lat 60. przez kolejne trzy dekady w skład turyńskiego giganta wchodziły kolejno: Lancia, Ferrari, Alfa Romeo, Innocenti oraz Maserati. Mimo pozycji głównego rozgrywającego w swoim kraju, koncern prowadzony wówczas żelazną ręką Giovanni Agnellego miał swój wstydliwy sekret. Gdy w 1976 r. kryzys paliwowy i fale strajków osłabiły finanse Fiata, zarząd zdecydował o sprzedaży dużego, 14 proc. pakietu akcji agencji LIA reprezentującemu rząd pułkownika Kaddafiego. Szeroki strumień 415 milionów petrodolarów pomógł Włochom przetrwać trudne lata. O „dealu” z Libijczykami wiedzieli tylko nieliczni. 


W kwietniu 1986 Biały Dom ogłosił światu, że kraj Kaddafiego wspiera terrorystów. Kilka dni później F-111 dokonały „prewencyjnego” nalotu na Libię. Po negocjacjach LIA błyskawicznie odsprzedała 14 proc. akcji Fiat SpA, co uchroniło Włochów przed dotkliwymi sankcjami. Włoskie firmy samochodowe (m.in. Alfa Romeo) były jeszcze aktywne w USA. Jeszcze dwie dekady później libijskie konsorcjum LAFICO posiadało 2 proc. akcji Fiata. Po zakończeniu współpracy z kłopotliwym inwestorem skierowano się ku USA. W 2009 r. Grupa Fiat zakupiła 20 proc. akcji amerykańskiego Chryslera po „rozwodzie” z koncernem Daimler-Benz. Po 5 latach proces przejęcia zakończył się: powstała spółka Fiat Chrysler Automobiles (FCA), płacąca podatki w Wielkiej Brytanii, a zarejstrowana w Holandii. Za 3,65 miliarda USD Włosi dobili targu z funduszem VEBA. Inwestycja była opłacalna. Fiat powrócił na rynek USA. Przejęto fabryki Chryslera m. in. w Toluca (Meksyku). Zyskano także dostęp do sieci sprzedaży w USA, uznanym za najbardziej lukratywny rynek świata. Ponadto od władz federalnych i stanowych Fiat pozyskał 2 miliardy USD dotacji. 
	
		
											
					
				
				Mary Barra (GM) i Carlos Tavares (PSA) po podpisaniu umowy potwierdzającej przejęcie marki Opel przez Grupę PSA.•Fot. Media.Groupe PSA
					

 Sukces wbrew obawom
W kwietniu 1927 halę montażową w Hisingen opuścił pierwszy samochód marki Volvo, model ÖV4. Volvo Aktiebolaget (SA) powstało dzięki kapitałowi SKF, wiodącego producenta łożysk tocznych jako jedna z firm zależnych. Nazwa „Volvo” była hołdem dla głównego inwestora: pochodziła od łacińskiego czasownika „volvere” – toczyć się. Ponad 72 lata później Ford za 6,45 miliarda dolarów zakupił 100 proc. firmy Volvo Cars, która weszła w skład Premier Automotive Group (PAG). Gdy dekadę później holding miał bardzo duże problemy, ratunek dla Szwedów nadszedł z Chin. Holding Geely zakupił Volvo Car Company od koncernu Ford za 1,8 miliarda dolarów. Nowy właściciel zainwestował w rozwój, projektowanie nowych modeli i wdrażanie do produkcji. Zwiększono wydajność fabryk w Torslanda (Szwecja) i Ghent (Belgia). Udało się podnieść jakość samochodów, dobierając najlepszych dostawców podzespołów. Poszerzono gamę o nowe modele, wprowadzono napęd hybrydowy jako optymalny dla przyszłych norm emisji spalin. W 2013 roku Volvo sprzedało 449 255 samochodów osobowych. W porównaniu do 2010 roku był to przyrost o 20,3 proc. 


W 2015 r. rekordy sprzedaży bije II generacja Volvo XC90. Hitem w segmencie Premium okazał się model S90 oraz V90. Generalnie w 2015 Volvo po raz pierwszy przełamało barierę 500 000 aut rocznie, a w 2016 roku było to już 534 000 aut. 

Skąd te wzrosty sprzedaży? Pewnie dlatego, że chiński inwestor z szacunkiem odniósł się do znakomitych tradycji szwedzkiej marki. Nie ograniczono się do odcinania kuponów od renomy, jaką zdobyła ona na całym świecie. Po niezbyt dobrze wspominanej „epoce Forda” Volvo jakby dostało nowego przyśpieszenia. Sukces ten potwierdza, że pochodzenie kapitału nie ma negatywnego wpływu na produkt, przeciwnie, może oznaczać jakościowy oraz ilościowy przełom.

Kupione, by zbankrutować
W 1969 roku VW zakupił Audi i NSU. Przejęcie Audi okazało się strzałem w dziesiątkę, lecz każdego roku NSU kosztowało centralę w Wolfsburgu wiele milionów marek strat. Małoseryjna produkcja legendarnego NSU Ro 80 była deficytowa. Akcje warsztatowe i gwarancyjne naprawy silników Wankla oznaczały spadek zaufania klientów do marki z Neckarsulm. Gdy udało się wyeliminować problemy z uszczelnieniem wirującego tłoka, rozpoczął się wielki kryzys paliwowy i grono chętnych do zakupu awangardowego Ro 80 zmalało drastycznie. Także przejęty od NSU i produkowany przez VW model K70 sprzedawał się gorzej niż źle. Na domiar złego rozpoczęły się protesty i strajki związków zawodowych, a i Volkswagen stał u progu bankructwa.
	
		
											
					
				
				Ro 80: awangardowy i deficytowy „gwóźdź do trumny” marki NSU•Fot. Volvo media
					

 NSU próbowano ratować zlecając montaż zawsze chętnie kupowanych „Garbusów”, Audi 100 C1, a od jesieni 1975 r. Porsche 924. Reanimacja nie powiodła się. W kwietniu 1977 r. Audi NSU Auto-Union A.G. ogłosiło koniec produkcji Ro 80 i likwidację marki NSU. Zarząd VW zablokował prace nad Audi 100 C2 z wanklowskim silnikiem KKM 871. 


Czy przejęcie NSU opłaciło się Volkswagenowi? Tak, bo dziś Neckarsulm to miejsce produkcji high-endowych modeli A8 i R8. Jaką cenę przyszło im zapłacić? Zniknęła marka NSU, która okazała się zbyt odważnym, awangardowym projektem dla wąskiego grona koneserów. Bo ryzyko porażki jest wkalkulowane w każde przejęcie, niezależnie od renomy i poziomu technologicznego zaawansowania. 

Indyjska ofensywa
W 1989 r. za 2,5 miliarda dolarów koncern Ford wykupił borykającego się z nieustannymi problemami finansowymi prestiżowego producenta z Browns Lane. Inaczej potoczyły sie losy marki Land Rover. Pięć lat poźniej 80 proc. udziałów grupy Rover, w tym markę Land Rover sprzedano niemieckiemu BMW. Brytyjsko-niemiecki alians zakończył się spektakularną klęską. W 1999 r. Land Rover stał się własnością Forda za kwotę 2,7 miliarda USD. Jaguar i Land Rover, obok szwedzkiego Volvo i brytyskiego Aston Martin weszły w skład Premium Automotive Group (PAG), kierowanej przez managerów Forda. Choć zarząd Forda deklarował kluczową rolę PAG, liczne błędy zarządu spowodowały jej rozpad. 
	
		
											
					
				
				Jaguar Land Rover przeszedł w indyjskie ręce. Od lewej Lewis Booth, (Ford), David Smith (Jaguar Land Rover) i Ratan Tata (Tata Motor)•Fot. Jaguar Land Rover Media
					

W 2007 r. Investment Dar i Adeem Investment (Kuwejt), oraz inwestorzy Anglii i USA zakupili 85 proc. udziałów firmy Aston Martin za kwotę 475 milionów funtów. Był to sygnał, że PAG jest w stanie rozpadu. W czerwcu 2008 roku w Gaydon (UK), Lewis Booth (Ford), David Smith (JLR) i Ratan Tata podpisali umowę. Indyjski koncern Tata nabył od Ford Motor Company prawa do marek Jaguar i Land Rover za kwotę 2,3 miliarda dolarów. Ratan Tata mówił wówczas: „Patrzymy w przyszłość, by rozszerzyć nasze wsparcie dla zespołu Jaguar Land Rover”. Transakcja wzbudzała liczne emocje, a jednak Jaguar i Land Rover przetrwał i dziś znajduje się w znacznie lepszej kondycji, niż przed dekadą. Mimo obaw indyjski kapitał okazał się zbawiennym rozwiązaniem dla obydwu nobliwych, brytyjskich marek. 


Baśń tysiąca i jednego koni mechanicznych
Gdy w 1998 r. VW zakupił prawa do marki Bugatti wiele osób z niedowierzaniem pytało: „Dlaczego marka produkująca auta dla ludu chce zabić supermarkę z Molsheim?”. Po fiasku Bugatti EB110, tylko nieliczni wierzyli w reanimację legendy. W tajemnicy budowano kolejne prototypy, do mediów przenikały zdjęcia projektów jak Bugatti 18/3 Chiron. „To się nie może udać” – mówiono, wierząc, że wolfsburskie ambicje na dream-car zakończą się spektakularnym fiaskiem. Miliony euro inwestowano w markę, która miała znikome szanse na rynkowy comeback.


A jednak 19 kwietnia 2005 r na torze VW w Ehra-Lessien prototyp Bugatti Veyron osiągnął 408, 47 km/h! Kilka miesięcy poźniej mieszkańcy niemieckich miast przecierali oczy ze zdumienia. W wybranych salonach VW, obok plebejskich Golfów i Passatów, dwukolorowym lakierem lśniły egzemplarze Bugatti Veyron 16.4. Z 8-litrowego, 16-cylindrowego silnika uzyskano moc 1001 KM! Klient-krezus, który wpłacał million 196 tys. euro musiał cierpliwie czekać, bo w ciągu tygodnia montowano ręcznie tylko jeden egzemplarz. Cena i osiągi Bugatti wyznaczały nieznany dotąd poziom luksusu, przy ktorych topowe modele Porsche czy Ferrari postrzegano jako ofertę z dyskontu. Przejęcie marki z Molsheim tylko pozornie było objawem szaleństwa Ferdynanda Piëcha. 
	
		
											
					
				
				Bugatti Veyron – spełniony sen VW o supersamochodzie•Fot. VW Media
					

Gigantyczny efekt wizerunkowy wynagrodził Grupie VW 1,62 miliarda dolarów zainwestowanych w zakup Bugatti i wdrożenie Veyrona do produkcji. Cel „totalnie zaskoczyć świat” został zrealizowany. Od 2016 r. limit osiągów, ceny i jakości wykonania wyznacza nowe Bugatti Chiron. Marka z Molsheim pozostaje prawdziwym klejnotem w portfolio koncernu przez lata kojarzonego z „autami dla ludu”. 


Jak kończą się przejęcia? Różnie. Czasem pechowo (Daewoo-FSO), niekiedy z wielkim sukcesem jak w przypadku brandów Volvo czy Bugatti. Tworzą one nowe, atrakcyjne modele. Co więcej – modele uznane powszechnie za najlepsze i wyjątkowe w długiej historii obydwu marek, którym wcześniej wróżono rychłe bankructwo. Zwłaszcza Volvo, zgodnie z etymolgią nazwy, „wytoczyło się” na długą prostą i wiele wskazuje, że było to najlepsze przejęcie ostatniej dekady.]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/b8d0c69ea065b367c0378f33858e3461,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/b8d0c69ea065b367c0378f33858e3461,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Volvo S90 jest hitem w segmencie Premium w Europie i USA</media:title></media:content></item>
		
	</channel>
</rss>
